
Sygnowany drzeworyt Tadeusza Cieślewskiego (syna) przedstawiający Farę w Pucku.
Lot 293. Tadeusz Cieslewski II (Polish, 1895-1944) – Woodcut. Signed (pencil). Plate: 18x13cm. Estimate $150 – 300. Pasarel. 01/26/22

Troszkę to dziwne, że Pasarel z Izraela nie potrafi wyjaśnić, które to miasto, najprawdopodobniej palestyńskie, namalował Abraham Neumann.
Gwoli przypomnienia: również i ten malarz został zamordowany przez Niemców.
Lot 261. Abraham Neumann (Polish, 1873-1942) – Landscape on an Ancient City, Oil on Board. Signed. 32x40cm. Estimate $1,000 – 2,000. Pasarel. 01/26/22

Akwarela Artura Szyka niespotykanie nisko wyceniona. Na domiar złego, znalazła się ona na aukcji w Bonhams (USA) w 2015 roku z wyceną $3,000 – 5,000 ….i została zdjęta z tej aukcji. Wydaje mi się, że mrówczej precyzji rysunku Szuka nie da się sfałszować. Może zatem jest to jakaś forma litografi? Należy włożyć trochę wysiłku przed aukcją by wiedzieć co się licytuje.
Lot 502. ARTHUR SZYK Connecticut/Poland, 1894-1951. View of a rabbi reading from the Torah. Signed with Hebrew initials in the candlestick. Gouache on paper, sheet size 11.75″ x 10″. Framed 19.25″ x 17″. Provenance: Galleries Maurice Sternberg, Chicago. Label verso. Estimate $500 – 1,000. Eldred’s. 02/11/21

T. Józefowiczowi (Tadeuszowi?) nie brakowało ani chęci ani talentu w kopiowaniu kompozycji polskich monachijczyków. Ta górna akwarela wygląda na inspirowaną być może pracą Józefa Brandta a dolna na Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Dorotheum bada głębokość wody w nowym roku
Lot No. 138-075604/0002. T. Jozefowicz, Polen um 1930. Schlitten im Winter und Fuhrwerk nach der Heuernte, beide signiert und datiert T. Jozefowicz 1930, Aquarell auf Papier, 15,5 x 30,5 cm, gerahmt, (2). Starting 320 euro. Dorotheum. 01/25/22

Lot 76. Ecole de l’Est (Pologne ?) du XIXème d’après la Vierge de Sokalskiej de 1724, Vierge à l’enfant, huile et dorure sur panneau (accidents) – 47 x 37cm. Estimation : 200 – 300 €. Hôtel des Ventes Montpellier-Languedoc. 01/18/22. Sold 1,900 euro
To jest trudny obraz dla kolekcjonerów: Matka Boska Sokalska. Byłem świadkiem, gdy ok 20 lat do Desy w Warszawie, jeszcze przy Placy Zbawiciela, ktoś przyniósł do wyceny obraz o charakterze religijnym. Przysłuchiwałem się wtedy rozmowie kierownika (a może już właściela Desy), słysząc od niego by obraz ten właściciel podarował kościołowi bo zainteresowania tego typu pracami nie było.
Jak będzie w przypadku obecnego obrazu z aukcji francuskiej? Być może inaczej bo obraz wygląda na powstały sprzed spalenia się oryginału co można chyba potwierdzić na podstawie sztychu z przełomu XVII/XVIII wieku. Zatem może być to w miarę wierna kolorystycznie i artystycznie kopia (dopuszczam inne opinie w obu sprawach). Wycena jest atrakcyjna i nie ma nic złego by posiadać w domu starą kopię zniszczonego obrazu o charakterze religijnym.
Poniżej skopiowałem informacje o historii obrazu.
W kościele bernardynów w Sokalu do 1843 r. znajdował się cudowny obraz Matki Boskiej Pocieszenia, którego historię – jak zanotował skrupulatnie Edward Rastawiecki (1857) – „przechowało z odległych czasów gminne podanie, w księdze zdarzeń klasztoru OO. Bernardynów Sokalskich zapisane, a przez różnych pisarzy późniejszych podobnie powtórzone”. Według tradycji, obraz był dziełem nawróconego na wiarę chrześcijańską Litwina, Jakuba Wężyka, zatrudnionego w Krakowie przez blisko 10 lat na dworze Władysława Jagiełły. Artysta „wiele obrazów malował, wizerunki królewskie i różne zdarzenia wystawiające” (Rastawiecki). W 1392 r. utracił wzrok, który odzyskał, pielgrzymując do Częstochowy i polecając się opiece Bogarodzicy. Po powrocie do domu postanowił odtworzyć pędzlem cudowną ikonę, lecz wciąż zawodziła go pamięć, pomimo trzykrotnie ponawianych pielgrzymek na Jasną Górę. Powracając z ostatniej (już tym razem z wykonanym na miejscu malowidłem), niestrudzony artysta znalazł w domu, na pozostawionej desce cyprysowej, świeżo odmalowany obraz i gorejące przed nim świece. Zdumiały i przelękły, doznał objawienia, iż w nagrodę za wytrwałość w dążeniu do wykonania kopii doskonałej, takową właśnie otrzymał, stworzoną przez anioła.
Wężyk przekazał cudowną ikonę cerkiewce greckiej w Sokalu, gdzie mieszkał i potem niedługo umarł. Odtąd cerkiew, a potem kościółek, wzniesiony z pali dębowych na kępie Bugu, ustawicznie niszczyli Tatarzy (np. w 1498 r.), lecz obraz zawsze wychodził bez szwanku. W 1599 r. sprowadzono tu bernardynów i wystawiono dla nich klasztor, a w 1619 r. poświęcono tu kościół p.w. Pocieszenia Najświętszej Matki Bożej. Kościół z klasztorem stanowił potężną twierdzę, na ogół niezdobytą (czego doświadczył Bohdan Chmielnicki w 1648 r.). Jan III Sobieski po wiktorii wiedeńskiej ofiarował Matce Bożej chorągiew zdobytą na Turkach, bogato haftowaną złotem i srebrem. W 1723 r. obraz ogłoszono dekretem za cudowny, poczym wyjednano w Rzymie pozwolenie na jego koronację, które nastąpiło 8 września 1724 r., dopełnione przez arcybiskupa lwowskiego Skarbka. Złote korony, fundacji wojewody wołyńskiego Michała Potockiego, poświęcił Innocenty XIII. 25 maja 1843 r. obraz spalił się w pożarze kościoła. Jego kopia, malowana na blasze miedzianej, po II wojnie światowej znalazła się w krakowskim kościele bernardynów.
Liczniejsze były kopie graficzne, wśród których wyróżnia się okazały i dekoracyjny sztych (akwaforta z miedziorytem) gdańszczanina Samuela Donneta, działającego nad Motławą w latach 1699 – 1734. Zrytmizowana i płaska kompozycja przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem na lewym ręku. Postacie, w koronach i sukienkach szczelnie wypełnionych klejnotami, układającymi się w ornament, flankuje po bokach rozsunięta wzorzysta kotara. Rycinę zamieszczono w dwóch drukach autorstwa Ignacego Orłowskiego, które ukazały się w Zamościu w 1724 r. pod tytułami : Plausus triumphalis fulmini hostium id est tra beatae Potocciorum Cruci oraz Wieczność nieustaiącey pamiątki w koronach złotych (…) obrazu Nayświętszey Maryi Panny (…) w Sokalskiej bazylice.

