Karol Czaplicki – Krakus na koniu. Rzeźba w srebrze wg. Juliusza Kossaka

Karol Czaplicki. Krakus na koniu, 1904

Los 605502. Reiter mit Zigarre / A horseman with cigar, Karl Czaplicki, Krakau, um 1910. Material: Silber 750/000, Gold, Rubin. Punzierung: Diana-Marke, Meistermarke. Maße: 26 x 31 x 12,5 cm. Gewicht: 2335 g. Zustand: gut. Strating €3,400. Auktionshaus Schwab. 07/26/25. Sold €6,500

Niezykle interesującą rzeźbę w srebrze autorstwa krakowskiego jubilera Karola Czaplickiego wystawił na sprzedaż niemiecki dom aukcyjny Auktionshaus Schwab. Karol Czaplicki to dobrze znane nazwisko jubilera którego zakład został założony w 1885 roku i trwał w okresie międzywojennym. Zakład mieścił się na Placu Mariackim 1 a później na Rynku Głównym. Rys biograficzy o Czaplickim został opublikowany na blogu przez Alicję Lisak w rozdziale o sklepach jubilerskich w Krakowie w XIX wieku: https://www.lisak.net.pl/dawne_widoki_krakowa/?p=26311. Dodam, że na rynkach srebra można znaleźć głównie wyroby sztućcowe wykonane przez tego złotnika. Zbieracze militariów mogą pokusić się o zakup np. orzełków legionowych wykonanych w zakładzie Karola Czaplińskiego, projektu Czesława Jarnuszkiewicza. Czasami, pojawiają się również medale pamiątkowe wykonane w tym zakładzie z okazji 500 rocznicy bitwy pod Grunwardem.

Rzeźba przedstawiająca Krakusa na koniu, cechowana nazwiskiem Karola Czaplickiego, jest niezwykła. Wykonana jest ze srebra, jest wymiarami duża, jest dość ciężka (ponad 2.3 kg), powstała jeszcze w okresie panowania cesarza Franciszka Józefa (punce austriackie). Patrząc na nią narzucają się natychmiast akwarele Juliusza Kossaka noszące podobne tytuły ”Drużba – krakowiak na koniu”, wykonane w latach 80-tych XIX wieku. Jestem przekonany, że te prace nie uszły uwadze Karola Czaplickiego i był nimi inspirowany przy przygotowaniu trójwymiarowego modela.

Juliusz Kossak. Krakus na koniu, 1888

Warto porównać kilka prac Juliusza Kossaka by dostrzec podobieństwa do rzeźby, jak też zaobserować drobne różnice. Interesujące dla mnie jest nazwisko rzeźbarza, który przygotował model służący do odlania tej rzeźby – nie wierzę by rzeźbiarzem był Karol Czaplicki. Interesuje mnie ile egzemplarzy ‘Krakowiaka na koniu’ zostało wykonanych. Nie był to odlew w brązie lecz w znacznie droższym srebrze (próba 750) a zatem być może powstał na specjalne zamównie.

Rzeźba wykonana w zakładzie Karola Czaplickiego może zainteresować zarówno kolekcjonerów polskich sreber jak też i polskiego malarstwa oraz rzeźby. Być może zachowały się księgi zakładu Czaplińskiego a może znajduje się gdzieś notatka opisująca tę pracę. Warto pogrzebać w papierach i książkach i oczywiście liczyć na wiedzę czytelników. Dla mnie ta praca to cymes.

Czytelnik blogu (JM – dziękuję za odzew) odnalazł w dawnej polskiej prasie informację o tej srebrnej rzeźbie. Jest o niej wzmianka w czasopiśmie “Przegląd Techniczny” z 29 grudnia 1904 roku: https://bcpw.bg.pw.edu.pl/Content/3800/53pt1904_nr_52.pdf. Na stronie 710 tego pisma można przeczytać o pracy Karola Czaplickiego. Skan strony pisma poniżej. Nizależnie, rzeźba ta wzbudziła zainteresowanie w Instytucie Sztuki PAN. W oparciu o załączony artykuł, datowanie tej pracy należy przesunąć na rok 1904. Trudno w tej chwili rozstrzygnąć, czy ta rzeźba była wykonana w jednym egzemplarzu czy też powstały również inne odlewy. Ciekawe jest czy może zachował się zakurzony i zapomniany gips służący do wykonania tego odlewu.


Otrzymałem kolejny list od czytelnika JM podkreślający, że autorem tej rzeźby jest Tadeusz a nie Karol Czaplicki. Tak rzeczywiście jest napisane w artykule z 1904 roku o cytowanej powyżej wystawie i tego wątpliwego dla mnie autorstwa poprzednio nie komentowałem.

Faktem jest, że na rzeźbie mamy puncę zakładu Karola Czaplickiego (K. CZAPLICKI). Nie jest dla mnie istotne kto wykonał odlew tej srebrnej rzeźby, lecz kto wykonał model gipsowy służący za wzór do odlewu. Wykonanie odlewu na wosk tracony to dość żmudna, trudna, pracowita robota wymagająca znajomości w tym zawodzie np. projektowania i późniejszego usunięcia wentów odpowietrzających, etc czy też obróbki surowej pracy z nałożeniem patyny. Jeśli Tadeusz Czaplicki rzeczywiście był biegły w odlewaniu przedmiotów to chwała mu za to, jednak prawdziwym autorem tej pracy jest nieznany artysta majacy duży talent w wyrzeźbieniu konia ale też i postaci usiadającego go jeźdżca. Jest wiele drobnych detali ubioru Krakusa wymagających dużej zręczności rzemiosła. Dlatego też jestem sceptyczny by autorstwo tej pracy przypisać Tadeuszowi Czaplickiemu, zupełnie mi nieznanemu jako rzeźbiarzowi. Ten Krakus-drużba to nie jest jakaś jarmarkowa robota. Proszę zapytać współczesnych artystów posiadających dyplomy i certyfikaty czy gotowi byliby wykonać taką pracę (obecni rzeźbiarze artyści są gotowi pospawać parę prętów by być z tego dumni, np. https://polishartcorner.com/2023/07/03/miroslaw-balka-1958-7/).

