Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. Crossing of the Don

Lot 529. Józef von Brandt (Szczebrzeszym 1841–1915 Radom). Crossing of the Don, signed Józef Brandt z Warszawy Monachium, oil on canvas, 66 x 98 cm, framed. Estimate €150,000 – 220,000. Dorotheum. 10/22/25. Sold €255,000

Provenance: Collection of John Young (1838–1912), Stockton upon Tees, England/Dresden; his sale, E. A. Fleischmann, Munich, 30 September 1901, lot 7; acquired by Galerie Heinemann, Munich, 1 October 1901 – 19 March 1905, no. 5569; Collection of Hermann Billo (1845–1928), Zurich, acquired from the above; his heirs – Private Collection, Switzerland; Sale, Weinmüller auction (Rudolf Neumeister), Munich, 18 March 1964, lot 1184; Thence Private Collection, Germany.
Exhibited: Palais des Beaux-Arts, Galerie Heinemann, Nice, 1902, No. 18; Special exhibition Galerie Heinemann, Kunsthalle Louis Bock & Sohn, Hamburg, 7-23 October 1902, no. 10.
Catalogued and illustrated in:Ewa Micke-Broniarek, Józef Brandt 1841–1915. Werkkatalog, Warsaw 2018, vol 2, pp. 224–225, no. I.186.

Praca ta ma wartość muzealną.

Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. Runaway horses

Lot 551. Józef von Brandt (Szczebrzeszyn 1841–1915 Radom). Runway horses (Przeprawa), 1906, signed Józef Brandt z Warszawy – Monachium, verso label of Galerie Heinemann Munich no. 8806, oil on canvas, 61 x 100 cm, framed

Provenance: Galerie Heinemann, Munich, 1907-1910 (no. 8806); Collection of Friedrich Hermann Speiser (1869-1923), Göppingen, from 1910; His heirs – Private Collection, Germany.
Exhibited: Glaspalast, Munich, 1909, cat. no. 201. Catalogued and illustrated in: Galerie Heinemann Munich, catalogue, 1907/1908, p. 36; Galerie Heinemann Munich, catalogue, 1908-1909, p. 26. Ewa Micke-Broniarek, Józef Brandt 1841–1915, Nationalmuseum Warschau, Warschau 2018, p. 335, no. I.300.

Estimate €120,000 – 180,000. Dorotheum. 04/28/25. Sold €210,000

W kwietniowym katalogu wiedeńskiej firmy Dorotheum znajduje się kilka znakomitych poloników. Pierwszym z nich jest obraz Józefa Brandta o tytule Przeprawa lub Runaway Horses. Obraz ma znakomitą proweniencję, sięgającą pojawienia się w monachijskiej firmie Heinemann w 1907 roku, znana jest fotografia tego obrazu w katalogu tej firmy (poniżej), obraz był wielokrotnie wystawiany, włączywszy w Polsce na wystawie prac Józefa Brandta w MN w Warszawie w 2018 roku. Przeglądając katalog Heinemanna można zaobserwować ciekawe szczegóły związane z zakupem/sprzedażą tego obrazu w tej firmie. Otóż obraz ten Heinemann kupił w 1907 roku za jedyne 1,400 marek, zaś sprzedał dopiero w grudniu 1910 roku za 5,200 marek. Te ceny nie były imponujące i to jeszcze za życia Józefa Brandta. Wierusz w tym samym okresie lepiej się sprzedawał. Przykładowo, obraz Wierusza o podobnym wymiarze Heineman kupił w lutym 1906 roku za 4,500 marek by sprzedać go w lipcu tego samego roku za 6,860 marek (obraz miał tytuł Am Brunnen). Dość ryzykowne to cenowe porównanie Wierusz-Brandt ale księga rachunkowa nie kłamie.

