Lot 161. Sigmund (Zigmunt) Joseph Menkes Polish/American, 1896-1986. Woman with Flowers. Signed Menkes (lr). Oil on canvas partially laid to panel, 21 1/2 x 15 inches (54.6 x 38.1 cm). Estimate $7,000 – 10,000. Doyle. 11/20/25. Sold $10,000
Ładna lecz w sumie szablonowa i w dodatku mała wymiarami praca Zygmunta Menkesa. Wycena dość wysoka jak ten olej ale w USA jest spora grupa osób zainteresowanych pracami tego artysty. Przypuszczam, że olej ten pozostanie w USA.
Lot 261. ean LAMBERT-RUCKI (1888-1967). “Couple“. Direct-cut ebony sculpture. Unique piece. Quadrangular base in silver-plated bronze. Unsigned. Height: 23 cm (subject alone) History: a certificate from Mrs. Mara Rucki dated November 19, 1981 will be given to the buyer. Provenance: Galerie Félix Marcilhac, Paris. Acquired from Galerie Félix Marcilhac on June 18, 1981, and has remained in the same family ever since. Bibliography: Sammlung Bröhan, Lambert Rucki, Berlin, sd, a variant in gilded bronze is reproduced on the back cover. Estimate €40,000 – 60,000. May et Associes. 11/29/25
Jean Lambert-Rucki. Couple
Oddam głos czytelnikowi, który napisał do mnie list w sprawie tej rzeźby:
Dzień Dobry, jeśli chodzi o twórczość Jean Lambert-Ruckiego, to prawdziwą sensacją kolekcjonerską jest zupełnie inna praca, czyli słynny Pocałunek (Paweł i Nina) z 1929 w mahoniu. nane są odlewy Valsuani w brązie (oraz ze złotą patyną), ale oryginał mahoniowy znany był do tej pory tylko ze zdjęcia, publikowanego np. w książce Artura Winiarskiego, “Jean Lambert Rucki”, wyd. Villa La Fleur, str. 109. Choć na czarno białym zdjęciu w tej publikacji podstawa wygląda na machoniową, a w katalogu jest opisana jako brąz posrebrzany, to fakt opisu przez certyfikowanego eksperta sztuki, panią Amelie Marcilhac (https://www.marcilhacexpert.com/cabinet.html), przemawia na korzyść autentyczności dzieła. Miejmy nadzieję, że rzeżba trafi do kolekcji Marka Roeflera, co dałoby nam możność oglądania jej w Konstancinie. Pozdrowienia, Kolekcjoner.
Wątpliwości innego czytelnika:
Dzień dobry. Sporo rzeczy mi nie pasuje w oferowanej pracy.
Certyfikat a materiał rzeźby. Na certyfikacie mowa jest o statuetce „z hebanu, odlanej z posrebrzanego brązu”, podczas gdy w opisie aukcyjnym obiekt określony jest jako rzeźba w oryginalnym hebanie. Budzi to wątpliwość, czy certyfikat na pewno dotyczy dokładnie tej oferowanej pracy. “Ja, niżej podpisana Mara Rucki, poświadczam, że ta statuetka (widoczna na fotografii) jest rzeczywiście dziełem mojego ojca, Lamberta Ruckiego. Jest z hebanu, odlana z posrebrzanego brązu. Sporządzono w Paryżu, dnia 19.11.81. Mara Rucki”
Publikacja Villa La Fleur, Comité Jean Lambert-Rucki, Galerie Michel Giraud. W książce poświęconej Jean Lambert-Rucki (Villa La Fleur) znalazłem reprodukcję tej pracy. Wspomniany jest tam Comité Jean Lambert-Rucki, a zdjęcie przypisane jest Galerie Michel Giraud. Instytucje te nie pojawiają się jednak w opisie proweniencji w katalogu aukcyjnym, co rodzi pytanie o pełne i dokładne powiązanie tej rzeźby z wymienionymi podmiotami.
Odkształcenie / „odstająca część” z tyłu głowy. Na zdjęciach aukcyjnych widoczny jest element „odstający” z tyłu głowy kobiety. Na fotografii w cytowanej książce taki element nie występuje.
Różnice w podstawie rzeźby. Na zdjęciu z książki podstawa wydaje się ciemniejsza, bardziej chropowata, jakby z innego materiału, i optycznie „zlicowana” z rzeźbą. W aktualnych zdjęciach aukcyjnych podstawa wygląda na jaśniejszą, gładszą i mniej zintegrowaną z figurą. Może to świadczyć o wymianie, modyfikacji lub restauracji podstawy.
