Ludwik Gędłek (1847 – 1904)

Ludwik Gędłek. The Scouts

Lot 552. Ludwig Gedlek (Krakow 1847–1904). The Scouts, signed, dated L. Gedlek Vienna 1881, oil on panel, 26 x 41 cm, framed. Provenance: Private Collection, Germany. €4,000 – 6,000. Dorotheum. 04/28/25. Sold €7,000

Dwa obrazy Luwika Gędłka za aukcjach europejskich. Jeden słaby obraz w Dorotheum, za to w dobrej ramie, wysoko wyceniany. Słabość tego oleju widać dośc dobrze patrząc na powiększone szczegóły wymęczonych koni, smutnych jeźdźców, bezruchu sytuacji. Drugi obraz, portret mężczyzny, jest na aukcji w Dusseldorfer Auktionshaus. Jest to niezły portret marynarza(?), opisany przez dom aukcyjny jako autoportret artysty w marynarskim stroju. Nie wiem na jakiej podstawie artysta miałby się sportretować w stroju marynarza (studiował daleko od morza przez wiele lat w Krakowie a potem przeniósł się Wiednia). Być może jest to chwyt domu aukcyjnego aby obraz lepiej się sprzedał, gdyż autoprtrety malarzy są poszukiwane w odróżnieniu od portretów nieznanych mężczyzn. Wyjaśnienie, kim jest portretowany, sprowadza się na tereny Polski bo obraz ten był nieskutecznie licytowany na portalu Onebid w 2024 roku przez krakowski dom aukcyjny Nautilius z opisem ‘Portret młodego mężczyzny‘ i wyceną 12,500 PLN. Obrazu wówczas nie sprzedano i obecnie przywędrował do Dusseldorfu już z innym opisem.

Ludwik Gędłek. Selbstportrait in Matrosenuniform, 1873

Lot 1859. Gedlek, Ludwig 1847 Krakau – 1904 Wien. Selbstportrait in Matrosenuniform. Signiert. Datiert 1873. Öl/Lwd., 75 x 55 cm. Starting 300 euro. Dusseldorfer Auktionshaus. 05/24/25. Sold €2,600

Można dodać, że niskie ceny wyjściowe sprzedawanych obiektów w Dusseldorfer Auktionshaus mają na celu jedynie przyciągnąć do aukcji początkujących klientów bo osiągane tam ceny są oczywiście znacznie wyższe. Podejrzewam, że większość poloników tam sprzedawanych ma polskie pochodzenie tyle, że nie znalazły wcześniej zainteresowania w kraju. Znalezienie się w katalogu zagranicznym może do pewnego stopnia je nobilitować i wzbudzić większe zainteresowanie. Przyznam, na podstawie tego i kilku innych znanych portretów, że Ludwik Gędłek był dobrym portrecistą. Obraz z aukcji może się podobać i jego atrakcyjność zwiększyłaby się, gdyby rzeczywiście byłby to autoportret. Jakby nie patrzeć i nie tłumaczyć, podaż poloników w Dusselforfer Auktionshaus jest zawsze duża i zwykle nie ma tam falsyfikatów. Należy jednak podchodzić bardzo spokojnie do obiektów tam sprzedawanych, prześledzić ich ew. historię wcześniejszej sprzedaży, by nie zostać ‘zającem’ aukcyjnym.

Roman Zakrzewski (1955 – 2014)

Roman Zakrzewski. Model by the Sea, 2003

Lot 102. ROMAN ZAKRZEWSKI (POLISH 1955-2014). Model by the Sea, 2003, oil on canvas, 120 x 80 cm (47 1/4 x 31 1/2 in.), framed dimensions: 139 x 99 cm (54 3/4 x 39 in.), signed and dated with monogram upper left; signed and dated on verso. Estimate $8,000 – 12,000. Shapiro. 04/19/25. Sold $10,000.

