Artykuł w Interii: “Polska europejską potęgą na rynku sztuki”

Czytelnik przesłał mi link do propagandowego artykułu w Interii autorstwa Ewy Wysockiej, o tytule Polska europejską potęgą na rynku sztuki. Wygraliśmy z Niemcami i Francją https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-polska-europejska-potega-na-rynku-sztuki-wygralismy-z-niemca,nId,22463933. Z ciekwością zabrałem się do czytania o potędze naszego kraju w którym sprzedaż antyków rośnie choć rynek światowy zanotowuje jego spadek. Rzeczywiście, porównując do Niemiec (ok € 600 mln w 2024 roku vs € 890 mln w 2023 roku) sprzedaż aukcyjna w Polsce jest ‘porównywalna’ bo wynosiła ok 403 mln PLN w 2024 roku (ok €93 mln lub $110 mln). Trudno mówić o wygranej, chyba jeśli porówna się spadek w Niemczech w stosunku do niewielkiego wzostu w Polsce (2024 vs. 2023). Natomiast we Francji zanotowano dość stabilną sprzedaż ponad 4 miliardy euro w 2024 porównując do 2023 roku. W jaki sposób zatem polski rynek wygrał z Niemcami, nie mówiąc o Francji? Liczby mówią same za siebie. Autorka tego artykułu chyba nie ma pojęcia o czym pisze.

Inna sprawa, kilkukrotnie wymieniane jest nazwisko dziennikarza i przedsiębiorcy Radosława Kotarskiego, który posiada już ok 250 prac polskich artystów współczesnych. Z moich obserwacji wynika, że polski rynek ‘robi’ w dużej mierze na sprzedaży sztuki współczesnej, której zakup jest bardzo ryzykowny, nie wiadomo czy te prace wytrzymają próbę czasu (ceny prac Ewy Juszkiewicz reklamowanych przez galerię Gagosiana są coraz niższe a jedynie Polska sała się dobrym rynkiem). Pan Kotarski chwali się, że część jego kolekcji jest wystawiona w krakowskim MOCAK, krakowskim muzeum sztuki współczesnej. Trudno mi jest zajrzeć na tę wystawę ale myślę (mogę być w błędzie), że jedym z tych płócien może być praca Karola Radziszewskiego „ Nagi Piłsudski obok Kasztanki” czyli „Dwa konie”. Bardzo dziękuję za taką sztukę nowoczesną. Dlaczego p. Radziszeski nie namlował np, wielkiego męża politycznego, czyli nagiego Tuska w swojej kancelarii? Brakuje artyście śmiałości?

Karol Radziszewski. Nagi Piłsudski obok Kasztanki. Obraz prezentowany obecnie w MOCAK

Anyway, w artykule autorka porównuje również twórczość artystyczną Magadaleny Abakanowicz do Mirosława Bałki. To jest grube nadużycie chyba sponsorowane przez tego drugiego nieudacznika artystycznego.

Odnoszę wrażenie, że Polski rynek sztuki współczesnej to rynek wyłącznie polskich artystów bo na rynkach niemieckich, francuskich czy koreańskich sprzedawane są prace prace wspólczesnych artystów z całego świata. Jak tu zatem odnieść się do zdania artykułu „Pod względem sprzedaży sztuki najnowszej nasz kraj wyprzedza Niemcy, Francję i Koreę Południową.” Polski rynek współczesny bazuje na pracach artystów sprowadzanych z zachodu gdzie są kupowane głównie w celach spekulacyjnych, tj dwukrotnego i większego zarobku w Polsce. Bez aktywności hadlarzy rynek polski ciągnąłby się jak smód po gaciach.

Światowa sprzedaż aukcyjna sztuki w 2024 roku (art market) to około 57.5 miliarów dolarów, zaś sprzedaż w Polsce to ok 404 mln PLN (ok 110 milionów dolarów 1$=3.65 PLN). Inaczej mówiąc, polski rynek szyki stanowi ok 0.2% rynku światowego. Porównując do Europy, gdzie sprzedano za 8,3 miliarda dolarów, sprzedaż w Polsce wynosi zaledwie 1.3% tego rynku. Należy zatem wzruszyć ramionami nad bezrozumnym tytułem „Polska europejską potęgą na rynku sztuki. Wygraliśmy z Niemcami i Francją”.  

Dużo ciekawszy jest inny artykuł. Warto poczytać o powiązaniach Desy-Unicum z obozem obecnej władzy w Polsce: https://wpolityce.pl/polityka/747645-lukaszewicz-pyta-o-kariere-corki-donalda-tuska-i-desa-unicum

List czytelnika za który dziękuję:

Dzień Dobry,

artukuł wygląda na napisany przez AI. Wskazuje na to min. mieszanie kontekstów (co jest typowe dla “promtowanego” tekstu) i niespoistość w łączeniu faktów. Brak jest podstawowej informacji, czy ta pani ma na myśli rynek total czy tylko aukcyjny, czy online (każdy z nich to inna wartość i inna struktura % sprzedaży).

Tekst zawiera bzdurę w tytule (Polska europejską potęgą…) i podtytuł zaczyna się manipulacją słowną, z której można by wnosić, ze PL to 5 rynek świata. Wg. raportu UBS Art Basel 2024, wynika, że 92% obrotu rynku (total) to 8 krajów (USA, Chiny, UK, Francja, NIemcy, Szwajcaria, Hiszpania i Japonia). Więc PL jest gdzieś tam w tych 8%, lecz na pewno nie na 1-szym miejscu, bo w Europie leżą przecież zamożne i zasobne w sztukę Włochy (1%obrotu aukcyjneg/raport UBS) i Austria ze swoim Dorotheum (1% obrotu aukcyjnego/ UBS) oraz Rosja bogatych oligarchów ze wspaniałym malarstwem XIXw / pocz.XX w. 

