Sztuka nabywana przez zasiedzenie

Otrzymałem kopię artykułu “Sztuka nabywana przez zasiedzenie” opublikowanego wczoraj w Rzeczpospolitej (21 sierpnia) autorstwa Romana Kaczkowskiego. Warto przeczytać i zrozumieć konsekwencje wynikające z kupienia dzieł sztuki mających wadę legalności ich nabycia. Artykuł publikuję bez zgody autora i wycofam go na jego żądanie zostawiając jedynie link: https://www.rp.pl/rzecz-o-prawie/art40987321-roman-kaczkowski-sztuka-nabywana-przez-zasiedzenie.

Roman Kaczkowski: Sztuka nabywana przez zasiedzenie

Nabycie własności dzieła sztuki przez zasiedzenie bywa skomplikowane i wymaga spełnienia formalności.

Choć zasiedzenie najczęściej dotyczy nieruchomości, coraz częściej w ten sposób nabywa się dzieła sztuki.

Zasiedzenie, zgodnie z polskim kodeksem cywilnym, to sposób nabycia własności rzeczy ruchomej lub nieruchomości poprzez długotrwałe posiadanie, w dobrej lub złej wierze. Dla nieruchomości, posiadanie w dobrej wierze wynosi dwadzieścia lat, a w złej trzydzieści lat. Dla rzeczy ruchomych, takich jak dzieła sztuki, okres ten jest inny.

W praktyce, zasiedzenie dzieł sztuki może dotyczyć przypadków, gdy:

– Rodzina posiada dzieła od pokoleń, np. obraz od lat wisi na ścianie w jej domu, a ona nie ma dokumentów potwierdzających jego legalne nabycie.

– Odnaleziono „skarb”, np. dokonano przypadkowego odkrycia na strychu, a po latach okazuje się ono cennymi dziełami sztuki.

– Chodzi o dzieła zaginione w czasie wojny – po drugiej wojnie światowej wiele dzieł sztuki zostało zagubionych lub przejętych. Często obecni posiadacze nie są w stanie udokumentować legalności ich nabycia.

Nabycie własności dzieła sztuki przez zasiedzenie. Warunki prawne do spełnienia

Kluczowym elementem zasiedzenia jest nieprzerwane posiadanie dzieła sztuki przez określony czas. W przypadku rzeczy ruchomych, takich jak dzieła sztuki, okres ten wynosi trzy lata, jeśli posiadacz jest w dobrej wierze, a dziesięć lat w przypadku złej wiary.

Długotrwałe posiadanie oznacza, że zainteresowany musi mieć dzieło sztuki w swoim posiadaniu przez cały wymagany okres bez przerwy. Oznacza to, że musi sprawować nad nim faktyczną kontrolę i traktować je jak własne. Przerywanie posiadania, na przykład poprzez przekazanie dzieła komuś innemu, wyklucza możliwość zasiedzenia. Warto również podkreślić, że posiadanie musi być ciągłe – okresowe przechowywanie dzieła w magazynie, gdzie nikt nie ma do niego dostępu, może podważyć powyższy wymóg.

Posiadanie w dobrej wierze oznacza, że posiadacz jest przekonany, iż ma prawo do posiadania rzeczy. Dobra wiara jest subiektywną przesłanką, opartą na wewnętrznym przekonaniu o legalności posiadania.

Przykładem dobrej wiary może być sytuacja, w której osoba nabyła dzieło sztuki od renomowanego sprzedawcy, mając wszelkie dokumenty potwierdzające legalność transakcji, nie wiedząc o wcześniejszych roszczeniach innych osób.

Zła wiara oznacza natomiast, że posiadacz wie, że jego posiadanie jest bezprawne. Może to być sytuacja, w której osoba nabywa dzieło sztuki, mając świadomość, że pochodzi ono z kradzieży lub jest obiektem sporu prawnego. Nawet jednak w złej wierze możliwe jest zasiedzenie dzieła sztuki, ale wymagany okres posiadania jest wtedy dłuższy.

