Lot 707. Szczepan Andrzejewski (1892-1950), Seated female nude, pastel on paper, mounted on cardboard, signed and dated lower left, (19)23, a naked young woman in a sitting position, her legs crossed, her gaze thoughtfully directed into the distance, good age-appropriate condition, paper browned and stained, image 60.5 x 33 cm (HxW), framed behind glass, glass cracked, frame partially rubbed, overall dimensions 70.5 x 49.5 cm. Starting €80. Quedlinburg. 05/10/25. Sold €90
Studiował w Klasie Rysunku w monachiujskiej ASP. Po upływie ok 30 lat Niemcy wywieźli do do obozu śmierci w Oświęcimiu a później do innego obozu śmierci w pobiżu Dachau, niedaleko Monachium. Artysta jest stosunkowo mało znany w Polsce a akty w jego wykonaniu chyba są lepsze od pejzaży i portretów. W 1923 roku otworzył prywatną szkołę rysunku z Łodzi i być może ten rysunek stanowi jeden ze studniów w nowo utworzonej placówce.
Wadysław Majeranowski. Wohl ein Porträt seiner Frau -Honorata Anna Hoffman Majeranowska, 1853
Lot 480. Wladyslaw Majeranowski (Krakau 1817-1874 Wilna). Wohl ein Porträt seiner Frau -Honorata Anna Hoffman Majeranowska (Opernsängerin), monogrammiert unten rechts: M., sowie rückseitig signiert und datiert: W. v. Majeranowski 1853, Öl auf Leinwand, ca. 61,5 x 47,5 cm (69 x 56,5 cm), verschmutzt, Krakelee, Retuschen, alt restauriert, kleine Druckstelle unten rechts, kleinere Farbverluste, Keilrahmen zeichnet sich ab, beschädigter, vergoldeter Holzrahmen. Estimate €1,400 – 1,900. Dorotheum. 05/27/25. Passed
Dorotheum zaskakuje czasami pojawieniem się rzadkich prac polskich artystów. Władysław Majeranowski to artysta, którego nieliczne prace znajdują się jedynie w muzeach, ewentualnie kościołach na Kresach, jeśli te dotrwały. Obraz przedstawiający żonę artysty to gratka dla kolekcjonerów XIX wiecznych portertów.
Lot 396. ELIE NADELMAN (1882-1946). Seated Nude, carved wood. Height: 16 7⁄8 in. (42.9 cm.). Executed circa 1910-1915. Provenance: Ilya Kagan, Nantucket. Private collection, Europe (by descent from the above). By descent from the above to the present owners. Literature: L. Kirstein, Elie Nadelman, New York, 1973, p. 147, no. 23 (marble version illustrated). Estimate $25,000 – 35,000. Christie’s. 05/13/25. Sold $22,000
Wiele rzeźb Eliasza Nadelmana uległo zniszczeniu i należą one do dużej rzadkości. Życie artysty od czasów wielkiej recesji było dość przygnębiające, zakończone samobójstwem w 1946 roku. Na rynkach zagranicznych trudno znaleźć oryginalną jego rzeźbę – dominują chyba pośmiertnie wykonane odlewy. Na polskim rynku artysta ten, urodzony w Warszawie, jest nieobecny. Warto poczytać o nim a literatura jest bardzo obszerna. Inny wariant tej rzeźby w drewnie był w 2019 roku wyceniony w Sotheby’s na $600,000 – 800,000 (https://www.sothebys.com/en/auctions/ecatalogue/2019/american-art-n10074/lot.15.html) i pomimo proweniencji sięgającej samego artysty nie został sprzedany (wyraźne są różnice wysokości obu prac: obecnie 42.9 cm vs. 45.1 cm egzemplarza z Sotheby’s).
Lot 662.Henryk Stażewski (Poland 1894‑1988). ”Nr 44”. Signed and dated H. Stazewski 1977 on the reverse. Oil on panel, 60 x 60 cm, 64 x 64 cm (including frame). Provenance: A Swedish private collection, acquired by the present owner in Warsaw 1984. Estimate 80.000 – 100.000 SEK (€ 7.300 – 9.000). Uppsala Auctions. 05/14/25. Sold 94,000 SEK
Trzy oleje Henryka Stażewskiego z podobnego okresu, z podobną wyceną.
