Josef Sigall. Portrait of a Distinguished Deco Lady
Lot 26. Josef Sigall (Polish, 1891-1953). Portrait of a Distinguished Deco Lady. Signed Sigall lower right. Oil on canvas, 30″ x 22″, Framed-37 1/2″ x 29 1/2″. Estimate $500 – 700. Auction Gallery of the Palm Beaches. 01/17/26
Postać Josefa (Józefa?) Sigalla jest zupełnie w Polsce nieznana. Szczątki jego biografii można odszukać w internecie lecz wygląda, jakby były one przepisywane praktycznie z jednego źródła. Podobno artysta ten urodził się w miejscowości Brody (które to Brody bo tych miejscowości jest i było sporo), chodził do gimazjum we Lwowie do 1909 roku, po czym przeniósł się do Wiednia gdzie studiował malarstwo otrzymując złoty medal w “Royal Academy of Art”(?). W latach 1913 – 14 miał studiować w Monachium (kolejny polski monachijczyk?). Specjalizował się chyba w malarstwie portretowym bo znany jest z namalowania portretów kilku władców i polityków jak króla brytyjskiego Georga VI, prezydentów amerykańskich, Coollidga, Hoovera i Roosevelta a także aktorów Hollywood. Na początku lat 20-tych XX wieku wyemigrował do USA (portrety wymienionych prezydentów), w 1926 roku przebywał w Argentynie po czym wrócił do USA osiedlając się najpierw w Los Angeles lecz pod koniec życia przeniósł się na Florydę i zamieszkał w Saratodze. W Saratodze nabył ogromą posiadłość (70 akrów ziemi), która stosunkowo niedawno zostałą sprzedana z zaznaczeniem, że należała kiedyś do tego malarza. Zmarł w 1952 lub 1953 roku.
Portret ‘wampa-kobiety’ z obecnej aukcji chętnie bym pominął na blogu, choć intrygowała mnie biografia tego nieznanego malarza, którego wszystkie źródła podają, że był Polakiem. Najciekawszym portretem jego ręki, do którego dotarłem, jest obraz Poli Negri. Ten portret znacznie odbiega od znanych dwóch jej portretów pełnych życia wykonanych przez Tadeusza Stykę.
Josef Sigall. Portret Poli Negri. Olej, płótno, 26 x 20.3 c., San Antonio Museum of Art
Poretret wykonany przez Sigalla jest dla mnie mroczny, na miarę fotograficzych autorportretów wykonanych przez Witkacego, i nie wiem jak oceniała go sama aktorka. Ta bowiem w telefonicznej rozmowie z Witoldem Kaczanowskim na początku lat 80-tych wspominała o dwóch jej portretach ręki Tadeusza Styki (jeden jest w MN w Warszawie a drugi w San Antonio Museum of Art w USA). Zmarły w ubiegłym roku Witold-K próbował namówić wówczas Polę Negri do pozowania mu do portretu ale nie wiem czy doszło so sesji malarskiej – tę rozmowę można wysłuchać na stronie autorskiej Witolka-K. Dla porównania, poniżej znany portret Poli Negri w polskich zbiorów oraz drugi z amerykańskich.
Tadeusz Styka. Portret Poli Negri, 1924, Olej, płótno, 137.8 x 108 cm. San Antonio Museum of ArtTadeusz Styka. Portret Poli Negri, przed 1930, olej, tektura, 103 × 76 cm. Muzeum Narodowe w WarszawiePola Negri obok portretu Tadeusza Styki
Na portalu artinfo.pl ukazało się krótkie podsumowanie polskiego rynku sztuki w 2025 roku (https://artinfo.pl/artinformacje/artinfo-oglasza-wyniki-rynku-sztuki-za-2025-rok). Firma ogłosiła „wypłaszenie trendu – obroty utrzymują na niezmienionym poziomie”. Inaczej mówiąc, stwierdzono pewną stabilizację rocznej sprzedaży choć ta zmalała o 4.9% (449 mln zł w 2024 vs 427.1 mln zł w 2025). Ciekawe jest, że przy spadku sprzedaży wzrosła zarówno ilość oferowanych na aukcjach obiektów o 9.8%, jak też liczba sprzedanych obiektów o 18.8% (2024 vs. 2025). Połączenie tych faktów budzi zainteresowanie.
