Bardzo dobry portret wieśniaka a może robotnika wykonany przez Maurycego Trębacza w okresie jego studiów w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Praca jest raczej dla konesera malarstwa bo zwykła publiczność wolałaby portret kobiecy. Kwiatek przyczepiony do czapki może teraz trochę razić. Maurycy Trębacz to malarz polsko-żydowski a jego prace z okresu monachijskiego, paryskiego i początków XX wieku chyba są najbardziej poszukiwane i warto się takimi zainteresować by włączyć do kolekcji. Później nastapił u niego powrót do korzeni i tym okresem może może być zanteresesowana wąska grupa odbiorców.
Lot 70. Maurycy TREBACZ (1861-1941). Portrait d’homme, 1883. Huile sur toile. Signée, datée et située à Monachium (Munich). 57 x 47 cm. Accidents. Estimate 1,000 – 1,200 euro. Ader. 12/19/10
Wczesny Abakan przypominający makatkę. Dopiero później tkaniny Abakanowicz nabiorą trzeciego wymiaru. Cena nieco szokująca,lecz praca z dobra proweniencją, również wystawową.
Lot 110. Magdalena Abakanowicz (1930-2017). Anonim, 1965; hand woven wool, cotton and various fibers, ink label to reverse ‘MAGDALENA ABAKANOWICZ ANONIM 1965’ and signed ‘M. Abakanowicz’, 56 x 41in (142 x 104cm). Provenance: Mr and Mrs J.L. Hurschler, California, California Institute of the Arts, Valencia, California, Private Collection, California Private Collection, California, acquired from the above, 2006. Exhibited:’Magdalena Abakanowicz: Early Works of the 1960s’, Susanne Hilberry Gallery, Michigan, 1997. ‘Magdalena Abakanowicz: Early Abakans’, Wirtz Gallery, San Francisco, 2000. Estimate US$ 25,000 – 35,000 (£ 19,000 – 27,000). Bonhams. 12/13/19
Wizja Napoleona Jerzego Kossaka jest bardzo dobrą kompozycją lecz ta stanowi zapewnie jedną z 50 jego replik. Kompozycja chętnie jest kupowana w Polsce. Można spotkać formaty tej pracy jako płótna dużo większe a także bardzo małe deski/kartony – spory jest wybór. Dla precyzji: w książce Olszańskiego pokazane są dwie repliki tej pracy, z roku 1923 (96 x 130 cm) i z roku 1927 (95 x 145 cm, z NMW). Ta z 1923 roku jest sygnowana dużymi literami by pokazać jej ważność (na wzór sygnowania Wojciecha). Osoba, która chce mieć ‘Kosska’ na ścianie (bez wyraźnej preferencji imienia) może śmiało kupić tę pracę w widełkach estymacyjnych i raczej nie straci finansowo.
Lot 8. Jerzy Kossak. (Krakau 1886-1955). Napoleons Vision, im Hintergrund Moskau, signiert, datiert Jerzy Kossak 1930, auf der Rückseite Beschriftung sowie Signaturenstempel Jerzy Kossak und Stempel Jerzy Kossak Krakau PL Kossaka 4, eingefügt die Nr. 1421, Öl auf Karton, 55 x 80 cm, gerahmt. Vergleiche in: Kazimier Olszanski, Jerzy Kossak, Krakow 1992, Tafel 55 und 56. Provenienz: Privatbesitz, München. Estimate 5,000 – 7,000 euro. Dorotheum. 12/19/19
Niesygnowana praca przypisana Krzysztofowi Lubienieckiemu. Gdyby była sygnowana to cenę estymacyjną należałoby pomożyc 3-5 razy. 2013 roku pisałem do Dorotheum by się czegoś więcej o niej dowiedzieć lecz odpowiedź była bardzo zdawkowa. Niewątpliwie olej ‘ma znamiona’ ręki Lubienieckiego, lecz ten nie wstydził się podpisywać swoje prace.Trzeba pamietać, że w XVII wieku działało setki malarzy niderlandzkich. Dopóki jakiś ważny autorytet nie przeprowadzi bardzo drobiazgowych badań nad autorstem tej pracy to nadal będę uważał ją jedynie za przypisaną Lubienieckiemu. Polecam książeczkę ‘Lubienieccy’ napisana przez Michała Walickiego i wydaną w 1961 roku przez Arkady (na pewno jest na Allegro za pare złociszów).
