
Bardzo sobie cenię wczesną twórczość tego malarza. Jego krótkotrwałe zafasynowanie japonizmem doprowadzilo do powstania kilku znakomitych martwych natur. Im póżniej było tym gorzej dla jego prac. Przykładem jest ten trochę banalny portret kobiety. Dom aukcyjny sugeruje, że namalowaną jest jego żona, Pola. Cena estymacyjna jest nierealna.
lot 114. A very old painting by Meyer Trebac, Mauricy Trebacz 1904 . 1861-1941 Warsaw Poland, died in the Lodz Ghetto, during the Holocaust. Graduated from the Kraków where he enrolled in the Academy of Fine Arts. A quality portrait of a woman, probably his wife Perla, Paula, Trevech. The painting is in great condition. Underwent conservation / rehabilitation / treatment, in 2009. Dimensions about 77 * 105 cm, without the frame.Dimensions about 90 * 117 cm with frame. A rare painting, a great opportunity for a collection of extinct Jewish painters by the Nazi. The painting originates from a Haifa family. Estimate $6,000 – 10,000. Art Assets. 12/29/20
Pozwoliłem sobie dodać fotografię z książki o której wspomina p. Piotr:

Zdjęcie bardzo podobnego portretu znajduje się w Albumie Artysty (zbiory ŻiH), który odnaleziono w pracowni M.T. w gettcie łódzkim. Obraz z fotografii opisany został jako “Portret młodej kobiety” datowany na 1903 rok, zgodnie z opisem również oryginał zaginął choć zachowała się informacja kto był jego właścicielem przed wojną. Nie dysponuję pełnym opisem portretu z Albumu (z wymiarami, miejscem sygnowania i podłożem), aukcjoner też dość zabawnie opisuje obiekt (baardzo stary obraz w baardzo dobrym stanie ale po konserwacji:) zapominając o podaniu informacji o podłożu i rodzaju zabiegów konserwatorskich. Według mnie jednak, po porównaniu czarno-białej fotografii zaginionego obrazu ze zdjęciem wystawianego portretu, nie jest to ten sam obraz a raczej (przy założeniu, że obraz z aukcji jest oryginałem) kolejna wersja na co wskazywałaby też różnica w datowaniu. Jest również możliwość, że zabiegi konserwatorskie nieco zmieniły obraz oryginalny ale to już dywagacje, których nie rozstrzygnie się bez wglądu do dokumentacji.
Dziękuję za uwagi i spostrzegawczość. Pozwoliłem sobie dodać do wpisu fotografię pracy o której Pan wspomina.
Dzień dobry.Chciałbym się odnieść do Państwa komentarzy.Otóż odnalazłem ten obraz i nabyłem go.Rzeczywiście początkowo myślałem, że to falsyfikat, ale po przeprowadzeniu badań ekspertka stwierdziła, że to ten właśniezaginiony obraz.W świetle UV wyraźnie widać, które elementy zostały domalowane wprocesie konserwacji, co tłumaczy fakt, że płótno musiało być wywiezione zwinięte w rulon.Zostało poddane zabiegom konserwatorskim (jest etykieta profesjonalnej konserwacji) płótno zostało zdublowane i naciągniętena nowe krosno.Przedwojenna dokumentacja wskazywała, że obraz został wywieziony z Polski, co tłumaczy jego stan widoczny w zdjęciach UV i brak wzmianek o nim przez dekady.Zdjęcie tego portretu znajduje się w Albumie Artysty (zbiory ŻiH),który odnaleziono w pracowni Maurycego Trębacza w gettcie łódzkim, jak wspomina p. Piotr.Obraz z fotografii opisany został jako “Portret pani Wulfsonowej zŁodzi” i zgodnie z opisem oryginał zaginął choć zachowała się informacja kto był jego właścicielem przed wojną.Obraz ten był wystawiany w 1926 roku na wystawie w Łodzi.
Pozostaje kwestia rozbieżności w datach: w katalogu figuruje 1903, a na obrazie 1904. Najprawdopodobniej to błąd drukarski, bo gdyby to był falsyfikat, to fałszerz nie zbagatelizowałby tak ważnego elementu na obrazie.
I jeszcze kwestia portretowanej osoby. Nie jest to żona artysty, anajprawdopodobniej Helena Wulfson, żona znanego łódzkiego okulisty Wilhelma Wulfsona.W 1904 roku Helena miała 37 lat. Jej rodzina, zamożna i związana złódzkim przemysłem, mogła sobie pozwolić na zamówienie takiegoportretu u renomowanego artysty jakim był Trębacz.