Lot 1390. Rare Judaica sugar bowl. Hersz Szyldberg/Warsaw/Poland/Russia, around 1862. 84 zolotniki. Hallmarks: Manufacturer’s mark, city and fineness mark, year mark, proof mark. 13.3 x 19 x 13.8 cm. Weight: 842 g. On four flared legs. Bellied body with engraved leaf decoration. In the corners figures of orthodox Jews. Finished with a hinged lid with two birds of prey and a plaque with Hebrew script. In Jewish thought, the eagle is the symbol of mercy. Starting €850. Kastern. 06/20/25
Sporo dobrych wyrobów ze srebra, polskich i żydowskich złotników wypływa ostatnio na rynku niemieckiem. Kiedy i w jaki sposób tam się znalazły? Różne myśli przychodzą do głowy. Dwie cukiernice warszawskiego złotnika z Nalewek, Hersza Szybdberga, na jednej aukcji to spora niespodzianka. Dodatkowo, obie wykonane w tym samym stylu, mające ten sam korpusz puszki, pochodzące z tego samego 1862 roku. Cukiernice różnią się dekoracjami korpusu puszki zaś dodatkowy bonus to chyba oryginalne kluczyki zamków. Każda z nich to majstersztyk sztuki i niejedno z polskich muzeów chętnie by je przygarnęło. Na rynku polskim można obecnie spotkać sporo falsyfikatów polskich sreber, szczególnie żydowskich jubilerów. Zwykle, te ‘nówki’ świeca się jak u psa cojones, mają złe znaki wykonancy i probierzy, zdobienia są tanio wykonane (odlane). Warto zwrócić uwagę na te dwie cukiernice i przypatrzeć się szczegółom jak i puncom.
Otrzymałem od znajomego (AW) taki oto opis o Szyldbergu opublikowany przez dr Izabellę Rejduch-Samkową (artykuł opublikowany w: Fołks-Sztyme, nr 46 (4857), 21.11.1987, s. 11):
Lot 1391. Rare Judaica sugar bowl. Hersz Szyldberg/Warsaw/Poland/Russia, around 1862. 84 zolotniki. Hallmarks: Manufacturer’s mark, city and fineness mark, year mark, proof mark. 13.5 x 19 x 13.8 cm. Weight: 784 g. In Jewish thought, the eagle is the symbol of mercy. Staring €850. Kastern. 06/20/25
Jerzy Kossak. Soldiers with horses in a winter landscape, 1942
Lot 1648146. Jerzy Kossak (Poland, 1886-1955). Soldiers with horses in a winter landscape. Jerzy Kossak 1942. Oil on panel, 35 x 50 cm. Estimate 12,000 SEK. Bukowskis. 07/14/25. Sold 20,000 SEK (~$2,105)
Stanislas Ignace WITKIEWICZ Dit Witkacy (1885-1939) (attribuée à) “Portrait féminin bleu” Pastel et fusain sur papier vert 64,5 x 50 cm (non encadré, quelques pliures). Provenance : * Collection particulière de Tadeusz ROZYCKI. Estimate €20,000 – 30,000. ACCORD ENCHERES COMPIEGNE VENETTE. 09/27/25
Rynek oddycha wakacyjnym życiem i pokazuję jedynie część poloników.
Stanisław Ignacy Witkiewicz. WTF???
Stanislas Ignace WITKIEWICZ Dit Witkacy (1885-1939) “Portrait féminin” Pastel et fusain sur papier brun, signé en bas à droite, daté 1930 XII et annoté. 64,5 x 50 cm (non encadré, quelques pliures). Provenance : * Collection particulière de Tadeusz ROZYCKI. Estimate €10,000 – 15,000. ACCORD ENCHERES COMPIEGNE VENETTE. 09/27/25
Stanisław Ignacy Witkiewicz. WTF???
Stanislas Ignace WITKIEWICZ Dit Witkacy (1885-1939) “Portrait féminin” Pastel et fusain sur papier brun, signé en bas à droite, daté 1931 IX et annoté NTT NP / TC + Empedecoco 64,5 x 50 cm (non encadré, quelques pliures). Provenance : * Collection particulière de Tadeusz ROZYCKI. Estimate €10,000 – 15,000). ACCORD ENCHERES COMPIEGNE VENETTE. 09/27/25.
Tadeusz Makowski. WTF???