Co Pan o tym sądzi? Pozdrawiam. M. (11/11/25)
Odpowiedź:
Dzień Dobry, bardzo dobrze, że inny czytelnik zwraca uwagę na odręczną notkę/certyfikat – uczuli to osoby zainteresowane, by wyjaśnić sobie ten punkt z domem aukcyjnym, który zazwyczaj w takich przypadkach dostarcza wystarczającą dokumentację z serią bardzo dokładnych zdjęć. I zawsze można dopytać telefonicznie, wiem z doświadczenia. Zwłaszcza jeśli daną ofertę przygotowuje “cabinet”, a nie jest to powszechna praktyka. W opisie użyto fraz: “piece unique”, “direct cut/carving” – co ma wymowę jednoznaczną w języku aukcyjnym. Na zdjęciu widać słoje (nie spotkałem się jeszcze z brązem malowanym w słoje). Ale oczywiście dociekań nigdy za mało, gdy w grę wchodzą pieniądze.
Od siebie mogę dodać, że gdyby okazało się, że to odlew z brązu to estymacja byłaby absurdalna. Brązy pocałunku osiągały ostatnio ceny netto 5tyś euro za brąz w Arcturial, czy 7 tyś. dla brązu patynowanego złotem u Remy le Fur, z tego co pamiętam. Estymacja 40-60K jest i tak bardzo wysoka jak na 23 centymetrowy oryginał z hebanu i nie ma pewności, że cena młotka dojdzie do jej dolnego poziomu. Jednak to wszystko rozważania, a fakty leżą na stole w domu aukcyjnym i ten kto się skontaktuje będzie miał jasność:).
Pozdrawiam Pana oraz autora komentarza, Kolekcjoner (11/12/25)
Lot 1180. 4328205. ANNA GÜNTNER (POLAND 1933-2013). “Dialog”. Oil on canvas, 100 x 65 cm, including frame 68 x 103 cm. Signed Anna Güntner on the reverse. Executed in 1965. PROVENANCE: Sveagalleriet, Stockholm, acquired in the late 1960s. Gunilla Laurell, Stockholm. Thence by descent. EXHIBITED: Biuro Wystaw Artystycznych, Krakow. Sveagalleriet, Stockholm, 20 April – 7 May 1967, listed under the title “Samtal”, owner Anna Güntner, cat. no. 5. Estimate 27 232 – 36 310 EUR. Stockholms Auttionsverk. 11/20/25. Sold SEK 900,000 (€81,887)
Two figures – a man and a woman – stand still in a quiet encounter, separated and yet connected by climbing vines that twist their way upward through the pictorial space. The man’s gaze is are directed toward the viewer but the woman seems immersed in an inner state – a kind of silent communication, where words appear to have given way to something deeper. In the background, a dreamlike yet structured landscape unfolds, populated by mute trees and rolling hills, painted in a restrained palette that enhances the work’s meditative tone.
Anna Güntner’s “Dialog” is a work that does not shout for attention – it whispers, and in that whisper lies the complexity of life itself. Güntner was part of a group of Polish artists who, during the 1960s, broke away from the dominant trends of abstraction in favor of a more symbolic, figurative, and simultaneously enigmatic visual language. Her works often reflect the clarity of Surrealism, yet with a distinctive, restrained sensitivity.
Born in Poznań in 1933, she was trained at the Academy of Fine Arts in Kraków, where she absorbed both classical techniques and modernist influences. During the 1960s and 70s, she exhibited frequently internationally, and in recent years, her art has enjoyed a well-deserved resurgence among collectors.
“Dialog” is a brilliant example of Güntner’s artistic vision, whose works exude a sense of timelessness – an aesthetic in which the dreamlike and the precise coexist. Here, two people meet, but perhaps it is also an image of an internal dialogue – between past and present, between stillness and movement, between outer life and the undercurrents beneath the surface. A work that lingers – not only as an image, but as a presence.
Dwa oleje Anny Güntner w odstępie jednego dnia. Prace artystki znajdują coraz większe zainteresowanie w Polsce a ich stosunkowo niewiele namalowała. Domom aukcyjnym bardzo podoba się to zainteresowanie.