Na obrazie widać dwie sygnatury Józefa Brandta, jedna jest wytarta i pozostały wyraźne jej ślady. Można jednak spać spokojnie bo ta po raz wtórny położona została również przez Brandta, jak widać na fotografii z 1909 roku. Spodziewam się ostrej walki o ten obraz, gdyż obecnie łatwiej jest upolować obraz Wierusza niż Brandta. Inaczej mówiąc, Wierusz miał kilka córek i żonę i stąd musiał więcej pracować by płacić na ich utrzymanie bo wymagania kobiet były duże.

Fotografia w katalogu firmy Heinemann

Józef Brandt ??? (1841 – 1915)

Józef Brandt ??? Kosakenreiter mit drei Barsoi

Znaki zapytania oznaczają mój frasunek, czy rzeczywiście obraz ten jest autorstwa Józefa Brandta (z Warszawy). Tematyka typowo monachijskego sztabu Brandta. Rysunek jest tuszem (bardzo dobry) a sygnatura jedynie ołówkiem. Bez eskpertyzy p. Ptaszyńskiej trudno pojąć decyzję o walce aukcyjnej. Walczono jednak zawzięcie do 12,000 euro (10-ciokrotne przebicie ceny wyjściowej). Rysunek mógł wykonać Brandt, mógł Wierusz, mógł Wywióski, mógł Siekierz-Szykier, mogli inni. Proweniencji tego tuszu brak. Warto podyskutować na temat tej pracy.

Lot 319. Joseph von Brandt, l.u.sig., Szczebrzeszyn 1841 – 1915 Radom, “Kosakenreiter mit drei Barsoi“, Tuschfederzeichnung, laviert, weiß gehöht, 26 x 19,5 cm, Stockflecken, verso Widmung 1903. Opening 1,200 euro. Auktionshaus Arnold. 06/08/24. Sold 12,000 euro

Józef Brandt (1841 – 1915). Blast from the Past

Nie przypominam sobie abym widział ten obraz w muzeum lub na aukcji. Obóz kozacki Józefa Brandta ma olbrzymie wymiary, 159.5 x 302 cm i został kupiony w Galerii Heinemanna w Monachium 1910 roku za 6,270 marek sprzedany tam dopiero po sześciu latach w 1916 roku Zygmuntowi Rosińskiemu z Poznania za 20,000 marek (to były już marki ‘wojenne’). Gdzie jest ten obraz obecnie?

Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. The Caravan

Ten obraz jest dużym wydarzeniem dla kolekcjonerów malarstwa monachijskiego jako obraz najważnejszego monachijczyka. Reklamuję, bo warto by informacja dotarła do jak najszerszego grona kolekcjonerów tego malarstwa, którzy powinni zainteresować się tym obrazem u samego źródła by nie próbować potem go odkupić ze 100% marżą z polskiego domu. Dodam do informacji opublikowanej na stronach Christie’s, że ta praca jest opublikowana w kolorze jako ‘Tabor’ na stronie 66-tej w sławnej (bo pisanej z błędami) książce Hansa-Petera Buhlera „Józef Brandt, Alfred Wierusz Kowalski i inni. Polska szkoła monachijska” (wydawnictwo Amber, 1997).

Tabor

Lot 92. JOSEF VON BRANDT (POLISH, 1841-1915). The Caravan, signed and inscribed ‘Jòzef Brandt/ Warszawa’ (lower right), oil on canvas, 29 3/4 x 38 in. (75.5 x 96.5 cm.). Provenance: Anonymous sale; Christie’s, London, 20 March 1998, lot 96, where purchased by the cousin of the present owner’s mother, and by descent. Estimate 30,000 -50,000 GBP. Christie’s. 07/13/23. Sold 170,000 GBP

Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. Ein Kossak zu Pferd

Drobna akwarela Józefa Brandta z potwierdzeniem autentyczności. Wygląda na studium do ważniejszej pracy. Dziwne, że nie znalazła się na aukcji w Polsce. Być może ‘dojrzeje’ w Dorotheum do późniejszej odsprzedaży. Obecna cena to jedynie 450 euro lecz mamy trzy tygodnie do zakończenia aukcji.

