
Dwa oleje Abrahama Neumana z początków XX wieku.


Obraz sprzedany został w kwietniu tego roku w tym samym domu aukcyjym za 20,000 euro (https://polishartcorner.com/2023/04/02/kazimierz-alchimowicz-1840-1916-5/) a obecnie powtórnie został sprzedany lecz już o 30% taniej. Czyżby mamy w Niemczech odbicie stanu polskiego rynku?
Lot 7477. Kazimierz Alchimowicz (1840-1916), Sheherazade telling a story, 1902, oil/canvas, doubled, canvas inscribed on verso in Polish Composed and begun by Prof. Wojciech Gerson and completed in 1902 by Kazimierz Alchimowiez [Skomponwany i zaczety pzez s. p. Prof. Wojciecha Gersona a dokonczony przezb Kazimierza Alchimowieza w roku 1902], remains of a Warsaw exhibition label on verso of stretcher, 93.5 x 62.5 cm, framed 109.5 x 76 cm, the renowned Polish painter Wojchiech Gerson (1831-1901) was a professor at the Warsaw Academy of Art from 1872-1896 and at the St. Petersburg Academy of Art from 1878. He influenced a whole generation of neo-romantic Polish genre and landscape painters during the Russian occupation. Among his students from 1869 was Casimir Alchimowicz, who is considered one of the last Romantics of Polish painting. Opening 10,000 euro. Hitoria Auktionshaus. 08/29/23. Sold 14,000 euro

Warto porównać ten obraz Alfonsa Karpińskiego do tego sprzedanego trzy dni temu (https://polishartcorner.com/2023/08/26/alfons-karpinski-1875-1961-19/) by zobaczyć różnicę.
Lot 7385. Alfons Karpinski (1875-1961), Polish painter, Flower still life, oil on cardboard, signed lower left, 34 x 50 cm, framed 49 x 64 cm. Opening 900 euro. Historia Auktionshaus. 08/29/23. Sold 1,700 euro

Kuszenie świętego Antoniego w maleńkim formacie. Może Jan Styka miał jakieś miłe wspomnienia z przeszłości by je pod koniec życia wstydliwie opisać pędzlem jako męczarnie? Nie śledziłem tej aukcji i nie znam ceny sprzedaży.
Lot 8. Jan Styka (Leopoli 1858–Roma 1925). Le tentazioni di Sant’Antonio, 1918. Olio su cartoncino; 12,7×18 cm. Estimate 500 – 2000 euro. Sesart’s. 08/26/23
Zapraszam czytelników do przeczytania kometarza czytelnika ‘Adartem’ rozwijającego temat tego obrazu. Poniżej wymienione fotografie. (11/11/24)



Dla odmiany, róże namalowane przez Alfonsa Karpińskiego nie na wprost ściany z obrazem a pod kątem i stąd złudzenie odmienności, które może sie podobać.
Lot 4444. Alfons Karpinski, Rosenstillleben. Weiße Rosen in einer Glasvase im herrschaftlichen Interieur, gering pastose Malerei mit trockenem Pinsel unter Einbeziehung der Farbigkeit des Malgrundes. Öl auf Karton, um 1930, unten undeutlich signiert “A. Karpinski”, Malgrund leicht wellig, wenige Kratzer, gering restaurierungsbedürftig, gerahmt (best.), Falzmaße ca. 62 x 67 cm. Opening 1,500 euro. Mehlis. 08/26/23. Sold 3,300 euro

Lot 2823. Stanislaw Piotr Getter, Female nude dated 1921, signed “S. Getter”, stamped “A.Głowiński J. Wasilewski SKA w. Warszawie 23”, bronze lightly patinated, depicting a kneeling nude beauty stretching out and burying her hands in her shoulder-length hair, mounted on a small stepped plinth and marble base, tiny rubbing in places, the base with tiny bruises to the edges, h bronze 24 cm, h overall 28 cm. Artist info: Polish sculptor (1876 Warsaw – ?). Opening 600 euro. Mehlis. 08/25/23. Sold 900 euro
Spora to rzadkość na rynku. Rzeźby Stanisława Gettera nie pojawiają się praktycznie na aukcjach. Wytropiłem, że NM w Krakowie posiada egzemplarz innego aktu (poniżej).


