Domów aukcyjnych i galerii namnożyło się teraz w Polsce tyle, że na pewno brakuje im dobrych i prawdziwych prac na sprzedaż i stąd sięganie bez refleksji po prace wątpliwe i falsyfikaty. Moje wpisy na temat polskiego rynku są odpryskowe bo to sami czytelnicy dostarczają bulwersujących tematów prosząc o napisanie o nich.
REMPEX wpadł w popłoch po moim pierwszym wpisie i usunął, gdzie się dało, omawiany falsyfikat sygnowany nazwiskiem Floriana Cynka. Nie ma go już na stronach tej firmy, usunięto z artinfo.pl i usunieto z Onebid. Pozostał duży niesmak bo fima zdecydował się ukryć swój blunder i nie stać jej było na ‘przepraszamy za nasz błąd’. Obraz nadal można oglądać na portalu Mutualart: https://www.mutualart.com/Artwork/Wizja-pisarza—Portret-Henryka-Sienkiew/22DE9300ABAEBE3C7BD44D41581316F8
Lot 4203. Michael Gorstkin Wywiorski, “Gefangenentransport”. “Transport of Prisoners“. Caravan in a stony desert, with Berbers on horseback, transporting enslaved Oriental women and men; a slightly impasto genre painting in warm tones, oil on canvas, c. 1890, signed ‘M. G. Wywiorski”, old title and inscription on the reverse of the stretcher: “’Transport of Prisoners’ 4800 M”, slightly restored, beautifully framed, inner dimensions approx. 75.5 x 100.5 cm. Starting €8,600. Mehlis. 08/29/26
Artist information: born Michał Gorstkin, later adopted the name Michał Gorstkin-Wywiórski by adding his mother’s maiden name; also known as “Michal Wywiórski”, Polish landscape and genre painter (1861, Warsaw – 1926, Berlin), 1881-82: studied chemistry at the Riga Polytechnic, where he was a member of the ‘Arkonia’ student association; continued his chemistry studies in Zurich, from 1883, a pupil of Josef von Brandt and Alfred von Wierusz-Kowalski in Munich; studied at the Munich Academy under Karl Raupp and Nikolaus Gysisi from 1884 to 1886; worked as a freelance painter in Munich from 1886; from 1894 a member of the Munich Art Association; from 1895 in Berlin; in 1901, collaborated with the history painter and Orientalist Wojciech (‘Adalbert’) Kossak (1857, Paris – 1942, Kraków) in Berlin, this resulted, amongst other works, in the collaborative painting ‘The Battle at the Foot of the Pyramids’; from 1904, he was based in Warsaw and the Province of Posen, where he was a member of the Posen Artists’ Association and a board member of the Society of Friends of the Fine Arts in Posen; he later spent his twilight years in Berlin, he exhibited, amongst other venues, at the Munich Glaspalast, the Künstlerhaus in Vienna, the Great Berlin Art Exhibition, and the Salon of the Society of Friends of the Fine Arts in Poznań; he was a member of the General German Art Cooperative and achieved particular renown in America and Russia; source: Thieme-Becker, Saur ‘Bio-Bibliographical Encyclopaedia of Artists’, Register of the Munich Academy, Boetticher, Müller-Singer, Bruckmann ‘Munich Painters of the 19th/20th Centuries’, Dressler, Jansa and the internet.
Mam problem z tym obrazem opisanym jako namalowany przez Michała Wywiórskiego. Inni mogą nie mieć problemu bo dołączony jest dość długi opis biograficzny artysty co zwykle jest najważniejszą podporą niektórych ekspertów. Trzeba zatem rozważyć argument ‘za’ i ‘przeciw’.
W zasadzie jedynym argumentem mogącym przemawiać ‘za’ autorstwem jest fakt, że artysta w początkowym okresie swojej kariery malarskiej, czyli w latach ok. 1880 – 1890, tworzył orientalne kompozycje jak targi wschodnie oraz jeźdźców tatarskich i czerkieskich. Podróżował też do Egiptu (lecz już później bo w 1900 roku), więc tematyka bliskowschodnia nie była mu zupełnie obca.