Rysunek z artykułu w artinfo.pl
Co spowodowało zatem ten spadek sprzedaży skoro tak znacznie zwiększyła się ilość obiektów na aukcjach oraz zwiększyła się liczba ich sprzedaży? Wyjaśnienia tego paradoksu nie podano i dlatego należy poszukać w ujawnionych liczbowych danych.
Przeliczając dane podane w artykule daje się zauważyć, że stosunek liczby obiektów sprzedanych do oferowanych wzrósł nieznacznie w 2025 roku, o 1.5% (Wykres 1).
Wykres 1
Ten umiarkowany procentowy wzrost wylicytowanych obiektów był spowodowany dużym wysiłkiem pracy, tj. wystawieniem znacznie wyższej liczby obiektów w stosunku do 2024 roku (9.8%). To jednak nie doprowadziło do oczekiwanych efektów bo w sumie nastąpił spadek sprzedaży w 2025 roku o 4.9%.
Jak pogodzić te dane wzrostu skoro obroty się zmniejszyły? Opierając się na podanych liczbach, można wyliczyć średnią cenę obiektów wylicytowanych w 2024 i 2025 roku. Z podzielenia rocznej sumy sprzedaży przez ilość wylicytowanych obiektów wynika, że średnia cena wylicytowanego obiektu w 2024 wynosiła 21,401 zł, gdy w 2025 jedynie 17,140 zł (Wykres 2). Jest to wyraźny spadek cen o 19%.
Wykres 2
Trudno teraz podtrzymać opinię, że ceny dzieł sztuki zawsze będą rosły skoro statystycznie potężnie spadły. Nie pomogło zwiększenie ilości aukcji o prawie 15% oraz zwiększenie ilości przedmiotów oferowanych na aukcjach o 9.8%.
Niewielki wzrost sprzedaży liczby obiektów (1.5%) przełożyl się nieoczekiwanie na znaczny 19% spadek ceny średniego obiektu. Być może rynek został w pewnym stopniu nasycony, być może klienci stali się bardziej wybredni i nie są już podatni na tezę o nieskończonym wzroście cen polskiej sztuki. Być może nie pojawiła się na rynku wystarczająca ilość obiektów z najwyższej półki lub też te obiekty nie znalazły zainteresowanych a może obiekty zostały zbyt wysoko wycenione i dlatego spadły z aukcji. Prawdopodobnie domy aukcyjne będą analizowały sytuację i zaproponują nową strategię w celu zwiększenia obrotów w 2026 roku. Niewątpliwie lepszą i pewniejszą inwestycją w 2025 roku od zakupu sztuki był zakup sztabki złota, której uncja pod koniec 2024 roku kosztowała ok $2,600 zaś pod koniec grudnia $4,380 (wzrost o 68%).
Polskie domy aukcyjne zwiększają ilość aukcji ale te oferty być może nie są już tak atrakcyjne dla przeciętnych klientów polskiej sztuki. Nie mam wątpliwości, że dobre prace dobrych artystów są i będą zawsze poszukiwane. Czy prace powielane typu Ułan karmiący konia, Młodość i starość, Perseusz, etc., nie opatrzyły się i czy nadal będą aż tak kupowane przez rozgrzane głowy? Być może zaczyna się okres wybrednego (wybredniejszego) klienta rozsądnie oceniającego wartość polskiej sztuki.
Nie wiem czy można mieć pełne zaufanie do danych sprzedaży podawanych przez domy aukcyjne. Ten problem był już dyskutowany wielokrotnie przez innych. Nie wystarczy podsumować aukcje, jak to robi artinfo.pl, lecz chciałoby się zobaczyć rzeczywiste dane sprzedaży przekazywane przez domy aukcyjne na formularzach do urzędu podatkowego. Te dwie liczby mogą być różne, gdyż fikcyjne sprzedaże, o których pisał wielokrotnie p. Miliszkiewicz, mogą nadal mieć miejsce.