Wątek autorstwa tej rzeźby warto kontynuować lecz w oparciu o archiwalia rzemieślnicze a nie wyłącznie o notakę w gazecie, niepotwierdzoną w innych źródłach. Tadeuszowi Czaplickiemu pracownicy MNK przypisali autorstwo drobnej zawieszki medalowej dla sekcji wioślarskiej Akademickiego Związku Sportowego w Krakowie z 1923 roku. Skłaniam się do opinii, że rzeźbę odlano w jednym z wiedeńskich zakładów specjalizujących się w wykonywaniu dość skompikowanych prac rynkowych, natomiast jego obróbkę oraz uzupełnienie detali mógł wykonać Tadeusz Czaplicki. Jest to jedynie moja hipoteza nie mająca jednak żadnych podstaw literaturowych.


Na skutek presji wywieranej na mnie w listach dodam, że dopuszczam hipotezę inych osób mówiącą, iż odlew został w całości wykonany i zaprojektowany w pracowni Karola Czaplickiego. Dowodów jednak jak do tej pory nie ma na to żadnych.


Głowa Diany, Punca austriacka na rzeźbie Krakusa

Kluczem do rozwiązania zagadki o miejscu wykonania odlewu tej rzeźby może być analiza puncy Diany. Takie punce były dość dokładnie znakowane miejscem wykonania oraz próbą srebra (https://www.silvercollection.it/austriansilverhallmarks.html). Grupa czytelników spodziewa się literki „K” obok głowy Diany aby potwierdzić miasto Kraków. Niestety, ale liteka miasta jest niewyraźna na załączonej powyżej fotografii. Niektórzy poniżej brody Diany widzą cyferkę „4” sugerującą, zgodnie z opisem katalogowym, próbę srebra 750/1000. Należy poprosić dom aukcyjny o kilka fotografii tej puncy bo może pod innym kątem da się coś więcej odczytać.

Ja ze swojej strony usiłuję dowiedzieć się czegoś więcej o tej rzeźbie w warszawskim środowisku kolekcjonerów sreber. Jak do tej pory, spotkałem się z opinią (zbieżną z moją), że nie została odlana w Krakowie lecz być może Wiedniu. Dowodem byłaby literka na puncy, lecz ta jest nieczytelna. Generalnie, Krakus na koniu jest odmienny od dobrze znanych, dość innych produktów Karola Czaplickiego (łyżki, kubki, biżuteria, odznaki, wyroby o treści patriotycznej), że trudno znaleźć między nimi wspólny mianownik. Niewątpliwie, produkt finalny powstał w tym zakładzie o czym świadczy imienna punca. Jednak to nie wyjaśnia etapów powstania rzeźby oraz jej autorstwa. Mam porzyjaciół w Krakowie i nie jest moim celem ranienie ich uczuć. Trzeba jednak dotrzeć do prawdy, o ile znajdą się ku temu fakty a nie życznia.

PS. Znanym jest faktem występowanie na polskim rynku identycznych srebrnych świeczników z imiennymi puncami różnych warsztatów. Tłumaczenie jest proste – zakłady kupowały półprodukty, składały je i wbijały własną puncę. Podobne przypadki spotykamy np. w przypadku niektórych identycznych cukiernic.



Wątek Krakusa na koniu jest przedmiotem dużego zainteresowania. W tej sprawie otrzymałem dwa listy od Profesora Michała Myślińskiego z Instututu Sztuki PAN w Krakowie, mającym w dorobku naukowym szereg publikacji na temat krakowskch sreber (https://www.ispan.pl/instytut/kadra/michal-myslinski-prof-pan). Za jego zgodą publikuję dwa listy odnoszące się do wpisu na blogu (w drugim pominąłem drobne wątki osobiste). Dziękuję p. Myślińskiemu za bardzo drobiazgowe uwagi.