Lot 115. Tadeusz MAKOWSKI (1882-1932) Jeune fille aux cerises Pastel sur papier H_17 cm L_12,5 cm Provenance : – Galerie Montaigne, Paris – Collection particulière, France. Estimate €2,000 – 3,000. Pierre Berge et Associes. 07/13/25, Sold €1,950
Adam Styka. WTF?
Lot 530261. Styka, Adam (Kielce/Poland 1890 – 1959 Doylestown/Pennsylvania), Oriental couple in front of a rocky gorge, oil on coarse canvas, signed lower left, 85.5 x 60.5 cm, in a wide wooden frame with offset golden ornamented inner strip, frame with traces of age, overall size: 105.5 x 80 cm. Estimate €200 – 300. Auktionshaus Saarbrücken. 08/02/25
Ludwik Gędłek. WTF???
Lot 81. Ludwig Gedlek. (Krakau 1847-1904) Rast vor dem Haus, signiert L. Gedlek, Öl auf Holz, 26,5 x 20,5, gerahmt. Starting €4,000. Dorotheum. 08/11/25
Antoni Kozakiewicz. WTF???
Lot 28. AntoniKozakiewiczPolish(1841 – 1929)forest landscape with streamoil on masoniteSigned lower right. Biography from Richter & Kavitz: Antoni Kozakiewicz was a Polish artist who studied at the Kraków Art Academy and worked in Vienna before moving to Munich in 1872. He exhibited in the Glass Palace in Munich from 1879-1899 before returning to work in Warsaw. Kozakiewicz participated in the Universal Exhibition in Paris in 1900. He is known for his portraits, genre scenes, rural motifs, historical scenes, and depictions of hunting.22 1/4″H x 28 1/4″W (board), 27 1/2″H x 33 1/2″W (frame). Estimate $700 – 900. Ripley Auctions. 07/26/25
Czesław Wasilewski. WTF???
Lot 181. Czeslaw Wasilewski, Polish, 1875 to circa 1947, oil painting on canvas depicting a winter hunting scene with Troika. Signed lower right. Framed. Frame 33 x 23 in, canvas 28 x 18 in. Estimate $100 – 150. Antique Arena. 06/20/25
Alfred Wierusz-Kowalski. WTF???
Lot 293. Alfred VON WIERUSZ-KOWALSKI (1849-1915) Loup dans la neige, huile sur panneau. Signé en bas à droite. H_20.5 cm L_31 cm. Alexandre Landre. 07/20/25
Alfred Wierusz-Kowalski. WTF???
Lot 294. Alfred VON WIERUSZ-KOWALSKI (1849-1915) Calèches dans la neige, huile sur panneau. Signé en bas à droite. H_20.5 cm L_31 cm. Alexandre Landre. 07/20/25
Wojciech Fangor. WTF???
Lot 103. WOJCIECH FANGOR (1922-2015), ATTRIBUTED TO, OIL ON CANVAS. Signed (reverse). Image Size: 40 x 40 in (101.6 x 101.6 cm). This painting comes with a COA issued by Artemis Gallery. Estimate £30,000-£40,000. Hartington Gallery. 07/13/25
Stanisław Kołakowski (?) Portret młodego mężczyzny
Lot 460. Kolakowski, Stanislaus Severinus: Active in Poland, c. 1810. Tempera. Portrait of a young, noble gentleman, facing the viewer in a black frock coat and red-lined cloak. In the background a view of the sky. Signed on the right side. Oval image section. Verso adhesive label with the artist’s name and ‘vertreten in der Sammlung Emden (Hamburg)’ inscribed. 9.5 x 8 cm. Rectangular leather frame with brass inner strip, in foldable leather case with flap. 14 x 11 cm. Opening €400. Peege. 07/16/25. SOld €400
Obawiam się, że bez pomocy autora portalu miniatury, p. Marka Klimka (https://miniatury.wordpress.com/) nie uda się ustalić się autorstwa tej pracy. Wydaje mi się, że niemiecki dom aukcyjny może się mylić podając nazwisko malarza jako Kolakowski (ew. Kołakowski). W Słowniku Malarzy Polskich nie ma takiego hasła artysty. Po trudach powiększania i obróbki sygnatury wyłania mi się nazwisko Kolanowski, natomiast po nazwisku nie mamy daty lecz jakaś forma słowa ‘pinxit’. Kolanowski to nazwisko popularne w województwie poznańskim i żyło tak kilka znanych osób. Nie ma natomiast śladu o malarzu miniatur. Czytelnicy zwykle nie zawodzą i liczę na rozwiązanie zagadki nazwiska malarza i jego biografii.
