2023

Krótkie podsumowanie 2022 roku. Mapa świata wejść wskazuje, że porównując do 2021 roku przybyło mi czytelników w kilku kolejnych państwach, głównie chyba afrykańskich. W obu Amerykach nadal trzy dawne Gujany nie toleruja mojego blogu, jak też Haiti. W Azji brakuje mi czytelników w Afganistanie, Iranie, Tadżykistanie i naturalnie w Korei Północnej. W kręgach Oceanii, PAC nie jest czytany w Papui i Nowej Gwinei. Na pozytywnie, w 163 państwach blog był już przeglądany a w ubiegłym roku było ich 136.

Dziękuję czytelnikom za listy oraz za współpracę. Wszystkie listy czytam a publikuje jedynie te które coś nowego wnoszą do wpisów – na większośc odpowiadam na łamach lub prywanie. Publikuję oczywiście listy krytyczne i polemiczne a cenzurę stosuję jedynie w przypadku spamu próbującego nieustannie wcisnąć się na blog. W 2022 roku zaniedbałem niestety inne działy prócz malarstwa i zastanawiam się czy tych nie usunąć bo czasu na aktualizowanie mam niewiele. Cieszy mnie obfitość polskich prac pojawiających sie na rynkach zagranicznych a te zwykle kończą w polskich domach aukcyjnych. Publikując prace z nadchodzących aukcji zachęcam tym samym czytelników do kupowania na rynkach zagranicznych bo jest tam taniej niż w Polsce. Nie jestem zwolennikiem sprowadzania wszystkiego do Polski i głośnego bębnienia choćby z tego powodu bo większość prac przetrwała obie wojny tylko dlatego, że były rozproszone po świecie – radość ze sprowadzania do Polski mają jedynie handlarze. Zachęcam do krytycznego patrzenia na pokazywane prace bo nie każdy kawałek zamalowanego płótna to arcydzieło i nie każdy z nich może być warty naszej ściany. Życzę wszystkim przyjemności ze spotkania z nieznanymi do tej pory pracami polskiego malarstwa oraz odwagi w zakupach.

Boże Narodzenie

Bronislawa Rychter Janowska

Niech czas Bożego Narodzenia będzie pełen ciepła, radości i wytchnienia od codziennego pędu. Zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku życzy

Polish Art Corner

“KTO STOI ZA POLISHARTCORNER.PL” – list w sprawie mojego blogu krążący w Polsce i moja riposta

Polishartcorner

Otrzymałem od czytelnika list z prośba bym się się do niego ustosunkował. Podobno list ten krąży gdzieś w Polsce. Oto treść listu:

KTO STOI ZA POLISHARTCORNER.PL

 
Szanowni Uczestnicy polskiego rynku sztuki!
Zapewne wielu z Was miało już przyjemność obcowania z treścią bloga www.polishartcorner.pl, pełnego niezmiernie interesujących wpisów i ciekawostek z polskiego rynku sztuki. Niestety ten blog jest administrowany przez osobę nie podającą swojej tożsamości do publicznej wiadomości, więc wierne grono fanów portalu nie wie komu może zawdzięczać dostęp do tych fascynujących treści.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom ciekawskich, przeprowadziłem wnikliwą analizę i postarałem się wyśledzić kto stoi za tym przedsięwzięciem.
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu wyszło, że założycielem tej domeny od 2015 roku jest
Pan KONRAD SZUKALSKI
Członek zarządu i współwłaściciel domu aukcyjnego Agra ART
W zakresie historii rejestracji tego zacnego błoga, wszystkie dostępne informacje techniczne są dołączone do niniejszego listu.  Domena ta została zarejestrowana przez Pana Konrada Szukalskiego prywatnie w 2015 roku u dostawcy home.pl. Później była przenoszona na serwery zagraniczne i anonimizowana, żeby zatrzeć ślady prowadzące do Pana Konrada Szukalskiego.  
Czemu ktoś, o takiej wiedzy i szczerej chęci naprawy polskiego rynku sztuki, chce pozostać anonimowy? Tego niestety może nie dowiemy się nigdy, ale możemy próbować domyślać się.
Wnikliwy odbiorca treści z www.polishartcorner.pl szybko zauważa, że ów bloger bardzo tendencyjnie i krytycznie wypowiada się o wszystkich liczących się domach aukcyjnych za wyjątkiem Agra Art. Czy może ma ukryty motyw dyskredytacji jednych, celem interesu innych?
Wpisy na blogu często mają charakter domniemania, czasem mniej, czasem bardziej uzasadnionego, mającego zniechęcić potencjalnych odbiorców danego dzieła sztuki, oferowanego przez jedną z galerii czy domów aukcyjnych. Czy w takim razie zniechęcenie potencjalnego klienta do danego zakupu lub sprzedawcy, może być korzyścią dla innych uczestników rynku? Na tak postawione pytanie, możemy założyć pozytywną odpowiedź,.
Szanowni Uczestnicy polskiego rynku sztuki, informacje zawarte w tym liście, użyjecie jak uznacie za stosowne. Możecie także je uznać za niewiarygodne, wszak osoba za nimi stojąca pozostaje anonimowa…. 

