
Naliczyłem zaledwie sześć prac Feliksa Słupskiego wystawionych na sprzedaż w III RP. Być może jedym z powodów jest zniszczenie dużego dorobku artysty w czasie II wojny światowej. By go przypomieć przedstawiam jedną z jego wcześniejszych prac W pracowni, opublikowaną w 1894 roku.
Obraz Feliksa Słupskiego przedstawia scenę pozbawioną właściwie jakiejkolwiek anegdoty. Widzimy samotną postać siedzącą w głębi ciemnego wnętrza, wspartą na dłoni i pogrążoną w zamyśleniu. Jej spojrzenie skierowane jest poza kadr, ku niewidocznej przestrzeni. Nie wiadomo, na co czeka ani o czym myśli. Ta niedopowiedziana sytuacja staje się jednak najważniejszym elementem obrazu: pracownia nie jest tutaj miejscem działania, lecz miejscem zatrzymania, oczekiwania i refleksji. Obraz ten można potraktować jako graniczny pomiędzy sceną rodzajową a portretem psychologicznym. Postać nie została przedstawiona poprzez szczegółową charakterystykę czy rozbudowaną narrację, ale poprzez gest, pozę i światło. Pod tym względem dzieło zapowiada późniejsze zainteresowanie Słupskiego portretem. Siła tej pracy tkwi w ciszy, skupieniu i grze światła.