Z tygodnia na tydzień (04/16/23)

W tym tygodniu będzie głównie o rzeczach niedrogich, nierzadko małych wymiarami, wartych poznania lub przypomnienia oraz popatrzenia i zastanowienia się. Te niektóre drobiazgi, niekoniecznie malarstwo, były sprzedane w minionym tygodniu i są warte włączenia do kolekcji.

Marek Cecula

Jako pierwszy obiekt wymienię bardzo nowoczesny komplet do kawy/herbaty projektu Marka Ceculi, który chyba obecnie projektuje również dla Ćmielowa. Jego droga i kariera wiodła z Polski do kibuców Izraela, potem do USA i znowu do Polski. Od dłuższego czasu zwracam uwagę jego projekty porcelany wykonane w USA w latach 80-tych, których celem nie była chyba użyteczność lecz zachwycanie formą, nowoczesnością i wzorem. Komplet składający się z dwóch filiżanek i czajnika, umieszczony na trójkątnej porcelanowej podstawce został sprzedany za jedyne $200 przy praktycznie braku zainteresowania kupujących. https://polishartcorner.com/2023/04/12/marek-cecula-1944/.

Tadeusz Rybkowski

Jeden z brytyjskich domów aukcyjnych oferował rysunek tuszem(?) polskiego niezidnentyfikowanego artysty, datowany (1918 r.), scena z okresu I wojny światowej. Cena wywoławcza była doprawdę niska (30 funtów). Autorstwo Tadeusza Rybkowskiego zostało przez kogoś odkryte skoro licytację zakończono na 85 GBP; nadal skromnie ale była jakaś rywalizacja. Pracę tę Tadeusz Rybkowski dedykował swojemu znajomemu z okresu wojny. Mała to rzecz ten rysunek ale powinna ucieszyć nabywcę. Przykład na to, że małe jest piękne i warto szperać na aukcjach mało znanych domów. https://polishartcorner.com/2023/04/03/tadeusz-rybkowski-1848-1926-14/.

Kazimierz Szemioth

W tym samym domu aukcyjnym sprzedającym tusz Rybkowskiego pojawiły się aż cztery akwarele Kazimierza Szemiotha, znanego niektórym nie z malarstwa lecz jako autora słów do wielu piosenek śpiewanych w okresie PRL-u z których najbardziej znana to ‘Jaskółka uwięziona’ w wykonaniu Stana Borysa. Szemioth był autorem tekstów kilkudziesięciu piosenek a dodatkowo był artystą malarzem, znakomicie syntetycznie operującym akwarelą. Trzy jego akwarele (jako jeden lot), wykonane w 1964 roku zostały sprzedane za jedyne 240 GBP, zaś późniejsza z roku 1981 za 80 GBP. To były prace z łezką w oku dla kogoś kto nadal pamięta lata 60-te i będzie patrzył na akwarele słuchając piosenek z jego tekstami. Bardzo wysoko stawiam te cztery prace Kazimierza Szemiotha choć konie są dorożkarskie a nie brandtowskie czy wieruszowskie. https://polishartcorner.com/2023/04/12/kazimierz-szemioth-1933-1985/.

Odnotowałem również olej z 1893 roku mało znanego artysty, Kazimierza Bieńkowskiego, przedstawiający scenkę rodzajową z Tatr z pasącymi się owieczkami, oraz Góralem doglądającym młodą Góralkę. Scenka jest trochę banalna lecz może się nadać podobać na Podhalu. Sprzedano ją w Dorotheum za 550 euro. https://polishartcorner.com/2023/04/05/kazimierz-bienkowski-1863-1918-3/.

Licytacja kilku malarskich poloników zakończyła się klapą. Jedną z prac była akwarela Jana Tarasina (https://polishartcorner.com/2023/04/05/jan-tarasin-1926-2009-7/) wyceniona na 60,000 SEK. 45,000 koron szwedzkich nie doprowadziło do jej sprzedaży. Mamy w Polsce ‘zadyszkę’ na rynku aukcyjnym i ta praca wyglądała teraz chyba na drogą. Rownież nie udała sie aukcja w amerykańskim Heritage, gdyż modlących się Arabów na pustyni pędzla Feliksa Wygrzywalskiego nikt nie kupił za wyjściowe $2,500. https://polishartcorner.com/2023/04/02/feliks-michal-wygrzywalski-1875-1944-27/. Ta tematyka była mocno eksploatowana przez artystę i sporo podobnych jest na rynku. Praca Wygrzywalskiego spadla lecz na tej samej aukcji ‘poszedł’ portret młodej kobiety sygnowany nazwiskiem Adama Styki za jedyne $1,250:  https://polishartcorner.com/2023/04/02/adam-styka-1890-1959-84/. Jak na prawdziwą pracę Adama Styki to bardzo tanio, lecz jak na falsa to bardzo drogo.

Bukowski w Szwecji sprzedał, chyba nieźle, dwie akwarele Aleksandry Jachtomy, mieszkającej i pracującej na moim niegdyś Muranowie w Warszawie. Przechodziłem obok jej mieszkania-pracowni w bloku na Dubois przez 8 lat w drodze do SzP #32 wówczas imienia Ludwika Waryńskiego a obecnie imienia Małego Powstańca. Pamiętam, że holu szkoły umieszczono głowę Waryńskiego w brązie (choć nie pamiętam kto był autorem) i ta głowa dobrze by obecnie pasowała na aukcji rzeźb Desy, skoro próbowano tam sprzedać ostatnio głowę Marchlewskiego. Dwie akwarele Jachtomy sprzedano za 13,000 SEK. https://polishartcorner.com/2023/04/11/aleksandra-jachtoma/.

