Józef Brandt (1841 – 1915)

Józef Brandt. Encounter – Polish Peasant Wagon

Lot 547. Józef von Brandt (Szczebrzeszym 1841–1915 Radom). Encounter – Polish Peasant Wagon, signed Józef Brandt Monachium z Warzawa, oil on canvas, 61 × 100 cm, framed. Provenance: Kunsthaus Peiffer, Dusseldorf, Winter 1970; Acquired from the above – Private Collection, Germany. Compare: Ewa Micke-Broniarek, Krystyna Znojewska-Prokop, Józef Brandt 1841–1915, vol. 2, Warsaw 2018, p. 226, no. I.188. Estimate €150,000 – 250,000. Dorotheum. 04/29/26

Znakomity olej Józefa Brandta na kwietniowej aukcji w Dorotheum. Austriacki dom aukcyjny ma problem z wyceną bo €100,000 w lewo czy prawo to spora suma. Obraz uderzająco podobny w koncepcji do dużego płótna “Spotkania na moście” z 1884 roku z MN w Krakowie.

Józef Brandt. Spotkanie na moście, 1884. Olej, płótno, 100 x 200 cm. Muzeum Narodowe w Krakowie

Maurycy Gottlieb (1856 – 1879)

Maurycy Gottlieb. Portrait of a woman with a ruff, 1879

Lot 5. Maurycy GOTTLIEB (1856 Drohobytch – 1879 Krakow). Portrait of a woman with a ruff. Executed in 1879. Oil on canvas 57.5 x 49.5 cm. Signed and dated lower right “M Gottlieb 879”. Provenance : Drummond Hamilton family collection, Paris Private collection, Paris (presented at Desa sale on 10/19/2023, lot 34). Estimate €40,000 – 60,000. Millon. 04/14/26

W katalogu marcowej aukcji „Ecolle de Paris” w Millon znajduje się kilkanaście poloników wśród których być może najciekawszym jest obraz Maurycego Gottlieba „Portret kobiety  w kapeluszu”, wyceniony na €40,000 – 60,000. Jest to ciekawy przypadek do omówienia na PAC z kilku względów. Artysta żył i tworzył bardzo krótko, jest bardzo ceniony wśród historyków sztuki i stworzył w sumie niewiele prac. Każda z nich jest wydarzeniem rynkowym. Jednak, w przypadku obrazu wystawionego w Millon jest nieco inaczej. Wg opisu katalogowego, obraz ten sięga proweniencją kandyjskiej kolekcji stworzonej przez Georga Aleksandra Drummonda (1829 – 1910) oraz jego żonę Julię Parker Hamilton (1860 – 1942). W jaki sposób i kiedy obraz ten z tej kolekcji trafił na rynek to nie zostało wyjaśnione. Wiadomo, że olej ten znalazł się w Paryżu i właściciel postanowił go spieniężyć. Gdzie najlepiej sprzedaje się polską sztukę? Wiadomo, że w Polsce. Obraz znalazł sie Desie-Unicum i tam w 2022 roku (12/08/22) wyceniono go aż na 600,000 – 800,000 zł (€128,000 – 170,000), lot 23, jako „Portret młodej kobiety w kapeluszu”. Obrazu wtedy nie sprzedano lecz w następnym roku (10/19/23) Desa usiłowała go sprzedać po raz wtóry, tym razem z upustem cenowym ok 25% bo w wyceną 450,000 – 600,000 zł (€98,000 – 130,000), jako lot 34. Sprzedaż ta powtórnie się nie udała. Obecna wycena tego obrazu w Millon jest rozpaczliwa (€40,000 – 60,000) bowiem stanowi zaledwie ok 30% pierwszej wyceny w Desie-Unicum. Jak można dopuścić by obraz nagle stracił 70% szacunkowej wartości i to po ‘touree’ w Desie-Unicum?

