Lot 43. Miroslaw Balka (1958). “Holding the Horizon“, 2017; 47×67.5 cm; hot stamping in matt gold on black colored paper, e.g. 7/80, initialed and dated lower right, within a frame Provenance: Pirelli Hangar Bicocca, Milan. Estimate €500 – 700. Colasanti, Roma. 11/12/25
Lot 382. Miroslaw Balka (Poland, Born 1958). “2 x (61 x 30 x 12)“. Executed in 1996. Unique. Diptych. Steel and ash, 61 x 30 x 12 cm per part. Provenance: Galerie Nordenhake, Stockholm. Acquired from the above in 2000 by the present owner. Estimate 60,000 – 80,000 SEK (5,580 – 7,440 EUR). Bukowskis. 10/22/25. Sold SEK 70,000
To są absolutnie kpiny. Mirosław Balka zespawał kilka prętów i uważa to za sztukę. Dom aukcyjny uważa to również za sztukę, wartą 6-7 tysięcy euro. Osoba bez talentu jest promowana bo otrzymała pewnie dyplom uczelni od podobnych nieudaczników. Mirosław Bałka jest przykładem dla mnie na upadek polskiej sztuki. Jak głupim musi być ‘artysta’ by coś takiego wykonać i być z tego dumnym? Jak głupimi muszą być krytycy by cmokać na coś takiego? Osoba on bardzo niskim IQ to wykonała, osoba o niskim IQ przyjęła na aukcją, osoba o niskim IQ to kupi.
Mirosław Bałka.i) wood and plaster, (ii) wood, plaster, nails and salt, (iii) ceramic, ash and plaster, 1991
Lot 117. MIROSLAW BALKA (B. 1958). 183 x 16.5 x 16, 54.5 x 31 x 19, ø8 x 10 x ø14 each: signed and dated ‘BALKA 1991’ (on the underside of each element) (i) wood and plaster (ii) wood, plaster, nails and salt (iii) ceramic, ash and plaster i) 21 3/8 x 12 1/8 x 7 ½in. (54.4 x 30.9 x 19.1cm.) ii) 6 ½ x 72 1/8 x 6 ¼in. (16.5 x 183.2 x 15.9cm.) iii) 4 x 5 5/8 x 5 5/8in. (10 x 14.2 x 14.2cm.) Executed in 1991. Estimate 6,000 – 8,000 GBP. Christie’s. 06/27/24. Sold 14,000 GBP
Inscenizacja składajaca się z drewnianego złomu odzyskanego po budowie garażu. Czy taki jest stan polskiej rzeźby współczesnej? Bywało już, że Christie’s sprzedawało ‘Artist’s Shit’ w puszce bo dom aukcyjny z tego żyje i jest mu wszystko jedno zo sprzeda. Należy docenić i podziwiać kolosalny wkład intelektualny Mirosława Bałki ustawienia na podłodze w tej a nie innej kolejności trzech wygrzebanych przedmiotów. Ludzie widzą coś czego ja nie widzę skoro sprzedano za 14,000 funtów.
Warto porównać prace rzeźbiarskie artystów z XVI – XIX w. z tym polskim współczesnym gigantem.
Lot 93. Miroslaw Balka (Varsavia, 1958). Holding The Horizon, 2017. Firma, data e numerazione “MB 2017, 8/80”. Con copertina originale in cartone della Pirelli Hangar Bicocca. Serigrafia, cm 47 x 67 – in cornice cm 48 x 68. Estimate 500 – 1,000 euro. 02/06/24
Poniższy rysunek stanowi mój komentarz do powyższej impotencji artystycznej.
Lot 93. MIROSLAW BALKA (B. 1958). Put Your Feet On Me, steel and leather, 15 x 79 x 193⁄8in. (38 x 200.5 x 49.2cm.). Executed in 2006. Provenance: Galería Juana de Aizpuru, Madrid. Acquired from the above by the present owner in 2010. Estimate GBP 2,000 – 3,000. Christie’s. 07/05/23
Wielka okazja dla inwestorów polskiej sztuki. Fantastyczna rzeźba Mirosława Bałki on a drastic sale at Christie’s. Za jedyne 2,000 – 3,000 funtów szterlingów można kupić podpórkę do nóg, przedmiot bardzo użyteczny według artysty. Osobiście wolę nogi położyć na miękkim podnóżku lecz artysta tak zadecydował i sprawdził, że to jest równie wygodne. Może zatem warto spróbować i zawlec to dzieło sztuki na jedną z polskich aukcji by podwoić pieniądze. Jedna uwaga: dwa lata temu to dech wstrzymujące dzieło sztuki spadło z aukcji w Phillips w UK z wyceną 8,000 – 12,000 GBP. Obecnie w Christie’s mamy zatem wielką okazję. Mirosław Bałka jest dobrze znany z opracowań literaturowych i wygląda na największego żyjącego polskiego artystę. Jakiś czas temu pisałem o innych jego pracach, którymi były puszka wypełniona cementem (https://polishartcorner.com/2014/03/11/miroslaw-balka-1958/), czy też metalowe korytka (https://polishartcorner.com/2014/04/22/miroslaw-balka-1958-2/). Jeśli mógłbym zaugerować inne zastosowanie tej pordzewiałej podopory na nogi to pasowałaby jako poręcz do trzymania w autobusie, zamocowana na suficie lub gdzieś z boku. Jednak, nawet w PRL-owskich Jelczach takie poręcze były staranniej wykonane, no i tańsze.
