Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz (1860 – 1895)

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz. Kulak Driving a Wagon with Five Bolting Horses

Lot 1010. Stanislaw Ksawery Szykier-Siekierz (Polish, 1860-1895). Oil on Canvas, 19th C., ‘Kulak Driving a Wagon with Five Bolting Horses‘; H 24″ W 40″. Frame Size: H 32″ W 48.25″. Signed lower right and located Monachium (Munich). Winter landscape at dawn with a small village in the upper left. Central scene of a man driving a wagon and desperately trying to control his team of five horses. A lone figure drives a troika out from the village. Having a giltwood and gesso frame.  Provenance:Saks Galleries, Denver, CO, April 1956. Estimate $1,000 – 3,000. DuMouchelles. 12/19/25. Sold $30,000

Osoba nasiąknięta chyba rodzinnym bolszewizmem nazwała kułakiem woźnicę pędzącego wozu. Stanisław Szykier-Siekierz zmarł w wieku 35 lat, gdy poprzedni pokazany Wałodzimierz Łoś żył jedynie cztery lata dłużej. 150 lat temu ludzie generalnie żyli krócej a wygłodniali malarze marli czasami jak muchy. Nie było wtedy sponsoringu państwowego i żaden rząd nie fundował pensji artystom i nie kupował ich zardzewiałych wanien na wystawy. Artysta musiał się utrzymać wyłącznie ze swojej pracy. Stanisław Szykier był przykładem zapracowanego artysty malującego to czego oczekiwali kunsthandlerzy. Szykier potrafił malować szalejące w ruchu konie i ten styl podobał się wówczas kupującym. Dziw bierze, że ta czwórka zaprzężonych, pędzących koni nie tratuje się wzajemnie. ‘Kułak’, pijany czy trzeźwy, znał swój zawód i potrafił konie prowadzić do tego stopnia, że nawet luzak dotrzymywał tempa pozostałym. Obraz Szykiera z aukcji w DuMouchelle’s wygląda na ‘świeży’ na rynku, tj. chyba nie pojawił od chwili sprowadzenia go do Ameryki 150 lat temu a to cenią sobie kolekcjonerzy. Po usunięciu zółtego werniksu śnieg zalśni swoją białością i obraz odzyska swoje dawne barwy. Wiele osób dało nabrać się na niską wycenę, przypominającą Cyganów z Dusseldorfer Auktionhaus. W przypadku wyceny tego oleju grał brak wiedzy o Szykierze i generalnie trudności z wyceną, gdy nie ma jego prac na rynku. Wypada mi pogratulować nabywcy o ile jest to kolekcjoner a nie handlarz.

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz (1860 – 1895) w Desie-Unicum

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz. Winter ride, 1891. Oil/panel, 18 x 30 cm. Źródło: Desa-Unicum: https://desa.pl/en/art-auctions-results/19th-century-painting-and-the-munich-school-works-from-the-poli/stanislaw-ksawery-szykierz-siekierz/winter-ride-stanislaw-ksawery-szykier-siekierz/

Obraz przedstawiający dynamiczną scenę pędzących przez śniegi sanii zaprzężonych w cztery konie, rzadko pojawiającego się monachijczyka Stanisława Szykiera-Siekierza (1860 – 1895), który w dodatku żył zaledwie 35 lat, został sprzedany w Desie-Unicum zaledwie za 9,000 PLN (ca $2,500); https://desa.pl/en/art-auctions-results/19th-century-painting-and-the-munich-school-works-from-the-poli/stanislaw-ksawery-szykierz-siekierz/winter-ride-stanislaw-ksawery-szykier-siekierz/. Do opisu obrazu został dołączony niezwykle długi życiorys artysty, co trzeba przyznać w tym przypadku jest plusem, bo tylko wytrawni kolekcjonerzy znają nazwisko tego monachijczyka. Zatrzymałem się jak zwykle nad opisem proweniencji. Przeczytałem w katalogu Desy, że ten obraz został sprzedany w USA w 2021 roku.

Proweniencja podana w katalogu Desy.

Obraz pochodzący z USA, łatwo można odszukać w katalogach amerykańskich. Poniżej jego fotografia pochodząca z katalogu firmy Nadeau’s Auction Gallery.