Henryk Stażewski.Relief, 1980
Lot 179. Henryk Stazewski (1894 Warschau 1988). Relief. 1980. Öl und Bleistift auf Hartfaserplatte. Verso auf der Platte signiert und datiert: H. Stazewski, 1980. Bildmaß: 64 x 64 x 4 cm. Provenienz: Sammlung Grauwinkel. Privatsammlung, Süddeutschland. Estimate €8,000 – 10,000. Auktionshaus am Grunewald. 05/16/25. SOld €8,000
Henryk Stażewski. Nr 19, 1977
Lot 7239. Stazewski, Henryk (1894-1988, Warschau). Nr. 19. Tinte in Schwarz und Acryl auf Pappe, auf dünne Metallplatte kaschiert und auf Hartfaserplatte montiert. 1977. 22,2 x 22,1 cm. Verso mit Faserstift in Grün signiert “H. Stazewski”, datiert und betitelt, mit einem roten unleserlichen Stempel und mit Faserstift in Schwarz bezeichnet. Estimate 4.000€. Bassenge. 05/30/25. Sold €4,750 (bp)
Lot 353. HENRI HAYDEN (1883-1970). Joueur de mandoline, signed ‘H. Hayden’ (lower center), oil on canvas, 43 ½ x 19 ¾ in. (110 x 50 cm.). Painted in June 1920. Provenance: Jacques and Colette Ulmann, Paris. Galerie Rive Gauche, Paris. Nannette and Herbert Rothschild, New York and Ossining (acquired from the above, May 1956). By descent from the above to the present owners.
Literature: G.H. Marcus, ed., Encounters with Modern Art, The Reminiscences of Nanette F. Rothschild, Works from the Rothschild Family Collections, exh. cat., National Gallery of Art, Washington, D.C., 1996, p. 83 (illustrated, fig. 59).
Exhibited: Providence, Annmary Brown Memorial, Brown University and Rhode Island School of Design Museum of Art, Herbert and Nannette Rothschild Collection: An Exhibition in Celebration of the Seventy-Fifth Anniversary of the Founding of Pembroke College in Brown University, October-November 1966, no. 65 (illustrated).
The Comité Henri Hayden has confirmed the authenticity of this work.
Otrzymuję czasami listy od czytelników z pytaniem ‘czy warto zainwestować XX PLN w ten obraz‘. Obrazem okazuje się zwykle jedna ze słabych prac Jerzego lub Wojciecha Kossaków. Inwestorom, którzy chcieliby zadać mi podobne pytanie o zamrożenie złotówek w powyżej pokazany obraz Henryka Haydena odpowiem teraz publicznie, że warto. Może to być bliskie spotkanie z baronami Rothschildami bowiem to z ich kolekcji pochodzi ta kubistyczna praca. Dodatkowo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że konkurecję na rynku stanowi obecnie ‘FAŁN” Jacka Malczewskiego z Doyle (https://polishartcorner.com/2025/05/04/jacek-malczewski-1854-1929-13/), to sądzę, że warto dołożyć 2-3 razy więcej na korzyść Haydena. Ostatecznie, it’s only money. Hayden podwójnie sygnował swój obraz a Malczewski tylko raz i to również źle świadczy o tym drugim.
