Tamara Lempicka (1898 – 1980)

Tamara Lempicka. Femme à la robe jaune, 1929

Lot 24. Tamara de Lempicka 1898 – 1980. Femme à la robe jaune, signed TAMARA LEMPICKA and T. Lempicka and dated New York 1929 (on the reverse), oil on canvas, 31 ½ by 47 ¼ in. 80 by 120 cm. Executed in New York in 1929. Provenance: Galerie du Luxembourg, Paris (acquired from the artist). Adam Hogg, Paris (acquired from the above in July 1972). Christie’s New York, 4 May 2005, lot 59 (consigned by the above). Acquired at the above sale by the present owner. Literature: Franco Maria Ricci & Giancarlo Marmori, Tamara de Lempicka, Parma, 1977, p. 129,; illustrated in color (titled Woman in Yellow); Giancarlo Marmori, Tamara de Lempicka, Milan, 1977, p. 133, illustrated; Giancarlo Marmori, Tamara de Lempicka: The Major Works of Tamara de Lempicka 1925 to 1935, Milan, 1978, p. 61, illustrated (titled Femme en jaune); Germaine Bazin and Hiroyuki Itsuki, Tamara de Lempicka, Tokyo, 1980, p. 6; Giles Néret, Tamara de Lempicka 1898-1980, Cologne, 1993, p. 69, illustrated in color (titled Dame in Gelb); Ellen Thormann, Tamara de Lempicka, Ph.D dissertation, Berlin, 1993, no. 10 Alain Blondel and Unno Hiroshi, Tamara de Lempicka  Tokyo, 1997, no. 29, p. 75, illustrated ; Alain Blondel, Tamara de Lempicka: Catalogue raisonné, 1921-1979, Lausanne, 1999, no. B.127, p. 213, illustrated in color; Exh. Cat., London, Royal Academy of Arts and Vienna, Kunstforum Wien, Tamara de Lempicka: Art Deco Icon, 2004-05, p. 24; Patrick Bade, Tamara de Lempicka, New York, 2006, pp. 108-09, illustrated in color; Exh. Cat., Rome, Complesso del Vittoriano, Tamara de Lempicka: The Queen of Modern, 2011, p. 352, illustrated in color (titled Woman in Yellow). Exhibited: Paris, Galerie du Luxembourg, Tamara de Lempicka de 1925 à 1935, 1972 (not listed in the catalogue); Musée des Beaux-Arts d’Hiroshima, Tamara de Lempicka, 1997, p. 75, no. 29, illustrated; Paris, Musée de Montparnasse, Elles de Montparnasse, 2002

Estimate $5,000,000 – 7,000,000. Sotheby’s. 05/17/22, Last bid $3,700,000 (not sold)

W odstępie kilku dni będą licytowane trzy prace Tamary Łempickiej na rynkach zachodnich oraz jeden bękart w polskim Art in House. Najdroższa i chyba najlepsza to oczywiście Kobieta w żółtej sukni w Sotheby’s, wyceniona na 5-7 milionów dolarów (Desa Unicum śni pewnie o takiej możliwości wystawienia u siebie ale do tego domu aukcyjnego tej klasy prace Łempickiej nie trafiają). Konkurencyjna Christie’s ma małą i tanią martwą naturę z karafką. Praca ta jest udekorowana różnymi wystawami i publikacjami książkowymi lecz nie jest sygnowana, a raczej jest ostemplowana sygnaturą artystki. Trzecią martwą naturę wystawił paryski Ader z bukietem kwiatów położonych na otwartej książce. Praca ta ma centyfikat autentyczności wystawiony przez córke artystki.

Szczytem bezczelności jest natomiast wystawienie na sprzedaż w warszawskim Art in House tzw. inkografii znanej pracy artystki Autoportret w zielonum Bugati. Bezczelność polega na wycenie tego papierowego komputerowego toaletowego wydruku na 25,000 – 35,000 złotych. Proszę sobie poczytać coś o inkografiach i ich wycenach, wykonanych pod okiem żyjącego artysty i sygnowanych przez niego: https://rynekisztuka.pl/2012/09/11/co-wiemy-o-inkografii/. W przypadku Art in House, mamy doczynienia z oszustwem i szukaniem przez tę instytucję głupiego klienta. Być może firmie tej pomyliły się zera, tj, o dwa za dużo. Inaczej mówiąc do Art in House przylgnie wkrótce nazwa Fart in Hause i proszę sobie samemu przetłumaczyć z języka angielskiego słowo ‘fart’ (znaczenie zupełnie inne od polskiego fart). Chętnie sprzedam (F)Art in House 100 egz. takich wydruków po 500 złotych sztuka. Żałosna w tym wszystkim jest zmowa jakiej ulegają polskie domy aukcyjne propagujące i dość dobrze sprzedające tego typu śmiecie. Przoduje w tym oczywiście Sopocki Dom Aukcyjny, który również wystawił taki bullshit Łempickiej w nadchodzącym katalogu. Walczę z tymi oszustwani od jakiegoś czasu ale na niewiele to się zdaje bo zawsze znajdą się idioci z kasą uważający się za znawców sztuki oraz oszuści, samowolnie nazywającymi się historykami sztuki, sprzedający takie śmiecie.


Tamara Lempicka. La carafe Louis-Philippe

Lot 890. TAMARA DE LEMPICKA (1898-1980). La carafe Louis-Philippe, stamped with signature ‘T. DE LEMPICKA’ (lower right), oil on canvas, 13 7⁄8 x 10 3⁄4 in. (35.3 x 27.4 cm.) Painted in 1923. Provenance: Estate of the artist. Acquired from the above by the present owner. Literature: G. Mori, Tamara de Lempicka: Parigi, 1920-1938, Florence, 1994, p. 106, no. 7 (illustrated). A. Blondel, Tamara de Lempicka: Catalogue raisonné, 1921-1979, Lausanne, 1999, p. 104, no. B.28 (illustrated in color). Exhibited: Milan, Bottega di Poesia, Tamara de Lempitzka, November-December 1925, no. 8.  Pinacothèque de Paris, Tamara de Lempicka: La Reine de l’art déco, April-September 2013, p. 111, no. 13 (illustrated in color). Turin, Palazzo Chiablese and Verona, Palazzo Forti, Tamara de Lempicka, March 2015-January 2016, p. 108, no. 7 (illustrated in color). Estimate $25,000 – 35,000. Christies. 05/14/22. Sold $80,000