Pozdrawiam,

Szanowni Czytelnicy.

Właścicielem tej blogu i tej domeny NIE JEST p. Konrad Szukalski z Agry-Art. Nie znam go i nie rozmawiałem z tym Panem nigdy, przenigdy.

„Wnikliwa analiza” czytelnika jest nietrafna, choć pewne elementy są prawdziwe. Zatem od początku.

Blog założylem w 2013 roku na łamach WordPress i zauważyłem pewne zainteresowanie czytelników. Nosiłem się nawet wtedy z myślą kupienia domeny polishartcorner.com lecz rzeczywiście ok 2015 roku ubiegł mnie właściciel Agry-Art. Napisałem o tym otwarcie na blogu (proszę przewertowac lata 2014/15) czując się, że zostałem okradziony przez p. Szukalskiego lecz po roku nieaktywności, domena ta stała się znowu własnością do kupienia, co zrobiłem, płacąc ok $18. Zakup był na wolnym rynku. Poprzednie wpisy z lat 2013-16 przetransferowałem do zakupionej domeny. Jedyna prawdziwą w liście czytelnika jest informacja, że rzeczywiście p. Szukalski kupił tę domenę (spryciarz!!!) ale chyba na moje publiczne wytknięcie tej ‘kradzieży’ intelektualnej, zwrócił ją do banku domen. Pretensji do niego nie mam, choć miałem, gdy to odkryłem.

Pisałem również krytycznie o Agrze Art i proszę przewertować ponad 5,000 wpisów. Zanajdziecie takie wpisy.

O domach aukcyjnych czasami wyrażam się krytycznie, lecz robię to przypadkowo i to w kontekście zauważonych braku fachowości, sprzedaży falsów, przekrętów i to wszystko w relacji do mojego wpisu o aukcjach zagranicznych. Mógłbym ciągle pisać o tych przekretach, falsach, etc. ale moim zainteresowaniem jest coś innego, tj. pojawiające się prace polskich artystów na rynkach zagranicznych a nie na rynku polskim.

Autorowi listu brakuje i zdolności detektywistycznych w tropieniu i… rozumu, skoro myśli, że stoję za Agrą i walczę z pozostałym polskim światem antykwarycznym. Wierutna bzdura. Jest mi wszystko jedno kto z kim Polsce walczy i kto kogo w tej branży kopie po kostkach. Nie mam żadnego szczególnego uznania do Agry ani złości do innych domów. Agra jak widzę ma sezonowe aukcje i chyba dlatego lepiej dobiera ‘towar’ bo ma czas na przyjrzenie mu się dokładniej. Desa i SDA i kilka innych domów idą na ilość aukcji i wielki przemiał prac i może dlatego wszystkie te przykre dla klientów ‘wpadki’ domy aukcyjne mają zakodowane w swoim ryzykownym modelu biznesowym.

Drobnym blędem autora listu stanowi nazwa domeny: nie jest to polishartcorner.pl lecz polishartcorner.com. Każdy może sobie kupić polishartcorner.pl i pisać tam co mu się podba. Nie mam nic wspólnego z domeną o końcówce .pl.

Prawdą są końcowe uwagi autora listu do którego się odnoszę, że jego list można (i należy) odczytać jako niewiarygodny jak też prawdą jest, że autor polishartcorner pisze anonimowo. Przestańcie się ekscytować kto jest autorem blogu; jeśli chcecie czytać to czytajcie a jeśli nie chcecie to czytajcie co innego, np. Trybunę Ludu.