Artysta, który dopiero po śmierci zyskał sporą popularność wśród kolekcjonerów. Jeszcze ok 10 lat temu widziałem jego oleje wiszące smutno i wiecznie w księgarniach polonijnych z wyceną ok $1,000 i zainteresowanie było nikłe. Dla mnie jego prace to, w dużym przybliżeniu, połączenie Oświecenia ze Nowosielskim i przetrwają pokolenia. Gdzieś czytałem, że Roman Zakrzewski zanim położył obraz to głęboko sie modlił. Jak widać te modlitwy były bardzo szczere i nie poszły na marne.

Franciszek Masiak (1906 – 1983)

Franciszek Masiak. Polonia Restituta

Lot 136. MASIAK (20th century). Liberty. Bronze proof with brown patina. Edition cast by W. Gontarczyk, Warszawa (Warsaw), signed and located. H : 46.5 cm. Estimate €700 – 800. SGL Enchères – Frédéric Laurent de Rummel et Peggy Savidan. 04/19/25. Sold €3,000

Franciszek Masiak. Polonia Restituta. Gubałówka

Artysta, który jest chyba zapomniany a znana jest jego głównie jedna jego rzeźba, Polonia Restituta, alegoryczna praca wystawiona w polskim pawilonie w Paryżu w roku 1937 na wystawie Sztuka i technika. Po wystawie rzeźbę przewieziono do Zakopanego i ustawiono na Gubałówce obok restauracji. Rzeźba ta przetrwała wojnę, nieropoznana przez Niemców, i stosunkowo niedawno została odrestaurowana. Żródła podają, że wykonano również przed wojna kilka zmiejszonych odlewów tej pracy i zostały one wówczas przekazane w prezencie niektóym polskim politykom. Jak widać, odlewy zostały wykonane w warszawskim zakładzie Gontarczyka i jeden taki egzemplarz był obiektem licytacji we Francji.

Eugeniusz Zak (1884 – 1926)

Eugeniusz Zak. Portrait of a young woman

Lot 156. Eugeniusz ZAK (1884-1926). Portrait of a young woman. Watercolor on paper. Signed lower right; H. 40.5 cm – W. 30.5 cm Provenance: Private collection, descendant of Fernand Alexis Lambert (painter). Estimate €4,000 – 6,000. Oxio. 04/26/25. Sold €6,500

Niezła akwarela Eugeniusza Zaka. Trzeba jedynie sprawdzić jej proweniencję i najlepiej przyjrzeć się pracy naocznie (na fotografii sporo odbić od szyby).

Srebrny krakowski kandelabr Ignacego Hirschprunga

Ignacy Hirschprung. Kandelabr

Lot No. 139-130511/0002. Fünfflammiger polnischer Art Deco Leuchter, Silber, quadratische Fußzone, Höhe 36,5 cm, Gewicht 748 g, polnischer Beschauzeichen, um 1930, Fuß mit Druckstelle (Lu). Starting 400 euro. Dorotheum, 04/15/25. Sold €700

Punce

Kandelabr został opisany w katalogu domu aukcyjnego Dorotheum jako ‘polski’, wykonany w latach 30-tych w stylu Art Deco, bez przypisania mu autorstwa złotnika. Punce na tym kandelabrze są niewyraźne. Zaprzyjaźniony ze mną czytelnik blogu, A.W., rozwiązał tę zagadkę dosyłając mi ze swojej bazy danych bardzo wyraźną fotografię punc z identycznego obiektu.

Punca przedstawiająca lItery IH w owalu jest przypisana krakowskiemu złotnikowi Ignacemu Hirschprungowi, mającemu swój zakład rzemieśliniczy przed II wojną światową na ulicy Dietla 75, opisany jako spółka z o.o., wykonujący między innymi tace, kubki, świeczniki, cukiernice, lichtarze, serwisy.

