Władysław Szerner czy Władysław Karol Szerner? Tym razem o warszawskim Rempexie

Szerner, tyle, że który? W drodze na wesele huculskie

Czasami odnosze się do aukcji w Polsce i tym razem muszę to zrobić. Po raz któryś pojawia się olej Szernera, tyle, że którego: Władysława czy też Władysława Karola (syna)? Wielokrotnie sugerowałem, że prace ojca-monachijczyka są dobre i bardzo dobre a prace syna, zwykle kopie prac ojca, są słabe i bardzo słabe. W Polsce domy aukcyjne robią zamieszanie i pozwalają na wprowadzanie na swoje aukcje prac syna, które zwykle sygnowałe dość podobnie lecz z dodaniem słówka ‘iun’ lub ‘jun’ świadczącego o tym, że jest kopia pracy ojca. Handlarze, usuwają to słówko a domy aukcyje udają, że o tym nie wiedzą, bo wtedy procentowo opłaty aukcyje od zysku są większe. Być może, że źle oceniam: eksperci domów aukcyjnych nie mają czasu na analizy a właściciele domów mają swoich (tanich?) pracowników w nosie i nie namawiają do nauki. Liczy się tylko zysk i nie ma czasu na detale.

Sygnatura

Po raz trzeci a może i więcej, ta praca Władysława Karola Szernera uchodzi na polskich aukcjach za pracę Wladysława Szernera. Tym razem na aukcji w Rempexie 9-go lutego 2022. Kręci się rynkiu polskim jak (dawniej mówiono) g..o w przeręblu. W 2019 roku była również w Rempexie. A przecież możnaby ją sprzedać elegancko, tak jak być powinno, czyli jako pracę Karola. Czy Rempex kiedyś otrząśnie się czy też będzie nadal staczał się ku uciesze innych domów aukcyjnych? Pozdrawiam.

Poniżej praca Władysława Szernera jaka została wyrytowana w Tygodniku Ilustrowanym w 1894 roku. I rest my case. List polemizujący Rempexu chętnie wydrukuję bez skrótów – proszę się nie krepować jego długością i mnogością ekspertyz. Polemika mile widziana choć rozumiem, że ignorowanie mnie jest najprostszym rozwiązaniem.


Przyznam, że jest to chyba pierwsza pozytywna odpowiedź w historii blogu. Dziękuję REMPEX!

Szanowny Panie,

Dziękujemy za uwagi.
Zweryfikowaliśmy ponownie sprawę autorstwa obrazu i po konsultacjach poprawiamy błąd: praca została namalowana przez Władysława Karola Szernera – syna i z takim opisem jest teraz przedstawiona w katalogu.

Z poważaniem,
Dom Aukcyjny Rempex

(02/01/22

Ryszard Zając (1929 – 2016)

Ryszard Zając. Niebieski dzban, 1964

Mając do wyboru martwe natury lub pejzaże miast Ryszarda Zająca wybór mój pada na martwe natury.

Lot 282. Ryszard Zajac (1929-2016) Polish. “The Blue Jar“. Oil on Canvas, Incised Initials, and Dated ’64, and Signed and Inscribed verso, 32″ x 24” (81.3 x 61cm). Estimate 600 – 800 GBP. Parker Fine Art Auctions Ltd. 02/10/22

Julian Maszyński (1847 – 1901)

Julian Maszyński. Portret wieśniaczki w ogrodzie

Malarz obecnie zapomniany, wieloletni współpracownik Tygodnika Ilustrowanego. Portret wieśniaczki w ogrodzie zalśni po zmyciu starego werniksu. Poniżej, autorportret malarza przechowywany w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Lot 1376818. Julian Maszyński (Poland, 1847-1901), oil on canvas signed, 30×24 cm. Rubbed off. Estimate SEK 4,000. Bukowskis. 02/02/22. Sold SEK 35,100 (ca $3,700)

Julian Maszyński. Autoportret, 1898 (olej, płótno, 78.5 x 62,5 cm). MNW

Tomek Kawiak (1943)

Tomasz Kawiak. La Poche

Lot 88. Tomek KAWIAK (né en 1943). La Poche. Sculpture en bronze. Signée et cachet de fondeur Mariani, Pietrasanta, Italie, H 167 cm. Vendu sur désignation, enlèvement à Nice. Estimate 5,000 – 7,000 euro. Vermot & Associés. 12/15/21. Sold 4,800 euro

Poniżej, ciekawa opowieść o perypetiami związanych z zakupem tej rzeźby, napisana przez szczęśliwego jej obecnego właściciela. Kibicowałem tej sprawie i dziękuję za ‘sprawozdanie’.