W ubiegłym roku pojawiły się w polskiej prasie opinie o niezwykłym dynamiźmie polskiego rynku sztuki zajmującym 5 miejsce w świecie (np. https://art-everywhere.com/polski-rynek-sztuki-rosnie-najszybciej-w-europie-a-to-tworzy-wyjatkowe-mozliwosci-dla-kolekcjonerow-i-inwestorow/). Co mówią liczby? Nie podano jeszcze danych światowej sprzedaży za rok 2025, natomiast w roku 2024, roku dużych spadków, sprzedano na świecie za $57,5 miliardów. Szacuje się obecnie wstępnie, że sprzedaż w 2025 roku będzie wyższa. Porównując sprzedaż w Polsce 2024 roku (449 ml zł, ok $125 mln) do sprzedaży światowych wynika, że ta mocarstwowość to zaledwie 0.2% rynku. Szanujmy i kolekcjonujmy polską sztukę lecz nie przesadzajmy o światowej pozycji polskiego rynku.
Na marginesie, warto zastanowić się co stało się w 2025 roku z NFT-ami polskiej sztuki tak reklamowanymi w latach 2021/22. Sądzę, że osoby, które wtedy spekulacyjnie je kupiły przeklinają teraz brak rozwagi. Warto osobno przedyskutować co się wydarzyło na tym polu w ciągu minionych 4-5 latach. Pięć lat temu reklamowała NFT-y Desa-Unicum (np. https://desa.pl/pl/nft-sztuka-w-nowym-wymiarze/), reklamowała również Agra-Art (https://www.agraart.pl/nft/). Gdzie podziały się te zyski? Znane jest (cyniczne) powiedzenie: “Bulls make money, bears make money, pigs get slaughtered“, które ku rozwadze, dedykuję czytelnikom.
Maurycy Gottlieb ?Couple in an embrace within a historic architectural courtyard
Lot 15. This fine 19th-century oil on panel painting is signed M. Gottlieb in the lower left, attributed to the renowned Polish-Jewish artist Maurycy Gottlieb (1856–1879) or a member of the talented Gottlieb family of painters. The work depicts a tender romantic genre scene featuring a couple in an embrace within a historic architectural courtyard. The artist demonstrates a masterful handling of light and shadow, characteristic of the Romantic Realism movement. The figures are dressed in traditional period attire, with the warm red of the woman’s skirt providing a focal point against the earthy, tonal palette of the stone surroundings. The painting is housed in a substantial, multi-tiered black Flemish-style frame with a gilded inner liner that enhances the depth and classical appeal of the composition. Dimensions: H: 24 in W: 21 in. Estimate $75,000 – 125,000. Williamson Auction Gallery. 01/15/26
Brytyjski Bonhams w 2014 roku wystawił na swojej aukcji ten nieduży obraz po czym później, chyba na skutek interwencji, usunął go z katalogu aukcyjnego. Jedyny ślad po nim to mój wspis na blogu wraz z późniejszym obszernym i precyzyjnym komentarzem czytelnika o pseudonimie ‘Adartem’ (https://polishartcorner.com/2013/12/09/maurycy-gottlieb/). W zasadzie nie byłoby o czym teraz pisać, gdyby nie obecna wycena tego oleju ($75,000 – 125,000) sugerująca niezwykłość odkrycia kolorowego szkicu(?) do znanej i zachowanej pracy Maurycego Gottlieba Uratowanie Rechy z płomeni, wykonanej przez artystę w technice en grisaille w 1877 roku. Bardzo dobrej jakości rotograwiura oryginału oleju Gottlieba została opublikowana w wiedeńskim albumie z 1923 roku i była dostępna na polskim rynku kilka lat temu (fot poniżej). Porównanie partackiego oleju z pracą wykonaną przez Maurycego Gottlieba jest dość wymowne i żenujące w stosunku do ekspertyzy amerykańskiej firmy, która obecnie sprzedaje na aukcji ten obrazek.
Maurycy Gottlieb (1856-1879), Uratowanie Rechy, 1876, rotograwiura, papier; 21,3 x 15,3 (wymiar kompozycji); Reprodukcja obrazu olejnego z 1876 roku; Ilustracja z publikacji „Maurycy Gottlieb 1856-1879: 26 reprodukcji według obrazów mistrza”, wydanej w Wiedniu w 1923 roku. (Warszawski Dom Aukcyjny). 10/20/2020
Lot 493. Mecislas RAKOWSKI Polish school (1882-1947). Oil on panel: Ostend in 1924. Signed: M. de Rakowski. Size: 23.5 x 32.5 cm. Estimate €400 – 600. Horta. 01/27/26
Im więcej podobnych prac Mieczysława Rakowskiego pojawia się na rynku tym większy wyrażam żal, że nie malował polskich miast.