Odnoszę wrażenie, że w międzywojennej Polsce krakowscy złotnicy przodowali w produkcji bardzo atrakcyjnych srebrnych przedmiotów codziennego użytku, szczególnie świeczników, kandelabrów, cukiernic o nowoczesnych wówczach kształtach. W Warszawie na tym rynku dominowały wtedy dość drogie produkty Art-Deco projektu Julii Keilowej, której trudno odmówić pierszeństwa w projektowaniu bardzo nowoczesnego wzornictwa.

Leon Weissberg (1895 – 1943)

Leon Weissberg. Le peintre Macznik à l’atelier peignant une femme et deux enfants

Lot 142. Léon WEISSBERG [polonais] (1895-1943). Le peintre Macznik à l’atelier peignant une femme et deux enfants, c. 1940. Huile sur toile. Signée en bas à droite. Traces de frottements et petits manques. 46,5 x 55 cm Cadre. Provenance: ancienne collection Mendel Mann Bibliographie : – Artistes d’Europe, Montparnasse déporté, Avant-propos de Simone Veil, 2005, p.79-80. – Catalogue raisonné L. Weissberg, tableau de Léon Weissberg No 141, Lachenal & Ritter 2009, p.145. Estimate €4,000 – 6,000. Ader. 04/23/25

Paryski Ader wystawił na aukcji ważny obraz, tj. portret Jakuba Mącznika wraz z rodziną namalowany przez Leona Weissberga. Zarówno Mącznika jak i Weissberga zamordowali wkrótce Niemcy.

Jerzy Duda-Gracz (1941 – 2004)

Jerzy Duda-Gracz. Motiw Polski V, 1974

Lot 1037. Jerzy Duda-Gracz (1941-2004). Titled ‘Motiw Polski V‘, canvas dated 1974, 40×40 cm. Estimate €1,500 – 2,000. Derksen Veilingbedrijf. 04/15/25. Sold €4,400

Wczesna drapieżna satyra Jerzego Dudy-Gracza.

Jan Lebenstein (1930 – 1999)

Jan Lebenstein. Untitled, 1965

Lot 123. LEBENSTEIN JAN JAN LEBENSTEIN (1930-1999). Untitled, 1965; mixed media on paper cm 31×18 signed and dated lower right. Estimate €1,500 – 3,000. Aste di Antiquariato Boetto. 04/14/25. Sold €1,600

Trzeba mieć sporą wyobraźnię aby wymyślić inny tutuł tej pracy. Wydaje mi się, że mistrz Jan, którego twórczość bardzo sobie cenię, mógł popełnić tę pracę w chwili słabości i pod wpływem.

Karol Filip Malcz (1797 – 1867) – srebrna cukiernica

Karol FIlip Malcz. Cukiernica,

4155721. A silver sugar box by Malco, Warsaw 1840s. Inside gilded, rectangular with beveled corners, on winged paw feet, border with oak bald and lyre and keyhole, folding cover with flower wreath. Length 14 cm, weight 550 g. Key missing, age wear. Estimate €925. Stockholms Auktionverk. 04/13/25. Sold €1,250

Srebrna cukiernica Karola Malcza z około 1840 roku sprzedana niewysoko jak na polskie ceny. Brak oryginalnego kluczyka nieco obniżył wartość tego obiektu. Cztery punce na cukiernicy są bez zarzutu zaś dodatkowa piąta, z sową, to znak lombardu, który przejął kiedyś (pewnie w okresie międzywojennym) ten obiekt pod swój dach. Cukiernica jest oryginalna co może być ewenementem jeśli trafi na polski rynek bowiem na nim dominują obecnie falsyfikaty sprzedawane na polskim ebay jak też głównie w Krakowie. Nawet otrzymałem niedawno list z pogróżkami z tej firmy krakowskiej za podanie jej nazwy. Jedna z porządnych firm internetowych handlujących w Polsce starym srebrem (e-antyki.com) tak reklamuje jedną ze swoich cukiernic: “Srebro jest oczywiście w 100% oryginalne, nie ma nic wspólnego z ordynarnymi falsyfikatami oferowanych na portalach aukcyjnych za kilkanaście tysięcy złotych!”. Jak widać nie tylko ja zauważyłem falsyfikaty srebra na polskim rynku.

