Michał Świder (1962 – 2019)

Michał Świder. Quaerebam semper Exspectam semper, 2001-2002

Warto przedstawić twórczośći Michała Świdra i zaprezentować dwie jego prace z niedawnych zagranicznych aukcji. Jest praktycznie nieobecny na polskich rynkach aukcyjnych a na jego prace w Polsce kolekcjonerzy czekali miesiącami, jeśli nie latami. Praktycznie wyizolował się ze środowiska malarskiego i nie dbał o opinie krytyków. Malował na odludziu pod Krakowem. Absolwent ASP w Krakowie.

Zamiast pisać o malarzu podaję poniżej kilka cytatów z prasy. Ten pierwszy to fragment opublikowany kilka dni temu z okazji koncertu krakowskiego poety Leszka Długosza:

Na sztalugach umieszczonych na estradzie ustawiono 7 nieeksponowanych do tej pory obrazów M. Świdra, zmarłego w lutym w podkrakowskim Czernichowie w wieku 57 lat. – To pierwsze pośmiertne, pozapublicystyczne przywołanie tego oryginalnego, metafizycznego, wyrafinowanego artysty, w Polsce znanego na razie w wąskim kręgu wielbicieli jego talentu, którego dzieła na świecie znajdują się w prestiżowych kolekcjach. Miejmy nadzieję, że ta prezentacja będzie krokiem na pięknym szlaku wiodącym do poznania sztuki Michała i zapewnienia mu należnej, wysokiej pozycji w historii współczesnego malarstwa polskiego – stwierdził L. Długosz.

Poeta znał malarza od kilkunastu lat. – Prócz malarstwa ujmowała mnie w nim pewnego rodzaju wspólnota w ocenie rzeczywistości i wyborze postawy. Był czystym artystą, skupionym na tym, co najistotniejsze. Swoiste pójście przeciw zamętowi świata łączyło się z materią, którą przedstawiał na obrazie z elegancją i wykwintnością kulturową. To, co zostawało na jego obrazach, było skondensowane do jedynie potrzebnych elementów; nie było tam tumultu, hałasu. To była wytworna powściągliwość artystyczna. Istotę jego malarstwa ująłem w wierszu “Na żałobnych tablicach starożytności”, opublikowanym potem w tomie “Dusza na ramieniu”, na którego okładce znalazł się jeden z obrazów Michała – przypomniał L. Długosz. (Gosc.pl krakowski, https://krakow.gosc.pl/doc/5653589.Leszek-Dlugosz-Proba-koncertu-pozegnalnego)

Inny artykuł traktował o symboliźmie prac artysty: http://christianitas.org/news/mglisty-symbolizm-michala-swidra/

Również pośmiertne wspomnienie Leszka Długosza: http://leszekdlugosz.com/chwile-ciszy

Mam nadzieję, że te linki będą długo działaly. Polecam też glęboki wywiad jaki Michał Świder udzielił w 2012 roku: http://www.michalswider.pl/download/dlaczegoptakspiewa.pdf

Dyptyk z marcowej aukcji Quaerebam semper Exspectam semper (Zawsze szukam, Zawsze czekam) został namalowany w Nowym Jorku.


Michał Świder. Quaerebam semper
Michał Świder. Exspectam semper

Lot 9268. Swider, Michal (1962 Sedziszów Malopolsk – ) Öl/Lwd., mit Gold verziert, “Quaerebam semper Exspectam semper“, zweiteiliges Gemälde, rs. umfangreich bez., signiert und datiert 2001-2002, zusammen in breiten mattgoldenen Holzrahmen gesetzt (min. best.), die Einzelbilder ca. 40 x 98 cm, Gesamtmaß mit Rahmen ca. 58 x 218 cm, Studium an der Kunstakademie in Krakau. Auktionshaus Heickmann KG. 03/16/19.


