
Na portalu artinfo.pl ukazało się krótkie podsumowanie polskiego rynku sztuki w 2025 roku (https://artinfo.pl/artinformacje/artinfo-oglasza-wyniki-rynku-sztuki-za-2025-rok). Firma ogłosiła „wypłaszenie trendu – obroty utrzymują na niezmienionym poziomie”. Inaczej mówiąc, stwierdzono pewną stabilizację rocznej sprzedaży choć ta zmalała o 4.9% (449 mln zł w 2024 vs 427.1 mln zł w 2025). Ciekawe jest, że przy spadku sprzedaży wzrosła zarówno ilość oferowanych na aukcjach obiektów o 9.8%, jak też liczba sprzedanych obiektów o 18.8% (2024 vs. 2025). Połączenie tych faktów budzi zainteresowanie.

Co spowodowało zatem ten spadek sprzedaży skoro tak znacznie zwiększyła się ilość obiektów na aukcjach oraz zwiększyła się liczba ich sprzedaży? Wyjaśnienia tego paradoksu nie podano i dlatego należy poszukać w ujawnionych liczbowych danych.
Przeliczając dane podane w artykule daje się zauważyć, że stosunek liczby obiektów sprzedanych do oferowanych wzrósł nieznacznie w 2025 roku, o 1.5% (Wykres 1).

Ten umiarkowany procentowy wzrost wylicytowanych obiektów był spowodowany dużym wysiłkiem pracy, tj. wystawieniem znacznie wyższej liczby obiektów w stosunku do 2024 roku (9.8%). To jednak nie doprowadziło do oczekiwanych efektów bo w sumie nastąpił spadek sprzedaży w 2025 roku o 4.9%.
Jak pogodzić te dane wzrostu skoro obroty się zmniejszyły? Opierając się na podanych liczbach, można wyliczyć średnią cenę obiektów wylicytowanych w 2024 i 2025 roku. Z podzielenia rocznej sumy sprzedaży przez ilość wylicytowanych obiektów wynika, że średnia cena wylicytowanego obiektu w 2024 wynosiła 21,401 zł, gdy w 2025 jedynie 17,140 zł (Wykres 2). Jest to wyraźny spadek cen o 19%.

Trudno teraz podtrzymać opinię, że ceny dzieł sztuki zawsze będą rosły skoro statystycznie potężnie spadły. Nie pomogło zwiększenie ilości aukcji o prawie 15% oraz zwiększenie ilości przedmiotów oferowanych na aukcjach o 9.8%.
Niewielki wzrost sprzedaży liczby obiektów (1.5%) przełożyl się nieoczekiwanie na znaczny 19% spadek ceny średniego obiektu. Być może rynek został w pewnym stopniu nasycony, być może klienci stali się bardziej wybredni i nie są już podatni na tezę o nieskończonym wzroście cen polskiej sztuki. Być może nie pojawiła się na rynku wystarczająca ilość obiektów z najwyższej półki lub też te obiekty nie znalazły zainteresowanych a może obiekty zostały zbyt wysoko wycenione i dlatego spadły z aukcji. Prawdopodobnie domy aukcyjne będą analizowały sytuację i zaproponują nową strategię w celu zwiększenia obrotów w 2026 roku. Niewątpliwie lepszą i pewniejszą inwestycją w 2025 roku od zakupu sztuki był zakup sztabki złota, której uncja pod koniec 2024 roku kosztowała ok $2,600 zaś pod koniec grudnia $4,380 (wzrost o 68%).
Polskie domy aukcyjne zwiększają ilość aukcji ale te oferty być może nie są już tak atrakcyjne dla przeciętnych klientów polskiej sztuki. Nie mam wątpliwości, że dobre prace dobrych artystów są i będą zawsze poszukiwane. Czy prace powielane typu Ułan karmiący konia, Młodość i starość, Perseusz, etc., nie opatrzyły się i czy nadal będą aż tak kupowane przez rozgrzane głowy? Być może zaczyna się okres wybrednego (wybredniejszego) klienta rozsądnie oceniającego wartość polskiej sztuki.
Nie wiem czy można mieć pełne zaufanie do danych sprzedaży podawanych przez domy aukcyjne. Ten problem był już dyskutowany wielokrotnie przez innych. Nie wystarczy podsumować aukcje, jak to robi artinfo.pl, lecz chciałoby się zobaczyć rzeczywiste dane sprzedaży przekazywane przez domy aukcyjne na formularzach do urzędu podatkowego. Te dwie liczby mogą być różne, gdyż fikcyjne sprzedaże, o których pisał wielokrotnie p. Miliszkiewicz, mogą nadal mieć miejsce.
W ubiegłym roku pojawiły się w polskiej prasie opinie o niezwykłym dynamiźmie polskiego rynku sztuki zajmującym 5 miejsce w świecie (np. https://art-everywhere.com/polski-rynek-sztuki-rosnie-najszybciej-w-europie-a-to-tworzy-wyjatkowe-mozliwosci-dla-kolekcjonerow-i-inwestorow/). Co mówią liczby? Nie podano jeszcze danych światowej sprzedaży za rok 2025, natomiast w roku 2024, roku dużych spadków, sprzedano na świecie za $57,5 miliardów. Szacuje się obecnie wstępnie, że sprzedaż w 2025 roku będzie wyższa. Porównując sprzedaż w Polsce 2024 roku (449 ml zł, ok $125 mln) do sprzedaży światowych wynika, że ta mocarstwowość to zaledwie 0.2% rynku. Szanujmy i kolekcjonujmy polską sztukę lecz nie przesadzajmy o światowej pozycji polskiego rynku.
Na marginesie, warto zastanowić się co stało się w 2025 roku z NFT-ami polskiej sztuki tak reklamowanymi w latach 2021/22. Sądzę, że osoby, które wtedy spekulacyjnie je kupiły przeklinają teraz brak rozwagi. Warto osobno przedyskutować co się wydarzyło na tym polu w ciągu minionych 4-5 latach. Pięć lat temu reklamowała NFT-y Desa-Unicum (np. https://desa.pl/pl/nft-sztuka-w-nowym-wymiarze/), reklamowała również Agra-Art (https://www.agraart.pl/nft/). Gdzie podziały się te zyski? Znane jest (cyniczne) powiedzenie: “Bulls make money, bears make money, pigs get slaughtered“, które ku rozwadze, dedykuję czytelnikom.
