Puchar

Prawie na zakończenie mały cymesik dla tych, którzy kolekcjonują to co jest związane z Piłsudskim. Na aukcji we Francji pojawiło się spore wymiarami trofeum ze srebra dla zwycięzcy zawodów konnych, które miały miejsce w 1936 roku w warszawskich Łazienkach. Puchar okazały, styl art deco, nazwisko Piłsudskiego wygrawerowane, brakuje jedynie nazwiska zwycięzcy. To ostatnie pewnie da się odszukać w prasie międzywojennej. Puchar w oryginalnym pudełku co dodaje sznytu a cena wywoławcza (€300-400 euro) została bez problemu przeskoczona (zawody konne) i młotek spadł na €4,900. Piękna pamiątka, którą chętnie można wystawić w Muzeum Wojska lub we własnym domu obok obrazu jednego z Kossaków, prawdziwego lub falsa. https://polishartcorner.com/2023/04/15/puchar-konkursu-armii-polskiej-1936-rok/

Jean Lambert-Rucki

Omawianie poloników zakończę religijnie, bo piękną i cichą rzeźbą Jeana Lamberta-Ruckiego przedstawiającą świętego Szymona apostoła. https://polishartcorner.com/2023/04/13/jean-lambert-rucki-1888-1967-78/. Rzeźba wykonana została ża życia artysty a tematyka religijna sprawia, że nikt tej rzeźby nie będzie obecnie replikował ani też falsyfikował. Takie to czasy, że nie było nabywcy za wyjściowe 800 euro.

A za tydzień, sądząc z zapowiedzi aukcyjnych, będzie o czym znowu pisać. Może trzeba będzie nawet podzielić relację w połowie tygodnia.

Salvador Dali i jego Le Cabinet anthropomorphique w Warszawie

Oglądałem w okienku komputerowym aukcję Desy-Unicum ‘Rzeźba i Formy Przestrzenne” (13 kwietnia) i muszę pogratulować firmie dużego zarobku. Zarobek wynika częściowo z zasobności klientów, którzy chyba mało dbają o pieniądze skoro przepłacają bez miary w niektórych przypadkach, być może nie stawiają nogi poza granicami Polski, nie potrafią analizować danych podanych w katalogu, za to posiadają tyle forsy, że przytulić takich do łona to nie tylko przyjemność ale i obowiązek.

Nie będę się rozwodził po raz kolejny o sprzedażach Perseuszów, Asklepiosów i innych rzeźb Igora Mitoraja wykonanych (chyba wytłoczonych w prasie hydraulicznej) w ilościach od 100 egz (maleńki nakład) do 6,000 egz (Perseusze). Każdy z kupująych powinien odrobić sobie lekcję i nauczyć się przed przystąpieniem do licytacji, że np. literka A lub B, aż do F oznacza serię kolejnych 1,000 egemplarzy tej samej rzeźby. Nie jest w interesie domu aukcyjnego tłumaczenie tego bo to byłby w sumie strzał do własnej bramki. Jeśli zatem znajdziemy w katalogu, że Perseusz (lot #2) jest sygnowany numerem D 689/1000 to oznacza, że powstało 1,000 egz bez literki, 1,000 egz z literka A, 1,000 egz z literka B, 1,000 egz z literką C. Ten z licytacji jest 689 z literką D, czyli w sumie podeksytowany kolekcjoner kupił egzemplarz Perseusza z numerem 4,689. Kolekcjoner ładujący 32,000 złotych + 20% opłat + 5% druot de suit za tę rzeźbę winien o tym sam się dowiedzieć i nie liczyć, że mu to wyjaśni dom aukcyjny. Czasami psioczę, że np. obraz Axentowicza ma wiele podobnych replik lecz tutaj mamy 6,000 identycznych egzemplarzy, różniących się jedynie rodzajem położonej patyny.

Te Perseusze to temat u mnie oklepany od lat. Zainteresowało mnie teraz coś innego. Mianowicie zwróciłem uwagę na pośmiertny odlew rzeźby Salvadora Dali ‘Kabinet antropomorficzny’, nr egzemplarza 254/330, odlanego w roku 2011 (lot #5 katalogu). 330 egzemplarzy tej samej rzeźby to też sporo, ale artysta leży zimny w grobie i nic mu już do tego, tj. nie ma opinii czy to dobrze czy też źle, że inni odlewają i odlewają. Desa sprzedała ten egzemplarz za 170,000 złotych (ok. 36,700 euro, młotek). Firma podała, że ten konkretny numerowany egzemplarz sprzedało Sotheby’s w marcu 2021. Rzeczywiście, ten sam egzemplarz sprzedano tam za 22,680 euro (z opłatami). Niezły zarobek handlarza (proszę sobie odjąć te dwie sumy). Jednak to nie wszystko. Zastanawiam się, po licho polski kolekcjoner kupił tę rzeźbę skoro może OBECNIE wylictować inny numerowany egzemplarz w Sotheby’s dużo taniej. W katalogu Sotheby’s mamy w tym momencie aż 5 (pięć) ‘Kabinetów’ czekających na kupujących.

Screenshot z internetowego katalogu Sotheby’s (04/13/23)

Trzy spośród nich mają zmniejszone wymiary (ok 20 cm) lecz dwa z nich mają te same wymiary co eqzemplarz w Desie. Cena jednego większego egzmplarza osiągnęła w Sotheby’s 12,000 euro (reserve price met). Może zatem warto szperać po większych domach aukcyjnych by kupić taniej? Jak ktoś jest leniem to niech przepłaca. Na tym polega handel ‘antykami, że jeden wie co kupuje a drugi nie ma pojęcia co kupuje. To trochę przykry widok rynku kolekcjonerskiego w Polsce.

Informacje o egzemplarzu w Paryżu

Zastanawia mnie jeszcze, że te dwa ‘duże wymiarami’ egzemplarze w Sotheby’s są wyceniane różnie: w UK na 15,000 -20,000 GBP, natomiast w paryskiej filii jedynie na 10,000 -15,000 euro(!). Sugerowałbym kupowanie w Paryżu.

Zadyszka na rynku sztuki?

Rynek sztuki dostał zadyszki” to tytuł artykułu, który przeczytałem w internetowym numerze Parkietu z dnia 25 marca, https://www.parkiet.com/inwestycje-alternatywne/art38202371-rynek-sztuki-dostal-zadyszki. Postanowiłem sam przeanalizować dane bo Parkiet do tej pory niemiłosiernie napędzał do kupowania sztuki by ceny pięły się w nieustannie w górę dając tym samym strumień zysku. Polskie malarstwo było uważane tam za bardzo dobrą inwestycję. Z moich obserwacji wynikało, że ceny wielu obrazów rzeczywiście podwajały się w ostatnim czasie co kilka lat. Skoro Parkiet mówi o zadyszce (ja pisałem znacznie wsześniej o zapaści) to postanowiłem popatrzeć dokładniej na kilka wybranych marcowych aukcji malarstwa by dowiedzieć się czy to jest jedynie ‘zdyszka’ czy też może coś więcej.