Juliusz Kossak. Książe Poniatowski na Szumce, 1885
Lot 3. Juliusz Fortunat Kossak Polish, 1824-1899. Ksiaze Josef Poniatowski na Szumce, 1885. Signed and dated Juliusz Kossak/ 1885 (lr). Oil on canvas; 35 x 28 1/2 inches (89 x 72.4 cm). Provenance: Wojciech Kossak, Krakow, Poland (son of the artist); Thaddeus Stec, Moscow, PA, acquired from the above in 1933. Sale, Trinity International Auctions & Appraisals LLC, CT, Jun. 9, 2018, lot 5. Starting $7,500. Estimate $15,000 – 25,000. Doyle. 05/14/25. PASSED
Przede wszystkim chciałbym zobaczyć ten list Wojciecha Kossaka skierowany do Tadeusza Steca. Jak nie zobaczę to (jak niewierny Tomasz) nie uwierzę. Tadeusz Stec z Pensylwanii kupił (wg przekazu) tę pracę prosto od Wojciecha Kossaka. Czy kupił ja w Polsce, czy też kupił ją w USA w trakcie jednej z wizyt Wojciecha w USA, czy też otrzymał przesyłkę z Polski od Wojciecha K? Po co zatem ten list, którego kopii nie mamy a który by mógł uwiarygodnić ten obraz? Inna ważna rzecz to sprzedaż tej pracy kilka lat temu za $16,000 w domu Trinity International w USA (https://www.liveauctioneers.com/item/62293917_juliusz-kossak-polish-1824-1899). Wielokrotnie pisałem o tym domu aukcyjnym i nie chcę się powtarzać o ‘polonikach’ tam sprzedawanych. Kto nie wiem o czym piszę to niech poszuka na blogu lub lepiej poszuka w archiwum tego domu aukcyjnego. Kolejna sprawą jest namalowanie tego obrazu w technice oleowej w 1885, czyli kilka lat po słynnej akwareli sprzed 6 lat (przechowywanej w Muzeum w Łańcucie). Juliusz chyba szybciej i chętniej replikował swoje prace w technice akwareli a w dodatku wielokrotnie kopiował je przez kalkę. Po co mu się było trudzić malując olejem? Młody już nie był. Jak to się stało, że taki ważny olej Juliusza Kossaka przetrwał (prawdopodobnie) w Kossakówce przez te około 45 lat? Tam przecież wszystko co było namalowane miało ekspresowe nogi i było niemal natychmiast sprzedawane by wykupić weksle od Żydów. Pieczołowite chronienie przez Wojciecha portretu Poniatowskiego jest niezrozumiałe a w dodatku skąd wziął się ten impuls by sprzedać jakiemuś polonusowi? Ostatnią sprawą jest jakość wykonania obrazu. Tutaj wolałbym by wypowiedziały się osoby znającne się dobrze na technice olejowej Juliusza Kossaka. Mam zatem oczywiste wątpliwości ale czasami i ślepiej kurze trafi sie ziarno, jak mawia jedno z polskich przysłów. Dla mnie za dużo wątpliwości by wejść w tę aukcję. Tylko polscy eksperci mogą napisać coś pozytywnego, tak jak niedawno potwierdzili autentyczność Rubensów z Polswissart i z Desy-Unicum – z pracą Juliusza powinno im pójść łatwiej. A co powiedzą w domu aukcyjnym Doyle? Spodziewam się, że nic nie powiedzą bo wszystko co wiedzieli to już napisali. Z nich tacy ekperci polskiego malarstwa jak z koziej dupy trąbka. O Malczewskim z ich aukcji już pisałem nic nowego nie dodadzą i wygląda jabby ten Faun wypadł sroce spod ogona. Pozostał do omówienia z tej samech aukcji w Doyle obraz Lepolda Gottlieba i jest pewnie sprzedawany przez tego samego kolekcjonera. W sumie proweniencja to ważna rzecz ale musi być proweniencja wiarygodna.
Jak zauważył czytelnik (Adartem) Muzeum Narodowe w Warszawie posiada inną (mniejszą) kopię tego obrazu https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/zbiory/446171. Warto zauważyć, że przy nazwisku Juliusza Kossaka kuratorzy muzeum postawili znak zapytania.
Kossak, Juliusz (1824-1899) ? – malarz. Ks. Józef Poniatowski na Szumie ze stada Sanguszki. Własność Muzeum Narodowego w Warszawie. Olej, płótno, wys. 55,5 cm, szer. 48,5 cm
Czytelnik (Adartem) uzupełnił ten wpis informacją o wyszukaniu jeszcze wcześniejszej pracy Juliusza Kossaka Ks. Józef Poniatowski na Szumie wykonanej w 1875 roku. Muzem Narodowe w Warszawie prezentuje te pracę na swojej stronie https://cyfrowe.mnw.art.pl/en/catalog/129614 pochodzącej z książki Stanisłąwa Wyspiańskiego o Juliuszu Kossaku, wydanej w 1900 roku https://pcbj.pl/0023-2/ (str. 120 książki).