O autentyczności tego portretu powinni wypowiedzieć się muzealnicy a nie blogerzy. Proweniencję sięgającą kolekcji rodziny Drummond Hamilton należy potwierdzić dokumentacją. Myślę, że pracownicy Desy-Unicum wyrządzili sporą szkodę właścicielowi obrazu tą swoją mocno zawyżoną wyceną (do €170,000). Inna sprawa, że właściciel obrazu był zbyt chytry lub dał się zbyt szybko przekonać o łatwości sprzedaży w Polsce. Obraz ten dwa razy ‘spalił się’ na aukcjach w Desie i ta informacja poszła w świat. Kolekcjonerzy obawiają się prac, które nie sprzedają się (w tym przypadku nawet powtórnie), a cena szacunkowa zamiast rosnąć maleje. Obecna wycena tej pracy Maurycego Gottlieba wygląda teraz na próbę sprzedaży za wszelką cenę bo cena wyściowa w Millon pewnie będzie niższa od €40,000.

Nie ulega wątpliwośći, że obraz ten został źle wyceniony w Desie Unicum. Prawdopodobnie, gdyby nie pazerność sprzedającego oraz chciwość domu aukcyjnego to obraz zostałby w 2022 roku sprzedany za polską cenę rynkową. Obecnie trzeba liczyć na łut szczęścia.

Warto porównać ten portret z portretem Anny, siostry Maurycego Gottlieba, powstałym w 1877 roku. Twarz Anny jest bardzo plastyczna, twarz kobiety w kapeluszy z obecnej aukcji jest dość płaska. Może to jest powodem ostrożności kolekcjonerów?

Maurycy Gottlieb. Portret siostry artysty Anny, ok. 1877-78. Olej, 27 x 22 cm. MNW

Fabian Sarnecki (1800 – 1894)

Fabian Sarnecki. Portrait Friedrich Wilhelm IV. von Preußen

Lot 1957. Sarnecki, Fabian Kalisza 1800 – 1894 Posen, war ein polnischer Maler. “Portrait Friedrich Wilhelm IV. von Preußen“, Halbportrait des Königs in Uniform mit Epauluetten und Ordensspange, den Kopf nach links gewandt, vor neutralem Hintergrund, rückseitig Widmung des Künstlers an Major Krohn, rückseitig sign., Öl/Leinwand, HxB: 32/30 cm. Altersspuren, craqueliert. Hinter Glas gerahmt. Provenienz: Aus dem Nachlass Prof. Dr. Wilhelm Hansen, Detmold. Opening €300. Siebers. 03/26/26

Wielkopolski malarz, głównie portretcista, choć również autor prac historycznych, mitologicznych, religijnych, których próżno szukać na polskim rynku. Nieduży wymiarami, niemal kwadratowy portret Friededricha Wilhelma IV, pruskiego króla zasaidającego na tronie w latach 1840 – 1861 może być mało atrakcyjny dla polskiego kolekcjonera. Portret ten Fabian Sarnecki namalował prawdopodobnie wcześniej zanim sitter zasiadł na tronie. Zachowała się autorska dedykacja na adwrocie płótna w języku polskim wraz z sygnaturą malarza. Fabian Sarnecki jest mało obecnie znany i dlatego warto zapznać sie z jego kilkustronnicową biografią napisaną w 1907 roku przez ks. St. Trąpczyńskiego “O życiu i działalności Fabiana Sarneckiego, malarza wielkopolskiego“, https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/107682/edition/118797/content.

Uwagi do podsumowania polskiego rynku sztuki w 2025 roku

Na portalu artinfo.pl ukazało się krótkie podsumowanie polskiego rynku sztuki w 2025 roku (https://artinfo.pl/artinformacje/artinfo-oglasza-wyniki-rynku-sztuki-za-2025-rok). Firma ogłosiła „wypłaszenie trendu – obroty utrzymują na niezmienionym poziomie”. Inaczej mówiąc, stwierdzono pewną stabilizację rocznej sprzedaży choć ta zmalała o 4.9% (449 mln zł w 2024 vs 427.1 mln zł w 2025). Ciekawe jest, że przy spadku sprzedaży wzrosła zarówno ilość oferowanych na aukcjach obiektów o 9.8%, jak też liczba sprzedanych obiektów o 18.8% (2024 vs. 2025). Połączenie tych faktów budzi zainteresowanie.

Rysunek z artykułu w artinfo.pl

Co spowodowało zatem ten spadek sprzedaży skoro tak znacznie zwiększyła się ilość obiektów na aukcjach oraz zwiększyła się liczba ich sprzedaży? Wyjaśnienia tego paradoksu nie podano i dlatego należy poszukać w ujawnionych liczbowych danych.

