Portret Raymonda Lefebvre, prominentnego francuskiego socjalisty, 17 lat młodszego od Meli Muter, który był jej ‘flame’. Znajomość z nim i wzajemne uczucie skończyło się tragicznie, gdy ten w 1920 roku wracając z II Kongresu Międzynarodówki w Piotrogrodzie zginął w morzu Barentsa. Obraz Meli Muter nie jest w pełni skończony co nie przeszkadzało wcale licytującym.
Lot 31. Mela MUTER (1876-1967). Raymond Lefebvre, portrait inachevé, vers 1917-1920. Huile sur toile. Signée au dos. 93 x 93 cm. Nous remercions Madame Urszula Lazowski pour les informations qu’elle nous a transmises. Mela Muter rencontre Raymond Lefebvre en 1917 et entretient avec lui une relation intime jusqu’à sa mort en 1920. Il disparait alors qu’il était en délégation à la IIIe Internationale à Moscou. Il existe quelques portraits inachevés de Muter datant de la même époque : Portrait d’Ambroise Vollard et Stefan Zeromski. Estimate 15,000 – 20,000 euro. Ader. 11/24/23. Sold 28,000 euro
Peter Paul Rubens (pracownia artysty). Święta Rodzina, ok. 1630. Olej, płótno dublowane / 104,5 x 90 cm. Źródło: PolswissArt. Aukcja 12 grudnia 2023
Na odwrociu dwie pieczątki: na płótnie i na górnej listwie krosna malarskiego: „…RETE E TRANOTTARE SPARATO/ DELLE K… 1931/ Mainz/ Ringstrae en/ todese/ slovano sosne crosta/ IVAN T. KOKLIC/ Na lewej listwie krosna odręczny napis długopisem: Manfred Kuntz (Do obrazu dołączono dokumentację konserwatorską od Laboratorium Analiz i Nieniszczących Badań Obiektów Zabytkowych Muzeum Narodowego w Krakowie z 2020 roku, opinię rozszerzoną od Ad-Arte Adam Chełstowski z 2021 roku oraz ekspertyzę od Matheas Art Maciej Kaźmierczak z 2022 roku.). Estymacja 4,000,000 – 6,000,000 złotych.
Czytelnik zwrócił mi dzisiaj uwagę na wystawiony przez PolswissArt obraz przypisany pracowni Rubensa, https://www.polswissart.pl/pl/aukcje/291-aukcja-dziel-sztuki/14879-swieta-rodzina-ok-1630. Oryginał autorstwa Rubensa znajduje się w Muzeum Prado: https://www.museodelprado.es/en/the-collection/art-work/the-holy-family-with-saint-anne/b8d2f1b1-e0e4-4f3c-931e-5ca70207751c a fotografię podaję poniżej. Obraz na polskiej aukcji jest oczywiście inny od tego z Prado. PolswissArt wycenia pracę ze swojej aukcji na 4,000,000 – 6,000,000 złotych. Do opisu dołączona jest informacja a istnieniu dwóch polskich ekspertyz oraz posiadanie dokumentacji konserwatorskiej z MN w Krakowie. Firma podaje szacunkowy rok powstania tego oleju (1630 r.) lecz nie mogę doczytać się proweniecji tej pracy i sugeruję by za te pieniądze, była dość dokładna. Niedobrze by stało powielanie w jakimkolwiek stopniu kontrowersji związanych z kolekcją Porczyńskich.
Proszę się nie wstydzić i opublikować obie ekspertyzy jak też dokumentację konserwatorską oraz koniecznie dokładną proweniencję bo “Kraków, kolekcja prywatna, Wiedeń, kolekcja prywatna” są śmiechu warte. Na dwie strony opisu katalogowego mamy sześć słów proweniencji, bez nazw(isk), bez dat.
Poniżej, z opisu w katalogu Polswissart. Czy rzeczywiście?
“Prezentowane dzieło jako absolutny ewenement polskiego rynku aukcyjnego, stanowi bezcenny nabytek dla zbiorów prywatnych czy publicznych. Zamanifestowany na płótnie dojrzały, rubensowski styl charakteryzuje miękkość modelunku, mocne wysycenie kolorystyczne, a przede wszystkim swoboda i lekkość kompozycji, podnoszące naturalność sceny. Pysznie zaróżowione, pulchne ciała są bezsprzeczną wizytówką artysty. Nadrzędną wartością okazuje się jednak wyraz emocjonalny obrazu. Odmalowana aura rodzinnej bliskości i szczęścia odzwierciedla uczucia malarza, a jednocześnie komunikuje podstawową prawdę wiary – „Bóg jest miłością” (1 J 4, 8). Podziwiając „Świętą Rodzinę”, jej ujmującą szczerość przekazu, połączoną z realizmem i warsztatową doskonałością, zrozumieć można, dlaczego to właśnie Rubens stał się ulubionym flamandzkim artystą Kościoła Katolickiego. “
Peter Paul Rubers. The Holly Family with Saint Anne, ca 1630. Museo del Prado. Oil on canvas, 115 x 90 cmPeter Paul Rubens. Holy Family with Saint Anne, oil on canvas, 125 x 97,5 cm
Lot 164: Peter Paul Rubens. Holy Family with Saint Anne. Estimate €450,000 EUR – €600,000 EUR. Bertolami Fine Arts. November 23, 2023. Sold:€400,000 EUR.
Dzisiaj (11/23/23) we Włoszech sprzedano inna wersję obrazu Rubensa (pracownia) z Prado.