Odpowiedź Pna Marka Klimka nadeszła błyskawicznie. Zamieszczam ją w całości dziękując za obszerne wyjaśnienia.
Dzień dobry
Wyjaśnienie sygnowania tego portretu nie pozwala na udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. Można je odczytać jako Kolakowski , Kołakowski czy też wobec słabo widocznego drugiego k jako Kolanowski czy też Kołanowski.
Zanim dojdziemy do końcowych konkluzji należy skupić się na sugerowanych w opisie aukcyjnym imionach autora miniatury. Mają one brzmieć Stanislaus Severinus a te powtórzone zostały z notatki poprzedniego właściciela dołączonej do miniatury( zał ). Dom aukcyjny niepoprawnie je odczytał , prawidłowe brzmienie to Stanislaus Corvinus. Czy można te imiona dopasować do nazwiska osoby, która zajmowała się malowaniem miniatur. Tak, to Stanisław Korwin-Kossakowski, polski hrabia o szerokich zainteresowaniach . W jego danych biograficznych znaleźć możemy takie informacje ” Był postępowym i aktywnym właścicielem ziemskim. Kossakowski pisał komedie po francusku i polsku (opublikowano dwie powieści), religioznawstwo, popularyzował medycynę i higienę. Ponadto zajmował się malarstwem, malował obrazy religijne do kościołów i odnawiał stare; malował pejzaże, portrety i miniatury ; interesował się rzeźbą i architekturą. W pałacu w Warszawie Kossakowski zgromadził duże zbiory pamiątek: obrazów , antyków (w tym egipskich), starożytnej broni, bibliotekę liczącą 12 500 tomów”.
W literaturze występuje on jako Kollakowski :
1.Ernst Lemberger w swoim opracowaniu z 1911 roku wymienia go jako Kollakowsky Stanislaus Korvinus.
2.Wielka Ilustrowana Encyklopedja Powszechna z 1929, Tom VIII na stronie 11 podaje ,że to polski miniaturzysta pierwszej połowy XIXw. ( zał )
3.We współczesnej opracowaniu Leo Schidlofa z 1964r. ” Miniatures in Europe in the 16th, 17th, 18th and 19th centuries występuje nazwisko Kollakowski Stanislaus Korvinus.
Sprawę odczytu nazwiska wyjaśniona została , w zasadzie już w 1912 przez Zenona Przesmyckiego, który we wstępie do katalogu – PAMIĘTNIK WYSTAWY MINIATUR ORAZ TKANIN I HAFTÓW w WARSZAWIE pisze ” Tam za to najwcześniej — jeśli wyłączyć wojskowych, o których już wspominaliśmy — zaczyna między arystokracją szerzyć się miniatura amatorska. Najdawniej były znane i sławą pewną się cieszyły: Beata z Potockich Czacka i Walerya ze Strojnowskich Tarnowska (uczennica W. Lesseura). Katalog nasz podaje miniatury St. Corvina Kossakowskiego*)…. (*) Lemberger zwie go: Stanislaus Korvinus Kollakowsky.”.
Na wystawie pokazano miniaturę Kossakowskiego ( brak zdjęcia ), numer katalogowy 49b (zał).
Czy zebranie tych informacji stanowi rozwiązanie zagadki autora aukcyjnej miniatury.
Niestety nie.
Literatura odwołuje się do dwóch opisanych miniatur, które w sygnowane były po hrabiowsku ; na portrecie z 1811 Stanislaus Korvinus Kollakowski fecit 1811 oraz Sta Corwin Kossakowski fait le 19 Sept. 1812 .
Na naszej omawianej miniaturze widzimy skromny podpis – bez podwójnego ss i niewyraźnym k. Brak jest materiałów do porównań , znany jest tylko , z polskiej oferty aukcyjnej rysunek przypisany Kossakowskiemu (zał) .
Kto był więc sprawcą miniaturowego portretu jeżeli wykluczymy Stanisława Kossakowskiego.
Są dwa nazwiska , w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie znajduje się portrecik sygnowany “A Kołakowski 1851” natomiast Muzeum Narodowe w Krakowie posiada miniaturę podpisaną Kułakowski z opisem , iż autor może być tożsamy a warszawskim A.Kołakowskim.