Tamara Lempicka. Bouquet de chardons au livre ouvert

Lot 40. Tamara de LEMPICKA (1898-1980). Bouquet de chardons au livre ouvert, vers 1927. Huile sur toile. Non signée. 16 x 22 cm. Provenance : Collection particulière, Paris 7e. Bibliographie : Alain Blondel, Tamara de Lempicka : Catalogue raisonné, 1921-1979, Lausanne, Éditions Acatos, 1999, n° B.92, reproduit p. 169. Un certificat de Madame Kizette de Lempicka Foxhall, fille de l’artiste, en date du 3 avril 1989 sera remis à l’acquéreur. Estimate 25,000 – 30,000 euro. Ader. 05/13/22


Autoportret (53/100 by (F)Art in House

Lot 4. Tamara ŁEMPICKA (1898-1980). Autoportret (53/100), inkografia, papier, 58 x 43 cm. Cena wywoławcza: 15 000 zł. Estymacja: 25 000 – 35 000 zł. Art in House. 05/27/22

Tamara Łempicka (1898 – 1980)

Tamara Łempicka. LA POLONAISE (93/200)

Lot 158. TAMARA DE LEMPICKA (1898–1980). LA POLONAISE. Aquatinte en couleurs sur papier. Signée et numérotée 93/200. Épreuve insolée, quelques rousseurs. Aquatint in colors on paper; signed and numbered 93/200, 34 X 26,5 CM • 13 3/8 X 10 3/8 IN. Estimate 6,000 – 8,000 euro. Tajan. 05/03/22

Przedstawiam państwu dwie ‘odbitki’ prac Tamary Łempickiej. Pierwsza to liryczna akwatinta o tytule ‘Polka‘, wykonana przez artystkę osobiście lub pod jej okiem, za jej życia, w ilości 200 sztuk. Każda z nich jest ręcznie sygnowana przez artystkę oraz każda jest ręcznie numerowana. Powstały one w latach 30-tych XX wieku. Cena estymacyjna we francuskim domu aukcyjnym Tajan powinna zostać pobita, choćby z tego względu, że te oryginalne akwatinty Łempickiej lądują w Polsce i są tam wyceniane chyba powyżej 100,000 PLN. Kolekcjoner powinien uprzedzić handlarza i kupić we Francji bo potem będzie płakał i będzie od niego próbował odkupić w Polsce, niezależnie czy handlarzem jest osoba fizyczna, czy też dom aukcyjny. Po co przepłacać i tworzyć dodatkową inflację? Handlarz też człowiek ale mógłby wziąć się do murowania domów i też by dobrze zarobił. Rzucam hasło: więcej murarzy a mniej handlarzy!

Druga praca Łempickiej jest z rynku polskiego. Wielokrotnie pisałem o podobnych sprawach i raz jeszcze muszę wrócić by wykazać parszywośc tego procederu.

Tamara Łempicka. Andromeda. Kopia na papierze (167/175)

Otóż Sopocki Dom Aukcyjny wystawił na sprzedaż (aukcja 30 kwietnia 2022, lot 24) plakat współczeście wydrukowany, przypuszczam, że w latach 90-tych, przedstawiający kopię atrakcyjnej pracy Tamary Łempickiej ‘Andromeda‘ namalowanej w latach 30-tych. Udział samej artystki w wydruku tej papierowej kopii jest dokładnie zerowy, artystka już nie żyła i nie miała żadnego wpływu na proceder córki, Kizette. Kizette Lempicki postanowiła sobie dorobić na boku zlecając wydrukowanie na drukarce, z użyciem pewnie dobrego atramentu i dobrej jakości papieru, szereg kopii różnych prac matki z lat 30-tych. Te policzyła, ponumerowała, podpisała swoim nazwiskiem, przyłożyła suchą pieczęć ze swoim nazwiskiem i zaczęła je sprzedawać jako certyfikowane przez nią wydruki. Uchodzą te wydruki drukarkowe jako dzieło artystyczne, za które nawet pobierana jest opłata autorska (ca 5% od wartości sprzedaży). Sprawdziłem, że można zlecić druk identycznej jakości kopii i kosztuja one do $500. Też drogo ale jak ktoś ma kaprys to czemu nie.

Kopie te, synowane przez córkę i drukowane wspołcześnie, krążą po rynku i docierają do Polski. Są tam sprzedawane od czasu do czasu najczęściej przez Polswissart, Desę-Unicum a także, jak obecnie, przez Sopocki Dom Aukcyjny. Te bezwartościowe z punktu kolekcjonerskiego wydruki wyceniane są do 70,000 złotych i są nawet sprzedawane bo spotyka się nieustannie jakieś zagubione osoby, oszołomione nazwiskiem artystki oraz zaufaniem do znanego z prasy domu aukcyjnego. Pisałem o tym parszywym procederze polskich domów aukcyjnych już wielokrotnie. Tym razem widzę, że Sopocki Dom Aukcyjny rzucił na rynek jeden z takich wydruków z kolejną bezczelną wyceną 50,000 złotych. Jakby nie patrzeć, przy dzisiejszym kursie jest to ok. $12,000 lub ok 11,000 euro. Każdy ma prawo wyrzucić w błoto własne pieniądze jeśli robi to ze świadomością wyrzucania. Warto przeliczyć, że za 50,000 złotych można kupić np. prawie 6 uncji czystego złota, tj. prawie 200 gramów (obecny kurs 1$=4.28 zł; 1 oz Au = $1,950).

Jak porównać subtelną akwatintę Tamary Łempickiej, wycenioną 6,000 – 8,000 euro do współczenej odbitki je pracy za 11,000 euro, świecącej się od tuszu jak psie klejnoty? Domy aukcyjne milczą i pozostaje mi tylko wyć lub machnąć ręką. To wycie kiedyś zaprocentuje, gdy domu aukcyjne potracą klientów lub ktoś im wytoczy proces o szarlataństwo. Głośno jest od czasu do czasu w polskiej prasie na temat niezwykłych aukcji i bicia cen. Krzyku jest wtedy dużo jeśli jakaś praca pobiła kolejny polski rekord. Dziennikarze walą w klawicze komputerów w amoku, bez pomyślunku – może niektórzy z nich są nawet na pasku domów aukcyjnych. Jakoś, żaden z dziennikarzy nie chce napisać o tych ciemnych stronach działalności, o oszukaństwach, przekrętach i zastraszaniu tych, kótrzy mają inne zdanie.

