Ignacy Zygmuntowicz vel Czesław Wasilewski

Ignacy Zygmuntowicz. Mit dem Pferdeschlitten übers Feld

Lot 733. Czeslaw Wasilewski (Ignay Zygmuntowicz; 1875 Warschau – 1947 ebenda). Mit dem Pferdeschlitten übers Feld. Öl auf Leinwand, wohl 1930er Jahre. Unten rechts signiert (“I. Zygmuntowicz”). In profiliertem Schmuckrahmen. 33 x 50 cm, 45 x 62 cm (Ra). Starting €3,000. Auktionen und Kunst Anne Karge. 08/22/26. Sold €3,000

Die winterliche Jahreszeit findet sich häufig in der Motivwelt des polnischen Künstlers. Wie auch hier bietet das Weiß einer verschneiten Landschaft eine neutrale, aber nicht belanglose Basis für die farblich sich abhebenden Hauptakteure – einen ländlichen Pferdeschlitten zur Beförderung von Personen oder Waren. In der Bildkomposition der Diagonalen liegt Bewegung und durch die Schilderung des Schlittens in rasanter Fahrt, vom Betrachter abgewandt, erhält das Gemälde eine besondere Dynamik. Diese war wohl schon zu Lebzeiten von Wasilewski sehr geschätzt: seine Werke finden sich nicht nur im Nationalmuseum in Warschau, sondern auch in zahlreichen kleineren Sammlungen.

Stan obecnej martwoty na rynku poloników skłonił mnie do powrotu do tematu związanego z nazwiskami Zygmuntowicza/Wasilewskiego. Pokazała się bwiem się w niemieckim domu Auktionen und Kunst Anne Karge praca sygnowana pseudonimem Zygmuntowicz. Większość czytelników zna moje zdanie ale czytelników przybywa a nie sposób zagłębić się w ponad 7,000 wpisów na PAC. Zatem postaram się  temat ująć w kilku punktach by mieć spokój znów na kilka lat.

Powielanie tematu do granic absurdu. Repertuar tematyczny “Wasilewskiego/Zygmuntowicza” ogranicza się właściwie do zamkniętej listy: zaprzęgi, sanny, trojki, ułańskie patrole, napady wilków na sanie, wyjazdy na polowania, czasem martwa natura z kwiatami. Nasz obraz, czyli para koni ciągnących sanie po śniegu, z woźnicą i pasażerem, w tle drugie sanie, to niemal podręcznikowy przykład tej “produkcji seryjnej”: po prostu jeden z dziesiątek niemal identycznych wariantów tego samego układu kompozycyjnego (przekątna ruchu, koń/konie odwrócone od widza, śnieżna, neutralna sceneria budująca kontrast kolorystyczny), które malarz powtarzał przez całą karierę z minimalnymi wariacjami liczby koni, kierunku jazdy czy dodatkiem wilków lub bez.

Rodowód warsztatowy tłumaczący sztampowość. To nie przypadek, że styl tak potrafi czasami wiernie naśladować Wojciecha i Jerzego Kossaków. Żródła wprost podają, że Wasilewski współpracował z Wojciechem Kossakiem, przygotowując podmalówki do jego obrazów na początku lat 20. Jednak, żródła te są gołosłowne a moim zdaniem nawet nieprawdziwe. Innymi słowy, mielibyśmy do czynienia z rzemieślnikiem wyuczonym na “podkładaniu farby” pod cudzy, rozpoznawalny i komercyjnie sprawdzony styl, który następnie zaczął sprzedawać własne, uproszczone wariacje na ten sam temat pod własnym (a właściwie: pod kilkoma różnymi) nazwiskiem wybiegając naprzeciw gustom bardzo przeciętnego kolekcjonera, poszukującego “czegoś w stylu Kossaka” za ułamek ceny prawdziwego Kossaka.

Zagadka tożsamości. Tu sprawa robi się naprawdę niepokojąca ale też i ciekawa. Zebrane źródła zwracają uwagę, że nie istnieje żaden udokumentowany życiorys ani jednej, ani drugiej “postaci” (Zygmuntowicz/Wasilewski), nie ma żadnych wspomnień, fotografii, wzmianek osób trzecich. Sam malarz zresztą nie potrafił się zdecydować, czy podpisuje się jako “Ignacy” czy “Franciszek” Zygmuntowicz, i zaczął również sygnować prace tym pseudonimem zamiast nazwiskiem “Wasilewski”. Pojawiła się kilka lat temu moja hipoteza (ignorowana oczywiście w Polsce), że pod obydwoma szyldami krył się w rzeczywistości Eligiusz Wacław Baranowski (1904-1997), uczeń z krwi i kości terminujący u Jerzego Kossaka, jeśli prawdziwe, czyniłoby “Wasilewskiego/Zygmuntowicza” nie tyle artystą o własnej tożsamości twórczej, co funkcjonującą na rynku marką-parasolem dla produkcji rzemieślniczej w stylu kossakowskim. Przedstawiałem już poprzednio identyczne prace malarskie, raz sygnowane nazwiskiem Zygmuntowicz a inny raz nazwiskiem Wacława Baranowskiego.