Blog ma charakter rozrywki dla mnie. Za blogiem stoję wyłącznie ja. Nie zarabiam na nim a dokładam do niego czas i pieniądze. Może ktoś chciałby go kupić? Poważne oferty proszę składać w zalakowanych kopertach. Hey, you never know! Pozdrawiam.

Erna Rosenstein (1913 – 2004)

Erna Rosenstein. Wodotrysk ognia (Fire Fountain), 1977

Wycena tej pracy na 200,000 euro jest bardzo śmiała i chyba tylko inwestorzy kryptocurrency, zwłaszcza ci spekulujący w platforme FTX, (nie) będą mogli sobie na nią pozwolić. Ciekawy będzie następny tydzień gdy ‘inwestorzy FTX’ przebudzą się ze snu o wypłukiwaniu z złota z powietrza. Udziały czyli „shares” spekukacji w sztuce pewnie wkrótce wylądują podobnie, czyli na śmietnisku historii.

Lot 54. Erna Rosenstein (1913-2004). Wodotrysk ognia (Fire Fountain), 1977. Oil on canvas; signed lower middle and dated lower right. 92, 5 x 74 CM – 36 3/8 x 29 1/8 in. EXHIBITIONS: Szczecin, Zamek Książąt Pomorskich, IX Festiwalu Polskiego Malarstwa Wspólczesnego, July-September 1978. New York, Hauser & Wirth, Erna Rosenstein?Once Upon a Time, April 23-July 31, 2020, reproduced on p. 117 of the exhibition catalog. Estimate 150,000 – 200,000 euro. Millon. 11/23/22. Not sold

Bolesław Biegas (Biegalski) (1877 – 1954)

Bolesław Biegas (Biegalski). Horses of Hell

Lot 118. Bolesław Biegas  1877 – 1954. Horses of Hell, bronze, black patina, signed, dated and located B. Biegas / Paris / 1904, inscribed Susse Fondeur Paris, numbered ¼. Cast in 1975, 53 by 64 cm; 20 ⅞ by 25 ⅕ in. Estimate 7,000 – 10,000 euro. Sotheby’s. 11/10/22. Sold 12,600 euro

Aż trzy odlewy rzeźb Bolesława Biegasa w Sotheby’s. Problem w tym, że są to odlewy pośmiertne. W przypadku jednej z nich (Horses of Hell) wiadomo, że jest to jeden z czterech odlewów wykonanych w 1975 roku. Nie ma takiej informacji o Wounded Life. Natomiast rzeźba Flame Dancer miała już (chyba) kilka serii odlewówi zdołalem naliczyc 12 egzemplarzy – niektóre sposród nich były pokazane wczesniej na łamach tego blogu. Dlatego powstaje dylemat: czy kupować wyłącznie odlewy wykonane za życia artysty, które przeszły przez jego ręce, czy też mając ogromną chęć zdecydować się na odlew pośmiertny. Odlew pośmiertny wykonuje właściciel gipsu i on ma władzę nad nią niemal absolutną; po piewszej serii może zdecydować się na drugą serię a potem na trzecią, itd. Można w ten sposób rozwodnić rynek by zaspokoić zapatrzebowanie. Sotheby’s jedynie w przypadku jednej rzeźby podaje rzetelnie, że to jest współczesny odlew. Dwie pozostałe zbywa milczeniem. Można jednak popatrzeć sobie na fofografie odlewów wykonanych za życia Biegasa by je odróżnić, choćby po patynie.


Bolesław Biegas (Biegalski). Wounded Life

Lot 119. Bolesław Biegas  1877 – 1954. Wounded Life, bronze, black patina, signed Boleslaw Biégas, with an indistinct inscription, 38 by 50 cm; 15 by 19 ⅔ in. Estimate 4,000 – 6,000 euro. Sotheby’s. 11/10/22. Sold 21,420 euro


Bolesław Biegas (Biegalski). Flame dancer

Lot 120. Bolesław Biegas  1877 – 1954. Flame dancer, bronze, black patina, signed, dated and located Boleslaw / Biegas / Paris 1907 / (indistinct inscription), with an old label to the reverse numbered 12, H. 50 cm; 19 ⅔ in. Estimate 4,000 – 6,000 euro. Sotheby’s. 11/10/22. Sold 4,788 euro

Władysław Bończa-Rutkowski (1840 – 1905)

Władysław Bończa-Rutkowski. Bauernhof in sommerlicher Landschaft, 1897

Malarz polskiej wsi.  W sieci mozna odszukać biograię tego artysty naisaną przez Tomasza Badowskiego „Przyczynek do badań nad życiem i twórczością Władysława Bończy-Rutkowskiego”. Zamieszczam poniżej dla zainteresowanych.