Wielce Szanowny Panie,
z wielce uwagą przyglądam się dyskusji, dotyczącej rzeźby “Krakusa”, bo sprawy krakowskiego złotnictwa, w tym jego historii, pasjonują mnie w sposób szczególny.
Przede wszystkim wdzięczny jestem, że podzielił się Pan informacją o samym dziele, a tym bardziej za wywołanie dyskusji o nim. Pozwolę sobie zabrać głos w tej dyskusji, ale proszę to traktować tylko jako głos i raczej dodatek, a nie próbę rozstrzygania czegokolwiek!
A zatem… w samym dziele poniekąd skupiają się jak w soczewce wszystkie problemy badawcze, dotyczące złotnictwa krakowskiego, a polskiego – w ogóle. Nie znamy bliżej historii dzieła – “wypłynęło” ono za granicą, a jedyne co wiemy (być może dom aukcyjny wie coś więcej), to fakt, że nie jest to np. strata wojenna, poszukiwana przez Polskę. Dlaczego pojawiło się na aukcji w Niemczech, a nie w Polsce? Czy to wynik historii dzieła (sprzedane przed wojną, w czasie wojny, po wojnie?) czy to tylko chęć uzyskania lepszej ceny za granicą (nb. obecnie cena ta nie wydaje się zawyżona, a wręcz przeciwnie – jest atrakcyjna!). Ergo – niewiele wiemy o losach przedmiotu, choć np. na krakowskim rynku antykwarycznym pojawiały się już artefakty i dokumentacja związane z Czaplickimi.
Kolejna kwestia – znakowanie. To pozostaje bez zarzutu (o ile mogę sądzić ze zdjęć) – mamy znak “K.CZAPLICKI”, obok w pięciokącie głowa Diany (sam kształt pięciokąta od razu wskazuje tzw. próbę, bo linie proste miały wartosć 150, zatem 150×5 daje wartosć liczbową stopu; warto podkreslić, że ta próba była mniej chętnie stosowana), obok jest znak probierni (litera w prostokącie o ściętych narożnikach). Niestety – nie widać dobrze litery oznaczającej miasto probierni – w przypadku Wiednia byłoby to “A”, w przypadku Krakowa – “E” (K to system polski, po 1920 roku). Sądzę, że jest tam “E” Krakowa, bo Czaplicki nie wiózłby do Wiednia dzieła do cechowania – to byłoby pozbawione sensu, bo znak przybity w Krakowie był ważny w całych Austro-Węgrzech. Bywało odwrotnie – na wyrobach z oznaczeniami wiedeńskimi krakowscy złotnicy wybijali swój znak firmowy (o nim niżej) – bo to poniekad utwierdzało kupujących, że znany krakowski złotnik lub jubiler niejako gwarantował tym znakiem jakość wyrobu. Był to zatem taki “zestaw importowy” znaków.
Pewien problem pojawia się przy interpretacji oznaczenia “K.CZAPLICKI” – nie jest to bowiem ścisły imiennik Czaplickiego (wedle zasad austriackich były to sygle imienia i nazwiska, często z trzecią literą od drugiego imienia lub drugiego członu nazwiska), ale znak jego wytwórni (onegdaj nazywano je stampiliami). Użycie takiego znaku wprowadza pewien “bałagan” – bo oznacza on po prostu, że dzieło powstało w wytwórni Karola Czaplickiego, ale nie oznacza, że jest jego dziełem – tzn. nie oznacza, że  bezdyskusyjnie, że to Karol Czaplicki wykonał tę rzeźbę. Tu pojawia się kwestia nierozstrzygalna bez jednoznacznego dowodu, np. relacji – nie wiemy, kto sporządził “oryginał” (skłaniam się do tego, że to metoda traconego wosku, bo przecież nie tzw. guma), ale pierwowzorem może być wskazana akwarela Kossaka, przedstawiająca krakusa jako członka banderii.
No i kwestia kolejna – teoretycznie wskazanie w przekazie “Przeglądu”, że to dzieło Tadeusza Czaplickiego może być prawdą, ale może być też po prostu pomyłką. Tego po prostu nie wiemy – faktem jest, że obaj Czapliccy prowadzili własne firmy (mieli do tego prawo już posiadając stopień czeladnika, choć przyjęte było, ze powinno się posiadać stopień mistrza). Zatem istnienie dwóch firm Czaplickich mogło spowodować, że dziennikarz pomylił Karola z Tadeuszem, ale z drugiej strony czytamy wyraźnie – że krakus powstał w firmie Karola, ale wykonał go Tadeusz. A to już na błąd nie wygląda, tylko świadome wskazanie kto był autorem, i gdzie rzeźba powstała. Co więcej – Karol był nauczycielem Tadeusza, zatem praca tego rodzaju mogłaby być np. pracą mistrzowską Tadeusza (ale to tylko gdybanie!).
Osobna kwestia to czas powstania rzeźby – to, że pojawia się ona w opisie słynnej wystawy metalowej w 1904 roku, nie oznacza, że powstała z myślą o wystawie, bo mogła powstać wcześniej, a na wystawie tylko ją eksponowano.

Przepraszam za pewien chaos wypowiedzi, ale – tak jak pisałem – ta rzeźba raczej przywołuje pewne problemy, z jakimi się borykamy, niż je rozwiązuje definitywnie.

Z wielkim poważaniem
Michał Myśliński
Dr hab. Michał Myśliński prof. ISPAN
Pracownia Rzemiosła Artystycznego i Designu
Biuro w Krakowie

(…) Nie ulega wątpliwości, ze rzeźba jest zaskakująca – klasą, pewnym dowcipem (żarzące się cygaro), pierwowzorem (Kossak), a nawet wagą (to mniej więcej waga kompletu sztućców na 6 osób). Tu pojawia się osobna sprawa – to nasze zaskoczenie wynika z przeświadczenia, że Kraków był zbyt małym ośrodkiem na prace tej klasy. Kraków rzeczywiście był małym ośrodkiem złotniczym, gdzie klientela była uboższa, nieliczna choćby w porównaniu ze Lwowem jaki przede wszystkim z Warszawą, która była znaczącym ośrodkiem produkcji i eksportu sreber – na cały świat i całe Imperium Rosyjskie. W tym czasie w Krakowie powstają głównie wyroby galanterii stołu, drobna biżuteria, liczne dzieła o przeznaczeniu kultowym (okłady obrazów, korony itp). Ale nie oznacza to, że taka rzeźba – z pewnością tzw. rzeźba gabinetowa – nie mogłaby w Krakowie powstać; mamy tutaj pewne błędne koło – nie znamy tego rodzaju dzieł z Krakowa, a zatem gdy pojawia się takie, to budzi ono nasz niepokój i niepewność, czy to nie fals, kto był autorem, czy Kraków miała środki techniczne na takie realizacje, czy wykształcenie warsztatowe złotników i jubilerów pozwalałoby im na taką realiację itp.Tu, niezaleznie od tego, jakim ośrodkiem złotniczym był Kraków, trzeba podkreslić, że obok zwykłym aspiracji artystycznych złotników, mieli on możliwość podnoszenia swoich kwalifikacji, także artystycznych – działało już w Krakowie Muzeum Techniczno-Przemysłowe organizujące kursy zawodowe i artystyczne, a w nieodległej przyszłości powstało Stowarzyszenie Polska Sztuka Stosowana (1901), później – Warsztaty Krakowskie (1913). Wydaje mi się, że rzeźba jest pewnym ewenementem na tle tego, co znamy z Krakowa, ale jest jak najbardziej “możliwa”!
Rzeczywiscie zaś – póki nie otrzymamy niezbitego dowodu na to, kto jest autorem rzeźby (tj. patrycy) poniekąd musimy zaufać przekazowi z “Przeglądu” z 1904 roku, choć zawsze można – a nawet należy – zastanawiać się, czy to przekaz bezdyskusyjny. (…). Serdecznie pozdrawiam i pozostajemy w kontakcie! Michał Myśliński


