Józef Sobik.Srebrna cukiernica krakowska, ok 1930 r.
Lot 33. Antique Polish Etrog Box – made of 800 silver, signed. Silversmith’s initials: J.S. Weight: 363 g. Length: 13 cm. Width: 10 cm. Total height: 7.5 cm. Estimate $400 – 500. Aqua Art and Antiques. 01/19/25
Punce
Józef Sobik był krakowskim złotnikiem specjalizującym się w w latach międzywojennych w produkcji nakryć stołowych oraz galanterii kościelnej (adres: Kraków, ul. Na Gródka 2a). Jego wyroby charakteryzują się prostotą utrzymaną stylu art-deco a jego znakiem (puncą) były litery ‘JS’ umieszczone w prostokącie. Kraków w okresie międzywojennym był wiodącym ośrodkiem produkcji wyrobów ze srebra i liczba złotników była znaczna z dominującymi (chyba) rzemieślnikami żydowskimi. Osoby kolekcjonujące polskie srebra mają okazję do zapoznania się z opracowaniem Michała Myślińskiego na temat znaków probierczych krakowskich złotników (1919 1944), którego PDF załączam poniżej.
Lot 97. ALEXANDER ORLOWSKI (WARSAW 1777-1832 SAINT PETERSBURG). Peasants resting, signed with monogram and dated ‘AO 1808’ (lower right), pen and brown ink, brown and gray wash, 11 3⁄8 x 18 5⁄8 in. (29.2 x 47.5 cm). Provenance: with Lippert Gallery, New York; Barbara Piasecka Johnson (1937-2013), Princeton, NJ. Estimate $2,000 – 3,000. Christie’s. 02/04/25. Sold $11,000
Nie tak dawno na łamach PAC toczyła się dyskusja na temat oleju określonego przez dom aukcyjny Bonhams jako ręki Aleksandra Orłowskiego; https://polishartcorner.com/2024/12/04/aleksander-orlowski-1777-1832-21/. Dyskusja i jej konkluzje to jedno ale olej ten sprzedano ze sporą ‘górką’ w stosunku do wysokiej wyceny. Jak to wyjaśnić z braku proweniencji? Spora liczba kopii tego konkretnego obrazu powinna ukierunkować zainteresowanych w stronę odnalezienia pochodzenia by spróbować potwierdzić jego autentyczność. Wydaje mi się, że trochę inna sytuacja ma miejsce w przypadku rysunków ołówkiem tego artysty czy też rysunków tuszem. Może tak jest bo często mają klarowną proweniencję oraz są znacznie tańsze od olejów, co sie przekłada na mniejsze nimi zainteresowanie ‘inwestorów’ rozgorączkowanych nazwiskiem. Odnoszę wrażenie, że rysunki Orłowskiego wyglądają jakby były tworzone w pośpiechu, w brawurowy sposób i niemal nerwową kreską, czego nie widać w przypadku tych wykonanych pędzlem. Może dlatego bardziej je cenię jako wyglądające na powstałe ‘z natury’. Tusze tego artysty są dla mnie już mniej spontaniczne, są bardziej przemyślane. Do takich zaliczam ten z nadchodzącej aukcji w Christie’s mający proweniencję Galerii Lippert Zbigniewa Legutki, zakupiony następnie stamtąd przez Barbarę Piasecką Johnson z Jasnej Polany w NJ. Obecność na papierze nielicznego ‘foxingu’ może dodatkowo sugerować, że ta praca jest dość stara.