Gan (Jan) Kolski (1899 – 1932)

Gan (Jan) Kolski. At Dusk, 1931

Lot 422. Gan Kolski (Polish/American, 1899-1932), “At Dusk,” 1931, woodcut, signed and dated “Sep. 19, 1931” in pencil lower right, titled lower left, inscribed “my first proof to Harriet Seaver,” monogram in plate lower left, image: 8.25″h x 10″w, overall (with frame): 15.25″h x 17.5″w. Provenance: From the private collection of Ray and Nicholas Wells (Provincetown, MA); thence by descent. Estimate $700 – 1,000. Clars Auctions. 04/18/25. Sold $425

Artysta ten, urodzony w Polsce, który odbył studia w Krakowie i wyemigrował do USA około 1919/1920 roku jest dla mnie rewelacyjnym odkryciem. Być może jego sztuka, zupełnie nieznana w Polsce, zainteresuje innych w przyszłości. Jan Kolski prawdopodobnie był żydowskiego pochodzenia (to tylko moje przypuszczenie) i w USA zmienił imię i znany jest obecnie w USA jako Gan Zigormas Kolski. Słownik Artystów Polskich zamieścił o nim bardzo skromną notatkę bo zapewnie niewiele wówczas o nim nie było wiadomo.

Fotokopia biogramu Jana Kolskiego zamieszczona w Słowniku Artystów Polskich

Obszerny biogram tego artysty jest podany na amerykańskiej stronie internetowej – pełen tekst podaję poniżej (https://www.annexgalleries.com/artists/biography/4923/Kolski/Gan) lecz wiele danych w obydwu żródłach nie pokrywa się. Przypuszczam, że bardziej szczegółowe dane amerykańskie mogą być właściwe porównując do czterozdaniowej biografii zamieszczonej w SAP w 1986 roku.

Gan Zigormas Kolski was born in Mikolajiki Poland in 1899. He studied in Krakow with Polish graphic artist and activist Vladyslav Skoczylas and with graphic artist Stefan Mrozewski, who also came to America.

Kolski arrived in New York in 1920, listing “artist” as his profession and moving to 14th St. in Manhattan. In America Kolski had his lithograph “Courtyard” included in The American Institute of Graphic Arts ‘Fifty Prints of the Year” in 1931-32 and his lithograph “Early Morning’ and woodengraving “Provincetown” in the Print Makers Society of California ‘Twelfth International Print Makers Exhibition’ at Los Angeles Museum Exposition Park, March, 1931.’ There is an impression of “Provincetown” listed in the GSA list of WPA prints, however it was not established until 1935, three years after his death.

The website of the Ackland Art Museum, University of North Carolina, Chapel Hill comments: “The Polish-born artist Gan Kolski (1899-1932) lived in New York City on Horatio Street, near the burgeoning artistic neighborhood Greenwich Village. Kolski produced illustrations for the radical left magazine New Masses and participated in exhibitions by the John Reed Club, an organization for Marxist artists and intellectuals…. Although Kolski did not become as well-known as some of his contemporaries, in part because his career was cut short by suicide at the age of only 33, his prints are an excellent example of the social realist aesthetic of the era.”

In a review in April, 2017, in the New York Times of Jules Stewart’s book “Gotham Rising: New York in the 1930s” Gan Kolski is quoted. According to the book, before leaping to his death from the George Washington Bridge over the Hudson, Kolski wrote: “If you cannot hear the cry of starving millions, listen to the dead, brothers. Your economic system is dead.”

Gan Z. Kolski died on April 18, 1932 in Manhattan, New York, USA. He is buried at Middle Village, Queens County, New York.

Warte zauważenia jest zaangażowanie Kolskiego w lewicowym środowisku artystycznym, propagującym marksistowskie idea i uwielbienie do bolszewizmu. Wrócę do tego okresu na końcu po pokazaniu kilku jego znakomitych prac.