The painting is accompanied by the Certificate of Export licence (24/05/2022). The work is accompanied by a diagnostic report by Prof. Claudio Falcucci (M.I.D.A. – Metodologie d’Indagine per la Diagnostica Artistica) that confirms the compatibility of the pigments used with an execution in the 17th century. Prof. Niels Buettner had this to say about the painting after personally viewing it: “Its high quality, the structure of the painting layers and the pigments used suggest that this painting was created in the Rubens workshop. This is my personal estimation.” .” (email communication to owners). This dazzling depiction of the Holy Family, accompanied by the watchful eye of a smiling St. Anne, constitutes a faithful replica executed by Rubens with the help of his atelier of the canvas that is in all respects similar, except for the slightly larger measurements of our specimen, which is in the Prado Museum in Madrid (cm. 115×90, no. 1639). The Prado painting was chosen by Velzquez for “las salas de los capitulos” at the Escorial and judged in the late 17th century by Padre de los Santos as “Lo mejor que hay en esta Casa al sentir de muchos.” The central part of the image with the Virgin seated with the Child standing on her legs, indeed extraordinary in its freshness and serene affection, echoes in many of Rubens’ paintings of similar subjects. The Madonna’s face seems to take inspiration from Isabel Brandt, the painter’s first wife who died at just 35 years old in 1626. The composition was faithfully counter-engraved by Paulus Pontius and then again, but in a redaction with some relevant variations and additions (notably the presence of the cradle), by Schelte Bolswert. A sketch of the composition is preserved in the collection of the Viscounts of Galway. The canvas in question stands out for its high quality from other versions produced entirely by the workshop or by close followers of Rubens: we find here, in fact, the unparalleled variety of accents that distinguishes the physiognomies and expressions of his faces, his relentless plastic dominance of the image structure, even in the refined grace and gracefulness of the communicative register, and the brilliant fluidity of the brushstroke that traces the forms with contemptuous ease.
Peter Paul Rubens (follower). Sacra Famiglia. Oil on canvas, 111 x 90 cm
Uzupełnienie:
Lot 236: Pietro Paolo Rubens 1577 Siegen-1640 Anversa. Seguace di Sacra Famiglia. Oil on canvas, 111 x 90 cm. Estimate €3,000 EUR – €4,000 EUR. Cambi Casa d’Aste. 11/30/23.
Przesyłam Panu mój tekst dotyczący tego Rubensa , jest bardzo delikatny, nie chciałem żeby dostał Pan pozew sądowy pod choinkę :). Bedę szukał aukcji na jakiej został on sprzedany i przywieziony do Polski , jeśli taka się odbyła i została zanotowana w internecie to ją odnajdę. Oto mój tekst :
Na wstępie chciałbym się przedstawić , otóż jestem NIKIM ważnym ot zwykłym kolekcjonerem sztuki dawnej od XV do XIX wieku.
Korzystając z uprzejmości Autora bloga Polish Art Corner chciałbym się podzielić moimi wątpliwościami i uwagami dotyczącymi tego płótna z grudniowej aukcji Polswiss Art.
Zacznę kontrowersyjnie – to nie jest zły obraz , duża wymiarami , całkiem sprawnie wykonana kopia która może się podobać i właściwie to by było na tyle jeśli chodzi o rzeczy pozytywne związane z tym dziełem.
Polswissart w opisie tego obrazu wykonał piar-owy majstersztyk cytując Otto Sperlinga a potem samego Petera Paula Rubensa, mówiącego o tym , że normą w pracowni Rubensa było retuszowanie prac uczniów czy współpracowników i późniejsze przypisywanie ich Mistrzowi jako oryginalne, pełnowartościowe dzieła. Zabieg ten ma uspokoić potencjalnego nabywcę i pomóc w zbyciu obrazu za cenę wywoławczą prawie 4 milionów złotych (sic!) . Niestety dla Polswissu nie zawsze tak było i to widać w jakości poszczególnych obrazów co w dobie internetu i możliwości swobodnego podróżowania po różnych muzeach jest łatwe do zweryfikowania.
Projekty takie jak Rubens Research Project czy Rembrandt Research Project mają za zadanie określać autostwo i rostrzygać spory dotyczące atrybucji znanych lub nowo odkrytych dzieł tych artstów. Po więcej informacji odsyłam na strony internetowe tych podmiotów.
Kompozycje Rubensa przedstawiające Świętą Rodzinę (w wariancie ze Świętą Anną czy bez niej ) były bardzo udane ,cenione i poszukiwane oraz chętnie kopiowane lub przedstawiane w różnych, odmiennych wariantach. Tutaj link to identycznej kompozycji z papugą :
oraz dzieło przypisywane Rubensowi i jego warsztatowi wystawione w turyńskiej Galerii Sabauda w 1996 roku , niestety dla obrazu z Polswissu ten obraz jest o wiele wyższej jakości wykonania.
Co powinien zrobić potencjalny nabywca/kolekcjoner lub inwestor , żeby mieć pewność na co wyda swoje pieniądze ?
Z całym szacunkiem, ale całą dokumentację konserwatorską od Laboratorium Analiz i Nieniszczących Badań Obiektów Zabytkowych Muzeum Narodowego w Krakowie z 2020 roku oraz ekspertyzy Panów Adama Chełstowskiego oraz Macieja Kaźmierczaka można wyrzucić do kosza lub włożyć między bajki. Z tym obrazem należy pojechać do Sothesby’s ponieważ ten dom aukcyjny jest właścicielem najnowocześniejszego na świecie laboratorium które specjalizuje się w badaniu autentyczności dzieł sztuki oraz wykrywaniu fałszerstw (słynne fałszerstwo Św. Hieronima na pustyni przypisywanego Parmigianino lub warsztatowi).