Lot 159. Krzysztof Lubieniecki (Stettin 1659–1729 Amsterdam). The nitpicker, oil on canvas, 26.5 x 38 cm, framed. Provenance: sale, Dorotheum, Vienna, 15 October 2013, lot 777; Austrian private collection. Lubieniecki was an apprentice of the landscape and marine painter Juriaen Stuhr in Hamburg. He painted portraits and genre scenes under the influence of Richard Brakenburgh and Adriaen van Ostade. Estimate 6,000 – 8,000 euro. Dorotheum. 12/18/19. Sold 6,400 euro
Portret polskiego szlachcica pędzla Johanna Niedermanna (1759 – 1833), ucznia Grassiego. Niedermann przebywał w Rzeczpospolitej od około 1790 roku do końca Insurekcji Kościuszkowskiej. Portretowany szlachcic ma przypięte dwa polskie ordery: Order Świetego Stanisława oraz Order Orła Białego. Dom aukcyjny Osenat sugeruje podobieństwo malowanego do Jana Sobieskiego, choć jest to złe przypisanie. Order Św. Stanisawa wprowadził król Stanisław August Poniatowski w roku 1765, zaś odznaczenie Orła Białego August Mocny w 1705 roku. Listy osób jakie otrzymały oba medale są znane i tam należy szukać osoby portretowanej.
Jak zauważył jeden z czytelników, p. Kacper Krasicki, osobą na portrecie jest Jan Onufry Orłowski (1739 – 1811), Wielki Łowczy Koronny, konsyliarz konfederacji targowickiej z Woj. Podolskiego, pana Malejowiec i Jarmolinie, odznaczony Orderem Orła Białego w 1791 roku oraz Orderem Św. Stanisława w 1785 roku. Dwa portety Orłowskiego są przedstawione na stronach Fundacji Krasickich (http://fundacjakrasickich.pl/portrety/) i przedstawiam je poniżej. Na Twiterze, p. Kasper Krasicki sugeruje proweniencję obrazu “Zapewnie własność Delfiny Potockiej muzy Krasińskiego“. Dodatkowe informacje o portetowanym we współczesnym artykule: https://kuriergalicyjski.com/historia/portrety-miast/6677-orlowscy
Moje zastanawianie się nad osobą Ksawerego Branickiego było błędne lecz nie zmieniam wpisu. Warto jednak zauważć złudzające podobieństwo Ksawerego Branickiego na portrecie z MN w Warszawie (tym zniszczonym) portretem Jana Onufrego Orłowskiego na tle przyrody. Może jednak to jest ta sama osoba czyli Branicki z NMW to Orłowski lub Orłowski to Branicki?
Portret Jana Orufrego Orłowskiego. Źródło: Fundacja KrasickichPortret Jana Orufrego Orłowskiego. Źródło: Fundacja Krasickich
Poniżej, moja błędna próba przypisania:
Być może osobą na portrecie jest targowiczan Franciszek Ksawery Branicki (1731 – 1819), którego bardzo zniszczony portret nieznanego autorstwa przechowywany jest w Muzeum Narodowym w Warszawie (poniżej). Podobieństwo istnieje, choć jestem bardzo ostrożny z tym swoim ad hoc przypisaniem. Na marginesie, dlaczego tak zniszczony portret nie został dotąd poddany konserwacji w MNW?
Niejako ‘odpryskowym’ wątkiem okazała się dyskusja nad portretem Ksawergo Branickiego(?) z Muzeum Narodowego w Warszawie. Aby zakończyć ten wątek podam, że w prywatnym liście, p. Kacper Krasicki stwierdził, że na zniszczonym portrecie przedstawiony jest Jan Onufry Orłowski a nie Branicki.
Portret Franciszka Ksawerego Branickiego (olej, płótno, 87 x 68 cm)
Lot 152. Johann NIEDERMANN (1759-1833). “Portrait of a Polish dignitary in civilian dress wearing the insignia of the Polish orders of St. Stanislaus and the White Eagle. “Oil on its original canvas, marked on the back “Niedermann Pinxit W 1793”. (restored, tightened). Gilded frame. 52 x 43 cm. A.B.E. Related work: Portrait of Karola WEGLINSKIE also painted in 1793 and kept at the National Museum in Warsaw. History: Our man wearing a green Kontusz and a white zupan, could have come from Volhynia. He wears a traditional Polish haircut. It could be a commemorative portrait of King John III Sobieski, who died a century earlier ( in 1696), which bears a strong resemblance to our subject. Biography: Johann Niedermann (1759-1833) was a German painter of portraits and history. From 1780 onwards, Niedermann studied in Graudenz, where he was influenced by the works of Daniel Chodowiecki. From 1790 to 1794, he was a student of Josef Mathias Grassi and an independent painter in Warsaw. After the defeat of the Kosciuszko insurrection (of which our subject is probably one of the members), Niedermann emigrated to Vienna in 1794, where he worked as a portrait painter and history painter. From 1816 to 1824, he exhibited his works at the Academy of Fine Arts in Vienna. Estimate 4,000 – 6,000 euro. Osenat. 12/08/19. Sold 4,000 euro (hammer)
Dodatkowy portret Jana Onufrego Orłowskiego nadesłany mi przez p. Kacpra Krasickiego.