Co do opiumowania się wskażnikami dynamiki, to przypomnę, że małe, nieistotne i młode rynki ZAWSZE wykazują wyższą dynamikę od rynków dojrzałych, bo 1% wzrostu z 10, to zupełnie co innego niż 1% wzrostu z 10 tysięcy.  

Doprawdy nie warto z tym zlepkiem nonsensów dyskutować w myśl zasady Alberto Brandoliniego, że “ilość energii konieczna do obalenia bzdury jest o rząd wielkości większa od energii użytej do jej wytworzenia” (the amount of energy necessary to refute bullshit is an order of magnitude bigger that to produce it). Ale warto zapamiętać nazwisko tej pani i ignorować każdy jej tekst, dla własnej higieny umysłowej. I przestrzegać przed nią innych.

Last but not least; Polski rynek sztuki jest w kryzysie, na co wskazuje spadek cen transakcyjnych nazwisk stanowiących zrąb tego rynku – zwłaszcza sztuki współczesnej (a tym segmentem entuzjazmuje się autorka). Gołym okiem widać, że mamy czas poważnej korekty cen i spadku zainteresowania. Wystarczy porównać (podobne jakościowo) dzieło danego artysty z cenami sprzed roku, a tym bardziej sprzed 2-3 lat. Nawet Winiarski się chwieje, i nie wszystkie prace Stażewskiego się już sprzedają. Inwestorzy uciekają przed nieuchronnym i wyprzedają swoje zasoby. W tym roku DESA sprzedała 2 duże kolekcje: Krawczyków i Fibaka. Pojawiło się kilka wielkoformatowych obrazów Kantora, które sprzedano w cenach 1-4mln/obiekt. W połowie roku DESA wystawiła obraz Malczewskiego,”Rzeczywistość”, który sprzedano za 18 milionów. Te nietypowe i jednorazowe zdarzenia wpłyną na wartość rynku i możliwe, że na koniec roku sumaryczna wartość transakcji AD 2025 wykaże nawet wzrost vs 2024. Jednak kto chce znać prawdziwy obraz rynku, niech odetnie top 10 transakcji w kolejnych kilku latach, a otrzyma realny stan dynamiki. Bo rynek ten jest tak słaby i mały, że zakłóca go ledwie kilka transakcji spośród 35,9 tysięcy jakie mają tu miejsce rocznie (rwg. raportu Onebid 2024/rynek aukcyjny).

Faktyczny obraz polskiego rynku sztuki w roku bieżącym jest taki, że nie jest wesoło. Mówi się o tym w branży, ale nie do mediów:)

(Czytelnik i) Kolekcjoner

3 thoughts on “Artykuł w Interii: “Polska europejską potęgą na rynku sztuki”

  1. Świetny wpis! Bardzo pouczający. Prosimy o więcej takich! 🙏🙏🙏

    Ze swojej strony dodałbym jeszcze jeden wątek, który wpływa na zakłamanie statysyk wymienionych we wpisie. Mianowicie – czy nie jest aby tak, że topowe domy aukcyjne w Polsc przeprowadzają ustawione transakcje? Po wszystkim transakcja nie jest finalizowana. Ale ślad ceny zostaje, trend jest widoczny, a potencjalny kupujący widzi że “taniej już nie będzie”. Tylko że po niedługim czasie obraz wraca na nową aukcje. Ja widzę istny wysyp takich obrazów ktore niedługo po sprzedaniu pokazują się na kolejnej aukcji. Z prowizjami rzędu: 20% sprzedający, 20% kupujący – takie zachowania nie mają żadnego ekonomicznego sensu!

    • Fikcyjne sprzedaże były nagłaśniane już od dawna i jest to rak systematycznie niszczący poziom zaufania do wyników polskich domów aukcyjnych. Pan Miliszkiewicz wielokrotnie o tym pisał i nawoływał do przejrzystości i do ukrócenia tego nieuczciwego manewru. Rozwiązanie tego problemu wygląda dość prosto. Wystarczy, aby zaraz po zakończeniu aukcji dom aukcyjny sporządził raport do skarbówki i na jego podstawie zapłacił podatek od zysku stanowiącego obecnie 20% wartości sprzedanej od kupujących oraz umówionych wcześniej opłat od sprzedających. W sumie jest to dużo i stanowić może 30 – 40% wartości danej sprzedaży generując spore zyski. Proponowane od dawna takie rozwiązanie wygląda na proste lecz nawet skarbówka chyba boi się je zaproponować.

      • Zgadza się, opisywał to Pan na blogu wielokrotnie. Ostatnio gdzie nie spojrzę (topowe domy aukcyjne w Polsce) to widzę ten fenomen. To nie są pojedyncze wypadki, tylko systemowe działanie. Cytując klasyka “Mają rozmach, s…..y”… Może to ich strategia na przetrwanie ciężkich czasów na rynku aukcyjnym? W przyszłości będzie lament i narzekanie na inwestorów. A ci jak się sparzą, raz czy drugi, stracą zaufanie na lata… Pozdrawiam!

Leave a reply to 72blog104 Cancel reply