Lot 23. Wojciech VON KOSSAK (1857 – 1942). Polnische Hochzeit. Approx. 49.5 cm x 61.5 cm. Approx. 65.5 cm x 77.5 cm with frame. Painting. Oil on panel. Depiction of a Polish wedding carriage with two riders as escort. Signed lower right. Frame slightly rubbed. See photos for condition. – No shipping by the auction house possible. Starting 1,000 euro. Auktionshaus Schreiber. 01/25/25. Sold 4,800 euro
Sygnatura
Źle sie stało, że jakiś pacan tak nieudolnie namalował sygnaturę Wojciecha Kossaka na tym obrazie. Bez niej, domysły odnośnie autorstwa byłyby uzasadnione a tak to to wpatrujemy się w nią jak sroka w gnat. Inny pacan, znający litery i potafiący je złożyć w dwa wyrazy, słyszący coś o Kossakach, będzie bił się z drugim, ku radości pana Schreibera z Auktionhaus Schreiber, i obaj będą wydmuchiwali cenę, która urosła na dzień dzisiejszy już do 1,600 euro. „Kossaki na wagę złota” jak piszą w polskiej prasie.
Za wiedzą p. Janusza Miliszkiewicza pozwalam sobie przedstawić kopię jego najnowszego artykułu z Rzeczpospolitej (15 styczeń 2025) pt “Kliencie, na rynku sztuki broń się sam“. Autor od lat woła na puszczy o wprowadzenie przejrzystości na rynku antykwartycznym ku dobru nie tylko klientów lecz również domów aukcyjnych. Te coroczne wołania autora nie spotykają się z zainteresowaniem domów aukcyjnych, które w większości preferują by to one decydowały jak ma wyglądać rynek aukcyjny. Dla nich ważny jest portfel klienta mający zmienić właścicela.
P. Miliszkiewicz pisze między innymi o fikcyjnych cenach sprzedaży oraz o braku pełnej proweniencji sprzedawanych tam obrazów. Podawana jest zwykle ‘wygodna’ dla domu aukcyjnego proweniencja a nie wszystkie sprzedaże na przestrzeni lat. Inną poruszaną sprawą jest brak regulacji prawnych zawodu eksperta. Z tym ostatnim postulatem nie muszę się w pełni zgodzić, zwłaszcza po przedstawieniu przykładów wielu postaci ekspertów bez ‘pieczątki’ przez p. Krzysztofa Zagrodzkiego (patrz ostatni jego artykuł: https://polishartcorner.com/offside/). Wydaje mi się, że regulacja statusu eksperta winna raczej dotyczyć odpowiedzialności prawnej za wydaną ekspertyzę a nie za przejście kursów z otrzymaniem dyplomu z pieczątką eksperta. Ekspert, który odpowiadałby swoim majątkiem za pisane zamówionych bzdur, czy mocniej pierdół, (patrz sprawa Rubensa w Polswissart sprzed roku: https://polishartcorner.com/the-red-flag/) przestałby oszukiwać klientów a niektórzy z nich nie siedzieliby w kieszeniach tuzów aukcyjnych, pisząc na ich zamówienie.
Wątków w artykule p, Miliszkiewicza jest kilka. Myślę, że w rok 2025 wchodzimy po staremu, tj. bez przejrzystości. Kilka przykładów o braku proweniencji podam z nadchodzącej aukcji w Sopockim Domu Aukcyjnym (SDA) z dnia 26 stycznia 2025. Wiele obrazów tam wystawionych zostało sprowadzonych z zachodu o czym nie ma ani słowa, …ot wygląda jakby wypadły sroce spod ogona, nie wiadomo gdzie były, nie ma potrzeby o tym pisać i liczy się jedynie zarobek na nich. Tak można handlowac kafelkami (płytkami) do łazienki sprowadzanymi z Niiemiec czy Włoch ale nie dziełami sztuki, których proweniencja stanowi ważny element ich metryki.
Więcej przykładów z tego katalogu SDA nie podam bo szkoda mi czasu i miejsca. Co charakteryzuje opisy tych obiektów to piękne eseje o artystach i wirtuozeriach ich pędzla. SDA stara się edukować klientów z grubymi portfelami na temat rzekomo nieznanych im życiorysów Wierusza, Styki, Abakanowicz, zaś strefę handlową zręcznie pomija. O proweniencji ani mru-mru. Zobaczymy wkrótce, czy tylko SDA będzie identycznie postępowało w tym roku jak w latach poprzednich oraz czy może inne domy aukcyjne zmienią swój proceder.