Lot 380. Jozef Brandt (Szczebrzeszym 1841-1915 Radom). Ein Kossak zu Pferd, Skizze, monogrammiert IB, Bleistift, Aquarell auf Zeichenkarton, 17x 12 cm, Passep., gerahmt, verso mit Sammlungsvermerk, Nr. 1008, sowie Stempel versehen, Ränder verstärkt, fleckig, gebräunt.  Wir danken Dr. Ewa Micke Broniarek, Muzeum Narodwe, Warschau, für die wissenschaftliche Unterstützung und die Bestätigung der Echtheit anhand einer hochauflösenden digitalen Fotografie. Vergleiche: Ewa Micke Broniarek, Józef Brandt 1841-1915, Muzeum Narodwe, Warschau 2018, I. 9, II. 62- 66. Estimate 600 – 1,000 euro. Dorotheum. 04/04/23. Sold 3,200 euro

Józef Brandt (1841 – 1915) w Desie-Unicum. Uwagi konserwatora sztuki.

Józef Brandt. Bitwa Kozaków z Tatarami pod Bałtą

Znowu zostanę posądzony o stronniczość w stosunku do Desy-Unicum lecz są to jedynie pewne wątpliwości w stosunku do obrazu Józefa Brandta „Bitwa Kozaków z Tatarami pod Bałtą”, który będzie licytowany w tym domu aukcyjnym 11 października 2022: https://desa.pl/pl/aukcje-dziel-sztuki/sztuka-dawna-xix-wiek-modernizm-miedzywojnie-kzi8/jozef-brandt/bitwa-kozacko-ormianska/?qsearch=1. Obraz ten przywędrował z aukcji w Niemczech, gdzie został sprzedany w 2021 roku za sumę 290,000€ (młotek): https://polishartcorner.com/2021/02/27/jozef-brandt-1841-1915-25/ . Obecnie, Desa wycenia tę pracę na 1,600,000 – 2,200,000 złotych (332,000 – 456,000€). Nie są to moje wątpliwości lecz czytelnika, konserwatora sztuki, absolwenta UMK w Toruniu, 25 lat doświadczenia w zawodzie, który oglądał ten obraz ‘na żywo’ na Pięknej 1A. Oddaję głos czytelnikowi cytując jedynie fragmenty listów jakie otrzymałem na temat  tego obrazu (listy były wielowątkowe, stąd fragmenty).

Spać mi nie daje jedna kwestia związana z obrazem Brandta, którego widziałem w Desa Unicum będąc w weekend w Warszawie. Mam podejrzenia, że to falsyfikat. Pan rok temu o nim pisał u siebie na blogu, gdy był pierwszy raz wystawiany na sprzedaż. Teraz jest wystawiony na sprzedaż za kilka dni w D.U. W katalogu aukcyjnym jest informacja o proweniencji, którą są głównie zapewnienia od kolejnych posiadaczy obrazu, jedyna wystawa była w 1926 roku i opublikowane zdjęcie obrazu w Tygodniku Ilustrowanym w 1896 r. Przyglądając się temu zdjęciu, a niby to ma być ten sam obraz, widzę różnice- na zasadzie znajdź dziesięć różnic na obrazku. Obraz jest malowany bardzo poprawnie, malarsko itd., ale patrząc głębiej nie jest to obraz mający 140 lat. Nie ma informacji o przeprowadzonej konserwacji, która musiałaby dokumentować ten efekt końcowy tzw. nówki sztuki. Nie ma żadnej ekspertyzy potwierdzającej autentyczność, typu badania itd.
Wysyłam Panu moje zdjęcia z ekspozycji, oraz te z katalogu wraz z opisami na temat obrazu.