Lot 112. Rafal Malczewski, Polish (Active in Canada) (1892-1965). Watercolour on paper showing a rural winter landscape with barn & cottage and mountains to the background. Signed l/r & titled indistinctly ‘’Chalet…, 1947’’. Image size: 14.5’’x21.5’’ (Frame size: 17.5’’x24.5’’). Estimate C$3,000 – 5,000. Harrington’s Auctioneers and Aprisals. 07/21/25. Sold C$3,800
Dobra akwarela Rafała Malczewskiego natomiast słabej jakości jej fotografie. Gdyby te góry były Beskidami a chaty były naszych górali to byłaby inna rozmowa. Pozostają wspomnienia po tym co artysta potrafił malować w okresie międzywojennym w Polsce.
Lot 274. LEBENSTEIN Jan (1930-1999), Composition, watercolor, ink and gouache on paper, signed lower right and dated 61, illegible inscription lower left “figure ….”, H: 24 cm, L: 17.5 cm. Estimate €800 – 1,000. Quai des Enchères. 07/10/25
“Figura” rzucona na rynek wakacyjny, warta oglądania jedynie z bardzo, bardzo daleka.
Lot 164. Władyław Stachowski Kuba 1852 -1932 Warschau. Am Ufer. Öl auf Mahagonitafel, 18 x 27 cm, mit Rahmen 26 x 36 cm. Signiert & datiert 1901 & bezeichnet “München” unten links. Estimate €200 – 400. Tiberius. 07/09/25. Passed
Olej Władysława Stachowskiego namalowany w Monachium, choć trudno tam o podobne widoki. Niemniej, niezła impresja, lecz z jakich okolic? Wycena symboliczna.
Los 605502. Reiter mit Zigarre / A horseman with cigar, Karl Czaplicki, Krakau, um 1910. Material: Silber 750/000, Gold, Rubin. Punzierung: Diana-Marke, Meistermarke. Maße: 26 x 31 x 12,5 cm. Gewicht: 2335 g. Zustand: gut. Strating €3,400. Auktionshaus Schwab. 07/26/25. Sold €6,500
Niezykle interesującą rzeźbę w srebrze autorstwa krakowskiego jubilera Karola Czaplickiego wystawił na sprzedaż niemiecki dom aukcyjny Auktionshaus Schwab. Karol Czaplicki to dobrze znane nazwisko jubilera którego zakład został założony w 1885 roku i trwał w okresie międzywojennym. Zakład mieścił się na Placu Mariackim 1 a później na Rynku Głównym. Rys biograficzy o Czaplickim został opublikowany na blogu przez Alicję Lisak w rozdziale o sklepach jubilerskich w Krakowie w XIX wieku: https://www.lisak.net.pl/dawne_widoki_krakowa/?p=26311. Dodam, że na rynkach srebra można znaleźć głównie wyroby sztućcowe wykonane przez tego złotnika. Zbieracze militariów mogą pokusić się o zakup np. orzełków legionowych wykonanych w zakładzie Karola Czaplińskiego, projektu Czesława Jarnuszkiewicza. Czasami, pojawiają się również medale pamiątkowe wykonane w tym zakładzie z okazji 500 rocznicy bitwy pod Grunwardem.
Rzeźba przedstawiająca Krakusa na koniu, cechowana nazwiskiem Karola Czaplickiego, jest niezwykła. Wykonana jest ze srebra, jest wymiarami duża, jest dość ciężka (ponad 2.3 kg), powstała jeszcze w okresie panowania cesarza Franciszka Józefa (punce austriackie). Patrząc na nią narzucają się natychmiast akwarele Juliusza Kossaka noszące podobne tytuły ”Drużba – krakowiak na koniu”, wykonane w latach 80-tych XIX wieku. Jestem przekonany, że te prace nie uszły uwadze Karola Czaplickiego i był nimi inspirowany przy przygotowaniu trójwymiarowego modela.
Juliusz Kossak. Krakus na koniu, 1888
Warto porównać kilka prac Juliusza Kossaka by dostrzec podobieństwa do rzeźby, jak też zaobserować drobne różnice. Interesujące dla mnie jest nazwisko rzeźbarza, który przygotował model służący do odlania tej rzeźby – nie wierzę by rzeźbiarzem był Karol Czaplicki. Interesuje mnie ile egzemplarzy ‘Krakowiaka na koniu’ zostało wykonanych. Nie był to odlew w brązie lecz w znacznie droższym srebrze (próba 750) a zatem być może powstał na specjalne zamównie.