Handlarz. Na tym blogu to słowo brzytwa, słowo, którego siła rażenia nie pozwala mi spać po nocach. Czy jestem handlarzem? Rozum mówi, że nie. Nie żyję z handlu sztuką, a jak już coś kupuję to w zasadzie tylko dla siebie. Daleko mi do tych, którzy jeszcze nie sprowadzili dzieła do kraju, a już wystawiają je na Allegro. Skąd więc ten wewnątrzny niepokój?

Po pierwsze czasem robię wyjątki. Gdy widzę jakąś masówkę sygnowaną nazwiskiem Mitoraja czy Dalego i uda mi się to coś kupić za połowę ceny, to kupuję.  Sprzedaję szybko ciesząc się z pieniędzy, które mogę zainwestować w coś „bardziej dla siebie”.

Po drugie, jak już coś kupuję „tylko dla siebie”, to też bardzo zwracam uwagę, żeby jednak kupić poniżej aktualnych cen rynkowych. Co prawda od tej reguły jest jeden wyjątek – Marian Michalik, którego martwe natury staram się kupić „za wszelką cenę”, no ale nie zmienia to generalnego nastawienia, a  poszukiwanie okazji zapoczątkowało historię, którą chcę opisać poniżej.

Generalnie celuję w rzeźby. Od czasu do czasu przeglądam agregatory aukcji francuskich czy niemieckich starając się wyłowić coś ciekawego. Przed Bożym Narodzeniem mniej się temu poświęcałem, więc niemal w ostatniej chwili natrafiłem na wielkogabarytową (170 cm) rzeźbę Tomasza „Tomka” Kawiaka w atrakcyjnej (dla mnie) cenie wywoławczej 4500 EUR. Jak się potem okazało sama rzeźba waży ponad 150 kg, więc (słusznie) oceniałem, że sprzedawana ona jest w cenie jej wykonania we włoskiej odlewni. Ustaliłem sobie w głowie limit na 5000 EUR i po krótkiej licytacji kupiłem nawet poniżej tej ceny. Po dwóch dniach zapłaciłem i umówiłem się, że odbiorę (z Nicei) po nowym roku.

Gdy nadchodził już ten czas skontaktowałem się z domem aukcyjnym Vermot & Associés z Paryża, który podał mi adres i telefon do właściciela rzeźby na południu Francji. Umówiłem się, że przyjadę w poniedziałek 10 stycznia. Wielkość rzeźby wskazywała, że po rozłożeniu siedzeń zmieści mi się ona do samochodu, ale dla bezpieczeństwa postanowiłem wynająć małego vana. Poszukiwania auta to osobna historia, generalnie auta są na rynku, ale jak mówiłem, że chcę jechać do Francji, to od razu stawały się niedostępne. Stanęło na tym, że pojadę swoim w niedzielę rano. Przygotowania rozpoczęte, goroączka wyjazdowa narasta, aż tu nagle telefon z Nicei: „Pana rzeźba została skradziona”!

Co robić, co robić? Pieniądze pewnie łatwo bym odzyskał, ale nie oto chodzi. Ja już się myślami widziałem ją w salonie, majestatycznie stojącą w narożniku przy bibliotece, po prostu chciałem ją mieć! Uświadomiłem sobie, że nie znam prawników, nie znam kolekcjonerów sztuki, w sumie to nie znam prawie nikogo… No, ale…. jest przecież blog „Polish Art Corner” z którego tajemniczym (a może po prostu ceniącym prywatność) autorem miałem już okazję korespondować. Opisałem pokrótce sprawę i otrzymałem rzeczową odpowiedź, która finalnie bardzo pomogła. Otóż jednym z proponowanych wątków, któreego tropem poszedłem, był kontakt z autorem rzeźby p. Tomaszem Kawiakiem, który przecież 30 lat tworzył w Nicei, zna francuski i być może losy swojej rzeźby.  