Sygnatura jest ewidentnie poprawiana. Może było coś typu kopia wg. Osobiście znam rewelacyjnego kopistę, który by tak namalował. Jest kilkanaście drobnych różnic, najbardziej partia ziemi na dole, tu trudniej malować bo nie ma wyraźnych szczegołów. Bardziej martwi mnie ta świeżość obrazu. Robię konserwacje to wiem jak wygląda ponad 100 letnie płótno. A tu niemal jeszcze pachnie farbą. (Płotno) Jest bardzo czyste, nie było dublowane, a nie ma pofalowania, odkształceń, deka spękań. Odwrocie ma czyste , nowe krosno. Jedyne co to widać, że wcześniej krosno miało poprzeczkę, no i ta powinna się nieco jak i krosno odbić na licu przy tak starym obrazie i cienkim fabrycznie gruntowanym płótnie, a tego tu nie mamy. Malarsko jest sprawny bardzo, jednak ja widuje tak namalowane kopie. Zawsze są podobne do siebie. Kossaki, Wasilewski, Wierusz dalej żyją i malują.

Dodam, ze obraz nie ma cm retuszu, czy przemalowania oprócz tego graślawego podpisu.

Tyle na temat uwag konserwatora sztuki. Ze swojej strony dodam fotografię z Tygodnika Ilustrowanego (1896) oraz dwa porównawcze zdjęcia sygnatur (proszę kliknąć na nie by je powiększyć). Nie trzeba znać się na malarstwie by stwierdzić, że sygnatura była co najmniej poprawiana, bardzo nieudolnie. Są również inne elementy różniące oba obrazy, które widzę bez okularów, choć przyznaję, że fotografia starej reprodukcji jest słabej jakości i w dodatku czarno-biała a co za tym idzie klisza mogła przeoczyć pewne detale obecne na obrazie widzianym na żywo, czy też inaczej oddać ‘temperaturę’ kolorów na kliszy.

Sygnatura Józefa Brandta z obrazu: https://polishartcorner.com/2017/11/13/jozef-brandt-1841-1915-15/

Skoro powstała dość obszerna dyskusja na temat sygnatury z obrazu z aukcji w Desie, dodałem powyżej sygnaturę Józefa Brandta z innego obrazu: https://polishartcorner.com/2017/11/13/jozef-brandt-1841-1915-15/. Proszę porównać te sygnatury. (10/18/22)

Tak na spokojnie, czy nie warto przy tak sporym ‘odkryciu’ rynkowym poświęcić trochę czasu na dokładniejszy opis o tym co konserwator zauważył i napisał w listach? Wtedy, nie byłoby tego wpisu i kolejnej złości Desy na mnie. Reklama obrazu z podaniem proweniencji to tylko jedna i ważna strona a równie ważne jest spojrzenie konserwatorskie, które może prowadzić do wątpliwości. Prowizja Desy to 20% od kupującego i zdaje się 25% od sprzedającego – może zatem użyć jakiś procent tej kwoty na prawdziwą ekspertyzę a nie tylko książkową informację o proweniencji (to bardzo ważne!) oraz zbędną kilometrową biografię o artyście?

Raz jeszcze podkreślam, że nie walczę z Desą a jedynie chciałbym pozwolić sobie i czytelnikom na inne spojrzenie na wystawiane prace. Dziękuję korespondentowi za ten bardzo rzeczowy list. Jeśli Desa odezwie się to obiecuję opublikować jej replikę w pełnej postaci.

List od czytelnika:

Szanowny Panie,

pozwalam sobie przesyłać wiadomość, gdyż z niemałym zdziwieniem przeczytałem komentarz konserwatora z tzw. Szkoły Toruńskiej, której działania konserwatorsko-atrybucyjne budzą na polskim rynku sztuki, eufemistycznie mówiąc, mieszane uczucia…

Sam jestem prawnikiem i kolekcjonerem Monachijczyków, i przyznam, że obraz Brandta w warszawskim domu aukcyjnym obejrzałem na żywo z duża przyjemnością. Praca z dojrzałego okresu, świetnie zachowana, ze świetnym tematem, doskonałym pochodzeniem i literaturą… Proszę powiedzieć, czego chcieć więcej kolekcjonersko?