Pragnę wyraźnie podkreślić, że nie jestem przeciwnikiem zarabiania na sztuce przez domy aukcyjne czy zwykłych handlarzy z tego żyjących. Jestem natomiast przeciwnikiem zamulania informacji o proweniencji. Jestem zwolennikiem przejrzystości. Pragnę, aby wszystkie znane fakty zostały wyciągnięte na światło dzienne i by klienci mieli możliwość je poznać i by mogli podjąć samodzielną decyzję opierając się na nich. “Sunlight is the best disinfectant“. Nie rozumiem dlaczego panuje taki opór od Krakowa przez Warszawę po Sopot. Nie rozumiem dlaczego Stowarzyszenie Antykwariuszy i Marszandów Polskich (SAiMP) nie pomaga by rynek antykwaryczny stał się przejrzysty. Pomimo dość pozytywnych opinii o rynku w 2024 wyrażonych przez artinfo.pl (https://artinfo.pl/artinformacje/artinfo-pl-oglasza-wyniki-rynku-sztuki-za-2024-rok) to mamy jednak stagnację, która byłaby zapaścią gdyby nie rzut na taśmę aukcji w grudniu. Domy aukcyjne chcą nadal kontrolować rynek, chcą bić kolejne rekordy sprzedaży a wkrótce może okazać się, że rynek bez udziału klientów będzie martwy. Dbajcie o klientów i przedstawiajcie wszystkie znane wam informacje a nie te wybiórczo wygodne, wybrane przez was. Nie ma zgody na dotychczasowy stan. Będzie o tym na pewno więcej.
Zapraszam Urząd Skarbowy do śledzenia Polish Art Corner. Może obecny (nie)rząd Tuska będzie miał okazję do załatania dziury budżetowej ściagając należny wg prawa podatek z działalności domów aukcyjnych. Dwa przykłady podałem tutaj na talerzu.
Podsumowując: “Kliencie, na rynku sztuki broń się sam“, nie polegaj na pięknych słowach wydrukowanych przez domy aukcyjne, ucz się sam. Pomocy nie spodziewaj się bo jej znikąd nie ma, zwłaszcza ze strony SAiMP. Zapraszam innych do wypowiedzi.
Samuel Hirszenberg. Lectrices dans l’atelier du peintre, 1892
Lot 72. Samuel HIRSZENBERG (1865-1908). Lectrices dans l’atelier du peintre. Huile sur toile. Signé en bas à droite, localisé à Monachium (Munich) et daté 92. 58 x 45 cm Rentoilé, restaurations, petites taches Dans un cadre en bois stuqué et doré à décor de couronnes laurées.
Aîné d’une fratrie de onze enfants, né en 1865 au sein d’une famille yiddishophone de Łódź, Samuel Hirszenberg était destiné à rejoindre l’atelier de tisserand de son père. Mais le médecin de la famille, frappé par le talent pour le dessin du jeune Szmul, convainquit ses parents de l’inscrire à l’école des Beaux-Arts de Cracovie. C’est là, dans les pas du peintre Maurycy Gottlieb, que se cristallisèrent les thèmes de prédilection de son œuvre : sa Pologne environnante, les juifs d’Europe orientale, les thèmes historiques, l’Orient, les relations entre hommes et femmes, les portraits. Tiraillé entre son attrait pour Paris, sa modernité artistique et son universalisme, et le désir de créer un art juif original avec un langage formel technique contemporain, Hirszenberg rejoignit l’école Bezalel de Jérusalem en 1907, tentant de concilier humanisme, universalisme et singularité juive. Source : Samuel Hirszenberg, l’interprétation du dilemme juif – Conférence de Richard I. Cohen, Hebrew University of Jerusalem.
