Departament ds. odzyskiwania zagrabionych dóbr kultury zlikwidowany. “Ktoś kieruje z tylnego siedzenia”

Ważny artykuł w Do Rzeczy z 13 sierpnia: https://dorzeczy.pl/kultura/622556/departament-restytucji-dobr-kultury-zlikwidowany.html. Podaję z opóźnieniem dzieki dziejszemu listowi czytelnika. Nawet patrząc z daleka, trudno jest zrozumieć głupotę rzadu Tuska. Treść artykułu:

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zlikwidowało Departament Restytucji Dóbr Kultury. – Ta decyzja nie licuje z powagą państwa polskiego – komentuje prof. Jerzy Miziołek.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zlikwidowało Departament Restytucji Dóbr Kultury, który zajmował się odzyskiwaniem dzieł sztuki zagrabionych z Polski m.in. przez Niemców podczas II wojny światowej. Funkcje, które pełnił zostały rozparcelowane pomiędzy inne komórki resortu.

Departament Restytucji Dóbr Kultury zlikwidowany. “Ktoś kieruje z tylnego siedzenia”

O decyzji MKiDN kultury Konrad Mędrzecki rozmawiał w Radio Wnet z historykami sztuki prof. Joanną M. Sosnowską i prof. Jerzym Miziołkiem.

Prof. Sosnowska wyraziła zaskoczenie, ponieważ agenda ds. odzyskiwania dzieł sztuki działała w ramach resortu kultury od 30 lat. – Rządy się zmieniały, a ta komórka rosła w siłę, stawała się coraz bardziej operatywna […] i dwa lata temu stała się departamentem – powiedziała naukowiec, dodając, że wielu ludzi jest tą wiadomością wstrząśniętych, a Ministerstwo nie odpowiedziało, dlaczego zapadła taka decyzja.

Prowadzący przekazał, że MKiDN nie skorzystało z zaproszenia do studia celem porozmawiania o sprawie, tłumacząc to natłokiem zajęć i wskazując, że decyzja została podjęta w związku z trwającą restrukturyzacją.

– Przykro mi to mówić, ale Pani Minister Hanna Wróblewska jest osobą niesamodzielną – oceniła prof. Sosnowska, argumentując, że Wróblewska, która jest historykiem sztuki, sama nie podjęłaby takiej decyzji. – Ona jest osobą niepartyjną. Ktoś kieruje tym wszystkim z tylnego siedzenia i była to decyzja typowo polityczna, podjęta po wizycie Minister kultury Niemiec, która wizytowała MKiDN. I po niedługim czasie została podjęta taka decyzja. […] W ogólnym ujęciu ta decyzja wpisuje się w trend cancel culture – likwidacji kulturowego zaplecza, dziedzictwa – powiedziała Sosnowska.

Prof. Miziołek: Decyzja MKiDN nie licuje z powagą państwa polskiego

Prof. Jerzy Miziołek zgodził się, że Departament Restytucji był agendą szczególną. Przywołał w tym kontekście słowa Churchilla, który poproszony w trakcie wojny o ograniczenie wydatków na kulturę, zapytał – czego w takim razie będziemy bronić? – Kultura jest jestestwem polskiego narodu – dodał.

Historyk wyraził zaskoczenie wobec sposobu działania Ministerstwa. – Wszystko się dzieje latem, po cichu, o wizycie niemieckiej minister prawie się nie mówi i nagle dowiadujemy się, że znika departament – zwrócił uwagę. Jak dodał, w sytuacji dokonywania po cichu, bez dyskusji ze środowiskiem, czegoś na tak istotny temat, tak bolesny dla Polaków, to mamy do czynienia przynajmniej z nieuczciwością.

Prof. przypomniał, że Polska została przez Niemców ograbiona na masową skalę i potrzeba rewindykacji nieodzyskanych dzieł sztuki, wciąż pozostaje aktualna. Ocenił zatem decyzję MKiDN jako okropną i obrażającą środowisko badaczy, muzeologów, historyków sztuki, ale i nację polską. Podkreślił, że agenda działała coraz bardziej skutecznie i zamykanie jej nie licuje z powagą dużego państwa, jakim jest Polska.

Naukowiec podkreślił, że jest za dialogiem z Niemcami, ale wszystko musi być załatwiane w wyniku dialogu, a nie traktowania Polski jako podrzędnego kraju bez znaczenia. – Jeśli my poddamy się takiemu dyktatowi, to nie będziemy nawet trzecim kołem u wozu Unii Europejskiej, tylko będziemy krajem, który się nie liczy, bo po prostu nie ma własnego zdania – powiedział prof. Miziołek.