Feliks Topolski.Figures in a London sitting room, 1951
Takie prace handlarzy nie interesują.
Lot 134. Feliks Topolski RA (Polish 1907-1989). Figures in a London sitting room; Hampstead dinner party Two, the former signed, dated ‘20.11.51’ and inscribed ‘To commemorate Hugh’s visit at 14 Hanover Terrace in London’; the later inscribed with names of figures and further inscribed to backing board The former pen and ink; the latter pen, ink and pencil 20 x 32.5cm; 12.9 x 18.1cm. Estimate 200 – 300 euro. Woolley & Wallis. 12/11/19
Bardzo dobry obraz Jerzego Kossaka, namalowany w dobrym okresie, bo w początkach lat 20-tych (1923) był licytowany w Niemczech. Scena myśliwska przedstawiająca polowanie ‘par force’, nawiasem mównąc mające mało wspólnego z polskimi polowaniami, być może z angielskimi, została sprzedana za marne 1,900 euro. Scena nie była kopiowana przez Kossaka, choć malował inne wersje jego tego tematu. Zastanawiam się, dlaczego ktoś za ewdentnego fasa Jerzego Kossaka z innego niemieckiego domu aukcyjnego (Schloss Ahlden) (https://polishartcorner.com/2019/11/19/jerzy-kossak-1886-1955-47/) zapłacił kilka dni temu 3,900 euro a tutaj porządny obraz kosztował połowę tamtego bullshita? Do Jerzego Kossaka można mieć krytyczny stosunek za powielanie replik, lecz trzeba mu oddać, że potrafił też malować porządne prace i nad zakupem takich właśnie można się zastanawiać.
Lot 173. Jerzy Kossak(1886 in Krakau, Polen – 1955 ebda). Hunting scene, ca. 47x59cm, framed (55x67cm), loss of pigment, craquelure. Opening 1,200 euro. Auktionshaus HanseArt GmbH & Co. KG. 12/07/19
Chyba trudno zgodzić się nawet na tak niską cenę rezerwową. Zadyma zimna nieźle odmalowana lecz furman w porównaniu do konia to olbrzym. Czy ten koń miałby siłę ciągnąć sanie z takim ładunkiem? Czy furman wpasowałby się do tak małych sań? To są drobne uwagi jakie wpływają na moją ocenę tej pracy. Słabiutka praca Wasilewskiego vel Zygmuntowicza vel Zaranowskiego (ew. Jaranowskiego). Jaranowski lub Zaranowski (zależy jak kto odczyta sygnaturę) to już trzeci pseudonim tego samego artysty. Wkrótce przedstawię na ten temat przykłady.
Ktoś mocno przepłacił (1,400 euro-hammer)
Lot 126066. Czeslaw Wasilewski, pseudonym of Ignacy Zygmuntowicz, c. 1875-1947. Farmer with sleigh, oil / cardboard box, signed lower left C. Wasilewski, c. 33x48cm. Reserve 400 euro. Henry’s Auktionshaus. 10/28/19
Leonard Winterowski.Schlittenfahrt durch den Winterwald, 1921
Wysoka cena rezerwowa za bardzo, bardzo przeciętny, lub poniżej, obrazek Winterowskiego. Widziałem kilka bardzo podobnych jego autorstwa z saniami, lasem, Tatrami, etc. Jedna z pierwszych prac już na Nowy Nowy Rok – bardzo słaby to początek.
Lot 2234. Winterowski, Leonard, 1886 – 1927. Öl/Lwd, 54 x 80 cm, ” Schlittenfahrt durch den Winterwald “, u.r. sign., dat. 1921, Ortsbez. Reserve 1,500 euro. Allgäuer Auktionshaus. 01/11/20
Michał Płoński. Young man with blue frock coat, 1806
Miniatura przedstawiające młodego mężczyznę, opisana jako autorstwa Michała Płońskiego, byłaby kolekcjonersko bardzo atrakcyjna, gdyby stanowiła autoportret artysty. Dla porównania poniżej sztych przedstawiający Płońskiego, wykonany przez Jana Feliksa Piwarskiego (1794 – 1859) w 1851 roku, Sztych ten (cynkografia) został wyknany wg nieznanego mi autoportretu Płońskiego. Czy na miniaturze przedstawiony jest Michał Płoński? Proszę samemu zadecydować. Niezależnie kim jest sporteretowany mężczyzna nie lekceważyłbym tej pracy, gdyż znane współcześnie miniatury namalowane przez Płońskiego można policzyć na palcach jednej ręki i w dodatku można je znaleźć jedynie w muzeach.
