Polsk rynek sztuki i ekspercki nie jest uregulowany. Nie ma oficjalnego zawodu eksperta w kwestii oceny autentyczności dzieł sztuki, ani też oficjalnego i wymaganego modelu ekspertyzy. W ramach doktoratu z nauk prawnych ten model opracowałem; opisałem, jak proces badań dzieł sztuki – głównie dla obrazów – powinien przebiegać.
Transakcje kupna i sprzedaży to rynek prywatny. Dlatego tylko od sprzedających i kupujących zależy, czy interesujące ich obiekty będą poddawane weryfikacji. Warto pamiętać o tym, że sprzedający, chcąc mieć dodatkowy dokument uwiarygadniający pochodzenie dzieła, zatrudniają własnych ekspertów, zwykle historyków sztuki, i przedstawiają tylko ekspertyzy potwierdzające autentyczność. Dlatego w razie wątpliwości zainteresowani nabyciem dzieła powinni zlecić przeprowadzenie badań przez wybranego przez siebie eksperta.
Kolejnym problemem rynku sztuki w Polsce jest zupełny brak mechanizmów usuwania z rynku wykrytych falsyfikatów. Takie mechanizmy nie działają nawet na poziomie prawa karnego (poprzez orzeczenie przepadku mienia z przestępstwa). Rynek sztuki niestety działa w ten sposób, że jeśli podczas próby sprzedaży ktoś się dowie, że jego obraz to podróbka, zachowa go przez pewien czas, a potem spróbuje sprzedać gdzie indziej.
Jest tez kolejny głos wołającego na puszczy, czyli głos Janusza Miliszkiewicza opublikowany w Rzeczpospolitej:
Janusz Miliszkiewicz
Miłego czytania bo zagraniczny rynek aukcyjny ruszy dopiero w sierpniu. Czy ja też ruszę?
Bardzo słodka scenka rodzajowa w których specjalizował sie Karol Witkowski, polski malarz, uczeń Matejki, późniejszy emigrant do USA, odnoszący tam sukcesy i publikujący swoje prace w różnych czasopismach. Dużo lepiej moim zdaniem przetrwały jego scenki rodzajowe z dziećmi z marginesu ulicznego, psocące, bawiące się. Obecnie zainteresowanie pracami Witkowskiego jest stosunkowo małe a ceny scylują około $1,000, choć oczekiwania (estymacja) bywa dużo wyższa. Na blogu pokazałem już wiele jego prac, warto się z nimi zapoznać bo to tez kawałek historii polskiego malarstwa. Trzeba przyznać, że udało się Witkowskiemu znaleźć miejsce w swoim zawodzie w USA mógł z tego żyć. Gdyby usunąć w jakiś sposób z obrazu kurę to można by nazwać pracę ‘Boy with chicks’ i taki dwuznaczny tytuł mógłby wywołać spore zainteresowanie.
Lot 264. Karol D. Witkowski “Boy with Hen and Chicks” 19th Century Oil Painting. One oil on canvas painting of a young boy in a dark blue coat and a red hat. He kneels down on the ground to play with a hen and several chicks outside. His head is in profile, facing the chickens at the right. A forest is painted in the background. Karol (Karl) D. Witkowski (1860 -1910) was a Polish-American portraitist and genre painter who painted scenes of daily life in America. Estimate $4,000 – 6,000. Gallery 332. 08/22/24. Passed at starting $1,500
Otrzymałem kopię artykułu “Sztuka nabywana przez zasiedzenie” opublikowanego wczoraj w Rzeczpospolitej (21 sierpnia) autorstwa Romana Kaczkowskiego. Warto przeczytać i zrozumieć konsekwencje wynikające z kupienia dzieł sztuki mających wadę legalności ich nabycia. Artykuł publikuję bez zgody autora i wycofam go na jego żądanie zostawiając jedynie link: https://www.rp.pl/rzecz-o-prawie/art40987321-roman-kaczkowski-sztuka-nabywana-przez-zasiedzenie.
Roman Kaczkowski: Sztuka nabywana przez zasiedzenie
Nabycie własności dzieła sztuki przez zasiedzenie bywa skomplikowane i wymaga spełnienia formalności.
Choć zasiedzenie najczęściej dotyczy nieruchomości, coraz częściej w ten sposób nabywa się dzieła sztuki.