Warto zwrócić uwagę na żarzące się cygaro w ustach Krakusa, przedstawione w postaci (chyba) ametystu. Czytelnik JM zwrócił uwagę na kilka innych prac Juliusza Kossaka, gdzie jeżdziec z Krakowa podkreśla tym cygarem niezwykłość namalowanego wydarzenia: https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/zbiory/893003; https://img1.one.bid/img/3371/793430_1b.jpg?1649610605; https://img1.one.bid/img/3031/707365_1b.jpg?1640715656

Antoni Zielenkiewicz (XVIII w.). Polski złotnik czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego

Antoni Zielenkiewicz. Srebrny kubek, ok 1785

Lot 344. Becher von Antoni Zielenkiewicz Warschau, Anfang 19. Jhdt. Innen vergoldet. Punzen. 12 lot. H 10 cm, 162 g. Oprning €100. Dusseldorfer Auktionshaus. 05/22/25.

Niewiele XVIII wiecznych wyrobów ze srebra, wykonanych przez polskich złotników dotrwało do naszych czasów. Jednym z rodzimych złotników był wówczas Antoni Zielenkiewicz, pracujący w Warszawie, jak się przyjmuje, w bardzo wąskim przedziale lat 1785 – 1790. Nielicznie zachowane do naszych czasów wykonane przez niego wyroby ze srebra przechowywane są obecnie głównie w muzeach. Muzeum Historyczne w Warszawie przechowuje małą solniczkę https://kolekcje.muzeumwarszawy.pl/en/objects/611/), Muzeum Narodowe w Warszawie posiada rondel do jarzyn, oraz przedmiot określony jako wazę do kieliszków (https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/artysci/68230) zaś w Muzem Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym znajduje się lichtarz (https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/artysci/68230). Prawdopodobnie, polscy kolekcjonerzy mogą być posiadaczami kilku innych jego prac.

W ubiegłym miesiącu Dusseldorfer Auktionhaus licytował nieduży srebrny kubek wykonany przez Antoniego Zielenkiewicza. Korpus kubka oparty jest na trzech kulistych nóżkach; wnętrze kubka jest złocone. Zwracają również uwagę ręcznie wykonane zdobienia. Spód kubka cechowany jest znakiem złotnika “AZ” wybitym w owalu oraz cechą próby srebra “12”. Spora to rzadkość na rynku ze względu na nazwisko złotnika i czasy wykonania.

Falsyfikatów sreber ciąg dalszy. Kałamarze Szikowa w Polsce i Niemczech

Kałamarz Sazikowa w Schloss Ahlden: https://www.schloss-ahlden.de/en/bidding/193-internationale-kunstauktion-teil-i-188/265-tintenfass-mit-rattenfiguren-69503

Lot 265. Silber. Auf vier ausgestellten, profilierten Rundfüßen der Korpus in Form eines liegenden Zylinders, darauf abgesetzter, runder Hals mit scharniertem Deckel und profiliertem Scheibenknauf. Die runden Seiten mit Eispickel bzw. Axt erklimmend zwei vollplastisch gearbeitete, bekleidete Ratten. Die glatten Seiten belegt mit jeweils von Rocaillen gerahmten, reliefierten Darstellungen des Hl. Georgs bzw. des Russischen Wappens. Gest. 84, Beschaumeister Andrej Antonowitsch Kowalkskij, Meistermarke Pawel Fedorowitsch Sasikov, dat.; Gew. ca. 215 g. H. 8 cm. 5,5 cm x 10 cm. Vgl. Goldberg, S. 42 und 54.
A Russian silver inkwell with rat decor. Standard mark 84, assay master´s mark and master´s mark. Dated. Russland. Moskau. Pawel Fedorowitsch Sasikov. 1844. Estimate 1,400 – 2,800. Schloss Ahlden. 05/10/25

Do napisania tego wspisu skłonił mnie czytelnik AW nadsyłając link do aukcji w niemieckim domu Schloss Ahlden. Wielokrotnie pisałem o tym domu aukcyjnym z dużą niechęcią spowodowaną pojawianiem się tam malarstwa uzurpurującego sobie polskie nazwiska. Obecnie, po raz kolejny pojawia się tam praca rzekomo Stanisława Pomiana Wolskiego, sprzedawana tam systematycznie, chyba już po raz piąty. Czekają na frajera (lot 5139 z dnia 21 maja 2025) od kilku lat (np. https://polishartcorner.com/2023/05/04/stanislaw-pomian-wolski-1859-1894-scheise-wieder-auf-schloss-ahlden/). Wracając do tematu wpisu, czyli falsyfikatów sreber to pisałem wielokrotnie o działąjącej prawdopodobnie na teranach Polski wytwórni najróżniejszych sreber, uchodzących za ‘carskie’ srebra, np. cukiernice, solniczki, jaja, kałamarze, balsamiki, przedmioty kultu żydowskiego. Bezkarność tego procederu jest wielka i nie ma na to siły w praworządnym państwie polskim. Policja wie o tym procederze ale zajęta jest ściganiem wpisów na Facebooku lub innych mediach społecznościowych przeciwników politycznych obecnego reżimu i wsadzaniem ich do więzień. Pisanie o tym procederze powoduje, że czasami otrzymuję groźbę z samego źródła sprzedaży na którą wypinam swój księżyc w pełni (tzw. ‘ruski księżyc’). Skoro firmy sprzedają to widać mają z tego dochód a zatem jest grupa ludzi zagubionych nie radząca sobie z tym problemem. Ludzie płacą po kilka tysięcy złotych za bezwartościowy obiekt o wadze ok 200 gramów.