W opublikowanej na blogu opinii dziwi mnie jeden fakt – wypowiadania opinii szkodzącej już nie samemu domowi aukcyjnemu, lecz obecnemu właścicielowi obrazu. Przytaczanie tego rodzaju “hipotez” jest krzywdzące i stanowi faktyczne działanie na szkodę właściciela. Przypomnę, że takie działanie ma konsekwencje prawne…

Wspomniany przeze mnie wyżej stan zachowania skonfrontowałem z condition report, który otrzymałem od pracowników domu aukcyjnego. Praca byłą konserwowana przed paroma miesiącami, jest bardzo jednorodnie zachowana. Poruszana kwestia podpisu jest sprawą wtórną – wielokrotnie w obrazach Brandta i innych Monachijczyków obserwować można historycznie poprawiane sygnatury, podwójne sygnowania, czasem też (jak u Brandta) faksymilowe podpisy wykonywane przez dysponentów spuścizny artysty. Nadmienię, co w ogóle w komentarzu nie wybrzmiewa, że zdjęcie z prasy z końca XIX wieku jest w istocie reprodukcją drzeworytniczą z obrazu – nie można więc uznać, że obraz posiada wobec niej “zmienione” detale, gdyż jest na odwrót… Praca zresztą była katalogowana w katalogu MNW, a po jej ujawnieniu w Niemczech konsultowana przez twórczynię tej publikacji.

Przesyłam tę wiadomość, żeby zwrócić Pańską uwagę na mało profesjonale komentarze “specjalistów”, którzy bezwiednie pozostawiają je w przestrzeni internetowej.

Pozdrawiam,

A. O. (10/11/22)

Riposta autora blogu:

Szanowny Panie,

Jako właściciel blogu dopuszczam różne opinie, mogą być kontrowersyjne na temat jaości sztuki, kontrowersyjne na temat wycen w domach aukcyjnych, kontorwersyjne na temat sprzedaży niektórych prac na niekorzyść kupującego (np. plakaty prac Łempickiej za 50,000 złotych czy kilku tysięcy odlewów rzeźb Mitoraja w cenie używanych samochodów), kontrowersyjne na temat rzetelności opisów, kontrowersyjne na temat wiedzy pracowników (sprzedaż falsyfkatów na przykładzie pracy Adama Styki), sprzedaż prac przypisanych innym artystom (np. poruszana na blogu sprawa syna i córki Tadeusza Ajdukiewicza, czy ostatnio mylenie artystów Peske czy Pesce) – wszystko to w Desie. Proszę odszukać i ocenić czy nie miałem racji.

Praca Brandta wzbudziła zainteresowanie bo wygląda na znakomity olej monachijczyka z najwyższej półki, moje niespełnione marzenie, lecz są różne spojrzenia na nią. Spodziewając się jakiś uwag i zanteresowania, w interesie domu aukcyjnego jest go porządnie opisać, również pod kątem konserwacji. Na pewno widział Pan na swoje oczy prawdziwy raport konserwatorski. Może to być niemal książka z fotografiami, opisami operacji wykonanych na pracy. A tutaj Desa nie podała nic na temat a Pan pisze, że obraz był niedawno konserwowany. Gdzie ten raport a właściwie książka opisująca stan przed i po, z dołączonymi fotografiami. Nic takiego nie było i każdy ma prawo kontestować taki stan i o to pytać. Wydaje mi się, że konserwacja tej pracy miała miejsce przed aukcją, być może w Niemczech bo fotografie z tamtej sprzedaży i te z Desy wyglądają na identyczne. Zatem, czy ten oryginalny, z 2021 roku (lub przed), raport konserwatorski jest czy go też nie ma? Czy widział Pan ten raport na swoje oczy czy też opiera sie Pan na zapewnieniu domu aukcyjnego?

