Business as Usual?

Do poniżych uwag skłonił mnie artykuł napisany na początku sierpnia przez p. Janusza Miliszkiewicza „Rozpędzony rynek zaczyna zwalniać” zamieszczony w internetowym wydaniu ‘Parkietu’: https://www.parkiet.com/parkiet-plus/art38907221-rozpedzony-rynek-sztuki-zaczyna-zwalniac. Warto przczytać te rozważania bo stosunkowo do niedawna wiązałem autora (okazuje się, że niesłusznie) z napędzaniem rynku sztuki w celu osiągania coraz wyższych cen. Przez ostatnich kilka lat na polskim rynku sztuki miał miejsce nierozumny i gwałtowny wzrost cen. Werble biły z radości w wielu czasopismach zachłystujących się łatwością zarabiania w ten sposób pieniędzy. Upraszczając, wystarczyło kupić niemal jakikolwiek obraz polskiego artysty by po trzech latach sprzedać go z blisko 100% zyskiem. Krytycznie podchodziłem do tego modelu biznesowego uważając go za pewną formę Ponzi scheme. Od około roku dało się już jednak zaobserwować znaczne hamowanie rynku. P. Miliszkiewicz podaje konkretne przykłady z niedawnyh aukcji. Generalnie, w pierwszym pólroczu tego roku, w porównaniu do identycznego okresu 2022, spadek sprzedaży w domah aukyjnych jest przerażający bo ok 30%. Kilka miesięcy temu podałem przykłady takiego hamowania rynku: https://polishartcorner.com/2023/04/09/sprzedaz/. Myślę, że domy aukcyjne liczą obecnie na cudowne odwrócenie sytuacji na jesieni. Postaram się dorzucić tutaj coś od siebie na podstawie wyników aukcji już z drugiego półrocza. Takim ciekawym przykładem jest właśnie zakończona 19 sierpnia aukcja w Sopockim Domu Aukcyjnym: https://artinfo.pl/wyniki-aukcji/aukcja-dziel-sztuki-d1a64399-6fd8-48e6-9fd5-f63486b39abc .

Na ten katalog zwróciłem uwagę jeszcze przed aukcją pod kątem zawleczonych tam przez handlarzy wielu obrazów, obrazów kupionych na zachodzie wyłącznie aby je zaraz sprzedać bez najmniejszych ceregieli. Nie wiem czy byli to pojedyńczy handlarze czy też te prace kupił sam SDA. Myślę, że warto by domy aukcyjne zaznaczały czy dana praca jest ich własnością, kupioną na sprzedaż, czy też nie jest. Takie zaznaczenie w katalogu dałoby bardziej przejrzysty obraz tego biznesu. Obecnie wiadomo jest, że co lepsze polskie prace wykupywane są na zachodzie przez nasze domy aukcyjne i zaraz tafiają na aukcje ze 100% lub większą marżą. Jest to dość cyniczne podejście do klientów i przechodzimy nad tym do porządku. W katalogu SDA było sporo prac kupionych za granicą na natychmiastową ich sprzedaż w Polsce. Tylko niektóre z nich wymienię:

  1. Madonna Zofii Styjeńskiej, kupiona w USA w marcu za $20,000 (https://polishartcorner.com/2023/02/25/zofia-stryjenska-1891-1976-6/) i w katalogu SDA była już wyceniona w widełkach 290,000 – 320,000 złotych ($72,500 – 80,000). Sprzedaż tej pracy nie udała się; kupiec się nie znalazł. To był chyba rekord oczekiwanego zarobku.
  2. Łodzie na brzegu Meli Muter. Obraz kupiony pod koniec kwietnia we Francji za 24,000 euro (https://polishartcorner.com/2023/04/18/maria-melania-mutermilch-1876-1967-44/) był w katalogu SDA z wyceną 280,000 – 300,000 złotych (62,000 – 66,000 euro). Nikt tego obrazu nie kupił
  3. Uśmiechnieta Tadeusza Styki. Obraz kupiony w USA środku maja za $8,500, wyceniony w widełkach 80,000 – 100,000 złotych ($20,000 – 25,000) i sprzedany za 82,000 złotych
  4. Portret młodej kobiety Zygmunta Menkesa zostal kupiony w UK  pod koniec 2021 roku za 19,000 GBP (https://polishartcorner.com/2021/09/29/zygmunt-menkes-1896-1986-54/), wyceniony w SDA na 230,000 – 260,000 złotych (44,000 GBP – 49,000) i ten interes się nie udał.
  5. Martwa natura Zygmunta Menkesa, kupiona 5 lat temu (miała prawo już znudzić się właścicielowi) za $7,500 (https://polishartcorner.com/2017/06/24/zygmunt-menkes-1896-1986-36/) i w SDA wystawiona już za 90,000 – 100,000 złotych ($22,500 – 25,000). Chyba była za droga bo kupca nie znalazła.
  6. Autoportret Wlastimila Hoffmana (https://polishartcorner.com/2022/11/25/wlastimil-hofman-1881-1970-30/), kupiony w Kanadzie pod koniec ubiegłego roku za C$6,500, i wyceniony w SDA na 38,000 – 45,000 złotych (C$ 12,500 – 15,000) został sprzedany za 34,000 złotych.
  7. Capri Stefana Bakałowicza . Obraz kupiony we Włoszech za 2,300 euro (https://polishartcorner.com/2022/10/18/stefan-bakalowicz-1857-1947-15/), został wyceniony w SDA na 25,000 – 30,000 złotych (5,500 – 6,600 euro) i stoi w kącie jak niechciana panna.
  8. Martwa natura Alicji Halickiej https://polishartcorner.com/2021/11/28/alicja-halicka-1895-1975-55/ . Podłej jakości (inaczej nieudany) obraz kubistyczny tej malarki kupiony został we Francji za blisko 4,900 euro. Spodziewano się w SDA fajerwerków skoro wyceniono go na 25,000 -55,000 złotych czyli 5,500 euro – 10,000 (zwracają uwagę widełki estymacyjne rozciągnięte jak guma w starych portkach). Obraz sprzedano wyciskając z niego jedynie 16,000 złotych (ok 3,500 euro), czyli sprzedano go ze stratą. Podejrzana transakcja!
Alicja Halicka. Nature morte cubisante à la coupe de fruits, pichet et verre, 1914

Można podać i inne przykłady. Model biznesowy mamy zatem jak dawniej: kupić na zachodzie i próbować sprzedać ze 100 – 200% zyskiem w Polsce. Na podstawie wyników aukcji w SDA i innych domach aukcyjnych widać obecnie, że ten model biznesowy może być już przeżytkiem. Obrazy nadal sprzedają się ale muszą być dobre lub bardzo dobre i wtedy można na nich zarobić. Rynek sztuki to rynek dób luksusowych, tak jak rynek np. drogich i markowych zegarków. Nie każdego stac by kupić obraz (zegarek) z górnej półki a obrazy (zegarki) takie sobie nie są już wyrywane przez domy aukyjne. Może ludzie stali się bardziej wybredni, może zubożeli i nie stać ich lub może czegoś się nauczyli przez te radosne dla domów aukcyjnych lata. Nie każdego teraz można przekonać, że np. obraz Władysława Chmielińskiego to sztuka warta 20,000 złotych, czy też nie każdy obraz Alfonsa Karpińskiego z więdniejącymi różami jest niepowtarzalnie piękny.