Argumentów przeciwko jest znacznie więcej. Pierwszym będzie niewłaściwy dla Wywiórskiego typ orientalizmu. Jego znane sceny orientalne to przede wszystkim Tatarzy, Czerkiesi i sanie w śnieżnym stepie, czyli tematyka azjatycko-kaukaska/wschodnioeuropejska, w duchu jego mistrzów Józefa Brandta i Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Obraz z aukcji to natomiast typowo północnoafrykańsko-arabska karawana (białe burnusy, konie arabskie w charakterystycznym rzędzie, kobiety w czarczafach idące pieszo). Jest to zupełnie inny rejestr etnograficzny i kompozycyjny, bliższy raczej np. Adolfowi Schreyerowi niż Wywiórskiemu. Innym argumentem jest skala i rozmach tej kompozycji (rozbudowana, wieloosobowa scena batalistyczno-podróżnicza), która nie pasuje do znanego, drobniejszego formatu jego wczesnych prac rodzajowych. Kolejnym argumentem jest niespotykana kolorystyka pracy z dominującym odcieniem obrazów wpadających nieco w czerwień. Nie spodziewam się również aby artysta na tak dużej pracy położył tak niedbałą sygnaturę wyglądająca ewentualnie z dużo późniejszego okresu; mierzi mnie zwałaszcza ta pierwsza literka „M” ale też i cała sygnatura jest za ‘szybko’ i niedbale położona. Dodam w tym miejscu, że w odróżnieniu od Rempexu, sygnatura to ostatnia rzecz na którą patrzę bo najpierw cała praca musi reprezentować styl malarza.
W sumie z każdym moim argumentem ‘przeciw’ można dyskutować i podawać kontrargumenty. Jednak, gdy tak wiele elementów mie nie pasuje to omijam pracę szerokim łukiem, zostawiając ją ekspertom domów aukcyjnych, których zadaniem jest sprzedaż i to za jak najwyższą cenę. Moja rada dla młodych i narwanych holekcjonerów lub początkujących handlarzy to przewertowanie archiwaliów (czasopism) z epoki, gdy publikowane były fotografie i ryciny prawdziwych prac Wywiórskiego. Tak słabo namalowanych koni to u Wywiórskiego nie widziałem. Inni powiedzą, że ‘mógł’ tę pracę namalować Wywiórski. Na to mam odpowiedź, że ‘Sienkiewicza’ przy stole też mógł namalować Florian Cynk (piękna widoczna sygnatura) a jednak jej nie namalował choć polscy eksperci uparli się, że ją namalował (https://polishartcorner.com/2026/07/12/florian-cynk-1838-1912-w-rempexie-z-kompromitujacym-certyfikatem/). Innym argumentem ‘przeciw’ jest brak proweniencji. Tak duża wymiarami praca Wywiórskiego powinna mieć proweniencję. Period. Trzeba przeszukać archiwalia niemieckich kunsthandlerów, choć nie sądzę by ten obraz był gdziekolwiek wymieniony. Nie sądzę również by tak duże płótno mogło zadowolić jednego z nauczycieli Wywiórskiego z monachijskiej Akademii, nie mówiąc by przewinął się bezkrytycznie przez oczy Brandta czy Wierusza. W sumie słaby to obraz nie pasujący do tematyki Wywiórskiego.
Kompozycja, paleta i typ etnograficzny przedstawionych postaci wskazują raczej na innego orientalistę a nietypowa sygnatura mogła zostać dodana później, by podnieść wartość rynkową dzieła poprzez przypisanie go bardziej rozpoznawalnemu, muzealnie udokumentowanemu nazwisku. Taka jest moja opinia, której poświęciłem sporo miejsca ze względu na wysoką cenę wyjściową tego słabego płótna i jego spore wymiary.