Michał świder. NOX IAM, 2003

Lot 166. Michal Swider 1962 Sedziszów Malopolski – “NOX IAM” – Öl/Lwd. (3). Je 80 x 70 cm. Sign. r. u.: Swider. Rückseitig auf der mittleren Tafel betit., sign. und dat.: “NOX IAM” / “NOC JNZ…” / MMIII (2003) (…). Jeweils rückseitig auf jeder Leinwand sign. Rahmen (als Triptychon). Reserve 5,000 euro. Kastern. 09/22/18

Józef Chełmoński (1849 – 1914)

Józef Chełmoński. Midnight Ride, 1873

Dwa duże oleje Józefa Chełmońskiego z aukcji w Sotheby’s. Pierwszy z nich, Nocna jazda, może wzbudzić szalone żądze posiadania, zarówno u kolekcjonerów lecz chyba głównie polskich domów aukcyjnych mogących spodziewać się dużego zarobku na odsprzedaży. Ta praca pochodzi z monachijskiego okresu jaki przerodził się wkrótce u malarza w komercyjnie znakomity (podobna tematyka) okres paryski. Tak roszalalych w pędzie koni chyba żaden z polskich ‘koniarzy’ nie był w stanie namalować. Nie zdziwiłbym się, gdyby cena osiągnięta za to rozmiarami wielkie płótno, przy dobrej reklamie (do jakiej się przyczyniam), znacznie przekroczyła estymację. Myslę, że 500,00 funtów pownno być łatwo osiągnięte.

Druga praca jest spokojna, powstala już po powrocie artysty z Francji i wielu bardziej ceni sobie ten okres od tego komercyjnego. Każda praca Chełmońskiego jest dużym wydarzeniem na rynku. O obu będzie się sporo mówić i napięcie będzie rosło.


Lot 36. JÓSEF CHELMONSKI 1849 – 1914. Midnight Ride, signed, dated and inscribed JÓZEF CHELMOŃSKI / 1873 – Monachium lower left, oil on canvas, 96.5 by 182cm., 38 by 71½in. Provenance: Maria Zaleska, France (by the 1930s); thence by descent. Exhibited: New York, The Metropolitan Museum of Art, Nineteenth Century Polish Paintings: A Loan Exhibition, 1944, no. 16 (as Midnight Ride), illustrated in the catalogue; Montreal, McGill University, Polish Art Exhibition, 1966

A sleigh charges through the snow on a winter’s night. Driven by a man whose face is concealed by a plume of black hair, his passenger is a woman whose nostalgic gaze is a reminder of what, or whom, she might have left behind in the haste of her departure. The intensity and power of the composition is further enhanced by the yellow cape ruffled by the wind and by the exhaustion palpable in the horses’ faces.

Born in Boczki, a small village near Lowicz in central Poland, Chelmonski learned basic drawing technique from his father. At the age of thirteen, he began training with Wojciech Gerson at the Warsaw School of Drawing and – thanks to the assistance of fellow Polish artist Josef Brandt – continued his studies at the Munich Academy of Fine Arts. In 1875 Chelmonski moved to Paris where he developed an impressive international reputation through the promotional efforts of his dealer Adolphe Goupil. By the late nineteenth century, Chelmonski’s compositions were eagerly sought by many prominent British and American collectors who coveted the artist’s depictions of Polish peasant life and of Troikas and Chetverkas (threesomes and foursomes) galloping across the steppe in particular. A smaller canvas of this same subject, dated 1879, is in the Muzeum Śląskie, Katowice, Poland. Estimate 200,000-300,000 GBP. Sotheby’s. 07/10/19 (19337500)


Józef Chełmoński. Hunting in the Meadows, 1895

Lot 38. JÓSEF CHELMONSKI 1849 – 1914. Hunting in the Meadows, signed and dated JOSEF CHELMONSKI / 1895 lower right, oil on canvas, 74 by 117cm., 29 in by 46in. Provenance: Maria Zaleska, France (by the 1930s); thence by descent. Estimate 30,000-50,000 GBP. Sotheby’s. 07/10/19 (1968750)

Jan Zdzisław Konopacki (1856 – 1894)