Rzeźba wykonana w zakładzie Karola Czaplickiego może zainteresować zarówno kolekcjonerów polskich sreber jak też i polskiego malarstwa oraz rzeźby. Być może zachowały się księgi zakładu Czaplińskiego a może znajduje się gdzieś notatka opisująca tę pracę. Warto pogrzebać w papierach i książkach i oczywiście liczyć na wiedzę czytelników. Dla mnie ta praca to cymes.
Czytelnik blogu (JM – dziękuję za odzew) odnalazł w dawnej polskiej prasie informację o tej srebrnej rzeźbie. Jest o niej wzmianka w czasopiśmie “Przegląd Techniczny” z 29 grudnia 1904 roku: https://bcpw.bg.pw.edu.pl/Content/3800/53pt1904_nr_52.pdf. Na stronie 710 tego pisma można przeczytać o pracy Karola Czaplickiego. Skan strony pisma poniżej. Nizależnie, rzeźba ta wzbudziła zainteresowanie w Instytucie Sztuki PAN. W oparciu o załączony artykuł, datowanie tej pracy należy przesunąć na rok 1904. Trudno w tej chwili rozstrzygnąć, czy ta rzeźba była wykonana w jednym egzemplarzu czy też powstały również inne odlewy. Ciekawe jest czy może zachował się zakurzony i zapomniany gips służący do wykonania tego odlewu.
Otrzymałem kolejny list od czytelnika JM podkreślający, że autorem tej rzeźby jest Tadeusz a nie Karol Czaplicki. Tak rzeczywiście jest napisane w artykule z 1904 roku o cytowanej powyżej wystawie i tego wątpliwego dla mnie autorstwa poprzednio nie komentowałem.
Faktem jest, że na rzeźbie mamy puncę zakładu Karola Czaplickiego (K. CZAPLICKI). Nie jest dla mnie istotne kto wykonał odlew tej srebrnej rzeźby, lecz kto wykonał model gipsowy służący za wzór do odlewu. Wykonanie odlewu na wosk tracony to dość żmudna, trudna, pracowita robota wymagająca znajomości w tym zawodzie np. projektowania i późniejszego usunięcia wentów odpowietrzających, etc czy też obróbki surowej pracy z nałożeniem patyny. Jeśli Tadeusz Czaplicki rzeczywiście był biegły w odlewaniu przedmiotów to chwała mu za to, jednak prawdziwym autorem tej pracy jest nieznany artysta majacy duży talent w wyrzeźbieniu konia ale też i postaci usiadającego go jeźdżca. Jest wiele drobnych detali ubioru Krakusa wymagających dużej zręczności rzemiosła. Dlatego też jestem sceptyczny by autorstwo tej pracy przypisać Tadeuszowi Czaplickiemu, zupełnie mi nieznanemu jako rzeźbiarzowi. Ten Krakus-drużba to nie jest jakaś jarmarkowa robota. Proszę zapytać współczesnych artystów posiadających dyplomy i certyfikaty czy gotowi byliby wykonać taką pracę (obecni rzeźbiarze artyści są gotowi pospawać parę prętów by być z tego dumni, np. https://polishartcorner.com/2023/07/03/miroslaw-balka-1958-7/).
Wątek autorstwa tej rzeźby warto kontynuować lecz w oparciu o archiwalia rzemieślnicze a nie wyłącznie o notakę w gazecie, niepotwierdzoną w innych źródłach. Tadeuszowi Czaplickiemu pracownicy MNK przypisali autorstwo drobnej zawieszki medalowej dla sekcji wioślarskiej Akademickiego Związku Sportowego w Krakowie z 1923 roku. Skłaniam się do opinii, że rzeźbę odlano w jednym z wiedeńskich zakładów specjalizujących się w wykonywaniu dość skompikowanych prac rynkowych, natomiast jego obróbkę oraz uzupełnienie detali mógł wykonać Tadeusz Czaplicki. Jest to jedynie moja hipoteza nie mająca jednak żadnych podstaw literaturowych.
Na skutek presji wywieranej na mnie w listach dodam, że dopuszczam hipotezę inych osób mówiącą, iż odlew został w całości wykonany i zaprojektowany w pracowni Karola Czaplickiego. Dowodów jednak jak do tej pory nie ma na to żadnych.