Rozdźwięk między wyceną a realną wartością rynkową. Analogiczne prace tego samego “autora”, czyli np. sanny, trojki, podobne kompozycje śnieżne, sprzedawały się ostatnio w przedziale 1,900-3,300 euro w niemieckich domach aukcyjnych (Historia Auktionshaus, Düsseldorfer Auktionshaus), przy czym obserwatorzy rynku otwarcie kpią z tych wyników, sugerując, że nabywcami bywają “niedoświadczeni handlarze” nieświadomi, jak seryjna i pozbawiona głębszej wartości artystycznej jest ta twórczość. 3,000 euro startowej ceny za kolejny, niemal automatycznie powtórzony wariant tego samego motywu mieści się więc dokładnie w tym zawyżonym, napędzanym raczej sentymentem do “kossakowskiej” estetyki niż faktyczną jakością malarską przedziale cenowym.

Wniosek. To dobry przykład szerszego zjawiska na polskim rynku antykwarycznym: nazwisko (nawet niepewne, nawet możliwe pseudonimowe) skojarzone z popularnym, “swojskim” tematem — sanna, trojka, zima, konie — potrafi utrzymać sztucznie wysoką wycenę niezależnie od faktycznej oryginalności czy kunsztu wykonania, wyłącznie dzięki sile nostalgicznego, dekoracyjnego rozpoznania motywu przez przeciętnego kupującego, który nie zada sobie trudu porównania tej pracy z dziesiątkami niemal identycznych, krążących równolegle po rynku.

PS. Czy ktokolwiek zastanawiał się dlaczego Ignacy (nie Franciszek) Zygmuntowicz sygnował prace inicjałem imienia przypominającym literę „J,” a nie „I.”? Proszę przyjrzeć się tej sygnaturze. Może jednak nie był ani Franciszek ani Ignacy a po prostu np. JAN? Znane są co prawda prace sygnowane litera “I.” a zatem skąd ta rozbeżność? Poza tym, kto wymyślił imię “Franciszek” bo mógłby to być rónie dobrze np. Fabian lub Feliks.

Na zakończenie dwie niemal identyczne kompozycje, jedna sygnowana F. Zygmuntowicz a druga nosząca sygnaturę W Barnowski. Taki podwójnych prac jest więcej. Te są może subiektywnie najlepsze.

F. Zygmuntowicz. W drodze na targ. Rynek Sztuki

Eligiusz Wacław Baranowski. W drodze na targ, olej na plotnie, 46 x 59 cm

Ignacy Zygmuntowicz w Monachium

Ignacy Zygmuntowicz. WINTERFREUDEN MIT SCHLITTENFAHRT

Lot 971. Ignacy Zygmuntowicz, auch genannt „Czeslaw Wasilewski“, 1875 Warschau – 1947 Lódz. WINTERFREUDEN MIT SCHLITTENFAHRT. Öl auf Papier, auf Karton. 36 x 45 cm. Rechts unten signiert. In Barock-Stilrahmen. Hampel. 12/04/25. Sold €2,000

Spotkałem się z opiniami rozpowszechnianymi w Polsce, że można mieć zaufanie do domu aukcyjnego Hampel z Monachium. Natomiast mój kusthandler z Monachium mysli odmiennie. Jak jest w rzeczywistości to chyba widać patrząc na obraz sprzedany w tym aukcyjnym jako praca efemerycznego Zygmuntowicza, który miał również nazywać się Wasilewski. Pomijając sprawę tych dwóch fantomów, bez życiorysu, bez przyjaciół, bez pamietników, bez wspominek kolegów po pędzlu to należy oczywiście popatrzeć na ten zimowy obrazek. Nasuwa mi się oczywista refleksja, że ten obrazek nie wyszedł spod ręki ani Zygmuntowicza ani też od odbicia lustrzanego. Tak nie malował Zygmuntowicz/Wasilewski a sama praca jest dość niedbała z niedomalowaniami prześwitującymi przez papier czy tekturę. Byle jako położona sygnatura nie jest również podobna do sygnatur Zygmuntowicza. W sumie, 2,000 euro poszło w komin i z tego spalenia znacznie się powiększył poziom dwutlenku węgla co na pewno nie spodoba się biurokratom w EU. Bardzo mocno apeluję aby nie kupować falsyfikatów prac ani Zygmuntowicza ani też Wasilewskiego.