Dla jednych miał to być ‘najbardziej tradycyjny, nudny portret nieznanego mężczyzny...’, zaś u innych wywołał gorączkę wartą zakupu za 4,500 euro.
Jan Feliks Piwarski. Portret Michała Płońskiego, 1851
Lot 2. MICHEL PLONSKI (1778-1812). POLISH SCHOOL. “Young man with blue frock coat“. Oval miniature signed on the lower left and dated “1806” 7.5 x 6 cm. Brass hoop. Wooden frame. Estimate 400 – 600 euro. Osenat. 12/15/19. Sold 4,500 euro.
Hi, Polish Art Corner Gratuluje blogu i faktu ze wznowil Pan/Pani swoja dzialanosc. Doskonala lektura. Podziwiam wiedze!!!! Tu zalaczam zdjecie porownawcze do mojego wpisu odnosnie miniatury Plonskiego Pozdrawiam Andrew Sliwa
Porównanie portretów
Fotografia porównawcza nadesłana mi przez p. A.S. i jego komentarz:
Tak, Hammer price był dużo wyższy niż oczekiwałem. Oprócz mnie przy telefonie było jeszcze dwóch mocno zainteresowanych nabywców na sali. Gra była zdecydowanie warta świeczki. Miniatura jest bardzo pięknie wykonana. Według mnie nie jest autoportretem artysty. Domyślam się ze jest to portret tego samego młodego mężczyzny, który widnieje po prawej stronie „Koszykarza” który był zrobiony zaledwie rok wcześniej. Emailem dołączam zdjęcie porównawcze. Pozdrawiam, Gratuluje blogu – doskonaly Andrzej
List Pana Andrzeja spowodował ożywiona wymianę korespondencji z Panem Tomaszem, którą przytaczam za zagodą obu dyskutantów. Dziękuję równoczenie za włączenie mnie i PAC do tej bardzo akademickiej dyskusji, gratulując encyklopedycznej wiedzy o Michale Płońskim obu Panom. (JD)
Szanowny Panie Andrzeju,
Piszę do Pana w nawiązaniu do wpisów dotyczących Michała Płońskiego i jego dwóch portretów. Rzadko się zdarza, że losy obiektu sprzedanego na aukcji w prywatne ręce kolekcjonera mogą być poznane. Jakże chętnie bym w przypadku niektórych aukcyjnych rycin (niekoniecznie tych nie wygranych przeze mnie) nawiązał kontakt z ich nowym właścicielem, aby mu przekazać swoje informacje na temat ryciny, albo sam się dowiedział pewnych szczegółów, których nie podano w opisie aukcyjnym. RODO i wrodzona nieufność większości kolekcjonerów to uniemożliwia. Tak było też w przypadku miniatury z prawdopodobną podobizną Michała Płońskiego. Jej obraz znałem, ale w licytacji nie brałem udziału. A więc szczególne dzięki dla Pana za blog Polish Art Corner!
Znany portret Michała Płońskiego, który został świetnie wykonany przez Jana Feliksa Piwarskiego według malarskiego autoportretu Płońskiego, spowodował, że ryciny Płońskiego kojarzymy z obliczem postaci z tego konterfektu. Tak, dla mnie wyraz tej twarzy “zgadza się” z twórczością Płońskiego. Ale równie prawdopodobne może się wydawać komuś z niezakodowaną w umyśle twarzą z portretu Piwarskiego, że to miniatura i/lub remarka przy Koszykarzu są tymi prawdziwymi portretami artysty. Jako pomoc w tych rozważaniach załączam rysunek węgielkiem przedstawiający młodego mężczyznę w stroju roboczym i podpisany ‘Plonski f pour son ami’ (253 mm x 138 mm, po fachowej konserwacji). Ja nie mam wątpliwości, że jest to autoportret Płońskiego dedykowany koledze z warsztatu, który poza tym “zgadza się” z portretami wykonanymi przez Piwarskiego i nieznanego miniaturzystę oraz z moim wyobrażeniem artysty, ale na aukcji w DA Rempex w 2022 r. w tej sprawie postawiono znak zapytania. Rysunek był oprawiony w Warszawie w okresie międzywojennym.