Sam proces zasiedzenia dzieł sztuki jest skomplikowany i wymaga spełnienia wielu formalności. Właściciel musi złożyć wniosek do sądu o stwierdzenie zasiedzenia. Niezbędne jest udowodnienie nieprzerwanego posiadania przez wymagany okres oraz wyjaśnienie okoliczności nabycia danej pracy/kolekcji. Pierwszym krokiem jest złożenie odpowiedniego wniosku do sądu, w którym posiadacz przedstawia dowody, które mogą potwierdzić nieprzerwane posiadanie przez niego dzieła sztuki. Następnie sąd rozpatruje wniosek, bada przedstawione dowody i wydaje decyzję o zasiedzeniu.

Są znane, medialne przypadki

Jednym z najbardziej znanych przypadków międzynarodowych jest odkrycie w 2012 roku ogromnej kolekcji dzieł sztuki u Corneliusa Gurlitta, niemieckiego kolekcjonera. Liczyła ona około 1,5 tys. dzieł, zawierała prace takich mistrzów jak Picasso, Matisse czy Chagall. Większość z tych dzieł była uważana za zaginioną od czasów drugiej wojny światowej.

Gurlitt twierdził, że wszystkie dzieła odziedziczył po swoim ojcu, który był handlarzem sztuki współpracującym z nazistami. Po jego śmierci rozpoczęła się skomplikowana procedura prawna, mająca na celu ustalenie, które z dzieł mogą zostać zasiedzone przez niego lub jego spadkobierców, a które powinny wrócić do prawowitych właścicieli lub ich potomków.

W Polsce również toczyło się wiele spraw związanych z zasiedzeniem dzieł sztuki pochodzących z okresu drugiej wojny światowej. W 2018 roku media szeroko relacjonowały sprawę dotyczącą kolekcji sztuki z Muzeum Narodowego w Warszawie.

Kilka dzieł, uznanych za zaginione, zostało odnalezionych w prywatnych kolekcjach i domach aukcyjnych. Posiadacze tych dzieł argumentowali, że nabyli je w dobrej wierze na rynku sztuki, często nie mając pojęcia o ich wcześniejszej historii. Sprawy te często kończą się w sądach, gdzie badane są dokumenty, świadectwa i okoliczności nabycia dzieł sztuki.

Autor jest ekspertem rynku sztuki, ARX Gallery


Nie jestem prawnikiem lecz prawo to wygląda bardzo groźnie dla kolekcjonerów. W uproszczeniu, wystarczy włamać się do domu i okraść cudzą kolekcję. Następnie należy sprzedać ją pokątnie i nowy nabywca przechowując kradzione dzieła sztuki w domu przez okres 3 lub 10 lat staje sie ich nowym właścicielem …obawaiając się teraz, co może być zabawne, ich kradzieży przez innych. Polskie zreformowane sądy będą wydawały zawsze sprawiedliwe i bardzo mądre decyzje (sarkazm mój) i, znając przykłady z ostatniego okresu, o to się nie obawiam. Nie wiem od kiedy to prawo działa ale będzie miało wpływ na zakupy rynkowe.

Ciekawa sytuacja może zaistnieć w polskich muzeach, gdzie pełną inwentaryzację przeprowadza się pewnie raz na pokolenie. Nadal jedynie drobny ułamek zbiorów tam zgromadzonych jest zdigitalizowany i udostepniony właścicielom on-line, czyli społeczeństwu. Z muzeów w Rosji ginęły i giną antyki. Czy podobną sytuację można sobie teraz wyobrazić w Polsce świetle tak liberalnego prawa?

Inną sprawą uświadomioną mi przez czytelnika jest możliwość wypłynięcia na rynek prac przechowywanych w magazynach domów aukcyjnych, prac bez pochodzenia lub z szemranym pochodzeniem. Po upływie 10 lat możemy mieć już zalegitymizowaną sprzedaż dzieł sztuki z obecnym defektem własności.

Czy w świetle polskiego prawa restytucja prac zaginionych, czy ukradzionych w czasie wojen będzie możliwa? Może dlatego ministerstwo kultury rozwiązało dział restytucji o czym pisałem wczoraj?

Jak by nie patrzeć, polski rząd legitymizując kradzież dzieł sztuki źle zapisze się w historii. Być może kryje się za tym prawem coś jeszcze innego, czego nie widzę a co wkrótce wypłynie.