Doszły do mnie pogłoski, że jakieś polskie urzędy zaczęły zaglądać do ksiąg sprzedaży domów aukcyjnych. To wywołało podobno spore zamieszanie w tych instytucjach, gdyż od zysków sprzedaży trzeba przecież zapłacić podatek. Jeśli sprzedaż była fikcyjna to również należy od niej zapłacić podatek. Zatem jakie jest lepsze rozwiązanie: zapłacić podatek od fikcyjnych sprzedaży czy też podawać prawdziwe wyniki? Wydaje się, że to drugie będzie zwyciężało. Może dlatego mamy „zadyszkę” i rynek zaczął się oczyszczać. Na tym tle ciekawi mnie jak zachowają się nowi klienci i czy będą nadal wierzyli w błyskawiczne podwajanie zysków oraz jak zachowają sie starzy klienci, którzy kupili być może przepłacony ‘towar’? Jak zachowają się handlarze, jeśli będzie brakowało klientów w Polsce? Jak zachowają się kolekcjonerzy i czy zaczną w końcu kupować na zachodzie? Czy zadyszka nieleczona nie przeobrazi się w coś innego np. zawał?

W marcu było kilka ciekawych aukcji w polskich domach. Przypatrywałem się tam aukcjom malarstwa przełomu XIX /XX wieku oraz współczesnemu w domach Polswissart, Agra-Art, Desa-Unicum i Libra. Oto tabela pokazująca ilość pozycji sprzedanych (kolumna 3), natomiast w kolumnach 4-6 mamy podany procent pozycji sprzedanych powyżej widełek wyceny, pozycji sprzedanych w widełkach wyceny oraz obiektów sprzedanych poniżej wyceny. Porównania w kolumnach 4-6 odnoszą się jedynie do ilości prac sprzedanych, gdyż porównanie do wszystkich prac wystawionych na aukcję wyglądałoby znacznie gorzej.

Dom aukcyjny
Data aukcji
Sprzedano
Powyżej
wyceny
Widełki
wyceny
Poniżej
wyceny
1Polswiss Art
3-14-23
72/100
(72%)
7/72
(10%)
30/72
(42%)
35/72
(49%)
2Desa
3-16-23
47/81
(58%)
4/47
(8%)
15/47
(32%)
28/47
(60%)
3Agra-Art
3-19-23
49/73
(67%)
8/49
(16%)
11/49
(22%)
30/49
(61%)
4Agra-Art
3-19-23
31/70
(44%)
2/31
(7%)
11/34
(34%)
18/31
(56%)
5Libra
3-23-23
25/60
(42%)
1/25
(4%)
9/25
(36%)
15/25
(60%)

Polswissart nieco pozytywnie odbiega od pozostałych domów ilością pozycji sprzedanych bo bo ma ich aż 72%. Natomiast na żadnej z wymienionych aukcji nie widzę szaleństwa cenowego, gdyż jedynie około 10% prac sprzedało się powyżej wyceny. Poniżej wyceny sprzedało się większość prac (około 60%), reszta czyli jedynie ok. 30% była wyceniona prawidłowo. Wiele prac spada obecnie z aukcji. Rynek zbladł i przypuszczam, że będzie ciężko sprzedać prace artystów powielających w nieskończoność te same tematy (jedynie Wojciech i Jerzy dobrze sie trzymają). Obecnie nawet ‘pewniaki’ nie są sprzedawane.

Kilka moich uwag na tle tej tabeli i zawartości katalogów:

  • Widełki wyceny większości obiektów wyznaczane są ‘na wyrost’ i wyniki aukcji podkreślają tę optykę sprzedaży poniżej wyceny. Inaczej mówiąć, wyceny są nadal za wysokie, arogancko wysokie.
  • Obecnie jedynie mały procent prac (<10%) znajduje nabywców gotowych do licytowania za wszelka cenę. Przeważa rozsądek, choć można oczywiście licytować do upadłego jeśli coś się bardzo podoba. Jednak jest to margines zachowania klientów.
  • Dużo prac spada z aukcji. Tak chyba było dawniej lecz część maskowano fikcyjnymi sprzedażami.
  • Zaczynają spadać  z aukcji nazwiska pewniaków takich jak Fangor, Pągowska, Dwurnik, Malczewski, Fałat, Biegas, Kantor, Winiarski, Weiss, Kisling, Menkes, Brandt, Kotarbiński, Wyspiański, Duda-Gracz, Tarasin, Modzelewski, Olbiński, etc. Rynek nie jest w stanie wchłonąć wielu drogich prac, może źle wycenionych a może to ‘inwestorzy’ dostali zadyszki lub brakuje im powierzchni ścian.
  • Duże domy aukcyjne nastawiają się na sprzedaż drogich prac i dużych nazwisk.
  • Jedynie mały procent prac jest wycenianych na kieszeń ‘szaraków’, tj tych którzy chcą kupić drobną prace znanego malarza i jakoś rozpocząć kolekcjonowanie. Jak mi niedawno napisał jeden z korespondentów, jego pensja profesorska z długoletnim stażem jest poniżej 10,000 złotych. Trudno jest zatem targować mu się o obraz powyżej tej sumy. Rynek mało cenił takie osoby i nastawiał się na ‘deweloperów’ dla których malarstwo w większości to inwestycja. Tyle, że ci ostatni też zaczynają skrobać się w głowę bo mamy realny spadek zarobków.
  • Często widziałem prace wylicytowane na zachodzie i sprowadzane do Polski i tam wyceniane z dużym przebiciem. To już chyba przeszłośc by syto zarabiać na sprowadzanym przeciętnym malarstwie.
  • Sprzedaż malarstwa obcego na polskim rynku należy do wyjątków i generalnie nie udaje.

Dobrze rozumiem, iż posiadanie domu aukcyjnego to trudny biznes, zwłaszcza w centrum Warszawy. Trzeba zapłacić nie tylko pracownikom, samemu zarobić oraz uważać by konkurencja nie przykryła czapką. Brakuje mi nazwy domu aukcyjnego, przyjaznego, w którym można by podyskutować rzetelnie i bez osłonek o wadach i zaletach danej pracy, nauczyć się czegoś od antykwariusza i poczuć się bezpiecznie w takim miejscu.

