Zygmunt Sidorowicz. An Autumnal Landscape in the Evening, 1879
Ładny, nastrojowy i prawdziwy obraz Zygmunta Sidorowicza. To wszystko co typowe było dla jego pejzażowego malarstwa widzę na tej deseczce: pora zachodu dnia, woda, łąki, pewna mglistość kojarząca się z wilgocią wodną, ciepłe oświetlenie promieniami zachodzącego słońca fragmentu płaskiego krajobrazu i dla kontrastu mrok leśny, kościółek na horyzoncie. Pewna odmienność to dwa konie pasące się przy drzewach bo spodziewałbym się raczej krowy. Obraz wygląda, że jest w dobrym stanie, pierwszorzędnie jest sygnowany i wróżę mu powodzenie na aukcji bo to bardzo dobry polonik, warty dołączenia do własnej kolekcji.
Lot 565. Zygmunt Sidorowicz (Lemberg [Lviv] 1846–1881 Vienna). An Autumnal Landscape in the Evening, signed, dated Sidorowicz 1878, oil on panel, 32 x 40 cm, framed. Estimate 4,000 – 6,000 euro. Dorotheum. 11/08/22. Sold 11,000 euro
Może to być obraz Adama Styki lecz dla kolekcjonera o mocnych nerwach. Na moje oko wygląda dobrze, choć malowany dość ‘gładko’, pewnie 100 lat temu. Zmyta sygnatura odstraszy jednych a będzie przekonywująca właśnie z powodu jej szczątkowości dla drugich. Obraz pomimo swej wielkości płótna wygląda na przycięty – sygnatura jest niemal na marginesie. Płótno jest stare, napisy na ramie wyglądają na autentyczne. Bez proweniencji i wyraźnej sygnatury handlarz nie kupi tej pracy (chyba, że domaluje flamastrem). Inna rzecz, że obraz jest drogi (w USA), duży i kosztowny transport do Polski, wycena wysoka a ewentualny zarobek w Polsce jest bardzo ryzykowny. Tematyka ‘zakochanej pary arabskiej’ miałaby powodzenie a temat kobiety z dzbanem nad Nilem mógł zwietrzeć przez 100 lat. Jeśli ktoś ma inną opinię na temat autentyczności to zapraszam do uzasadnienia. Buźka dla Desy i innych handlarzy.
Sygnatura
Lot 206. Adam STYKA (1890-1959) oil on canvas painting. 48 1/4 x 39 1/2 in with frame. 36 1/2 x 28 3/4 in without frame. Estimate $20,000 – 30,000. Antiques Online Auctions. 10/14/22
Mojżesz (Moise) Kisling. Jeune femme assise se coiffant, 1918
Wczesne prace Kislinga są dla mnie o wiele ciekawsze od tych późniejszych, perfekcyjnie namalowanych.
Lot 158. . Moise Kisling. Jeune femme assise se coiffant, signed and dated ‘Kisling 1918’ lower right; signed, inscribed and dated ‘M. KISLING PARIS MARS 1918’ on the reverse, oil on canvas, 92.3 x 73.3 cm (36 3/8 x 28 7/8 in.). Painted in 1918. This work is accompanied by a certificate of authenticity, and the work will be included in Volume IV et Additifs aux Tomes I, II et III du Catalogue Raisonné de l’Œuvre de Moïse Kisling currently in preparation by Marc Ottavi. Estimate £30,000 – 50,000. Phillips. 10/13/22
Władysław Karol Szerner.Winter village scene with a mounted soldier talking to a woman
Warto zapamiętać ten obraz bo żaden z niego Władysław Szerner. Pojawi się w Polsce na bank tak jak pojawi się jeszcze wyższa inflacja. Te liteki koło sygnatury (‘inn’ czyli ‘iun’ od junior) sugerują, że tego knota namalował syn Władysława Szernera, czyli Władysław Karol Szerner, lecz nie dałbym 5-ciu groszy, że to on malował a nie współczesny pacykarz. Władysław Karol Szerner jest sławny w Polsce z tego, że jest celowo mylony w domach aukcyjnych z ojcem i dlatego jego prace dochodzą do 100,000 złotych. Łatwo dać sie nabrać i trzeba pytać lecz przede wszystkim otworzyć szeroko oczy i nie wierzyć w słowo pisane w katalogach. Gdyby komuś ‘sprytnemu’ przyszło do głowy usunąć te trzy literki koło sygnatury by obraz uchodził za pracę Władysława Szernera to ku przestrodze powiem, że prawdziwy obraz ojca został sprzedany w Polsce kilka lat temu, łatwo go odszukać – również dwie marne kopie były sprzedane, udające jedynie ceną olej namalowany przez Władysława Szernera. Poniżej prawdziwy olej.