Anna Güntner. Untitled (Couple Embracing), 1974
Lot 604. Anna Güntner 1933 – 2013. Untitled (Couple Embracing), signed Anna Güntner and dated 1974 (on the reverse), oil on canvas, 32 by 49 in. 81.3 by 124 cm. Executed in 1974. We are grateful to Janina Czarnecka and Dominika Czarnecka from Galeria Artemis for their help in researching and cataloguing this work. Provenance: DESA Foreign Trade Company, Warsaw Private Collection, Toronto (acquired from the above circa 1978). Acquired by descent from the above by the present owner. Exhibited: Cat., Kraków, Nowa Huta Cultural Centre and Galeria Artemis, Anna Güntner, Painting, 2022, p. 152, illustrated in color. Estimate $40,000 – 60,000. Sotheby’s. 11/21/25. Sold $140,000 ($177,800 bp)
In Untitled (Couple Embracing), Güntner draws upon the compositional order and fineness of detail of the Northern Renaissance, recalling in particular Hieronymus Bosch’s monumentally-scaled triptych on temptation, The Garden of Earthly Delights. Like Bosch’s vision of Adam and Eve before the Fall, Güntner’s pair inhabits a lush landscape charged with psychological undercurrents. Yet her approach is unmistakably modern: the dreamlike incongruities suggest an awareness of Surrealism, particularly the lucid enigmas of René Magritte. The man with his back turned is particularly redolent of one of Magritte’s most famous motifs of the anonymous suited man, exemplified in works such as The Son of Man. Thus, the present painting’s measured stillness and subtle estrangement places it within a lineage of European art united by themes of allegory, dream, and intellect.
Lot 128. Zdzislaw Beksinski (F) (1929 Sanok, Polen – 2005 Warschau). Untitled, oil on hardboard, 87 × 75 cm, signed and dated 1980 on the reverse. Provenance: German private collection. Opening €65,000. Wettman. 12/02/25. Sold €100,000
Dwa obrazy Zdzisława Beksińskiego sprzedawane na aukcji u Wettmanna. Daje się zauważyć niedbałość opisu z błędami. No ale cóż, to ten sam Wettmann, który zachwycił mnie falsem ‘niebieskiego’ Fangora.
Zdzisław Beksiński. Untitled, 1975
Lot 127. Zdzislaw Beksinski (F) (1929 Sanok, Polen – 2005 Warschau).Untitled, oil on hardboard, 61 × 73 cm, signed on the reverse, dated 1975, accompanied by original purchase receipts from Karstadt Cologne and DESA. Opening €40,000. Wettmann. 12/02/25. Sold €60,000
Romana Kochanowski ? “Pierwsze pąki“, olej na desce, 24 x 20 cm, sygnowany w prawym, dolnym rogu: “R. Kochanowski”. Źródło: strona Connaisseur Kraków
Otrzymałem list wczoraj wieczorem od zaprzyjaźnionego czytelnika, którego fragment prztaczam: Salon w Krakowie ma taką pracę ale jest już zarezerwowana. Trochę inna praca mistrza, ciekaw jestem z jakiego okresu? https://koneser.krakow.pl/pl/oferta/4808-roman-kochanowski-pierwsze-paki?offset=2. Dzisiaj rano znalazłem w skrzynce list od drugiego czytelnika: Przesyłam jako fanowi twórczości Romana Kochanowskiego. Myślę, że sam autor (RIP) mógłby być zaskoczony takim obrazem.
Rzeczywiście, krakowski salon mógłby się lepiej przyłożyć i spokojnie popatrzeć na ten olej. Pracują tam historycy (historyczki) sztuki wystawiające ‘Potwierdzenia autentyczności” (czy i w tym przypadku taki certyfikat został wystawiony osobie, która zarezerwowałą już ten obraz?). Ciekawe, że krakowskie Sztuki Piękne opublikowały dwa niezłe artykuły Marka Sołtysika na temat Romana Kochanowskiego, które to należy koniecznie przeczytać zanim wprowadzi się obraz do handlu (https://sztukipiekne.pl/roman-kochanowski-krakowianin-w-monachium/; https://sztukipiekne.pl/roman-kochanowski-krakowianin-w-monachium-czesc-ii/).
Dlaczego moim zdaniem ten obraz jest falsyfikatem? Oto argumenty. Sygnatura na obrazie sugeruje jest późne jej położenie, być może jest z lat 20-tych lub 30-tych XX wieku, czyli z okresu gdy artysta malował już niepewnie bez przekazywania detali, powiedziabym szkicowo. Skoro synatura jest późna to i sam obraz powinien być namalowany u schyłku twórczości a jedno z drugim nie współgra.