Lot 4410. Wladyslaw Stachowski, Coast in the Evening Light. A view from the sea, past seagulls and sailing boats, towards steep, towering mountains, some of which are snow-capped, bathed in dramatic sunlight; a marine painting with a light impasto and finely balanced colours, oil on cardboard, likely reused; in the lower right-hand corner, a piece of paper glued on prior to the painting’s creation and a faint outline of a boat-either painted over or left unfinished-in front of groynes; circa 1920; signed ‘W. Stachowski’, a fragmentary stamp impression on the reverse reading ‘Rowicz … sztowa 12.’, framed, inner dimensions approx. 43.5 x 68 cm. Artist information: correctly Władysław Stachowski, Polish painter (1852, Quba [also Kuba, Guba or Къуба́] in Azerbaijan until 1932, then Warsaw), studied intermittently at the St Petersburg Academy of Arts from 1879 to 1888, with a period spent in America in between; later worked in Russia, mentioned in Munich in 1917, later in Poland; contributed to exhibitions in Kraków, Bromberg and Warsaw, amongst others; source: Thieme-Becker, Saur “Bio-Bibliographical Artists’ Lexicon” and the internet. Starting €1,800. Mehlis. 08/29/26
Władysław Stachowski, syn polskiego zesłańca przebywającego na Kaukazie, prsez dużą część swego życia związany był z Rosją, Kaukazem i Krymem, zanim ostatecznie osiadł w Polsce. Do petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych wstąpił stosunkowo późno, dopiero w 1879 roku, mając 27 lat, i studiował tam ponad osiem lat (1879-1888), choć nauka została przerwana kilkuletnim wyjazdem do Stanów Zjednoczonych. Mieszkając w Rosji, wiele podróżował a po rewolucji 1917 roku uciekł do Monachium, po czym w 1919 roku przyjechał do Polski i osiadł w Warszawie, gdzie w latach 20. eksponował swoje prace na wystawach w Krakowie, Bydgoszczy i Warszawie, prezentując je w stolicy jeszcze w 1927 roku, pięć lat przed śmiercią w 1932 roku.
Szczególną sławę zyskał właśnie jako malarz motywów marynistycznych, tworzący przede wszystkim pod wpływem Iwana Ajwazowskiego z rozmachem oddający ogrom żywiołu wodnego, z drobnymi łupinami łodzi unoszącymi się na falach. Nawet prace powstałe z dala od morza, w samym Monachium, wykazywały jego naturalny talent do tego gatunku. Ta morska tematyka nieco przeszkadza by zaliczyć go typowych ‘monachijczyków’, choć obok jego drugim ulubionym motywem był koń, zwykle umieszczany w scenie rodzajowej.
Obraz z obecnej aukcji przedstaiający widok na skalisty, ośnieżony masyw górski nad zatoką, z żaglówkami i stadem mew szybujących nisko nad wodą, spowity w ciepłe, popołudniowe światło przebijające się przez burzowe chmury, doskonale łączy oba te żywioły: morze i góry, tak charakterystyczne dla krymskiego i kaukaskiego wybrzeża, gdzie łańcuchy górskie opadają niemal wprost do wody. Technika pracy, olej na kartonie, z gęstym, pastowym nakładaniem farby budującym fakturę skał i śniegu, kontrastującym z delikatniejszym, laserunkowym potraktowaniem nieba i wody, zdradza rękę malarza świadomie budującego dramatyczny efekt światła, w duchu jego ajwazowskiego wzorca.
Cenną wskazówkę co do proweniencji i datowania dostarcza fragment pieczątki na odwrocie, tj. stempel krakowskiego składu Aleksandrowicz, jednej z największych i najbardziej znanych firm papierniczo-artystycznych przedwojennego Krakowa. Podobne stemple tej firmy spotyka się na odwrociach prac innych polskich artystów z lat 20. XX wieku, co pozwala umiejscowić nasz obraz w czasie po osiedleniu się Stachowskiego w Polsce w 1919 roku, najpewniej właśnie podczas jego krakowskich wystaw w latach 20. – a nie, jak mogłoby się wydawać, w jego wcześniejszym, rosyjskim czy monachijskim okresie twórczości.
Obraz najwyraźniej powstał na odwrociu wcześniej użytego kartonu co jest drobnm, ale wymownym śladem praktycznego, może niezbyt zamożnego trybu pracy artysty, który pozostaje malarzem zupełnie u nas nieznanym mimo niewątpliwego talentu, a jego obrazy dziś dość rzadko pojawiają się na rynku antykwarskim. Ta rzadkość, połączona z niezaprzeczalną jakością warsztatu widoczną w partiach marynistycznych oraz krakowską proweniencją materiału, czyni tego rodzaju płótna szczególnie interesującym odkryciem dla kolekcjonerów śledzących mniej oczywiste nazwiska polskiego malarstwa przełomu XIX i XX wieku.