Estimation : 2 000 € – 3 000 €. LE BEAU DU MONDE. 01/18/25. Sold 6,500 euro
Sygnatura
Francuski dom aukcyjny zlokalizowany na obrzeżach Orleanu wystawił na aukcję obraz Samuela Hirszenberga przedstawiający dwie kobiety w skromnym apartamencie z których jedna czyta książkę zaś druga słucha z zamknietyma oczami. Obraz ten artysta namalował w Monachium w 1892 roku. Praca ta na pewno wzbudzi spore zainteresowanie kolekcjonerów. Pierwotnie pokazane jego cztery fotografie rozrosły się w katalogu obecnie do piętnastu. Obraz może nie jest w najlepszym stanie, jest naklejony na nowe płótno, ma pewne odpryski ale biorąc pod uwagę rzadkość prac tego malarza oraz krótki okres życia to nie są duże wady. Oczekiwania na zakup w widełkach cen są złudne. Warto zwrócić uwagę, że w 2022 roku ukazała się książka poświęcona temu artyście “Samuel Hirszenberg. A Polish Jewish Artist in Turmoil“.
Portret Katarzyny Mniszech (z d. Zamoyskiej). Kopia obrazu Aleksandra Roslina
Lot 403. Ecole européenne du début du XIXe siècle – Portrait de Katarzyna Mniszech, née Zamoyska (1722-1771). Porte une inscription ‘URODZONA ZAMOYSKA ZASLUBIONA MNISZKOYA PODKOMORZOMU LITT (…)’ au verso. Dans un cadre en bois sculpté aux motifs ajourés 61.5 cm x 77 cm. Dans un cadre en bois sculpté aux motifs ajourés. Origin: Collection particulière européenne. How: Notre portrait est réalisé d’après le tableau original d’Alexander Roslin conservé au château royal de Varsovie (n° ZKW-dep.FC/89/ab). Technique: Huile sur toile (Toile d’origine). Estimate €3,000 – €4,000. Artcurial. 02/12/25
Jest to kopia portretu Katarzyny Mniszech (1722 – 1771) wykonanego przez Aleksandra Roslina w 1752 roku. Oryginał jest obecnie własnością Zamku Królewskiego w Warszawie. Mniszchowie posiadali w XVIII wieku w Warszawie pałac na ulicy Miodowej w którym mieszkała portretowana Katarzyna Mniszech z domu Zamoyska wraz ze swoim mężem Janem Kazimierzem Mniszchem. Przypuszczam, że oryginalny obraz wisiał w tym właśnie pałacu. Kopia obrazu z Artcurial jest zapwnie późniejsza i trudno porównać ją do zamkowego orginału nie posiadając przynajmniej dobrej fotografii. Niewątpliwie, jego zaletą jest znakomita, bogato zdobiona, ręcznie wykonana rama, której monetarna wartośc może stanowić połowę wyceny obrazu.
Lot 192. Leopold GOTTLIEB (1879-1933). Motherhood(1918). Sculpture, wood. Original artwork (unique). Certificate issued by gallery. Signature base. Size of the artwork 72 x 40 cm (28.35 x 15.75 in) . Condition: very good, considering its time. Artwork description: Extremely rare unique work, signed and dated. Private collection in Tel Aviv. In 1904, at the age of 21 he settled in Paris and became a member of the Circle of Montparnasse artists. Following his return to Paris. In the years 1917-1919, he took part in exhibition of Polish Expressionists (Formists) and became friends with another Polish artist, Moses Kisling, Eugene Zak and Mela Muter. His works were displayed in the Salon of Autumn, Independents, Société Nationale des Beaux Artes, and the Tuileries. He participated in exhibitions in the Vienna Secession. He also participated in the exhibition of Polish art, organized in 1912, at Galeries Dalmau in Barcelona.