Należy wykonać badania podłoża , pigmentów , gruntu, krakelur, spoiw , drewna używanego w XVI-XVII wieku na danym obszarze etc. dosłownie wszystko w dziele sztuki tej klasy – wycenianym na 4-6 mln złotych, należy też zbadać wymiary obrazu i określić czy nie został przycięty , ponieważ wszystkie obrazy z podobną kompozycją (które udało mi się odnaleźć ) mają od 115 do 145 cm długości a obraz z Polswissu tylko 104,5 cm. Tego musi zażądać potencjalny nabywca od Polswissu. Po tej analizie , bardzo ważne będzie zasięgnięcie opinii ekspertów z Rubens Research Project lub Rubenianum dotyczące ogólnego stylu wykonania i określenie partii obrazu które potencjalnie Rubens mógł wykonać/wyretuszować własnoręcznie.
Kolejnym etapem powinno być określenie adekwatnej wyceny na podstawie aukcji dzieł podobnej klasy szkoły antwerpskiej na rynkach zachodnich . Podkreślam ADEKWATNEJ i UCZCIWEJ wyceny !!!
Na dzień dzisiejszy uważam ten obraz za kopię , być może nawet wykonaną przez artystę ze szkoły antwerpskiej ale niezwiązanego z bezpośrednim kręgiem/pracownią Rubensa. Na podstawie zdjęć aukcyjnych nie potrafię odnaleźć ani jednego miejsca na obrazie wykonanego osobiście przez Petera Paula Rubensa.
Ale to tylko moja opinia.
KK
Z listu innego czytelnika, który rozwiązał pochodzenie tej pracy (11/28/23):
W nawiazaniu do listu czytelnika: mysle ze z duzym prawdopodobienstwem mozna stwierdzc, ze obraz wystawiony w Polswissart to ten sam obraz, ktory zostal sprzedany w Dorotheum w 2017 r. za 3250 EUR: https://www.dorotheum.com/en/l/1105912/
Lot 9. Peter Paul Rubens, Nachfolge des 17./18. Jahrhunderts. Die Hl. Familie,Öl auf Leinwand, doubliert, ca. 105 x 90 cm
Lot 9. Peter Paul Rubens, Nachfolge des 17./18. Jahrhunderts. Die Hl. Familie,Öl auf Leinwand, doubliert, ca. 105 x 90 cm, leichte Blasenbildung, Stuckrahmen des 19. Jahrhunderts beschädigt Ruf 1500. Das Original scheint verschollen zu sein;
Lit.: Royal Museum of Fine Arts, Catalogue of Old Foreign Paintings (Copenhagen 1951) S. 276, Nr. 617; Museo del Prado, Catalogo de los cuadros, Madrid 1952, S. 545, Nr. 1639: Die Hl. Familie mit der Hl. Mutter Anna (115 x 90 cm)
Estimate 3,000 – 4,000 euro. Dorotheum. 04/11/2017. Sold 3,250 euro
Na lewo: Dorotheum, na prawo PolswissArt
Kupujemy pracę w Austrii za 3,250 euro. Zmieniamy ramę, dodajemy opinie polskich rzeczoznawców o autorstwie, zmieniamy atrybucję z naśladowcy Rubensa na pracownę Rubensa i wyceniamy to samo płótno na ponad 1 milion euro. Wielki przedświąteczny przekręt w PolswissArt. Ile osób brało świadomy udział w tym oszustwie? Czy będą jakieś konsekwencje? (11/28/23)
W trakcie konserwacji w MN w Krakowie dublowany płótno z Dorotheum zostało ponownie(?) zdublowane; pewnie usunięto poprzedni dubel a może nie – dlatego wążna jest dokumentacja konserwatorska. Na odwrociu plótna (fot z Dorotheum) widoczne są wyraźnie trzy pieczęcie, dwie na płótnie a jedna na ramie.
Stemple – Dorotheum
Po konserwacji i zdublowaniu nowym płótnem, te dwie pieczęcie na odwrociu płótna oczywiście zniknęły, zaś pieczęć na ramie została prawie zmyta (jaki był cel tego zmycia, co usiłowano ukryć?). Co na niej było tego sie chyba już nie dowiemy, a winniśmy wiedzieć.
Ten sam fragment co powyżej z PolswissArt
Ważne jest przeczytanie dokumentacji konserwacji tego obrazu w MNK. Ważne. (11/28/23)
,,RP” była jeszcze kilka miesięcy temu w miarę niezależna , lecz po sprzedaży udziałów uległo to zmianie – wedle mnie na gorsze. Dziennikarze niezależni w dzisiejszych czasach piszą/tworzą na serwisach X lub YT, a cała reszta to ,,politruki’ ‘piszący na zlecenie. Niekiedy nawet dostają gotowe artykuły do druku – tak wygląda niezależne dziennikarstwo w dzisiejszych czasach. Co do samej pracy na temat której toczy się dyskusja, to nasuwa się jedno pytanie. Dlaczego nie wysłano tego obrazu na badania do Rubenianum w Antwerpii, tylko ,,badali” to w PL? Pozytywna opinia na temat pracy uzyskana z Belgii byłaby praktycznie niepodważalna..(12/03/23)
Rubenianium w Antwerpii chyba już wie o tym odkryciu na polskim rynku. Czy będzie reakcja tego nie wiem. (12/03/23)
Fragmenty listu od czytelnika:
(…) Wszystkie agencje prasowe, media piszące o sztuce , portale informacyjne kopiują te same słowa rzeczniczki polswissu na zasadzie kopiuj-wklej, bez żadnej refleksji i prawdopodobnie z kasą na koncie za teksty tak przychylne. (…)
(…) Dlaczego każda normalna osoba która jest starsza od dziecka z zerówki , nie zada sobie pytania – dlaczego oni tego Rubensa nie sprzedadzą w Londynie , w sercu rynku Old Masters na grudniowej, najważniejszej w całym roku aukcji starych mistrzów, w tak zwanym Classic Week ?? Jeśli to jest faktycznie takie odkrycie dla świata, to tam cena byłaby na poziomie kilkunastu, może 30 mln funtów za ten obraz , a pchają tego gniota kolanem na naszym śmiesznym ryneczku, bazarku sztuki.