Sygnatura na obrazie
Roman Kochanowski nie malował postaci dzieci, w dodatku z tak dokładnymi fałdkami sukni. Na główce dziecka mamy nawet światłocienie układających się włosów. Widać nawet paluszek podniesiony do góry prawej ręki. To są detale których artysta nie wprowadzał na swoje małe obrazki. Inną sprawą są chmury na niebie z prześwitującym niebieskim kolorem. Artysta w inny sposób oddawał pochmurność nieba, w sposób bardzo płynny a nie uderzeniowy pędzlem. Warto przyjrzeć się chałupie, która jest ani bawarska ani też polska i odbiega od chałup (domów chlopskich) u tego malarza. Wysokie drzewo po lewej stronie nie jest drzewem jakie malował Kochanowski. Gałęzie drzew malował szerokim pędzlem wykonanym ze szczeciny i na żadnej pracy nie widzać tak punktowo wstrzelonych liści. Razi mnie również kolorystyka tej pracy z punktowo malowanymi szczegółami, gdy artysta kładł pędzel i go raczej posuwał a nie nim uderzał.
Na dokładkę, olej ten namalowany jest na grubej desce (mahoniowej?), specjalnie przygowowanej w zakładzie sprzedającym artykuły dla malarzy. To pierwsza taka gruba deska, którą widzę użytą przez RK. Kochanowski stosował cienkie deseczki, sklejki, czasami malował na wieczkach pudełek cygar, które namietnie palił. Nawet deska malarska tutaj nie pasuje i jej niespotykany, niemal ‘kwadratowy’ wymiar. W sumie oceniam tę pracę jako falsyfikat uchodzący za pracę Romana Kochanowskiego, namalowany nie wiadomo przez kogo, na któym położono sygnaturę po śmierci krakowskiego artysty. Przykro widzieć falsyfikat krakowskiego artysty sprzedawany w krakowskim salonie. Sądzę, że ten fals nie został celowo wprowadzony do obiegu a raczej przez dużą niedbałość właściciela lub jego pracowników. Chętnie zamieszczę polemikę z Koneserem jeśli ma inne zdanie i uważa ten obraz za autentyk.
Odpowiedź z salonu Koneser:
Odpiszę w sposób możliwie krótki i zwięzły – licząc na to że opublikuje Pan moją odpowiedź w całości:
Ocenianie pracy tak jednoznacznie i tak zasadniczo – wyłącznie na podstawie zdjęć jest dla mnie kwintesencją nierzetelności. Stara się Pan być ekspertem do spraw twórczości Romana Kochanowskiego i wyraża Pan „ekspercką” opinię chowając się za płaszczykiem anonimowości, co jak nietrudno się domyślić, jest pozycją komfortową i uprzywilejowaną jedynie dla anonima. Ja w zaistniałej sytuacji i podniesionych wątpliwości uznaje za bardziej zasadne by na temat pracy wypowiedziała się co najmniej dwójka zewnętrznych ekspertów mających rzetelne doświadczenie w kwestii twórczości Romana Kochanowskiego. Ich nazwisk zapewne nie będziemy upubliczniać, aby anonimowo ich Pan nie szkalował w przypadku braku zgodności z Pana wywodami. Odnośnie omawianej pracy:
Podłoże malarskie – tę kwestię bez oględzin pracy na żywo ocenił Pan błędnie. Definitywnie nie jest to deska przygotowana przez profesjonalnego dostawcę materiałów malarskich, a tym bardziej nie jest to sugerowany mahoń. Jest to barwiona deska, z europejskiego gatunku drewna z dużymi, wyraźnymi sękami i ręcznie wykonanym fazowaniem.
Sygnatura jest absolutnie spójna z warstwą malarską, co zostało zweryfikowane także przez konserwatora. Nie ma możliwości by została wtórnie dołożona do pracy namalowanej przez innego artystę. Jej zapis jest natomiast w pełni zbieżny z charakterem pisma artysty i innymi sygnaturami ze znanych prac.
Postacie dzieci pojawiają się w twórczości RK – jest na to wiele przykładów zarówno w dziełach malarskich jak również w szkicownikach artysty. W jednym ze szkicowników znajduje się zresztą szkic głowy dziecka o niezwykle zbliżonej aparycji do postaci z omawianej pracy. Dodamy te materiały do opisu obrazu w naszej ofercie.
Odnośnie nietypowo malowanego drzewa w lewym, górnym rogu kompozycji to kwestia wymagająca uzupełnienia z naszej strony. Jest to jedyna część kompozycji z widocznymi w świetle UV późniejszymi ingerencjami (dodamy stosowne zdjęcie).
Analiza geograficzna chaty na omawianej pracy jest wielce naciąganym argumentem („chałupie, która jest ani bawarska ani też polska i odbiega od chałup (domów chlopskich) u tego malarza”) – na omawianej pracy widać jedynie fragment szczytu chałupy, dosłownie malutki fragment. To co wyraźnie widoczne to pleciony, wiklinowy płot i furtka do ogrodu – gdyby analizował Pan obraz na żywo a nie małe zdjęcie z internetu mógłby Pan dostrzec ten jakże istotny fakt. Plecione płoty w twórczości RK występują natomiast bardzo często.