Znajomy mój napisał do Schloss Ahlden list wyjaśniający, że sprzedają tam obecnie falsyfikat kałamarza uchodzącego za wyrób firmy Sazikowa. Kałamarz ten nadal ‘wisi’ w katalogu. Pobieżny przegląd polskiej sieci wykazał, że identyczne kałamarze sprzedawane są na dzień dzisiejszy na Allegro: https://allegro.pl/oferta/kalamarz-srebrny-15911913764, oraz w krakowskiej firmie Antyki Decco: https://antykidecco.pl/srebrny-carski-mysliwski-kalamarz-szczury-pr84-rosja-srebro-p-6916.html. Opisy mogą inne ale fałszowany wyrób jest prawie identyczny. Trzeba przyznać, że Schloss Ahlden otrzymał egzemplarz prosto z fabryki, bez patyny, bo na egzemplarzach Allegro i w Antykach Decco położono patynę by sprawić wrażenie obiektów starych. Warto przyjrzeć się puncom (hallmarks) na tych trzech wyrobach, bo są one identyczne, z tymi samymi błędami.

Kałamarz Sazikowa z Allegro: https://allegro.pl/oferta/kalamarz-srebrny-15911913764

Kałamarz Sazikowa z Antyki Decco: https://antykidecco.pl/srebrny-carski-mysliwski-kalamarz-szczury-pr84-rosja-srebro-p-6916.html

Punca z nazwiskiem Sazikowa zawiera ten sam błąd, którym jest na końcu litera wyglądająca na ‘L’ zamiast znaku miękkiego ‘ъ‘. Nie jest to niedobicie puncy, czy defekt puncy lecz ten falsyfikat puncy jest rezultatem niezrozumienia języka i alfabetu rosyjskiego. Te trzy obiekty mają położone jedynie cztery punce a brakuje im koniecznej puncy miast w którym obiekty zostałyby wykonane tj. puncy miasta Moskwy. Punca miasta Moskwy z tamtego okresu to św, Jerzy na koniu z lancą. Duża punca przedstawiająca imeprialnego rosyjskiego dwugłowego orła (Sazikow miał patent na dostawę wyrobów na dwór carski i stąd ta duża punca orła rosyjskiego) również wygląda niewyraźnie i słabo porównując z puncą z tamtego okresu. W sumie mamy epokowe odkrycie: aż trzy kałamarze Sazikowa na rynkach, każdy wykonany w 1844 roku! Szansa na takie spotkanie się trzech identycznych wyrobów jest mniejsza od wygranej w lotka. Przestrzegam zatem przez kupowaniem sreber, polskich i rosyjskich, na szarym rynku. Warto pytać w renomowanych sklepach internetowych, warto poczytać i zastanowić się skąd taki wysyp sreber głównie z zaboru rosyjskiego. Niech szlag trafi tych fałszerzy! Jedyna obroną jest wiedza.

Punce. Schloss Ahlden
Punce. Allegro
Punce. Antyki Decco

Na zkończenie podaję wybrane przykłady prawdziwych punc Sazikowa na srebrych wyrobach. Podziękowanie dla Pana AW z Warszawy za inspirację.

Karol Filip Malcz (1797 – 1867) – srebrna cukiernica

Karol FIlip Malcz. Cukiernica,

4155721. A silver sugar box by Malco, Warsaw 1840s. Inside gilded, rectangular with beveled corners, on winged paw feet, border with oak bald and lyre and keyhole, folding cover with flower wreath. Length 14 cm, weight 550 g. Key missing, age wear. Estimate €925. Stockholms Auktionverk. 04/13/25. Sold €1,250

Srebrna cukiernica Karola Malcza z około 1840 roku sprzedana niewysoko jak na polskie ceny. Brak oryginalnego kluczyka nieco obniżył wartość tego obiektu. Cztery punce na cukiernicy są bez zarzutu zaś dodatkowa piąta, z sową, to znak lombardu, który przejął kiedyś (pewnie w okresie międzywojennym) ten obiekt pod swój dach. Cukiernica jest oryginalna co może być ewenementem jeśli trafi na polski rynek bowiem na nim dominują obecnie falsyfikaty sprzedawane na polskim ebay jak też głównie w Krakowie. Nawet otrzymałem niedawno list z pogróżkami z tej firmy krakowskiej za podanie jej nazwy. Jedna z porządnych firm internetowych handlujących w Polsce starym srebrem (e-antyki.com) tak reklamuje jedną ze swoich cukiernic: “Srebro jest oczywiście w 100% oryginalne, nie ma nic wspólnego z ordynarnymi falsyfikatami oferowanych na portalach aukcyjnych za kilkanaście tysięcy złotych!”. Jak widać nie tylko ja zauważyłem falsyfikaty srebra na polskim rynku.

Kacper Zagórowski – cukiernica

Kacper Zagórowski. Srebrna cukiernica

Lot 544. Sugar bowl , Warschau 1853, 84 silver, bulbous basic shape, cover with vividly rose decor, 4 feet, inside gold plated, with key (not original), lock and clasp should be reworked, small dents and signs of usage acc. to age, approx. 17 x 14 x 12 cm, approx. 750 g, manufacturer Zagorowski, collectable. Opening 490 euro. Henry’s Auktionshaus. 02/28/25. Sol d 1,170 euro

Punce

Mało znany warszawski złotnik z lat 50-tych XIX wieku. Ciekawe o nim inofrmacje znalazłem w jedym z pamiętników. Cukiernica w wykonaniu tego rzemieślnika jest sporą rynkową rzadkością, choć wzór wygląda na popularny w tamtym okresie.