Jan Zdzisław Konopacki. Waiting for the Ferry, 1881

Był to malarz I illustrator o znakomitym rysunku specjalizujacy się w portretach i pracach o charakterze rodzajowym, szczególnie wiejskim. Na rynku polskim jego prace są bardzo rzadkie a na zagraniczym pierwszy raz widzę. Scenka rodzajowa Waiting for the Ferry przedstawia, prawdopodobnie niedzielne, po zakończonej mszy w widocznym w oddali kościele, spotkanie u przewozu przez rzekę ‘pańskiego’ powozu z grupą odświętnie ubranych chlopów. Praca ta ma znakomitą ilustrowaną w katalogu nowojorskim proweniencję z wystawy w Metropolitan Art w Nowym Jorku. Wątpię jednak by udało sie tę pracę sprzedać w podanych widełkach cen. Inna praca Konopackiego, Powrót żniwiarzy, z tego samego paryskiego okresu (1880) była dwa razy wystawiana w Rempexie w Warszawie (2018, 1019) z wyceną 70,000 – 100,000 złotych, dwa razy spadła i jest do nabycia za 40,000 złotych. W moich oczach, jest to lepsza kompozycja od tej sprzedawanej w UK. Konopacki to zapomniany malarz, wiele jego prac uległo zniszczeniu w czasie wojny, no i moda sie zmieniła. Być może znajdą się zainteresowani tą pracą jeśli uda się ją taniej kupić od tych widełek estymacyjnych. Nie znamy jednak reserve price.

Jan Zdzisław Konopacki. Waiting for the Ferry, 1881

Lot 37. JAN KONOPACKI Polish 1856 – 1894. Waiting for the Ferry; signed and dated J Konopacki / Paris 1881 lower right, oil on canvas, 45 by 85cm., 17½ by 33½in. Provenance Maria Zaleska, France (by the 1930s); thence by descent. Exhibited: New York, The Metropolitan Museum of Art, Nineteenth Century Polish Paintings: A Loan Exhibition, 1944, no. 39 (as Waiting for the Ferry), illustrated in the catalogue, Montreal, McGill University, Polish Art Exhibition, 1966. Estimate 15,000-20,000 GBP. Sotheby’s. 07/09/19. Sold 12,500 GBP.

Praca ta pojawiła się szybko w Polsce, w warszawskiej Desie-Unicum (12/12/2019, lot 14) i została sprzedana za 80,000 złotych


Jan Zdzisław Konopacki. Powrót żniwiarzy, 1880. Źródło: Rempex

Piotr Stachiewicz (1858 – 1938)

Piotr Stachiewicz. Krakowianka

W sumie aż dwa trupy są związane z tą pracą, trup modelki i jej męża. Nie do końca znałem historię Pięknej Zośki. Widziałem wielokrotnie jej portrety, w różnych ujęciach i różnych strojach ludowych, malowane pastelami przez Stachiewicza. Ten portet jest chyba największy, naturalnej wielkości. W domu, może stanowić ciekawy element dyskusji kierującej na kobiecą urodę polączoną z zazdrością męża…a może nawet zdradą i wynikającą z niej zbrodnią. Temat na opowiadanie książkowe a może fabuła na film.


Lot 129. Piotr Stachiewicz (Polish, 1858-1938). Krakowianka, pastel, 99.7 x 69.8cm (39 1/4 x 27 1/2in). Provenance. Purchased by the Grandfather of the present owner in Poland, 1958. Thence by descent. Estimate £ 1,000 – 1,500. Bonhams. 07/10/19.

The sitter for this portrait appears to be Zofia Paluchowa, nicknamed “Piekna Zoska” (beautiful Zoska), considered one of the most beautiful models by painters of the time. She was a model regularly used by Stachiewicz and usually posed for artists in traditional Polish folk costumes as seen here. In 1921 she married; however her husband did not agree to her modelling for artists. Amid escalating tensions between the two, the now estranged Zofia disappeared in 1927. After a widely publicised investigation, her husband was charged with murder and sentenced to 15 years imprisonment which he would not outlive.

Edward Dwurnik (1943 – 2018)

Edward Dwurnik. Leda z łabędziem, 1991

Cztery duże i bardzo duże płótna zmarłego niedawno Edwarda Dwurnika były licytowane w Szwajcarii. Przyznam, że mało znam twórczość tego malarza i przyzwyczajony byłem do oglądania jego miast z lotu ptaka oraz róznokolorowych tulipanów.  Mało śledziłem jego aukcje, choć tych na rynkach zagranicnych praktycznie nie było. Bardzo pozytwywna niespodzianka dla mnie w Szwajcarii -„Leda z łabędziem’ jest taka brzydka, że przyciąga wzrok. To mój faworyzowany obraz z tej aukcji sprzedany za 4,600 CHF (wycena 2,000-3,000 CHF). Obserwowałem i brałem udział w tej aukcji lecz niestety niczego nie wygralem. Przypuszczam, że te prace wkrótce wrócą do Polski. Licytował glownie internet, tj. Polska. Poniżej pozostałe obrazy z wycenami i cenami wylicytowanymi. Najdrożej sprzedano najbardziej ‘zatłoczony’ obraz.