Do poniżych uwag skłonił mnie artykuł napisany na początku sierpnia przez p. Janusza Miliszkiewicza „Rozpędzony rynek zaczyna zwalniać” zamieszczony w internetowym wydaniu ‘Parkietu’: https://www.parkiet.com/parkiet-plus/art38907221-rozpedzony-rynek-sztuki-zaczyna-zwalniac. Warto przczytać te rozważania bo stosunkowo do niedawna wiązałem autora (okazuje się, że niesłusznie) z napędzaniem rynku sztuki w celu osiągania coraz wyższych cen. Przez ostatnich kilka lat na polskim rynku sztuki miał miejsce nierozumny i gwałtowny wzrost cen. Werble biły z radości w wielu czasopismach zachłystujących się łatwością zarabiania w ten sposób pieniędzy. Upraszczając, wystarczyło kupić niemal jakikolwiek obraz polskiego artysty by po trzech latach sprzedać go z blisko 100% zyskiem. Krytycznie podchodziłem do tego modelu biznesowego uważając go za pewną formę Ponzi scheme. Od około roku dało się już jednak zaobserwować znaczne hamowanie rynku. P. Miliszkiewicz podaje konkretne przykłady z niedawnyh aukcji. Generalnie, w pierwszym pólroczu tego roku, w porównaniu do identycznego okresu 2022, spadek sprzedaży w domah aukyjnych jest przerażający bo ok 30%. Kilka miesięcy temu podałem przykłady takiego hamowania rynku: https://polishartcorner.com/2023/04/09/sprzedaz/. Myślę, że domy aukcyjne liczą obecnie na cudowne odwrócenie sytuacji na jesieni. Postaram się dorzucić tutaj coś od siebie na podstawie wyników aukcji już z drugiego półrocza. Takim ciekawym przykładem jest właśnie zakończona 19 sierpnia aukcja w Sopockim Domu Aukcyjnym: https://artinfo.pl/wyniki-aukcji/aukcja-dziel-sztuki-d1a64399-6fd8-48e6-9fd5-f63486b39abc .
Na ten katalog zwróciłem uwagę jeszcze przed aukcją pod kątem zawleczonych tam przez handlarzy wielu obrazów, obrazów kupionych na zachodzie wyłącznie aby je zaraz sprzedać bez najmniejszych ceregieli. Nie wiem czy byli to pojedyńczy handlarze czy też te prace kupił sam SDA. Myślę, że warto by domy aukcyjne zaznaczały czy dana praca jest ich własnością, kupioną na sprzedaż, czy też nie jest. Takie zaznaczenie w katalogu dałoby bardziej przejrzysty obraz tego biznesu. Obecnie wiadomo jest, że co lepsze polskie prace wykupywane są na zachodzie przez nasze domy aukcyjne i zaraz tafiają na aukcje ze 100% lub większą marżą. Jest to dość cyniczne podejście do klientów i przechodzimy nad tym do porządku. W katalogu SDA było sporo prac kupionych za granicą na natychmiastową ich sprzedaż w Polsce. Tylko niektóre z nich wymienię:

Można podać i inne przykłady. Model biznesowy mamy zatem jak dawniej: kupić na zachodzie i próbować sprzedać ze 100 – 200% zyskiem w Polsce. Na podstawie wyników aukcji w SDA i innych domach aukcyjnych widać obecnie, że ten model biznesowy może być już przeżytkiem. Obrazy nadal sprzedają się ale muszą być dobre lub bardzo dobre i wtedy można na nich zarobić. Rynek sztuki to rynek dób luksusowych, tak jak rynek np. drogich i markowych zegarków. Nie każdego stac by kupić obraz (zegarek) z górnej półki a obrazy (zegarki) takie sobie nie są już wyrywane przez domy aukyjne. Może ludzie stali się bardziej wybredni, może zubożeli i nie stać ich lub może czegoś się nauczyli przez te radosne dla domów aukcyjnych lata. Nie każdego teraz można przekonać, że np. obraz Władysława Chmielińskiego to sztuka warta 20,000 złotych, czy też nie każdy obraz Alfonsa Karpińskiego z więdniejącymi różami jest niepowtarzalnie piękny.
Sprzedaż sztuki spadła w I półroczu 2023 o 30% w porównaniu do do 2022 roku i taki tręd bedzie chyba dalej miał miejsce. Nadal widzę na rynku szalone wyceny bardzo przeciętnych prac. Przewiduję, że dojdziemy wkrótce do bardziej rozsądnych wycen by obrazy sprzedawano a nie odstawiano do kąta. Może to oczywiście nie dotyczyć sztuki wartości muzealnej ale dlaczego prace słabe miałyby zyskiwać ciągle na cenie? Aukcja a SDA chyba potwierdzi tę moją tezę. Sprzedany tam fragment Panoramy Wojciecha Kossaka podejrzewam, że kupiło muzeum. Dlaczego spadły aż trzy oleje Meli Muter? Dawniej jej prace to były pewniaki. Nie sprzedał się słaby obraz Jacka Malczewskiego, jak też mało atrakcyjny obraz Bolesława Biegasa. Nie sprzedał się powielany Lirnik Axentowicza, nawet nie sprzedał się taki sobie obraz Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Wszystkie te prace miały wysoką wycenę a…. chciałoby się może kupić je dużo taniej.