Departament ds. odzyskiwania zagrabionych dóbr kultury zlikwidowany. “Ktoś kieruje z tylnego siedzenia”

Ważny artykuł w Do Rzeczy z 13 sierpnia: https://dorzeczy.pl/kultura/622556/departament-restytucji-dobr-kultury-zlikwidowany.html. Podaję z opóźnieniem dzieki dziejszemu listowi czytelnika. Nawet patrząc z daleka, trudno jest zrozumieć głupotę rzadu Tuska. Treść artykułu:

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zlikwidowało Departament Restytucji Dóbr Kultury. – Ta decyzja nie licuje z powagą państwa polskiego – komentuje prof. Jerzy Miziołek.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zlikwidowało Departament Restytucji Dóbr Kultury, który zajmował się odzyskiwaniem dzieł sztuki zagrabionych z Polski m.in. przez Niemców podczas II wojny światowej. Funkcje, które pełnił zostały rozparcelowane pomiędzy inne komórki resortu.

Departament Restytucji Dóbr Kultury zlikwidowany. “Ktoś kieruje z tylnego siedzenia”

O decyzji MKiDN kultury Konrad Mędrzecki rozmawiał w Radio Wnet z historykami sztuki prof. Joanną M. Sosnowską i prof. Jerzym Miziołkiem.

Prof. Sosnowska wyraziła zaskoczenie, ponieważ agenda ds. odzyskiwania dzieł sztuki działała w ramach resortu kultury od 30 lat. – Rządy się zmieniały, a ta komórka rosła w siłę, stawała się coraz bardziej operatywna […] i dwa lata temu stała się departamentem – powiedziała naukowiec, dodając, że wielu ludzi jest tą wiadomością wstrząśniętych, a Ministerstwo nie odpowiedziało, dlaczego zapadła taka decyzja.

Prowadzący przekazał, że MKiDN nie skorzystało z zaproszenia do studia celem porozmawiania o sprawie, tłumacząc to natłokiem zajęć i wskazując, że decyzja została podjęta w związku z trwającą restrukturyzacją.

– Przykro mi to mówić, ale Pani Minister Hanna Wróblewska jest osobą niesamodzielną – oceniła prof. Sosnowska, argumentując, że Wróblewska, która jest historykiem sztuki, sama nie podjęłaby takiej decyzji. – Ona jest osobą niepartyjną. Ktoś kieruje tym wszystkim z tylnego siedzenia i była to decyzja typowo polityczna, podjęta po wizycie Minister kultury Niemiec, która wizytowała MKiDN. I po niedługim czasie została podjęta taka decyzja. […] W ogólnym ujęciu ta decyzja wpisuje się w trend cancel culture – likwidacji kulturowego zaplecza, dziedzictwa – powiedziała Sosnowska.

Prof. Miziołek: Decyzja MKiDN nie licuje z powagą państwa polskiego

Prof. Jerzy Miziołek zgodził się, że Departament Restytucji był agendą szczególną. Przywołał w tym kontekście słowa Churchilla, który poproszony w trakcie wojny o ograniczenie wydatków na kulturę, zapytał – czego w takim razie będziemy bronić? – Kultura jest jestestwem polskiego narodu – dodał.

Historyk wyraził zaskoczenie wobec sposobu działania Ministerstwa. – Wszystko się dzieje latem, po cichu, o wizycie niemieckiej minister prawie się nie mówi i nagle dowiadujemy się, że znika departament – zwrócił uwagę. Jak dodał, w sytuacji dokonywania po cichu, bez dyskusji ze środowiskiem, czegoś na tak istotny temat, tak bolesny dla Polaków, to mamy do czynienia przynajmniej z nieuczciwością.

Prof. przypomniał, że Polska została przez Niemców ograbiona na masową skalę i potrzeba rewindykacji nieodzyskanych dzieł sztuki, wciąż pozostaje aktualna. Ocenił zatem decyzję MKiDN jako okropną i obrażającą środowisko badaczy, muzeologów, historyków sztuki, ale i nację polską. Podkreślił, że agenda działała coraz bardziej skutecznie i zamykanie jej nie licuje z powagą dużego państwa, jakim jest Polska.

Naukowiec podkreślił, że jest za dialogiem z Niemcami, ale wszystko musi być załatwiane w wyniku dialogu, a nie traktowania Polski jako podrzędnego kraju bez znaczenia. – Jeśli my poddamy się takiemu dyktatowi, to nie będziemy nawet trzecim kołem u wozu Unii Europejskiej, tylko będziemy krajem, który się nie liczy, bo po prostu nie ma własnego zdania – powiedział prof. Miziołek.