Głowa Diany, Punca austriacka na rzeźbie Krakusa
Kluczem do rozwiązania zagadki o miejscu wykonania odlewu tej rzeźby może być analiza puncy Diany. Takie punce były dość dokładnie znakowane miejscem wykonania oraz próbą srebra (https://www.silvercollection.it/austriansilverhallmarks.html). Grupa czytelników spodziewa się literki „K” obok głowy Diany aby potwierdzić miasto Kraków. Niestety, ale liteka miasta jest niewyraźna na załączonej powyżej fotografii. Niektórzy poniżej brody Diany widzą cyferkę „4” sugerującą, zgodnie z opisem katalogowym, próbę srebra 750/1000. Należy poprosić dom aukcyjny o kilka fotografii tej puncy bo może pod innym kątem da się coś więcej odczytać.
Ja ze swojej strony usiłuję dowiedzieć się czegoś więcej o tej rzeźbie w warszawskim środowisku kolekcjonerów sreber. Jak do tej pory, spotkałem się z opinią (zbieżną z moją), że nie została odlana w Krakowie lecz być może Wiedniu. Dowodem byłaby literka na puncy, lecz ta jest nieczytelna. Generalnie, Krakus na koniu jest odmienny od dobrze znanych, dość innych produktów Karola Czaplickiego (łyżki, kubki, biżuteria, odznaki, wyroby o treści patriotycznej), że trudno znaleźć między nimi wspólny mianownik. Niewątpliwie, produkt finalny powstał w tym zakładzie o czym świadczy imienna punca. Jednak to nie wyjaśnia etapów powstania rzeźby oraz jej autorstwa. Mam porzyjaciół w Krakowie i nie jest moim celem ranienie ich uczuć. Trzeba jednak dotrzeć do prawdy, o ile znajdą się ku temu fakty a nie życznia.
PS. Znanym jest faktem występowanie na polskim rynku identycznych srebrnych świeczników z imiennymi puncami różnych warsztatów. Tłumaczenie jest proste – zakłady kupowały półprodukty, składały je i wbijały własną puncę. Podobne przypadki spotykamy np. w przypadku niektórych identycznych cukiernic.
Wątek Krakusa na koniu jest przedmiotem dużego zainteresowania. W tej sprawie otrzymałem dwa listy od Profesora Michała Myślińskiego z Instututu Sztuki PAN w Krakowie, mającym w dorobku naukowym szereg publikacji na temat krakowskch sreber (https://www.ispan.pl/instytut/kadra/michal-myslinski-prof-pan). Za jego zgodą publikuję dwa listy odnoszące się do wpisu na blogu (w drugim pominąłem drobne wątki osobiste). Dziękuję p. Myślińskiemu za bardzo drobiazgowe uwagi.
Wielce Szanowny Panie, z wielce uwagą przyglądam się dyskusji, dotyczącej rzeźby “Krakusa”, bo sprawy krakowskiego złotnictwa, w tym jego historii, pasjonują mnie w sposób szczególny. Przede wszystkim wdzięczny jestem, że podzielił się Pan informacją o samym dziele, a tym bardziej za wywołanie dyskusji o nim. Pozwolę sobie zabrać głos w tej dyskusji, ale proszę to traktować tylko jako głos i raczej dodatek, a nie próbę rozstrzygania czegokolwiek! A zatem… w samym dziele poniekąd skupiają się jak w soczewce wszystkie problemy badawcze, dotyczące złotnictwa krakowskiego, a polskiego – w ogóle. Nie znamy bliżej historii dzieła – “wypłynęło” ono za granicą, a jedyne co wiemy (być może dom aukcyjny wie coś więcej), to fakt, że nie jest to np. strata wojenna, poszukiwana przez Polskę. Dlaczego pojawiło się na aukcji w Niemczech, a nie w Polsce? Czy to wynik historii dzieła (sprzedane przed wojną, w czasie wojny, po wojnie?) czy to tylko chęć uzyskania lepszej ceny za granicą (nb. obecnie cena ta nie wydaje się