Dlaczego żaden dziennikarz nie zada tego pytania , żaden Fibak, Starmach, Kaczkowski i inni którzy tak uczą ludzi inwestować w sztukę. Gdzie jest pani Anda Rottenberg , taka wybitna kuratorka , która mówiła , że ona zajęła się sztuką współczesną bo w sztuce dawnej wszystko już jest opisane i uporządkowane i nie ma tam niespodzianek :))
W sumie to nie wiem co o tym mysleć. Jeśli straci kasę jakiś bogaty idiota , to trudno – ale bardziej groźne jest to , że może dojść do precedensu i na nasz rynek zaczną spływać takie gnioty i spady z zachodu z przyklepanymi atrybucjami i ekspertyzami co raz , że nas ośmieszy a dwa spowoduje powstanie jakiejś karykatury rynku Old Masters.
Ja po reportażu Polsatu czuję się zażenowany i upokorzony jako Polak. To tak jakby ktoś poważny pokazywał wielkanocną pisankę i mówił , że to Faberge – tak się poczułem. Strasznie mi wstyd za naszych muzealników , marszandów i całą zgraję ekspertów polskiego rynku sztuki. (…) (12/06/23)
Pragnę zacytować fragment pracy doktorskiej p. Doroty Żaglewskej „ Wpływ kapitału kulturowego na polski rynek antykwaryczny”. Poznań 2015. Można ją ścignąć z linku: https://repozytorium.amu.edu.pl/items/f024eeca-f254-44c9-a940-ca55326a18da. Poniższy cytat jest skopiowany począwszy ze strony 117 i dotyczy kategorii atrybucji prac. Przypomnę, że PolswissArt uważa obraz Rubensa ze swojej aukcji za ‘pracownię artysty’ czyli #3 z tej listy.
Fragmenty pracy doktorskiej:
Warto rozpocząć od podstawowych kręgów atrybucyjnych, które stanowią podstawę interpretacji opisów katalogowych prac znajdujących się w ofertach zachodnich domów aukcyjnych, a które to opisy do dziś stanowią podstawę kwalifikacji dzieł także na rodzimym rynku antykwarycznym.
1. Imię i nazwisko artysty (według opinii strony sprzedającej obraz ten namalowany został przez samego artystę)
2. „Attributed” lub „ascribed” – „przypisywany” (obraz prawdopodobnie namalowany przez samego artystę, ale pewność autorstwa jest mniejsza, niż w przypadku pierwszej pozycji)
3. „Studio” lub „workshop” – „warsztat” (obraz został wykonany w pracowni lub warsztacie artysty, możliwe, że pod jego nadzorem)
4. „Circle” – „krąg” (obraz został namalowany przez nieznanego z imienia i nazwiska malarza, ściśle związanego z konkretnym malarzem, ale niekoniecznie jego ucznia)
5. „Style” lub „follower” – „w stylu”, „naśladowca” (obraz malarza pracującego w stylu artysty, współczesnego mu lub żyjącego nieco później, który nie musiał być namalowany przez jego ucznia lub współpracownika)
6. „Manner” – „w manierze” (obraz w stylu artysty powstały później)
7. „School” – „szkoła” (obraz tak określony i datowany został wykonany w określonej miejscowości lub kraju i w określonym czasie – np. „szkoła flamandzka XVII w.
8. „After” – „według” (obraz jest kopią określonego dzieła artysty).
Zacznijmy od końca listy. Według Morki, ta kategoria oznacza zwykle dużo późniejszą, słabą kopię obrazu.
Otóż punkty 2-6 to najczęściej „różnego rodzaju tzw. swobodne kopie, niekiedy wykadrowane z większych kompozycji oraz pastisze, czyli obrazy malowane w konwencji słynnego mistrza w sto czy dwieście lat po jego śmierci”, co wiąże się z popytem rynkowym na określone nazwiska czy konwencje. Bywały one również wykorzystywane zwłaszcza przez XVIII wiecznych fałszerzy, którzy owe „swobodne kopie” sprzedawali jako modello lub bozetto, a więc szkice przygotowawcze, stworzone ręką tego samego artysty, co ostateczne wersje bardziej znanych kompozycji.
Morka zwracał uwagę, iż lista atrybucyjna „została tak pomyślana, iż w siedmiu z ośmiu punktów występuje nazwisko malarza i tylko nr 7., czyli szkoła jest określeniem terytorialno-czasowym”. Jest to zatem sposobność dla domu aukcyjnego, by bardzo wiele prac, o różnym poziomie wartości artystycznej, w pewien sposób „skojarzyć” z nazwiskiem – najczęściej rozpoznawalnym lub znaczącym w historii sztuki. Dalej Morka zauważa, iż „pojemnym określeniem jest krąg, może on być bowiem zarówno bliski, jak i bardzo odległy. Podobnie pod pracownię podciąga się często obrazy, które z nazwiskiem malarza maja bardzo niewiele wspólnego.”
Str 121:
Innym rodzajem są tak zwane „kopie wykadrowane”, przy czym owo wykadrowanie może obejmować zarówno większe grupy malarskie, jak i pojedyncze postaci czy motywy. Taki fragment obrazu – na przykład oryginału Rubensa zatytułowany. „Powrót Diany z polowania” – odnaleźć można w zbiorach Porczyńskich. Od dzieł określonych mianem „pracowni Rubensa” omawiana praca różni się poziomem wykonania, wykluczającym prawdopodobieństwo powstania w bliskim kręgu oddziaływania i czasach Rubensa i – ponownie – ceną nabycia.