Ja mogę zrozumieć, że rząd Tuska nienawidzi poprzedni rząd do ostatniej swojej komórki mózgowej, i nic mi do tego. Jednak działanie na niekorzyść Polski stało się tak jawne, że nawet w PAC jest już miejsce na politykę krajową.

Jan Chełmiński (1851 – 1925)

Jan Chełmiński. A ride, 1875

Jeszcze jeden bardzo wczesny zopf Jana Chemińskiego. Nic wielkiego, cena wyjściowa wysoka a format w mały.

Lot 8184. Chelminsky, Jan von 1851 Brzustów in Polen – 1925 New York, Öl auf Holz, „A ride“, galante Reitergesellschaft um eine höfische Dame im Laubwald, 1875, rechts unten signiert mit Ortsbezeichnung „München“ und datiert (18)75, Jan Wladyslaw Chelminski, dessen Künstlername Jan V. Chelminski ist, war ein polnischer Genre-, Jagd- und Kriegsmaler, seine Genre- und Jagdbilder trafen den Geschmack der oberen Gesellschaftsschichten, das Gemälde zählt in die frühe Schaffensphase des Künstlers, kleines Querformat, 21 cm x 27 cm, im goldenen Prunkrahmen mit Künstlerinsigne. Opening 3,500 euro. Kunstauktionshaus Rehm. 07/12/24. Passed

Joachim Weingart (1895 – 1942)

Joachim Weingart. Woman at her toilette

Ależ ten obraz rozbłyśnie w odpowiedniej ramie. Praca wyraźnie wyróżnia się w twórczości Wingarta i zapał do jej kupna był wielki.

Lot 492. Joachim WEINGART (1895 – 1942/45) : Woman at her toilette. Oil on canvas signed lower right (unframed, stains). Dim. 81 x 65 cm. Estim. €800 – 1,000. Hotel des ventes d’Avignon. Sold 6,800 euro

Ludwik Klimek (1912 – 1992)

Ludwik Klimek. Fleurs et fruits, 1979

Bardzo porządna martwa natura Ludwika Klimka, którego obrazy w końcu zaczynają pojawiać się na polskim rynku w większych domach aukcyjnych.

Lot 190. Ludwig KLIMEK (1912-1992). Fleurs et fruits, 1979. Huile sur toile. Signé et daté en bas à droite. Contresigné et titré et daté au dos. 61 x 46 cm. Estimate 400 – 600 euro. Conan Belleville. 06/27/24. Sold 750 euro

A może by tak powtórkę z Rubensa?

Peter Paul Rubens, nach. DIE HEILIGE FAMILIE MIT DER HEILIGEN ANNA

Lot 840. Peter Paul Rubens, 1577 Siegen – 1640 Antwerpen, nach. DIE HEILIGE FAMILIE MIT DER HEILIGEN ANNA. Öl auf Leinwand. Doubliert. 123 x 103 cm. In vergoldetem Kehlrahmen. Catalogue price € 3.000 – 5.000. https://www.hampel-auctions.com/o/Peter-Paul-Rubens-1577-Siegen-1640-Antwerpen-nach.html?a=140&s=932&id=867&acl=14008922&q=rubens

Przyśniło mi się niedawno, że walnym majowym zebraniu Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich (SAMP) podjęto zdecydowane kroki by uzdrowić stan polskiego rynku sztuki. Zatwierdzono jednomyślnie postulaty o których od 40 ponad lat pisze p. Janusz Miliszkiewicz, ostatnio w Rzeczpospolitej z dnia 12 czerwca (m.in. wprowadzono protokoły z uzyskanymi cenami od których dom aukcyjny płaci podatki). Co więcej, śniło mi się, że z wielkim zaangażowaniem na tym zebraniu dyskutowano i podjęto zdecydowane kroki by zapomnieć o wstydzie jaki spotkał antykwariuszy i marszandów związanym ze sprzedażą obrazu ‘warsztatu Rubensa’ w Polswissart (https://polishartcorner.com/the-red-flag/). Śniło mi się, że przedstawiciele tej warszawskiej firmy, ubrani w paździeżowe stroje, posypujący głowy popiołem, prosili na kolanach o przebaczenie i danie im kolejnej szansy.