Zasiedzenie, zgodnie z polskim kodeksem cywilnym, to sposób nabycia własności rzeczy ruchomej lub nieruchomości poprzez długotrwałe posiadanie, w dobrej lub złej wierze. Dla nieruchomości, posiadanie w dobrej wierze wynosi dwadzieścia lat, a w złej trzydzieści lat. Dla rzeczy ruchomych, takich jak dzieła sztuki, okres ten jest inny.
W praktyce, zasiedzenie dzieł sztuki może dotyczyć przypadków, gdy:
– Rodzina posiada dzieła od pokoleń, np. obraz od lat wisi na ścianie w jej domu, a ona nie ma dokumentów potwierdzających jego legalne nabycie.
– Odnaleziono „skarb”, np. dokonano przypadkowego odkrycia na strychu, a po latach okazuje się ono cennymi dziełami sztuki.
– Chodzi o dzieła zaginione w czasie wojny – po drugiej wojnie światowej wiele dzieł sztuki zostało zagubionych lub przejętych. Często obecni posiadacze nie są w stanie udokumentować legalności ich nabycia.
Nabycie własności dzieła sztuki przez zasiedzenie. Warunki prawne do spełnienia
Kluczowym elementem zasiedzenia jest nieprzerwane posiadanie dzieła sztuki przez określony czas. W przypadku rzeczy ruchomych, takich jak dzieła sztuki, okres ten wynosi trzy lata, jeśli posiadacz jest w dobrej wierze, a dziesięć lat w przypadku złej wiary.
Długotrwałe posiadanie oznacza, że zainteresowany musi mieć dzieło sztuki w swoim posiadaniu przez cały wymagany okres bez przerwy. Oznacza to, że musi sprawować nad nim faktyczną kontrolę i traktować je jak własne. Przerywanie posiadania, na przykład poprzez przekazanie dzieła komuś innemu, wyklucza możliwość zasiedzenia. Warto również podkreślić, że posiadanie musi być ciągłe – okresowe przechowywanie dzieła w magazynie, gdzie nikt nie ma do niego dostępu, może podważyć powyższy wymóg.
Posiadanie w dobrej wierze oznacza, że posiadacz jest przekonany, iż ma prawo do posiadania rzeczy. Dobra wiara jest subiektywną przesłanką, opartą na wewnętrznym przekonaniu o legalności posiadania.
Przykładem dobrej wiary może być sytuacja, w której osoba nabyła dzieło sztuki od renomowanego sprzedawcy, mając wszelkie dokumenty potwierdzające legalność transakcji, nie wiedząc o wcześniejszych roszczeniach innych osób.
Zła wiara oznacza natomiast, że posiadacz wie, że jego posiadanie jest bezprawne. Może to być sytuacja, w której osoba nabywa dzieło sztuki, mając świadomość, że pochodzi ono z kradzieży lub jest obiektem sporu prawnego. Nawet jednak w złej wierze możliwe jest zasiedzenie dzieła sztuki, ale wymagany okres posiadania jest wtedy dłuższy.
Sam proces zasiedzenia dzieł sztuki jest skomplikowany i wymaga spełnienia wielu formalności. Właściciel musi złożyć wniosek do sądu o stwierdzenie zasiedzenia. Niezbędne jest udowodnienie nieprzerwanego posiadania przez wymagany okres oraz wyjaśnienie okoliczności nabycia danej pracy/kolekcji. Pierwszym krokiem jest złożenie odpowiedniego wniosku do sądu, w którym posiadacz przedstawia dowody, które mogą potwierdzić nieprzerwane posiadanie przez niego dzieła sztuki. Następnie sąd rozpatruje wniosek, bada przedstawione dowody i wydaje decyzję o zasiedzeniu.
Są znane, medialne przypadki
Jednym z najbardziej znanych przypadków międzynarodowych jest odkrycie w 2012 roku ogromnej kolekcji dzieł sztuki u Corneliusa Gurlitta, niemieckiego kolekcjonera. Liczyła ona około 1,5 tys. dzieł, zawierała prace takich mistrzów jak Picasso, Matisse czy Chagall. Większość z tych dzieł była uważana za zaginioną od czasów drugiej wojny światowej.
Gurlitt twierdził, że wszystkie dzieła odziedziczył po swoim ojcu, który był handlarzem sztuki współpracującym z nazistami. Po jego śmierci rozpoczęła się skomplikowana procedura prawna, mająca na celu ustalenie, które z dzieł mogą zostać zasiedzone przez niego lub jego spadkobierców, a które powinny wrócić do prawowitych właścicieli lub ich potomków.