Przeliczając dane podane w artykule daje się zauważyć, że stosunek liczby obiektów sprzedanych do oferowanych wzrósł nieznacznie w 2025 roku, o 1.5% (Wykres 1).

Wykres 1

Ten umiarkowany procentowy wzrost wylicytowanych obiektów był spowodowany dużym wysiłkiem pracy, tj. wystawieniem znacznie wyższej liczby obiektów w stosunku do 2024 roku (9.8%). To jednak nie doprowadziło do oczekiwanych efektów bo w sumie nastąpił spadek sprzedaży w 2025 roku o 4.9%.

Jak pogodzić te dane wzrostu skoro obroty się zmniejszyły? Opierając się na podanych liczbach, można wyliczyć średnią cenę obiektów wylicytowanych w 2024 i 2025 roku. Z podzielenia rocznej sumy sprzedaży przez ilość wylicytowanych obiektów wynika, że średnia cena wylicytowanego obiektu w 2024 wynosiła 21,401 zł, gdy w 2025  jedynie 17,140 zł (Wykres 2). Jest to wyraźny spadek cen o 19%.

Wykres 2

Trudno teraz podtrzymać opinię, że ceny dzieł sztuki zawsze będą rosły skoro statystycznie potężnie spadły. Nie pomogło zwiększenie ilości aukcji o prawie 15% oraz zwiększenie ilości przedmiotów oferowanych na aukcjach o 9.8%.

Niewielki wzrost sprzedaży liczby obiektów (1.5%) przełożyl się nieoczekiwanie na znaczny 19% spadek ceny średniego obiektu. Być może rynek został w pewnym stopniu nasycony, być może klienci stali się bardziej wybredni i nie są już podatni na tezę o nieskończonym wzroście cen polskiej sztuki. Być może nie pojawiła się na rynku wystarczająca ilość obiektów z najwyższej półki lub też te obiekty nie znalazły zainteresowanych a może obiekty zostały zbyt wysoko wycenione i dlatego spadły z aukcji. Prawdopodobnie domy aukcyjne będą analizowały sytuację i zaproponują nową strategię w celu zwiększenia obrotów w 2026 roku. Niewątpliwie lepszą i pewniejszą inwestycją w 2025 roku od zakupu sztuki był zakup sztabki złota, której uncja pod koniec 2024 roku kosztowała ok $2,600 zaś pod koniec grudnia $4,380 (wzrost o 68%).

Polskie domy aukcyjne zwiększają ilość aukcji ale te oferty być może nie są już tak atrakcyjne dla przeciętnych klientów polskiej sztuki. Nie mam wątpliwości, że dobre prace dobrych artystów są i będą zawsze poszukiwane. Czy prace powielane typu Ułan karmiący konia, Młodość i starość, Perseusz, etc., nie opatrzyły się i czy nadal będą aż tak kupowane przez rozgrzane głowy? Być może zaczyna się okres wybrednego (wybredniejszego) klienta rozsądnie oceniającego wartość polskiej sztuki.

Nie wiem czy można mieć pełne zaufanie do danych sprzedaży podawanych przez domy aukcyjne. Ten problem był już dyskutowany wielokrotnie przez innych. Nie wystarczy podsumować aukcje, jak to robi artinfo.pl, lecz chciałoby się zobaczyć rzeczywiste dane sprzedaży przekazywane przez domy aukcyjne na formularzach do urzędu podatkowego. Te dwie liczby mogą być różne, gdyż fikcyjne sprzedaże, o których pisał wielokrotnie p. Miliszkiewicz, mogą nadal mieć miejsce.

W ubiegłym roku pojawiły się w polskiej prasie opinie o niezwykłym dynamiźmie polskiego rynku sztuki zajmującym 5 miejsce w świecie (np. https://art-everywhere.com/polski-rynek-sztuki-rosnie-najszybciej-w-europie-a-to-tworzy-wyjatkowe-mozliwosci-dla-kolekcjonerow-i-inwestorow/). Co mówią liczby? Nie podano jeszcze danych światowej sprzedaży za rok 2025, natomiast w roku 2024, roku dużych spadków, sprzedano na świecie za $57,5 miliardów. Szacuje się obecnie wstępnie, że sprzedaż w 2025 roku będzie wyższa. Porównując sprzedaż w Polsce 2024 roku (449 ml zł, ok $125 mln) do sprzedaży światowych wynika, że ta mocarstwowość to zaledwie 0.2% rynku. Szanujmy i kolekcjonujmy polską sztukę lecz nie przesadzajmy o światowej pozycji polskiego rynku.