Gottlieb is kwon for his paintings and drawings, very little is known on his sculpture abilities
” is a very interesting work of art, considering its rarity in comparison to the Gottlieb’ s oeuvre, and its complex symbolism. ” (A. M. from the National Museum in Krakow, 23.5.2017). Starting price $24,000. Art for All. 01/20/25. NOT SOLD
Leopold Gottlieb.Motherhood, 1918
Ta rzeźba Leopolda Gottlieba jest bardzo zaskakującym odkryciem na rynku. Chyba ani żadne z polskich muzeów nie posiada w swoich zbiorach rzeźby w wykonaniu tego artysty. Co ciekawsze, Słownik Artystów Polskich nie wspomina o rzeźbiarskiej jego działalności. Rzeźba Macierzyństwo znajduje sie w Izraelu i ciekawe będzie prześledzić jej proweniencję. Nowy Rok dopiero co się zaczął a tu takie niespodziewane i duże odkrycie, nieznanego rodziału twórczości Leopolda Gottlieba.
Sygnatura
Zdrowia WSZYSTKIM CZYTELNIKOM I OBSERWATOROM ORAZ TWÓRCY P.A.C. ŻYCZĘ!
(…). Ad vocem sygnatury rzeźby przypisywanej L.Gottleba ma bardzo wyraźne białe wytłoczenie-świeży podpis? Niemniej przypomina sygnaturę L.Gottleba
Skonsultowałem właśnie ww. kwestię z wybitnym ekspertem twórczości Leopolda Gottleba aktualnym kuratorem poznańskiej Anno domini 2025 r. wystawy “- École de Paris – Artyści Polsko-Żydowscy” w Muzeum Archidiecezjalne – Galeria Sztuki Współczesnej, Akademia Lubrańskiego, oraz autorem opracowania dot. twórczości Leopolda Gottlieb (w tłum. z niemieckiego Boże drogi?) “Wizerunki człowieczeństwa, rytuały powszedniości” oraz szalenie ciekawego artykułu porównującego “Portret podwójny z czasów młodości. Leopold Gottlieb i Xawery Dunikowski (rzeźbiarza!!)”
“Nie ma żadnego znanego mi powodu oraz dowodu na to, by Leopold Gottlieb kiedykolwiek zajmował się rzeźbą”. Niech więc wniosek co do atrybucji rzeźby każdy zainteresowany wysnuje sam. Pozdrawiam! Gdy wszystko nic warte, Eiva l’arte! Adartem
Dom aukcyjny z Izraela cytuje opinię osoby o inicjałach A. M. z Muzeum Narodowego w Krakowie. Jeśli ta opinia jest prawdziwa to można pewnie dowiedzieć się kim jest (była) ta osoba i jaką wiedzą kierowała się. Może jednak tak być, że to wszystko jest rzeczywiście oszukaństwem, jak mocno powyżej sugeruje Adartem, i rzeźbiarkiej karty u Leopolda Gottlieba nigdy nie było, nawet gdyby chciałoby się taką nieznaną kartę odkryć.
Dotarło teraz do mnie właśnie ze przecież Pan pisał o tej samej rzeźbie (…) w 2022 r. ! http://www.montefiore.co.il/Artists/364/Leopold_Gottlieb/238-22a. Czy ona wtedy poszła za 40.000 $? Proszę wrzucić na stronę wykadrowaną samą głowę załączam. BARDZO w duchu boticielowskich głów i szyji Egeniusza Zaka. Chat GTP wskazał podobieństwo do twórczości Xawerego Dunikowskiego oraz Stanisława Jagmina.
Rzeczywiście rzeźba ta pojawiła się trzy lata temu na aukcji z Montefiore (Izrael) i nie została wtedy sprzedana (wycena $30,000 – 40,000). Nie wzbudziła ona wówczas żadnego zainteresowania czytelników na forum. Dom aukcyjny Montefiore nie wspomniał z jakiś względów o krótkiej opinii z Muzeum Narodowego w Krakowie z 2017 roku, którą, jak sądzę, powinien wówczas znać. Usiłuję obecnie dociec, korzystając z uprzejmości innych osób, czy to zdanie (opinia) z MNK nie zostało wyrwane z innego konekstu. Mam nadzieję, że ciąg dalszy wkrótce nastąpi.