Lot: 7495. Wladyslaw Szerner (1836-1915). Polish genre painter who received his training at the Munich Academy. Winter village scene with a mounted soldier talking to a woman, oil on wood, signed lower left ”W. Szenrer inn.”, shrinkage cracks, minimal retouching, rubbed, stamp of the Munich gallery Jordan on the reverse, 50 x 39 cm, framed 75 x 66 cm. Starting price 2.500 EUR. Historia Auktionhaus. 11/01/22
Lot 2387. Wojciech Adalbert Kossak (Polish, 1857-1942), Untitled (Solider and Water Maiden), 1921, oil on board, signed and dated lower left, board: 17″h x 13.5″w, overall (with frame): 21.5″h x 18″w. Estimate $4,000 – $6,000. Clars Auction Gallery. 10/16/22. Sold $5,000
Ta sama tematyka lecz nieco inne ujęcie. W latach 20-tych, okresie wojny polsko-bolszewickiej i inflacji Wojciech i Jerzy Kossakowie pracowali za czterech by nadążyć z zamówieniami. Stąd taki nadmiar banalnych prac, powtórzeń, etc. Wydaje mi sie, że nie są to falsy a jedynie powtórzenia, powielania, kopie, repliki, etc. W Polsce obecnie podobną mamy sytuację: inflacja i zagożenie barbarzyństwem ze wschodu. Nie widzę jednak potrzeby kupowania prac tworzonych w pośpiechu, nawet jeśli są Wojciecha Kossaka. Jeśli jedną z tych prac dotknie Pani Kulczyk to w oczach Desy będzie uchodziła już za wybitną, choć to byłby jedynie marketing taki sam jaki ma obecnie miejsce w przypadku innych słabych prac. Na marginesie, śmieję się do rozpuku z nazywania marnych prac ‘wybitnymi’. Tak jest teraz w katalogach oraz w artykułach prasowych pisanych przez klakierów i pewnie sponsorowanych przez domy aukcyjne. Czekam na wyniki październikowych aukcji w Polsce bo to może być miernikiem przyszłości. Jak na razie SDA miała spory flop i prace w zasadzie sprzedawały się bez walki i w dodatku jedynie co druga z nich znajdywała nabywcę. Zobaczymy co będzie w Desie. Może nadchodzi otrzeźwienie.
Wojciech Kossak. Solider and Water Maiden, 1920
Lot 2386. Wojciech Adalbert Kossak (Polish, 1857-1942), Untitled (Solider and Water Maiden), 1920, oil on board, signed and dated lower left, board: 20″h x 16″w, overall (with frame): 26″h x 22″w. Estimate $4,000 – $6,000. Clars Auction Gallery. 10/16/22. Sold $5,000
Znowu zostanę posądzony o stronniczość w stosunku do Desy-Unicum lecz są to jedynie pewne wątpliwości w stosunku do obrazu Józefa Brandta „Bitwa Kozaków z Tatarami pod Bałtą”, który będzie licytowany w tym domu aukcyjnym 11 października 2022: https://desa.pl/pl/aukcje-dziel-sztuki/sztuka-dawna-xix-wiek-modernizm-miedzywojnie-kzi8/jozef-brandt/bitwa-kozacko-ormianska/?qsearch=1. Obraz ten przywędrował z aukcji w Niemczech, gdzie został sprzedany w 2021 roku za sumę 290,000€ (młotek): https://polishartcorner.com/2021/02/27/jozef-brandt-1841-1915-25/ . Obecnie, Desa wycenia tę pracę na 1,600,000 – 2,200,000 złotych (332,000 – 456,000€). Nie są to moje wątpliwości lecz czytelnika, konserwatora sztuki, absolwenta UMK w Toruniu, 25 lat doświadczenia w zawodzie, który oglądał ten obraz ‘na żywo’ na Pięknej 1A. Oddaję głos czytelnikowi cytując jedynie fragmenty listów jakie otrzymałem na temat tego obrazu (listy były wielowątkowe, stąd fragmenty).