Moje przebudzenie było jednak zimnym prysznicem. Wygląda na to, że SAMP nie ma chyba lekarstw na uzdrowienie rynku a o obrazie Rubensa nadal nie wolno mówić głośno bo wszyscy boją się papierów procesowych. W wolnej Polsce działają sami odważni dziennikarze. Marszandzom i antykwariuszom wystarczą sprawozdania rynkowe zamieszczane przez artinfo.pl i jest gites.

W którą stronę wybrani nowi przywódcy będą prowadzili rynek antykwaryczny, z wiatrem czy pod wiatr?

Zatem, w oczekiwaniu na kolejny przemilczany kant aukcyjny, wiedząć, że mamy w Polsce wybitnych ekspertów potrafiących wycisnąć wodę z kamienia, podaję pod rozwagę nieco lepszy od poprzedniego obraz Rubensa „Święta Rodzina”. Obraz znajduje się obecnie na aukcji w Niemczech, w monachijskim domu Hampel, ma słuszne wymiary (nieco większe od oryginału z Prado) i jest oceniony jako ‘nach’ czyli naśladownictwo Rubensa. Gdyby jednak wysłać ten obraz do krakowskiego LANBOZ, okrasić opiniami poprzednio znanych nam polskich ‘rubensologów’ to może znowu udałoby się rozmnożyć w Polsce 3,000 – 5,000 euro do 3-5 milionów złotych a może nawet więcej. Dlaczegóż nie? Wszyscy jesteśmy przecież zainteresowani powiększeniem krajowych zbiorów światowym nazwiskiem. ‘Warsztat Rubensa’ z ubiegłego roku mocno zakorzenił się już gdzieś w Polsce jako bezcenny skarb narodowy. Może zatem drugi do pary?

Miłego lata i dobrego samopoczucia życzę antykwariuszom i marszandom. https://www.youtube.com/watch?v=k4FITH0BtYA

Jarosław Pstrak (1873 – 1916)

Jarosław Pstrak. Portret mężczyzny z fajką, 1908

Artysta związany z polską kulturą. Przykro było obserwować licytację od 80 euro w dół.

Lot 117. Pstrak.Jaroslav 1878-1916, école polonaise du début XX ème siècle, aquarelle ” portrait de vieillard à la pipe”, signée en bas à gauche et datée 1908. Papier jauni.13,5 x 9 cm. Estimation: 80-100€. La Passerelle. 06/01/24. Sold 40 euro

Lilla (Helena) Ciechanowska (Saga) (1884 – ok 1950)

Lilla (Helena) Ciechanowska (Saga). Self-portrait

To był moim zdaniem najciekawszy obraz na aukcji w Ader. Bardzo źle został tam wyceniony, bardzo tanio został na aukcji sprzedany pomimo wielokrotnego przebicia wyceny i należy pogratulować zdeterminowanemu kolekcjonerowi lub handlarzowi. Ciekawa i mało poznana jest postać autorki i warto pogrzebać w archiwach by się czegoś więcej o niej dowiedzieć.

Lot 176. Lilla (Helena) CIECHANOWSKA (SAGA) (1884-?). Self-portrait. Oil on cardboard. Signed lower left. (Wear). 27.5 x 20.5 cm. Her husband, Jan Danysz, physician, biologist and head of department at the Pasteur Institute, was sometimes appointed unofficial Polish ambassador. Thanks to his wife, he maintained strong links with Polish emigration, welcoming artists to his villa “Bellevue” in Sèvres. Estimate 150 – 200 euro. Ader. 05/16/24. Sold 1,100 euro

Portret Stanisława Małachowskiego (1736 – 1809) marszałka Sejmu Czteroletniego

Antoine-Jean Gros. Stanisław Małachowski, 1793

Aukcja poloników w paryskim Ader. Było kilkanaście bardzo ciekawych obiektów prezentowanych ze wdziękiem przez p. Magdalenę Marzec. Jednym z nich był portret Stanisława Małachowskiego w wykonaniu Antonine-Jean Grosa. Pomimo, że artystą nie był Polak to porzeważyło nazwisko osoby namalowanej. Portretów Stanisława Małachowskiego w bardziej dostojnych strojach, w ładnych peruczkach jest kilka znanych. Jak widać portret ‘rozczochranego’ Małachowskiego, w domowym stroju, cieszył się zainteresowaniem skoro sprzedano go za 10,000 euro.