Być może powstało tu i tam trochę szumu medialnego na temat tej rzeźby bo dom aukcyjny Art for All dodał właśnie następujący akapit na końcu opisu, który podaję poniżej w oryginalnej ich pisowni. Cena wyjściowa ($24,000) nie została zmieniona.
“will be sold as attributed to the artist, but we are sure that the fact that there are no other exampels of sculptuers by Gottlieb, does not aliminate the fact that in his early work the artist has tried also to make a sculpture, this make our item to be a very important work in Polish Art world. with a big quatation mark and an solved riddel.”
Art for All w swoim katalogu skopiował właśnie z mojego blogu całą wypowiedź czytelnika Adartem, po cygańsku oczywiście nie podając źródła, czyli Polish Art Corner. Cytuję:
“Skonsultowałem właśnie ww. kwestię z wybitnym ekspertem twórczości Leopolda Gottleba aktualnym kuratorem poznańskiej Anno domini 2025 r. wystawy “- École de Paris – Artyści Polsko-Żydowscy” w Muzeum Archidiecezjalne – Galeria Sztuki Współczesnej, Akademia Lubrańskiego, oraz autorem opracowania dot. twórczości Leopolda Gottlieb (w tłum. z niemieckiego Boże drogi?) “Wizerunki człowieczeństwa, rytuały powszedniości” oraz szalenie ciekawego artykułu porównującego “Portret podwójny z czasów młodości. Leopold Gottlieb i Xawery Dunikowski (rzeźbiarza!!)”
“Nie ma żadnego znanego mi powodu oraz dowodu na to, by Leopold Gottlieb kiedykolwiek zajmował się rzeźbą”. Niech więc wniosek co do atrybucji rzeźby każdy zainteresowany wysnuje sam. Pozdrawiam! Gdy wszystko nic warte, Eiva l’arte! Adartem
Dom aukcyjny z Izraela cytuje opinię osoby o inicjałach A. M. z Muzeum Narodowego w Krakowie. Jeśli ta opinia jest prawdziwa to można pewnie dowiedzieć się kim jest (była) ta osoba i jaką wiedzą kierowała się. Może jednak tak być, że to wszystko jest rzeczywiście oszukaństwem, jak mocno powyżej sugeruje Adartem, i rzeźbiarkiej karty u Leopolda Gottlieba nigdy nie było, nawet gdyby chciałoby się taką nieznaną kartę odkryć.
Dotarło teraz do mnie właśnie ze przecież Pan pisał o tej samej rzeźbie (…) w 2022 r. ! http://www.montefiore.co.il/Artists/364/Leopold_Gottlieb/238-22a. Czy ona wtedy poszła za 40.000 $? Proszę wrzucić na stronę wykadrowaną samą głowę załączam. BARDZO w duchu boticielowskich głów i szyji Egeniusza Zaka. Chat GTP wskazał podobieństwo do twórczości Xawerego Dunikowskiego oraz Stanisława Jagmina.”
Screen shot z katalogu
W sumie, potrzeba wypowiedzi z wymienionego Muzeum Narodowegow Krakowie by zakończyć tę sprawę. Sadly, tam jednak PAC nie jest chyba czytany.
Lot 544. Igor MITORAJ (1944/2014) after. Male torso. Large brown patina bronze, signed and numbered on 1000. Travertine base. Height : 38 cm excluding base (48 cm with base). Estimate 3,500 – 4,000 euro.