Str 122
Zwieńczeniem opisu dzieł zakwalifikowanych jako kopie lub fałszerstwa mogą być uwagi na temat wartości kolekcjonerskiej prac nabywanych za kwoty niewspółmiernie niskie w stosunku do wartości prac oryginalnych. Jak podawał Morka, obrazy zaklasyfikowane w punktach 3.-8 tabeli atrybucyjnej mają „praktycznie żadną wartość kolekcjonerską”, zaś „nabywają je początkujący zbieracze dysponujący niewielkimi zasobami finansowymi. Są to osoby poszukujące obrazów do dekoracji wnętrz mieszkalnych. Kupują je także różnego rodzaju maniacy kolekcjonerzy, marzący o tym, że może kiedyś uda im się tanio trafić obraz, który później okaże się oryginalnym dziełem słynnego malarza. Spotyka się czasami także osoby, które ze względów prestiżowych pragną prezentować je znajomym jako oryginały wielkich mistrzów”. Praktyki takie łączą się niejako z mechanizmami obserwowanymi w domach aukcyjnych. Tam bowiem kwalifikacja dzieła, wprost związana z ceną pracy, zapewne stwarza silną pokusę manipulowania atrybucją. Ponadto poszukiwanie informacji na temat autorstwa wymaga dużo pracy, stąd „rzeczoznawcy domów aukcyjnych często dosyć swobodnie łączą dany obraz z nazwiskiem malarza”.
12/07/23
Dowiedziałem się od czytelnika, że obraz Rubensa wystawiony w Polswiss Art jest znany w Rubenanium lecz wiążącą opinię stamtąd może otrzymać jedynie właściciel tego płótna. Warto zatem kupić te pracę za 4 mln złotych by dowiedzieć się co się kupiło i ile tak naprawdę jest warta. Fragment listu z Rubenanium:
„(…) … various cases have been documented from the Polish art market in recent years that make me wonder as an expert. (…) As soon as owners contact us, we will be happy to provide information at any time.”
Dlaczego zatem obecny właściciel tego płótna nie skontaktował się wcześniej z Rubenanium by natychmiast otrzymać jednoznaczną opinię a zamiast tego zawracał głowę polskim ekspertom od wszystkiego?
W katalogu nadchodzącej aukcji w Dorotheum Old Master Paintings, 15 grudnia 2023, znajduje się az 5 płócien ‘Rubensów’ (lot 196, 200, 209, 214, 227). Warto ściągnąć ich dobrej jakości fotografie bo ciąg dalszy na polskim rynku może mieć miejsce a eksperci mogą mieć pełne ręce roboty.
12/08/23
Szanowni Państwo, Chyba więcej już nie będzie uzupełnień na temat Rubensa z Polswiss Art. Może poznamy ciąg dalszy, gdy po aukcji właściciel tego obrazu zwróci się o opinię do Rubenianium, podzieli się z nia publicznie… i absolutnie powinien to zrobić. Może nawet powinien licytować ten obraz z zastrzeżeniem, że ta opinia okaże się pozytywna.
Wiele wątków przewinęło się z racji wyniesienia na piedestał tej pracy. Dość istotne wątki zostały pominięte na blogu bo jestem związany tajemnicą korespondencji i nie mogę ich ujawnić.
1. Czy Polswiss Art lub właściciel płótna kontaktował się z Rubenianum w celu otrzymania opinii o tej pracy jako ‘warsztacie Rubensa’?
2. Czy Polswiss Art lub właścicel płótna otrzymał z Rubenianum wysłaną stamtąd dobrowolną opinię o tej pracy jako ‘warsztacie Rubensa’? (12/11/23)
Po aukcji:
Ze strony artinfo.plZe strony Polswiss Art
Podsumowanie:
Podsumownie
(12/12/23)
Wygląda na to, że Polswiss Art kierując się opinią artinfo.pl doszło do wniosku, ze „Polskiego Rubensa” jednak sprzedało i skorygowało na swojej stronie tę informację. Jak widzimy z wyników aukcji w Polswiss Art, jeden „Polski Rubens” z 1630 roku warty jest obecnie jedynie dwa obrazy Ewy Juszkiewicz z 2020 roku (https://online.polswissart.pl/lots/view/1-8DANQ4/ewa-juszkiewicz-bez-tytuu-za-christofferem-wilhelmem-eckersbergiem-2020). Pytam, ach kiedyż to kiedy ta proporcja sie odwróci na korzyść polskiej sztuki? Na bardzo ironicznie: w obu przypadkach kłaniam się bardzo nisko gustom polskich inwestorów łapiących co leci byleby było drogo. Ten scenariusz pisze samo życie a nie Mrożek. (12/13/23)
Proszę odświeżyć sobie artykuł z prasy brytyjskiej na temat obrazu Fransa Halsa (ten sam okres co Rubensa!), który przechodził z rąk do rąk jako ‘inwestycja’ i który okazał się falsyfikatem: https://www.artnews.com/art-news/news/frans-hals-alleged-forgery-sothebys-appeal-ruling-1234577220/. Brytyjski sąd zadecydował, że … (proszę samemu przeczytać ten nieduży artykuł co sąd zadecydował), wydając następujacą opinię:
The court reportedly said that, at the time of the sale, the authenticity of this “newly discovered” Hals had not been satisfactorily established, adding that the work “had no proper provenance, had not been published and had never been in an exhibition.”
Inny cytat z artykułu warty zapamiętania:
“Provenance is all. If you want to reduce the odds of purchasing a fake, then you need the paperwork that details all past owners and what they have done to conserve the piece.”