Na marginesie, warto zastanowić się co stało się w 2025 roku z NFT-ami polskiej sztuki tak reklamowanymi w latach 2021/22. Sądzę, że osoby, które wtedy spekulacyjnie je kupiły przeklinają teraz brak rozwagi. Warto osobno przedyskutować co się wydarzyło na tym polu w ciągu minionych 4-5 latach. Pięć lat temu reklamowała NFT-y Desa-Unicum (np. https://desa.pl/pl/nft-sztuka-w-nowym-wymiarze/), reklamowała również Agra-Art (https://www.agraart.pl/nft/). Gdzie podziały się te zyski? Znane jest (cyniczne) powiedzenie: “Bulls make money, bears make money, pigs get slaughtered“, które ku rozwadze, dedykuję czytelnikom.

Franciszek Starowieyski (1930 – 2009)

Franciszek Starowieyski. Combat, 1988

Lot 217. STAROWIEYSKI Franciszek (1930-2009). Combat, 1988. Mine de plomb sur papier, signé et daté en bas au milieu traces de papier collant 21 x 28 cm. Estimation : 200 € 300. Rossini. 12/16/25. Sold 200

Nawet drobne szkice rysunkowe Franciszka Starowieyskiego mają swoich zwolenników, czemu wcale sie nie dziwię bo był to fascynujący artysta, o precyzyjnej kresce, przemyślanym rysunku i chyba ostatni ze wspólczesnych nauczycieli od którego przyszli adepci mogli się czegoś nauczyć.


Franciszek Starowieyski. Personnages

Lot 218. STAROWIEYSKI Franciszek (1930-2009). Personnages, Etudes au crayon noir et au stylo bille noir sur papier ligné, signé au milieu, insolation, 32 x 20 cm. Estimate €300 – 500. Rossini. 12/16/25. Sold 300

Artykuł w Interii: “Polska europejską potęgą na rynku sztuki”

Czytelnik przesłał mi link do propagandowego artykułu w Interii autorstwa Ewy Wysockiej, o tytule Polska europejską potęgą na rynku sztuki. Wygraliśmy z Niemcami i Francją https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-polska-europejska-potega-na-rynku-sztuki-wygralismy-z-niemca,nId,22463933. Z ciekwością zabrałem się do czytania o potędze naszego kraju w którym sprzedaż antyków rośnie choć rynek światowy zanotowuje jego spadek. Rzeczywiście, porównując do Niemiec (ok € 600 mln w 2024 roku vs € 890 mln w 2023 roku) sprzedaż aukcyjna w Polsce jest ‘porównywalna’ bo wynosiła ok 403 mln PLN w 2024 roku (ok €93 mln lub $110 mln). Trudno mówić o wygranej, chyba jeśli porówna się spadek w Niemczech w stosunku do niewielkiego wzostu w Polsce (2024 vs. 2023). Natomiast we Francji zanotowano dość stabilną sprzedaż ponad 4 miliardy euro w 2024 porównując do 2023 roku. W jaki sposób zatem polski rynek wygrał z Niemcami, nie mówiąc o Francji? Liczby mówią same za siebie. Autorka tego artykułu chyba nie ma pojęcia o czym pisze.

Inna sprawa, kilkukrotnie wymieniane jest nazwisko dziennikarza i przedsiębiorcy Radosława Kotarskiego, który posiada już ok 250 prac polskich artystów współczesnych. Z moich obserwacji wynika, że polski rynek ‘robi’ w dużej mierze na sprzedaży sztuki współczesnej, której zakup jest bardzo ryzykowny, nie wiadomo czy te prace wytrzymają próbę czasu (ceny prac Ewy Juszkiewicz reklamowanych przez galerię Gagosiana są coraz niższe a jedynie Polska sała się dobrym rynkiem). Pan Kotarski chwali się, że część jego kolekcji jest wystawiona w krakowskim MOCAK, krakowskim muzeum sztuki współczesnej. Trudno mi jest zajrzeć na tę wystawę ale myślę (mogę być w błędzie), że jedym z tych płócien może być praca Karola Radziszewskiego „ Nagi Piłsudski obok Kasztanki” czyli „Dwa konie”. Bardzo dziękuję za taką sztukę nowoczesną. Dlaczego p. Radziszeski nie namlował np, wielkiego męża politycznego, czyli nagiego Tuska w swojej kancelarii? Brakuje artyście śmiałości?