W Polsce również toczyło się wiele spraw związanych z zasiedzeniem dzieł sztuki pochodzących z okresu drugiej wojny światowej. W 2018 roku media szeroko relacjonowały sprawę dotyczącą kolekcji sztuki z Muzeum Narodowego w Warszawie.
Kilka dzieł, uznanych za zaginione, zostało odnalezionych w prywatnych kolekcjach i domach aukcyjnych. Posiadacze tych dzieł argumentowali, że nabyli je w dobrej wierze na rynku sztuki, często nie mając pojęcia o ich wcześniejszej historii. Sprawy te często kończą się w sądach, gdzie badane są dokumenty, świadectwa i okoliczności nabycia dzieł sztuki.
Autor jest ekspertem rynku sztuki, ARX Gallery
Nie jestem prawnikiem lecz prawo to wygląda bardzo groźnie dla kolekcjonerów. W uproszczeniu, wystarczy włamać się do domu i okraść cudzą kolekcję. Następnie należy sprzedać ją pokątnie i nowy nabywca przechowując kradzione dzieła sztuki w domu przez okres 3 lub 10 lat staje sie ich nowym właścicielem …obawaiając się teraz, co może być zabawne, ich kradzieży przez innych. Polskie zreformowane sądy będą wydawały zawsze sprawiedliwe i bardzo mądre decyzje (sarkazm mój) i, znając przykłady z ostatniego okresu, o to się nie obawiam. Nie wiem od kiedy to prawo działa ale będzie miało wpływ na zakupy rynkowe.
Ciekawa sytuacja może zaistnieć w polskich muzeach, gdzie pełną inwentaryzację przeprowadza się pewnie raz na pokolenie. Nadal jedynie drobny ułamek zbiorów tam zgromadzonych jest zdigitalizowany i udostepniony właścicielom on-line, czyli społeczeństwu. Z muzeów w Rosji ginęły i giną antyki. Czy podobną sytuację można sobie teraz wyobrazić w Polsce świetle tak liberalnego prawa?
Inną sprawą uświadomioną mi przez czytelnika jest możliwość wypłynięcia na rynek prac przechowywanych w magazynach domów aukcyjnych, prac bez pochodzenia lub z szemranym pochodzeniem. Po upływie 10 lat możemy mieć już zalegitymizowaną sprzedaż dzieł sztuki z obecnym defektem własności.
Czy w świetle polskiego prawa restytucja prac zaginionych, czy ukradzionych w czasie wojen będzie możliwa? Może dlatego ministerstwo kultury rozwiązało dział restytucji o czym pisałem wczoraj?
Jak by nie patrzeć, polski rząd legitymizując kradzież dzieł sztuki źle zapisze się w historii. Być może kryje się za tym prawem coś jeszcze innego, czego nie widzę a co wkrótce wypłynie.
Niewiele prac tej cenionej portrecistki zachowało się. Większość spłonęła w Powstaniu Warszawskiem. Znakomity “Pocałunek znajduje się w MN w Warszawie (fot. poniżej). Na współczesnym rynku antykwarycznym dominują chyba jej kwiatowe martwe natury oraz portrety.
Irena Łuczyńska-Szymanowska.Pocałunek. Olej, płótno, 100 x 146 cm. MN w Warszawie
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zlikwidowało Departament Restytucji Dóbr Kultury. – Ta decyzja nie licuje z powagą państwa polskiego – komentuje prof. Jerzy Miziołek.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zlikwidowało Departament Restytucji Dóbr Kultury, który zajmował się odzyskiwaniem dzieł sztuki zagrabionych z Polski m.in. przez Niemców podczas II wojny światowej. Funkcje, które pełnił zostały rozparcelowane pomiędzy inne komórki resortu.
Departament Restytucji Dóbr Kultury zlikwidowany. “Ktoś kieruje z tylnego siedzenia”
O decyzji MKiDN kultury Konrad Mędrzecki rozmawiał w Radio Wnet z historykami sztuki prof. Joanną M. Sosnowską i prof. Jerzym Miziołkiem.