Myślę, że jako prawnik kieruje się Pan emocjami zawodowymi szukając potencjalnej ‘sprawy’. Zgadzam się, że każdego można podać do sądu a sąd zawyrokuje w oparciu kto ma lepszego adwokata (obrońcę) bo sąd na malarstwie zna się równie dobrze jak na budowie rakiet kosmicznych. Były przypadki procesów sądowych (Agra-Art, Polswissart) i konkretne przykłady mogę dostarczyć. Straszenie sądem to próba zamknięcia ust krytykom. To bardzo nieleganckie z Pana strony, zwłaszcza, że ceni Pan malarstwo monachijczyków, tak jak i ja je cenię, a zatem moglibyśmy kiedyś podyskutować spokojnie na tym poziomie. Czy będzie Pan straszył Desę za śrubowanie cen na niekorzyść kolekcjonerów? Przykład: słaby i mały olej Szernera z tego samego katalogu Desy został wyceniony na 100,000 – 150,000 złotych, gdy został sprzedany w 2017 roku za ok 60,000 złotych. To nie przyrost wartości tego słabego obrazu a jedynie spekulacja na niekorzyść niezorientowanego kupującego. Będziemy grozić właściclom Desy czy też jest to tylko grożenie w jednym kierunku, tj. moim lub innych krytyków? To tyle o braku elegancji. Czy wolno mi jest pisać, że ten obraz Szernera jest słaby czy też jako prawnik odradziłby mi taką ryzykowną opinię?

Rzeczywiście, obraz Brandta był rytowany przez Edwarda Karola Nicza i prawdopodobnie była to fotografia tej litografii umieszczona w Tygodniku Ilustrowanym w 1896 roku oraz w albumie wystawowym z 1926 roku. Moja wina, że tego nie zauważyłem i zdaję sobie sprawę, że niektóre różnice szczególów mogły pochodzić z braku dokładności w rytowaniu. Dla mnie, ten obraz na pierwszy rzut oka wyglądał na prawdziwy, zwłaszcza po obejrzeniu zbiorowej wystawy prac Brandta w MNW w 2018 roku. Jednak dopuszczam i inną interpretację, bo widziałem doskonałe kopie jego prac, nawet w Ameryce.

Odnoście Pana bardzo lekaceważącego podejścia do „tzw. Szkoły Toruńskiej” to myślę, że nie ma w Polsce lepszej szkoły konserwacji i sam z usług jej absolwenta korzystałem w przeszłości. Otrzymałem obraz odnowiony, usunięte zostały przemalowania, wszystko zostało udokumentowane fotograficznie oraz opisane. Myślę, że gdyby ktoś o Panu napisał, że jest ‘tzw. prawnikiem” to pewnie czułby sie Pan urażony i kto wie czy nowy proces nie byłby gotowy. Do tego samego ‘mojego’ konserwatora po szkole toruńskiej pełne zaufanie miała wcześniej również p. Barbara Piasecka-Johnson. Myślę, że miała dostęp do znacznie szerszego wyboru światowych konserwatorów – tych dla mnie niedostępnych finasowo – może lepszych może gorszych lecz na pewno droższych.

Generalnie, jest to ciekawy temat do dyskusji czy można krytykować autentyczność prac bo może nie ma żadnych falsyfikatów na rynku? W zasadzie, znajdzie się zawsze właściciel oraz prawnik do każdej pracy. Mnie również grożono z Polski (SDA) za opinie na tym blogu. Staram się nie pisać, że dana jest falsyfilatem bez uzasadnienia i od innych wymagam tego samego. Tak było z listem konserwatora w obecnej sprawie.

Osobny wątek, i nie związany z obecna sprawą, to ten, że nie ma w Polsce miejsca na krytyczną dyskusję o stanie rynku, jakości pracach malarskich, cenach, falsyfikatach bo wiekszość prasy boi się reakcji rekinów i pozwów sądowych. Dlatego ten polski rynek tak absurdalnie pnie się w górę jak rośliny w dżunglii do słońca. Przeglądam czasami tytuły polskiej prasy traktującej o sztuce. Większośc prac malarskich nosi określenia ‘wybitne’ a ich ceny będą się zatem rosły w nieskończoność – są zatem gwarancją ‘dobrego interesu’. Mogę służyć przykładami w polemice, jeśli do niej dojdzie, odpowiednimi tytułami i autorami ‘napędzającymi’ polski rynek sztuki.

Może wrócimy do zdania Krasickiego o ‘prawdziwej cnocie która to czegoś się nie boi’?

