Ludwik Klimek (1912 – 1992)

Ludwik Klimek. Bouquet de fleurs

Lot n°544. Ludwig KLIMEK (1912-1992). Bouquet de fleurs. Huile sur toile. Signé en bas à gauche. 65 x 50 cm. Estimation 200 – 300 €. Canner Encheres. 08/01/20

Dwa oleje, martwe natury, Ludwika Klimka z nadchodzących aukcji. Generalnie, dają się zauważyć niskie ceny na prace tego malarza, naet chyba niższe niz sprzed pięciu laty. Być może jest ich zbyt wiele. Martwe natury mało zaskakują a, dyskretnie malowane i chyba lepsze, nagie dziewczyny na plaży pojawiają się dużo rzadziej. W Polsce jak do tej pory żadnej z domów aukcyjnych nie zainteresował się tym malarzem i nie zrobił wystawy jego prac – mało da się na razie na nim zarobić. Jeśli kupować Klimka to trzeba dokonywać sporej selekcji i starać się o te subiektywnie najlepsze.

Ludwik Klimek.F lowers in Spring, 1958

Lot 124. KLIMEK (20th century). “Flowers in Spring, Menton 1958″. Oil on canvas signed lower right, titled on the back. 74 x 60 cm. Estimate 200 – 250 euro. Dupont & Associes. 07/24/20

2 thoughts on “Ludwik Klimek (1912 – 1992)

  1. W warszawskim oddziale Sopockiego Domu Aukcyjnego akurat od 20 lipca wystawione są prace Klimka (wystawa połączona ze sprzedażą).