Komercjalizacja niektórych rzeźb Igora Mitoraja, dokonana zapewnie za zgodą i wiedzą mistrza, prowadzi obecnie do zamętu na rynku i do tworzenia falsyfikatów niektórych jego prac. Coraz więcej odlewów jego rzeźb z napisem d’apres (after) pojawia się na aukcjach zagranicznych jak też w Polsce, choć w kraju nie uświadczysz (nie)dyskretnego napisu d’apres. Niech jako przykład posłużą rzeźby Perseusza, wykonane na zlecenie francuskiego Artcurial w olbrzymiej ilości ok 6,000 egzemplarzy, jako serie literowo numerowane, każda po 1,000 egzemplarzy. Te egzemplarze można kupić we Francji na aukcjach niemal codziennie za około 4,000 euro (w galeriach oczywiście jest tam znacznie drożej), natomiast w Polsce aukcyjne ceny wywoławcze to około 30,000 złotych (ok 7,000 euro) z rekordowymi sprzedażami ok 70,000 złotych (ok 16,000 euro). Rynek polski w tym przypadku żeruje głównie na niewiedzy a czasami głupocie klientów bo dlaczegóż kilkakrotnie przepłacają za to co mogą kupić taniej kilkaset kilometrów na zachód od granic. Te 6,000 Perseuszów to wielka i zwarta amia z brązu, niewiele mająca wspólnego z kolekcjonowaniem. Na domiar złego od kilku lat zaczęły pojawiać się trefne odlewy z tych prawdziwych 6,000 sztuk, określane właśnie jako d’apres. Ile tych falsów wykonano to nie wiem ale coraz to nowe egzemplarze z nowymi numerami znajduję na rynku.
O tym jak odróżnić wtórny odlew (falsyfikat) Perseusza od prawdziwej rzeźby, jednej z 6,000 egzemplarzy, pisałem niedawnio (https://polishartcorner.com/2024/11/23/falsyfikaty-brazow-igora-mitoraja-na-rynku-francuskim-oraz-juz-polskim/) i nie będę się obecnie powtarzał. Jeśli dom aukcyjny podaje w opisie, że jest to wtórny odlew to można temu przyklasnąć. Tak się właśnie stało w przypadku pokazanej rzeźby w Martin et Associes. Gorzej, gdy one docierają na polski rynek jako autentyczne. Tak się dzieje już od kilku lat głównie w polskich galeriach oraz na Allegro. Rzeźby takie oferowane są po ‘okazyjnie’ niskiej cenie – Perseusz za ok 20,000 złotych porównując do cen w domach aukcyjnych w których trzeba dodatkowo uiścić ok 20% opłaty aukcyjnej oraz ok 5% praw autorskich. Czytelnicy pisali już do mnie w tej sprawie lecz niestety wtedy, gdy przez swoją nieostrożność stali się właścicielami takiego wtórnego odlewu. Pytali o eksperta, który mógłby poświadczyć swoim autorytetem, że to jest rzeźba z nieprawego łoża. Te pieniądze chyba jednak im przepadły bo ekspertów w Polsce od Perseuszów nie ma i nie będzie jako, że ci mocarze intelektu zajmują się bardziej intratnymi ekpertyzami płócien Rubensów.
W katalogu nadchodzącej aukcji w Martin et Associes znajdują się dwa Perseusze okreslone jako d’apres. Jeden z nich omawiałem poprzednio zaś obecnie doszedł ten drugi przedstawiony powyżej nowo-odlew. Generalnie, zainteresowanie unikatowymi, jednostkowymi rzeźbami Igora Mitoraja jest ogromne wśród kolekcjonerów, tudzież jego pracami wykonanymi w niskim nakładzie (8-12 egzemplarzy). Rzeźby wytworzone powyżej 100 aż do kilku tysięcy egzemplarzy są skierowane do osób pragnących mieć pamiątkę po artyście. Te masowo produkowane produkty są z jakiegoś powodu drogie i bardzo drogie, zwłaszcza w Polsce. Zauważyłem, że zainteresowanie nimi jednak spada o czym może świadczyć nieudana grudniowa aukcja w Desie-Unicum ‘pamiątkarskich’ prac Igora Mitoraja (https://desa.pl/en/art-auctions-results/igor-mitoraj-love-for-ancient-world/). Na stronie firmy podano, że spośród 10 prac tam wystawionych żadnej nie sprzedano, choć w innym miejscu Desa stwierdziła, że sprzedano prac Mitoraja za (marne) 54,000 złotych. Być może wiedza i świadmość powoli docierają do drobnych kolekcjonerów co warto a czego nie warto kupować. Dla kontrastu warto nadmienić, że Polswissart sprzedał we wrześniu ubiegłego roku jakiemuś krezusowi, a może muzeum, monumentalną rzeźbę Centuriona (jeden z dwóch wykonanych egzemplarzy) za 4,300,000 złotych.