Pani Agnieszka Widacka-Bisaga z NM w Krakowie przysłała następujący bardzo ważny komentarz na łamy blogu:
LANBOZ nie wydaje opinii potwierdzających datowanie czy atrybucje. Jest to zespół naukowców – chemików, fizyków, konserwatorów badających fizyko-chemiczne właściwości dzieła sztuki i wydający wyniki swoich badań. Innymi słowy podaje skład/splot płótna/innego podobrazia i zaprawy. Może podać występujące w malaturze pierwiastki sugerujące wykorzystanie tych czy innych pigmentów, ilość warstw pociągniętych fiksatywą etc. Pani powołująca się wyżej na opinie LANBOZ, która datowała płótno na rok 1630 chyba nie widziała jednak rezultatów badań tej jednostki.
Ten komentarz utwierdza mnie w przekonaniu o oszustwie Polswiss Art związanego z atrybucją ‘Polskiego Rubensa’. (12/18/23)
Szable w dłoń Panowie i Panie! Jest o co walczyć za kilka dni. Obraz klasy muzealnej o proweniencji bez skazy. Oby Wam się ta praca nie wyknęła z rąk i nie podkupila Was ‘kolekcja instytucjonalna’ z Warszawy. Walczcie!
Lot 118. Tadeusz MAKOWSKI (1882-1932). Les petits modèles, 1929. Huile sur toile. Signée en bas à droite. Resignée, titrée et datée au dos de la toile. 50 x 61 cm Provenance : – Ancienne collection Jean Arona, marchand d’art à Paris – Collection particulière, Normandie. Bibliographie : Wladyslawa Jaworska, Tadeusz Makowski. “Life and Work/ Zycie I Tworczosc”, Wroclaw, Ed. Danuta Pecold, 1964, no. 527, p. 356. Estimate 80,000 – 120,000. Delon – Hoebanx. 11/29/23. Sold 160,000 euro
Makowski étudie les beaux-arts et la philosophie à Cracovie dès 1902. Artiste pluridimensionnel, il peint, joue au théâtre et conçoit des marionnettes pour des pièces satyriques dans un cabaret célèbre de la ville. Il s’installe en 1908 à Paris, y rencontre les cubistes de Montparnasse et fréquente Léger, Picasso, Mondrian, Archipenko, Apollinaire et Gromaire. Pendant la première guerre mondiale, il rejoint son compatriote, le peintre Slewinski en Bretagne et s’y exerce à la peinture folklorique et aux paysages. Dans les années vingt, l’artiste s’intéresse au travail du Douanier Rousseau et réalise des œuvres inspirées par la simplicité du quotidien. Notre œuvre, Les petits modèles, 1929, se rattache à la troisième période de production de l’artiste qui commence vers 1927 ; l’enfant y est transformé en une figure métaphorique d’enfant-marionnette. Ces petits personnages taillés dans le bois, sont formés -à la manière d’un Pinocchio- d’éléments géométriques, un peu raides et maladroits. Leurs têtes sont curieusement très rondes et ils portent -comme dans notre tableau- des chapeaux en ellipse. Les yeux ronds des enfants et leurs troncs cylindriques se détachent nettement de l’univers géométrique structuré par les chaises et les tuyaux anguleux du poêle. L’artiste oppose dans cette scène, les lignes et les angles droits du monde des adultes aux courbes, sphères et ventres rebondis de celui des enfants. Ce langage pictural simplifié, presque un peu brute, fait pourtant naître une composition d’une réelle poésie, la lecture de cette œuvre n’en est que plus équivoque. Dans cette scène, située dans une masure dépouillée, les enfants jouent autour du poêle. Makowski nous dépeint ici un univers remplit de mystère grâce à une mise en scène insolite à la fois douce et teintée d’humour (peut-être ironique) et qui nous donne à penser que ces petits héros de la vie quotidienne seraient rentrés un peu trop tôt dans le monde des adultes.
Relief Henryka Stażewskiego z 1969 roku licytowano od 80,000 euro. Do zalet należała proweniencja.
Lot 45. Henryk Stazewski 1894 – 1988. Relief n. 24; signed, inscribed and dated 1969 on the reverse, acrylic and shaped wood on Masonite, cm 75 x 100 x 5; inches 29.52 by 39.37 by 1.96. Estimate 100,000 – 150,000 euro. Sotheby’s (Italy). 11/22/23. Sold 170,000 euro (215,900 euro bp)
Andrzej Jerzy Mniszech (Mniszek). A young woman reclining in an alcove, panel
Obraz jest niesygnowany lecz z dokładnym wyjaśnieniem atrybucji autorstwa. Chyba to wytłumaczenie nie było wystarczająco przekonywujące bo oferta 10,000 euro, którą ktoś złożył była poniżej ceny rezerwowej i obrazu nie sprzedano.
Lot 186. André Jerzy MNISZECH Wischnowitz, 1823 – Paris, 1905. Jeune femme alanguie dans une alcove. Panneau parqueté (Restaurations). A young woman reclining in an alcove, panel, by A. J. Mniszech; h: 83 w: 116 cm. Provenance : Acquis dans le commerce parisien par les parents de l’actuel propriétaire dans les années 1930 (comme attribué à Winterhalter); Collection particulière du Sud-Ouest de la France
Commentaire : Issu de la noblesse polonaise, André Mniszech s’installe à Paris en 1854. Il étudie avec Jean François Gigoux et Léon Cogniet et devient un peintre réputé, réalisant notamment les portraits de nombreux compatriotes émigrés en France. Il constitue également, suivant en cela ses ancêtres, une remarquable collection d’œuvres d’art qui fut dispersée les 19 avril 1902 et 9 et 10 mai 1910.