Lot 300. Michal PLONSKI (1778 – 1812, Polish artist) – “Portrait of Rembrandt“. 1802. Etching. Proof on laid paper. 13.2 x 11.8 cm. Condition B/C (cut inside the copper mark and foxing, subject in good condition). Estimate €80 – 100. Éric Caudron. 09/04/26
Ta owalna akwaforta przedstawiająca młodego mężczyznę w berecie, z długimi lokami opadającymi na ramiona i przenikliwym spojrzeniem, to jedna z licznych prac, jakie Michał Płoński wykonywał na podstawie dawnych mistrzów podczas swojego drugiego pobytu za granicą. Uczył się rysunku w warszawskiej pracowni Francuza Jana Piotra Norblina, a mając zaledwie 18 lat wyjechał do Włoch, by poznać malarstwo europejskie. Po powrocie do kraju tworzył głównie pejzaże, scenki rodzajowe i portrety postaci charakterystycznych, po czym w 1800 roku wyjechał ponownie, tym razem kształcić się w sztuce rytowniczej w Kopenhadze, Amsterdamie i Paryżu.
To właśnie z tego okresu, gdy jego twórczość obejmowała przede wszystkim akwaforty będące kopiami dawnych mistrzów oraz miniaturowe portrety, a w Amsterdamie wydał album prezentujący między innymi reprodukcje obrazów Rembrandta, pochodzi ten “Portret Rembrandta” z 1802 roku. Wybór akurat tego tematu nie był przypadkowy, gdyż Płoński, poszedł jeszcze dalej niż jego mistrz Jan Piotr Norblin w utożsamieniu się z siedemnastowiecznym Holendrem. “Michał Płoński robotą swoją najsłuszniej na nazwę polskiego Rembrandta zasłużył […] Każdy, nawet największy znawca, na pierwszy rzut oka późniejsze dzieła Płońskiego przypisuje Rembrandtowi, a dopiero po dłuższym wpatrzeniu się rozeznać może, że je inna ręka […] utworzyła (J. G. Pawlikowski)
Krótka, intensywna kariera, w której zdążył Płoński zdobyć opinię najzdolniejszego polskiego naśladowcy techniki Rembrandta swojej epoki, potwierdza na tym przykładzie precyzję kreski budującej fakturę futrzanej czapy, miękkie, “aksamitne” cieniowanie twarzy i charakterystyczną, głęboko psychologiczną intensywność spojrzenia będące echem najlepszych rembrandtowskich autoportretów z lat 30. i 40. XVII wieku.
Przed około dwoma laty na blogu wywiązała się ożywiona dyskusja na temat Płońskiego zainspirowana pojawieniem się na rynku miniatury autoportretu malarza (https://polishartcorner.com/2025/11/16/michal-plonski-1778-1812-12/). Jako pokłosie tej dyskusji p. Tomasz Sioda, kolekcjoner m.inn. prac Płońskiego, opublikował w Acta Medicorum Polonorum – R. 15/2025, Zeszyt 1, roku pracę „Wizerunki i zdrowie Michała Płońskiego (1778-1812)”. Dodatkowo, autor ten wydał około miesiąc temu w Polsce książkę pt “Michał Płoński (1778-1812). Dzieło graficzne w odniesieniu do katalogów Edwarda Rastawieckiego i Alfreda Brosiga” (PLUS ULTRA, Poznań 2016, ISBN: 978-83-941720-1-5). Dziękuję autorowi, który jest doktorem medycyny(!) za przesłanie mi jej egzemplarza.
Przykład na to, że nie trzeba mieć dyplomu historyka sztuki by być ekspertem w specyficznym wycinku polskiego malarstwa. To taki mój przytyk do niektórych domów aukcyjnych, zatrudniających młode, prosto po studiach osoby z dyplomami, które podejmują megalomańskie decyzje o autentyczności pracy danego artysty a czasami wystawiające bzdurne certyfikaty autentyczności.
Lot 297. Jan Piotr NORBLIN DE LA GOURDAINE (Polish artist, 1745 – 1830) – “Bust of a nobleman“. Original etching. Ref: Hillemacher, no. 69. Proof on chine paper, formerly mounted by the corners on brown wove paper. Margins. 5.7 x 3.8 cm. Condition A (good condition). Estimate €80 -100. Éric Caudron. 09/04/26
Sezon letni zaobfitował dwunastoma oryginalnymi akwafortami Jana Piotra Norblina we francuskim domu aukcyjnym Eric Caudron. Ceny wyjściowe są niezwykle niskie, około 80 euro, zaś wyceny nie przekraczają 200 euro. Spośród nich przedstawiam jedynie dwie akwaforty, Popiersie szlachcica” oraz kameralną pracę Pejzaż z polem i chatą kryta strzechą. Są to znakomite przykłady dwóch skrajnie różnych, choć równie ważnych rejestrów twórczości Jana Piotra Norblina, którego trzydziestoletni pobyt w Polsce uczynił go jedną z kluczowych postaci sztuki polskiego oświecenia.