Spać mi nie daje jedna kwestia związana z obrazem Brandta, którego widziałem w Desa Unicum będąc w weekend w Warszawie. Mam podejrzenia, że to falsyfikat. Pan rok temu o nim pisał u siebie na blogu, gdy był pierwszy raz wystawiany na sprzedaż. Teraz jest wystawiony na sprzedaż za kilka dni w D.U. W katalogu aukcyjnym jest informacja o proweniencji, którą są głównie zapewnienia od kolejnych posiadaczy obrazu, jedyna wystawa była w 1926 roku i opublikowane zdjęcie obrazu w Tygodniku Ilustrowanym w 1896 r. Przyglądając się temu zdjęciu, a niby to ma być ten sam obraz, widzę różnice- na zasadzie znajdź dziesięć różnic na obrazku. Obraz jest malowany bardzo poprawnie, malarsko itd., ale patrząc głębiej nie jest to obraz mający 140 lat. Nie ma informacji o przeprowadzonej konserwacji, która musiałaby dokumentować ten efekt końcowy tzw. nówki sztuki. Nie ma żadnej ekspertyzy potwierdzającej autentyczność, typu badania itd. Wysyłam Panu moje zdjęcia z ekspozycji, oraz te z katalogu wraz z opisami na temat obrazu.
Sygnatura jest ewidentnie poprawiana. Może było coś typu kopia wg. Osobiście znam rewelacyjnego kopistę, który by tak namalował. Jest kilkanaście drobnych różnic, najbardziej partia ziemi na dole, tu trudniej malować bo nie ma wyraźnych szczegołów. Bardziej martwi mnie ta świeżość obrazu. Robię konserwacje to wiem jak wygląda ponad 100 letnie płótno. A tu niemal jeszcze pachnie farbą. (Płotno) Jest bardzo czyste, nie było dublowane, a nie ma pofalowania, odkształceń, deka spękań. Odwrocie ma czyste , nowe krosno. Jedyne co to widać, że wcześniej krosno miało poprzeczkę, no i ta powinna się nieco jak i krosno odbić na licu przy tak starym obrazie i cienkim fabrycznie gruntowanym płótnie, a tego tu nie mamy. Malarsko jest sprawny bardzo, jednak ja widuje tak namalowane kopie. Zawsze są podobne do siebie. Kossaki, Wasilewski, Wierusz dalej żyją i malują.
Dodam, ze obraz nie ma cm retuszu, czy przemalowania oprócz tego graślawego podpisu.
Tyle na temat uwag konserwatora sztuki. Ze swojej strony dodam fotografię z Tygodnika Ilustrowanego (1896) oraz dwa porównawcze zdjęcia sygnatur (proszę kliknąć na nie by je powiększyć). Nie trzeba znać się na malarstwie by stwierdzić, że sygnatura była co najmniej poprawiana, bardzo nieudolnie. Są również inne elementy różniące oba obrazy, które widzę bez okularów, choć przyznaję, że fotografia starej reprodukcji jest słabej jakości i w dodatku czarno-biała a co za tym idzie klisza mogła przeoczyć pewne detale obecne na obrazie widzianym na żywo, czy też inaczej oddać ‘temperaturę’ kolorów na kliszy.