Lot 443. BONCZA Wladislaw (1840 – 1905 Polen) “Bauernhof in sommerlicher Landschaft“, im Vordergrund eine Bäuerin mit rotem Kopftuch, Stock und einem Korb unterm linken Arm, Ölgemälde auf Platte, links unten signiert und (19)97 datiert, 23×36,5cm. Opening 200 euro. Auktionhaus Karrenbauer. 06/25/22. Sold 500 euro

Stanisław Miarczyński

Stanisław Miarczyński. Aufbruch zur Jagd aus dem Schloss Pillica, 1903

Stanisław (?) Miarczyński to troche zagadkowy malarz. Brak jego biograii nawet w Słowniku Artystów Polskich. Sprzedaż jednej z jego prac została zarestrowana na polskich aukcjach a poza tym cisza. Jestem przekonany, że ktoś z czytelników (krewnych?) dotrze tutaj i uchyli kurtyny. Moim zdaniem, artysta miał dobry warsztat i dlatego warto posiadać taką (na razie) ciekawostkę. Obraz z aukcji niemieckiej sprzedano za 400 euro.

Lot 511. S. Miorczynski – Aufbruch zur Jagd aus dem Schloss Pillica/Piilicy, Polen, 1914 – Öl auf Karton, 74,5 x 34,5 cm, gerahmt. Signiert u. datiert, rückseitig. Estimate 300 euro. WETTMANN | Auktionshaus an der. 05/28/22. Sold 400 euro.

Podsumowanie 2021 roku

Na podsumowanie minionego roku prezentuję jak zwykle mapę przedstawiającą listę państw w których blog był czytany. Zauważyłem, że państwa obu Ameryk, włączywszy przesmyk Środkowej, za wyjątkiem trzech dawnych Gujan, są suto reprezentowane. W Europie, nie ma ani jednego wyjątku i blog cieszy się dużym powodzeniem. Azja jest również nieźle reprezentowana a jedynie Iran, Afganistan i Tadżykistan jak też Północna Korea mnie omijają. Australia z przyleglościami, za wyjątkiem Nowej Gwinei, czyta blog od dechy do dechy. Jedyne zaniedbanie widzę na kontynecie afrykańskim. Jest tam jeszcze wiele białych plam i postaram się to nadrobić w przyszłym roku, choć nie obiecuję poprawy – trudny to teren dla mnie. Dodam, że państwa arabskie są mi bardzo przyjazne i mam wśród nich doprawdę wielu zwolenników – proszę popatrzeć na Półwysep Arabski i Północną Afrykę. Chwalę mieszkańców Grenlandii (ok. 56,000 osób) za przeglądanie Polish Art Corner natomiast boli mnie, że na Szpicbergenie (populacja ok 3,000 osób) nie było ani jednego, choć to terrytorium norweskie. W sumie czytelnicy z 136 państw przewinęli się przez blog a najwięcej z nich miałem oczywiście w Polsce, następnie w Niemczech i USA. Tyle statystyki i nauki geografii na zamknięcie 2021 roku.

Blog jest dość popularny i czytany jest codziennie przez czytelników szukających informacji o polskim malarstwie na zagranicznych aukcjach. Takich wejść w dobry dzień może być kilka tysięcy. Nie potrafię powiedzieć ilu jest kolekcjonerów a ilu handlarzy – nie ma takiej metody identyfikacji. Sądzę, że tych drugich jest znacznie więcej. Informacje z mojego blogu są czasami podawane lub powielane na innych blogach, choć brakuje tam informacji o czerpanym źródle. Nawet ci ‘najlepsi’ nie potafią przełknąć słów „Polish Art Corner”. Wstyd panowie i panie z renomowanych polskich domów aukcyjnych i galerii. Ja nazwę Waszych firmy wymieniam a wy mnie ignorujecie!