Popiersie szlachcica to doskonały przykład rembrandtowskiej wrażliwości Norblina: głowa mężczyzny w futrzanej czapie, o wydatnym wąsie i przenikliwym spojrzeniu, ujęta jest w charakterystyczny, łukowato zamknięty u góry kartusz. Artysta wykonał całą serię takich “głów polskich” (tzw. Têtes Polonaises), drobnych, często owalnych studiów typów szlacheckich i ludowych, będących jego własną, wariacją na temat rembrandtowskiego gatunku.
Jan Piotr Norblin.Landscape with field and thatched cottage on the left, the wheat field
Lot 294. Jan Piotr NORBLIN DE LA GOURDAINE (Polish artist, 1745 – 1830) – “Landscape with field and thatched cottage on the left, the wheat field“. 1780, original etching. Ref: Hillemacher, no. 40. Proof on chine paper, mounted at the corners on brown wove paper. Margins. 3.8 x 10.4 cm. Condition A (good condition). Estimate €100 -200. Éric Caudron. 09/04/26
Pejzaż z polem i chatą kryta strzechą reprezentuje z kolei drugi biegun jego twórczości graficznej: rozległy, niemal panoramiczny widok wiejski, z niską linią horyzontu, samotną chatą i wątłą sylwetką postaci na polu, skreślony tym samym, żywym, “drgającym” kreskowaniem. Tego typu kameralne pejzaże, bliższe holenderskiej szkole pejzażowej niż francuskiemu rokoko, pokazują jak Norblin, mimo francuskiego wykształcenia, coraz silniej czerpał z tradycji północnoeuropejskiej.
Obie odbitki noszą numery katalogowe według klasycznego kataloguFrédérica Hillemachera, “Catalogue des estampes qui composent l’œuvre de Jean-Pierre Norblin” (Paryż, 1848), do dziś podstawowego źródła referencyjnego dla znawców i kolekcjonerów grafiki tego artysty, obok równoległej numeracji Le Blanca. Odbitki na papierze chińskim (chine), montowane są na rogach na brązowym papierze czerpanym w typowy sposób prezentacji drobnych XVIII-wiecznych akwafort w dawnych kolekcjach, co świadczy o starannym, kolekcjonerskim pochodzeniu obu arkuszy.
Lot 943. Tadeusz Styka (1889-1954) – Oil painting – “Goldilocks” – Shoulder length portrait of a woman with long blonde hair, wearing an off the shoulder dress, signed, board 18.5ins x 15ins, in gilt moulded frame Provenance: Hay Loft Gallery, Berry Wormington Farm, Broadway, Worcestershire. Estimate 3,000 GBP – 4,000 GBP. Canterbury. 08/03/26.
Ten intymny, miękko malowany portret blond kobiety o rozpuszczonych, złocistych włosach i odsłoniętym ramieniu wpisuje się w bardzo charakterystyczny nurt twórczości Tadeusza Styki, znanego przede wszystkim jako portrecista wielkich osobistości swojej epoki. Obok reprezentacyjnych zamówień, Styka równolegle i bardzo chętnie tworzył jednak intymne, niemal impresjonistyczne studia kobiecej urody, półportrety modelek o miękko rozświetlonej skórze, rozpuszczonych włosach i delikatnym, nieco marzycielskim spojrzeniu, malowane luźnym, “rozmytym” pociągnięciem pędzla, kontrastującym z precyzją jego oficjalnych zamówień portretowych. Ten konkretny typ, “złotowłosa” piękność o kremowej karnacji, spowita w miękkie, rozświetlone tło, bez konkretnego kontekstu narracyjnego, powtarza się w jego dorobku wielokrotnie, w wersjach różniących się jedynie detalem stroju czy pozą głowy, co sugeruje, że artysta traktował ten temat niemal jak osobny gatunek w swojej twórczości przeznaczonym raczej na rynek kolekcjonerski niż na zamówienie konkretnego portretowanego. Technika olejna na desce/kartonie (board) są typowe dla tego typu kameralnych, mniejszych formatowo prac, jakie artysta chętnie sprzedawał obok swoich dużych, oficjalnych zamówień.