And last but not least – potwierdzenia autentyczności, o których Pan wspomina nie są śmiesznym świstkiem, są pisemną deklaracją dla każdego naszego klienta, że jeśli kiedykolwiek, nawet po 10 latach pojawią się istotne przesłanki negujące autentyczność sprzedanej przez nas pracy (np. odmowa przyjęcia obrazu na wystawę monograficzną artysty) to klient może liczyć na naszą bezterminową odpowiedzialność za obraz i ewentualny zwrot poniesionych nakładów.
To, że czegoś Pan nie widział nie oznacza, że nie ma szansy zaistnienia. Artysta mógł wykonać tego typu pracę na zamówienie, prośbę lub z każdego innego powodu którego nie znamy.
Pozdrawiam
Maciej Jakubowski Właściciel Salonu Dzieł Sztuki CONNAISSEUR w Krakowie
Oto moja odpowiedź, punkt po punkcie.
Ad 1. Nie jestem i nigdy nie starałem się abym został ‘ekspertem’ od twórczości Romana Kochanowskiego. Artystą tym zainteresowałem się dość przypadkowo gdy jego prace były w zasadzie pomijane na polskich rynkach a były bardzo tanie na rynku niemieckim. Dotarłem do kolekcjonerów jego prac, rozmawiałem z śp. P. Barbarą Lewkowicz, znam historię wielu prac artysty, Moje oko jest dość dobrze wyostrzone na prace RK i kilka falsów zlikwidowałem z katalogów niemieckich. Rzeczywiście, o tym obrazku z galerii krakowskiego Konesera napisałem na podstawie tylko kilku dość dobrze wykonanych, starannych fotografii. Tak zwykle bywa, że fotografia czasami wystarczy. Przecież sam p. Jakubowski w swoich Sztukach Pięknych ostrzega czytelników przed falsyfikatami. Czy zawsze wybiera się je oglądać je swoimi oczami czy też ocenia je na podstawie fotografii? Proszę mi zarzucać nierzetelności na tym punkcie bo po to są fotografie by je oglądać i oceniać. Czasami to może być za mało a czasami wystarczy. Dodam, że o tej pracy powiadomiło mnie dwóch czytelników bo bez listów od nich nie wiedziałbym o niej. Obaj czytelnicy dość jasno wyrazili swoje zdumienie a ja jestem trzeci. Ani ja ani pewnie oni nie są ekspertami.
Zarzucanie mi anonimowości jest bardzo nierzetelne. Prowadzę of 2013 reoku ten blog i jedynie polskie domy aukcyjne są zaintesowane moim prawdziwym nazwiskiem. Innym to nie przeszkadza a prowadzę dość obfitą korespondencję. Pan Jakubowski dobrze wie, że nie cieszę się popularnością w polskim środowisku antykwarycznym, choć czasami stamtąd nadchodzą pełne otuchy listy. Tajemnica korespondencji jest dla mnie święta i nie powiem kto popiera mój blog z polskiej strony. Niech p. Jakubowski wyrazi na łamach swoich Sztuk Pięknych negatywną opinie o jakiejś pracy np. z Polswissart, nawet gdyby był w 100% przekonany, że to jest fals. Byłoby wtedy o czym czytać w kronice sądowej.
Szanuję z zasady wywody innych ekspertów o ile są uzasadnione. Nie wystarcza mi opinia typu „Moim zdaniem jest to praca polskiego malarza XY” z dołączonym jego życiorysem. W przypadku tej pracy (rzekomo) RK ciekaw jestem opinii tych dwóch zewnętrzynych ekspertów do których zwrócił się p. Jakubowski. Ja swoją opinię chyba mocno uzasadniłem a nie okresliłem jednym słowem ‘falsyfikat’. Dobrze by było poznać inny punkt widzenia i nie nic złego różnić się opiniami. Zachęcam zatam p. Jakubowskiego do upublicznienia tych ekspertyz zewnętrzych (spodziewam się detalicznych), bez nazwisk ekspertów oczywiście, skoro konsultował się w tej sprawie.
Ad2. Odnośnie mahoniu to dałem wyraźnie znak zapytania bo nie znam się rzeczywiście na słojach drzew. Podtrzymuję jednak, że RK malował na ‘deseczkach’, czasami sklejkach lecz nie widziałem ani jednej jego pracy namalowanej na tak grubej desce. Mógł oczywiście namalować na takiej desce lecz nie widziałem. Składam różne argumenty ‘przeciw’ i wszystko mi się niestety układa w tym kierunku, nawet ta deska.
