Jan Lebenstein (1930 – 1999)

Jan Lebenstein. Vanité, 1980

Lot 149. LEBENSTEIN Jan (1930 – 1999). Mixed media on canvas “Vanité“. Signed lower left Lebenstein and dated (19)80. Franco-Polish school. Size: +/-95×47 cm. Estimate €2,000 – 3,000. Vanderkindere. 05/19/26

John Edwin Canaday, z wykaształcenia historyk sztuki, należał do jednych z najważniejszych amerykańskich krytyków sztuki. W 1961 roku odbyła się w nowojorkim MOMA sławna wystawa ’15 Polish Painters”. Po obejrzeniu Canaday napisał recenzję o wystawie opublikowaną w New York Times (August 1, 1961) z której zacytuję fragment o Janie Lebensteinie:

„The most impressive single painter is Jan Lebenstein, whose recent successes have been formidable and are now understandable. A painter of mammoth, golden, idol-like images, heavily textured and richly glazed, Mr. Lebenstein is a bit remindful of Dubuffet, without the Gallic puckishness, and the Spaniard Cuixart, but with more depth behind similar decorative effects. Mr. Lebenstein’s forms are strong and handsome, part savage and part Byzantinea comparison that might not suggest itself if we were unaware of his nationality. My reservation concerning him is a technical one: I would like some assurance that his great fat gobbets of paint, still wet inside the skins within which they sag, will hold their own with the years.”

W innej, późniejszej recenzji ten sam krytyk później napisał o artyscie: „…Lebenstein ofiarowuje nam nastroje, które w formie intymnej komunikacji między artystą i odbiorcą są najsilniejsze, kiedy najmniej nadają się do przetłumaczenia w słowach…”.

Mieczysław Rakowski (1877 – 1947)

Mieczysław Rakowski. Namur under the snow, 1943

Lot 377. Mecislas RAKOWSKI Polish school (1882-1947). Oil on canvas: Namur under the snow. Signed, located and dated: M. Rakowski Namur 1945. Size: 45 x 55 cm. Estimate €700 – 1,000. Horta. 05/26/26

Należy pozazdrościć belgijskiemu Namur, że trafił mu się taki polski malarz, który odmalował to miasto wzdłuż i wszerz; znalazł w nim ciągłą inspirację do swojej pracy tworząc tam przez wiele lat. Tym samym można wyrazić żal, że Mieczysław Rakowski nie osiadł w jednym z polskich miasteczek by go rozsławić swoim pędzlem, swoją paletą, swoim stylem.