Kilka razy już pisałem o tych dokładnie odbitkach Kizette Łempickiej. Raz nawet opinię wyraził w tej sprawie p. Maciej Jakubowski, Prezes .Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich.  Zacytuje fragment jego listu (moje wytuszczenia): https://polishartcorner.com/2022/03/02/tamara-lempicka-1898-1980-60/ :

(…) Reasumując – obecność na rynku i sukcesy sprzedażowe prac takich jak wspomniane odbitki prac Tamary Łempickiej nie wynikają ze spisku czy zmowy rynkowej, a głównie ze słabego wyedukowania sporej części klientów polskiego rynku sztuki. Proponowałbym skupienie się na rzetelnym informowaniu i edukowaniu czytelników o niskiej wartości kolekcjonerskiej tego typu prac oraz o zagrożeniu utratą ich wartości ze względu na sporą podaż z zachodnich rynków. Sama obecność tego typu prac w katalogach aukcyjnych nie jest żadnym wykroczeniem – są tam głównie ze względu na aktualny, spory popyt, który rychło może przeminąć. Tego typu sytuacja będzie już indywidualną, etyczną odpowiedzialnością każdego antykwariusza czy domu aukcyjnego przed klientami którzy dokonali tego typu zakupów.”

Mamy zatem:

  • Słabe wyedukowanie społeczeństwa
  • Niską wartość kolekcjonerską
  • Zagrożenie utraty wartości
  • Etyczną odpowiedzialność każdego antykwariusza czy domu aukcyjnego przed klientem

Nikt mi chyba nie zarzuci, że nie staram się wyedukować.

Wnoszę, p. Prezes rozumie brak koszerności tego procederu lecz wini za to słabo edukowanych klientów, którzy kupując ten szmelc zostaną oszukani a antykwariusz czy dom aukcyjny będzie nosił w swoim garbie jedynie etyczną odpowiedzialność. Trudno znać się na wszystkim i zazwyczaj polegamy na uczciwości drugiej strony. To tyle. Z utęsknieniem czekam na wynik sprzedaży tego gówna (Andromedy na papierze) za 50,000 złotych w Sopockim Domu Aukcyjnym. Jak sie pojawi nowe to nie omieszkam napisać.

Miłego weekendu życzę.

Tamara Łempicka (1898 – 1980)

Tamara Lempicka. Abstract Composition in Blue

Mało mi znane oblicze Tamary Łempickiej. Cenę tego obrazu podrasuje polski rynek.

Lot 19. Tamara de Lempicka Polish/Russian, 1898-1980. Abstract Composition in Blue, circa 1963. Signed Lempicka (ll). Oil on canvas. 36 x 24 inches (91.4 x 61 cm). Provenance: Enrique de la Medina-Caraza, acquired from the artist in 1970. Private collection, 1989. Sale, Gallery 68, Toronto. Literature: Alain Blondel, Tamara de Lempicka, Catalogue Raisonné 1921-1979, Lausanne, 1999, no. B. 460, p. 411. The Collection of Dr. Thomas Chua. Estimate: $3,000 – $5,000. Doyle. 04/05/22

Tamara Łempicka (1898 – 1980)

Tamara Łempicka. Roses

Lot 245. Tamara de Lempicka 1898 – 1980. Roses, signed LEMPiCKA (lower right), oil on board, 22 by 27cm., 8⅝ by 10⅝in. Framed: 40.6 by 48cm., 16 by 18⅞in. Painted circa 1938.  Estimate 80,000 – 120,000 GBP. Sotheby’s. 03/03/22. Sold 163,800 GBP

Martwa natura Tamary Łempickiej ze znakomitą proweniencją, historią wystawową, obraz wstawiony do katalogu prac wszystkich artystki, etc, etc. Dlaczego tak nisko praca ta jest wyceniona? Jest mała wymiarami, ciemna w kolorystyce i w dodatku jest to być może już schyłkowe malowanie artystki w stylu art deco. Tak to sobie tłumaczę.

Dla odwrócenia uwagi czytelników proponuje przyjrzeć sie poskiemu rynkowi prac lub ‘prac’ Tamary Łempickiej, gdzie zdesperowane domy aukcyjne starają się sprzedać komputerowe wydruki plakatowe jej wczesnych i bardzo dobrych prac za cenę do 50,000 złotych. Tego procederu dopuszcza się obecnie na aukcji 16 marca Sopocki Dom Aukcyjny plakatem „Autoportret w zielonym Bugatti” (cena wyjsciowa 30,000 zł i wycena 40,000 – 50,00 złotych).

Autoportret w zielonym Bugatti. Plakat nakład 400 sztuk

Zwracam uwagę na opis: serigrafia barwna, papier, 81 x 63 cm zadruk, sucha pieczęć l.d.: TAMARA de LEMPICKA, numerowana l.d.: 389/400, p.d.: PUBLISCHED BY DK ART. PUBLISCHING INC. / PRINTED BY KOLIBRI ART STUDIO. INC. Dołączony certyfikat córki artystki Kizette Łempickiej. Córka artystki już nie żyje, żyją tylko ceny wydmuchane w SDA. Czy ktoś da się tam nabrać? Na pewno tak. Tyle, że kupujący, jak już otrzeźwieje po zakupie, to będzie przeklinał SDA jak teraz świat przeklina Putina. Dodam, że Dom Aukcyjny Libra sprzedał 28 lutego plakacik tej samej pracy, bez suchej pieczęci, za jedyne 1,500 złotych i nie mam zastrzeżeń do tej sprzedaży bo to jest sprzedaż plakatu. Zatem, odcisk suchej pieczęci Kizette Łempickiej jest warty w SDA aż 48,500 złotych. Córuś Tamary łempickiej napracowała się bardzo bo przystawiła aż 400 pieczęci do tego ogromnego nakładu. Zapracowała ciężko na ten chleb i pewnie  nadwyrężyłą sobie rękę od przyciskania.

Inny przekręt widzimy w sławnym Polswiss Art gdzie inny plakacik, ‘Dziewczyna z mandoliną’, będzie licytowany 15 marca z wyceną 25,000 – 30,000 złotych. Wg opisu jest to: serigrafia, papier, 98 x 60 cm ed. 153/195, sygn. p.d. pieczęcią TAMARA de LEMPICKA ed. l.d.: 153/195 (praca posiada certyfikat córki artystki Baronessy Kizette de Łempickiej). Dodam, że czasmi do nazwiska córki artystki dpodaje się tytuł ‘baronessa’ co brzmi bardzo poważnie i zdecydowanie podwyższa cenę czegokolwiek.