Sprzedaż sztuki spadła w I półroczu 2023 o 30% w porównaniu do do 2022 roku i taki tręd bedzie chyba dalej miał miejsce. Nadal widzę na rynku szalone wyceny bardzo przeciętnych prac. Przewiduję, że dojdziemy wkrótce do bardziej rozsądnych wycen by obrazy sprzedawano a nie odstawiano do kąta. Może to oczywiście nie dotyczyć sztuki wartości muzealnej ale dlaczego prace słabe miałyby zyskiwać ciągle na cenie? Aukcja a SDA chyba potwierdzi tę moją tezę. Sprzedany tam fragment Panoramy Wojciecha Kossaka podejrzewam, że kupiło muzeum. Dlaczego spadły aż trzy oleje Meli Muter? Dawniej jej prace to były pewniaki. Nie sprzedał się słaby obraz Jacka Malczewskiego, jak też mało atrakcyjny obraz Bolesława Biegasa. Nie sprzedał się powielany Lirnik Axentowicza, nawet nie sprzedał się taki sobie obraz Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Wszystkie te prace miały wysoką wycenę a…. chciałoby się może kupić je dużo taniej.

Karol Wierusz-Kowalski. Aufbruch zur Jagd

Zadziwia mnie również wycena naprawdę słabej i przegadanej pracy zimowej Karola Wierusza-Kowalskiego na 95,000 – 110,000 złotych. Obraz ten został kupiony niedawno za 11,000 euro w Niemczech i chyba obecnie firma liczyła na zamęt w głowie kupujących nazwiskiem Wierusz-Kowalski. 11,000 euro za ten obraz w Niemczech to była na prawdę tłusta cena i sprzedający tam jakiś Hans był na pewno zadowolony (https://polishartcorner.com/category/wierusz-kowalski-karol/). Myślę, że SDA dobrze wie, że Karol to nie Alfred lecz zdezorientowanych klientów jest pełno i na takich zawsze można liczyć.

Patrząc na statystykę aukcji w SDA należy odnotować, że jedynie 37 z 89 prac udało sie sprzedać, co stanowi jedynie 42% ogółu. Inaczej mówiąc, 52/89 prac spadły. 73% sprzedanych prac (czyli 28 z tych 37) osiagnęło ceny poniżej sugerowanych widełek. Jak tu wierzyć specjalistom od wyceny? Jedynie 4 prace przebiły się ponad wycenę. Jeśli mówimy o zarobionych pieniądzach (firmy zawsze się chwaliły ile zarobiły) to SDA sprzedała prace za 2,790,000 złotych, zaś wyceniła cały ‘towar’ na 7,216,500 – 8,693,000 złotych. Statystyka jest nudna, lecz możemy dowiedzieć się, że zarobiono jedynie około 1/3 tego czego się spodziewano. To mało. Ta aukcja w SDA wpisuje się dobrze do omawianych przeze mnie wcześniej spadkowych aukcji innych domów aukcyjnych.

Kilka wniosków można wysnuć z tej statystyki jak też z artykułu p. Miliszkiewicza: a) mamy obecnie bessę na rynku sztuki w Polsce, b) prace będą chyba taniały by w ogóle mogło dojśc do sprzedaży, c) kupowanie na zachodzie na handel w Polsce będzie mniej opłacalne, d) rasowi kolekcjonerzy powinni rozglądać się po polskim i zachodnim rynku w celu wyłuskiwiania niezłych prac już po rozsądnej cenie, e) pośpiechu nie ma obecnie przy kupowaniu sztuki i nie warto już ulegać presji kupowania, gdyż zarobić się nie da już jak dawniej, f) odpadnie spora grupa miejscowych ‘inwestorów’ gdy zorientują się, że nie uda im się sprzedać i będą mieli zamrożoną gotówkę, g) domy aukcyjne staną się bardziej wybredne przy przyjmowaniu na aukcje aby im ktoś taki jak ja nie wypomniał słabych wyników sprzedaży, h) wycena prac w domach aukcyjnych będzie rozsądniejsza (lepiej sprzedać i zarobić swoje lub nic nie zarobić). Resztę zostawiam czytelnikom do uzupełnienia. Jako jasny punkt, dają się zauważyć bardzo udane aukcje prac młodych polskich artystów, sprzedawane blisko 100%. Ceny są tam umiarkowanie niskie i to chyba przekłada się na dobrą sprzedaż.

W SDA business is as usual, tj. ceny są windowane w góre a sprzedaż spada. Chciałoby się by refleksja tam dotarła jak też do innych domów aukcyjnych bo inaczej będziemy mieli wkrótce masakrę. Nadchodzi jesień a tym samym mam nową nadzieję na poprawę rynku. Tak to naiwnie widzę zza wody.