Jan Kolski zmarł tragicznie w Nowym Jorku poełniając samobójstwo skacząc z mostu George Washington Bridge (GWB). O tym samobójstwie wydrukowana była w kilku dziennikach następująca notatka prasowa:

Tragiczna jest wymowa ostatniego zdania mówiąca o o braku zainteresowania talentem artysty w okresie wielkiej depresji ekonomicznej.

Jako uczeń Władysława Skoczylasa oraz Stefana Mrożewskiego, czyli dwóch największych polskich mistrzów rylca XX wieku, Jan Kolski pokazał siłę swojego talentu równego ze swoimi nauczycielami. Szereg jego bardzo ekspresyjnych drzeworytów powstało w okresie pobytu w USA, wydanych w małych nakładach, ok 20-75 egzemplarzy. Obenie te pracą należą do rzadkości i osiągają ceny od kilkuset do kilku tysięcy dolarów. Niektóre z nich były publikowane we współczesnych mu czasopismach. Poniżej zgromadziłem kilka przykładów jego prac.

Gan (Jan) Kolski. Provincetown. Drzeworyt, 8 x 10 cali, edition of ca 20
Gan (Jan) Kolski. The Provincetown II
Gan (Jan) Kolski. Summer, woodcut, 1928, 10″ x 12″
Gan (Jan) Kolski. The Breadmakers, ca 1929 r.
Gan (Jan) Kolski. Fishermen at Dusk
Gan (Jan) Kolski. Sawers, woodcut, c. 1930, 9″ x 12′
Gan (Jan) Kolski. After the Storm

Gan (Jan) Kolski. The L-Train. Litografia, 12 x 9 7/8”

Gan (Jan) Kolski. The Swimming Club
Gan (Jan) Kolski. Weight of Sorrow
Gan (Jan) Kolski. New York
Gan (Jan) Kolski. The Kiss
Gan (Jan) Kolski. Susie and Jimmie, woodcut, 9″ x 12″
Gan (Jan) Kolski. Courtyard, lithograph, c. 1930, 12″ x 8″
Gan (Jan) Kolski. Lunch Wagon,” lithograph, 12 7/8″ x 9 7/8″
Gan (Jan) Kolski. Steel and Milk, woodcut, c. 1930, 8″ x 6″
Gan (Jan) Kolski. Man and Steel, litografia
Gan (Jan) Kolski. The Bridge
Gan (Jan) Kolski. Flowers, woodcut , c. 1930, 12″ x 9″


Na zakończenie wracam do zafascynowania Kolskiego socializmem lub może komunizmem czy marksizmem. To, że takie zapatrzenie miało miejsce to nie ma wątpliwości patrząc na okładkę czasopim z 1929 roku z drzeworytem przedstawiającym pierwszomajowy pochód. Myślę, że to zapatrzenie było autentyczne, sądząc o wielu bardzo bardzo dobrych pracach Kolskiego o charakterze społecznym, które stworzyl w USA w okresie głębokiej depresji lat 30-tych XX wieku. To był równocześnie okres wielkiej niewiedzy o tym co naprawdę działo się wówczas w ZSRR i mało kto wierzył lub miał wiedzę o ogromie zbrodni tam popełnianych z powodów ideologicznych. Artysta ten stworzył wiele prac, które mogłyby stanowić źródło inspiracji dla innych twórców, jak też mógłby być nauczycielem sztuki rytowniczej. Ciekawe jest, że jego list samobójczy był szeroko kolportowany i jest do dnia dzisiejszego cytowany w wielu opracowaniach o sztuce amerykańskiej. Warto zakończyć ten wątek cytatem z jednej z tych ksiązek:

Może właśnie w ten sposób należy patrzeć na Gana (Jana) Kolskiego, nie przez pryzmat ideologii socjalistycznej lecz na znakomitego i warażliwego artystę, którego życie skróciły moralne dylematy połączone z biedą.