Prof. Sosnowska wyraziła zaskoczenie, ponieważ agenda ds. odzyskiwania dzieł sztuki działała w ramach resortu kultury od 30 lat. – Rządy się zmieniały, a ta komórka rosła w siłę, stawała się coraz bardziej operatywna […] i dwa lata temu stała się departamentem – powiedziała naukowiec, dodając, że wielu ludzi jest tą wiadomością wstrząśniętych, a Ministerstwo nie odpowiedziało, dlaczego zapadła taka decyzja.
Prowadzący przekazał, że MKiDN nie skorzystało z zaproszenia do studia celem porozmawiania o sprawie, tłumacząc to natłokiem zajęć i wskazując, że decyzja została podjęta w związku z trwającą restrukturyzacją.
– Przykro mi to mówić, ale Pani Minister Hanna Wróblewska jest osobą niesamodzielną – oceniła prof. Sosnowska, argumentując, że Wróblewska, która jest historykiem sztuki, sama nie podjęłaby takiej decyzji. – Ona jest osobą niepartyjną. Ktoś kieruje tym wszystkim z tylnego siedzenia i była to decyzja typowo polityczna, podjęta po wizycie Minister kultury Niemiec, która wizytowała MKiDN. I po niedługim czasie została podjęta taka decyzja. […] W ogólnym ujęciu ta decyzja wpisuje się w trend cancel culture – likwidacji kulturowego zaplecza, dziedzictwa – powiedziała Sosnowska.
Prof. Miziołek: Decyzja MKiDN nie licuje z powagą państwa polskiego
Prof. Jerzy Miziołek zgodził się, że Departament Restytucji był agendą szczególną. Przywołał w tym kontekście słowa Churchilla, który poproszony w trakcie wojny o ograniczenie wydatków na kulturę, zapytał – czego w takim razie będziemy bronić? – Kultura jest jestestwem polskiego narodu – dodał.
Historyk wyraził zaskoczenie wobec sposobu działania Ministerstwa. – Wszystko się dzieje latem, po cichu, o wizycie niemieckiej minister prawie się nie mówi i nagle dowiadujemy się, że znika departament – zwrócił uwagę. Jak dodał, w sytuacji dokonywania po cichu, bez dyskusji ze środowiskiem, czegoś na tak istotny temat, tak bolesny dla Polaków, to mamy do czynienia przynajmniej z nieuczciwością.
Prof. przypomniał, że Polska została przez Niemców ograbiona na masową skalę i potrzeba rewindykacji nieodzyskanych dzieł sztuki, wciąż pozostaje aktualna. Ocenił zatem decyzję MKiDN jako okropną i obrażającą środowisko badaczy, muzeologów, historyków sztuki, ale i nację polską. Podkreślił, że agenda działała coraz bardziej skutecznie i zamykanie jej nie licuje z powagą dużego państwa, jakim jest Polska.
Naukowiec podkreślił, że jest za dialogiem z Niemcami, ale wszystko musi być załatwiane w wyniku dialogu, a nie traktowania Polski jako podrzędnego kraju bez znaczenia. – Jeśli my poddamy się takiemu dyktatowi, to nie będziemy nawet trzecim kołem u wozu Unii Europejskiej, tylko będziemy krajem, który się nie liczy, bo po prostu nie ma własnego zdania – powiedział prof. Miziołek.
Ja mogę zrozumieć, że rząd Tuska nienawidzi poprzedni rząd do ostatniej swojej komórki mózgowej, i nic mi do tego. Jednak działanie na niekorzyść Polski stało się tak jawne, że nawet w PAC jest już miejsce na politykę krajową.
Trochę nietypowy obraz Kazimierza Pulaskiego. Artysta ten malował prace o podobnej tematyce do swojego kuzyna Wojciecha Kossaka jak też pomagał mu w podmalówkach obrazów. Zaliczany jest ‘monachijczyków’ lecz na tym obrazie z ok 1909 roku artysta odpoczął od tematyki końskiej czy bitewnej i podjął się malowania drobiu na tle podmokłego krajobrazu. Ciekawe byłoby zobaczyć ten obraz w naturalnej kolorystyce – może ocalał?
Malarz i rzeźbiarz, uczeń m.in. Wyspiańskiego, Axentowicza, Fałata, Laszczki. Dłaugo żył i tworzył a jego prac praktycznie nie ma na rynku. “Kobieta z czarą” to obraz z ok. 1922 roku. Warto szukać prac, warto poznać niezwykły życiorys.