Michał Płoński.Autoportret
Moim zdaniem, pokazana przez Pana akwaforta Krajobraz z bykami nad rzeką nie wyszła spod ręki Michała Płońskiego. Brak jej lekkości i jednocześnie pozycyjnej precyzji kreski akwafortowej, typowej dla Płońskiego. Nie mam wątpliwości, że istnieją rembrandto-podobne, niesygnowane i nieznane ryciny Płońskiego, ale ta sygnowana rycina raczej do nich nie należy. Przedstawiona scena mogłaby być wykonana przez Płońskiego wyłącznie na żądanie jako odwzorowanie, co mało prawdopodobne. Sygnatura wydaje się niepewna, ale jest trudna do oceny, bo rozdzielczość obrazu jest słaba, a i tak należałoby sygnaturę zobaczyć w naturze. Wątpliwości co do autentyczności odczuwam też wobec akwaforty „Krajobraz nocny z jeźdźcem” z sygnaturą nietypową dla rycin Płońskiego (Rijksmuseum, Amsterdam, kat. nr RP-P-OB-49.785).
Pozdrawiam, Tomasz S. (01/27/24)
Szanowny Panie Tomaszu,
Serdecznie dziekuje za Pana uwagi na temat prac Plonskiego przedstawionego na lamach PAC.
Poruszyl Pan 4 problemy:
1. Miniaturowy, ovalny autoportret na kosci sloniowej,
2. Rysunek weglem “pour son ami”,
3. Krajobraz z bykami
4. Scena nocna z Rijksmuseum.
W tym liscie, ze wzgledu na brak czasu, pragne ustosunkowac sie tylko do owalnej miniatury. Tak wiec to jest moja oficjalna odpowiedz o publikacje ktorej, na lamach, PAC prosze:
W moich poszukiwaniach dotarlem do 5-ciu autoportretow Michala Plonskiego, ktore przedstawiam w gornym rzedzie zalaczonego zdjecia. Generalnie wszystkie podobizny sa rozne ale maja tez niektore zbiezne cechy. Byly one namalowane w okresie od 1800 do 1806 roku. Oczywiscie najbardziej znany jest wizerunek Piwarskiego zrobiony na podstawie ryciny #34 ze Slownika Rytownikow, Edwarda Rastawieckiego.
Autoportrety Michała Płońskiego
Henri Béraldi, Francuski badacz drukow i rycin twierdzi w swojej publikacji “les Graveures du XIXe siecle” z 1891, ze postac mlodzienca na lewym marginesie “Koszykarza” reprezentuje samego Plonskiego. Podobienstwo miedzy ta akwaforta i malowana na kosci sloniowej owalna miniatura jest dosc uderzajace. Do tego dochodzi fakt ze oba autoportrety byly malowane w tym samym czasie. Tak wiec osąd czy jest to autoportret Plonskiego pozostawiam czytelnikom PAC.
Odnosnie trzech nastepnych prac napisze do Pana w nastepnych dniach.
Pozdrawiam Serdecznie, Andrzej S. (01/30/24)
Szanowny Panie Tomaszu,
Zgodnie z obietnica pragne sie ustosunkowac do Pana rysunku olowkiem “Pour son ami”.
Jest to piekna praca i nie mam watpliwosci ze jest to Płoński. Przypomina mi ona “Wedrowca w kapeluszu”, ktory swego czasu krazyl po paru aukcjach w Polsce i nie mogl sie sprzedac. A to glownie dlatego, ze jego autorstwo zostalo narzucone przez jego wlasciciela, ktory z kolei powolywal sie na Gallerie Seydoux z Paryza, gdzie rysunek ten byl zakupiony. Zadalem sobie kiedys troche trudu by zapytac Pana Seydoux o “Wedrowca”, i taka odpowiedz otrzymalem.
Xavier Seydoux wrote this on Feb. 1st 2014:
Bonjour Monsieur,
“Il est probable que ce dessin soit passé entre mes mains, effectivement (mais ce n’est pas une certitude). Il correspond en effet à un descriptif dans mon inventaire, mais attribué à Plonski seulement.
Je ne suis pas spécialiste de son oeuvre dessiné. Vous semblez connaître très bien l’artiste.”
Ja mysle, ze jest tu potrzebna praca porownawcza z innymi rysunkami. Ja jestem w posiadaniu chyba najwiekszego rysunku Plonskiego w tej technice “Grupy psow” i chetnie udziele zdjecia w duzej rozdzielczosci.
“Krajobraz z bykami” nie jest aquaforta. Jest to rysunek piorkiem. Ta praca tez jest w moim posiadaniu i tu zalaczam zdjecie sygnatury. Pytanie czy jest to Plonski czy nie, pozostawiam otwarte. Nie jestem expertem. “krajobraz z jezdzcem, scena nocna, Rastawiecki #28”- ma Pan racje, sygnatura wyglada jakby zostala wydrapana przez drukarza na plycie. Ta rycina jest do obejrzenia w zbiorach Teylers Museum . To muzeum ma chyba najwieksza kolekcje prac Plonskiego po za MNW. Ale sa tam dwie niepodpisane ryciny, ktore wbrew opisowi nie sa autorstwa Plonskiego a niemieckiej graficzki Anny Marii Fischer https://online-sammlung.hamburger-kunsthalle.de/de/suche?term=Maria%20Anna%20Fischer Kiedys im to moze wytkne.
