Samuel Hirszenberg (1865 – 1908). Blast from the Past

Obraz  Samuela Hirszenberga został wystawiony w warszawskim TZSP w 1909 roku pod tytułem Akord. Na opublikowanej w Tygodniku Ilustrowanym czarno-białej fotografii praca ta budzi podziw. Przypuszczałem, że obraz ten zaginął a jednak odnalazłem w katalogu aukcji we francuskiem Boisgrad-Antonini w 2010 roku z wycaną 3,000 – 4,000 euro. Kolorowa fotografia bardzo mnie zawiodła. Czy aby na pewno Akord i Kapłanka to ten sam obraz?

Samuel Hirszenberg. Prêtresse (1906). Pastel sur papier. Signé et daté en bas à gauche 41 x 61 cm

Maria Melania Mutermilch (1876 – 1967). Blast from the Past

Trzy wczense prace Meli Muter. Portret syna artystki, namalowany na wzór portretu renesansowego, został opublikowany w 1907 roku. Z tego samego roku mamy poniżej Smutny kraj (1906), wielopostaciowy pochód zafrasowanych osób. KIlka lat później artystka namalowała dość groteskowy(?) Taniec (1913). Takich prac nie ma obecnie na rynku lecz kto wie co będzie w przyszłości bo gdzieś mogą wisieć.

Podziękowania dla czytelnika, który odnalazł te pracę na aukcji w Lempertz: https://www.lempertz.com/en/catalogues/lot/1134-1/253-mela-muter-maria-melania-mutermilch.html

Melania Muter. Spanischer Tanz (Danse espagnole), 1913

Sprawa sygnatury podjeta przez innego czytelnika: “Jak możliwe ze na zdjeciu jest to sygnatura Mela Muter a na obrazie Muter z lewej strony.” Moja odpowiedź: Prawdopodobnie artystka sygnowała pracę po lewej stronie znacznie poóźniej w sposób w jaki sygnowała wówczas inne swoje prace. Ślady pierwotnej sygnatury są nadal obecne na obrazie. O czym zapomniano u Lempertza to powołać się na tę fotografię z Tygodnika Ilustrowanego z 1914 roku – to przecież tez proweniencja i to bardzo mocna.

Andrzej Jerzy Mniszech (Mniszek) (1823 – 1905). Blast from the Past

Niedawno licytowany był na rynku tryptyk namalowany przez Andrzeja Mniszcha przedstawiający krawca Clootensa (https://polishartcorner.com/2023/04/05/andrzej-jerzy-mniszech-mniszek-1823-1905-5/). Inny tryptyk tego artysty, związany z Wiśniowcem, siedzibą Mniszchów, opublikował w 1885 roku warszawski periodyk Kłosy. Artysta opuszczając Wiśniwiec i przenosząc się Paryża zabrał ze sobą znaczną część kolekcji domowych obrazów. Tryptyk, Wspomnienie z Wiśniowca, być może przedstawia na skrzydłach rodziców artysty. Nie wiadomo czy obraz ten zachował się do dziś. Dyskusja o jego atrakcyjności może być przedwczesna, gdyż drzeworyt w Kłosach na pewno nie oddaje niuansów płótna.

Szymon Mondzain (1890 – 1979). Blast from the Past

A oto bardzo pozytywny artykuł o Szymonie Mondzajnie opublikowany w 1924. Artysta nosi swoje pewnie pierwotne nazwisko czyli Mondszajn. Są też w nim przedstawione trzy fotografie jego prac, w tym autoportret. Ten właśnie autoportret pojawił się na aukcji we Francji dwa miesiące temu (https://polishartcorner.com/2023/05/31/szymon-mondzain-1890-1979-21/) i został sprzedany aż za 18,000 euro. Należy teraz odszukać (na pchlim targu) te pozstałe dwa obrazy.

https://polishartcorner.com/2023/05/31/szymon-mondzain-1890-1979-21/

Roman Kochanowski (1847 – 1945). Blast from the Past

W 1893 roku warszawski Tygodnik Ilustrowany rozpisał konkurs dla artystów z nagrodami pieniężnymi. Należało jednak swoje nazwisko zachować w tajemnicy, pracy nie sygnować, i jedynie występować pod przybranym godłem. Tygodnik Ilustrowany opublikował szereg prac nadesłanych na swój konkurs w tym te dwie przez artystę określającą się jako ‘Zapomniany’. Bez trudu mogę przypisać Zapomnianemu nazwisko Romana Kochanowskiego. Nie pamiętam czy ten artysta zdobył jakąś nagrodę zaś tych dwóch prac nie widziałem na rynku, choć nie jest wykluczone, że później zostały sygnowane i być może gdzieś przetrwały. Kochanowski jeszcze w owym czasie malował ‘fotograficznie’, bardzo realistycznie. Od ok 1880 roku mieszkał na stałe w Monachium lecz w kraju (zaborach) czuł się już ‘zapomniany’. Bardzo to refleksyjnie smutne było godło artysty i takim z wyboru pozostał.

Alfred Wierusz-Kowalski (1849 – 1915). Blast from the 

Poszukujemy kolejnego obrazu Wierusza, sprzedanego w 1916 roku w Galerii Heinemanna (Monachium) Zygmuntowi Rosińskiemu z Poznania za 8,000 marek. Obraz ten został kupiony przez tę galerię w 1902 roku(!) za 4,000 marek. Jak widać, prace Wierusza nie sprzedawały się w Monachium tak szybko jak świeże bułeczki – obraz ten wisiał i wisiał tam przez 14 lat.