Lot 10. P. MERWART (19th century). Portrait of Father Marco. Drawing signed and dated in the lower right corner, 1889. 25 x 19 cm. Estimate €10 – 20. Hôtel des ventes Giraudeau. 08/09/26
Ten precyzyjny, mocno cieniowany rysunek ołówkiem, przedstawiający starszego mężczyznę o łysiejącej czaszce i bujnej, siwiejącej brodzie, opisany odręcznie “Père de Marco” (“Ojciec Marco”), powstał w szczytowym okresie twórczości Pawła Merwarta, malarza mającego polsko-francuskie pochodzenie. Charakterystyczna dla tego rysunku jest niezwykła dbałość o fakturę; miękko cieniowana broda, głęboko osadzone, przenikliwe spojrzenie i swobodnie, szkicowo potraktowane ramiona kontrastujące z detalicznie opracowaną twarzą, co świadczy o silnym wpływie akademickiego rysunku portretowego. Tego typu studia, stanowią cenne świadectwo jego metody pracy i codziennej praktyki warsztatowej u szczytu kariery.
Merwart malował także znane osobistości, jak choćby Helenę Modrzejewską w roli Marii Stuart, a rysunkowe studia głów, takie jak ten przedstawiający “Ojca Marco”, były typowym, bardzo precyzyjnym elementem jego warsztatu. Portretowe szkice modeli, wykonywane z natury i często opisywane imieniem lub relacją rodzinną modela, służyły artyście jako materiał przygotowawczy do większych kompozycji rodzajowych lub literacko-biblijnych, w których się specjalizował.
PS. Żaden z polskich domów aukcyjnych nie osmieliłby się na podobną wycenę rysunku dowolnego znanego artysty. Dlatego warto zaglądać na aukcje zagraniczne.
Lot 1131. Tadeusz STYKA, Woman, oil on carton, F25 (81x65cm), signed, framed. Condition : some stains, scuff marks, soiling and minor craquelure at the image. Estimate JPY 200,000 – 300,000. Mainichi Auction. 07/31/26
Ten obraz, mimo słabej jakości reprodukcji, przez którą i tak przebija subtelność światłocienia i miękkość pociągnięć pędzla, doskonale oddaje charakterystyczny dla Tadeusza Styki dramatyzm emocjonalny. Artysta słynął przede wszystkim z reprezentacyjnych portretów; malował m.in. dwukrotnie Polę Negri czy konny portret Theodore’a Roosevelta wiszący dziś w Roosevelt Room Białego Domu. Artysta równie chętnie tworzył bardziej intymne, teatralne kompozycje: postać wyłaniającą się z mrocznego, niemal sfumatowego tła, w geście uniesionej ku górze twarzy i dłoni przyciśniętej do piersi, sugerującym uniesienie, ekstazę lub błaganie. Ta gra światła skupionego wyłącznie na twarzy i dekolcie modelki, przy jednoczesnym rozmyciu otoczenia w ciemnej scenerii, jest typowym dla Styki zabiegiem budowania nastroju, łączącym akademicką precyzję rysunku z niemal filmową emfazą, która przyniosła mu sławę jednego z najbardziej cenionych portrecistów swojej epoki.
Cena estymacyjnca rzędu 200-300 tys. jenów (czyli około 1100-1700 euro) jest bardzo atrakcyjna jak na oryginalnego Stykę, szczególnie że na rynku zachodnim jego portrety potrafią osiągać kilkukrotnie wyższe kwoty. Japoński dom aukcyjny Mainichi to niekoniecznie miejsce, gdzie od razu spodziewalibyśmy się dzieł polskiego malarza działającego głównie w Paryżu i Nowym Jorku, co samo w sobie jest ciekawe pytanie, jaka jest proweniencja tej konkretnej pracy i jak trafiła do Japonii.
Przyziemna sprawy, kwestia transportu i cła warte są rozważenia: przy takiej kwocie młotkowej dojdzie prowizja aukcyjna (zwykle 15-20% w Japonii), koszt profesjonalnego transportu obrazu w ramie (81×65 cm to spory format, wymagający solidnego opakowania), ewentualne ubezpieczenie przesyłki, a przy imporcie do UE cło i VAT od dzieł sztuki (choć tu stawki bywają preferencyjne). Trzeba by też doliczyć ryzyko związane z opisanymi uszkodzeniami (plamy, zadrapania, spękania) – przy pracy olejnej na tekturze (carton) te uszkodzenia mogą być trudniejsze do konserwacji niż na płótnie. Fotografia katalogowa jest tak podłej jakości, że trudno odnieść się do ewentualnych uszkodzeń pracy, choć warto pamiętać, że Japończycy dość drobiazgowo i może przesadnie opisują zaobserwowane drobne wady.