Pozdrawiam Serdecznie, Andrzej S. (01/30/24)
Szanowny Panie Andrzeju,
Bardzo dziękuję za list, dzięki takiej korespondencji otwierają mi się oczy, w umyśle porządkują się poruszone kwestie i odkrywam nowe do rozwiązywania. Nawiążę tu do kłopotu, który mnie spotkał tydzień temu, gdy zapodziałem gdzieś klucze od domu. Poświęciłem pięć godzin na przeszukanie całego domu, znalazłem dwa inne zagubione przedmioty, ale kluczy nie. W tej sytuacji trzeba było trzy dni temu wymienić zamki wejściowe. Wczoraj natomiast, przy okazji podlewania kwiatów mój wzrok padł na poszukiwane klucze spokojnie leżące za lampą na blacie stołu, który uprzednio omiotłem wzrokiem ze trzy razy. Doświadczenia z rycinami miałem wielokroć podobne i dlatego lubię je pokazywać chętnym osobom, gdyż każda z nich zauważa tam szczegóły, których mój mózg nie zarejestrował.
Dawno zdałem sobie sprawę, że do kolekcjonowania rysunków wymagane jest profesjonalne przygotowanie i szczególny dar widzenia współgrającego ze wzrokową pamięcią, najlepiej zweryfikowany w pracy zawodowej. Z Pańskiej wzmianki o “Wędrowcu w kapeluszu” wynika, że miał Pan wątpliwości co do autorstwa Płońskiego. Dla mnie ten wędrowiec nie jest w ruchu, ale jest w chwili, gdy będąc w ruchu jakby zatrzymał się niefizjologicznie. Ale być może ten skan nie oddaje prawdy o rysunku? Ponoć w polskich zbiorach zachowało się sporo rysunków Płońskiego, zauważyłem też, że są także w Muzeum w Budapeszcie *. Nie mam wątpliwości, że indywidualność artysty zostaje zapisana w kreskach rysunku czy grafikach powstałych manualnie za pomocą narzędzi, tak jak odręczne pismo odbija indywidualność piszącego, a do pewnego stopnia także jego osobowość. Skoro grafolodzy dysponują obecnie odpowiednimi technikami komputerowymi do analizy pisma, to możemy się spodziewać niedługo zastosowania tych i lepszych technik do analizy rysunków i rycin w celu identyfikacji twórców. Ale niestety wtedy znacznie się zmniejszy przyjemność poszukiwań u kolekcjonerów.
Moim zdaniem, w galerii portretów Michała Płońskiego w załączniku tylko portret na podstawie akwarelowego autoportretu trzeba uznać za prawdziwy. Także Władysław Tatarkiewicz zamieścił go w swoim dziełku o Michale Płońskim. Cytowane wyjaśnienie Rastawieckiego (nie znałem tego, jaki jest link do tego tekstu?) oznacza, że pozycji 34. nie powinno być w spisie rycin Płońskiego, ale została powtórzona w wydaniu Słownika rytowników polskich z 1886 r., po śmierci autora.
Fakt, że Krajobraz z bykami jest rysunkiem piórkiem (plume, czego nie odczytałem na stronie), nie wyklucza więc autorstwa Płońskiego. Przecież w Amsterdamie i Paryżu doceniono przede wszystkim jego wybitny talent rysownika, czego dowodem są liczne ryciny reprodukcyjne (co najmniej 47), które Płoński delineavit, a sztychowali rzemieślnicy. A rysunek pokazuje krajobraz w stylu epoki, tak jak się wtedy podobało. To widać chociażby na rycinach Anny Marii Fischer (dziękuję za informację o niej).
Co do Krajobrazu z jeźdźcem, to dwie inne „nocne” ryciny Płońskiego są pokazane w anonimowym eseju SZKOŁA NORBLINA (onebid.pl). Gruba i starannie opracowana sygnatura na nocnych rycinach jest niezwykła, ale chyba nie wzbudziła dotąd komentarzy co do autentyczności rycin. Rycinę miałem w rękach w Rijksmuseum w zeszłym roku. Ryciny Płońskiego zostały tam zdigitalizowane wskutek moich nalegań. Zastanawiające jest, że w kolekcji online Muzeum Narodowego z daru Dominika Witke-Jeżewskiego nie ma żadnej “nocnej” płyty, ale może choć jedna taka była i zaginęła w 1944 r.