Na pozytywnie: dobry to moment dla kolekcjonerów a niedobry dla (być może) przestraszonych ‘inwestorów’. Pojawią się dobre i tańsze prace malarskie i będzie w czym wybierać. Każdy może interpretować dane z tabeli na swój sposób. Dodam, że należy patrzeć również na zawartość katalogów by zobaczyć, które z prac zostały sprzedane a które spadły. Takie porównanie z katalogiem może prowadzć do dodatkowych obserwacji. Generalnie, ta ‘zadyszka’ to dobry znak bo może wróci przejrzystość na rynku.

Czytam z ciekawością prezentowane w katalogach epistoły czy cytaty zachwalające zwłaszcza nieznanego mi artystę. Czasami zastanawiam się równocześnie czy osoby wprowadzające te informacje potrafią myśleć krytycznie i czy mają odrobinę rozumu. Przykładowo, Polswiss Art umieścił taką oto notatkę o Marcinie Jasiku w swoim marcowym katalogu (lot 100) na tle jego pracy.

Płótna Marcina Jasika niosą ze sobą wiele przypowieści, a jednocześnie szukają odpowiedzi na fundamentalne pytania o naturę ludzkiej egzystencji. Ich abstrakcyjny język przekłada się na intuicyjny gest, którym jednak kieruje świadomy wysiłek zbliżenia się lub zaoferowania wglądu w istotny poziom znaczeniowy obrazów artysty.

Marcin Jasik. Bez tytułu, 2021

Proszę zatem przypisać ten tekst do powyższego obrazu z tego katalogu i niech każdy odnajdzie na płótnie „szukania odpowiedzi na fundamentalne pytania o naturę ludzkiej egzystencji”. Na marginesie, obraz ten sprzedano powyżej widełek estymacyjnych. Czyżby kilka osób ‘znalazło odpowiedzi’ i dostrzegło jego rzeczywistą niezwykłość czy też …(nie chcę niczego sugerować).

Z tygodnia na tydzień. 04/09/23

Nic znaczącego się nie działo w ubiegłym tygodniu na rynku poloników. Może czegoś nie zobaczyłem i stąd ta cienkość. Postaram się to nadrobić w następnych tygodniach bo zapowiedzi są dość ciekawe.

Lebenstein

Proponuję przypomnieć sobie Osła Jana Lebensteina powstałego w 1974 roku: https://polishartcorner.com/2023/03/22/jan-lebenstein-1930-1999-74/. Przyznam, że deformacja osła jest przednia lecz Figury osiowe sprzed 10-15 lat bardziej kontrolowały mój wzrok. Akryl z aukcji sprzedano za €10,000 czyli dokładnie w połowie widełek wyceny. Teraz nabywca musi wpatrywać się w osła i osioł wpatruje się w domowników. Ceny na dobre prace Lebensteina nadal są niskie i wiele z nich pozostaje poza Polską. Zachęcam do dalszego szukania.

Starowieyski, o którym pisałem tydzień temu, miał kolejny swój bogaty dzień we Francji: https://polishartcorner.com/2023/04/05/franciszek-starowieyski-1930-2009-18/. Dominowały na aukcji drobne i małe wymiarami rysunki sprzedane pomiędzy €200 a €300 a tylko jedna praca wzbudziła większe zainteresowanie za €3,800. Wyrażam żal, że młodzi (i starzy) artyści nie brali w przeszłości lekcji u Franciszka Starowieyskiego. Może rynek współczesnej polskiej sztuki wyglądałby teraz inaczej. Starowieyski był chyba jedynym współczesnym artystą od którego można było się nauczyć rysunku. Czego teraz uczą w szkołach to łatwo sprawdzić na aukcjach współczesnych absolwentów i ich nauczycieli.

Nagalski i Psyk

Z braku sztuki malarskiej przerzucam się na rzemiosło. We Francji był licytowany srebrby serwis do herbaty wykonany jeszcze za czasów caratu w warszawskiej firmie Nagalski i Psyk:https://polishartcorner.com/2023/04/07/serwis-do-herbaty-firmy-nagalski-i-psyk/. Kolekcjonerzy patrzą na srebro pod kilkoma aspektami: wykonawcy, rodzaju wyrobu, wykonania, estetyki, wagi, rzadkość, stanu zachowania i pewnie kilka innych. W tym przypadku garnitur powstał chyba po 1913 roku,  gdy Nagalski i Psyk przejęli firmę Riedel, Nagalski i Psyk, a przed sierpniem 1915, gdy Rosjanie wycofali się z Warszawy. Serwis był wieloczęściowy lecz być może brakowało podgrzewacza (palnika) do samowara. Bardzo mało jest wyrobów na rynku tej firmy a w dodatku był na sprzedaż cały komplet w bardzo dobrym stanie, ważący ponad 5,5 kg (srebro próby 875). Aukcja odbywała się w pośpiechu i zakończyła się na 4,800 euro. Estetyka wyrobów może pachnieć teraz myszką lecz biorąc pod uwagę, że był to komplet, rzadkie nazwisko firmy, znakomity stan zachowania, to myślę, że była to okazja rynkowa. Ile podobnych mogło zachować się do naszych czasów? Być może ten komplet wykonany był na zamówienie i drugiego mogło nie być. Ktokolwiek kupił będzie się cieszył jeśli zatrzyma dla siebie lub sprzeda ze sporą nawiązką w Polsce.

Wierusz

Na koniec chcę wrócić raz jeszcze do małego obrazu Wierusza już dwa razy tutaj omawianego: https://polishartcorner.com/2023/03/30/alfred-wierusz-kowalski-1849-1915-raz-jeszcze-o-obrazie-sprzed-kilku-dni/. Przyglądałem się po raz kolejny tym fotografiom katalogowym, opisowi katalogowemu, opisowi na plecach, napisom na plecach, opinii wyrażonej w prywatnym liście przez dużej klasy czytelnika – fachowca o podejrzeniu obecności podmalowanej fotografii, innym opiniom. Nie będę już więcej wracał do tego tematu z własnej woli (zachęcam jednak czytelników do opinii i przemyśleń) bo obraz trzeba było obejrzeć na własne oczy a tak to może dyskutujemy o mirażu fotograficznym. Im więcej patrzę na ten obraz tym mniej podoba mi się. Nie podoba mi się wymiar podany przez dom aukcyjny (12.75″ x 17.25″) vs wymiar podany na nalepionej zachowanej kartce poprzedniego właściciela (13.50” x 18”). To są spore różnice w calach (0.75”) a cal trzyma swoją miarę od pokoleń (2.54 cm) czyli w tym przypadku różnica wynosi prawie 2 cm na maleńkim obrazie. Inny problem to te stencilowe napisy z tyłu. Przypuszczam, że obraz Wierusza (jeśli Wierusza) powstał w Monachium i napis „GALLERY OF FINE ART” sugeruje poza niemieckie pochodzenie deski. Poniżej tego napisu widzimy napis możliwy do odczytania jako MUNICH (tak to odczytuję lecz można i inaczej, zależnie kto co widzi), zaś powyżej może być napis WIMMER, sugerujący znany monachijski dom aukcyjny. Mogę się mylić co do napisu Wimmer i Munich. Taka mahoniowa(?) deska malarska zwykle miała też stencilowe napisy reklamujące pochodzenie firmy, która ją wyprodukowała. W przypadku tej deski takich napisów nie ma. Czyżby Wierusz kupował deski na off-market lub sam je heblował?