Z wyrazami szacunku,

JD (10/11/22)

Popatrzmy teraz na sprzedaż tego obrazu Bradta w Desie z punktu widzenia matematyki a wnioski niech każdy sobie sam przetworzy:

  1. Handlarz kupił obraz w Siebers za €290,000 + €72,500 (25% buyers premium) = €362,500
  2. Obraz został sprzedany w Desie za 1,700,000 zł (€340,000)
  3. Kolekcjoner zapłacił Desie: 1,700,000 zł + 340,000 zł (20% buyers premium) = 2,040,00 zł (€408,000)
  4. Handlarz zarobił w Desie: 1,700,000 zł – 340,000 zł (20% prowizji Desy) = 1,360,000 zł (€272,000)
  5. Handlarz jednak stracił na operacji Siebers/Desa: €362,500 – €272,000=€90,500
  6. Jeśli Desa zrezygnowała z prowizji od handlarza to ten stracił jedynie: €362,500 – €340,000 (1,700,000 zł) = €22,500

Ta cała sprzedaż zatem nie trzyma się ‘kupy’ bo handlarz, jak by nie liczyć, altruistycznie dopłacił do niej. Jest jeszcze alternatywne wyjaśnienie lecz boję się o nim napisać. Zresztą, co to mnie obchodzi bo przecież rynek jest krystalicznie czysty.

(10/12/22)


Aby nie być stronniczy, dodaję kilka fotografii sygnatur prac Józefa Brandta, Fotografie wykonałem sam z prac artysty z wystawy w 2018 roku w NM w Warszawie. To porównanie prawdopodobnie nie zmieni zdania u nikogo odnośnie autentyczności pracy z Desy. Zwróciłem uwagę, że sygnatury kładzione są płynnie i pewnie a ich kolor (zwykle brązowy lub ciemno brązowy) łagodnie wtapiają sie w kolorystykę pracy. Sygnatur w kolorze czerwonym lub rdzawo czerwonym nie widziałem. (10/19/22)

Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt.

Jedna z wczesnych akwareli Józefa Brandta. Niedawno podobne były sprzedane w Niemczech, włączywszy te pracę https://polishartcorner.com/2021/06/07/jozef-brandt-1841-1915-27/. Ten konkretny portret wojaka na koniu został sprzedany w czerwcu tego roku za 4,800 euro. Obecnie, po raz drugi w tym samym domu aukcyjnym. Ktoś chyba zagalopał się wydając spore(?) pieniądze za drobną pracę 24-letniego chłopca, przyszłego mistrza.

Lot 6747. Brandt, Józef — Ein Soldat zu Pferd. Aquarell. 34 x 24,8 cm. Unterhalb der Darstellung datiert, signiert und mit einer Widmung an die Tante in polnischer Sprache, verso von fremder Hand übersetzt “Der geliebten Tante / in Dankbarkeit / v. ihrem Neffen Josef” sowie “August 1855”. Estimate 900 euro. Galerie Bassenge. 12/01-03/21

Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. Ein Kosak zu Pferd, 1858

Lot 6729. Brandt, Józef — Ein Kosak zu Pferd. Aquarell mit Weißhöhungen auf beigem Velin. 26,1 x 21 cm. Unten links signiert und datiert “J. Brandt / 1858”. Estimate 1,200 euro. Bassenge. 06/09-11/21. Sold 7,500 euro

Cztery drobne akwareke kilkunastoletniego Józefa Brandta. Prace są drobne anie spodziewam się by ceny były niskie. To dość rzadka okazja by zdobyć cokolwiek wykonane ręką tego malarza.