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz. Horses pulling sleigh in the snow. Oil on panel, 7 3/4″ x 12″. Zódło: https://www.liveauctioneers.com/item/94599539_ksawery-szykier-horses-pulling-sleigh-in-the-snow-windsor-ct

Ciekawi mnie czy zarząd Desy-Unicum nie zatrudnia swoich pracowników z jakiejś łapanki. Te dwa obrazy są bowiem różne. Wystarczy papatrzeć na konie. Na jednym z nich wszystkie z nich są maści białej, na drugim są maści kasztanowej. To chyba wystarczy. Wymiary obrazów są podobne a jednak różne (18 x 30 cm vs. 19.7 x 27 cm) co w tym przypadku jest drobiazgiem. Boli mnie ta niedbałość Desy, która jest funkcją chyba jej pośpiechu w przygotowaniu aukcji oraz słabych i niedbałych ekspertów tam pracujących jak też ich zwierzchników. Należy być rzetelnym w każdym calu aby biznes dobrze się kręcił. Przyjmuję, że pomyłki mogą przydarzyć się każdemu lecz podając źródło proweniencji należy choćby je odszukać i rzucić na nie okiem. Stanisław Szykier-Szykierz popełniał podobno repliki i sprzedawał je dość szybko swoim kinsthandlerom, a te lądowały nawet w USA. Obecność dublerów nie jest niespodzianką. Jednak należy zwrócić uwagę i podkreślić, że obraz sprzedany w domu aukcyjnym Nadeau’s został pierwotnie kupiony przez założyciela jednej z największej amerykańskiej kompanii General Electric, co stanowi sporą nobilitację tego płótna. Biedni eksperci z Desy nie przeczytali opisu bo przy odrobinie trzeźwości umysłu może by jakaś lampka w głowie się zapaliła. Również, Desę mogłaby zastanowić cena sprzedaży w USA ($7,500). Dlaczego zatem w Warszawie wyceniono ten obraz znacznie niżej i sprzedano za równowartość ok $2,500? Jakiż to głupi handlarz by sobie pozwolił na taką stratę interesu?

W Desie nie znalazł się nikt kto by krytycznie przyjrzał się obu pracom. Jak można być tak niedbalym? Patrząc na sygnatury, myślę, że obraz sprzedany w USA został namalowany wczesniej od obrazu z Desy. Może nasuwać się oczywiście niektórym przypuszczenie (w które sam nie wierzę), że obraz w Desie jest kopią wykonaną przez inna osobę, nie Szykiera. Nie widziałem jednak obu prac i nie mogę zdać się na ekspertów Desy bo popełniają bezrozumne błędy. Należy w tej sprawie skontaktować się z prawdziwymi historykami sztuki, znającymi się na szkole monachijskiej i twórczości Szykiera-Siekierza a w żadnym wypadku nie pukać obecnie do drzwi Desy. Stąd nauka jest dla żuka, że w domach aukcyjnych i galeriach nurtu Wisły od Krakowa przez Warszawę do Sopotu nie wolno ufać opisom katalogów. Należy samemu dochodzić prawdy, wątpiąc w słowo tam podsunięte na skutek braku wiedzy połączonego z niechlujnością. Na tle obrazu Szykiera dedykuję Desie-Unicum nieznane tam słowo ‘blunder’.

Sygnatura-obraz w Nadeau’s
Sygnatura-obraz w Desie-Unicum

PS. Znajomy wytłumaczył mi z uśmiechem, że w gwarze jidisz słowo ”Szykier” oznacza ‘pijak’.

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz (1860 – 1895)

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz. Winter scene oil on canvas of horse drawn sled in the snow

Lot 113. Ksawery Szykier, Poland (1860-1895). Winter scene oil on canvas of horse drawn sled in the snow, mounted in ornate gilt carved wood frame with some open work, bronze label on front, signed lower right. Measures 34″H x 51.5″W framed; 21″H x 39″W visual. Condition: good condition, please see all photos. Contact AAG for more detailed information if needed. AAG is not responsible for any errors or omissions to any lots. All sales are final and sold as is. Estimate $1,500 – 2,000. Abington Auction Gallery. 01/29/25. Sold $19,000

Sygnatura

By to największy i chyba najlepszy obraz Stanisława Szykiera-Siekierza jaki widziałem. Spodziewałem się wysokiej licytacji i nieco się zawiodłem. Obraz, który można śmiało porównać do prac Alfreda Wierusza-Kowalskiego został sprzedany za fragment wartości jego prac ($19,000). Można dodać, że Szykier w zasadzie malował maleńkie prace, często używając cienkiego pędzelka do oddania drobiazgowych detali. Potrafił oddać ruch koni jak mało kto i w dodatku te konie nie są zawieszone w powietrzu lecz twardo gonią po ziemi. Obraz z aukcji należy do niewielu prac o dużych wymiarach i generalnie do niewielu jego olejów, które dochowały się do naszych czasów. Warto zauważyć, że artysta żył jedynie 35 lat. Stąd ta rzadkość i gorączka jaką powoduje rzadkie pojawienie się jego oleju na rynku.