Ad 3. Sygnatura jest spójna i podobna na pracach RK z dość późnego okresu twórczości, lat 20-tych i 30-tych XX wieku. Nie widzę problemu by tak napisać. Obraz natomiast został namalowany (postać dziecka) dość dokładnie, mogący świadczyć o dużo wcześniejszych latach. Sygnaturę RK można nieźle prześledzić od bardzo wyszukanej w latch 80-tych XIX wieku do wyglądających niedbale kładzionych w późnym okresie twórczości. Podsumowując, ta późna sygnatura jest OK ale nie pasuje do tej pracy. Sygnatura to rzecz wtórna na którą patrzę dopiero po obejrzeniu pracy.
Ad 4. Postacie dzieci bardzo rzadko pojawiają się u RK i w zasadzie tylko jako pastuszkowie. We wczesnym okresie pastuszkowie są malowani dość dokładnie, zaś im dalej tym bardziej plamowo i niezwykle rzadko. Tutaj znowu nie pasuje mi ta postac dziecka (jak z Kostrzewskiego) do późnego, na podstawie sygnatury, okresu. U Kochanowskiego na obrazach dominują zgarbione babiny a nie dzieci. Obecność takiego, detaliczne namalowanego, dziecka stanowiłoby do pewnego stopnia cymes u RK. Dodam, że osoby na pracach RK należy traktować jako sztafaż pejzażu a nie portrety, dopełniają one krajobrazy a nie są przedmiotem samym w sobie. Wspomniałem, że postać dziecka została namalowana bardzo detalicznie czego nie znajdziesz na innych pracach przedstawiających ludzkie postaci.
Ad 5. Sposób malowania drzew przez RK to osobna sprawa warta do przyjrzenia się na jego pracach. Tego drzewa z Konesera nie namalował RK. Drzewa inaczej malował: pień, od pnia ciągnął gałęzie i wtedy ciagnął pędzlem liście. Nie kładł plam liści pędzlem ustawionym na sztorc ale malował je osobnymi pociągnięciami. Żadne z drzew, ani jedno drzewo na tym oleju, nie ma cech ręki RK i nie da znaleźć się jakiś odpowiednik na innych jego pracach. Nie mam tutaj najmniejszych wątpliwości. Nie słyszałem o późniejszych ingerencjach artysty na swoich obrazach (za wyjątkiem dużego wymiarami obrazu podarowanego przez artystę MNK z domalowanymi później przez niego postaciami kobiet, Pejzaż z okolic Krakowa). Ani jedno drzewo na pracy z Konesera nie zostało namalowane przez RK, ani też te chaszcze. UV ani X-ray ani IR nic tu nie pomogą.
Ad 6. Płoty widziałem na wielu jego pracach ale nie taki jak na fotografii z Konesera.
Ad 7. Potwierdzenia autentyczności są papierami zupełnie niepotrzebnymi i jedynie zaśmiecają rynek. Sam p. Jakubowski pisze, że w przypadku wątpliwości firma gotowa jest zwrócić pieniądze. Jeśli tak jest to jaka jest wartość tych poświadczeń? Pełno jest na terenach Polski i USA podobnych zaświadczeń z pieczątkami. To może mieć wartość by przekonać słabego klienta do zakupu bo dla kogoś kto się dobrze zna na malarstwie ten papierek jest zupełnie niepotrzebny. Jak pisze czasami mój ulubiony felietonista Stanisław Michałkiewicz „Czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty”.
To czego nie widziałem rzeczywiście wcale nie oznacza, że nie istnieje, … np UFO. Jedni wierzą w UFO a drudzy (jak ja) nie. Nie dyskutujmy o wierze ale popatrzmy na konkrety. Ja przdstawiłem swoje zarzuty a zadaniem p. Jakubowskiego jest je zniszczyć,. Argument ostatni „ Artysta mógł wykonać tego typu pracę na zamówienie, prośbę lub z każdego innego powodu którego nie znamy” jest trochę niepoważny, wyglądający jak ostatnia deska ratunku. To czysta hipoteza, która można zaaplikować do każdej odbiegającej od kanonu pracy dowolnego malarza, prawdziwej czy fałszywej. Pozdrawiam, JD
PS1. Proszę sie dobrze przyjrzeć chmurom na pracach RK.
PS2. Jaka jest proweniencja tego oleju?