Dwie cukiernice Józefa Sobika. Kraków, lata 30-te XX wieku

Józef Sobik. Cukienica krakowska, lata 30-te XX. w

Lot 33. Antique Polish Etrog Box – made of 800 silver, signed. Silversmith’s initials: J.S. Weight: 363 g. Length: 13 cm. Width: 10 cm. Total height: 7.5 cm. Estimate $400 – 500. Aqua Art and Antiques. 01/19/25

Hallmarks

W niedużych odstępach czasu pojawiły się rynku dwie niemal identyczne cukiernice wykonane przez Józefa Sobika w okresie miedzywojennym. Józef Sobik był złotnikiem krakowskim mającym swój zakład rzemieślniczy na ulicy Na Gródka 2a i wytwarzał wyroby kościelne jak też galanterię stołową. Produkował wyroby nie tylko ze srebra ale tez z brązu. Wyroby swoje sygnował gmerkiem (puncą) składającym sie z liter JS w prostokącie. Obie cukiernice są tego samego wzoru a drobne różnice między nimi to brak u jednej uchwytu wspomagającego otwieranie wieczka oraz dekoracja lub jej brak na ściankach. Wymagają oczywiście oczyszczenia z brudu i oksydacji srebra ale to już drobiazgi. Ładne i proste wyroby mające już około 100 lat.

Józef Sobik. Cukiernica krakowska, lata 30-te XX w.
Punce

Lot 82. A Silver Polish Etrog Container, Late 19th – Early 20th Century. A rectangular silver etrog container crafted in Poland, dating back to the late 19th to early 20th century. The container features an understated yet elegant design, with engraved floral and foliate motifs adorning its sides and lid. The edges of the lid are bordered with delicate linear patterns, and the body is slightly raised on small bracket feet, giving it a sturdy and balanced appearance. The clean, geometric form and refined details reflect the craftsmanship of the period, its simplicity and historical value make it a timeless piece. Hallmarked at back of lid and bottom of the container. 12.7cm L., x 9.6cm W., x 7.5cm H. 11.9ozt. Starting $350. Appel Auction. 02/13/25. Sold $420

Józef Sobik – srebrna cukiernica krakowska, ca 1930 r.

Józef Sobik. Srebrna cukiernica krakowska, ok 1930 r.

Lot 33. Antique Polish Etrog Box – made of 800 silver, signed. Silversmith’s initials: J.S. Weight: 363 g. Length: 13 cm. Width: 10 cm. Total height: 7.5 cm. Estimate $400 – 500. Aqua Art and Antiques. 01/19/25

Punce

Józef Sobik był krakowskim złotnikiem specjalizującym się w w latach międzywojennych w produkcji nakryć stołowych oraz galanterii kościelnej (adres: Kraków, ul. Na Gródka 2a). Jego wyroby charakteryzują się prostotą utrzymaną stylu art-deco a jego znakiem (puncą) były litery ‘JS’ umieszczone w prostokącie. Kraków w okresie międzywojennym był wiodącym ośrodkiem produkcji wyrobów ze srebra i liczba złotników była znaczna z dominującymi (chyba) rzemieślnikami żydowskimi. Osoby kolekcjonujące polskie srebra mają okazję do zapoznania się z opracowaniem Michała Myślińskiego na temat znaków probierczych krakowskich złotników (1919 1944), którego PDF załączam poniżej.

Konstanty Ostrochulski (XIX w) – złotnik. Srebrna cukiernica

Konstanty Ostrochulski. Srebrna cukiernica, 1884

Konstanty Ostrochulski był warszawskim złotnikiem działającym w II połowie XIX wieku. Odnośnie jego imienia (Konstanty) panuje niepewność w literaturze fachowej (Sławomir Bołdok oraz różne dane muzealne) i dwa imiona są podawane, tj. Karol lub Konstanty. Postaram się udowodnić, że imię Konstanty należy uznać za prawdziwe.

Niewiele przedmiotów wykonanych przez tego złotnika zachowało się do naszych czasów i większość z nich znajduje się w muzeach jak np. w Muzem Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym: https://katalog.mnkd.pl/katalog/z%C5%82otnictwo/zlotnictwo.php?page=40&quick_filter=ostrochulski&quick_filter_operator=Contains, czy też w Muzeum Warszawy: https://kolekcje.muzeumwarszawy.pl/pl/obiekty/6033/, https://kolekcje.muzeumwarszawy.pl/pl/obiekty/6138/.

Cukiernica. którą przedstawiam znalazła się na aukcji w Szwecji w pażdzierniku 2024 i została tam opisana z błędem jako “JOSEF SOSNKOWSKI. Sugar bowl, Warsaw, 1884. Waga 422 g, wysokość 12 cm, długość 18 cm, złocone wnętrze”. Błąd polega na tym, że Józef Sosnkowski (cyrylicą “O.C”) to imię i nazwisko probierza srebra a nie wykonawcy przedmiotu.

Zostało też podane zdjęcie punc (hallmarks) na spodzie cukiernicy:

Punce

Mamy zatem imienną puncę złotnika “OSTROCHULSKI” obramowaną prostokątem, po prawej stronie gmerek tego złotnika czyli głowa konia oraz punce probierza czyli O.C. (Józef Sosnkowski), poniżej data (1884), próba srebra (“84” czyli 84/96 lub inaczej 87.5%) a obok niej punca rosyjskiego orła dwugłowego. Cukiernica ma zatem pełne punce i jej wiarygodność wykonania nie budzi żadnych zastrzeżeń (o falsyfikatach polskich sreber pisałem niedawno lecz nie spotkałem się z żadnym odzewem czy nawet zainteresowaniem policji krakowskiej czy jakiejkolwiek innej: https://polishartcorner.com/2024/02/18/falsyfikaty-sreber-cypriana-labeckiego-na-rynku-holenderskim/; https://polishartcorner.com/2024/06/12/raz-jeszcze-o-falszerstwach-polskich-sreber/). W sumie, cukiernica z rynku szwedzkiego jest bardzo rzadka jako wyrób wykonany przez Konstantego Ostrochulskiego, estetycznie atrakcyjna, oraz może być zaliczona do obiektów muzealnych.