Screenshot

List czytelnika, którego cytuję obszerne fragmenty:

(…) Jak stwierdziłem, suflując, przesforwardował  Pan o Kolskim za blogerem Mr Scott Ponemone, który dotarł do bogatej korespondencji krytycznej oraz katalogów wystawienniczych z lat 30 z pracami Kowalskiego w U.S.A. https://www.scottponemone.com/gan-kolski-his-end-is-my-beginning/ (…). Dodałbym na pewno link do ww. cytowanego źródła.

Ponemone podaje (nie dając skanu samego listu znalezionego przy Kowalskim) również przecież inne tropy interpretacji samego czynu samobójczego, skanując list od osoby, która była jakoby hospitalizowana z Kolskim, która zaprzecza złej sytuacji materialnej Kolskiego (wystawy indywidualne, nauczanie w szkole, zlecenia dla Fox Film Co. Mówi też o kłopotach ze zdrowiem (psychicznym?). Co ciekawe taki wątek (akurat choroby kardiologicznej) pojawił się w pośmiertnej relacji w “Dziennik Bydgoski” 08.05.1932 r. Nr 105 Rok XXVI str.(skan 15) https://kpbc.umk.pl/Content/185971/publikacja32105.pdf

“Samobójstwo malarza polskiego w Nowym Jorku. Artysta malarz Jan Kolski, znany wśród koloni artystycznej w Nowym Jorku popełni! samobójstwo, skacząc z mostu Washingtona. Kolski od kilku lat cierpiał na serce. Finansowo powodziło mu się dobrze”.

Natomiast treść listu samobójczego streszcza wskazany w biogramie przez “Słownik Artystów Polskich” Sztuki Piękne, R. 8 (1932), nr 7 s.213 https://sbc.org.pl/Content/5516/PDF/5516.pdf. Kronika artystyczna – Kronika zagraniczna-G L E V E L A N D

“Samobójstwo polskiego malarza. Jak donoszą z Gleveland, w Greenwich Village popełnił samobójstwo polski art.-malarz Jan Kolski, skacząc z mostu George Waszyngton. Desperat, który poniósł śmierć spadłszy na skały, zostawił kartkę do swego przyjaciela, art.-malarza chińskiego, Chu-Pahy-Yata, z następującemi słowy: „Jeżeli nie dochodzą do was głosy ginących z głodu miljonów, to może dojdzie głos zmarłego brata. Wasz system ekonomiczny jest martwy. Proszę Was towarzysze, spalcie zwłoki moje w krematorjum, a rachunek prześlijcie pani Kolskiej.“ Tragiczny zgon polskiego artysty wywarł wielkie wrażenie w tej miejscowości. Samobójca był podobno dawniej zamożnym człowiekiem, obecnie zaś skutkiem ogólnego kryzysu wpadł w nędzę, która popchnęła go do rozpaczliwego kroku”.

Życzenie Jana Kolskiego zostało spełnione. Ciało Jego zostało spopielone w miejskim krematorium dla Nowego Jorku- Fresh Pond Crematory, Middle Village, Queens County, New York, USA i nie ma po Kolskim obecnie, ani grobu ani innej formy upamiętnienia w Columbarium tego krematorium gdzie przez jakiś czas są przechowywane urny z prochami zmarłych. https://www.findagrave.com/memorial/118468588/gan-kolski

Ponadto odnośnie pozostałych info biograficznych zapodanych np. przez cytowaną przez Pana galerię The Annex Galleries to z przekąsem powiem- amerykanie wiedzą co zjedzą.