Dziewczyna z mandoliną. Nakład 195 sztuk

Jak widać, polskie domy aukcyjne nie ustaliły między sobą wycen komputerowych wydruków. Za ten sam papier i tusz drukarski płaci się w Polsce od 30,000 do 50,000 złotych. Czy ludzie nabiorą rozsądku i zaczną traktować te domy aukcyjne tak jak domy aukcyjne ich traktują, tj. jak idiotów? Wielkorotnie już pisałem na ten temat, szargam świętość domów aukcyjnych i ….cisza. Nawet pozwu sądowego Pampkin stamtąd mi nie przyniesie. Widać kto ma rację.

Jako parszywy żart domów aukcjnych dodam, że spodziewają się one dodatkowo opłaty droit de suite za te plakaty. Oryginalne prace wykonała Tamara Łempicka w latach 30-tych XX wieku, plakaty wykonane zostały pod koniec XX wieku i teraz oczekuje się, że te plakaty to rewelacyjna sztuka warta dodatkowych 5%. Co na to domy aukcyjne, co na to Stowarzyszenie Antykwariuszy i Marszantów Polskich z nowym presesem z którym niedawno korespondowałem? Czy to nie jest oszustwo jadące na tym pierwszym plakatowym oszustwie? Zakończę ten paragraf cytatem Franciszka Starowieyskiego: “Myśle że praw do wynagrodzenia nie powinni mieć spadkobiercy. To z reguły hieny, które żerują na przodkach“.

Na marginesie plakaciarstwa Tamary Łempickiej dodam jeszcze, że proceder ten ma się całkiem dobrze w Polsce: Desa Unicum sprzedała od grudnia 2021 do chwili obecnej aż trzy podobne bullshity od 35,000 do 50,000 złotych. Witamy na giełdzie papierów (bez)wartościowych)!

Odpowiedź Prezesa Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich

Szanowny Panie,

Mając na uwadze komentarze pojawiające się na Pańskim blogu oraz wierząc w jego szeroki zasięg wśród miłośników polskiej sztuki chętnie odniosę się do poruszonych kwestii. Mam nadzieję, że uda mi się to uczynić w możliwie krótki i zwięzły sposób – prosiłbym zatem o opublikowanie pełnej treści przesłanej dzisiaj wiadomości.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że w tej formie dyskusji nie do końca odpowiada mi forma całkowitej anonimowości moich adwersarzy, ponieważ zazwyczaj zachęca ona do agresywnego zaostrzania dyskursu i obniżania wartości merytorycznej wypowiedzi jedynie po to by wyładować rozmaite frustracje. W tej kwestii liczę na właściwą moderację z Pana strony.

Proponowałbym również, aby nie używał Pan analogii do aktualnej, międzynarodowej sytuacji politycznej, a zwłaszcza do bestialskich posunięć rosyjskiego dyktatora. Tego typu porównania są w mojej ocenie daleko nie na miejscu.

A teraz odnosząc się do poruszonych kwestii:

  1. Stowarzyszenie Antykwariuszy i Marszandów Polskich nie jest regulatorem rynku, nie decyduje o tym kto może działać na polskim rynku ani czym ma handlować. Od lat edukujemy uczestników polskiego rynku sztuki i staramy się propagować dobre praktyki – nie możemy jednak negować wysokonakładowych edycji sitodruków ze względu na ich niską unikatowość czy też fakt, że są to prace o charakterze czysto dekoracyjnym. To jest rola wolnego rynku, wspartego odpowiednią edukacją i krytyką artystyczn
  2. Kwestia droit de suite (będącego pewnym, szczególnym rozwinięciem prawa autorskiego) jest w tym przypadku dość jednoznaczna w obrębie interpretacji obowiązującej ustawy o prawie autorskim – do momentu upłynięcia 70 lat od śmierci artysty nikt w zgodzie z prawem nie może samodzielnie powielać dzieł artysty bez zgody jego spadkobierców (czyli np. drukować czegokolwiek z wykorzystaniem np. dzieł Tamary Łempickiej), a spadkobiercy mają prawo pobierać opłatę droit de suite od każdej odsprzedaży tego dzieła. Nie antykwariusze stworzyli to prawo w Polsce – mogę zapewnić jedynie, że będziemy pierwsi w działaniu jeśli pojawi się szansa na jego uchylenie bądź zawieszenie. Aktualna sytuacja w tym obszarze rynku jest pokłosiem bardzo aktywnego i agresywnego działania kancelarii prawnych reprezentujących rodziny najbardziej znanych artystów, których prace osiągają relatywnie najwyższe ceny.
  3. Reasumując – obecność na rynku i sukcesy sprzedażowe prac takich jak wspomniane odbitki prac Tamary Łempickiej nie wynikają ze spisku czy zmowy rynkowej, a głównie ze słabego wyedukowania sporej części klientów polskiego rynku sztuki. Proponowałbym skupienie się na rzetelnym informowaniu i edukowaniu czytelników o niskiej wartości kolekcjonerskiej tego typu prac oraz o zagrożeniu utratą ich wartości ze względu na sporą podaż z zachodnich rynków. Sama obecność tego typu prac w katalogach aukcyjnych nie jest żadnym wykroczeniem – są tam głównie ze względu na aktualny, spory popyt, który rychło może przeminąć. Tego typu sytuacja będzie już indywidualną, etyczną odpowiedzialnością każdego antykwariusza czy domu aukcyjnego przed klientami którzy dokonali tego typu zakupów.

z serdecznym pozdrowieniem

Maciej Jakubowski
Prezes Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich

(03/04/22)

Moja odpowiedź:

Szanowny Panie,

Dziekuję Panu za wyważoną replikę. Blog jest czytany, ale jak do tej pory moja krytyka spotyka się z mizernym odzewem. Większość i czytelników woli milczeć a domy aukcyjne ignorują PAC.

Anonimowość blogu ma swoje złe i dobre strony. Szanuję życzenia czytelników i nie publikuję ich danych. Również sam pozostaję anonimowy i na ten temat kiedyś już wymienialiśmy listy. Dodam, że jako moderator blogu nie dopuszczam wulgarności, choć mnie samemu cisną się złe słowa na podstawie własnych obserwacji lub informacji od czytelników. Celowo też obecnie użyłem określenia ‘putynizacji’ mając na uwadze w tym przypadku bezczelne wciskania bezwartościowych i wtórnych plakatów Tamary Łempickiej na polski rynek. Jest to brutalny proceder i bardzo bezwzględny.