266. Edward Dwurnik (*1943). Leda, 1991. Öl auf Leinwand, 147 x 114 cm , unten rechts bezeichnet, datiert und monogramiert
Leda z labedziem 1991 ED. Schätzpreis: CHF 2’000 – 3’000. Beurret and Bailly. 06/19/19. Sold 4,600 CHF


Edward Dwurnik. Nostalgia

264. Edward Dwurnik (*1943) . Nostalgia, 1985–87 . Öl auf Leinwand, 210 x 150 cm, unten betitelt NOSTALGIA, ückseitig datiert, signiert und bezeichnet 1985–87 E. DWURNIK NOSTALGIA NR: XVI – 111 – 1019. Provenienz. Galeria Sztuki Biuro Wystaw. Austellung. Edward Dwurnik, Muzeum Narodowe we Wroctawiu, 1987 (gemäss rückseitiger Etikette). Schätzpreis: CHF 3’000 – 4’000. Beurret and Bailly. 06/19/19. Sold 6,500 CHF


Edward Dwurnik. Listopadowe Zabawy, 1992

265. Edward Dwurnik (*1943). Listopadowe Zabawy, 1992. Öl auf Leinwand, 151 x 151 cm, unten rechts signiert, datiert und bezeichnet E. DWURNIK 1992 listopada. Schätzpreis: CHF 4’000 – 6’000. Beurret and Bailly. 06/19/19. Sold 9,500 CHF.


Edward Dwurnik. Miłosierny Samarytanin, 1991

267. Edward Dwurnik (*1943). Milosierny Samarytanin, 1991. Öl auf Leinwand, 210 x 150 cm, unten betitelt, datiert und monogrammiert MILOSIERNY SAMARYTANIN 91. E.D. Schätzpreis: CHF 3’000 – 4’000. Beurret and Bailly. 06/19/19. Sold 5,000 CHF

Igor Mitoraj (1944 – 2014)

Igor Mitoraj. Perseusz

Wspomiałem poprzednio, że Jean Lambert-Rucki produkował za życia na sprzedaż kopie swoich rzeźb w ilości ośmiu egzemplarzy. Osiem odlewów na sprzedaż. Tak chyba było przyjęte we Francji. Piszę o tym w kontekście Igora Mitoraja, współczesnego, wielkiego polskiego rzeźbiarza, który tworzył od lat 70-tych poza Polska i zyskał swoją pracą w Europie uznanie, sławę i dobry byt materialny. Tworzył rzeźby o monumentalnej wielkości a niektóre spośród nich miniaturyzował na sprzedaż…w ilości do 2,000 egzemplarzy. Do każdej z nich dołączony był certyfikat autentyczności sygnowany przez artystę. Nie moja to sprawa chwalić czy ganić ‘business model’ artysty lub jego marszanda. Kopii rzeźb Mitoraja jest zatem bardzo dużo na rynku i te są niemal codziennie obecne na rynkach aukcyjnych, zwłaszcza w Francji, Włoszech, Niemczech, no i oczywiście w Polsce. Dwie spośród nich będą niedługo licytowane w Niemczech w domu aukcyjnym Hampel; są to Perseusz i Asklepios. Obydwie wycenione na 6,000 – 8,000 euro. Każda z nich została wykonana została pod koniec lat 80-tych w ilości 1,000 egzemplarzy i każda z nich ma wybity swój kolejny numer. Nie bardzo wiem w jaki sposób, bez uszkodzenia matrycy, można wykonać 1,000 odlewów. Być może (moje to przypuszczenie) są to tłoczenia grubej blachy miedzianej na odpowiednio wytrzymałej matrycy. Żeby być precyzyjnym, powierzchnie tych rzeźb mają różne wykończenia za pomocą patyny (finish) i być może nie ma drugiej dokładnie identycznej. Niemniej, jest to 1,000 egzemplarzy. Wracajac do aukcji w Hampel (mają tam rzeczywiście znakomitych ekspertów – różnym rzeźbom nadają tę samą nazwę) zadałem sobie dwa pytania czy a) warto kupić taką rzeźbę do kolekcji b) ile powinno się zapłacić za jedna z takich samych 1,000 sztuk. Moja odpowiedź na moje pytanie a): warto mieć w domu znakomitą rzeźbę Mitoraja, nawet jeśli jest to jedna z tysięcznych kopii aczkowliek mogę mieć równocześnie pewne zawahania. Bardziej skomplikowana jest odpowiedź na pytanie o cenę do zapłacenia. Tutaj sytuację powinien regulować zdrowy rynek, tj, podaż i popyt. Podaż jest znana (1,000 egzemplarzy). Popyt jest wypadkową wielu czynników. Inny jest popyt we Francji a inny w Polsce. We Francji, Perseusza lub Asklepiosa można obecnie kupić już za około 3,000 euro. W Polsce trzeba zapłacić czasami kilkakrotnie więcej za tę samą rzeźbę. Rekord został pobity w 2018 roku w Desie, 55,000 złotych, tj. około 12,900 euro za Perseusza oraz 48,000 złotych (ok 11,300 euro) za Asklepiosa. Wydaje mi się, że w obu przypadkach zacietrzewione dwa grube i bezrozumne koty biły sie do upadłego na aukcji. W sumie, 24,000 euro za dwie rzeźby zapłacono w Polsce, gdy za te pieniądze można kupić aż 6-7 sztuk we Francji. Czy warto jest zaplacić w Polsce 3x więcej za samochód Peugeot czy też lepiej go kupic we Francji za 1/3 tej polskiej ceny? Zalecam rozsądek i przeglądanie aukcji zagranicznych. Ceny w Polsce mogą być mylące i są w tym przypadku sztucznie nadmuchiwane. Te balony cenowe pekną bo nie są ustawiane pod kątem kolekcjonerów. Ci się kiedyś przebudzą i zaczną pytać.