Tak też zrobiłem, po kilku telefonach przeszliśmy na „Ty”, więc i tutaj będę dalej używał już tylko pseudonimu artystycznego. Otóż Tomek znał losy swojej rzeźby, znał osobę która ją sprzedawała i wkrótce poznał też jej dalsze losy. Tak ogólnie rzecz biorąc, to sądziłem, że sprzedający chce się wycofać z transakcji, bo sprzedał ją zbyt tanio (i od razu zaoferował mi zwrot 110% zapłaconej przeze mnie ceny). Nie chciałem więc zwrotu zapłaconej kwoty, w domu aukcyjnym zasugerowałem, że chcę, żeby odkupili podobną rzeźbę od autora, czyli Tomka już po cenie rynkowej. Wtedy obaj bylibyśmy zadowoleni.

Rzeźba, kupiona niegdyś przez kolekcjonera z Nicei, po jego śmierci trafiła w ręce syna alkoholika, który z kolei sprzedał ją za psie pieniądze obecnemu właścicielowi, panu Wilhelmowi. Jak się okazało, to kontrowersyjna postać, handlarz sztuką, były radny Nicei, były kandydat na burmistrza miasta. W rozmowach z Tomkiem twierdził, że trzymał ją w ogródku przy swoim magazynie, skąd zniknęła…. Nie zawiadomił policji, twierdził, że sam ją odnajdzie…

Podczas gdy czekaliśmy na odpowiedź domu aukcyjnego odnośnie propozycji zakupu nnej rzeźby od Tomka – stała się rzecz niesłychana. Moja rzeźba odnalazła się w Paryżu! Rzekomo zabrał ją tam kuzyn pana Wilhelma, aby była bliżej domu aukcyjnego. To tłumaczenie wydawało się absurdalne. Rzeźba stała na wystawie malutkiego, raczej upadającego antykwariatu. Ale nic to! Dla mnie najważniejsze, że się odnalazła, umówiłem się na następny poniedziałek, o 9.00 miało czekać kilku ludzi, którzy pomogą ją załadować do auta. Zajechałem, był tylko kuzyn, starszy człowiek. Przypadkowej osobie zaoferował 20 EUR i w dwójkę, nadludzkim wysiłkiem, wsunęliśmy ją do auta… Rzeźba „Co jest w kieszeni?” rozpoczęła podróż do Polski, a ja zyskałem nowego przyjaciela – Tomka.

Podsumowując, wydaje mi że nacisk powodowany głównie przez Tomka, a zapoczątkowany wymianą maili z J.D. spowodował, iż pan Wilhelm postanowił jednak oddać rzeźbę po wylicytowanej cenie, nie chcąc narażać się na koszty, czy ewentualne odszkodowania.

Ale jak ktoś myśli, że to koniec historii, to jest w błędzie. Jest jeszcze kilka wątków pobocznych… Jeżeli właściciel „Polish Art Corner” pozwoli, a ta opowieść spotka się z zainteresowaniem, to może jeszcze z nimi powrócę.

Krzysztof G.

Jan Chełmiński (1851 – 1925)

Jan Chełmiński. Troopers, 1888

Scena z husarami, wojska może pruskie. Praca mała i droga, cena już osiągnęła 39,000 SEK (ok. 3,700 euro).

375442. Jan van Chelminski (Sweden, 1851-1925). Jan van Chelminski, a signed and dated oil on panel. Troopers. 30 x 35 cm. Wear due to age and use. Yellowed/thick varnish. Minor stains. Estimate 30,000 SEK. Bukowskis. 02/01/22. Sold SEK 67,100 ($7,100)

Karol Kossak (1896 – 1975) ???

Karol Kossak ???

Kossak, ale nie ‘nasz’ Karol Kossak. Dorotheum założone w 1707 roku, najstarszy podobno dom aukcyjny jaki dotrwał do naszych czasów, ma duży problem z tzw. ekspertami. Brakuje im zdrowego rozsądku nie mówiąc o wiedzy. Więcej o tym ‘Karolu’ było na blogu kilka lat temu: https://polishartcorner.com/2015/05/11/kossak-karol-1896-1975/#comments

Może będą jakieś otwarcia (job openings) w Dorotheum, bo ktoś powinien stracić tam pracę eksperta?