Juliusz Kossak. Książe Józef na Szumie ze stada Sanguszków, 1875. Reproduckja z książki Julisz Kossak autorstwa Stanisława Witkiewicza, 1900
Lot 389. Leon Wyczolkowski (Huta Miastowska 1852-1936 Warschau). Blumen in zwei Töpfen vor dem Atelierfenster, signiert und datiert unten rechts: L Wyczol(kowski) 1913, Mischtechnik (Aquarell/Gouache/schwarze Pastellkreide) auf dickem Malkarton, ca. 98,5x 69,5 cm, rückseitig mit zwei aufgeklebten Papieretiketten: a) Towarzystwo Przyjaciol Sztuk Pieknych W Krakowie (Gesellschaft der Freunde der Schönen Künste in Krakau): Loterya Artystyczna Nr.416 (Kunstlotterie), sowie bezeichnet und betitelt: Chryzantemy (Chrysanthemen), b) XI. Internationale Kunstausstellung 1913/ im Kgl. Glaspalaste zu München Nr.6806, beschädigter Rahmen (111 x 82,5 cm), etwas gebräunt Ruf 14000,-
Provenienz: Privatnachlass, Wien Literatur: K. Kulig-Janarek/W. Milewska, Leon Wyczolkowsi 1852-1936, Muzeum Narodowe, Krakau 2003, Vgl. Abb.131, ‘Kwiaty w oknie, 1908’ (Blumen im Fenster), Muzeum Okregowe, Tarnow, Inv. Nr. MT-A-M/1256 1908. Estimate €20,000 – 30,000. Dorotheum. 05/26/25. Sold €40,000
Powinien podnieść się klangor w polskich domach aukcyjnych na widok tej pracy Leona Wyczółkowskiego o nieskazitelnej proweniencji i historii wystawienniczej. Zachęcam kolekcjonerów do pominięcia pośredników i dokonania zakupu bezpośrednio w Dorotheum.
Lot 265. Silber. Auf vier ausgestellten, profilierten Rundfüßen der Korpus in Form eines liegenden Zylinders, darauf abgesetzter, runder Hals mit scharniertem Deckel und profiliertem Scheibenknauf. Die runden Seiten mit Eispickel bzw. Axt erklimmend zwei vollplastisch gearbeitete, bekleidete Ratten. Die glatten Seiten belegt mit jeweils von Rocaillen gerahmten, reliefierten Darstellungen des Hl. Georgs bzw. des Russischen Wappens. Gest. 84, Beschaumeister Andrej Antonowitsch Kowalkskij, Meistermarke Pawel Fedorowitsch Sasikov, dat.; Gew. ca. 215 g. H. 8 cm. 5,5 cm x 10 cm. Vgl. Goldberg, S. 42 und 54. A Russian silver inkwell with rat decor. Standard mark 84, assay master´s mark and master´s mark. Dated. Russland. Moskau. Pawel Fedorowitsch Sasikov. 1844. Estimate €1,400 – 2,800. Schloss Ahlden. 05/10/25
Do napisania tego wspisu skłonił mnie czytelnik AW nadsyłając link do aukcji w niemieckim domu Schloss Ahlden. Wielokrotnie pisałem o tym domu aukcyjnym z dużą niechęcią spowodowaną pojawianiem się tam malarstwa uzurpurującego sobie polskie nazwiska. Obecnie, po raz kolejny pojawia się tam praca rzekomo Stanisława Pomiana Wolskiego, sprzedawana tam systematycznie, chyba już po raz piąty. Czekają na frajera (lot 5139 z dnia 21 maja 2025) od kilku lat (np. https://polishartcorner.com/2023/05/04/stanislaw-pomian-wolski-1859-1894-scheise-wieder-auf-schloss-ahlden/). Wracając do tematu wpisu, czyli falsyfikatów sreber to pisałem wielokrotnie o działąjącej prawdopodobnie na teranach Polski wytwórni najróżniejszych sreber, uchodzących za ‘carskie’ srebra, np. cukiernice, solniczki, jaja, kałamarze, balsamiki, przedmioty kultu żydowskiego. Bezkarność tego procederu jest wielka i nie ma na to siły w praworządnym państwie polskim. Policja wie o tym procederze ale zajęta jest ściganiem wpisów na Facebooku lub innych mediach społecznościowych przeciwników politycznych obecnego reżimu i wsadzaniem ich do więzień. Pisanie o tym procederze powoduje, że czasami otrzymuję groźbę z samego źródła sprzedaży na którą wypinam swój księżyc w pełni (tzw. ‘ruski księżyc’). Skoro firmy sprzedają to widać mają z tego dochód a zatem jest grupa ludzi zagubionych nie radząca sobie z tym problemem. Ludzie płacą po kilka tysięcy złotych za bezwartościowy obiekt o wadze ok 200 gramów.