Generalnie blog jest ignorowany przez polskie domy aukcyjne, choć je czasami gryzę widząc tam niedorzeczności i przekręty jasne jak słońce. Jedynie raz otrzymałem stamtąd list grożący mi procesem sądowym. Good luck to you if you wish to sue me! Im więcej waszych gróźb tym więcej mojej aktywności wokól was i bacznego przyglądania się waszym aukcjom.

Odzew czytelników jest jako taki. Generalnie widzę, że większość oczekuje dostać coś za darmo nie dając nic z siebie. Było jednak kilka znakomitych wyjątków, dzięki którym blog warto dalej prowadzić. Przede wszystkim udało mi się nakłonić Pana K. Z. (wszyscy chyba wiedzą kto kryje się pod tymi inicjałami) do pisania na stronie OFFSIDE, mającej 100% autonomiczność. Autor OFFSIDE dokłada wszelkich trudów by upowszechnić wiedzę o artystach, jak też wypowiada się bardzo spokojnie na kontrowersyjne tematy. Była w tym roku spora niespodzianka w postaci listu od czytelniczki z Rumunii, która odkryła nam wszystkim biografię polskiej malarki Haliny Ajdukiewicz, córki Tadeusza Ajdukiewicza. Dzięki tej informacji wszyscy nauczyliśmy się czegoś, zwłaszcza Desa-Unicum.

Do sukcesów zaliczam również korespondecję z wieloma ekspertami w dość wąskich dziedzinach sztuki. Gdy czegoś nie wiem o miniaturach to zawsze mam możliwość konsultacji z p. Markiem Klimkiem (https://miniatury.wordpress.com/), znam również eksperta białej broni i uzbrojenia jak też polskich sreber. Piszą też czytelnicy gdy zauważą mój błąd lub gdy chcą uzupełnić wpis. To bardzo ważne bo przecież jedynie dzięki wspólnej pracy i wymianie uwag blog istnieje w sieci.

Na listy prywatnie staram się odpowiadać nie na forum lecz osobnym majlem. Nie lubie listów z pytaniami „co pan sądzi o tym obrazie?” lub „czy warto kupić ten obraz i za ile” i takie pomijam. Generalnie nie udzialam rad w sprawie zakupów i nie daję typów co warto kupić a czego nie warto. Zostawiam to innym blogom i blogerom oraz ich sumieniu lub braku takiego.

Zapobiegam zalewaniu blogu przez spam i dlatego każda uwaga czytelników jest wpierw czytana przeze mnie a potem ewentualnie manualnie zatwierdzana. Niektórym się to nie podoba bo chcieliby dać wyraz swojej frustracji ale od tego są inne miejsca w sieci. Merytoryczne uwagi krytyczne zawsze wprowadzam i tych się nie obawiam. Jednak, niektórzy myślą, że jak coś napiszą to automatycznie będzie to na blogu – tak nie jest  i nie będzie w przyszłości.

Blog prowadzę nadal jako formę swojego hobby. Nie mam z niego żadnego dochodu a wręcz odwrotnie, dokładam nieco do niego. Wpisy proszę traktować jedynie jako moje opinie (free speech), gwarantowane mi prawem. Mam jednak coraz mniej czasu na prowadzenie blogu ze względów zawodowych. Stąd pojawiają się zaniedbania i brak wpisów na innych podstronach. Prawdopodobnie niektóre z nich zlikwiduję.

Rynek malarstwa jest obecnie rozgrzany w Polsce do czerwoności. Wygląda na to, że każdy obecnie potrafi udzielić innym rad co należy kupić a ceny przestały się liczyć. Ważne by kupić kawałek zamalowanego płótna. Polska prasa ekscytuje się kolejnymi pobitymi rekordami. Przewiduję, że w 2022 roku będzie podobnie bo rekordy po to się ustanawia by inni mogli je pobić. Przypomina to trochę sytuację amerykańskiej giełdy sprzed krachu w 1929 roku, gdy pucybut udzialał rad osobom postronnym o aukcjach na których da się zarobić. Polski rynek malarski przypomina mi również lokalną Amber Gold, czyli współczesną Ponzi Scheme, napędzaną tytułami gazet oraz wywiadami z oszołomionych do nieprzytomności z radości właścicielami domów aukcyjnych. Ale to jest tylko moja opinia. Życzę zatem udanych zakupów w 2022 roku lecz równocześnie wiele ostrożności przy podejmowaniu decyzji.