Mojżesz (Moise) Kisling. The water carrier, 1916. (17/50)
Lot 492058. Moïse KISLING (1891-1953), ‘La Porteuse d’Eau’ / ‘The water carrier’, 1916 Technique: woodcut on paper, mounted on cardboard, Signature: signed and numbered lower right, Edition: 17/50, Dimensions: 45 x 29.5 cm, Condition: browned, light-stained, slightly stained. Estimate €650 – 975. Auktionshaus Schwab. 01/07/25
Obecnie panuje pewnien zastój na rynku poloników i może dlatego należy docenić prace ‘mniejsze’ wielkich artystów. Jedną z nich jest drzeworyt Mojżesza KIslinga wykonany w 1916 roku, noszący tytuł Water Carrier. Nadkład tego drzeworytu jest stosunkowo niski bo jest to jedynie 50 egzemplarzy z których, sądzę, być może jedynie kilka przetrwało do naszych czasów. Na pierwszy rzut oka, na niekorzyść tego drzeworytu może przemawiać chyba dość wysoko ustawiona cena wyjściowa (€650) oraz kiepski stan kartki papieru. Jednak, należy wziąć pod uwagę, że najróżniejsze pośmiertne litografie tego artysty, drukowane przez syna, dominują na rynku a tu mamy wczesny drzeworyt odręcznie wykonany przez Mojżesza Kislinga i w dodatku sygnowany przez niego. Papier na którym został odbity klocek jest wypłowiały od światła lecz konserwator papieru będzie w stanie przywrócić jego stan, zbliżając do oryigału sprzed ponad 100 lat – nie jest to droga konserwacja. W sumie, należy traktować ten drzeworyt z szacunkiem a w dodatku jako okazję posiadania pracy wykonanej ręką Kislinga. Nie każdego bowiem stać na drogi olej tego artysty.
PS. Widziałem na polskim rynku nienumerowaną odbinkę tej pracy z tytułem “Essai” nadanym przez bęcwała pracującego w galerii czy w domu aukcyjnym. Słowo to napisane przez Kislinga (w miejscu numeracji odbitki) oznacza raczej próbną odbitkę i nie jest tytułem pracy. Podobne lapsusy można spotkać na rynkach zachodnich, gdy nadaje się polskim pracom malarskim tytuły ‘Zakład Stolarski‘ na podstawie nalepek czy stempli ramiarzy.
Lot 298. ARTUR HOROWICZ (POLISH 1898 – 1962), NATIVITY, oil on board, framed, image size 39cm x 42cm, overall size 45.5cm x 49cm. Handwritten artist’s label verso. Estimate GBP 400 – 600. McTear’s Auctioneers. 01/15/26. Sold GBP 700
Informacje biograficzne o Arturze Horowiczu są jedynie wzmiankowane w Słowniku Artystów Polskich i stamtąd są powielane na róźnych portalach artystycznych. Na rynkach aukcyjnych właściwie nie ma prac tego malarza i jego dorobek artystyczny jest praktycznie nieznany. Jedną pracę wyłuskałem kilka lat temu w UK (https://polishartcorner.com/category/horowicz-artur/) i jeden rysunek tuszem był sprzedany w Polsce. Należy oczywiście przejrzeć ilustracje kilku książek wydanych w UK (np. Dywizjon 303 Arkadego Fiedlera) by wyrobić sobie pojęcie o jego stylu malarskim a właściwie ilustratorskim. Obecnie w UK znalazł się ilustrowany powyżej niezły olej Artura Horowicza, niesygnowany, przypisany temu artyście na podstawie notatki na odwrociu tej pracy. Zapytałbym dom aukcyjny o proweniencję i ewentualne dodatkowe informacje o tej pracy i na tej podstawie podjąłbym decyzję o ewentualnym zakupie.
Illustrator, graphic artist, designer, member of the British Society of Industrial Artists. He studied in Warsaw under Miłosz Kotarbiński and continued his studies at the Berlin Academy from 1921 to 1923 with Emil Orlik. From 1927 to 1939, he worked as an illustrator at the Ministry of Military Affairs in Warsaw, during the occupation in the Polish Air Force in England, and at the Polish Air Ministry. He illustrated many books, including A. Kowalski’s “Poems about the Commander,” A. Fiedler’s “Squadron 303,” and K. Tetmajer’s “In the Rocky Podhale.” After the war, he lived near London.