Sprowadzając do absurdu: Centurion z Polswissart warty jest cenowo jedynie ok 100 Perseuszów licząc po dolnych wycenach w Desie-Unicum. 6,000 wykonanych Peseruszów na zlecenie Artucurial może mieć teoretyczną wartość w Polsce około 240 mln złotych(!) (licząc średnio 40,000 złotych za sztukę) czyli połowę rocznego obrotów antyków na wszystkich aukcjach w Polsce. Sprowadzajmy zatem do kraju Perseusze i Asklepiosy i szukajmy 10,000 zainteresowanych tymi rzeźbami bo może tylko wtedy ‘ruszy’ z kopyta niemrawy w 2024 roku rynek antyków.
Lot 216. Jerzy Kossak (1886-1955) Polish. Soldiers in the Snow, Oil on board, Signed and dated 1924, 15″ x 18″ (38.1 x 45.7cm). Estimate 3,000 – 5,000 GBP. Parker Fine Art. 01/09/25. Passed. However, on 05/08/25 was sold in the same auction house for GBP 1,900
Prace Kossaków będą na pewno przewijały się na blogu przez lata. Obecnie mamy obraz w niemal baśniowej zimowej scenerii przedstawiający maruderów armii napoleońskiej zabląkanych w lesie. Jerzy Kossak malował szybko i nie miał czasu na detale czy poprawki i stąd bylejakość snuje się tak jak w tym przypadku widzimy pozostałości po resztkach czapy u rannego żołnierzu na koniu. Artyście widać w pewnym momencie zmieniła się koncepcja ale zabrakło już chęci by tę poprzednio namalowaną czapę starannie zamalować. Obraz został legalnie wywieziony z Polski (zezwolenie z Krakowa) w latach 60-tych XX wieku a obecnie z pocałowaniem ręki wróci do krakowskich galerii na honorową ścianę z sutą wyceną. Trzeba przyzwyczaić się do niestaranności u Jerzego Kossaka i machnąć na to ręką. Ja czasami psioczę ale mam generalnie bardzo pozytywną ocenę Jerzego Kossaka tyle, że warto szerzej patrzeć i szukać pereł malarskich u innych, mało znanych artystów.
Przeliczyłem się, bo nie było zainteresowanych na ten obraz nawet za 2,400 GBP
Lot 22. Mieczyslaw Krzyzak. Polish, 1914-1984. Hussars on Patrol. Signed M. Krzyzak (lr). Oil on canvas, 18 x 23 inches (45.7 x 58.4 cm). Estimate $800 – 1,200. Doyle. 01/08/25. Sold $3,000
Był jednym z wielu pracowników ‘stajni malarskiej’ Jerzego Kossaka tworząc podmalunki czy też wtórne kompozycje (czasami z kalki) poprawiane potem przez mistrza i opatrywane jego sygnaturą. Pracując tam nabrał dużej wprawy w malowaniu tematyki kossakowskiej by później dość zręcznie tworzyć własne prace opatrując je swoim nazwiskiem. Olej sprzedawany w Doyle jest dość zgrabną kompozycją, niewątpliwie okaże się tańszą od prac Jerzego Kossaka i może dać satysfację początkującemu kolekcjonerowi.