Lot 414. Zygmunt Ajdukiewicz (Polish, 1861 – 1917) “Polish Exile” oil on panel, 1885, signed to upper right with date, titled in graphite to panel at verso, in a gilt frame. [Framed: 15″ H x 13.25″ W]. Condition to work is good with some minor losses to edge. Estimate $1,200-$2,200. Rolland NY. 07/25/26. Sold $1,400
Ten niewielki, kameralny portret starca w szerokim czarnym kapeluszu, z bujną, siwą brodą i laską w dłoni, sygnowany i datowany na 1885 rok, powstał w przełomowym momencie kariery Zygmunta Ajdukiewicza. To właśnie rok 1885, po zakończeniu studiów w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu oraz w Akademii Monachijskiej, jest datą, w której artysta osiadł na stałe w Wiedniu, gdzie jego starszy kuzyn Tadeusz Ajdukiewicz otworzył mu drzwi do dworskich i arystokratycznych kręgów zamawiających portrety.
Choć sława i pieniądze przyniosły Zygmuntowi Ajdukiewiczowi przede wszystkim reprezentacyjne portrety cesarskiego dworu wiedeńskiego, to tego typu studium starca, malowane w konwencji akademickiego realizmu, z dużą wrażliwością na fakturę siwej brody, zmarszczek i sfatygowanego stroju, wywodzi się z zupełnie innego rejestru jego twórczości jakim była monachijskia szkoła malarstwa rodzajowego. W tym duchu młodzi polscy artyści chętnie portretowali typy ludowe, żebraków, pastuchów czy, jak w tym wypadku, być może polskiego zesłańca lub emigranta politycznego.
Format i technika, olej na desce, niewielkie rozmiary, wskazują na studium warsztatowe raczej niż zamówienie reprezentacyjne. Tego typu prace młodzi absolwenci monachijskiej Akademii malowali chętnie jako “popisowe” ćwiczenia z charakteru i faktury, jednocześnie budując sobie markę na rynku kolekcjonerskim, zanim w pełni rozwinęli karierę portrecistów, jaką Ajdukiewicz kontynuował już w Wiedniu aż do śmierci w 1917 roku.
Elizabeth (Elżbieta) Jerichau Baumann. An Italian woman with three sleeping children
Lot 9163. Elisabeth Jerichau Baumann (b. Warsaw 1819, d. Copenhagen 1881). An Italian woman with three sleeping children. Unsigned. Inscribed on the mount Elisabeth Jerichau Baumann. Black chalk on paper. 15×13 cm. Unframed. Condition: Slightly brown. Estimate 4,000–6,000 DKK ($620–$920). Rasmussen. 08/03/26
Ten mały, niesygnowany rysunek kredką czarną przedstawiajcy kobietę siedząca przy źródle, tulącą niemowlę, ze śpiącymi dziećmi u jej stóp, na tle łagodnego pejzażu z górami i drzewem, od razu przywołuje na myśl kompozycje włoskiego Cinquecenta. Schemat Madonny z Dzieciątkiem i putti, tak charakterystyczny dla Rafaela czy manierystów florenckich, przeniesiony tu jest na grunt sceny rodzajowej. To skojarzenie nie jest przypadkowe. Elisabeth Jerichau-Baumann, urodzona w Polsce, po latach nauki w Düsseldorfer Kunstakademie odbyła swój “Grand Tour” i trafiła do Rzymu, gdzie weszła najpierw w krąg artystów niemieckich, a potem duńskich, poznając tam swojego przyszłego męża, rzeźbiarza Jensa Adolfa Jerichaua. Prace z jej włoskiego okresu poświęcone były przede wszystkim lokalnemu życiu i miejscowym typom ludzkim, a podczas swoich licznych pobytów we Włoszech malowała z wielkim współczuciem i empatią także żebraków i biedne dzieci uliczne.