Do siego roku!

Elisabeth (Elżbieta) Jerichau Baumann (1818 – 1881)

Elisabeth (Elżbieta) Jerichau Baumann. L’Aspetta. She is waiting for him, 1878

Lot 905/69. Elisabeth Jerichau Baumann b. Warsaw 1819, d. Copenhagen 1881)“L’Aspetta. Hun venter ham”. L’Aspetta. She is waiting for him. Signed and dated . Elisabeth Jerichau Baumann 1878. Oil on canvas. 145×95 cm.

Exhibited: The Royal Academy of Arts, Berlin 1878 no. 364. Here described as “”Er Kommt sicher” (Zwei italienische Mädchen). Charlottenborg 1879 no. 132. Here bought by Queen Louise for a price that today would be equivalent to DKK 275,000. The painting hung in Queen Louise’s drawing room in Christian IX’s Palace at Amalienborg. See interior photography by Julie Laurberg (1856–1925) from the blue chamber room i Christian IX’s Palace, Amalienborg, c. 1908–1809, where the two Italian girls can be seen on the back wall. ARoS kunstmuseum, Aarhus “Mellem Verdener”, 2021 no. 67, reproduced p. 140.

Literature: Jerzy Miskowiak, “Elisabeth Jerichau-Baumann. Nationalromantikkens enfant terrible.”, Frydenlund 2018 mentioned and reproduced as a lithograph, p. 271. Jerzy Miskowiak, “Elisabeth Jerichau-Baumann”, (English/Polish text), Bosz, Polen 2020, no. 224 mentioned p. 208 and reproduced p. 209.

Provenance: Queen Louise (1851–1926) married to Christian IX (1818–1906). The painting is mentioned in the King’s will and was located at Amalienborg Palace until the death of their son Frederik VIII 1912. Bruun Rasmuusen auction 133, 1961 no. 6, reproduced p. 19 (here mistakenly dated 1872). Bruun Rasmussen auction 880, 2018 no. 13, reproduced p. 27.

The painting was completed after a stroll in a park outside Porta Pia in Rome. Elisabeth Jerichau Baumann tells about the painting in “Illustreret Tidende”, 1879, no. 1022, p. 322 (in Danish): “On a window sill in a dilapidated wall, I see a woman leaning on her lovely, tanned arms, with two soft and sparkly brown eyes under dark eyebrows, with the coral amulet, protecting her against the evil eye, resting on her full bosom that billows as if it is about to burst its holster. Quite mature fruit, a strong and voluptuous girl. A younger one stood next to the adult; she did not seem to know why. Perhaps she was curious, perhaps bored? She did not wait long – he came, he saw, he conquered! I watched him walk with her, immersing themselves in the shade of the laurel alleys. Kisses were exchanged beneath the dense branches of roses and laurels.”

Estimate 250,000–350,000 DKK. Bruun Rasmussen Auctioneers of Fine Art.11/30/21. Sold 360,000 DKK (ca $55,000)

W firmie Bruun Rasmussen osiem prac Elżbiety Baumann. Pierwsza z nich ma niezwykłą królewską proweniencję, jest bardzo dobrze udokumentowana i jest znakomita. Malarka z warszawskimi korzeniami, jest nadal mało popularna w Polsce, choć jej książkową biografie autorstwa Jerzego Miśkowiaka znajdą czytelnicy w dziale Book Rewievs.


Elisabeth (Elżbieta) Jerichau Baumann. Reading the Scriptures, 1852

Lot 905/81. Elisabeth Jerichau Baumann b. Warsaw 1819, d. Copenhagen 1881). “Reading the Scriptures”. Signed and dated 1852. Oil on canvas. 70×48 cm. Exhibited: Society of Female Artists, London 1863, London, where The Art Journal describes it as “An old man reading aloud to a child standing next to his knee”.  ARoS Kunstmuseum Aarhus, “Mellem Verdener”, 2021 no. 59 reproduced p. 128.  Literature: Jerzy Miskowiak, “Elisabeth Jerichau-Baumann. Nationalromantikkens enfant terrible”, Frydenlund, 2018, reproduced p. 224. Jerzy Miskowiak, “Elisabeth Jerichau-Baumann”, (English/Polish text), Bosz, Polen 2020, no. 189 reproduced p. 177.