Tak na spokojnie, czy nie warto przy tak sporym ‘odkryciu’ rynkowym poświęcić trochę czasu na dokładniejszy opis o tym co konserwator zauważył i napisał w listach? Wtedy, nie byłoby tego wpisu i kolejnej złości Desy na mnie. Reklama obrazu z podaniem proweniencji to tylko jedna i ważna strona a równie ważne jest spojrzenie konserwatorskie, które może prowadzić do wątpliwości. Prowizja Desy to 20% od kupującego i zdaje się 25% od sprzedającego – może zatem użyć jakiś procent tej kwoty na prawdziwą ekspertyzę a nie tylko książkową informację o proweniencji (to bardzo ważne!) oraz zbędną kilometrową biografię o artyście?
Raz jeszcze podkreślam, że nie walczę z Desą a jedynie chciałbym pozwolić sobie i czytelnikom na inne spojrzenie na wystawiane prace. Dziękuję korespondentowi za ten bardzo rzeczowy list. Jeśli Desa odezwie się to obiecuję opublikować jej replikę w pełnej postaci.
List od czytelnika:
Szanowny Panie,
pozwalam sobie przesyłać wiadomość, gdyż z niemałym zdziwieniem przeczytałem komentarz konserwatora z tzw. Szkoły Toruńskiej, której działania konserwatorsko-atrybucyjne budzą na polskim rynku sztuki, eufemistycznie mówiąc, mieszane uczucia…
Sam jestem prawnikiem i kolekcjonerem Monachijczyków, i przyznam, że obraz Brandta w warszawskim domu aukcyjnym obejrzałem na żywo z duża przyjemnością. Praca z dojrzałego okresu, świetnie zachowana, ze świetnym tematem, doskonałym pochodzeniem i literaturą… Proszę powiedzieć, czego chcieć więcej kolekcjonersko?
W opublikowanej na blogu opinii dziwi mnie jeden fakt – wypowiadania opinii szkodzącej już nie samemu domowi aukcyjnemu, lecz obecnemu właścicielowi obrazu. Przytaczanie tego rodzaju “hipotez” jest krzywdzące i stanowi faktyczne działanie na szkodę właściciela. Przypomnę, że takie działanie ma konsekwencje prawne…
Wspomniany przeze mnie wyżej stan zachowania skonfrontowałem z condition report, który otrzymałem od pracowników domu aukcyjnego. Praca byłą konserwowana przed paroma miesiącami, jest bardzo jednorodnie zachowana. Poruszana kwestia podpisu jest sprawą wtórną – wielokrotnie w obrazach Brandta i innych Monachijczyków obserwować można historycznie poprawiane sygnatury, podwójne sygnowania, czasem też (jak u Brandta) faksymilowe podpisy wykonywane przez dysponentów spuścizny artysty. Nadmienię, co w ogóle w komentarzu nie wybrzmiewa, że zdjęcie z prasy z końca XIX wieku jest w istocie reprodukcją drzeworytniczą z obrazu – nie można więc uznać, że obraz posiada wobec niej “zmienione” detale, gdyż jest na odwrót… Praca zresztą była katalogowana w katalogu MNW, a po jej ujawnieniu w Niemczech konsultowana przez twórczynię tej publikacji.
Przesyłam tę wiadomość, żeby zwrócić Pańską uwagę na mało profesjonale komentarze “specjalistów”, którzy bezwiednie pozostawiają je w przestrzeni internetowej.
Pozdrawiam,
A. O. (10/11/22)
Riposta autora blogu:
Szanowny Panie,
Jako właściciel blogu dopuszczam różne opinie, mogą być kontrowersyjne na temat jaości sztuki, kontrowersyjne na temat wycen w domach aukcyjnych, kontorwersyjne na temat sprzedaży niektórych prac na niekorzyść kupującego (np. plakaty prac Łempickiej za 50,000 złotych czy kilku tysięcy odlewów rzeźb Mitoraja w cenie używanych samochodów), kontrowersyjne na temat rzetelności opisów, kontrowersyjne na temat wiedzy pracowników (sprzedaż falsyfkatów na przykładzie pracy Adama Styki), sprzedaż prac przypisanych innym artystom (np. poruszana na blogu sprawa syna i córki Tadeusza Ajdukiewicza, czy ostatnio mylenie artystów Peske czy Pesce) – wszystko to w Desie. Proszę odszukać i ocenić czy nie miałem racji.