Karol Radziszewski. Nagi Piłsudski obok Kasztanki. Obraz prezentowany obecnie w MOCAK

Anyway, w artykule autorka porównuje również twórczość artystyczną Magadaleny Abakanowicz do Mirosława Bałki. To jest grube nadużycie chyba sponsorowane przez tego drugiego nieudacznika artystycznego.

Odnoszę wrażenie, że Polski rynek sztuki współczesnej to rynek wyłącznie polskich artystów bo na rynkach niemieckich, francuskich czy koreańskich sprzedawane są prace prace wspólczesnych artystów z całego świata. Jak tu zatem odnieść się do zdania artykułu „Pod względem sprzedaży sztuki najnowszej nasz kraj wyprzedza Niemcy, Francję i Koreę Południową.” Polski rynek współczesny bazuje na pracach artystów sprowadzanych z zachodu gdzie są kupowane głównie w celach spekulacyjnych, tj dwukrotnego i większego zarobku w Polsce. Bez aktywności hadlarzy rynek polski ciągnąłby się jak smód po gaciach.

Światowa sprzedaż aukcyjna sztuki w 2024 roku (art market) to około 57.5 miliarów dolarów, zaś sprzedaż w Polsce to ok 404 mln PLN (ok 110 milionów dolarów 1$=3.65 PLN). Inaczej mówiąc, polski rynek szyki stanowi ok 0.2% rynku światowego. Porównując do Europy, gdzie sprzedano za 8,3 miliarda dolarów, sprzedaż w Polsce wynosi zaledwie 1.3% tego rynku. Należy zatem wzruszyć ramionami nad bezrozumnym tytułem „Polska europejską potęgą na rynku sztuki. Wygraliśmy z Niemcami i Francją”.  

Dużo ciekawszy jest inny artykuł. Warto poczytać o powiązaniach Desy-Unicum z obozem obecnej władzy w Polsce: https://wpolityce.pl/polityka/747645-lukaszewicz-pyta-o-kariere-corki-donalda-tuska-i-desa-unicum

List czytelnika za który dziękuję:

Dzień Dobry,

artukuł wygląda na napisany przez AI. Wskazuje na to min. mieszanie kontekstów (co jest typowe dla “promtowanego” tekstu) i niespoistość w łączeniu faktów. Brak jest podstawowej informacji, czy ta pani ma na myśli rynek total czy tylko aukcyjny, czy online (każdy z nich to inna wartość i inna struktura % sprzedaży).

Tekst zawiera bzdurę w tytule (Polska europejską potęgą…) i podtytuł zaczyna się manipulacją słowną, z której można by wnosić, ze PL to 5 rynek świata. Wg. raportu UBS Art Basel 2024, wynika, że 92% obrotu rynku (total) to 8 krajów (USA, Chiny, UK, Francja, NIemcy, Szwajcaria, Hiszpania i Japonia). Więc PL jest gdzieś tam w tych 8%, lecz na pewno nie na 1-szym miejscu, bo w Europie leżą przecież zamożne i zasobne w sztukę Włochy (1%obrotu aukcyjneg/raport UBS) i Austria ze swoim Dorotheum (1% obrotu aukcyjnego/ UBS) oraz Rosja bogatych oligarchów ze wspaniałym malarstwem XIXw / pocz.XX w. 

Co do opiumowania się wskażnikami dynamiki, to przypomnę, że małe, nieistotne i młode rynki ZAWSZE wykazują wyższą dynamikę od rynków dojrzałych, bo 1% wzrostu z 10, to zupełnie co innego niż 1% wzrostu z 10 tysięcy.  

Doprawdy nie warto z tym zlepkiem nonsensów dyskutować w myśl zasady Alberto Brandoliniego, że “ilość energii konieczna do obalenia bzdury jest o rząd wielkości większa od energii użytej do jej wytworzenia” (the amount of energy necessary to refute bullshit is an order of magnitude bigger that to produce it). Ale warto zapamiętać nazwisko tej pani i ignorować każdy jej tekst, dla własnej higieny umysłowej. I przestrzegać przed nią innych.