Troche zlekceważony tą ‘atrybucją’ portret głowy lwa autorstwa Tadeusza Styki. Sądzę, że jest to praca tego malarza, który tworzył bardzo rozbudowane kompozycje związane z tymi zwierzętami.
Lot 281. Tadé STYKA (1889-1954). Portrait de lion attribué à Tadé Styka. Signé Tadé St en bas à droite. Huile sur panneau. 39 x 52 cm. Estimate 800 – 1,000. Gerpinnes, Belgique. MJV Soudant. 01/23/22. Sold 4,252 euro

Rysunek wygląda tak realistyczny jakby to była fotografia. Z zainteresowaniem szukałem informacji o tym artyście. Okazuje się, że jest nim Julian Henisz (1944 – 2018). Biografię znalazłem w nekrologu opublikowanym w Piaseczno News w 2018 roku. Wydaje mi się, że francuski dom aukcyjny pisał właśnie o tym artyście, zniekształacając zarówno jego imię i nazwisko. Dodam, że w Polsce na rynku aukcyjnym Juliusz Henisz praktycznie nie istnieje.
Julian Henisz był absolwentem warszawskiej ASP. Zajmował się malarstwem, rysunkiem, grafiką, ceramiką architektoniczną i witrażem. Otrzymał wyróżnienie i I. nagrodę (w zespole) na I. ogólnopolskim konkursie na malarstwo ścienne dla gmachu A.W.F. w Warszawie (witraż, 1969/70). Był członkiem ZPAP (sekcja malarska) od 1973 roku oraz ZPAP Polska Sztuka Użytkowa (od 1985 roku), zaś w roku 2000 wstąpił do dwóch grup artystycznych – Grupy Piaseczno oraz Triady. Wykonał liczne projekty i realizacje, zarówno indywidualne, jak i zespołowe dla architektury świeckiej i sakralnej (ceramika, witraż). Wystawiał w galeriach polskich i europejskich. Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych oraz państwowych, w kraju i za granicą. W 2016 roku artysta przekazał w darze Konstancińskiemu Domowi Kultury materiały dotyczące rodzin Heniszów, Machlejdów, Hersów i Müllerów. W zbiorze tym znalazło się ponad 300 fotografii, blisko 30 obrazów olejnych oraz ponad 80 rysunków, które stały się bazą kolekcji mającego powstać Muzeum Konstancina.

Lot 652. Julius HEINISZ (né en Pologne vers 1941). Mare et sous bois. Fusain signé et daté 1990 en bas à droite, 49 x 32 cm. Estimate 59 – 100 euro. Côte Basque Enchères Lelièvre – Cabarrouy. 01/31/22

Dwie litografie Jana Lebensteina wzięte z teki wydanej w 1966 roku. Egzemplarze wyjęte z różnych tek. Moim zdaniem, zamiast je licytować to warto dołożyć ok $1,000 by upolować oryginalny rysunek tuszem tego artysty z podobnego okresu. Zdarza się dość często.
Lot 1042. Jan Lebenstein (Polish, 1930-1999). Plates Four and Ten from Carnet Incomplet, 1966, edition of 80. Both signed and dated “Lebenstein 66” in pencil l.r., numbered “…/80” in pencil l.l., and embossed with plate number l.r. Lithographs printed in umber on wove paper, image sizes to 13 5/8 x 9 7/8 in. (34.6 x 25.2 cm), unmatted, unframed. Condition: Full sheets with deckled edges, toning to edges of sheets, Plate 10 with water staining to lower edge (far outside of the image), Plate 4 with even overall toning. Estimate $400-600. Skinner. 01/30/22