Otrzymałem list od p. Jakubowskiego w którym napisał o wycofaniu ze swojej oferty dyskutowanego tutaj oleju bowiem praca ta nie została pozytywnie zweryfikowana przez zewnętrznego ekperta. Nazwiska tego eksperta, mającego ogromną wiedzę o twórczości Romana Kochanowskiego, nie ujawniam na prośbę p. Jakubowskiego.
Myślę, że p. Jakubowski zupełnie niepotrzebnie tak agresywnie odniósł się do mnie osobiście i mojego wpisu o tym, wg. mojej oceny, falsyfikacie. (11/09/25)
Lot 164. Magdalena Abakanowicz. Red Hair, 1970-72, hand-woven sisal, 34.25 h x 24.75 w in (87 x 63 cm). Signed, titled and inscribed on artist’s label to verso ‘M. Abakanowicz ‘RED HAIR’ 1970-72 87×63 cm’. Provenance: The Artist | Private Collection | DESA Unicum, Warsaw, Modern & Contemporary Sculpture, 6 April 2017, Lot 1 | Private Collection | Sopocki Dom Aukcyjny, Sopot, Aukcja Sztuki Wspo?czesnej, 25 March 2023, Lot 3 | Richard Saltoun Gallery, London | Private Collection. Estimate $80,000 – 120,000. Rago. 11/12/25. Sold $65,000
Skromny Abakan, który przywędrował dwa lata temu do USA z Polski znalazł swoje miejsce w katalogu domu aukcyjnego Rago z New Jersey, specjalizującym się w sprzedaży sztuki współczesnej. W Polsce Red Hair był sprzedany w 2017 roku w Desie Unicum za zaledwie 28,000 złotych. Ta cena sprzedaży była bardzo niska bo, cynicznie mówiąc, Magdalena Abakanowicz wówczas jeszcze żyła. Po jej śmierci, Sopocki Dom Aukcyjny sprzedał w 2023 roku ten sam Abakan już za 250,000 złotych. Jak to się stało, że ta sama praca nagle stała się warta 10 razy więcej? Mógłbym pociagnąć swoją cyniczną nutę by wyjaśnić ten fenomen. Obecnie, w USA ktoś usiłuje jeszcze więcej z niej wycisnąć rozciągając wycenę od $80,000 aż do $120,000. Takie oczekiwanie należy porównać z osiągniętymi cenami Abakanów w ostatnich dwóch latach na rynkach zagranicznych. Moim zdaniem, przeglądając sprzedaże większych i subiektywnie ciekawszych abakanowych tkanin/rzeźb można tutaj oczekiwać ceny wyjściowej, tj $65,000. Dodatkowym problemem dla tej pracy może stanowić jej wcześniejsza obecność na polskim rynku. Nie należy obecnie spodziewać się jej eksportu do Polski w celu ewentualnego dwukrotnego zarobku. Myślę, że nawet Desa może być bezsilna choć można spróbować reklamy: “Po dwuletnim tournee w USA Red Hair Magadaleny Abakanowicz wraca do Polski”.
Lot 119. Jerzy Kossak (Polish, 1886-1955). Uhlans in Gallop, oil on board, signed Jerzy Kossak (lower right), 24 x 19 1/2 in. (61 x 49.5cm). Exhibited: Kraków, Salon of Polish Painters, The Vienna Exhibition, n.d. (per label verso). Estimate $4,000 – 6,000. Freemen’s. 11/04/25. Sold $12,000
Opis pracy ręką Jerzego Kossaka “Ks. Jóżef Poniatowski na grobli Falenckiej, 1809“
Dwa oleje Jerzego Kossaka na aukcji w USA. Jedna prac, “Książe Józef Poniatowski na grobli Falęckiej, 1809” była dość znana i reprodukowana w okresie międzywojennym w postaci pocztówek. Praca ta jest oczywiście jedną z replik autorskich ale to dobra kompozycja, wymagająca pracy artysty, nawet przy wykonywwaniu repliki. Warto o nią powalczyć.
Drugi olej, “Pogoń za bolszewikami“, był często powielany przez Jerzego Kossaka w różnych scenariuszach krajobrazowych. Bywało w niedawnej przeszłości, że inne wersje podobnej pogoni można było kupić poniżej $2,000. Mając do wyboru górną lub dolną pracę przesunąłbym zdecydowanie fundusze na księcia Poniatowskiego pod Raszynem.