Powers’ Collection

Na papierowej nalepce mamy informacje o proweniencji – obecność w ‘Powers’ Collection’ czyli Powers’ Art Gallery. Leniwy nie jestem i zadałem sobie trochę trudu na szukania:

The gallery, in the Powers Building, housed the private art collection of Daniel Powers. It began in 1875 with 4 rooms of art and expanded to include 30 rooms of copies and originals, including statues, paintings, stereoscopes and stuffed birds. After Powers died in 1897, the gallery closed, and the collection was sold at auction in New York City in 1899.

According to The Art Treasures of America, Powers owned works by O. Achenbach, L. E. Adan, J. F. Ballavoine, Carl Becker, Ed. Blume, W. A. Bouguereau, C. E. Boutibonne, L. Bruck-Lajos, J. B. Burgess, L. E. Caille, J. Carolius, G. Chierici, P. C. Comte, A. De Bergh, H. Debuel, J. A. Degrave, G. De Jonghe, P. R. De Jonghe, Albert Dillens, Ed. Dubuffe, J. Durpré, O. Erdmann, E. Eroli, E. Farrari, A. Garcia-Mencia, Théo. Gerard, Adolf Gillon, J. Gonzales, J. Gyselinckx, H. Hiller, Carl Hoff, Julius H bner, A. R. Jacobi, A. Jacomin, Eastman Johnson, L. Knaus, Kowalski, C. Kronberger, C. Laren, Louis Lassalle, C. Lemaire, J. E. Leman, A. Leonardi, I. Leon Y Escosura, A. A. Lesrel, A. Lieben, J. L. E. Meissoniier, W. Menzel, J. G. Meyer von Bremen, A. Moreau, C. L, Muller, Carl Muller, E. Munier, A. Munzel, F. Newhall, Nechutrey, H. Ochmiden, B. Pagani, G. Palizzi, C. Pécrus, Léon Perrault, Otto Piltz, A. Piot, E. Prati, Theo. Rabe, H. E. Reyntjens, Pio. Ricci, A. Rigon, A. Romako, A. Rosenboom, F. Roybet, N. Sanesi, E. Sarri, F. Schlesinger, A. Schreyer, A. Schwartz, Anton Seitz, A. Selz, C. Sohn, H. Tenkate, J. B. Trayer, E. Verboekhoven, J. G. Vibert, F. Voltz, Jules Worms, Baron Wynveld, and R. S. Zimmerman.

Jak można zauważyć, nazwisko Kowalski figuruje wśród artystów kolekcji lecz jako jedyny nie mający imienia. Informacje o Powers’ Colllection przechowywane są w Frick Library w Nowym Jorku. W tej bibliotece bez trudu można zamówić to czego się poszukuje tyle, że trzeba wiedzieć czego się szuka i należy przygotować się wcześniej do szukania, tj, przejrzeć katalogi on-line. https://research.frick.org/directory/detail/380.

Druga część proweniencji mówi o sprzedaży pracy w styczniu 1899 roku przez American Art Association w Nowym Jorku. Te informacje o sprzedażach w tej instytucji są dostępne do publicznego oglądana i można zamówić odpowiedni kilometraż pudełek i oglądać je osobiście, również w Nowym Jorku, na Madison Ave róg z 56 Street (dobry adres!). Może nawet zachowane są fotografie prac sprzedawanych, choć mocno w to wątpię. Trzeba zatem samemu potwierdzić tę sprzedaż.

Wnoszę zatem, że proweniencja obrazu Wierusza może być ‘koszer’ tyle, że obraz (jeśli to ten) został spaprany przez amatora-konserwatora. Te spaparania mogą występować, jak dyskutowałem wcześniej, w partiach nieba, podmalowań widocznych w spękaniach farby a także zamalowania wykruszonych krawędzi powstałych przez ocieranie o ramę (lewa góra partia jest dość widoczna). Prawdopodobnie, przemalowania są stare i zwykła lampa UV niczego nie dostrzeże.

Obrazu Wierusza w rękach swoich nie miałem i nie będę go miał. Dyskusja na temat autentyczności jest wielowątkowa i pouczająca. Wątpliwości nadal istnieją a jak jest w rzeczywistości to zobaczymy myślę, że już wkrótce na aukcji w Polsce w renomowanym domu aukcyjnym …lub na Allegro. Fotografie warto sobie zachować, bo obraz na polskiej aukcji pewnie będzie już inny. Dziękuję korespondentom za uwagi i …do kolejnej dyskusji na podobny temat. Czy ten spaprany retuszami obraz wart był $ 32,000 to już osobny wątek.

Wesołych Świąt wszystkim życzę!

Uzupełnienie:

Czytelnik zwrócił mi uwagę na aukcję we francuskim domu aukcyjnym w mieście La Baule, w którym był licytowany mały olej Tadeusza Ajdukiewicza. Aukcję przegapiłem, katalog (bez fotografii) odnalazłem i być może przedstawiam właściwą fotografię tej pracy. Opis: katalogowy: Lot 396. Tadeusz Ajdukiewicz (1852-1916), Portrait orientaliste – Arnaute ou mercenaire de l’Empire Ottoman, huile sur panneau, signé en bas à droite, 16 x 21,5 cm. Estimate €2000/3000. Hotel des ventes de la Baule. 04/08/23. Sold €11,000

Tadeusz Ajdukiewicz. Portrait orientaliste

Cena wylicytowana wzbudza spory szacunek a obraz jest mały lecz rzeczywiście przedni!