Praca Brandta wzbudziła zainteresowanie bo wygląda na znakomity olej monachijczyka z najwyższej półki, moje niespełnione marzenie, lecz są różne spojrzenia na nią. Spodziewając się jakiś uwag i zanteresowania, w interesie domu aukcyjnego jest go porządnie opisać, również pod kątem konserwacji. Na pewno widział Pan na swoje oczy prawdziwy raport konserwatorski. Może to być niemal książka z fotografiami, opisami operacji wykonanych na pracy. A tutaj Desa nie podała nic na temat a Pan pisze, że obraz był niedawno konserwowany. Gdzie ten raport a właściwie książka opisująca stan przed i po, z dołączonymi fotografiami. Nic takiego nie było i każdy ma prawo kontestować taki stan i o to pytać. Wydaje mi się, że konserwacja tej pracy miała miejsce przed aukcją, być może w Niemczech bo fotografie z tamtej sprzedaży i te z Desy wyglądają na identyczne. Zatem, czy ten oryginalny, z 2021 roku (lub przed), raport konserwatorski jest czy go też nie ma? Czy widział Pan ten raport na swoje oczy czy też opiera sie Pan na zapewnieniu domu aukcyjnego?
Myślę, że jako prawnik kieruje się Pan emocjami zawodowymi szukając potencjalnej ‘sprawy’. Zgadzam się, że każdego można podać do sądu a sąd zawyrokuje w oparciu kto ma lepszego adwokata (obrońcę) bo sąd na malarstwie zna się równie dobrze jak na budowie rakiet kosmicznych. Były przypadki procesów sądowych (Agra-Art, Polswissart) i konkretne przykłady mogę dostarczyć. Straszenie sądem to próba zamknięcia ust krytykom. To bardzo nieleganckie z Pana strony, zwłaszcza, że ceni Pan malarstwo monachijczyków, tak jak i ja je cenię, a zatem moglibyśmy kiedyś podyskutować spokojnie na tym poziomie. Czy będzie Pan straszył Desę za śrubowanie cen na niekorzyść kolekcjonerów? Przykład: słaby i mały olej Szernera z tego samego katalogu Desy został wyceniony na 100,000 – 150,000 złotych, gdy został sprzedany w 2017 roku za ok 60,000 złotych. To nie przyrost wartości tego słabego obrazu a jedynie spekulacja na niekorzyść niezorientowanego kupującego. Będziemy grozić właściclom Desy czy też jest to tylko grożenie w jednym kierunku, tj. moim lub innych krytyków? To tyle o braku elegancji. Czy wolno mi jest pisać, że ten obraz Szernera jest słaby czy też jako prawnik odradziłby mi taką ryzykowną opinię?
Rzeczywiście, obraz Brandta był rytowany przez Edwarda Karola Nicza i prawdopodobnie była to fotografia tej litografii umieszczona w Tygodniku Ilustrowanym w 1896 roku oraz w albumie wystawowym z 1926 roku. Moja wina, że tego nie zauważyłem i zdaję sobie sprawę, że niektóre różnice szczególów mogły pochodzić z braku dokładności w rytowaniu. Dla mnie, ten obraz na pierwszy rzut oka wyglądał na prawdziwy, zwłaszcza po obejrzeniu zbiorowej wystawy prac Brandta w MNW w 2018 roku. Jednak dopuszczam i inną interpretację, bo widziałem doskonałe kopie jego prac, nawet w Ameryce.