    • Załączam krótki Essay NT LUDWIKA KLIMKA :Sopocka kolekcja Ludwika Klimka.
      Polska kolonia malarzy w Paryżu, na przełomie XIX i XX wieku, w poszukiwaniu słońca
      zapoczątkowała podróże artystyczne do Bretanii i Prowansji na Lazurowe Wybrzeże. Oba miejsca
      były bardzo ciekawe, nieco jednak odmienne. Bretania łączyła się z żywiołem oceanu, a Prowansja
      ze słońcem Morza Śródziemnego. Z obydwoma regionami przez wiele lat, związana była duża grupa polskich artystów i ich przyjaciół, przeważnie francuskich malarzy.
      Powstało tam wiele ważnych i znaczących dla historii sztuki polskiej dzieł. Na północy tworzyli między innymi: Ślewiński, Boznańska, Makowski, Wankie, Zak, Mondral, a na południu: Pankiewicz,Zawadowski, Hayden, Kisling, Muter, Zielenkiewicz, Nacht, Cybis i wielu mniej znanych jak: Blonder,Prochaska, Sperling czy Klimka – Malarza urodzonego w 1912 roku, który po studiach w Krakowskiej Akademii w marcu 1939 roku wyjechał na stypendium do Paryża. Niezgłębione powojenne losy artysty zmarłego na południu Francji w 1992 roku, stanowią do dziś wiele niewiadomych i w swej tajemniczości stają się intrygujące. Imponujący zbiór obrazów artysty należy do sopockiego kolekcjonera Marka Frąckowskiego, znanego eksperta dalekowschodniej sztuki. Kolekcja powstała na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i jest wynikiem podróży do Tuluzy, Nicei, Paryża i Menton.Dzieła pochodzą z różnych okresów twórczości artysty, wraz z tymi najciekawszymi, z początku lat 50-tych, kiedy Klimek współpracował i przyjaźnił się z Matissem, Picassem i Chagallem.
      Moment wyjazdu Klimka do Paryża okazał się mało szczęśliwy. W maju 1940 roku Filia Akademii Krakowskiej prowadzona już wówczas przez prof. Wacława Zawadowskiego została przeniesiona do Aux-en-Provance. Dotychczas, stojący na jej czele prof. Józef Pankiewicz, czuł się już bardzo źle i niebawem 4 lipca 1940 roku zmarł w marsylskim szpitalu. Był to również moment, emigracji polskich malarzy na południe, do wolnej strefy Vichy. Prawdę mówiąc nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie osoba Józefa Pankiewicza i jego przyjaźni z Pierre Bonnardem, jednym z najwybitniejszych malarzy poprzedniego stulecia. Pierwsze ich spotkanie miało miejsce w 1908 roku i zostało zaaranżowane przez krytyka sztuki Felixa Fénéona, dzięki staraniom Misi Godebskiej i jej byłego męża Tadeusza Natansona, wydawcy pisma literacko-artystycznego „La Revue Blanche”. Osób związanych z paryska socjetą, zaprzyjaźnionych z profesorem. Malarze w 1909 roku wspólnie spędzili wakacje w Saint-Tropez. W następnych latach jeszcze kilkakrotnie spotykali się nad Morzem Śródziemnym, razem malując i godzinami dyskutując o sztuce. Ich przyjaźń przetrwała aż do śmierci Pankiewicza i miała olbrzymi wpływ na dalszy rozwój koloryzmu.  
      Na pewno cała estetyka malarska Ludwika Klimka miała właśnie swój rodowód w kolorystycznej szkole „kapistów” prowadzonej przez profesora aż do 1937 roku. Mimo  fascynacji malarstwem swoich znanych przyjaciół zarówno tych polskich jak i francuskich, artysta zawsze zachowywał swoją niepowtarzalną, lecz rozpoznawalną odrębność. Prawdopodobnie jako jeden z ostatnich malarzy tamtej epoki został zaliczony do przedwojennej grupy malarzy, polskiej kolonii artystycznej osiadłej  na Lazurowym Wybrzeżu. Wielkich twórców, co w wypadku Klimka dopiero teraz powoli dociera do naszej świadomości, dzięki pojawieniu się jego dzieł w Polsce i powolnym odkrywaniu talentu artysy.Jego studia kobiet, malowane w słońcu południa nad błękitnymi wodami Morza Śródziemnego, dość proste w formie, o wysublimowanym stosunku kolorów wobec siebie, robią wrażenie. Gama kolorystyczna jest ważnym elementem budowania nastroju. Delikatna wrażliwość malarza, czasami ociera się o groteskę. Z drugiej zaś strony odkrywamy artystę o wszechobecnej  zmysłowości. Kobiety o pełnych kształtach, emanują gorącym erotyzmem, prowokującym ale pięknym, wywołującym odczucie radości życia. To zapewne zamierzony cel. Malarz jest również oszczędny w posługiwanie się kolorem, który staje się również źródłem erotyzmu. Jest swobodny, z rozwagą operuje kreską i zachowuje rytm rysowania. Widać, że  studia kobiet  sprawiają artyście dużą przyjemność. Czy jednak za wielką swobodą w budowaniu narracji nie kryje się pewien lęk i niepokój wobec przedstawianego tematu?  Może właśnie dlatego sięga do mitologii greckiej, jego kobiety są często również bachantkami, syrenami czy nimfami. Większość prac w sopockiej kolekcji obok olejów stanowią gwasze, akwarele, sangwiny i rysunki.W 1947 roku artysta osiadł w Menton nad Zatoką Lwią w departamencie Alpy Nadmorskie. Tam włączył się razem z przyjacielem Matiss’em w organizację Międzynarodowego Biennale Sztuki, w którym  został dwukrotnie odznaczony srebrnym medalem (1951 i 1953). W tym czasie poznał się z Pablem Picasso, nawet przez pewien czas dzielił z nim pracownię. W sopockiej kolekcji znajdują się rysunki, w których wyraźnie widać wpływy mistrza. W ramach Biennale odbyło się 20 wystaw w latach 51-54 i 64-79. Honorowymi patronami byli miedzy innymi: Dali, Picasso, Delvaux, Braqe, Duffy, Chagall. Obrazy Ludwika Klimka wystawiane były w wielu renomowanych galeriach na całym świecie. Już po śmierci artysty, paryski Luwr zakupił do swoich zbiorów światowego dziedzictwa sporą (42 prace)kolekcję jego dzieł. Tajemnicą pozostanie jednak  fakt nieodwiedzenia już nigdy po wojnie Polski i swoich najbliższych – siostry Marii, mieszkającej w Cieszynie, w którym zresztą chodził do Liceum im. Antoniego Osuchowskiego oraz brata Józefa, również malarza po Krakowskiej Akademii. Myślę, że to wspomnienie o Ludwiku Klimku i jego twórczości będzie miało swój dalszy ciąg, bowiem artysta ze Skoczowa zasługuje na odpowiednie miejsce w historii sztuki Polskiej.
       Dorobek malarza szacowany jest na około 3 tys. prac.  Jego malarstwo ma wielu amatorów, głównie na Lazurowym Wybrzeżu. Na wystawie w SDA można przede wszystkim obejrzeć Jego akwarele, rysunki, gwasze- zaludnione głównie przez postaci kobiece, wywodzące się z mitów, legend czy z historii biblijnych, jak Heliady, najady, syreny, egzotyczne boginie czy postaci kąpią-cych się. Czerpanie z mitów wiązało się u Klimka z wyrazem lęków, niepokojów bar-dziej niż z przywołaniem hedonistycznych rytuałów, tak jak to miało miejsce u Picassa. Klimek, w głębi duszy romantyk, zafascynowany muzyką i poezją równie mocno jak malarstwem, zamykał swą wrażliwość w wizjach ekspresyjnych, ocierających się nie-jednokrotnie o groteskę. Mimo, że zachował do końca swój własny styl, łatwo wyłowić można przebijające się w wystawionych pracach wpływy tworzących w tym samym miejscu I czasie: przyjaciela Klimka – Marc’a Chagall’a(patrz “Zakochana”),mistrza Picasso (Sangwina)czy chociażby stosowaną ostra paletę barw w pracach olejnych, kojarzącą się z twórczością H.Matiss’a któr Przez 45 lat działalności artystycznej na Lazurowym Wybrze-żu, Klimek pozyskał miano „twórcy śródziemnomorskiego” oraz szerokie grono amatorów i kolekcjonerów. Pozostawił po sobie olbrzymią spuściznę, we Francji niestety już nieco zapomnianą, a w Polsce zupełnie nieznaną.

– 
Marek Frackowski
      W tresci wykorzystano częściowo essay Stanisława Zeyfrieda z Gazety Gdańskiej

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s