Last but not least; Polski rynek sztuki jest w kryzysie, na co wskazuje spadek cen transakcyjnych nazwisk stanowiących zrąb tego rynku – zwłaszcza sztuki współczesnej (a tym segmentem entuzjazmuje się autorka). Gołym okiem widać, że mamy czas poważnej korekty cen i spadku zainteresowania. Wystarczy porównać (podobne jakościowo) dzieło danego artysty z cenami sprzed roku, a tym bardziej sprzed 2-3 lat. Nawet Winiarski się chwieje, i nie wszystkie prace Stażewskiego się już sprzedają. Inwestorzy uciekają przed nieuchronnym i wyprzedają swoje zasoby. W tym roku DESA sprzedała 2 duże kolekcje: Krawczyków i Fibaka. Pojawiło się kilka wielkoformatowych obrazów Kantora, które sprzedano w cenach 1-4mln/obiekt. W połowie roku DESA wystawiła obraz Malczewskiego,”Rzeczywistość”, który sprzedano za 18 milionów. Te nietypowe i jednorazowe zdarzenia wpłyną na wartość rynku i możliwe, że na koniec roku sumaryczna wartość transakcji AD 2025 wykaże nawet wzrost vs 2024. Jednak kto chce znać prawdziwy obraz rynku, niech odetnie top 10 transakcji w kolejnych kilku latach, a otrzyma realny stan dynamiki. Bo rynek ten jest tak słaby i mały, że zakłóca go ledwie kilka transakcji spośród 35,9 tysięcy jakie mają tu miejsce rocznie (rwg. raportu Onebid 2024/rynek aukcyjny).

Faktyczny obraz polskiego rynku sztuki w roku bieżącym jest taki, że nie jest wesoło. Mówi się o tym w branży, ale nie do mediów:)

(Czytelnik i) Kolekcjoner

Franciszek Ksawery Lampi (1782 – 1852)

Franciszek Ksawery Lampi. Bildnis der Karolina Beata Hauke-Bosak

Lot 6056. Lampi, Franz Xaver von(1782 Klagenfurt – 1852 Warschau). Bildnis der Karolina Beata Hauke-Bosak. Oil on canvas, relined. 83 x 66.5 cm. Signed “Lampi.” lower left. Estimate 16.000€ (US$ 17,778). Bassenge. 11/27/25. Passed

Cymes dla osób kolekcjonujcych portrety postaci związanych z historią Polski. Mamy nazwisko znakomitego portretcisty Franciszka Ksawerego Lampiego oraz nazwisko osoby sportretowanej czyli Karoliny Hauke-Bosak, matki Józefa Hauke-Bosaka (1834 – 1871), generała walczącego z Rosjanami w Powstaniu Styczniowym. Ojciec Józefa, również o nazwisku Józef Hauke (1790 – 1837), zakończył swoją karierę wojskową w randze generała wojska rosyjskiego, choć wcześniej zaciągnął się do Legionów Dąbrowskiego a potem do armii Księstwa Warszawskiego. Jego stryj, Maurycy Hauke (1775 – 1830), został pod koniec burzliwej wojskowej kariery również genarałem wojska rosyjskiego choć wcześniej był uczestnikiem Insurekcji Kościuszkowskiej i walczył z Rosjanami w obronie Warszawy. Będać później lojalnym generałem armii rosyjskiej zginął w Warszawie pierwszego dnia Powstania Listopadowego od kul podchorążych obok jednego z pomników lwów przed Pałacem Namiestnikowym (obecnie Pałacem Prezydenckim). Można napisać ciekawą opowieść o rodzinie Hauke, pochodzenia flamandzkiego, związanej powiązaniami rodzinnymi z obecnie żyjącymi rodzinami królewskiemi.

The muted, almost monochromatic palette of the painting seems almost perfectly attuned to the beautifully defined, gray eyes of the sitter. She gazes out at us with a face of delicate features, framed by a wonderfully airy headdress of translucent lace—a hallmark of the painter Franz von Lampi, as a comparison with portraits of women in the Belvedere in Vienna (Inv. 6218) and in the National Museums of Warsaw (Inv. MP 2982 MNW) and Wrocław (Inv. MNWr VIII-3245) demonstrates.