Ja mogę zrozumieć, że rząd Tuska nienawidzi poprzedni rząd do ostatniej swojej komórki mózgowej, i nic mi do tego. Jednak działanie na niekorzyść Polski stało się tak jawne, że nawet w PAC jest już miejsce na politykę krajową.

6 thoughts on “Departament ds. odzyskiwania zagrabionych dóbr kultury zlikwidowany. “Ktoś kieruje z tylnego siedzenia”

  1. Z linku, który Pan podał wynika, że to gazeta Do Rzeczy, nie Rzeczypospolita. Przykre info o likwidacji “Departamentu Restytucji Dóbr Kultury w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego”. Czy możemy coś zrobić?

    Serdecznie pozdrawiam, Łucja

    • Dziękuję. Już poprawiłem tytuł gazety.
      Co można zrobić? Chyba nagłaśniać i eksponować tę zdradę polskiego interesu a może nawet i stanu.

  2. „Działania restytucyjne są ważnym obszarem działalności MKiDN i nadal będą prowadzone. Wszystkie kompetencje i projekty zostały zachowane, a działania będą rozwijane. Dzięki włączeniu kompetencji Departamentu Restytucji Dóbr Kultury jako wydziału Departamentu Dziedzictwa Kulturowego, który zajmuje się m.in. nadzorem nad muzeami, nastąpi wzmocnienie współpracy z ww. jednostkami, co będzie mieć wpływ na usprawnienie procesu przekazywania odzyskanych dzieł sztuki podmiotom, które je utraciły. Współpraca w obszarze wspólnego departamentu będzie mieć odzwierciedlenie w efektywnym zarządzaniu procesami, które powiązane są z szeroko pojętą restytucją. Związki zawodowe, które funkcjonują w resorcie zostały poinformowane o przeprowadzonych zmianach”. Wiecej informacji mozna znalezc w ponizszym artykule: https://pressmania.pl/likwidacja-departamentu-w-mkidn-usprawni-proces-odzyskiwania-zrabowanych-przez-niemcow-skarbow-ii-rp/

    • Podobno, w ostatnich latach działania działu restytucji były bardzo sprawnie prowadzone i nie było żadnej potrzeby jego likwidacji. Należało bić brawa za aktywność i sukcesy gdy się czytało o kolejnych odzyskanych działach sztuki, zwłaszcza z terenów Niemiec. Pod wpływem oburzenia w polskiej prasie ministerstwo kultury podkuliło obecnie ogon i jak widać przywróciło dość szybko ten dział pod innym szyldem. Ciekawe jest czy skład osobowy pozostał ten sam czy też ma nowego ‘komisarza’.

      Zakładam, że ten dział został zlikwidowany, być może nawet na polecenie Tuska, jak jest sugerowane w polskiej prasie, po czym na skutek protestów, bardzo, bardzo złej ogólnopolskiej prasy, został przywrócony w innym departamencie. Dlaczego zatem od razu nie odszczekano tej decyzji lecz dopiero po ponad tygodniu? Dlatego, że pewnie były plany całkowitej likwidacji tego działu…ale się nie powiodły na skutek oczywistych protestów. Być może nawet ta decyzja likwidacji nie miała poparcia wśród tej szerokiej koalicji obecnie rządzącej. Inną obserwacją stanowi przekonanie się jaką marionetką jest ta ‘ministra’ kultury.

  3. Przykra wiadomość , nasz polskojęzyczny rząd nie podjąłby takiej decyzji bez namaszczenia Pana Donalda, który jak wiemy puszcza oko w stronę naszych zachodnich sąsiadów.
    Podążając tropem kolejnych artykułów takich jak wczorajszy w gazecie ,,Rzeczpospolita” zatytułowany ,,Sztuka nabywana przez zasiedzenie ” już wiemy że szykuje się skok na kasę.

    Co do rzekomych przenosin Departament ds. odzyskiwania zagrabionych dóbr kultury do innego resortu -jak dla mnie jest tak wiarygodne jak te 100 konkretów na pierwsze 100 dni rządzenia – political fiction.

    J.W

    • P. Wróblewska, minster kultury i sztuki, dwoi się i troi by odszczekać pierwotna decyzję, udając, że takiej nie było. Nawet na Linkedin zamieściła uwagi, że nic sie nie stało (“Nic się nie zmieniło”) a grupa już 45 głupców polubiła jej wpis kciukiem w górę, zamiast paluszkiem środkowym

Leave a reply to lucyf13 Cancel reply