A oto bardzo pozytywny artykuł o Szymonie Mondzajnie opublikowany w 1924. Artysta nosi swoje pewnie pierwotne nazwisko czyli Mondszajn. Są też w nim przedstawione trzy fotografie jego prac, w tym autoportret. Ten właśnie autoportret pojawił się na aukcji we Francji dwa miesiące temu (https://polishartcorner.com/2023/05/31/szymon-mondzain-1890-1979-21/) i został sprzedany aż za 18,000 euro. Należy teraz odszukać (na pchlim targu) te pozstałe dwa obrazy.
Józef Mehoffer często malował swoją żonę Jadwigę. Portret uśmiechniętej kobiety siedzącej w krześle chyba jednak jej nie przedstawia. Obraz był pokazany na wystawie Secesji w Wiedniu w 1905 lub 1906 roku. Ciekawi mnie koloryt tej chyba zaginionej pracy
W 1893 roku warszawski Tygodnik Ilustrowany rozpisał konkurs dla artystów z nagrodami pieniężnymi. Należało jednak swoje nazwisko zachować w tajemnicy, pracy nie sygnować, i jedynie występować pod przybranym godłem. Tygodnik Ilustrowany opublikował szereg prac nadesłanych na swój konkurs w tym te dwie przez artystę określającą się jako ‘Zapomniany’. Bez trudu mogę przypisać Zapomnianemu nazwisko Romana Kochanowskiego. Nie pamiętam czy ten artysta zdobył jakąś nagrodę zaś tych dwóch prac nie widziałem na rynku, choć nie jest wykluczone, że później zostały sygnowane i być może gdzieś przetrwały. Kochanowski jeszcze w owym czasie malował ‘fotograficznie’, bardzo realistycznie. Od ok 1880 roku mieszkał na stałe w Monachium lecz w kraju (zaborach) czuł się już ‘zapomniany’. Bardzo to refleksyjnie smutne było godło artysty i takim z wyboru pozostał.
Poszukujemy kolejnego obrazu Wierusza, sprzedanego w 1916 roku w Galerii Heinemanna (Monachium) Zygmuntowi Rosińskiemu z Poznania za 8,000 marek. Obraz ten został kupiony przez tę galerię w 1902 roku(!) za 4,000 marek. Jak widać, prace Wierusza nie sprzedawały się w Monachium tak szybko jak świeże bułeczki – obraz ten wisiał i wisiał tam przez 14 lat.
Nie przypominam sobie abym widział ten obraz w muzeum lub na aukcji. Obóz kozacki Józefa Brandta ma olbrzymie wymiary, 159.5 x 302 cm i został kupiony w Galerii Heinemanna w Monachium 1910 roku za 6,270 marek sprzedany tam dopiero po sześciu latach w 1916 roku Zygmuntowi Rosińskiemu z Poznania za 20,000 marek (to były już marki ‘wojenne’). Gdzie jest ten obraz obecnie?
Lot 1203. Wywiorski, Michael Gorstkin (1861 Warsaw – 1926 Berlin). “Ruin in the Snow“, snowy, hilly landscape with dilapidated building in the foreground, oil on cardboard, signed on the lower left, 18x30cm, 22x34cm with frame. Opening 300 euro. Auktionshaus am See. 07/30/23. Sold 600 euro
Te dwa oleje Michała Wywiórskiego to są drobne jego prace i nisko zostały wycenione. Pracą znaczączą będzie np. ta na samym dole wpisu, opublikowana w Tygodniku Ilustrowanym w 1926 roku (obok kilku innych prac) by upamiętnić i przypomnieć jego twórczość na wieść o śmierci. Wywiórski był wielkim pejzażystą ale ceni się obecnie na rynku, nie wiem dlaczego, prawie wyłącznie jego okres monachijski. Potrzeba czasu, dobrej monografii napisanej przez historyka sztuki oraz wystawy jego znaczących pejzaży by zmienić tę percepcję.
Michał Wywiórski-Gorstkin. City in the Valley
Lot 1204. Wywiorski, Michael Gorstkin (1861 Warsaw – 1926 Berlin). “City in the Valley“, landscape view of wooded hills, some roofs visible, single building in the foreground at the edge of the picture, oil on cardboard, signed on the lower left, 18x30cm, 22,5×33,5cm with frame. Opening 300 euro. Auktionshaus am See. 07/30/23. Sold 500 euro
Praca Alicji Halickiej opublikowana w Tygodniku Ilustrowany w 1924 roku. Artystka kilka lat wcześniej zrezygnowała z prac kubistycznych (za namową męża) i ropoczęła nowe poszukiwania. Ta Pracownia wygląda rzeczywiście dobrze i trzeba czekać aż pojawi się kiedyś na rynku.
Obecnie na rynku dominują prace Wygrzywalskiego typu ‘Sprzedaż dywanów’ czy też ‘Modlitwa Arabów na pustyni’ z których pożytek mają obecnie chyba tylko domy aukcyjne. Czasami są też rybacy ciągnący sieci z brzegu morza. Brakuje natomiast prac tego artysty o dużym ładunku społecznym, malowanych w początkach XX wieku. Kilka z nich może pokażę w przyszłości. Obraz powyższy pochodzi z Tygodnika Ilustrowanego (1908 r.)