Odnoście Pana bardzo lekaceważącego podejścia do „tzw. Szkoły Toruńskiej” to myślę, że nie ma w Polsce lepszej szkoły konserwacji i sam z usług jej absolwenta korzystałem w przeszłości. Otrzymałem obraz odnowiony, usunięte zostały przemalowania, wszystko zostało udokumentowane fotograficznie oraz opisane. Myślę, że gdyby ktoś o Panu napisał, że jest ‘tzw. prawnikiem” to pewnie czułby sie Pan urażony i kto wie czy nowy proces nie byłby gotowy. Do tego samego ‘mojego’ konserwatora po szkole toruńskiej pełne zaufanie miała wcześniej również p. Barbara Piasecka-Johnson. Myślę, że miała dostęp do znacznie szerszego wyboru światowych konserwatorów – tych dla mnie niedostępnych finasowo – może lepszych może gorszych lecz na pewno droższych.
Generalnie, jest to ciekawy temat do dyskusji czy można krytykować autentyczność prac bo może nie ma żadnych falsyfikatów na rynku? W zasadzie, znajdzie się zawsze właściciel oraz prawnik do każdej pracy. Mnie również grożono z Polski (SDA) za opinie na tym blogu. Staram się nie pisać, że dana jest falsyfilatem bez uzasadnienia i od innych wymagam tego samego. Tak było z listem konserwatora w obecnej sprawie.
Osobny wątek, i nie związany z obecna sprawą, to ten, że nie ma w Polsce miejsca na krytyczną dyskusję o stanie rynku, jakości pracach malarskich, cenach, falsyfikatach bo wiekszość prasy boi się reakcji rekinów i pozwów sądowych. Dlatego ten polski rynek tak absurdalnie pnie się w górę jak rośliny w dżunglii do słońca. Przeglądam czasami tytuły polskiej prasy traktującej o sztuce. Większośc prac malarskich nosi określenia ‘wybitne’ a ich ceny będą się zatem rosły w nieskończoność – są zatem gwarancją ‘dobrego interesu’. Mogę służyć przykładami w polemice, jeśli do niej dojdzie, odpowiednimi tytułami i autorami ‘napędzającymi’ polski rynek sztuki.
Może wrócimy do zdania Krasickiego o ‘prawdziwej cnocie która to czegoś się nie boi’?
Z wyrazami szacunku,
JD (10/11/22)
Popatrzmy teraz na sprzedaż tego obrazu Bradta w Desie z punktu widzenia matematyki a wnioski niech każdy sobie sam przetworzy:
Handlarz kupił obraz w Siebers za €290,000 + €72,500 (25% buyers premium) = €362,500
Obraz został sprzedany w Desie za 1,700,000 zł (€340,000)
Handlarz jednak stracił na operacji Siebers/Desa: €362,500 – €272,000=€90,500
Jeśli Desa zrezygnowała z prowizji od handlarza to ten stracił jedynie: €362,500 – €340,000 (1,700,000 zł) = €22,500
Ta cała sprzedaż zatem nie trzyma się ‘kupy’ bo handlarz, jak by nie liczyć, altruistycznie dopłacił do niej. Jest jeszcze alternatywne wyjaśnienie lecz boję się o nim napisać. Zresztą, co to mnie obchodzi bo przecież rynek jest krystalicznie czysty.
(10/12/22)
Aby nie być stronniczy, dodaję kilka fotografii sygnatur prac Józefa Brandta, Fotografie wykonałem sam z prac artysty z wystawy w 2018 roku w NM w Warszawie. To porównanie prawdopodobnie nie zmieni zdania u nikogo odnośnie autentyczności pracy z Desy. Zwróciłem uwagę, że sygnatury kładzione są płynnie i pewnie a ich kolor (zwykle brązowy lub ciemno brązowy) łagodnie wtapiają sie w kolorystykę pracy. Sygnatur w kolorze czerwonym lub rdzawo czerwonym nie widziałem. (10/19/22)
Lot 2977. GEDLEK, Ludwig (1847 Cracow – 1904 Vienna). Pusztareiter. Oil / Wood. Signed lower left with addition Vienna. 31 x 53 cm. Framed: 44 x 64 cm. The carriages and riders in a fast gallop over the flat land near the village houses. Minimal signs of age. Genre painter, studied at the Academy of Vienna. Opening 900 euro. Wendl. 10/29/22
Jestem przekonany, że te dwa oleje nie wyszły spod pędzla Ludwika Gędłka. Gędłek, wg. mojej oceny, był słabym malarzem lecz nie aż tak słabym (w polskich domach aukcyjnych, patrząc na ceny, uchodzi za mistrza pędzla!). Praca mi wygląda na rosyjską robotę. Nie dałbym się nabrać. Można winić niemiecki dom aukcyjny Wendl ale tego nie robię bo chyba nie czynią tego rozmyślnie.