  1. Dobrze rozumiem wartość różnych sitodruków, akwatint, etc wykonanych i sygnowanych osobiście PRZEZ artystę. Te wykonane po śmierci artysty przez jego (jej) potomków uważam, że wartości nie mają. Rynek jest rzeczywiście wolny i można sprzedawać co się chce i za dowolną cenę. Jednak powinny istnieć jakieś dobre obyczaje hamujące wycenę wtórnych plakatów na poziomie 50,000 – 60,000 złotych. To nie są niskonakłowe obiekty (400 egz.!), choć mogą mieć wartość dekoracyjną, np. do biura czy na peron stacji kolejowej. Ich wycena to kwestia braku uczciwości domu aukcyjnego i dość chamskiego szukania klienta z portfelem lecz bez znajomości tego tematu. Nie chę być jedynym edukatorem w tej sprawie bo Związek, któremu Pan przewodzi mógłby coś opublikować. Moje opinie można ignorować lecz opinia Związku którego Pan jest Presesem będzie miałaby zupełnie inną wartość.
  2. Skłaniam się do opinii, że w Polsce opłata droit de suite jest kolejnym podatkiem, który jest wkładany na barki kupującego. Proszę mi podać przykłady w jaki sposób rodzina spadkobierców np. Kossaków otrzymała te opłaty. Ciekaw jestem statystyk które by stwierdziły ile pieniędzy z tego tytułu zostało ściągnięte z rynku w ubiegłym roku lub w roku 2020 a ile z tego zostało przekazane rodzinom artystów. Być może ma Pan dotęp do tych danych bo ja nie mam i nie potrafię ich odszukać. Skoro jest takie prawo i antykwartiusze go przestrzegają to niech panuje przejrzystość. Trudno mi jednak zgodzić się by nazwać ‘dziełem artystycznym’ drukarkowy wydruk kopii pracy (namalowanej olejem 90 lat temu) na ‘specjalnym jakości’ papierze, z użyciem atramentu. O tym właśnie pisałem.
  3. Warto podyskutować w punkcie trzecim. Pozostaje mi jedynie zapytać jak do tego doszło i dochodzi, że ci co sprzedają ‘niskiej wartości kolekcjonerskiej tego typu prace, o zagrożeniu utratą ich wartości’ cały czas prowadzą ten proceder? Żaden z dziennikarzy piszący w zachwytach o wspaniałości polskiego rynku antykwarycznego, o znakomitych inwestycjach, nie wspomnina o tych lub podobnych przekrętach. Tych dokonuje Sopocki Dom Aukcyjny, Desa-Unicum, Polswissart (ostatnie przykłady), czyli domy aukcyjne chwalące się przybliżaniem polskiej sztuki społeczeństwu i rzekomo działające dla niego dobra. Wydaje mi się, że pewien ‘spisek’ istnieje wsród tych domów by promować badziewie dla własnego jedynie zysku, bez oglądania się na dobro zagubionego klienta. Jest to rzeczywiście legalne ale równocześnie nietyczne i wzbudzające jedynie moje głębokie obrzydzenie. Pisze Pan, ‘Proponowałbym skupienie się na rzetelnym informowaniu i edukowaniu czytelników o niskiej wartości kolekcjonerskiej tego typu prac oraz o zagrożeniu utratą ich wartości ze względu na sporą podaż z zachodnich rynków’. Proszę mi zatem powiedzieć co innego ja (Polish Art Corner) robię? A może myśli Pan o podjęciu przez Stowarzyszenie Antykwariuszy i Marszandów Polskich takiej akcji uświadamiającej? Jeśli tak, to chętnie użyczę przykładów publikowanych na blogu od dziewięciu już lat i chętnie nawiążę owocną współpracę. Mam też i inne w zapasie, nadesłane mi przez czytelników. Proszę nie rozgrzeszać domy aukcyjne za ich grzechy i zwalać winę na słabo wyedukowanych klientów. Myślę, że z ‘etycznej odpowiedzialności przed klientami’ antykwariusze i domy aukcyjne śmieją się głośno i do rozpuku. Zbliża się Wielkanoc i widzę już jak stoją w kolejce do konfesjonałów.

Z wyrazami szacunku,

Polish Art Corner (03/05/22)

Szanowny Panie, 

poniżej mój komentarz do zamieszczonego w imieniu SAiMP na pańskim blogu tekstu. 

“Reasumując – obecność na rynku i sukcesy sprzedażowe prac takich jak wspomniane odbitki prac Tamary Łempickiej nie wynikają ze spisku czy zmowy rynkowej, a głównie ze słabego wyedukowania sporej części klientów polskiego rynku sztuki. Proponowałbym skupienie się na rzetelnym informowaniu i edukowaniu czytelników o niskiej wartości kolekcjonerskiej tego typu prac oraz o zagrożeniu utratą ich wartości ze względu na sporą podaż z zachodnich rynków. Sama obecność tego typu prac w katalogach aukcyjnych nie jest żadnym wykroczeniem – są tam głównie ze względu na aktualny, spory popyt, który rychło może przeminąć. Tego typu sytuacja będzie już indywidualną, etyczną odpowiedzialnością każdego antykwariusza czy domu aukcyjnego przed klientami którzy dokonali tego typu zakupów.”

W nawiązaniu do powyższej opinii wypada, poruszyć następujące kwestie. 

To, że istnieje wolny rynek nie znaczy, że istnieje przyzwolenie na nadużycia. To, że prestiżowe instytucje nie reagują, bo wolą stać po stronie bogatych właścicieli domów aukcyjnych i najbogatszych spekulantów, nie jest dla mnie zaskoczeniem. Lepiej przecież pić dobrego szampana w eleganckich wnętrzach podczas wernisaży i eventów. Lepiej być uznanym w towarzystwie tzw. krytykiem i bić brawo sztuce ponowoczesnej, sitodrukom wypuszczanym na rynek przez prawnuki, którzy artystę widzieli w najlepszym wypadku na czarnobiałej fotografii. Ale potrzebują pieniędzy, co jest najlepszym na świecie powodem i przyczyną tej chucpy. To nawet większy pic niż sztuka ponowoczesna, żeby wykonać bowiem postmodernistyczny bohomaz, trzeba przynajmniej ruszyć ręką, kupić płótno, wylać farbę, zadbać o „przychylność” krytyków. W przypadku tych odbitek wystarczy powiedziałbym „chęć szczera pieniędzy zarobienia”. Chciałbym znaleźć w poczytnych magazynach opinie zacnych członków SAiMP na temat nieetycznych zachowań, niekorzystnych zjawisk na rynku sztuki. Chciałbym znaleźć ślady wywieranej na czołowe domy aukcyjne presji w relewantnych kwestiach. Jakieś ostrzeżenia przed bańką na rynku sztuki. Chciałbym rzec „lećmy” jednak… nikt nie wola. 