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz (1860 – 1895)

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz. Horses pulling sleigh in the Snow

Lot 556. Ksawery Szykier “Horses pulling sleigh in the Snow” oil on panel signed lower right Szykier Siekiarz. Provenance: Charles Albert Coffin, Founder of General Electric who lived at Portledge Estate in New York to his granddaughter Barbara Childs Lawrence, present owner. Starting $1,200. Estimate $2,500 – 4,500. Nadeau’s Auction Gallery. 01/01/21. Sold $7,500

Myślę, że o Stanisławie Ksawerym Szykierzu-Siekierzu kolekcjonerzy prac Chmielińskiego i Gędłka niewiele wiedzą bo i skąd mieliby wiedzieć skoro zbierają badziewie. Prac malarskich tego artysty, monachijczyka z krwi i kości, nie ma praktycznie rynku i nie było za jego życia (bardzo krótkiego). Wszystko rozdchodziło się poprzez niemieckich kunsthandlerów, sporo do Ameryki i tam można je częściej spotkać (raz na 10 lat) niż w Europie. W dodatku, jego prace były małe wymiarami i nie pasują ‘nad kanapę’ (tzw. sofa size), malarstwo jednak jest przednie, co widać na załączonej fotografii. W opisie podana jest proweniencja: właścicielem był założyciel General Electric (!!!), później jego wnuczka a to jest ma swoją wagę. Warto zwrócić uwagę na naprawdę bogatą ramę, dobrze dobraną do tej pracy. Firma aukcyjna zapomniała podać wymiary pracy, ale to drobiazg na jaki nikt nie będzie zwracał uwagi w czasie licytacji.

Stanisław Ksawery Szykier-Siekierz. Horses pulling sleigh in the Snow

Z jakiej grupy etnicznej pochodził malarz o którym niewiele wiadomo? W żydowskiej gwarze jidisz słowo szykier tłumaczy się podobno na nasze jako ‘pijak’. Nie mam co prawda żadnych znajomych posługujących się tą gwarą, lecz dawno temu, w rozmowie o polskim malarstwie z jednym z przedstawicieli naszych ‘starych braci w wierze’, zostało mi to przekazane z uśmiechem w kontekście Szykiera bo chyba nie moim(?). Myślę jednak, że Ksawery Szykier pochodził ze starej szlacheckiej polskiej rodziny. Występuje bowiem w herbarzach nazwisko Szykier z herbem ‘Siekierz’ i tak trzeba go umiejscowić. Może pan K.K. (zaglądający czasami na te łamy) mógł to potwierdzić? Nie wiem doprawdę dlaczego uważa się, że Szykier to nazwisko a Siekierz to jedynie pseudonim. Artysta sygnował swoje prace Szykier-Siekierz.

Po śmierci artysty, jego matka zorganizowała 1895 roku, lub rok później, wystawę prac syna (w Łodzi?) i może są jakiejś jej ślady (katalogi) z nią związane ale nie potrafiłem do nich dotrzeć. Generalnie, brakuje informacji biograficznych o tym malarzu.

W sumie, tę pracę z aukcji, biorąc pod uwagę rzadkość nazwiska, rzetelność malowania i proweniencję, określam pieszczotliwie ( ze względu na wymiary) jako cymesik.

Jako odprysk związany z tą aukcją pojawił się wątek pochodzenia szlacheckiego malarza i jego herbu, czyli Szykier herbu Siekierz. Z moich poszukiwań wynika, że herb Siekierz istniał (istnieje) i opis jaki znajduje się w Herbarzu polskim Kaspra Niesieckiego, wydanym w 1841 podaję poniżej:

Dodam, że w informacjach zawartych w Wikipedii (zaznaczam jednak mocno, że nie jest to dla mnie wiarygodne źródło naukowe), znajdziemy w haśle omawiającym herb ‘Siekierz’ nazwisko Szykier: https://pl.wikipedia.org/wiki/Siekierz. Bardzo mozliwe, że Szykierzowie (szlachta litewska) miała ten herb. Te moje uwagi są jednak uwagami laika i dlatego uważam, że potrzebna jest porządna kwerenda by tę sprawę wyjaśnić w sposób rzetelny. (01/02/21)