Lot 1209. Igor Mitoraj, 1944 Oederan – 2014 Paris. Asklepios (winno być Perseusz). Höhe: 39 cm. Gesamthöhe mit weißem Steinsockel: 49 cm. Bronze, rechts unten signiert. Bronze mit brauner Patina. Jugendlich männliche Halbbüste mit fensterartiger quadratischer Öffnung, die den Einblick ins Herz bietet; Symbol des Asklepios, des griechischen Gottes der Ärztekunst. Estimate 6,000-8,000 euro. Hampel. 06/28/19


Igor Mitoraj. Asklepios

Lot 1210. Igor Mitoraj, 1944 Oederan – 2014 Paris. ASKLEPIOS
Höhe: 39 cm. Gesamthöhe mit Steinsockel: 49 cm. Am Unterrand signiert. Bronzeguss, grüne Patina. Jugendlich männliche Halbbüste mit fensterartiger quadratischer Öffnung, die den Einblick ins Herz bietet. Symbol des Asklepios, des griechischen Gottes der Ärztekunst. Estimate 6,000-8,000 euro. Hampel. 06/28/19

Aleksander Świeszewski (1839 – 1895)

Aleksander Świeszewski. Boating in the Alps

Nieduży obraz Aleksandra Świeszewskiego przedstawia nastrojowy alpejski pejzaż, z nieodłącznym jeziorkiem, w porze zachodzącego ciepłego słońca. Stosunkowo niska wycena będzie zapewnie przekroczona a praca, przewiduję, powędruje do Polski. Jako kolekcjoner, szukałbym jednak obrazu Świeszewskiego z polskimi górami, Tatrami, a nie Alpami.

Zupełnie na marginesie, nie znoszę gdy dom aukcyjny, jak w tym przypadku Chiswick, nie chce zająć się wysyłką wylicytowanej pracy. Zlecanie innym wysyłkę potania koszta domu aukcyjnego (mniejsze zatrudnienie) ale potrafi znacznie podrożyć koszta kupującego. Spotkałem się wielokrotnie, gdy rekomendowany shipper wystawia 2-3 razy wyższy rachunek od tego jaki byłby wystawiony własnymi środkami. Bywało, że shipper żądał ode mnie 100 euro za odebranie obrazu z domu aukcyjnego kilka ulic dalej. Dodchodzi do tego szczegółowo wyiczone ‘bardzo ostrożne pakowanie, przygotowanie dokumentacji, zawiezienie paczki na pocztę’ i w ten sposób rachunek za przesyłke rośnie i rośnie. Takie domy aukcyjne omijam, prawie bez wyjatku. Młotkowe Chiswick, to dodatkowe 25% ceny wylicytowanej bez pomocy kupującemu.