Z tygodnia na tydzień

Postawiam innym napędzanie cen i namawianie do kupowania poloników w celach handlarskich. Wielokrotnie pisałem, że tego nie robię i nie będę robił bo za tymi rekomendacjami powinny stać własne a nie cudze pieniądze. Nie ma co porównywać cen zagranicznych do cen polskich bo one chyba niedługo już się wyrównają. PPP czyli Polish Price Paradox to obecnie jest efemeryda, która działała dobrze lecz powoli traci swoje mojo. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu z tych co mają duże pieniądze i interesują się polskim malarstwem to mają również dużą o nim wiedzę i sami licytuja na aukcjach. Inni korzystają odpłatnie z pośrednictwa wysokiej klasy znawców i również kupują za granicą by uniknąć przepłacania w Polsce. Takie przepłacanie i szaleństwo cenowe miało jeszcze niedawno miejsce w Rosji lecz to się już ustatkowało, jak też miało miejsce w Chinach (nadal tak jest ale w stosunku do najwyższej jakości obiektów). Przypuszczam, że tak będzie wkrótce w Polsce.

Proszę zauważyć, że przez te dziesięć lat nikogo nie namawiałem do zakupów a jedynie wyrażałem swoje opinie o danym obiekcie. Bywało, że porównywalem cenę zakupu za zachodzie a potem handlarską sprzedaż w Polsce lecz celem było wlanie odwagi czytelnikom do zakupów za granicą na własną rękę. Nie ma przecież potrzeby by odkupywać po podwójnej cenie tego co można kupić taniej samemu. Poza Polską nadal pojawiaja się perły i perełki polskiego malarstwa, tylko trzeba je odszukać. Kupujcie za granicą i kupujcie dla siebie.

Poniżej będzie o kilku moich obserwacjach rynkowych z ubiegłego tygodnia, tj. zakończonych już aukcjach. Obiekty wprowadziłem wcześniej jako ‘private view’, bez komentarza, by dopiero teraz coś o nich napisać. To taka drobna zmiana na blogu lecz nie jestem religijny pod tym względem i może dojść do wyjątków, czyli starej formy. Zobaczymy też co czytelnicy powiedzą (i czy powiedzą) i czy nadal będą oglądali blog czy te zagłosują nogami idąc do konkurencji.

Alchimowicz/Gerson

Najciekawym obrazem licytowanym w ubiegłym tygodniu w niemieckim domu Historia Auctionata była  scena opisana jako Kazimierza Alchimowicza do spółki z Wojciechem Gersonem; https://polishartcorner.com/2023/04/02/kazimierz-alchimowicz-1840-1916-5/. Obraz chyba nie był sygnowany a jego atrybucja opierała się na opisie umieszczonym na verso oraz na notatce o istnieniu nalepki wystawowej z ‘warszawskiej wystawy’. W zasadzie powininen to być obraz Gersona, jedynie dokończony przez Alchimowicza. Takie podwójne autorstwo budzi niejakie zainteresowanie lecz chyba większość sądziła, że obraz był ręki Wojciecha Gersona. Przydałby się rys historyka, niekoniecznie historyka sztuki, by wyjaśnić przedstawioną sytuację na płótnie. Domyślam się, że ta scena rodzajowa nie ma nic wspólnego z historią Polski często przez niego przedstawianą. Obserwowałem tę aukcję na żywo i ku zdumieniu obraz został wylicytowany za 20,000 euro (cena wyjściowa €3,000) a ostra walka licytacyjna była pomiędzy osobą z Włoch a ‘salą’. Wygrały Włochy (mille grazie). Prawdopodobnie pozostał jakiś ślad w spuściźnie po Gersonie (córka?), który pozwoliłby potwierdzić ten obraz. Może ktoś ma głębsze informacje?

W tym samym domu aukcyjnym przeszedł niemal bez echa pastel Teodora Grotta, piękna martwa natura z kwiatami, dzbanem(?) w stylu japońskim oraz Ledą z łabędziem, wszystko w duchu młodopolskim: https://polishartcorner.com/2023/04/02/teodor-grott-1884-1972-4/. Obraz sprzedano za jedyne 800 euro co źle świadczy o zainteresowaniu kolekcjonerów.

Orłowski

We Francji zostały sprzedane dwa znakomite tusze/tusze lawowane ręki Aleksandra Orłowskiego:  https://polishartcorner.com/2023/04/02/aleksander-orlowski-1777-1832-18/. Rysunek leżącego konia osiągnął 5,200 euro. Na marginesie, przypomiały mi się dwa oleje tego malarza, których atrybucja była niewyjaśnona: https://polishartcorner.com/2023/03/15/aleksander-orlowski-1777-1832-17/. Otrzymałem w tej sprawie list od cztelnika, który wygrał te oleje płacąc młotkowe €15,000. Okazuje się, że obrazy były sygnowane i czytelnik obiecał mi przysłać fotografie obu olejów po konserwacji. Czekam zatem.

Innym dobrym rysunkiem na minionej aukcji, tym razem we Francji, była kredka Franciszka Starowieyskiego: https://polishartcorner.com/2023/04/02/franciszek-starowieyski-1930-2009-17/. Artystę tego oceniam jako jednego z ostatnich polskich artystów znających anatomię człowieka i potrafiącego to przedstawić na kształt mistrzów Odrodzenia. Obraz sprzedano za jedyne 1,000 euro.

Pozostaje mi wspomnieć o dwóch akwarelach Rafała Malczewskiego na aukcjach w Kanadzie: https://polishartcorner.com/2023/03/27/rafal-malczewski-1892-1965-9/. Nie były to najlepsze emigracyjne akwarele tego malarza ale artysta jest ‘na fali’, zwłaszcza w Polsce, stąd cena za każdy obrazek wystrzeliła do 2,200 dolarów kanadyjskich. Spodziewam się, że to handlarze handlowali. Mogą się naciąć bo to tylko rzemiosło a nie wielka sztuka.

Warto odnotować również przyjemny mały pejzaż Michała Wywiórskiego: https://polishartcorner.com/2023/03/26/michal-wywiorski-gorstkin-1861-1926-17/. Cena uyskana to jedyne 1,300 euro. Lubię oglądać jego prace powstale po otrząśnięciu się z końskiej tematyki monachijskiej. Był to pejzażysta w moich oczach i tylko pejzażysta.