Czesław Wasilewski (1875 – 1947)

Czesław Wasilewski. Troikas im Winter

Lot 1907. Wasilewski, Czeslaw 1875 Warschau – 1947 Lodz. Troikas im Winter. Signiert. Öl/Lwd., 60 x 90 cm. Dusseldorfer Auktionshaus. 11/29/25. Sold €3,300

Te dwie prace Czesława Wasilewskiego z aukcji w Dusseldorfer Auktionshaus stanowią dla mnie wątek humorystyczny. Sądzę, że na oba oleje rzuciła się rzesza nowych i niedoświadczonych handlarzy i dlatego jeden z obrazów sprzedano aż za €3,300 zaś drugi za €2,400. Pierwszy z obrazów, ten drożej sprzedanay, ma tak wiele replik autorskich, że spośród nich jedynie dwie zilustrowałłem. Wyglądają identycznie jak Peseusze Mitoraja różniące sie jedynie patyną. Jedyny pożytek z takiego obrazu może mieć jedynie handlarz o ile uda mu się go sprzedać w Polsce lecz nie ma pewności tej sprzedaży.

Drugi z Wasilewskich, Wozem przez mostek, również został przepłacony. Obraz ten był na aukcji w maju tego roku z wyceną €2,200 (https://polishartcorner.com/2025/05/02/czeslaw-wasilewski-1875-1947-27/) i nie został sprzedany co oznacza, że prawdopodobnie można go było wówczas wylicytować za €1,500. Znowu polscy handlarze are f_cked up. Potrzebne jest doświadczenie do prowadzenia zawodu! Takich kwiatków na aukcji w Dusseldorfer Auktionshaus było więcej.


Czesław Wasilewski. Polnisches Pferdefuhrwerk

Lot 1827. Wasilewski, Czeslaw 1875 Warschau – 1947 Lodz. Polnisches Pferdefuhrwerk. Signiert. Öl/Lwd., 44 x 63 cm. Dusseldorfer Auktionshaus. 11/29/25. Sold €2,400

Czesław Wasilewski (1875 – 1947)

Czesław Wasilewski. Sommerlandschaft mit Pferdefuhrwerk

Lot 91. Wasilewski, Czeslaw (1875 Warschau – 1947 Lodz). Sommerlandschaft mit Pferdefuhrwerk. Öl auf Leinwand. 45 x 63,7 cm. Rechts unten signiert. Rahmen etwas beschädigt. Einige hinterlegte Stellen und entsprechende Retuschen. Estimate €2,200. Quentin. 05/03/25. Passed

Wożnica pogania konie batem gdy te ciagną wóz przez kładkę – obraz, który wywoła wiele radości u handlarza lub początkującego kolekcjonera. Ładne zielenie i brązy. Wysoka wycena.

Chełmoński? Rapacki? a może naśladowca Zygmuntowicza?

Obraz w posiadaniu czytelnika

Czytelnik poprosił mnie o wyrażenie opinii o wyżej pokazanym oleju na płótnie (51 x 71 cm). Sądzi, że jest praca Józefa Chełmońskiego, nie jest sygnowana, na ramie znajduje się tabliczka z napisem “Nad Niemnem, Wilno 1908”. Równocześnie nadesłał fotografię podobnego obrazu, sygnowanego nazwiskiem Józefa Rapackiego (poniżej), obrazu który spotkał gdzieś na jarmarku.

Krajobraz jezienny. Sygnowany J. Rapacki, 1927

Na domiar złego, znany jest obraz Zygmuntowicza Roztopy jesienne, opublikowany w postaci przedwojennej pocztówki wydanej przez Wydawnictwo Salonu Malarzy Polskich w Krakowie. Ciekawe, że na pocztówce autorstwo pracy przypisane jest St. Zygmuntowiczowi, czyli nowemu wcieleniu Zygmuntowicza. Poprzednio, Zygmuntowicz nosił inicjały ‘I’ (od Ignacy) lub ‘F’ (Franciszek) i tak tytułują go eksperci z największych domów aukcyjnych w Polsce. Obecnie dochodzi kolejne imię, czyli ‘St’ od najprawdopodobniej Stanisław. Wierzę, że istniał obraz Zygmuntowicza skoro wydano pocztówke z jego wizerunkiem.