Rysunek z obecnej aukcji doskonale wpisuje się w ten nurt. Nie jest to jednak dosłowna scena religijna, lecz obserwacja z życia: włoska kobieta czerpiąca wodę ze źródła (motyw studni/fontanny, tak częsty w malarstwie rodzajowym XIX wieku jako pretekst do sceny rodzajowej na świeżym powietrzu), otoczona śpiącymi dziećmi. Artystka najwyraźniej świadomie żongluje tu językiem Renesansu, piramidalną kompozycją, kontrapostem postaci matki, miękko cieniowanym pejzażem w tle, by nadać scenie z ludu dostojeństwo klasycznego obrazu sakralnego. To zabieg typowy dla wykształconych w duchu akademickim malarzy działających we Włoszech w połowie XIX wieku, którzy w prostych scenach z życia chłopów i wieśniaczek szukali echa dawnych mistrzów.
Ten niewielki, skromny w formie i pozbawiony sygnatury rysunek, zdaje się być szkicowym, kameralnym odpowiednikiem zainteresowania Elżbiety Baumann pejzażem i macierzyństwem, które ujmowały jej twórczość rzymskiego okresu.
Roman Kochanowski. Farmer and Farmer’s Wife in the Field
Lot 1603. KOCHANOWSKI, ROMAN (1857–1945) “Farmer and Farmer’s Wife in the Field.” Oil on wood. 20.5 x 14 cm. Signed lower left: R. Kochanowski. Provenance: Galerie Bubenik, Munich (acquired on October 13, 1980). Private collection, Southern Germany. The painting is in very good, original condition. Free of retouching or restoration. Framed in a profiled gold frame. H x W: 16/23 cm.
Roman Kochanowski, one of the most significant Polish landscape painters of the Munich School, devoted his life to depicting rural idylls and atmospheric landscapes. This small-format work captivates with its delicate, impressionistic brushwork and subtle use of light, which masterfully captures the vast, cloud-covered sky above the lowlands. The figures—a farmer and a farmer’s wife working in the fields—are harmoniously embedded in nature, a characteristic feature of Kochanowski’s late work and his deep connection to rural motifs. An authentic testament to his virtuoso plein air painting. Estimate €500 – 1,000. Eppli Auktionshaus. 07/25/26. Sold €3,400
Oba przedstawione tu obrazki, “Wieśniacy na polu” oraz “Ścieżka na skraju wsi z postaciami“, malowane na niewielkich deseczkach, doskonale obrazują stosunkow późny okres w karierze Romana Kochanowskiego.
Ewolucja artysty, która nastąpiła w stronę kameralnej, niemal szkicowej formy z rozległym, dominującym niebem, nisko poprowadzoną linią horyzontu i drobnymi sylwetkami wieśniaków wtopionymi w krajobraz jest właśnie znakiem rozpoznawczym dojrzałego, późnego okresu twórczości Kochanowskiego. Oba obrazy, pozbawione warstwy anegdotycznej, odznaczają się harmonią koloru i pełnym liryzmu nastrojem, gdzie prawdziwym ‘bohaterem’ jest niebo i światło, a nie postaci ludzkie, sprowadzone niemal do roli sztafażu ożywiającego pusty krajobraz, prawdopodobnie z okolic Monachium. Mając opcję, subiektywnie wybrałbym olej przedstawiający pracę w polu dwojga wieśniaków.
Roman Kochanowski. Path on the Outskirts of a Village with Figures
Lot 1602. KOCHANOWSKI, ROMAN (1850–1945) “Path on the Outskirts of a Village with Figures” Oil on wood. 10.5 x 17.5 cm. Signed on the left: R. Kochanowski. Provenance: Galerie Bubenik, Munich (with label on the reverse, inventory no. 1772). Private collection, Southern Germany. This small-format panel painting is in very good, collectible original condition. The paint layer is stable and displays the artist’s characteristic impasto in the meadow landscape. On the reverse is a label from Galerie Bubenik, Munich, as well as a frame label “weber,” Stuttgart. Framed in a profiled, gilded wooden frame. H x W: 13/20 cm.
Roman Kochanowski, a leading representative of the Polish Munich School, devoted his later work primarily to intimate landscape depictions. This work captivates with its atmospheric play of light beneath a vast, cloud-covered sky. With a confident, almost Impressionist brushstroke, Kochanowski captures the tranquility of the countryside, while the subtly placed figures and architectural accents create the sense of depth characteristic of his style. Estimate €500 – 1,000. Eppli Auktionshaus. 07/25/26. Sold €2,400