Pozostaje do wyjaśnienia imię jubilera. W tym celu należało przeszukać książki i gazety z epoki. W kalendarzu adresowym Dzierżanowskiego, wydanym w 1871 roku znajduje sie takie oto ogłoszenie (dziękuję p. A.W. za ten wycinek):

Dowiadujemy się z niego adresu zakładu jubilerskiego (Krakowskie przedmieście , w pałacu hr. Krasińskich, Nr 410), jak też, że firma egzystuje już od 14 lat, czyli od 1857 roku. Został podany jedynie inicjał imienia złotnika.

12 lat później, bo w roku 1883 znajdujemy w “Rafalskiego Warszawskim Roczniku Adresowym Firm Handlowych, Przemysłowych i Rękodzielniczych z Dołączeniem Adresów Znakomistrzych Firm Prowincji” adres firmy na stronie 54 jako “Konst. Ostrochulski,, Fabryka i magazyn wyrobów jubilerskich, Krakowskie Przedmieście 5“.

W Kurierze Warszawskim (nr 208 z 10 września 1870 roku znajduje się takia oto informacja:

Informacje o Konstantym Ostrochulskim dopełnia adnotacja z 1858 roku zamieszczona “Warszawskiej Policyjnej Policyjnej (nr 358, 12 grudnia)” o jego ślubie z Teresą Migasiewicz, (policja carska widać wiedziała o każdym ruchu obywateli):

Konstanty Ostrochulski zmarł 29 listopada 1896 roku (zakładając, że nie są to przypadkowe dane innego warszawiaka):

Na podstawie wyszukanych danych, można domniemywać, że Konstanty Ostrochulski urodził się ok 1830 (plus minus 10 lat, skoro ślub zawarł w 1858 roku) i zmarł w 1896 roku.

Raz jeszcze o fałszerstwach polskich sreber

Kilka dni temu pisałem o aukcji w UK na której zostały zaprezentowane falsyfikaty polskich sreber: https://polishartcorner.com/2024/06/06/falsyfikaty-polskiego-srebra/. Wiem, że jeden z czytelników napisał do tego aukcyjnego ale odzew z tego domu był zerowy. Wszystkie trzy wymienione obiekty ze sfałszowanymi puncami zostały wczoraj sprzedane w świetle jupiterów.

Jeden z obiektów (fałszerwstwo z aukji w UK z dnia 06/12/24) wraz z fotografią punc (hallmarks)

Ten proceder rozprowadzania podobnych falsyfikatów polskich sreber rozlewa się po Europie. Kilka miesięcy temu pisałem o domu aukcyjnym w Holandii: https://polishartcorner.com/2024/02/18/falsyfikaty-sreber-cypriana-labeckiego-na-rynku-holenderskim/. Sprzedawano tam srebre jaja rzekomo z okresu carskiego jak też kałamarze z tego samego okresu. Wszystkie przedmioty były współczesnymi falsyfikatami z puncą Cypriana Łabęckiego.

Obiekt z rynku holenderskiego 03/02/24 (falsyfikat) z puncami Cypriana Łabęckiego

Na swoim blogu w dziale SILVER (https://polishartcorner.com/silver/) napisałem ok dwa lata temu o podobnych fałszerstwach zaobserwowanych w austriackim domu aukcyjnym Dorotheum. Napisałem również, że te falsyfikaty dostaja sie na polski rynek aukcyjny i podałem przykład Sopockiego Domu Aukcyjnego z cukiernicą typu myśliwskiego rzekomo z 1872 roku (https://www.sda.pl/aukcja/obiekty/cukiernica-skrzynkowa,16669,pl)

Współnym elementem tych fałszerstw jest obecność m.in. falsyfikatu puncy Cypriana Łabęckiego obok falsyfikatu puncy probierza O.C. czyli Józefa Sosnkowskiego (cyrylicą), prawie zawsze z tą samą datą czyli 1878, czasami 1872. Cyprian Łabęcki dopiero od 1881 roku prowadził w Warszawie na ulicy Leszno własny zakład. Jego puncą była rzeczywiście głowa byka. Nie jest możliwe by jego wyroby były wcześniej datowane. Fałszerzom brak wiedzy.

Dość łatwo jest odszukać źródło tych fałszerstw. Jest nim polskie Allegro a dokładniej sklep o nazwie AntykiDecco, sprzedający różne bibeloty włączając zawsze kilkadziesiąt lub kilkaset przedmiotów ze srebra. Są tam właśnie w dowolnej ilości srebre jaja carskie, srebrne carskie kałamarze, carskie cukiernice, zwłaszcza ‘myśliwskie’, przedmioty kultu judaistycznego etc. etc., wykonane ze srebra. Warto zauważyć, że fałszerze dysponują ograniczona ilością fałszywych punc, z dominującą punca wymienionego Cypriana Łabęckiego. Cyprian Łabęcki był znakomitym polskim warszawskim złotnikiem i wykonywał dużej klasy przedmioty. Przedmoty sprzedawane w AntykiDecco są marnymi replikami nawet nie jego prac ale są to nowodieła z przystawionymi do nich falsami punc. Żaden z zakładów złotniczych 150 lat temu nie byłby w stanie wyprodukować taką ilość przedmiotów podłej jakości w tym samym roku, ani zakład Łabęckiego ani żaden inny.