Zadziwia mnie również wycena naprawdę słabej i przegadanej pracy zimowej Karola Wierusza-Kowalskiego na 95,000 – 110,000 złotych. Obraz ten został kupiony niedawno za 11,000 euro w Niemczech i chyba obecnie firma liczyła na zamęt w głowie kupujących nazwiskiem Wierusz-Kowalski. 11,000 euro za ten obraz w Niemczech to była na prawdę tłusta cena i sprzedający tam jakiś Hans był na pewno zadowolony (https://polishartcorner.com/category/wierusz-kowalski-karol/). Myślę, że SDA dobrze wie, że Karol to nie Alfred lecz zdezorientowanych klientów jest pełno i na takich zawsze można liczyć.
Patrząc na statystykę aukcji w SDA należy odnotować, że jedynie 37 z 89 prac udało sie sprzedać, co stanowi jedynie 42% ogółu. Inaczej mówiąc, 52/89 prac spadły. 73% sprzedanych prac (czyli 28 z tych 37) osiagnęło ceny poniżej sugerowanych widełek. Jak tu wierzyć specjalistom od wyceny? Jedynie 4 prace przebiły się ponad wycenę. Jeśli mówimy o zarobionych pieniądzach (firmy zawsze się chwaliły ile zarobiły) to SDA sprzedała prace za 2,790,000 złotych, zaś wyceniła cały ‘towar’ na 7,216,500 – 8,693,000 złotych. Statystyka jest nudna, lecz możemy dowiedzieć się, że zarobiono jedynie około 1/3 tego czego się spodziewano. To mało. Ta aukcja w SDA wpisuje się dobrze do omawianych przeze mnie wcześniej spadkowych aukcji innych domów aukcyjnych.
Kilka wniosków można wysnuć z tej statystyki jak też z artykułu p. Miliszkiewicza: a) mamy obecnie bessę na rynku sztuki w Polsce, b) prace będą chyba taniały by w ogóle mogło dojśc do sprzedaży, c) kupowanie na zachodzie na handel w Polsce będzie mniej opłacalne, d) rasowi kolekcjonerzy powinni rozglądać się po polskim i zachodnim rynku w celu wyłuskiwiania niezłych prac już po rozsądnej cenie, e) pośpiechu nie ma obecnie przy kupowaniu sztuki i nie warto już ulegać presji kupowania, gdyż zarobić się nie da już jak dawniej, f) odpadnie spora grupa miejscowych ‘inwestorów’ gdy zorientują się, że nie uda im się sprzedać i będą mieli zamrożoną gotówkę, g) domy aukcyjne staną się bardziej wybredne przy przyjmowaniu na aukcje aby im ktoś taki jak ja nie wypomniał słabych wyników sprzedaży, h) wycena prac w domach aukcyjnych będzie rozsądniejsza (lepiej sprzedać i zarobić swoje lub nic nie zarobić). Resztę zostawiam czytelnikom do uzupełnienia. Jako jasny punkt, dają się zauważyć bardzo udane aukcje prac młodych polskich artystów, sprzedawane blisko 100%. Ceny są tam umiarkowanie niskie i to chyba przekłada się na dobrą sprzedaż.
W SDA business is as usual, tj. ceny są windowane w góre a sprzedaż spada. Chciałoby się by refleksja tam dotarła jak też do innych domów aukcyjnych bo inaczej będziemy mieli wkrótce masakrę. Nadchodzi jesień a tym samym mam nową nadzieję na poprawę rynku. Tak to naiwnie widzę zza wody.
PS. Opublikuję wszystkie uwagi na tym tle jak też złorzeczenia (merytoryczne) pod moim adresem.

Drobny rysunek Jeana Lambert-Ruckiego wyłuskany na pustyni.
Lot 112. Jean LAMBERT RUCKI (1888-1967). “Le Carnaval“. Dessin au fusain et à la craie blanche, quelques réhauts de couleur, sur papier, signé “Lambert Rucki” et daté “1930” en bas à droite. 46 x 58 cm (à vue). Plis, petites déchirures, trous dans les coins. Estimation 200 € – 250 €. SARL VICHY ENCHERES. 08/19/23. Sold 1,570 euro.