Znajomy mój napisał do Schloss Ahlden list wyjaśniający, że sprzedają tam obecnie falsyfikat kałamarza uchodzącego za wyrób firmy Sazikowa. Kałamarz ten nadal ‘wisi’ w katalogu. Pobieżny przegląd polskiej sieci wykazał, że identyczne kałamarze sprzedawane są na dzień dzisiejszy na Allegro: https://allegro.pl/oferta/kalamarz-srebrny-15911913764, oraz w krakowskiej firmie Antyki Decco: https://antykidecco.pl/srebrny-carski-mysliwski-kalamarz-szczury-pr84-rosja-srebro-p-6916.html. Opisy mogą inne ale fałszowany wyrób jest prawie identyczny. Trzeba przyznać, że Schloss Ahlden otrzymał egzemplarz prosto z fabryki, bez patyny, bo na egzemplarzach Allegro i w Antykach Decco położono patynę by sprawić wrażenie obiektów starych. Warto przyjrzeć się puncom (hallmarks) na tych trzech wyrobach, bo są one identyczne, z tymi samymi błędami.
Punca z nazwiskiem Sazikowa zawiera ten sam błąd, którym jest na końcu litera wyglądająca na ‘L’ zamiast znaku miękkiego ‘ъ‘. Nie jest to niedobicie puncy, czy defekt puncy lecz ten falsyfikat puncy jest rezultatem niezrozumienia języka i alfabetu rosyjskiego. Te trzy obiekty mają położone jedynie cztery punce a brakuje im koniecznej puncy miast w którym obiekty zostałyby wykonane tj. puncy miasta Moskwy. Punca miasta Moskwy z tamtego okresu to św, Jerzy na koniu z lancą. Duża punca przedstawiająca imeprialnego rosyjskiego dwugłowego orła (Sazikow miał patent na dostawę wyrobów na dwór carski i stąd ta duża punca orła rosyjskiego) również wygląda niewyraźnie i słabo porównując z puncą z tamtego okresu. W sumie mamy epokowe odkrycie: aż trzy kałamarze Sazikowa na rynkach, każdy wykonany w 1844 roku! Szansa na takie spotkanie się trzech identycznych wyrobów jest mniejsza od wygranej w lotka. Przestrzegam zatem przez kupowaniem sreber, polskich i rosyjskich, na szarym rynku. Warto pytać w renomowanych sklepach internetowych, warto poczytać i zastanowić się skąd taki wysyp sreber głównie z zaboru rosyjskiego. Niech szlag trafi tych fałszerzy! Jedyna obroną jest wiedza.
Punce. Schloss AhldenPunce. AllegroPunce. Antyki Decco
Na zkończenie podaję wybrane przykłady prawdziwych punc Sazikowa na srebrych wyrobach. Podziękowanie dla Pana AW z Warszawy za inspirację.
Lot 1. Waldemar Los Polish, 1849-1888. Ride at Dawn, 1888. Signed and dated Wlodzimierz/ Munchen 1888 (lr). Oil on canvas, 23 5/8 x 40 inches (60 x 101.6 cm). Frame: 32 x 49 1/8 inches. Estimate $10,000 – $20,000. Doyle. 05/14/25. Sold $12,000
Wodzimierz Łoś żył krótko i mały dorobek pozostawił po sobie. Przeważają statyczne obrazy jeżdźców a dynamiczna jazda należy do rzadkości. Na pracy z Doyle mamy konie namalowane w pędzie ale tej siły jazdy nie widać u woźnicy jak też spokojnie siedzącego pasażera bryki. W dodatku, osoba stojąca na rozdrożu wygląda na karłowatą i odnoszę wrażenie, że perspektywa malarska jest zwichnięta. Chyba ktoś majstrował przy dacie tego obrazu a podejrzewam, że nie był to rok 1888 lecz raczej 1882 lub 1883 jak na załączonym poniżej bardzo podobnym obrazie Jazda o zmierzchu, datowanym w 1882 roku. Trudno jest upolować obraz Łosia i może dlatego są one tak wysoko wyceniane.