Niestety wszystkie podmioty tej układanki popadły w samozadowolenie, rozkładając ręce w bezradności i rownocześnie zacierając ręce – na myśl o kolejnych rekordach i sukcesach aukcyjnych. Pieniądz lubi ciszę, nie wolno krytykować własnego środowiska zawodowego. 

Istotnie tak to już jest, że skoro instytucje prestiżowe, tzw. krytycy, dziennikarze branżowi – nie reagują, „prości”kolekcjonerzy biorą sprawy w swoje ręce. Na skromnych blogach, trafnie i merytorycznie punktują patologie i nadużycia. Nie są bowiem zepsuci, nie są częścią układu branżowego i stać ich – podobnie jak gospodarza tego blogu – na niezależność i obiektywizm. 

To są dwa wyznaczniki tego blogu i wielu publikujących tu autorów. Po pierwsze niezależność. Nie należymy do zacnych stowarzyszeń, nie zarabiamy na nakręcaniu rynkowego szału, nie piszemy płatnych artykułów, nie utrzymujemy się z tego co spada z „pańskiego stołu” wielkich domów aukcyjnych. Wydajemy prywatnie zarobione środki na malarstwo i rzeźbę. Tylko tyle i aż tyle. 

Jesteśmy też obiektywni bo stać nas na obiektywizm. Mamy swoje zawody i jakieś tam sukcesy finansowe. Nie jesteśmy w żaden sposób powiązani z domami aukcyjnymi zawodowo, kapitałowo, towarzysko. Możemy bez obaw o reakcję kolegów ze środowiska opiniować fakty. 

I takie też są nasza opinie, proste i czytelne: sprzedawanie za duże pieniądze odbijanego chłamu w pięknych wnętrzach domu aukcyjnego – nie zwiększa wartości wewnętrznej tego chłamu. nadal jest to beznadziejna praca. Tak jak ustawienie autobusu miejskiego w salonie Ferrari nie czyni z tego pojazdu Ferrari. Jest to mistyfikacja obliczona na łatwy zarobek rzecz jasna. Po drugie spekulowanie dziełami sztuki, podbijanie cen poprzez ustawione aukcje, manipulowanie popytem i podażą, jest nie do utrzymania w długim terminie. Ostatecznie rynek zweryfikuje te ceny. Parafrazując Warrena Buffeta zobaczymy, kto pływał nago. Spodziewam się, że większa część tego basenu (a może bagna) zostanie bez majtek. Mało tego, okaże się, że wielu nawet nie pływało ale chodziło po dnie basenu ruszając dla niepoznaki rękami. Ale „rynki finansowe” czyli spekulanci powiązani z domami aukcyjnymi zarobią w tym czasie ogromne pieniądze, poprzez umiejętne „wypłukiwanie złota z powietrza”. 

Podsumowując, sugerowałbym nieśmiało zacnemu SAiMP więcej samokrytyki. 

Pozdrawiam, W.

Tamara Lempicka (1898 – 1980)

Tamara Lempicka. Etude pour une jeune fille dessinant

Rysunek Tamary Łempickiej wyceniony pod niebiosa. Skoro jej oleje sięgają już kilkanaście milionów dolarów to widocznie rysunek warty jest około 100,000 euro. Jest w tym dużo przesady i braku rozsądku. Rysunek jest niewątpliwie prawdziwy skoro znajduje się się w katalogu prac prawdziwych artystki (tanie i marne kopie są na aukcjach w USA). Rysunek jest wykonany technicznie bardzo dobrze ale jest to jedynie rysunek, choć z drugiej strony jest to art-deco czyli to co bardzo podziwiam. Wracając, jednak…jest to jedynie rysunek, nawet jeśli Tamary Łempickiej. Radzę wykąpać się w zimej wodzie ewentualnie  w przerębli lub składać pieniądze na jej olej.

Lot 508. Tamara Lempicka de 1898 Warschau – 1980 in Guernavaca. Etude pour une jeune fille dessinant. 1932. Rechts unten signiert. Bleistift auf auf Zeichenpapier. 32 x 23 cm. Rahmen. Literatur: A. Blondel, Tamara de Lempicka. Catalogue raisonné. Lausanne 1999, N° 145. Estimate 60,000 – 70,000 euro. Neumeister. 12/01/21.

Tamara Lempicka (1898 – 1980)

Tamara Lempicka. Portrait de Mademoiselle Poum Rachou

Olej z najlepszego okresu Tamary Łempickiej. Obserwowałem na żywo aukcję w Sotheby’s i znowu nie wygrałem. Słodki obrazek, bez innuendo, a jednak z wyjściowego $3M wylicytowano ponad $6M. Tamara Łempicka nadal króluje wśród polskich artystek. W tym roku najwyżej sprzedanym polskim obrazem na rynku zagranicznym było koło Fangora (ponad 470,000 GBP). Dopiero porównując widać marność nad marnościami i jak bardzo są te jego prace przepłacane w Polsce. Amen

Lot 42. Tamara de Lempicka 1898 – 1980. Portrait de Mademoiselle Poum Rachou, oil on canvas, 36¼ by 18½ in. 92 by 47 cm. Executed in 1933. Provenance: Louis Rachou & Mme Girault de Coursac (née Mademoiselle Poum Rachou), Paris (acquired from the artist), Galerie Bailly, Paris (acquired from the above), Sotheby’s New York, 14 May 1992, lot 274 (consigned by the above), Wolfgang Joop, Germany (acquired at the above sale), Sotheby’s New York, 5 May 2009, lot 27 (consigned by the above), Acquired at the above sale by the present owner

Literature: Tamara de Lempicka, Annotated Photographic Album, Archives Lempicka, Houston, 1923-33, no. 16. Marc Vaux, Lempicka Collection, Paris, 1972, no. 1616. Gioia Mori, Tamara de Lempicka, Parigi 1920-1938, Florence, 1994, no. 107, p. 206, illustrated in color (dated 1934). Alain Blondel, Tamara de Lempicka, Catalogue Raisonné 1921-1979, Lausanne, 1999, no. B.175, p. 270, illustrated in color . Patrick Bade, Tamara de Lempicka, New York, 2006, p. 83, illustrated in color . Gioia Mori, Tamara Lempicka: The Queen of Modern, Rome, 2011, p. 112 

Exhibited: Paris, Salon des Tuileries, 1934, no. 1203. Rome, Accademia di Francia, Villa Medici, Tamara de Lempicka, Tra eleganza e trasgressione, 1994, no. 16, p. 54, illustrated in color (titled Girl with Teddy Bear and dated 1934). Montréal, Musée des Beaux-Arts, Tamara de Lempicka, 1994. London, Royal Academy of Arts & Vienna, Kunstforum Wien, Tamara de Lempicka: Art Deco Icon, 2004-05, no. 51, illustrated in color Milan, Palazzo Reale, Tamara de Lempicka, 2006-07, no. 43, n.p., illustrated in color.

