
Lot 150. Edward Dwurnik (1943-2018). Rynek Nowego Miasta, signed and dated ‘E. DWURNIK 1981’ (lower right), titled, and inscribed ‘NR: 42 cykl: W-WA’ (lower centre); signed and dated again and inscribed NR: XI-42-739 (on the reverse), acrylic on canvas, 97×146 cm (100×150 cm incl. frame). Provenance: With Galerie Wanda Reiff, Maastricht. Estimate €8,000 – 12,000. Venduehuis. 04/21/26. Sold €15,000
Otrzymałem od czytelniki (AM) list na temat obrazu Edwarda Dwurnika, właśnie sprzedanego w Holandii. Dziękuję tym samym Pani za link oraz za komentarz. Oby więcej było podobnych relacji z czytelnikami.
“Wczoraj w Venduehuis w Hadze był ciekawy obraz Dwurnika z cyklu “ Warszawa 1981”. Prace Dwurnika zazwyczaj oddawały atmosferę polskiej rzeczywistości.
W 1981 r. w cyklu „Warszawa” – serii 19 pejzaży stolicy antycypował stan wojenny.
Na pustych ulicach namalował proroczą wizję tego co miało się wydarzyć 13 grudnia – czołgi na pustych ulicach stolicy. Nazwę cyklu kojarzono z “Warszawą” Grottgera i Powstaniem Styczniowym. Za obrazy z tego cyklu otrzymał Nagrodę Kulturalną podziemnej „Solidarności“ (1983r. ) a obrazy z tej serii jako ważne świadectwo czasu zdobią kolekcje muzealne m.in.: Museum Jerke , Galeria BWA w Białymstoku, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, brały też udział w licznych zagranicznych wystawach m.in. : Galerie Walter Bischoff – Stuttgart , Galerie Wanda Reiff -Maastricht. Na prezentowanym obrazie centralnie umieszczony na cokole Orzeł Biały zdaje się w tej złowrogiej scenerii przeszywać ciszę wołaniem o Wolność …”

Autorka komentarza dodała również listę prac Edwarda Dwurnika z tego samego okresu, pokazane poniżej:


Uwagi czytelnika:
Dzień Dobry,
w uzupełnieniu opisu czytelniczki warto zwrócić uwagę na ciekawą proweniencję, wprost ze zbioru wspomnianej Galerii Wandy Reiff z Maastricht, gdzie faktycznie Dwurnika prezentowano w poł. lat 90’tych.
Natomiast co do uznania tego obrazu jako antycypację, byłbym sceptyczny. I nie polecam kolekcjonerom przywiązywać się do tej nieudokumentowanej interpretacji.
Cały rok 1981 aż do dnia wprowadzenia stanu wojennego, charakteryzował się w społeczeństwie skrajną egzaltacją optymistycznych nastrojów i “niemożebnych” możliwości tłumu robotniczo-inteligenckiego. Ulegli jej także artyści (widziałem to, obracając się z racji rodzinnych koneksji w tych kręgach). Nie znam z tego okresu obrazów (ani tekstów literackich) które byłyby tak zbieżną z faktami antycypacją (jak omawiany motyw). Są za to póżniejsze, błyskotliwe komentarze do rzeczywistości w obrazach A. Fałata, M. Sapetto, M. Sobczyka itd. I do tego nurtu zaliczyłbym pracę Dwurnika, która możliwe, że przedstawia ową noc z 12 na 13 grudnia’81 lub dni następne.
Tak to wyglądało! A piszę jako naoczny świadek, bo tej właśnie nocy, mającej się już ku porankowi, wracałem z przyjacielem z prywatki na Wilczej w Warszawie. Szliśmy pieszo w kierunku Czerniakowa przez Plac Konstytucji i dalej Belwederską, Gagarina (nieopodal, na Pochorążych znajduje się jednostka Nadwiślańska, użyta wtedy). Mijały nas kolumny transporterów i czołgi, ustawiano koksowniki a przy nich uzbrojone warty. Na skrzyżowaniach i placach parkowano po kilka pojazdów bojowych. W następne dni przez miasto przejeżdżały kolumny wojskowe – na postrach i dyscyplinę mieszkańców. Telefony wyłączono, wprowadzono godzinę policyjną, TV nadawała przemówienie Jaruzelskiego i nic więcej. Obraz Dwurnika wiarygodnie oddaje klimat tamtego, krótkiego na szczęście okresu.
Z pozdrowieniami dla Czytelniczki i Prowadzącego blog,
Kolekcjoner



