Estimate 40,000–50,000 DKK. Rasmussen. 11/30/21. Sold 35,000 DKK


Elisabeth (Elżbieta) Jerichau Baumann. Portrait of the Danish painter Thorald Læssøe

Lot 905/85. Elisabeth Jerichau Baumann (b. Warsaw 1819, d. Copenhagen 1881). Portrait of the Danish painter Thorald Læssøe (1816–1878). Unsigned. Oil on canvas. Oval in a rectangular frame. 57×44 cm. Provenance: By descent in the family of Thorald Læssøe.

In 1857, Thorald Læssøe married Emy Francisca Erhadine Tidonia (1825–1863), née Countess Juel-Vind-Frijs. In 1863 they had a daughter, Emmy Frijs Læssøe, who had seven children, including Asa Stephensen (1897–1979), who was the current owner’s grandmother. The current owner is thus the great-great-grandchild of Thorald Læssøe. Elisabeth Jerichau Baumann and Thorald Læssøe shared a long and heartfelt friendship. She mentions him with great veneration in several of her letters to her husband Jens Adolf Jerichau (1816–1883). She writes inter alia the following from London in May 1860 (in Danish): “Never (underlined), with the exception of T Læssøe, have I met fellow human beings who in a more dignified and loving way thinks of and works for the well-being of others, both for the individual and for the common good.” (Sine Krogh and Birgitte Fink, “Letters from London”, Copenhagen 2017, p. 129).

The fact, that the Jerichau Baumann couple named their firstborn son Thorald (1848–1909) after Læssøe, also shows how close and important the friendship was. Elisabeth Jerichau Baumann was an excellent portrait painter, of which the present work is a fine example. Her skills with portrait painting were in high demand among the royals and nobles. She also painted a series of empathetic portraits of her own children, several of which she brought over during her stay in London, where they attracted quite a lot of attention and provided good publicity for her as an artist.

Estimate 60,000–80,000 DKK. Rasmussen. 11/30/21. Sold 50,000 DKK


Elisabeth (Elżbieta) Jerichau Baumann. Valkyries

Lot 905/87. Elisabeth Jerichau Baumann (b. Warsaw 1819, d. Copenhagen 1881).“Valkyrier”. Valkyries. Unsigned. Oil on canvas. 70×58 cm. Exhibited: The Royal Danish Galleries, New Bond Street i London 1871. After this exhibition The Art Journal wrote: “The motif shows a battle scene with Valkyries sitting on wild and strange horses, very appropriate for such a scene and story. The drawing is wonderfully spirited…”. “Rådhusudstillingen af dansk Kunst til 1890”, Copenhagen 1901 no. 785a. ARoS kunstmuseum, Aarhus, “Mellem Verdener”, 2021 no. 12, reproduced. p. 86.

Literature: Jerzy Miskowiak “Elisabeth Jerichau-Baumann. Nationalromantikkens enfant terrible” , Frydenlund 2018, reproduced and mentioned p. 111, where the author writes (in Danish): “The Valkyries in Norse mythology are maidens of war and daughters of Odin. With wings, on horseback and with lances in their hands, they make a wild attack on the evil giants and chaos monsters during Ragnarok. Everyone and everything is destroyed, and even the earth burns. But the sun, before it disappears, gives birth to a new sun, and its rays of light, seen behind the Valkyries, awaken a new and better world.”. Jerzy Miskowiak, “Elisabeth Jerichau-Baumann”, (English/Polish text). Bosz, Polen 2020, no. 103 mentioned p. 100 and reproduced p. 101.

Provenance: Elisabeth Jerichau Baumann’s estate auction 1881 no. 14. Sold to J. Schierbeck. During the exhibition “Rådhusudstillingen af dansk Kunst til 1890” in 1901, the painting is listed as being in Mrs Schierbeck’s ownership. Nellemann & Thomsen auction 716, 1997 no. 2726.

Estimate 80,000–100,000 DKK. Rasmussen. 11/30/21. Sold 80,000 DKK