Ludwik Gędłek.Robbery at the carriage ride
Lot 2978. GEDLEK, Ludwig (1847 Cracow – 1904 Vienna). Robbery at the carriage ride. Oil/Wood. Signed lower left with addition Vienna. 31 x 52.5 cm. Framed: 44 x 64 cm. Two riders stop a team of horses on a road in wide landscape. Minimal signs of age. Genre painter, studied at the Academy of Vienna. Opening 900 euro. Wendl. 10/29/22. not sold
Lot 270. Magdalena Abakanowicz 1930 – 2017. Standing Figure, bronze, 160 by 48.3 by 30.5 cm. 62 by 19 by 12 in. Executed in 1986. Provenance: Marlborough Gallery, New York. Acquired from the above by the present owner in 1992. Exhibited: Cat., New York, Marlborough Gallery, Sculpture by Abakanowicz, Botero, Bruskin, Davies, Grooms, Mason, 1989, p. 7, no. 12, illustrated in colour (another edition from the series). Estimate 70,000 – 90,000 GBP. Sotheby’s. 10/15/22. Sold 113,400 GBP
Dwie rzeźby Magdaleny Abakanowicz w Sotheby’s. Tym razem obie w brązie, egzemplarze jednostkowe.
Magdalena Abakanowicz.Magdida, From the Incarnation Cycle, 1987
Lot 271. Magdalena Abakanowicz 1930 – 2017. Magdida, From the Incarnation Cycle, incised with the artist’s monogram, titled and dated 87 on the side of the base, bronze 63.5 by 23.5 by 21 cm. 25½ by 9¼ by 8¼ in. Executed in 1987, this work is unique. Provenance: Marlborough Gallery, New York. Acquired from the above by the present owner in 1988. Estimate 18,000 – 25,000 GBP. Sotheby’s. 10/15/22. Sold 22,680 GBP
Dość wczesny krajobraz Mojżesza Kislinga i może dlatego taki dobry, choć dużego zainteresowania aukcyjnego nie było.
Lot 49. Moïse Kisling (1891-1953). Ville-d’Avray, signé et daté ‘Kisling 1917’ (en bas à droite); signé, daté et inscrit ‘M. KISLING VILLE D’AVRAY SEPTEMBRE 1917’ (au revers), huile sur panneau, 41.1 x 32.3 cm. Peint à Ville-d’Avray en septembre 1917. Estimate 20,000 – 30,000 €. Chistite’s. 10/04/22. Sold 32,000€.
Kosmiczny wół to tytuł nadany przez Zellera a wg. Henryka Musiałowicza to pewnie obraz z cyklu Krajobraz animalistyczny. Podejrzewam, że praca powstała w latach 80-tych. Bardzo sobie cenię twórczość Henryka Musiałowicza lecz te pracę bym sobie darował ale jedynie dlatego, że nie bardzo mi ‘leży’. Niemniej, praca jak najbardziej jest prawdziwa i może znaleźć kolekcjonera, zwłaszcza, że może zostać kupiona po cenie otwarcia.
Lot 1157. {Henryk Musialowicz. 1914 Gnesen – 2015 Warschau.} Sign. Kosmisches Rind. Mischtechnik/ Papier. 61 x 76 cm. Opening 1,500 euro. Zeller. 10/20/22. Sold 1,980 euro.