Estimate $3,500,000 – 5,000,000. Sotheby’s. 11/16/21. Sold $6,600,000 ($7,847,400)

Tamara Łempicka (1898 – 1980)

Tamara Łempicka. Nature morte aux mandarins

Nie potrafię odszukać cen sprzedaży sprzed tygodnia dwóch innych martwych natur Tamary Łempickiej ze szwajcarskiego Koller (https://polishartcorner.com/2021/06/20/tamara-lempicka-1898-1980-56/) . Były wycenione szokująco nisko, choć pochodziły z tego samego okresu, ze znakomitą proweniencją. Obecnie, podobnie malowana w stylu art deco Martwa natura z mandarynkami.

Dwóch czytelników zwróciło mi uwagę, że aukcja w Koller sprzed tygodnia, na którą się powołuję, została odwołana. Poza tym była to aukcja komornicza a stąd tak niskie ceny. Na ten charakter aukcji nie zwrócilem uwagi stąd poprzedni wpis o niskich cenach Łempickiej w tym domu jest nic niewarty.

Lot 468. Tamara de Lempicka 1898 – 1980. Nature morte aux mandarins. signed LEMPICKA. (upper left), oil on canvas, 35.6 by 45.8cm., 14 by 18in. Framed: 54 by 63.5cm., 21½ by 25in. Painted circa 1942. Private Collection (acquired in 1979). Sale: MacDougall’s Auctions, London, 29th November 2007, lot 79. Purchased at the above sale by the present owner. Alain Blondel, Lempicka, Catalogue Raisonné 1921-1979, Lausanne, 1999, no. B.234, illustrated in colour p. 32. Estimate 180,000 – 220,000 GBP. Sotheby’s. 06/30/21. Sold GBP 438,500

Tamara Łempicka (1898 – 1980)

Tamara Łempicka. Nature morte à la bouteille de lait

Lot 3807. TAMARA DE LEMPICKA (Warsaw 1898 – 1980 Cuernavaca). Nature morte à la bouteille de lait. Circa 1942. Oil on canvas. Signed upper right: LEMPICKA. 41 x 50.5 cm. Provenance: – Estate of the artist. – Christine Tamara Foxhall, Houston, by descent from the above.  – Sotheby’s, New York, auction 10 April 1987, lot 96. – Sotheby’s, New York, auction 26 February 1993, lot 95. – Collection Pinhas, Los Angeles. – Christie’s, New York, auction 7 November 2007, lot 501. – Private property Switzerland, acquired at the above auction. Literature: Blondel, Alain: Tamara de Lempicka, Catalogue raisonné 1921-1979, Lausanne 1999, p. 321, no. B.236 (with ill.). Minimum hammer price CHF 37 500 (€ 35 050). Koller. 06/22/21

Dwa nieduże oleje Tamary Łempickiej z żelazną proweniencją (ironclad) począwszy od spuśnizny po arystce aż do ostatniej sprzedaży w 2007 roku w Christie’s (USA). Dodatkowo, te same dwie prace były aukcjonowane dwa lata temu z tym samym szwajcarskim domu aukcyjnym z niemal identyczną minimalną ceną rezerwową. Wydaje się, że obrazy spadły wtedy i stąd po dwóch latach ich powtórne pojawienie się w Kollers. Ciekawe jest zatem to co się wydarzyło w 2007 roku w Christie’s. Może to być pewna lekcja i nauka na dziś. Przypomnę, że 2007 rok w USA giełda pięła się w góre i tylko w górę, ceny domów szalaly a można było dom kupić nie mając żadnego wkładu finasowego (downpayment), nie pytano czy kupujący miał pracę czy też był bezrobotny, karty kredytowe ofiarowały kredyt bez sprawdzenia czy da się go spłacić. Panowało szaleństwo na rynku i kupowano co się dało na kredyt: domy, samochody, malarstwo, etc pożyczając pieniądze z banków. Bankierzy natomiast przepakowywali te pożyczki i sprzedawali je durniom jako znakomite inwestycje. Ceny same się napędzały i panowała spekulacja pełną gębą. W końcu giełda nagle pękła, domy potaniały z $600,000 na $200,000. Ludzie oddawali bankom klucze domów, klucze kupionych za pożyczkę samochodów, etc, banki prosiły rząd amerykański w końcu o wspomożenie przed upadkiem. Piszę dlatego byśmy wpletli tamte czasy w sprzedaż obu tych płócien Tamary Łempickiej w 2007 roku w Christie’s.  Proszę sobie wyobrazić, że w tym szale kupowania, martwa natura z bochnem chleba została wtedy sprzedana za $313,000, zaś ta dolna praca z cytrynami za $241,000.  Obecnie właściciel stara się sprzedać obie pracę z wielką stratą bo za 10% tamtej ceny. Trzeba przyznać, że obie prace są z okresu lat 40-tych, pobytu artystki w USA, ale nadal są to prace Tamary Łempickiej. Przecież nie mogła stracić zupełnie formy w ciągu 10 lat???

Jaki wniosek? Popatrzmy trzeźwo na to co sie dzieje aktualnie na polskim rynku antykwarycznym i zastanówmy się nad podwajającymi się co dwa lata cenami sprzedaży tych samych prac. Czy widać jakąś analogię do tego co wydarzyło się w USA i na świecie w 2007 roku? A może trzeba przypomnieć czasy z lat 30-tych lub patrząc kilka wieków wstecz ceny cebulek tulipanów w Holandii za czasów Rembrandta. Proszę popatrzeć na kilka niedawnych tytułów artykułów prasy traktujacych o rynku antykwarycznym, choćby z https://www.parkiet.com/sztuka . : Ceny rosną fantastycznie”, „Jest szansa na rekordową cenę”, „Ceny skaczą do góry”, „Antykwariusze zdecydowanie podnoszą ceny”, „Obraz na wagę złota”, „Jak inwestować w sztukę nie będąc Elonem Muskiem”, „Prosty przepis na zysk, etc, etc, etc. Są to przykłady zapędzania ludzi kijem do kupowania sztuki. 15 lat temu ludzie kupowali dom w USA i sprzedawali po roku z wielkim zyskiem, podobnie było z akcjami giełowymi. Do czasu. Nastapił wkrótce krach i ludzie potracili nagle swoje oszczędności (giełda) i marzenia. Tak się chyba teraz dzieje na ryku antykwartycznym w Polsce. Przypomnę, że pierwsza chyba zarejestrowana sprzedaż obrazu Wojciecha Fangora z serii Wirujacych kól miała miejsce ok 1990 roku i cena sprzedaży była ok. $1,000 (chyba w Christie’s). Obecnie w Polsce takie prace sprzedają się już po 7,000,000 złotych. Fangor to jedynie jeden z wielu przykładów. Spekulacja cenowa sztuką jest nieustannie napędzana. Wkrótce zostaną z tym najdroższym malarstwem na ścianach bogaci deweloperzy wiedzący, że ta ‘inwestycja’ im się nie udała. Wiadomo, że na giełdzie: bulls win, bears win and only pigs loose. Pamietajcie, że brokerzy zawsze wygrają (opłaty od kupującego i sprzedającego) a tymi ‘pigs’ jesteście właśnie wy, nie wytrzymujący ciśnienia rynku i tych namolnych telefonów i maili namawiających was na nadzwyczajną inwestycję. Nie wierzycie? Popatrzcie na te dwa dobre i prawdziwe obrazy Tamary Łempickiej.