Waldemar Łoś. Jazda o zmierzchu, olej, płótno, 25 x 49.5 cm
Lot 43. Jacek Malczewski Polish, 1854-1929. Portrait of a Faun. Signed J Malczewski (ll). Oil on board, 26 3/4 x 20 3/8 inches (67.9 x 51.7 cm). With a label affixed to the reverse describing the work and confirming its authenticity, signed by Dr. Kazimierz Buczkowski. Framed: 31 1/2 x 25 inches
The type written note from Dr. Kazimierz Buczkowski which is affixed to the back translates to: Oil painting on board. Measures 68 cm high 52cm wide. Shows an old faun, signed “J. Malczewki” in lower left. Painting description: Portrait of a faun in a highland costume leaning on a hatchet / in the background flute-playing chimeras standing on a former royal court/ in front of them a wooden fence on grass with growing mullein.Statement: The above-described painting, given to me for examination, is, in my opinion, an original artwork of Jacek Malczewki (1854 – 1929). And is signed Dr. Kazimierz Buczkowski.
Estimate $175,000 – $225,000. Doyle. 05/14/25. REMOVED FROM THE CATALOG BEFORE AUCTION
Ciekawi mnie w jaki sposób ten obraz znalazł się w USA, w dodatku z orzeczeniem prof. Buczkowskiego. Dom aukcyjny milczy na temat proweniencji. Czyżby był to wynik działalności Czesława Bednarczyka i spółki ogałacających polskie zbiory w latach 60-tych i 70-tych o czym pisała p. Monika Luft w swojej książce “Pejzaż z przemytnikami” (zrecenzował tę książkę p. Krzysztof Zagrodzki: https://polishartcorner.com/book-reviews/). Bardzo dużo ostatnio na rynku pojawiło się prac polskich malarzy z orzeczeniami Kazimierza Buczkowskiego – niektóre z nich to falsyfikaty orzeczeń, np. https://polishartcorner.com/2019/10/09/stanislaw-wyspianski-1869-1907-2/. Porządne orzeczenia były chyba opatrzone wielokrotnie pieczątką, która zachodzi z kartki orzecznia na płótno/ deskę. Kilka innych dobrych poloników pojawiło się na tej aukcji w Doyle o czym będzie wkrótce.
Orzeczenie
Osoba zainteresowana tym obrazem powinna jednak przycisnąć dom aukcyjny o proweniencję. Doyle omija tę kwestię. Jak napisał mi jeden z czytelników (Adartem) a) obraz ten wygląda bardzo ‘świeżo’, b) dziwne, że nie był wystawiany a w dodatku c) w orzeczeniu dr. Buczkowski pisze w jedym miejscu ‘fałnie’ a nie ‘faunie’. Brak jakiejkowiek pieczątki ekperta jest również zastanawiający biorąc pod uwagę ocenę obrazu tak znakomitego artysty. Z mojego doświadczenia: zatrzymałem kiedyś w Bonhams olej sygnowany nazwiskiem Fałata a przekonałem dom aukcyjny tym, że autor nie mógł podpisać obrazu słowem “Nieświesz‘.
List od czytelnika:
Apropos Malczewskiego z Doyle. Wiem, że fałszywe orzeczenia dołączane do prac artystów Młodej Polski są już Panu znane, ale pozwoliłem sobie wysłać dla porównania orzeczenie Buczkowskiego odnośnie pracy Malczewskiego z Desy pt. Ad Astra z 1917 roku (https://bid.desa.pl/lots/view/1-2Z91MR/jacek-malczewski-ad-astra-1917).
Może porównanie dwóch orzeczeń na Pana stronie—nawet czysto wizualnie—wzbudzi więcej wątpliwości i wreszcie Doyle ten obraz zdejmie. Pozdrawiam, P.
To orzeczenie jak też i inne Kazimerza Buczkowskiego są mi znane i zachęcam czytelników do przeszukania sieci zanim dostaną amoku aukcyjnego. J. D.