PS. Opublikuję wszystkie uwagi na tym tle jak też złorzeczenia (merytoryczne) pod moim adresem.

2 thoughts on “Business as Usual?

  1. Chciałem doprecyzować czy podaje Pan informacje o cenach młotkowych czy cenach które rzeczywiście płaci nabywca w zagranicznym domu aukcyjnym za obraz. Czy to są informacje wiarygodne i prawdziwie oddają wartość poniesionych kosztów zakupu? Chodzi mi o prowizję i koszty wysyłki. Miałem ciekawą rozmowę z antykwariuszem, który udowodnił mi, że ceny rzeczywiste zakupu obrazów w zagranicznych domach aukcyjnych różnią się od podawanych przez Pana o ok 30-40% tj. zaniża Pan celowo koszty poniesione o prowizję i wysyłkę (chyba że nie pobierają tam prowizji i wysyłają za darmo???) Skompromitowałem się powołując się na Pana informacje. To jak jest naprawdę? Tak dla przejrzystości informacji to chyba istotne. W Pozdrawiam

    • Ceny, które podaję na blogu są cenami młotkowymi (hammer). Rzadko podaję ceny z premium a wtedy zaznaczam jako (bp). W ostatnim wpisie wszykie ceny, za wyjąkiem obrazu Halickiej były cenami młotkowymi.

      Jest oczywiste, że domy aukcyjne mają zróżnicowane dodatkowe opłaty i te wpływają na cenę zakupu. Tego problemu aż tak nie śledzę. Pamiętam, gdy te opłaty wahały się w granicach 10-12% a obecnie to już jest 20-35% i stanowią one dodatkowy ciężar spadający na kupującego. Dochodzi też VAT w krajach europejskich oraz te nieszczęsne opłaty prac autorskich (droit de suite). Dla przejrzystości trzymam się cen młotkowych i dobrze rozumiem, że cena ostateczna jest zawsze wyższa od ceny spadającego młotka. Domy aukcyjne podwyższają nieustannie swoje opłaty ( z tego żyją) nie tylko od kupującego ale też od sprzedającego. Te ostatnie można czasami negocjować.

      Odnośnie kosztów transportu to są one obecnie rzeczywiście wysokie. Dawniej, domy aukcyjne pakowały i wysyłały zakupione prace po kosztach niemal własnych. Obecnie, zwolniły tych swoich pracowników od spedycji na rzecz strony zewnętrzej. W Europie zdaje się, że firma ‘The Packagers’ zmonopolizaowała i monopolizuje ten rynek i ceny wysyłki wysoko poszybowały. Taniej jest czasami wybrać sie samemu po odbiór.

      Może tak być, jak Pan pisze, że do ostatecznej ceny zakupu trzeba dodać 30-40% a nawet wyżej (opłaty domu, VAT, przesyłka). O tym wiedzą kupujący i kalkulują czasami cenę młotkową jaką gotowi są zapłacić na aukcji. Warto też pytać przed aukcją o koszta przesyłki interesującego nas obiektu.

      Wbrew temu co Pan pisze wcale celowo nie zaniżam ceny a jedynie podaję ceny młotkowe. Każdy kolekcjoner czy handlarz kupujący antyki wie o tych dodatkowych kosztach. Dobrze, że to Panu antykwariusz wyjaśnił.

      Pisząc o cenach muszę trzymać się jakiegoś standardu a jest nim cena młotkowa. Antykwariusze, handlarze czy domy aukcyjne mogą psioczyć, że trzeba dodać te 30-40% do kosztów zakupu lecz ta dodatkowa opłata chyba nie uzasadnia czterokrotnego czy pięciokrotnego powiększanie cen, jak w skrajnym przypadku pracy Styjeńskiej.

      Mam nadzieje, że teraz jest przejrzyściej. Dziękuję za list i pozdrawiam.

Leave a reply to Waldemar Cancel reply