Tamara Łempicka. Cruche et citrons sur une chaise

Lot 3813. TAMARA DE LEMPICKA (Warsaw 1898 – 1980 Cuernavaca). Cruche et citrons sur une chaise. Circa 1942. Oil on canvas. 51 x 40.5 cm. Provenance: – Estate of the artist. – Christine Tamara Foxhall, Houston, received by descent from the above. – Sotheby’s, New York, auction 10 April 1987, lot 95. – Sotheby’s, New York, auction 26 February 1993, lot 92.- Collection Pinhas, Los Angeles. – Christie’s, New York, auction 7 November 2007, lot 500.  – Private property Switzerland, aquired at the above auction. Literature: Blondel, Alain: Tamara de Lempicka, Catalogue raisonné 1921-1979, Lausanne 1999, p. 322, no. B.239 (with ill.). The two paintings offered here by the Polish Art Deco painter Tamara de Lempicka are beautiful examples of the still lifes so important to her oeuvre. These are characterised by their compositional simplicity and the very typical Art Deco colours. In March 1939 Lempicka arrived in the USA with her second husband Baron Knuffer. In 1941 the expansion of the war hindered her exhibition activities. She then withdrew to her country house in Connecticut, where she devoted her time to a series of still lifes of everyday objects, vegetables, fruits and bottles, enabling her to reach a state of peace far removed from the upheavals of the times. She paid close attention to the solidity of her compositions and, with skilfully staged contours, constructed rounded forms that nevertheless retain their depth. Fully committed to the classical ideal of the genre, she usually decorated her still lifes with draped cloth. Influences of the trompe l’œil tradition can also be recognised in these works. Minimum hammer price. CHF 29 000 (€ 27 100). Koller. 06/22/21

Tamara Lempicka (1898 – 1980)

Tamara Lempicka. Figure de femme

Lot 14. Tamara de Lempicka (Varsovie 1898-1980 Cuernavaca). Figure de femme, huile sur panneau, 30.2 x 18.2 cm. Peint vers 1924. Provenance: (probablement) Galerie André Weil, Paris. . Collection particulière (avant 1980). Collection particulière, Paris. Literature: A. Blondel, Tamara de Lempicka, Catalogue raisonné, 1921-1979, Lausanne, 1999, p. 110, no. B 35 (illustré en couleurs). Estimate 100,000 – 150,000 euro. Christie’s. 06/16/21. Sold 150,000 euro

Dość przeciętnie wyceniony przez Christie’s olej Tamary Łempickiej (Come to us for the highest in world estimate – hasło polskich domow aukcyjnych) daje niewątpliwie nadzieję niektórym (gdzie?) na niezły zarobek. Podaję ten oczywisty pomysł na talerzu. Z kolei, znakomity rysunek tej artystki przedstawiający Porwanie Sabinek, mogący stanowić szkic dla rzeźbiarza tej sceny, zachowałbym dla siebie. Olej, po wędrówce do Polski, zostawiłbym tłustym kotom w Polsce, ekspertom od cementu, na tzw. ‘inwestycję’.

Tamara Lempicka. L’Enlèvement des Sabines

Lot 15. Tamara de Lempicka (Varsovie 1898-1980 Cuernavaca). Étreinte, d’après “L’Enlèvement des Sabines” de Giambologna, signé ‘T. de Lempicka’ (en bas à gauche), graphite et estompe sur papier, 44.6 x 27.7 cm. Exécuté vers 1929. Provenance: Vente, Sotheby’s, New York, 23 février 2006, lot 104. Acquis au cours de cette vente par le propriétaire actuel. Literature: A. Blondel, Tamara de Lempicka, Catalogue raisonné, 1921-1979, Lausanne, 1999, p. 463, no. A. 120 (illustré). G. Mori,, dir. Tamara de Lempicka, cat. exp., Palazzo Reale, Milan, 2006, p. 28 (illustré, fig. 24). Estimate 15,000 – 20,000. Christie’s. 06/16/21. Sold 18,750 euro

Tamara Lempicka (1898 – 1980)

Tamara Lempicka.

Dom aukcyjny w Belgii sprzedaje rysunek wykonany RĘKĄ Tamary Łempickiej, z najlepszego okresu artystki, tj. z lat 20-tych XX wieku. Domy aukcyjne w Polsce (Polswissart i Sopocki Dom Aukcyjny) sprzedają w tej cenie serigrafie, wykonane ok 2000 roku, w tej samej cenie. I rest my case.

Lot 33. Tamara de Lempicka (Polish, 1898 – 1980). Female Nude – c.1925. Pencil on paper – 20,5 x 13,5 cm. Stamp of the estate lower to the right. Provenance: Private collection, Belgium With certificate of authenticity by Alain Blondel

Few artists embody the aesthetics of the art deco period with more brilliance than Tamara de Lempicka. Her style might be best described as a synthesis of modern art movements and design: indeed, her elegant, sleek stylization of subject matters is perhaps closer to the formal language of the modern architecture, interior and industrial design of her times than the radical artistic experiments and evolutions of her contemporary painters. This drawing of a nude bears witness to the excellent draughtsmanship of the artist. With a few lines, in an almost calligraphic style, the languid pose of a woman holding her arms over her head is rendered in a confident manner, as confident as the pose of the depicted nude itself.

Estimate 10.000 – 15,000 euro. Native (Belgium). 05/15/21