Wysypane z worka metalowe szczęki, pomieszane ze sznurkiem i pokryte kurzem stanowia instalację Mirosława Bałki jakie amerykański Phillips stara się sprzedać za około $15,000 a moze i za więcej. Ta skomplikowana wizja świata powstała w głowie tego ‘artysty’ w 1986 roku czyli w wieku 28 lat. Zapewnie był już wtedy dyplomowanym artystą, tj. ktoś mu dał papierek potwierdzający, że jest artystą. Od tamtego czasu rozpoczęła się jego międzynarodowa kariera. O porzednich aukcjach Bałki pisałem już kiedyś i mimo, że upłynęto juz kilka lat, zdania swojego nie zmienię (np. https://polishartcorner.com/2014/04/22/miroslaw-balka-1958-2/ lub https://wordpress.com/block-editor/post/polishartcorner.com/19703). Moja opinia jedynie się pogłębiła. Myśle, że nie jestem osamotniony i podeprę się dwoma cytatami z ostatniego roku na podobny temat:
Kiedyś, na przykład, artystą zostawał człowiek dzięki temu, że stworzył
dzieło sztuki. Liczyło się więc dzieło jako takie, dokonanie, to ono, jeśli
wzbudziło zachwyt, czyniło kimś ważnym twórcę. Dziś dziełem sztuki jest coś, co
zostało zrobione przez artystę – choćby była to, za przeproszeniem, zwykła kupa
(ktoś, kto nie jest koneserem tzw. sztuki współczesnej sądzi może, że sobie
taki absurdalny przykład zmyśliłem – wcale nie, proszę wrzucić w wyszukiwarkę
nazwisko “Piero Manzoni”). Artystą zaś jest się dlatego, że się
zostało do tego cechu dopuszczonym poprzez jakieś środowiskowe gremia, czy to
za sprawą formalnych dyplomów, zaświadczeń i certyfikatów, czy przez
nieformalną zmowę marszandów, krytyków i bogatych szpanerów. Jeśli człowiek bez
stosownego certyfikatu wysypie gdzieś śmieci, wsadzi krucyfiks do wypełnionego
moczem nocnika albo wetknie sobie coś w tyłek – to nie będzie nic. To samo w wykonaniu
artysty będzie “sztuką”. [Rafał Ziemkiewicz, 2019]
… jako definicję sztuki przyjmie się: „sztuką jest to co robią artyści”. Pozostaje otwartym problem kto mianuje artystów. (…). Jak wiadomo dziełem sztuki może być nawet produkt defekacji osoby uznanej za artystę. „Gówno artysty” (merda d’artista) to słynne dzieło włoskiego konceptualisty Piera Manzoniego. Zapakował on swoje odchody do puszek, których zawartość opisał w kilku językach. Podobno cena tych puszek rośnie, ale niektóre z nich eksplodowały. Pogratulować nabywcom dobrego wyboru i artystycznej wrażliwości. [Mirosław Dakowski, 2019]
Podobnie traktuję prace Bałki. Udało mu się. Jego ‘sztuka’ to total bullshit a jeśli ktoś ma inne zdanie to niech podeprze to swoimi pieniędzmi w Phillips. Zamiast martwej natury Meli Muter z nadchodzącej aukcji proszę sobie kupić metalowe szczęki ze sznurkiem pokryte kurzem i wysypać to na środek mieszkania. Mam nadzieję, że pan Bałka nie żyje na koszt podatników i życzę mu dostaniego życia wyłącznie ze sprzedaży swoich prac.
Lot 370. Mirosław Balka. Untitled (Steel Jaws), steel, string and dust, installation dimensions variable. Executed in 1986. Estimate $15,000 – 20,000. Phillips. 11/13/19
Kolejna kuriozalna, ‘wysmakowana rzeźba’ artysty, który tym razem szukał instpiracji w ruinach spalonej w maju 2014 biblioteki Mackintosh w Glasgow. Strzeżcie się znane biblioteki – być może ‘arysta’ znalazł inspirację do cyklu prac!
Lot 249. Miroslav Balka (b. 1958) Blackheat
signed twice, titled and dated ‘M. BALKA “BLACK HEAT” 2016’ (on the reverse)
charred wood from Mackintosh Library, steel and copper
6 1/8 x 52 3/8 x 5 ½in. (15.5 x 133 x 14cm.)
