
Piszę od czasu do czasu o falsyfikatach polskiego srebra na zachodnuch aukcjach. Tym razem w katalogu brytyjskiego domu domu Elsob Auctioneers spotkamy takie bezczelne falsyfikaty. Dwa spośród nich przedstawiam na fotografiach. Są to srebre jaja wykonane na modłę srebrnych imperialnych carskich, choć im daleko do oryginałów. Każdy z nich ma fałszowane punce, zarówno probierza Józefa Sosnkowskiego jak również znakomitego polskiego złotnika Cypriana Łabęckiego. Falsyfikatem jest również data, zwykle 1878 w przypadku Łabęckiego.

W brytyjskim katalogu mamy aż trzy takie srebrne jajka. Falsyfikaty oczywiście. Podejrzewam, że również pozostałe obiekty, opisane jako pochodzące z carskiej Rosji, tylko jej udają i pochodzą z tego samego źródła. Firma produkująca współcześnie te cuda fałszuje również punce rosyjskie (lot 238). Kto je produkuje bezkarnie od lat? Wiem kto je w Polsce sprzedaje i być może polska policja gdyby tylko chciała to odnalazłaby wytwórnię. Wystarczy zajrzeć na Allegro by przekonać się, że krakowska firma AntikiDeco sprzedaje podobne jajka w ilości dowolnej: https://allegro.pl/kategoria/srebra-bibeloty-26048?string=jajo carskie. Firma ta sprzedaje również inne falsyfikaty srebrne takie jak solniczki, cukienrnice, świeczniki żydowskie i inne przedmioty tego kultu, laski, ikony, kałamarze – pomysłowość jest ogromna. Samo wykonanie tych obiektów oczywiście nie jest przestępstwem. Przestępstwem jest fałszowanie punc, dat i przypisywanie im złotnikom, którzy tych przedmiotów na pewno nie wykonali.
Wiem, że czytelnik zawiadomił ten brytyjski dom aukcyjny o prawdopodobnych fałszerstwach w katalogu. Jak do tej pory firma ta nie zgodziłą się z jego opinią bo wszystkie obiekty nadal tam się znajdują.
Dlaczego w Polsce panuje zgoda na sprzedaż oczywistych falsyfikatów? Wymienione srebrne przedmioty firma AntikDeco wycenia of kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych. Wygląda to jednak na mały szwindel w porównaniu do wielkiego przekretu (próby) związanego z tzw. ‘Szkołą Rubensa’ w PolswissArt (https://polishartcorner.com/the-red-flag/). Małe czy duże szwindle – nikt o nich nie mówi i nikt o nich w Polsce nie pisze.