Kolski nie mógł ani studiować razem z Władysławem Skoczylasem czy też Stefanem Mrożewskim w Krakowie czy też uczyć się od Ww. Mistrzów w grodzie Kraka również- a to z bardzo prostej przyczyny że przed 1922 rokiem nie było to fizycznie możliwe(!!!) vide biogram obydwu artystów. Być może Kolski zetknął się ze Skoczylasem ale w Warszawie przed swoim wyjazdem w 1919 r. do U.S.A. (…)

Na zakończenie. Jest dla mnie oczywistym, że drzeworyty Jana Kowalskiego operujące na 3 głębokich, perfekcyjnie oddanych planach perspektywy, niemalże w wymiarze 3 D są najwyższej próby łącząc estetykę polskiej szkoły drzeworytniczej i ilustratorskiej (vide przepiękne elementy secesyjnej ornamentyki w tym roślin, kwiatów  vide “Head” https://www.invaluable.com/auction-lot/gan-kolski-polish-american-1899-1932-head-signed–99-c-2957ff4002 z wątkami społecznymi stanowiąc faktycznie niezwykłe sugestywną ilustrację do przemian społeczno-polityczno-gopospodarczych w U.S.A. przed wielkim kryzysem. Ukazując ekspresyjnie zderzenie samotnej jednostki z machiną kapitalistycznego miasta-bestii Molocha N.Y. nazywanego przecież nie bez kozery eufemistycznie “Gotham City”-miasto szaleńców.

Uważam też, że analizując np. stylistykę filmową Tima Burtona z obrazu  “BATMAN” z 1989 r. bez trudu odnajdziemy fascynację tego twórcy architekturą gotycką, Secesję, Art Déco oraz właśnie ekspresjonizmem w tym nie zdziwiłbym się jakby Burton znał słynny w lewicującym środowisku N.Y.- drzeworyty Kolskiego- z drapaczami chmur “Steel and Milk”, circa 1930, https://www.invaluable.com/auction-lot/gan-kolski-two-wood-engravings-306-c-2c7b9r6onp. Pozdrawiam, Adartem


Pominięcie głównego źródła, podanego w Pana liście, jest moją niezamierzoną pomyłką za którą przepraszam czytelników. Przeglądałem jednak wiele źródłowych prac, zwłaszcza czasopism amerykańskich z końca lat 20-tych i lat 30-tych i znalazłem w nich wiele inspiracji do przemyśleń o których nie pisałem, jak też odnalazłem tam wydruki wielu równie dobrych innych prac Jana Kolskiego, nie przedstawionych w tym wpisie.

Niewątpliwie Jan Kolski pozostawił w kieszeni swój list samobójczy i ten jest najważniejszym źródłem informacji o przyczynach jego tragicznego kroku. Czy mu się dobrze powodziło w okresie wielkiej depresji, jak podają inni, to sprawa względna bo trzeba to do czegoś porównać czyli do bogactwa jednych lub też tragicznej biedy drugich. Wielu skakało wówczas raczej z okien wieżowców amerykańskich a nie z GWB i zapewnie im się lepiej powodziło od Kolskiego. Niewiele wiadomo o chorobie serca tego 30 letniego mężczyzny i jej próba powiązania z tragedią może być nadinterpretacją w świetle pozostawionego listu samobójczego.

Nie wiadomo również czy Jan Kolski nie spotkał się jeszcze w Polsce z pracami Skoczylasa i Mrożewskiego i może powinno się raczej interpretować ewentualny wpływ obu polskich artystów na jego sztukę. Autor cytowanego artykułu (https://www.scottponemone.com/gan-kolski-his-end-is-my-beginning/) ma prawo do własnej interpretacji i korzystania z własnych źródeł i jest to jego publikacja blogowa a nie stricte naukowa. Dlatego komentarz Pana, jeśli nawet pisany z przekąsem, „amerykanie wiedzą co zjedzą” jest dość żałosny, łączący dodatkowo pogardę w pisaniu nazwy narodu małą literą.

Wpisy na Polish Art Corner miały i mają charakter blogu a nie publikacji naukowej wymagającej podpieraniem się za pomocą wielu odnośników źródłowych. Zachęcam autora tej korespondencji do otwarcia własnej strony autorskiej i pisania tam swobodnie w formie, którą uzna za stosowną.