St. Zygmuntowicz. Roztopy jesienne. Pocztówka
Strona odwrotna pocztówki

Znanych jest kilka obrazów Zygmuntowicza o podobnym temacie, malarza o wymyślonym nazwisku bez śladu biografii. Poniżej przykład z krajobrazem roztopów jesiennych w którym Zygmuntowicz dodał dwie bryczki.

F(?) Zygmuntowicz.

Bywają też ‘przeniesienia’ bryczki w nieco inne krajobrazy, o czym dawno temu pisałem: https://polishartcorner.com/2023/12/01/ignacy-zygmuntowicz-vel-czeslaw-wasilewski-5/, https://polishartcorner.com/2019/12/26/czeslaw-wasilewski-vel-zygmuntowicz-vel-zaranowski/

Podsumowując, czytelnik ma nadzieję, że posiada obraz Chełmońskiego lub może Rapackiego. Zapraszam do dyskusji. We wrześniu szykuje sie wysyp na aukcjach wielu znakomitych poloników a do tego czasu można zapełnić blog ersatzem.

Czesław Wasilewski (1875 – 1947)

Czesław Wasilewski. Schlittenfahrt im Dreispänner

Dwóch chłopów w wozie i piątka koni przez zimowe pole to też widok łapiący za serce. Kim był Wasilewski vel Zygmuntowicz? Gdzie studiował malarstwo? Z kim się przyjaźnił? Który z kolegów po fachu pozostawił po nim choćby szczątki wspomnień? Z którego nagrobka wzięto ten przedział jego życia? Czy zachowała się jedna jego fotografia przy sztalugach? Może rodzina, bliższa lub dalsza, pozostawiła jakieś wspomnienia? Z odpowiedziami na pytania trzeba czekać na ostatni tom Słownika Artystów Polskich, który ukaże się w XXII wieku. Póki co mamy co mamy a skoro są klienci chętni do zakupów to nie należy się frasować tymi pytaniami.

Lot 1551. IGNACY ZYGMUNTOWICZ (1875 Warschau – 1947 Lodz). Öl auf Holz, “Schlittenfahrt im Dreispänner“, unten links in Öl signiert “Cz. Wasilewski” (Pseudonym CZESLAW WASILEWSKI), ca. 34,5x51cm, in Prunkrahmen (52,5×69,5cm), Firnis, größere Retuschen im unteren Drittel, Platte mit stärkeren Spannungsrissen, leichter (rahmungsbedingter) Farbabrieb. Estimate 600 – 1,200 euro. Auktionshaus Rotherbaum. 07/07/24. Sold 1,100 euro

Czesław Wasilewski (1875 – 1947)

Czesław Wasilewski. Sanna

Nie tylko tworzenie takich (słabych) obrazów powinno być zabronione ale również ich sprzedaż

Lot 421. Czeslaw WASILEWSKI [Polonais] (1875-1947): huile sur panneau signée en bas à droite, traineau dans la neige, encadrement en bois doré (dimensions avec cadre 38x48cm, hors cadre 24x34cm – éclats affectant l’encadrement). Estimate 300 – 500 euro. Yssoire Encheres. 06/01/24. Sold 650 euro

Czesław Wasilewski (1875 – 1947)

Czesław Wasilewski. Wilde Schlittenfahrt verfolgt von Wölfen

W tym przypadku pozwolę sobie na daleko idącą ironię.

To jest kiepska praca w stylu tematyki monachijskiej przedstawiająca sanie jadące w zimie z lewej strony obrazu na prawą stronę oraz atak wilków na konie. Liczba koni ciągnących sanie: dwa, liczba wilków: cztery, ilość osób w saniach: jedna. Autor: Wasilewski, którego nie było na świecie, podobnie jak nie było Zygmuntowicza – jeśli ktoś ma inne zdanie to niech przedstawi mi życiorys choćby jednego z nich. Podobnych ujęć malarskich Wasilewskiego/Zygmuntowicza można liczyć na kopy. Jednak, od czegoś kolekcję trzeba zacząć jak sugerują w domach aukcyjnych.

Lot 138-083407/0001. Czeslaw Wasilewski (Warschau um 1875-1947 Lodz). Wilde Schlittenfahrt verfolgt von Wölfen, signiert Cz. Wasilewski, Öl auf Leinwand, 50 x 80 cm. Starting 1,500 euro. Dorotheum. 12/19/23. Not sold