The sitter is Karolina Beata Jozefa Hauke-Bosak, née Steinkeller (1803 Warsaw – 1874 Palermo), whose name is primarily known because of her son, Józef Hauke-Bosak, a leader of the Polish Uprising of 1863. Karolina was the daughter of a German-Polish industrialist. In 1827, she married Colonel Jozef Hauke ​​von Bosak, who had recently been ennobled by Nicholas I. The Tsar then promoted him to aide-de-camp in 1829, prompting the family to relocate to St. Petersburg. Karolina may have commissioned this portrait shortly before her departure, perhaps as a farewell gift for her Polish relatives. In any case, her dress and hairstyle suggest that it dates from the 1820s. At that time, Franz Xaver von Lampi, who had lived in Warsaw since 1815 with shorter and longer interruptions, was one of the most sought-after portrait painters in the Polish kingdom. He was the youngest son of the famous Austrian portraitist Johann Baptist the Elder, who had passed on his talent to him.

Certyfikaty autentyczności

Obecność tzw. ‘certyfikatu autentyczności’ dołączonego do sprzedawanej pracy malarskiej zawsze zatrzymuje mój wzrok i skłania mnie do uważnego przeczytania. Były już certyfikaty i różnego rodzaju opinie dołączane do prac za grube miliony złotych (np. do pracy tzw. Rubensa sprzedawanego w Polswissart – patrz dział RED FLAG na tym blogu), były fałszowane certyfikaty profesora Feliksa Kopery, podobnie prof. Kazimerza Buczkowskiego. Obecnie pragnę pokazać z nadchodzącej aukcji w nowojorski Antique Arena cenrtyfikaty kilku prac tam sprzedawanych. Jeden z certyfikatów uderza w dobro firmy p. Konopackiego (Art Konsultant), inne podpisuje ktoś z Krakowa podpierając się osobą nieżyjącego już profesora Mieczysława Porębskiego. Zakskującym dla mnie jest dołączenie przez amerykański dom centyfikatów sygnowanych przez wnuczkę Tamary Łempickiej (dość łatwo o wygranie procesu sądowego). Dawniej, eksperci tacy jak Feliks Kopera czy Kazimierz Buczkowski pisali swoje ekspertyzy na zwykłej kartce papieru na maszynie do pisania. Obecnie drukowane są na dekoracyjnych formularzach mającymi piękne ramki bo jak wiadomo in bardziej dekoracyjny taki certyfikat tym bardziej jest wiarygodny. Próbowałem zidentyfikować te nazwiska ekspertów lecz bez powodzenia. Może rzeczywiście istnieją? Pozytywnym elementem tej aukcji są niskie ceny i można sobie kupić rysunek ‘Łempickiej’ za $100 a certyfikat jest darmowy.

Apeluję równocześnie aby polskie domy aukcyjne i galerie przestały dołączać do sprzedawanych obiektów własne certyfikaty poświadczające autentyczność. Są obe zbędne, niewiarygodne, ząśmiecają / zamulają rynek.

Na zakończenie warto sobie przypomnieć nadal auktualny artykuł Wojciecha Szafrańskiego z 2012 roku wktórym jest również mowa o certyfikatach. Poniżej jego PDF.

Igor Mitoraj (1944 – 2014). Falsyfikatów przybywa na rynku

Igor Mitoraj. Centurion II-falsyfikat

Lot 443. Igor MITORAJ (1944-2014). Centurion’s head. Bronze proof with shaded green patina. Travertine base. Signed and numbered 755/1500. Height excluding base: 18 cm. *Sold by designation (available in the showroom after the sale). Estimate €600 – 800. Carvajal. 09/27/25

Igor Mitoraj. Centurion II (rzeźba prawdziwa

Moja opinia na temat niektórych rzeźb Igora Mitoraja wykonanych w olbrzymiej liczbie, bo dochodzącyej do kilku tysięcy sztuk, jest dobrze znana. Są to wyroby pamiątkarskie, bardzo efektowne, mogące dekorować biurko, stolik czy kominek lecz bez wartości dla prawdziwego kolekcjonera. Jednak, w jakiś niezrozumiały sposób znajdują one nabywców poza Polską a w Polsce w szczególności. W Polsce zawleczony z rynku francuskiego przez handlarza egzemplarz np. Perseusza (6,000 sztuk wykonanych) może kosztować nawet do 70,000 złotych, choć ceny ustatkowały się ostatnio pomiędzy 30,000 – 40,000 PLN. Gdyby ludzie wiedzieli co licytuja to by się chyba zastanowili. Dochodzi do absurdów, gdy obecna na rynku w Ader rzeźba Wacława Szymanowskiego Wiatr, odlana w ilości zaledwie kilku egzemplarzy jest wyceniona pomiędzy €3,000 – 5,000, gdy Perseusze są identycznie wyceniane. Podniósł by się chyba duży klangor, gdyby ktoś wykonał kilka tysięcy egzemplarzy którejś z rzeźb Katarzyny Kobro – czy wtedy jej prace równie sprzedawały się jak obecnie tj ok. €10,000? Każdy jednak ma prawo wydawać swoje pieniądze w dowolny sposób i nie mój to problem.