Executed in 2016
Jest to niewątpliwie kuriosum jakie warto odnotować. Mirosław Bałka to niemłody już narcystyczny ‘artysta’, który z niewiadomych powodów został wywyższony przez polskie środowisko krytyków do rangi jednego z bogów współczesnej polskiej sztuki (głównie rzeźby). Widziałem kiedyś spreżynę przytwierdzona do ściany jaka uchodziła za jego wielkie odkrycie artystyczne. Musi zatem istnieć w Polsce jakiś klan nieudanych profesorów i krytyków, którzy gotowi są promować taką sztukę bo sami również niczego nie osiągnęli i dobrze się czują w takim błotku wzajemnej adoracji.
Tym razem na rynku pojawiła się p. Bałki bazgranina na kartce wyceniona na 250 euro. Proszę się przyjrzeć, powiększyc ten kredkowy rysunek i ocenić odkrywczość tej kompozycji. Przypomina mi się natychmiast klasyczna bajka o królu i jego niewidzialnych szatach krojonych przez karawca. Nie jest tupetem dla mnie rysowanie i próba póżniejszej sprzedaży takiej kartki bo nawet takie beztalęcie musi z czegoś żyć. Wielkim nadużyciem i krzywdą jest wmawianie takiemu człowiekowi, że tworzy nową wartość w sztuce. Tyle, że ci co to promują też warci są funta kłaków.
——————————————–
lot 371. Miroslaw Balka (1993): Crayon et bic noir sur papier. ” nostrils”, signé en bas à droite, dim: 20,5 x 29,5 cm. etsimate 250. 300 euro. Bruksela. 11/23/15
Zastanawiam się kiedy hochsztaplerka tego nieudacznika zostanie zauważona i właściwie oceniona. Jak można uważać za sztukę pomazanie białą farbą czterech fotografii. Żałośni są ci którzy dają się nabrać i wydają pieniądze na takie gówno. Może autor by wykupił tę pracę z Christies za $7,000?
Moja szczera opinia o wartości tej ‘sztuki’.
——————————————————-
Lot 348. Miroslaw Balka (b. 1958)
The Crossroad in A
signed, titled and dated ‘Crossroad in A 1993 Miroslaw’ (on the reverse of each element)
four elements–painted photographs
each: 3 ½ x 4 7/8 in. (8.9 x 12.4 cm.)
(4)Executed in 1993. This work is unique.
Patrząc na tę pracę od razu przypomina mi się film ‘Nie lubię poniedziałku’, gdy w warszawskiej Zachęcie jury konkursu współczesnej rzeżby debatuje i ocenia przedmiot przyniesiony przez zagubionego człowieka z kółka rolniczego, zdesperowanego w znalezieniu niejakich dreblinek. Podaję link do tego filmu a suwak filmu należy ustawić na 1:15:20 (godzina:minuta:sekunda) oraz później 1:34:46 by obejrzeć odpowiednie fragmenty traktujace o współczesnej rzeźbie z tamtych PRL-owskich czasów.
Być może mam zakutą i pustą pałę i mogę niczego nie wiedzieć i rozumieć z zakresu współczesnej polskiej rzeźby ale mogę mieć swoje zdanie jako potencjalny kupiec tej pracy i potencjalny inwestor polskiej sztuki. Co widzę przyglądając się pracy p. Bałki? Okrągły, zardzewiały pojemnik, dwa duże metalowe korytka na nóżkach i chyba jeszcze jedno małe korytko. To wszystko stoi na tle sciany pokoju. Ta praca może mnie kosztować $30,000 – $40,000 ale brzydko mówiąc ja nie jestem frajer, któremu można sprzedać most brooklyński w Nowym Jorku lub Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Dlaczego nie kupię? Bo te przedmioty zespawane i znitowane przez p. Bałkę nie są dla mnie przedmiotami artystycznymi. P. Bałka doznaje niebywałych zaszczytów w Polsce ale nikt nie chce powiedzieć, że król jest nagi. Doszło już do takiej fali nieuczciwości. Poprzednia praca p. Bałki o jakiej pisałem na tym blogu jak i ta jaką właśnie zobaczyłem w katalogu Christies są dla mnie na tym samym poziomie, zerowym. Być może jest to niebywale sympatyczny i dobry człowiek ale tę karierę mogę porównać do znanej z książki Dołęgi-Mostowicza, kariery Dyzmy.
=================================
Lot 537. Miroslav Balka (b. 1958) 95 x 13 x 8, 190 x 24 x 28, 190 x 25 x 28, 39 x 26 x 26 four elements–steel, salt and foam rubber in two parts Foreground to background: (i) 15 3/8 x 10 1/8 x 10 1/8 in. (39 x 26 x 26 cm.) (ii) 9½ x 74¾ x 11 in. (190 x 24 x 28 cm.) (iii) 9½ x 74¾ x 11 in. (190 x 25 x 28 cm.) (iv) 5 1/8 x 37½ x 3 in. (95 x 13 x 8 cm.) Executed in 1991. (2). $30,000 – $40,000
Provenance
Galerie Nordenhake, Berlin Acquired from the above by the present owner, 1997