Bardzo dziękuję za informację o kolekcji Płońskiego w Teylers Museum w Haarlemie. Byłem w tym muzeum przed pandemią, ale nie szukałem tam Płońskiego, a nowa strona internetowa jest chyba od niedawna.
Załączam jedną z moich dwóch rycin, o których wykonanie podejrzewam naszego Artystę. Oryginał Rembrandta jest dostępny w Rijksmuseum online – RP-P-OB-375.
Mały Pers – AN, wg Rembrandta]
Na zakończenie pozwolę sobie zapytać Pana, czy w swej kolekcji ma Pan może rycinę Płońskiego przedstawiającą kobietę z dwoma spowiniętymi noworodkami przy piersi? To jest jedyna rycina obecnie, na której posiadaniu naprawdę mi zależy.
* Stanisława Sawicka. „Nieborowskie rysunki Michała Płońskiego w Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie”. Biuletyn Historii Sztuki, 1964, t. 26, nr 1, s. 25-30
Tomasz S. (02/06/24)
Szanowny Panie Tomaszu,
Troche mialem malo czasu ostatnio. I dlatego milczalem. Absolutnie nie uwazam sie za znawce tematu, dlatego tez prosze traktowac to co pisze z dystansem.
Persian Rembrandta jest oczywiscie w stylu Rembrancisty Plonskiego ale Rembrandt w przeciwienstwie do Plonskiego czesciej uzywal igły (dry point) a nie techniki akwaforty jak Plonski. W Recueil Plonskiego jest jeden “Persian” ktory zalaczam. Uwazam ze jest lepszy.
* TS: Ta rycina jest od dłuższego czasu oferowana na eBay.com przez renomowany antykwariat w Hadze.
Andrzej S. (02/08/24)
Szanowny Panie Andrzeju,
Bardzo dziękuję za link do wyjaśnienia Rastawieckiego i za zdjęcia rysunków Płońskiego. Czytałem, że w Nieborowie po pracy Norblin z uczniami zabawiali się rysując. Powstałe wtedy rysunki Płońskiego, w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, dają dobry wgląd w atmosferę tych twórczych zebrań. Dzięki nim mogę sobie wyobrazić, jak tam było swobodnie i wesoło.
Tak, sam też się zastanawiałem, czy moje dwie akwaforty według Rembrandta, których autorstwa Płońskiego nie da się obecnie wykluczyć, nie są lepsze od oryginałów. Co do Persa, to nie widzę niczego, co by wyróżniało oryginał albo kopię na plus lub minus. Natomiast załączona akwafortowa kopia rysunku Rembrandta oddaje, moim zdaniem, znacznie lepiej niż oryginał tę specyficzną scenę namawiania Pomony przez Wertumnusa przemienionego w Cygankę ( Wertumnus i Pomona – Wikipedia, wolna encyklopedia ).
Rembrandt, Wertumnus i Pomona, (ołówek, bistr i lawowanie)Wertumnus i Pomona, AN, wg Rembrandta
Nasz Polski szlachcic (“Postać starożytnego Polaka, w stroju dawnym” wg Rastawieckiego) jest skromniejszy od Małego Persa, ale poza tym mu w niczym nie ustępuje. Na aukcjach jest opisywany jako “Mężczyzna w stroju orientalnym”, a w katalogu drezdeńskim z 1865 r. ( https://bibliotekacyfrowa.ujk.edu.pl/Content/1395/080893.pdf ) jako “Le polonais empanaché”, co można tłumaczyć jako “Polak przyozdobiony pióropuszem”, ale też jako “Polak przesadnie ustrojony” czyli – jak to mówimy po tutejszemu – “elegant z Mosiny [pod Poznaniem]”. To jest przyczynek do trudności, jakie często powstają, gdy artysta nie nadał tytułu swojej pracy.