zawyżona, a wręcz przeciwnie – jest atrakcyjna!). Ergo – niewiele wiemy o losach przedmiotu, choć np. na krakowskim rynku antykwarycznym pojawiały się już artefakty i dokumentacja związane z Czaplickimi. Kolejna kwestia – znakowanie. To pozostaje bez zarzutu (o ile mogę sądzić ze zdjęć) – mamy znak “K.CZAPLICKI”, obok w pięciokącie głowa Diany (sam kształt pięciokąta od razu wskazuje tzw. próbę, bo linie proste miały wartosć 150, zatem 150×5 daje wartosć liczbową stopu; warto podkreslić, że ta próba była mniej chętnie stosowana), obok jest znak probierni (litera w prostokącie o ściętych narożnikach). Niestety – nie widać dobrze litery oznaczającej miasto probierni – w przypadku Wiednia byłoby to “A”, w przypadku Krakowa – “E” (K to system polski, po 1920 roku). Sądzę, że jest tam “E” Krakowa, bo Czaplicki nie wiózłby do Wiednia dzieła do cechowania – to byłoby pozbawione sensu, bo znak przybity w Krakowie był ważny w całych Austro-Węgrzech. Bywało odwrotnie – na wyrobach z oznaczeniami wiedeńskimi krakowscy złotnicy wybijali swój znak firmowy (o nim niżej) – bo to poniekad utwierdzało kupujących, że znany krakowski złotnik lub jubiler niejako gwarantował tym znakiem jakość wyrobu. Był to zatem taki “zestaw importowy” znaków. Pewien problem pojawia się przy interpretacji oznaczenia “K.CZAPLICKI” – nie jest to bowiem ścisły imiennik Czaplickiego (wedle zasad austriackich były to sygle imienia i nazwiska, często z trzecią literą od drugiego imienia lub drugiego członu nazwiska), ale znak jego wytwórni (onegdaj nazywano je stampiliami). Użycie takiego znaku wprowadza pewien “bałagan” – bo oznacza on po prostu, że dzieło powstało w wytwórni Karola Czaplickiego, ale nie oznacza, że jest jego dziełem – tzn. nie oznacza, że bezdyskusyjnie, że to Karol Czaplicki wykonał tę rzeźbę. Tu pojawia się kwestia nierozstrzygalna bez jednoznacznego dowodu, np. relacji – nie wiemy, kto sporządził “oryginał” (skłaniam się do tego, że to metoda traconego wosku, bo przecież nie tzw. guma), ale pierwowzorem może być wskazana akwarela Kossaka, przedstawiająca krakusa jako członka banderii. No i kwestia kolejna – teoretycznie wskazanie w przekazie “Przeglądu”, że to dzieło Tadeusza Czaplickiego może być prawdą, ale może być też po prostu pomyłką. Tego po prostu nie wiemy – faktem jest, że obaj Czapliccy prowadzili własne firmy (mieli do tego prawo już posiadając stopień czeladnika, choć przyjęte było, ze powinno się posiadać stopień mistrza). Zatem istnienie dwóch firm Czaplickich mogło spowodować, że dziennikarz pomylił Karola z Tadeuszem, ale z drugiej strony czytamy wyraźnie – że krakus powstał w firmie Karola, ale wykonał go Tadeusz. A to już na błąd nie wygląda, tylko świadome wskazanie kto był autorem, i gdzie rzeźba powstała. Co więcej – Karol był nauczycielem Tadeusza, zatem praca tego rodzaju mogłaby być np. pracą mistrzowską Tadeusza (ale to tylko gdybanie!). Osobna kwestia to czas powstania rzeźby – to, że pojawia się ona w opisie słynnej wystawy metalowej w 1904 roku, nie oznacza, że powstała z myślą o wystawie, bo mogła powstać wcześniej, a na wystawie tylko ją eksponowano.
Przepraszam za pewien chaos wypowiedzi, ale – tak jak pisałem – ta rzeźba raczej przywołuje pewne problemy, z jakimi się borykamy, niż je rozwiązuje definitywnie.