Jerzy Kossak. Chasing the Bolshevik, 1930
Lot 120. Jerzy Kossak (Polish, 1886-1955). Chasing the Bolshevik, 1930, oil on canvas signed Jerzy Kossak and dated (lower left) 19 3/8 x 27 1/4 in. (49.2 x 69.2cm). This lot is located in Philadelphia. Framed: 27 1/4 x 34 1/4 x 3 in. Estimate $4,000 – 6,000. Freeman’s. 11/04/25. Sold $5,500
4638100. KAROL FILIP MALCZ. Two silver salt pans, 19th century, Poland. Height approx. 10 cm. Weight approx. 451 gr. Estimate €1,096. RA Auktionsverket Norrköping. 11/09/25
Para ładnych solniczek uchodzących za robotę Karola Malcza. Problem leży w tym, że obie wyglądają na ‘nówki’, mają niepełne punce zakładu Malcza (brakuje znaku kotwicy w owalu a także napisu ‘w Warszawie’) oraz pojawiają się bardzo często na rynku, zwykle jako pary, czasami jako dwie pary na jednej aukcji (https://www.dorotheum.com/en/l/6976198/) a widziałem również sześć solniczek sprzedawanych jako jeden ‘lot’. Jest to współczesna dość starannie wykonana robota, dobrze sprzedająca sie na rynkach zagranicznych i psująca rynek ‘Malczów’, zawalonych i bez nich falsyfikatami.
Jan Chełmiński. Officers on a Snowy Road with Two Monks
Lot 20. Jan van Chelminski (Polish, 1851-1925). Officers on a Snowy Road with Two Monks, signed ‘Jan v. Chelminski’ (lower right), oil on canvas, 8 x 100.5 cm (3 1/8 x 39 9/16 in); framed 77.5 x 100.5 x 8.0 cm (30 1/2 x 39 9/16 x 3 1/8 in). Provenance: From the Meacham Family Collection, Cleveland, Ohio. Thence by descent. Estimate $10,000 – 15,000. Skinner-Bonhams. 11/24/25. Sold $12,000
Dwa obrazy przypisane Janowi Chełmińskiemu; jeden w USA w Bonhams a drugi w (zabawowym) Dusseldorfer Auctionhaus. Duży wymiarami obraz z USA wygląda dobrze ale jest dość nudny bo takich ‘spotkań na drodze’ było sporo na rynku, zarówno ręki Chełmińskiego jak też i innych monachijczyków czy też malarzy nie związanych ze szkołą monachijską, np. Wasilewskiego. Dla mnie jest to dobry obraz ale (powtarzam) nudny bo Chełmiński malował lepsze a niektóre spośród nich przedstawiłem na łamach tego blogu.
Inaczej sprawa ma się z obrazem sygnowanym monogramem (J.V.C) a uchodzącym za ręki tego malarza. Pomijam urągujące przyzwoitości ceny wyjściowe chyba wszystkich obiektów (opening price) w katalogu Dusseldorfer Auktionshaus. Problem pojawia się w tym przypadku nie z ceną wyjściową obrazu przypisanego Chełmińskiemu ale z atrybucją tej pracy. Pracę należy oglądać powiększając fotografie a okaże się, że daleko mu do ręki Jana Chelmińskiego. Artysta ten rzeczywiście sygnował niektóre swoje obrazy trzyliterowym monogramem, ale nigdy nie należy patrzeć na sygnaturę lecz na całość pracy. Nieporadne są namalowane postacie ludzkie, nieporadnie jest namalowany koń na pierwszysm planie, podobnie są namalowane konie na drugim planie a te na trzecim planie mają już mało wspólnego z tymi zwierzętami. Przypuszczam, że Roberto z Dusseldorfer (czyli człowiek z którym prowadzi się zwykle korespondencję)może mieć słabą głowę i został przekonany mocniejszym polskim trunkiem do przyjęcia tego obrazu. Dom aukcyjny z Dusseldorfu stara się prezentować na aukcjach prawdziwe polskie prace ale powinien być bardziej czujny w stosunku do dostawców towarów z Polski bo sądzę, że stamtąd dostarczono mu ten obraz.
Jan Chełmiński ? Sattelplatz
Lot 1437. Chelminski, Jan van 1851 Brzustow – 1925 New York. Sattelplatz. Monogrammiert. Öl/Malk., 23,5 x 31 cm. Opening €300. Dusseldorfer Auktionshaus. 11/29/25
Lot 5321. RAFAL MALCZEWSKI Canada/Poland, 1892-1965. Winter landscape. Signed lower left “Rafal Malczewski”. Watercolor on paper, 14.25″ x 21″ sight. Framed 21.25″ x 28″. Estimate $2,000 – 3,000. Eldred’s. 11/20/25. Sold $2,100
Dość przeciętna choć dobrze zachowana akwarela Rafała Malczewskiego. Pewnie kanadyjskie pagórki zimą.