Lot 164. Antoine-Jean GROS, known as Baron GROS (Paris 1771 – Meudon 1835) Portrait of Marshal Stanislas Malachowski (1736-1809) Canvas. Height: 28.2 cm; width: 24 cm Inscribed on the reverse of the stretcher “Fait à Florence / Bron Gros (le mal Malakowski)”. Numbered on the reverse “126”. Provenance : – Commissioned by Marshal Malachowski in Florence, August 1793. – Catalog des Tableaux, Esquisses, Dessins et Croquis de M. Le Baron Gros, Paris, 14 quai des Fossés-Saint-Germain-des-Près, November 24, 1835, no. 30 (sketch of the portrait of Marshal Malakowski, made in Florence). – Delestre Collection, 1867.

Bibliography: – J.-B. Delestre, Gros: sa vie et ses ouvrages, Paris, 1867, cited p. 27 and p. 373. – J. Tripier Le Franc, Histoire de la vie et de la mort du Baron Gros, Paris, 1880, quoted p. 93 and p. 671. – G. Dargenty, Les artistes célèbres. Le Baron Gros, Paris, 1887, quoted p. 9 and p. 81. – D. Wrotnowska, “Gros et ses rapports avec les émigrés polonais en 1830”, in Bulletin de la Société de l’Histoire de l’Art Français, Paris, 1949, quoted p. 133. – D. O’Brien, Antoine Jean Gros, Chine, 2006, quoted p. 24.

A pupil of Jacques-Louis David, Gros is best known today as a portraitist of Empire and Restoration figures, but also for his depictions of battles and the Napoleonic gesture. In 1793, Gros left France and began an Italian sojourn lasting almost ten years. In Genoa, following in his father’s footsteps, he devoted himself to the production of miniatures and portraits. In Florence, he met the Polish Marshal Stanislas Malachowski, also forced into exile by political unrest. Marshal Stanislas Malachowski was at the origin of the Polish Constitution of May 3, 1791, alongside Ignacy Potocki and Hugon Kollataj. Opposed to the Targowica Confederation, he left Poland in 1792 for Vienna and Italy, notably Florence. It was in Florence that he met Baron Gros, who stayed there from 1793-1794. This meeting was prompted by the Polish poet Julian Ursyn Niemcewicz, who himself posed for Gros in 1793 (his portrait is kept at the National Museum in Krakow, ref. MNL XII-408). The marshal returned to Poland in 1796, becoming president of the Duchy of Warsaw’s Administrative Commission in 1807, then a member of the Council of Ministers and a senator. On the ring finger of Malachowski’s left hand, we can make out a ring that is certainly the “Fidis manibus”, worn by the defenders of the Constitution of May 3, 1791. In the same hand, the sitter is clutching a scroll, probably the text of the act. Another portrait of Stanislaw Malachowski from this period is in Krakow’s National Museum, painted in Florence in 1794 by François-Xavier Fabre. We would like to thank Cabinet Turquin for appraising this lot. Antoine-Jean Gros (Baron Gros), portret marszałka Stanisława Małachowskiego, ok. 1793 we Florencji. Cytowany w katalogu po śmierci artysty (1835).

Estimate 10,000 – 15,000 euro. Ader. 05/16/24. Sold 10,000 euro

Stefan Popowski (1870 – 1937)

Stefan Popowski. Mythological scene with centaurs, 1901

Lot 98. Stefan Popowski (1870 – 1937). Mythological scene with centaurs. Stefan Popowski was a Polish painter and art critic, studied with W. Gerson in the Warsaw Drawing Class, at the St. Petersburg Academy and in Munich. Oil on canvas 80 x 96 cm. Estimate €4,000 – €6,000. 04/15/24. Sold 2,200 euro

Lepiej spuścić oczy na tę parkę leśnych centaurów w wykonaniu Stefana Popowskiego by mieć w pamięci jego pejzaże. Jednak i inni wówczas podobnie tworzyli czego jednym z przykładów może być poniższy olej Zygmunta Ajdukiewicza. Ten mitologiczny wątek był również popularny za granicą. Oczekiwanie, że ten spory wymiarami obraz Popowskiego zostanie sprzedany za 6,000 euro było mitologicznym złudzeniem.

Zygmunt Ajdukiewicz. Centaury