Lot 50. Karol Kossak (Lviv 1896-1975 Ciechocinek). A Winter Landscape, signed Carol Kossak, oil on canvas, 50 x 65.5 cm. Estimate 1,800 – 2,000 euro. Dorotheum. 02/22/22

Eugeniusz Geppert (1890 – 1979)

Eugeniusz Geppert. POLISH LANCERS

Ten obraz Eugeniusza Gepperta celowo wpisuję po aukcji bo oto porosił mnie czytelnik. Jest to jednak już ostatnia taka prośba, którą spełniam. Złudą jest, że inni pracy nie zobaczą jeśli nie pojawi się na blogu. Wielokrotnie już to było udowodnione. Wpisuję tę regułę na stonie About. Wracają do oleju Gepperta, jest datowany i data jest tak nabazgrana i trudno ją odczytać a obraz wygląda na powojenny. Kolekcjonerzy szukają głównie międzywojennych obrazów Gepperta.

Wygląda na to, że ta praca została sprzedana w 2002 roku w Christie’s za GPB 2,115. Skąd taki nagły spadek po 20 latach? https://www.christies.com/lot/lot-3888691

Lot 1675. EUGENIUSZ GEPPERT (1890-1979) ARR. POLISH LANCERS, SIGNED, OIL ON CANVAS. 96 x 122cms. JS Fine Art Auctioneers & Valuers. 01/27-29/21. Sold 500 GBP

Kazimierz Pochwalski (1855 – 1940)

Kazimierz Pochwalski. Portrait of Raimund Grübl

Lot 112. Kazimierz Pochwalski (Krakow 1855-1940). Portrait of Raimund Grübl (Vienna 1847-1898), signed K. Pochwalski, verso titled Bürgermeister Dr. Raimund Grübl, oil on canvas, 71 x 57 cm, framed. Estimate 1,200 – 1,500 euro. Dorotheum. 02/22/22. Sold 1,600 euro

Dobry portret nieznanego nam w Polsce Raimunda Grübla w wykonaniu Kazimierza Pochwalskiego, który był znakomitym polskim portrecistą. Płótno winno kupić miasto Wiedeń bo portretowany był burmistrzem tego miasta w latach 1894-95.

Raimund Grübl

Tadeusz Rybkowski (1848 – 1926)

Tadeusz Rybkowski. Ernte in Polen, Umgebung von Krakau, 1885

Lot 42. Tadeusz Rybkowski (Kielce 1848-1926 Lemberg [Lviv]). “Ernte in Polen, Umgebung von Krakau“, verso titled and inscribed “gemalt von Tadeusz Rybkowski”, signed, dated Tadeusz Rybkowski Vienna 1883, oil on panel, 26 x 39 cm, framed (frame slightly damaged). Estimate 5,000 – 6,000 euro. Dorotheum. 02/22/22. Sold 6,000 euro

Dwa oleje blisko czterdziestoletniego Tadeusza Rybkowskiego, oba z 1885 roku, czyli okresu wiedeńskiego. Dorotheum zaczęło wyceniać prace polskich artystów kierując się cenami w Polsce a domy w Polsce będą obserwowały te ceny, wyceniając na miejscu jeszcze wyżej. W ten sposób cebulki tulipanów będą rosły w cenie w nieskończoność. Dwie dynamiczne scenki rodzajowe, niezłe, a do jednej z nich bonusem jest dobrze dobrana i zachowana w dobrej kondycji oryginalna rama.


Tadeusz Rybkowski. A Merry Party Returning Home, 1885

Lot 41. Tadeusz Rybkowski (Kielce 1848-1926 Lemberg [Lviv]). A Merry Party Returning Home, signed, dated Tadeusz Rybkowski Vienna 1885, oil on panel, 26 x 39 cm, framed, (Rei). Estimate 5,000 – 6,000 euro. Dorotheum. 02/22/22. Sold 7,000 euro

Wiktor Korecki (1890 -1980)

Wiktor Korecki. Abend im Moor

Unikam prezentowania prac Wiktora Koreckiego na blogu lecz czasami robię wyjątek. Ten olej wpada w oczy swoją nastrojowością, ale dzieli go kilka klas od podobnych nastrojowych pejzaży, np. Zygmunta Sidorowicza.

Lot 4498. Wiktor Korecki, “Abend im Moor” weite sommerliche Moorlandschaft im Sonnenuntergang, stimmungsvolle, gering pastose Landschaftsmalerei in fein abgestimmter Farbigkeit, Öl auf Leinwand, um 1970, rechts unten signiert “Wiktor Korecki”, rückseitig auf dem Keilrahmen altes Künstleretikett “Korecki Abend im Moor …”, schön im Goldstuckrahmen gerahmt, Falzmaße ca. 30,5 x 100 cm. Opening 360 euro. Mehlis. 02/26/22. Sold 2,800 euro