Józef Brandt. Kosak in Andacht vor einem Kloster, 1856

Lot 6730. Brandt, Józef — Kosak in Andacht vor einem Kloster. Pinsel in Braun über schwarzem Stift, teils mit Weißhöhungen. 35,2 x 28,5 cm (Ecken abgerundet). Unten rechts signiert und datiert “Jozef Brandt. / 1856”. Estimate 900 euro. Bassenge. 06/09-11/21. Sold 6,500 euro

Józef Brandt. Ein Soldat zu Pferd, 1855

Lot 6728. Brandt, Józef — Ein Soldat zu Pferd. Aquarell. 34 x 24,8 cm. Unterhalb der Darstellung datiert, signiert und mit einer Widmung an die Tante in polnischer Sprache, verso von fremder Hand übersetzt “Der geliebten Tante / in Dankbarkeit / v. ihrem Neffen Josef” sowie “August 1855”. Estimate 900 euro. Bassenge. 06/09-11/21. Sold 4,800 euro

Józef Brandt. Junge Bäuerin reicht einem Kosak zu Pferd Wasser

Lot 6727. Brandt, Józef — Junge Bäuerin reicht einem Kosak zu Pferd Wasser. Aquarell über Spuren von schwarzem Stift, aufgezogen. 16,3 x 19,5 cm (die unteren Ecken angeschrägt). Unten rechts signiert “Józef Brandt”. Estimate 750 euro. Bassenge. 06/09-11/21. Sold 2,800 euro

Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. Returning Home, “Patient Transport (Polish Camp), 1865

Na dobry weekend tę pracę Józefa Brandta dedykuję czytelnikom ceniącym polskie malarstwo monachijskie z najwyższej półki.

Lot 544. Józef von Brandt (Szczebrzeszym 1841-1915 Radom). Returning Home, “Patient Transport (Polish Camp)”, signed, dated Jozef Brandt 1865, oil on canvas, 50.5 x 74.5 cm, framed. Provenance: Gustav August Holland (1880–1935), Janikowa; His heirs – Private Collection Germany.
Born in 1841 in Szczebrzeszyn, Poland, Józef von Brandt made the acquaintance of his compatriot and horse painter Julius Kossak during his engineering studies at the Ecole des Ponts et Chaussées in Paris in 1859. Kossak immediately recognised his talent and probably encouraged him to pursue an artistic education. Together with Kossak, the young Brandt travelled several times to Poland and Ukraine to study painting before continuing his education in Munich. In 1863 he enrolled at the Royal Academy of Fine Arts and during his studies he became a central figure in the Polish artists‘ colony in Munich, which included Alfred von Wierusz-Kowalski and Ladislaus von Czachórski. In the following years he trained as a pupil in the private studio of the well-known horse painter Franz Adam. Brandt appeared in public with paintings early on and showed one of his works in Krakow in 1863. He also opened his own studio as early as 1867.
Joszef von Brandt, who achieved great fame with his large battle paintings that dealt with the Polish wars of the 17th century against the Tartars, the Swedes and the Turks, thus made a name for himself in two worlds, firstly, in the circle of Munich painters, where he was regularly represented at the Munich annual exhibitions from 1889 onwards and was awarded the Order of Merit of the Bavarian Crown, and secondly, in his native Poland, where he was offered the directorship of the Academy of Fine Arts in Krakow (Akademia Szutek Pieknych w Krakowie) in 1891. With the opening of his Munich studio and his close ties to the Bavarian royal family, as well as his brilliant successes at international exhibitions, his reputation grew, as did the interest in his paintings, which were skillfully executed. His works are characterised by a concise colourfulness and clever perspective, which lends vividness to the scenes. Most of his paintings show a departure or a journey through the steppe, but he never lacks horses, which he captures so wonderfully, as can be seen in the present lot.
The painting, dated 1865, falls into his early creative period and shows an ambulance that is probably on its way home. This painting proves that Brandt already knew how to stage this painterly genre early on in his career. The scene conveys a liveliness and the effort of the carriage to overcome the hill is almost palpable. The horses at the head of the cart, on which two wounded men are lying, as well as the soldiers helping to push the cart, are skilfully rendered in perspective. The composition, dramatically staged throughout, seems wildly moving and shows a recurring motif in Brandt‘s genre: a scene of a departure, a journey. It is, however, not clear whether we are dealing with soldiers returning home, Cossacks at peace or at war.

Estimate 220,000 – 280,000 euro. Dorotheum. 06/07/21. Sold 220,000 euro (hammer)