Porównanie numeracji falsa z obecnej aukcji (góra) z prawdziwą

Od kilku lat zaczęły pojawiać się na rynku francuskim oraz, jak donoszą mi korespondencji również na polskim, falsyfikaty rzeźb Igora Mitoraja, tych najbardziej popularnych i najlepiej się sprzedających. Są to oczywiście kiepskiej jakości Perseusze, były Aklepsiosy, są również Centuriony II. Nie ma znaczenia, że każda z prawdziwych została wykonana w ilości kilku tysięcy sztuk.

Obecnie na rynku widzę dwa bardzo złe odlewy prac naszego artysty: Centurion II oraz Perseusz. Centurion II został bardzo źle odlany i te braki widać porównując do jednego z 1,500 sztuk ‘prawdziwych’ rzeźb. Dodatkowo, numeracja rzeźby jest w innym miejscu, wybijana po partacku złymi numeratorami. Patynie warto się również przyjrzeć, bo jest ona niespotykana na tych 1,500 egzemplarzach. Pewne porównania są na załączonych fotografiach.

Podobnie sprawa ma się w stosunku do falsyfikatu (tak oceniam) Perseusza z tego samego domu aukcyjnego. Jest to zły odlew, źle spatynowany, ze złą numeracją oraz ze złym odciskiem nazwiska artysty. Warto by każdy przyjrzał się osobiście tej rzeźbie i porównał do jednego dobrego z 6,000 egzemplarzy. W tym przypadku nie pokazuję zdjęć porównawczych aby czytelnicy sami wyostrzyli sobie wzrok.


Igor Mitoraj. Peseusz – falsyfikat

Lot 442. Igor MITORAJ (1944-2014). Perseus. Blue-green patina bronze. Travertine base. Signed and numbered on 1000. Height excluding base: 38 cm. *Sold by designation (available at the showroom after the sale). Estimate €2,500 – 3,000. Carvajal. 09/27/25

Falsyfikatów przybywa jakby nie dość było tych rzeźb prawdziwych; są we Francji, są już też w Polsce. Do oceny prac Nikifora potrzebny jest p. Karski. W przypadku Perseusza wystarczą chyba oczy bo szczegóły nie powinny mylić. Należy mieć świadomość, że falsyfikaty są na rynku i należy być ostrożny. Mogą wylądować na Allegro a mogą w jakiejś polskiej galerii z dołączonym stamtąd “certyfikatem autentyczności” wraz z okazyjnie niską ceną.

Henryk Piątkowski (1853 – 1932)

Henryk Piątkowski. Horseback Messenger in the Village

Lot 1046. Piatkowski, Henryk (1853-1932). ‘Horseback Messenger in the Village’, oil on canvas, signed lower left, ornate frame, 60 x 90cm (w.f. 75 x 105cm), small defects to the paint surface at the edges, craquelure. Kendzia. 09/06/25. Sold €8,000

Henryk Piątkowski był bardzo dobrym historykiem i krytykiem sztuki. Sporo pisał i dzięki niemu wiemy wiele o polskich malarzach i wystawach. Chyba jednak mało malował bo jego prac na rynku jest tyle co prawdy w niektórych polskich katalogach. Scena rodzajowa z aukcji niemieckiej zadziwia swoimi rozmiarami płótna i wyraźną autorską sygnaturą. Koń jeźdźca charakteryzuje się wielkim zadem a zapiera sie przednimi nogami jak mój pies nogami gdy się go prowadzi do kąpieli. Obraz będzie sporą pociechą na polskim rynku. ‘Główki’ w jego wykonaniu były chyba lepsze.