Nie bardzo rozumiem co kupujący widzieli w portrecie kobiety wykonanym przez Szymona Mondzaina: https://polishartcorner.com/2023/04/03/szymon-mondzain-1890-1979-20/. Dobre jego obrazy są sprzedawane od 20,000 do 65,000 euro a taki jak ten okazało się, że warty jest 2,400 euro (we are not amused).

Na zakończenie, dwie akwarele z aukcji w Dorotheum, tj wczesna i drobna Józefa Brandta: https://polishartcorner.com/2023/03/17/jozef-brandt-1841-1915-29/, sprzedana aż za 3,200 euro oraz mały obrazek Teofila Kwiatkowskiego: https://polishartcorner.com/2023/03/17/teofil-kwiatkowski-1809-1891-38/, sprzedany bez fajerwerków za 750 euro bo na więcej nie zasługiwał. O niebo lepszą scenkę sprzedała w marcu Agra Art za 9,000 złotych. Trudno będzie powtórzyć w Polsce cenę z tą bliźniaczą akwarelą z Dorotheum.

Kilka niezłych prac widzę na horyzoncie w kwietniu ale o tym następnym razem. Póki co oddaję sie wędkowaniu marlinów.

04/04/23

Wakacje. Urlop

Wakacje

Wybieram się na wakacje a wrócę dopiero wtedy, gdy wygubię większość handlarzy i gdy znajdę nowy pomysł na kontynuację. Jaka będzie przyszość PAC tego jeszcze nie wiem. Może czytelnicy zasugerują jakiś rewolucyjny(!) koncept i będą chcieli włączyć się do przedsięwzięcia? Czekam na sugestie. Listy wszystkie czytam i chyba na wszystkie odpowiadam na forum lub prywatnie.

Urlop

Kilkoro czytelników prosiło aby obecna zawartość Polish Art Corner pozostała otwarta (tak będzie). Kilkoro prosiło by kontynuować blog w obecnej formie (tak nie będzie). Jeden wyraził opinię, że czeka z niecierpliwością na zamknięcie tego badziewia (złudne nadzieje handlarza). W sumie zdecydowałem, że forma musi się zmienić i od kwietnia nowych wpisów takich jak dotychczas proszę się nie spodziewać. Obecna forma blogu, w której ja przedstawiam nowości, zaś czytelnicy, domy aukcyjne i inni blogerzy czytają wpisy i mają mnie generalnie w dupie, już dawno się przeżyła. So long!

2023

Krótkie podsumowanie 2022 roku. Mapa świata wejść wskazuje, że porównując do 2021 roku przybyło mi czytelników w kilku kolejnych państwach, głównie chyba afrykańskich. W obu Amerykach nadal trzy dawne Gujany nie toleruja mojego blogu, jak też Haiti. W Azji brakuje mi czytelników w Afganistanie, Iranie, Tadżykistanie i naturalnie w Korei Północnej. W kręgach Oceanii, PAC nie jest czytany w Papui i Nowej Gwinei. Na pozytywnie, w 163 państwach blog był już przeglądany a w ubiegłym roku było ich 136.

Dziękuję czytelnikom za listy oraz za współpracę. Wszystkie listy czytam a publikuje jedynie te które coś nowego wnoszą do wpisów – na większośc odpowiadam na łamach lub prywanie. Publikuję oczywiście listy krytyczne i polemiczne a cenzurę stosuję jedynie w przypadku spamu próbującego nieustannie wcisnąć się na blog. W 2022 roku zaniedbałem niestety inne działy prócz malarstwa i zastanawiam się czy tych nie usunąć bo czasu na aktualizowanie mam niewiele. Cieszy mnie obfitość polskich prac pojawiających sie na rynkach zagranicznych a te zwykle kończą w polskich domach aukcyjnych. Publikując prace z nadchodzących aukcji zachęcam tym samym czytelników do kupowania na rynkach zagranicznych bo jest tam taniej niż w Polsce. Nie jestem zwolennikiem sprowadzania wszystkiego do Polski i głośnego bębnienia choćby z tego powodu bo większość prac przetrwała obie wojny tylko dlatego, że były rozproszone po świecie – radość ze sprowadzania do Polski mają jedynie handlarze. Zachęcam do krytycznego patrzenia na pokazywane prace bo nie każdy kawałek zamalowanego płótna to arcydzieło i nie każdy z nich może być warty naszej ściany. Życzę wszystkim przyjemności ze spotkania z nieznanymi do tej pory pracami polskiego malarstwa oraz odwagi w zakupach.

Boże Narodzenie

Bronislawa Rychter Janowska

Niech czas Bożego Narodzenia będzie pełen ciepła, radości i wytchnienia od codziennego pędu. Zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku życzy

Polish Art Corner

“KTO STOI ZA POLISHARTCORNER.PL” – list w sprawie mojego blogu krążący w Polsce i moja riposta

Polishartcorner

Otrzymałem od czytelnika list z prośba bym się się do niego ustosunkował. Podobno list ten krąży gdzieś w Polsce. Oto treść listu:

KTO STOI ZA POLISHARTCORNER.PL

 
Szanowni Uczestnicy polskiego rynku sztuki!
Zapewne wielu z Was miało już przyjemność obcowania z treścią bloga www.polishartcorner.pl, pełnego niezmiernie interesujących wpisów i ciekawostek z polskiego rynku sztuki. Niestety ten blog jest administrowany przez osobę nie podającą swojej tożsamości do publicznej wiadomości, więc wierne grono fanów portalu nie wie komu może zawdzięczać dostęp do tych fascynujących treści.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom ciekawskich, przeprowadziłem wnikliwą analizę i postarałem się wyśledzić kto stoi za tym przedsięwzięciem.
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu wyszło, że założycielem tej domeny od 2015 roku jest
Pan KONRAD SZUKALSKI
Członek zarządu i współwłaściciel domu aukcyjnego Agra ART
W zakresie historii rejestracji tego zacnego błoga, wszystkie dostępne informacje techniczne są dołączone do niniejszego listu.  Domena ta została zarejestrowana przez Pana Konrada Szukalskiego prywatnie w 2015 roku u dostawcy home.pl. Później była przenoszona na serwery zagraniczne i anonimizowana, żeby zatrzeć ślady prowadzące do Pana Konrada Szukalskiego.  
Czemu ktoś, o takiej wiedzy i szczerej chęci naprawy polskiego rynku sztuki, chce pozostać anonimowy? Tego niestety może nie dowiemy się nigdy, ale możemy próbować domyślać się.
Wnikliwy odbiorca treści z www.polishartcorner.pl szybko zauważa, że ów bloger bardzo tendencyjnie i krytycznie wypowiada się o wszystkich liczących się domach aukcyjnych za wyjątkiem Agra Art. Czy może ma ukryty motyw dyskredytacji jednych, celem interesu innych?
Wpisy na blogu często mają charakter domniemania, czasem mniej, czasem bardziej uzasadnionego, mającego zniechęcić potencjalnych odbiorców danego dzieła sztuki, oferowanego przez jedną z galerii czy domów aukcyjnych. Czy w takim razie zniechęcenie potencjalnego klienta do danego zakupu lub sprzedawcy, może być korzyścią dla innych uczestników rynku? Na tak postawione pytanie, możemy założyć pozytywną odpowiedź,.
Szanowni Uczestnicy polskiego rynku sztuki, informacje zawarte w tym liście, użyjecie jak uznacie za stosowne. Możecie także je uznać za niewiarygodne, wszak osoba za nimi stojąca pozostaje anonimowa…. 

Pozdrawiam,

Szanowni Czytelnicy.

Właścicielem tej blogu i tej domeny NIE JEST p. Konrad Szukalski z Agry-Art. Nie znam go i nie rozmawiałem z tym Panem nigdy, przenigdy.

„Wnikliwa analiza” czytelnika jest nietrafna, choć pewne elementy są prawdziwe. Zatem od początku.

Blog założylem w 2013 roku na łamach WordPress i zauważyłem pewne zainteresowanie czytelników. Nosiłem się nawet wtedy z myślą kupienia domeny polishartcorner.com lecz rzeczywiście ok 2015 roku ubiegł mnie właściciel Agry-Art. Napisałem o tym otwarcie na blogu (proszę przewertowac lata 2014/15) czując się, że zostałem okradziony przez p. Szukalskiego lecz po roku nieaktywności, domena ta stała się znowu własnością do kupienia, co zrobiłem, płacąc ok $18. Zakup był na wolnym rynku. Poprzednie wpisy z lat 2013-16 przetransferowałem do zakupionej domeny. Jedyna prawdziwą w liście czytelnika jest informacja, że rzeczywiście p. Szukalski kupił tę domenę (spryciarz!!!) ale chyba na moje publiczne wytknięcie tej ‘kradzieży’ intelektualnej, zwrócił ją do banku domen. Pretensji do niego nie mam, choć miałem, gdy to odkryłem.

Pisałem również krytycznie o Agrze Art i proszę przewertować ponad 5,000 wpisów. Zanajdziecie takie wpisy.

O domach aukcyjnych czasami wyrażam się krytycznie, lecz robię to przypadkowo i to w kontekście zauważonych braku fachowości, sprzedaży falsów, przekrętów i to wszystko w relacji do mojego wpisu o aukcjach zagranicznych. Mógłbym ciągle pisać o tych przekretach, falsach, etc. ale moim zainteresowaniem jest coś innego, tj. pojawiające się prace polskich artystów na rynkach zagranicznych a nie na rynku polskim.

Autorowi listu brakuje i zdolności detektywistycznych w tropieniu i… rozumu, skoro myśli, że stoję za Agrą i walczę z pozostałym polskim światem antykwarycznym. Wierutna bzdura. Jest mi wszystko jedno kto z kim Polsce walczy i kto kogo w tej branży kopie po kostkach. Nie mam żadnego szczególnego uznania do Agry ani złości do innych domów. Agra jak widzę ma sezonowe aukcje i chyba dlatego lepiej dobiera ‘towar’ bo ma czas na przyjrzenie mu się dokładniej. Desa i SDA i kilka innych domów idą na ilość aukcji i wielki przemiał prac i może dlatego wszystkie te przykre dla klientów ‘wpadki’ domy aukcyjne mają zakodowane w swoim ryzykownym modelu biznesowym.

Drobnym blędem autora listu stanowi nazwa domeny: nie jest to polishartcorner.pl lecz polishartcorner.com. Każdy może sobie kupić polishartcorner.pl i pisać tam co mu się podba. Nie mam nic wspólnego z domeną o końcówce .pl.

Prawdą są końcowe uwagi autora listu do którego się odnoszę, że jego list można (i należy) odczytać jako niewiarygodny jak też prawdą jest, że autor polishartcorner pisze anonimowo. Przestańcie się ekscytować kto jest autorem blogu; jeśli chcecie czytać to czytajcie a jeśli nie chcecie to czytajcie co innego, np. Trybunę Ludu.

Blog ma charakter rozrywki dla mnie. Za blogiem stoję wyłącznie ja. Nie zarabiam na nim a dokładam do niego czas i pieniądze. Może ktoś chciałby go kupić? Poważne oferty proszę składać w zalakowanych kopertach. Hey, you never know! Pozdrawiam.

Erna Rosenstein (1913 – 2004)

Erna Rosenstein. Wodotrysk ognia (Fire Fountain), 1977

Wycena tej pracy na 200,000 euro jest bardzo śmiała i chyba tylko inwestorzy kryptocurrency, zwłaszcza ci spekulujący w platforme FTX, (nie) będą mogli sobie na nią pozwolić. Ciekawy będzie następny tydzień gdy ‘inwestorzy FTX’ przebudzą się ze snu o wypłukiwaniu z złota z powietrza. Udziały czyli „shares” spekukacji w sztuce pewnie wkrótce wylądują podobnie, czyli na śmietnisku historii.

Lot 54. Erna Rosenstein (1913-2004). Wodotrysk ognia (Fire Fountain), 1977. Oil on canvas; signed lower middle and dated lower right. 92, 5 x 74 CM – 36 3/8 x 29 1/8 in. EXHIBITIONS: Szczecin, Zamek Książąt Pomorskich, IX Festiwalu Polskiego Malarstwa Wspólczesnego, July-September 1978. New York, Hauser & Wirth, Erna Rosenstein?Once Upon a Time, April 23-July 31, 2020, reproduced on p. 117 of the exhibition catalog. Estimate 150,000 – 200,000 euro. Millon. 11/23/22. Not sold