Lot 172. ALEXANDER SWIESZEWSKI (POLISH 1839-1895). Boating in the Alps. Indistinctly signed, lower right. Oil on board; 28.5 x 39.5cm (11 1/4 x 15 3/4in). Estimate 800-1,200 GBP. Chiswick Auctions. 06/19/19. 193400

Otolia Kraszewska (1859 – 1945)

Otolia Kraszewska. A Gift of Roses

‘Ładna’ praca Otolii Kraszewskiej z z wyceną do 6,000 GBP. Bardzo dekoracyjny obraz, przypominający trochę tematycznie podobne prace Czachórskiego, choć nie jest to ta sama klasa (i wycena). Nie mogę doszukać się sygnatury artystki a i w opisie katalogowym również nie ma tej informacji. Podkreślam to na wypadek, gdyby kiedyś na wtórnej aukcji w Polsce synatura artystki pojawiła się nagle na tej pracy (różne już ‘cuda’ moje oczy widziały). Brak sygnatury w sumie nie ma większego znaczenia, choć lepiej gdyby, za te pieniądze, była.


Lot 68. Otolia Kraszewska (1859 – 1945). ‘A Gift of Roses‘ oil on canvas, depicting a lady draped in lace and velvet regalia with a string of pearls in her hair, she sits in a boudoir with a bunch of pink roses in her hands, framed, 87 cm x 61 cm. Estimate £4,000 – £6,000. Dawson’s Auctioneers. 06/22/19

Jean Lambert-Rucki (1888 – 1967)

Jean Lambert-Rucki. TÊTE À LA TRESSE, 1937

To bardzo wszechstronny malarz i rzeźbiarz, urodzony w Polsce, studiował w Akademii Krakowskiej. W Polsce na aukcjach znaleźć można głównie jego stylizowanego Chrystusa na krzyżu oraz drobne prace, zwykle na papierze. We Francji bardzo duży wybór rzeźb, choć tymi odlewami pośmiertnymi nie będę się tutaj zajmował. Jako dodatkową zachętę do kolekcjonowania jego rzeźb widzę bardzo niską liczbę odlewów, maksymalnie dozwoloną, tj. 8 sztuk. [Niektórzy wspólcześni rzeźbiarze ‘produkowali’’ do 2,000 egzemplarzy, przypadek Mitoraja.] Polecam artystę polskim kolekcjonerom a odradzam handlarzom.


Lot 97. Jean LAMBERT-RUCKI – 1888-1967. TÊTE À LA TRESSE, 1937. Épreuve en bronze polychrome, signée du cachet J.D.V. et cachet de la fonderie de la Plaine, numérotée 2/8. Haut. : 44 cm – Long. : 18,5 cm – Prof. : 17,5 cm . Bibliographie: J. De Vos, M.-A. Ruan, J.-P. Tortil, Jean Lambert-Rucki, Ed. Galerie De Vos, Paris, 1988, n° 50 (plâtre original reproduit), p. 68. Estimation 12,000 – 15,000 euro. Eric Pillon. 06/30/19

Alicja Halicka (1894 – 1975)

Alicja Halicka. Nature morte aux cartes et à la pipe, 1915

Jeszcze jeden przykład pracy Alicji Halickiej z jej najlepszego okresu. Na rynku pojawiają się głównie jej prace późniejsze, gdy została ‘przekonana’ do zerwania z kubizmem. Monochromatyczna Martwa natura z kartami do gry i z fajką będzie wkrótce licytowana we Francji. Fajka byla częstym elementem jej kompozycji.


Lot 29. Alice HALICKA-MARCOUSSIS (1895-1974). Nature morte aux cartes et à la pipe. Huile sur toile, 27 x 35 cm, signée et datée en haut à gauche, Cette oeuvre est accompagnée d’une copie du certificat de l’artiste daté de 1974. Estimate 3,000 -4,000 euro. Paris. 06/26/19. Sold 7,000 euro.