Z wielkim poważaniem Michał Myśliński Dr hab. Michał Myśliński prof. ISPAN Pracownia Rzemiosła Artystycznego i Designu Biuro w Krakowie
(…) Nie ulega wątpliwości, ze rzeźba jest zaskakująca – klasą, pewnym dowcipem (żarzące się cygaro), pierwowzorem (Kossak), a nawet wagą (to mniej więcej waga kompletu sztućców na 6 osób). Tu pojawia się osobna sprawa – to nasze zaskoczenie wynika z przeświadczenia, że Kraków był zbyt małym ośrodkiem na prace tej klasy. Kraków rzeczywiście był małym ośrodkiem złotniczym, gdzie klientela była uboższa, nieliczna choćby w porównaniu ze Lwowem jaki przede wszystkim z Warszawą, która była znaczącym ośrodkiem produkcji i eksportu sreber – na cały świat i całe Imperium Rosyjskie. W tym czasie w Krakowie powstają głównie wyroby galanterii stołu, drobna biżuteria, liczne dzieła o przeznaczeniu kultowym (okłady obrazów, korony itp). Ale nie oznacza to, że taka rzeźba – z pewnością tzw. rzeźba gabinetowa – nie mogłaby w Krakowie powstać; mamy tutaj pewne błędne koło – nie znamy tego rodzaju dzieł z Krakowa, a zatem gdy pojawia się takie, to budzi ono nasz niepokój i niepewność, czy to nie fals, kto był autorem, czy Kraków miała środki techniczne na takie realizacje, czy wykształcenie warsztatowe złotników i jubilerów pozwalałoby im na taką realiację itp.Tu, niezaleznie od tego, jakim ośrodkiem złotniczym był Kraków, trzeba podkreslić, że obok zwykłym aspiracji artystycznych złotników, mieli on możliwość podnoszenia swoich kwalifikacji, także artystycznych – działało już w Krakowie Muzeum Techniczno-Przemysłowe organizujące kursy zawodowe i artystyczne, a w nieodległej przyszłości powstało Stowarzyszenie Polska Sztuka Stosowana (1901), później – Warsztaty Krakowskie (1913). Wydaje mi się, że rzeźba jest pewnym ewenementem na tle tego, co znamy z Krakowa, ale jest jak najbardziej “możliwa”! Rzeczywiscie zaś – póki nie otrzymamy niezbitego dowodu na to, kto jest autorem rzeźby (tj. patrycy) poniekąd musimy zaufać przekazowi z “Przeglądu” z 1904 roku, choć zawsze można – a nawet należy – zastanawiać się, czy to przekaz bezdyskusyjny. (…). Serdecznie pozdrawiam i pozostajemy w kontakcie! Michał Myśliński
Lot 61. POPIEL Thaddeus, 1863-1913. Bouquet with Ewer and Fruit Cup, oil on canvas (slight indentation, small restoration), signed lower right 101 x 70 cm. Estimate €1,000 – 1,500. Rossini. 07/03/25. Sold €2,200
Współautor wielu panoram (Racławicka, siedmiogrodzka, Golgota), autor portretów, pejzaży, prac religijnych i historycznych, fesków, scen rodzajowych, lecz nie wspomina się o martwych naturach. Wiele drobiazgowych detali na tym płótnie, brakuje choćby wzmianki o jego pochodzeniu i dlatego autentykację zostawiam innym zadowalając się jedynie tym znaleziskiem katalogowym.
Czytelnik JM nadesłał list i uzupełnił ten wpis informacją o poprzedniej sprzedaży tej pracy w tym samym domu aukcyjnym 13 grudnia 2019 roku. Obraz przez wycenie €1,000 – 1,5000 został wówczas sprzedany za €900.
Bolesław Biegas (Biegalski). Zranione życie, (2/8)
Lot 49. Boleslaw Biegas. Zranione życie (Wounded Life), bronze with black patina, incised with the artist’s signature and stamped with the number and foundry mark “Boleslaw Biegas Blanchet Fondeur 2/8” lower edge; 15 x 19 7/8 x 6 1/4 in. (38.1 x 50.5 x 15.9 cm). Conceived in 1907 and cast at a later date, in France, this work is number 2 from an edition of 8. Provenance: Private Collection; Sotheby’s, New York, September 29, 1994, lot 16A; Private Collection (acquired at the above sale); Thence by descent to the present owner. Estimate $8,000 – 12,000. Phillips. 07/02/25. Sold $13,000
Ta rzeźba Bolesława Biegasa opisana jest w albumie Xaviera Deringa pod nazwą Cierpienie (La Vie Blessee), z datą wykonania w 1905 roku. Pokazany jest tam olew w brązie z ciemo-brązowo patyną lecz nie jest podane jaka odlewnia ją wykonanła. Obecna rzeźba o czarnej patynie z domu Phillips pochodzi z kolekcji zmarłych niedawno Alicji i Stanisława Jonasów (część kolekcji malarstwa lictował kilka dni temu Shapiro Auctions). Jest to jeden z ośmiu egzemplarzy i podejrzewam, że może to być produkcja pośmiertna. Początek obecnego lipca jest znakomity dla polskiej rzeźby na zachodnich rynkach.