Porównanie prac Płońskiego z pracami Rembrandta każdemu się nasuwa, ale chyba nikt trafniej i piękniej nie uczynił tego, niż Jan Gwalbert Pawlikowski:
Płoński M. zaczął roku 1802 w Amsterdamie rytować, a robotą swoją najsłuszniej na nazwę polskiego Rembranda zasłużył. Śmiałość, znajomość rysunku, prawda i życie, moc i ogień, większa jednakże, jak w Rembrandzie przyjemność, są główne cechy jego robót, które wszędzie poszukują i popłacają. – Każdy, nawet największy znawca na pierwszy rzut oka późniejsze dzieła Płońskiego, przypisuje Rembrandowi, a dopiero po dłuższem wpatrzeniu się, rozeznać można, że je inna ręka, równie jak tamta biegła, lecz wybierająca piękniejsze w przyrodzeniu wzory, utworzyła. Przy tej sławie, jaką się Rembrand szczycił, wolne mu było pozwalać sobie rzeczy, któreby drugiemu największą ściągnęły naganę. Płoński starał się ich unikać, staranniej swe ryciny wykonywał, i więcej w nich jest poprawnym, ależ za to nierobił z tą łatwością co Rembrand, nie w tej ilości, i nie widać w nich tego wielkiego ducha, który Rembranda wznosił. *
O amerykańskiej aukcji już zostałem poinformowany. Życzę Panu, aby Pan wylicytował Lot 130 z wydaniem chez Jean editeur. To jest wyjątkowa pozycja, chyba żadna z polskich instytucji nie posiada choćby jednego z trzech wydań paryskich. Zastanawiające jest tylko stwierdzenie o trzech kartach bez śladów odcisków płyt. To może oznaczać, że te karty zostały kiedyś wycięte z albumu, a przez kolejnego kolekcjonera zastąpione wklejonymi reprodukcjami. Jeśli nie widać wklejenia, to może ślady odbitek zniknęły w następstwie nieprawidłowo przeprowadzonej konserwacji tych kart pod prasą lub, co gorsza, żelazkiem? Ewentualna szkoda żelazkowa dla kompozycji jest częściowo odwracalna w zależności od stopnia uszkodzenia. Karty wyglądają na idealnie czyste, co wskazuje na przeprowadzenie konserwacji; trzeba by także zobaczyć odwrocia i w transiluminacji. Chyba przed licytacją warto zadzwonić i poprosić o zdjęcia przygrzbietowej części wnętrza albumu otwartego na tych trzech stronach. Lot 129 to imponujący zbiór norblinowski, który wygląda na kolekcję rycin wydanych pośmiertnie, to jest po 1830 r., i sprzedawanych na ogół w większym lub mniejszym komplecie, wydrukowanych na tzw. papierze chińskim (w rzeczywistości – europejskim) kremowym lub brązowawym. Przemawia za tym fakt włączenia do kolekcji kilkunastu rycin Henryka Nethera, niektórych wykonanych według Norblina. Są to prawdopodobnie drugie stany odbijane w tym samym czasie i na tym samym papierze z płyt w posiadaniu Jana Piotra Norblina, nauczyciela Nethera w Warszawie, prawdopodobnie przez spadkobierców jako dzieła Jana Piotra Norblina i z fałszywymi sygnaturami Rembrandta, które niekiedy zastąpiły sygnatury Nethera i Norblina. Tego wszystkiego oczywiście nie widać na skanach aukcyjnych.
P.S. Według opracowania hasła “Płoński Michał” przez panią Aleksandrę Bernatowicz w Polskim Słowniku Biograficznym (str. 299), w Muzeum Narodowym w Warszawie jest płyta ryciny “Sceny nocnej” vel “Krajobrazu z jeźdźcem”, której jednak nie ma w kolekcji online. Ciekawe, czy ta płyta należała do zbioru płyt Norblina i Płońskiego, który został zakupiony przez Dominika Witke-Jeżewskiego w 1911 r.? Tak więc byłby to kolejny argument, aby nie kwestionować autorstwa tej ryciny bez rzetelnego zbadania tej kwestii, a nie tylko na podstawie mojego amatorskiego odczucia.
Serdecznie dziękuje za streszczenie naszej dyskusji. Jest tu wiele wątków, które chętnie bym poszerzył, ale może to być nudne dla wielu. Mam plan by stworzyć blog poświęcony Płońskiemu i nawet wykupiłem już domenę. Czekam tylko by znaleźć na to trochę czasu.
No i ostatni watek, ktorego nie moge ominac. Panie Tomaszu, jakby niechcący nawiązał Pan do Henryka Daniela Nethera. Gratuluje! To jest oznaka profesjonalizmu w Pana pasji. Otóż to jest chyba najbardziej tajemnicza postać ze szkoły Norblina. Zupelnie zapomniana. W zasadzie nikt nigdy o nim nie pisał. (no, może Batowski, 100 lat temu) Swego czasu zainteresowałem się ta postacią i w swoich poszukiwaniach dotarłem do Pana Alain Bonneau, który mieszka w Aix en Provence i jest potomkiem Nethera. Pan Bonneau, ma chyba największą kolekcje prac tego artysty i swego czasu przesłał mi pracę o Netherze, pióra Pawła Ignaczaka z Muzeum Narodowego w Poznaniu. Nikt, nigdy, bardziej rozlegle o tym artyście nie napisał. Tak więc gratulacje dla Pana Ignaczaka i może będzie to początek następnej pasjonującej dyskusji na PAC.