Nous attribuons ce panneau à André Mniszech pour des raisons à la fois techniques et stylistiques. On y remarque la matière riche et sensuelle, la touche raffinée et les empâtements chers à Mniszech. Quant aux draperies faisant ressortir la blancheur du corps de la jeune femme, on les retrouve dans nombre de ses œuvres, tout comme la luminosité, l’intensité des blancs et la profondeur des rouges. Citons par exemple ‘Le Portrait du fils de l’artiste Léon’, vendu à Paris le 20 juin 2022, ‘La femme au perroquet’ passée en vente à Paris en 2006, ou encore ‘L’allégorie de la peinture’ vendue à Varsovie le 6 décembre 2015, où les blancs, très présents, jouent et contrastent avec des noirs profonds ou des verts lumineux. Enfin, Mniszech utilisait très rarement des toiles, leur préférant des panneaux de qualité, ce qui lui permettait un travail approfondi sur les couleurs, la richesse sensuelle de la matière, la beauté et la finesse des détails (par exemple, la peau de panthère) que le support de bois rehausse.
Quant au modèle, il s’agit très probablement d’Isabelle de la Gâtinerie (1840-1910), qui devint la seconde épouse du peintre en 1886. Nous connaissons d’elle un petit portrait par Paul Gervais daté de 1888. Le visage rond et plein présente de nombreuses similitudes avec celui de notre jeune femme : des cheveux blonds légèrement frisés sur les tempes, une peau très pâle, un nez droit, de grands yeux surmontés d’épais sourcils et d’un grand front. Enfin, les épaules rondes annoncent un corps aux formes généreuses, tel celui de la belle endormie. Le tableau présenté ici date-t-il de 1886, année du mariage ? Il n’est pas exclu qu’il soit un peu antérieur, la jeune femme semblant un peu plus âgée sur le portrait de Gervais.
André Mniszech connaissait la famille de la Gâtinerie depuis les années 1860, en atteste un ‘Portrait de Berthe de la Gâtinerie’, sœur d’Isabelle, de 1869. Il est possible que Mniszech ait fait la connaissance des deux sœurs par l’intermédiaire de leur mère, Marie-Eugénie Gallian, baronne Marrier de la Gâtinerie, qui était peintre. Dans tous les cas, cette œuvre, empreinte de douceur et de délicatesse, de sensualité, est d’un caractère très intime, ce qui explique qu’elle ne soit pas signée. Estimation 12 000 – 15 000 €. Artcurial. 11/22/23. Not sold
Polish school a la Alfred Wierusz – Kowalski. Coach with girls and farmers in landscape
Austriacki dom aukcyjny wyraźnie i uczciwie zaznaczył, że jest to jedynie ‘polska szkoła’. Jednak, znaleźli sie mądrzejsi, potafiący odczytać sygnaturę …. i poniosły ich konie. 7,900 euro to pokaźna suma. Możnaby odbyć podróż dokoła świata (nieco przesadzam) lub kupic i wypić ok 800 butelek słabego wina.
[Czego pan się czepiasz? Przecież obraz wyraźnie jest podpisany A. Wierusz-Kowalski. To była okazja na rynku!]
Sygnatura
Lot 178. Polish School 19th Century, coach with girls and farmers in landscape, described bottom left, unreadable, framed, 75 x 100 cm. Art Antique Gallery & Auctioneers E. P. Deutsch. 11/21/23. Sold 7,900 euro.
Obraz Leszka Piaseckiego w stylu Ludwika Gędłka, tj. statyczny, bardzo nudny a w dodatku temat sprzed 100 lat zostal drętwo powtórzony. Osiągnięta cena kupna jest OK, tyle, że dlaczego prace Gędłka wylansowano na tak drogie?
Lot 138-082861/0003. Leszek Piasecki (Lemberg 1928-1990). Stelldichein, signiert Leszek Piasecki, Öl auf Leinwand, 60 x 90 cm, Abblätterungen, gerahmt. Starting 300 euro. Dorotheum. 11/20/23. SOld 750 euro
Lot 71. POLISH ABSTRACT OIL PAINTING BY WOJCIECK V FANGOR. Wojcieck Voy Fangor, Polish, American, 1922 to 2015, oil crayon painting on paper depicting an abstract composition, 1972. Signed and dated, lower right. Framed. Wojcieck Fangor is known for Abstract illusion and optical art painting, social realism, posters. Mr. Fangor, who was known for his blurred circles, amoebas and cloud shapes in dense, saturated colors that seemed to throb and swirl, first became known in the United States in the 1960s, when his work was included in two group exhibitions at the Museum of Modern Art in New York. In 1970, he had a one man show at the Guggenheim Museum. His work, perched midway between Color Field painting and Op Art, dazzled critics, notably John Canaday of The New York Times, who reviewed the work in rapturous tones. One of a kind artwork. Dimensions: Overall size: Frame 28 x 35 in. image 18 1/2 x 25 1/2 in. All measurements are approximate. Estimate $100 – 150. Antique Arena. 11/25/23
Gorąco proszę historyków oraz rzeczoznawców sztuki zatrudnionych w Sopockim Domu Aukcyjnym o zwrócenie uwagi na ten ‘plemnikowy’ rysunek Wojciecha Fangora, rzetelnie sygnowany długopisem w dolnym prawym rogu, tudzież datowany. Rozumiem, że presja by zarobić jest wielka lecz odstapienie od niej będzie wam w niebie policzone. To tak na marginesie podobnego rysunku sprzed około miesiąca (https://polishartcorner.com/2023/10/29/fangor-w-sopockim-domu-aukcyjnym-cd/). Rysunek w Antique Arena osiągnął już $400; aż piętnastu potencjalnych ‘bidders’ go obserwuje. Nieprawdą jest, że Wojciech Fangor zmarł – on nadal maluje i rysuje, podobnie jak setki innych pracowitych artystów.
PS. Gratulacje dla ‘kolekcjonerów’ wzbogacających swoje zbiory w niemieckim domu Kastern. Jerzy Kossak również ciągle maluje.