Warto przyjrzeć się wyrobom srebrnym z tej krakowskiej firmy AntykiDecco. Na Allegro jest podany nie tylko telefon kontaktowy ale też i i fizyczny adres sklepu w Krakowie, gdzie można się wybrać i osobiście obejrzeć te falsyfikaty. Nie chcę podawać tutaj adresu bo każdy sobie odszuka, zadzwoni lub pojedzie – im więcej osób tym lepiej. Antyki Decco sprzedaje swoje wyroby ze srebra przedstawiając oczywiście fotografie przedmiotów. Jednak cechą wspólną tych fotografii jest brak wyraźnych zdjęć punc wyrobów. Trzeba sobie takie fotografie samemu powiększyć, przybliżyć i… warto je porównać. Każda porządna firma sprzedająca srebra umieszcza powiększone fotografie punc by potwierdzić autentyczność obiektu. Firma AntykiDecco nie chwali się tymi puncami bo musiałaby pokazać, że większość z nich posiada zaledwie 2-4 rodzaje tych samych punc. Osobną sprawą jest jakość wyrobów. Każdy kto kolekcjonuje srebra zauważy w AntykiDecco zupełnie odmienną jakość wyrobów w dodatku wyrobów niespotykanych 150-100 lat temu, czyli współcześnie wymyślonych. Są one marnie wykonane, choć mogą przemawiać do nieznających się na srebrach osób. Wprawne oko kolekcjonera niemal od razu rozpozna, że są to falsyfikaty. Osoba, ktora się na tym nie zna kupi i uwierzy. I tak ten interes kręci się, podobnie jak interes falsyfikatów malarstwa.

Ja nie widzę nic złego by ktoś zajął się produkcją takich wyrobów i próbował je sprzedawać. Muszą jednak być oznakowane puncami jako wyroby współczesne i pozbawione jakichkolwiek punc historycznych. Obiekty z puncami o których mowa są fałszerstwami na niekorzyśc kupujących. Sprzedawcy i wykonawcy tych wyrobów powinni być ścigani przez policję i karani. Nie wiem co na to polska (krakowska) policja ale powinna tępić to łajdactwo sprzedawane w biały dzień.

Przykładowe punce ze srebrnych jaj sprzedawanych przez AntykiDecco na Allegro

Na zakończenie linki do firmy AntykiDecco na Allegro. Proszę samemu poszperać, przekonać sie o przestępstwie. Warto pogrzebać w firmie AntykiDecco pod kątem również innych przedmiotów wykonanych ze srebra z fałszywymi puncami z fałszywą atrybucją, nie tylko ‘jaj carskich’.

https://allegro.pl/kategoria/srebra-bibeloty-26048?string=jajo%20carskie%20srebrne&strategy=NO_FALLBACK

Falsyfikaty polskiego srebra.

lot 244. A RUSSIAN SILVER EGG by Cyprian Labecki, assay master Josef Sosnkowski, Warsaw 1878. https://drouot.com/en/l/25648711-a-russian-silver-egga-russian

Piszę od czasu do czasu o falsyfikatach polskiego srebra na zachodnuch aukcjach. Tym razem w katalogu brytyjskiego domu domu Elsob Auctioneers spotkamy takie bezczelne falsyfikaty. Dwa spośród nich przedstawiam na fotografiach. Są to srebre jaja wykonane na modłę srebrnych imperialnych carskich, choć im daleko do oryginałów. Każdy z nich ma fałszowane punce, zarówno probierza Józefa Sosnkowskiego jak również znakomitego polskiego złotnika Cypriana Łabęckiego. Falsyfikatem jest również data, zwykle 1878 w przypadku Łabęckiego.

Lot 246. A RUSSIAN SILVER EGG, assay master Josef Sosnkowski, Warsaw 1896. https://drouot.com/en/l/25648713-a-russian-silver-egga-russian

W brytyjskim katalogu mamy aż trzy takie srebrne jajka. Falsyfikaty oczywiście. Podejrzewam, że również pozostałe obiekty, opisane jako pochodzące z carskiej Rosji, tylko jej udają i pochodzą z tego samego źródła. Firma produkująca współcześnie te cuda fałszuje również punce rosyjskie (lot 238). Kto je produkuje bezkarnie od lat? Wiem kto je w Polsce sprzedaje i być może polska policja gdyby tylko chciała to odnalazłaby wytwórnię. Wystarczy zajrzeć na Allegro by przekonać się, że krakowska firma AntikiDeco sprzedaje podobne jajka w ilości dowolnej: https://allegro.pl/kategoria/srebra-bibeloty-26048?string=jajo carskie. Firma ta sprzedaje również inne falsyfikaty srebrne takie jak solniczki, cukienrnice, świeczniki żydowskie i inne przedmioty tego kultu, laski, ikony, kałamarze – pomysłowość jest ogromna. Samo wykonanie tych obiektów oczywiście nie jest przestępstwem. Przestępstwem jest fałszowanie punc, dat i przypisywanie im złotnikom, którzy tych przedmiotów na pewno nie wykonali.

Wiem, że czytelnik zawiadomił ten brytyjski dom aukcyjny o prawdopodobnych fałszerstwach w katalogu. Jak do tej pory firma ta nie zgodziłą się z jego opinią bo wszystkie obiekty nadal tam się znajdują.

Dlaczego w Polsce panuje zgoda na sprzedaż oczywistych falsyfikatów? Wymienione srebrne przedmioty firma AntikDeco wycenia of kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych. Wygląda to jednak na mały szwindel w porównaniu do wielkiego przekretu (próby) związanego z tzw. ‘Szkołą Rubensa’ w PolswissArt (https://polishartcorner.com/the-red-flag/). Małe czy duże szwindle – nikt o nich nie mówi i nikt o nich w Polsce nie pisze.