Napisał do mnie list stały i uważny czytelnik. Oto jego fragmenty:
(…) Ciekaw jestem, czy zauważył Pan nowy trend w proweniencji w PL, dokładniej rzecz biorąc w Desie, gdzie nagminnie używany jest termin “kolekcja instytucjonalna”? Nie wiem, skąd to się wzięło na taką skalę, ale widzę to coraz częściej.
Zaciekawił mnie ten temat. Dawniej, domy aukcyjne traktowały osobę prywatną jako ‘kolekcjonera’, który kupił pracę poza Polską by za miesiąc-dwa przytargać ją na aukcję. W ten sposób maskowano słowo ‘handlarz’. Nie mam nic przeciw handlowaniu ale takiego ‘kolekcjonera’ należy właściciwie nazwać – on kolekcjonerem nie jest bo jest hadlarzem. Kolekcjoner to inna kategoria ludzi a handlarzowi wszystko jedno czy handluje workami kartofli czy też Malczewskim. Period.
Co kryje sie pod okresleniem ‘kolekcja instytucjonalna’? Gdyby Desa chciałą choc raz przyznać sie, że przegląda Polish Art Corner to by odpowiedziała. Wiem, że czyta bo reaguje ale nie odpisuje i teraz też pewnie nie odpisze (obym sie pomylił). Będę zatem spekulował. Wydaje mi się, że za tym określeniem może stać właśnie ta firma. Mając pieniądze może sobie pozwolić na zakup dowolnej pracy na zachodnim rynku a znając wielu klientów na stopie towarzyskiej może sobie pozwolić im na zasugerowanie wskazanego obiektu.
Pozwolenie na takie sytuacje by dom aukcyjny (potencjalny jedynie pośrednik kupna-sprzedaży) sam się stał strona zainteresowaną a tym samym windował ceny jest chyba sprawą unikatową polskiego rynku. Czasami czytam, że np. dom aukcyjny Christie’s zaznacza w opisie, że ma interes w sprzedaży danej pracy; inaczej mówiąc jest jej właścicielem. Takich zaznaczeń nie ma w opisach polskich domów aukcyjnych. Czy takie sprawy mają miejsce? Z własnego doświadczenia wiem, że mają bo przez pomyłkę zachodni dom aukcyjny przesłał mi ok 10 lat temu rachunek do zaplacenia… wystawiony na warszawską Desę. Ja tę aukcję przegrałem o jedno postąpienie i okazało sie, że walczyłem z Desą … ale ich rachunku nie zapłaciłem. Tak to wiem o tym procederze z pierwszej ręki.
Proweniencja pracy jako ‘kolekcja instytucjonalna’ brzmi o wiele lepiej niż ‘handlarz’ czy ‘kolekcjoner’. Która to polska instytucja kryje się za tym określeniem? Warto pytać dla przejrzystości. Nieczego nie sugeruję ale chyba znam odpowiedź.
Przyznam, że ta sprawa może zupełnie nie interesować drobnych kolekcjonerów a jedynie ‘deweloperów’. Ci drudzy nie maja czasu zastanawiać sie nad tym problemem bo w końcu trzeba coś zrobić ze strugą płynącej gotówki. Zatem, po co ja o tym piszę?
Warto poczytać co piszą o Wieruszu durnie z Lempertz, opierając sie zresztą na (nie)sławnej książce H. P. Bühlera: Jäger, Kosaken und polnische Reiter. Josef von Brandt, Alfred Wierusz von Kowalski, Franz Roubaud und der Münchner Polenkreis, 1993, przetłumaczonej kropka w kropke później na polski język:
While some of his less complex and accomplished paintings are sometimes signed “J. Konarski”, in this work “Ride into Twilight” he wrote out his full name “A. Wierusz-Kowalski”.
Takie porównanie Alfreda Wierusza-Kowalskiego do J. Konarskiego wynika z bezkrytycznej pomyłki autora tej książki (Bühlera), potem powielanej zarówno w Niemczech jak też w Polsce. Jak dobrze poszukać w katalogach internetowych ‘najznakomitszych’ polskich domów aukcyjnych to w identyczny sposób opisywano jeszce tam niedawno prace nieistniejącego Konarskiego by uzyskać wyższe ceny, porównywalne do cen prac Wierusza. Domy aukcyjne, czy to polskie czy też niemieckie, zatrudniają głównie młodzież bez głębszej wiedzy która nie potrafi generalnie myśleć a w szczególności myśleć krytycznie. Błąd raz popełniony przez jedna osobę będzie powielany przez innych… aż może kiedyś kolejni dyplomowani historycy uznają, że tak musi już być skoro większość tak twierdzi. Opinia zbiorowa jest czasami ważniejsza od opinii jednostki. Przykro zatem czytać w katalogu dobrej firmy Lempertz takie bzdury. Wiem, że firma ta czasami pyta ekspertów o opinie, gdy domowi eksperci są niepewni. W przypadku tej pracy Wieusza żadnej wątpliwości autorstwa oczywiście nie ma. Powstał jednak niesmak bo tombak Konarskiego to nie złoto Werusza.
Obraz osiagnął dobra cenę (240,000 euro) lecz jest to zaledwie 1/6 ceny jednej z pracy Ewy Juszkiewicz ($1,500,000) z ubiegłego roku. Zabawne, nieprawdaż?
Lot 2181. Alfred von Wierusz-Kowalski, Ride in the twilight. Oil on canvas. 100 x 80 cm. Signed lower right: A. Wierusz-Kowalski. Provenance: Galerie Keul, Wiebaden – Private collection Germany. Literature: H, P. Bühler: Jäger, Kosaken und polnische Reiter. Josef von Brandt, Alfred Wierusz von Kowalski, Franz Roubaud und der Münchner Polenkreis, 1993, Abb. 14. Estimate 100,000 – 140,000 euro. Lempertz. 11/18/23. Sold 240,000 euro