Karol Czaplicki – Krakus na koniu. Rzeźba w srebrze wg. Juliusza Kossaka

Karol Czaplicki. Krakus na koniu, 1904

Los 605502. Reiter mit Zigarre / A horseman with cigar, Karl Czaplicki, Krakau, um 1910. Material: Silber 750/000, Gold, Rubin. Punzierung: Diana-Marke, Meistermarke. Maße: 26 x 31 x 12,5 cm. Gewicht: 2335 g. Zustand: gut. Strating €3,400. Auktionshaus Schwab. 07/26/25. Sold €6,500

Niezykle interesującą rzeźbę w srebrze autorstwa krakowskiego jubilera Karola Czaplickiego wystawił na sprzedaż niemiecki dom aukcyjny Auktionshaus Schwab. Karol Czaplicki to dobrze znane nazwisko jubilera którego zakład został założony w 1885 roku i trwał w okresie międzywojennym. Zakład mieścił się na Placu Mariackim 1 a później na Rynku Głównym. Rys biograficzy o Czaplickim został opublikowany na blogu przez Alicję Lisak w rozdziale o sklepach jubilerskich w Krakowie w XIX wieku: https://www.lisak.net.pl/dawne_widoki_krakowa/?p=26311. Dodam, że na rynkach srebra można znaleźć głównie wyroby sztućcowe wykonane przez tego złotnika. Zbieracze militariów mogą pokusić się o zakup np. orzełków legionowych wykonanych w zakładzie Karola Czaplińskiego, projektu Czesława Jarnuszkiewicza. Czasami, pojawiają się również medale pamiątkowe wykonane w tym zakładzie z okazji 500 rocznicy bitwy pod Grunwardem.

Rzeźba przedstawiająca Krakusa na koniu, cechowana nazwiskiem Karola Czaplickiego, jest niezwykła. Wykonana jest ze srebra, jest wymiarami duża, jest dość ciężka (ponad 2.3 kg), powstała jeszcze w okresie panowania cesarza Franciszka Józefa (punce austriackie). Patrząc na nią narzucają się natychmiast akwarele Juliusza Kossaka noszące podobne tytuły ”Drużba – krakowiak na koniu”, wykonane w latach 80-tych XIX wieku. Jestem przekonany, że te prace nie uszły uwadze Karola Czaplickiego i był nimi inspirowany przy przygotowaniu trójwymiarowego modela.

Juliusz Kossak. Krakus na koniu, 1888

Warto porównać kilka prac Juliusza Kossaka by dostrzec podobieństwa do rzeźby, jak też zaobserować drobne różnice. Interesujące dla mnie jest nazwisko rzeźbarza, który przygotował model służący do odlania tej rzeźby – nie wierzę by rzeźbiarzem był Karol Czaplicki. Interesuje mnie ile egzemplarzy ‘Krakowiaka na koniu’ zostało wykonanych. Nie był to odlew w brązie lecz w znacznie droższym srebrze (próba 750) a zatem być może powstał na specjalne zamównie.

Rzeźba wykonana w zakładzie Karola Czaplickiego może zainteresować zarówno kolekcjonerów polskich sreber jak też i polskiego malarstwa oraz rzeźby. Być może zachowały się księgi zakładu Czaplińskiego a może znajduje się gdzieś notatka opisująca tę pracę. Warto pogrzebać w papierach i książkach i oczywiście liczyć na wiedzę czytelników. Dla mnie ta praca to cymes.

Czytelnik blogu (JM – dziękuję za odzew) odnalazł w dawnej polskiej prasie informację o tej srebrnej rzeźbie. Jest o niej wzmianka w czasopiśmie “Przegląd Techniczny” z 29 grudnia 1904 roku: https://bcpw.bg.pw.edu.pl/Content/3800/53pt1904_nr_52.pdf. Na stronie 710 tego pisma można przeczytać o pracy Karola Czaplickiego. Skan strony pisma poniżej. Nizależnie, rzeźba ta wzbudziła zainteresowanie w Instytucie Sztuki PAN. W oparciu o załączony artykuł, datowanie tej pracy należy przesunąć na rok 1904. Trudno w tej chwili rozstrzygnąć, czy ta rzeźba była wykonana w jednym egzemplarzu czy też powstały również inne odlewy. Ciekawe jest czy może zachował się zakurzony i zapomniany gips służący do wykonania tego odlewu.


Otrzymałem kolejny list od czytelnika JM podkreślający, że autorem tej rzeźby jest Tadeusz a nie Karol Czaplicki. Tak rzeczywiście jest napisane w artykule z 1904 roku o cytowanej powyżej wystawie i tego wątpliwego dla mnie autorstwa poprzednio nie komentowałem.

Faktem jest, że na rzeźbie mamy puncę zakładu Karola Czaplickiego (K. CZAPLICKI). Nie jest dla mnie istotne kto wykonał odlew tej srebrnej rzeźby, lecz kto wykonał model gipsowy służący za wzór do odlewu. Wykonanie odlewu na wosk tracony to dość żmudna, trudna, pracowita robota wymagająca znajomości w tym zawodzie np. projektowania i późniejszego usunięcia wentów odpowietrzających, etc czy też obróbki surowej pracy z nałożeniem patyny. Jeśli Tadeusz Czaplicki rzeczywiście był biegły w odlewaniu przedmiotów to chwała mu za to, jednak prawdziwym autorem tej pracy jest nieznany artysta majacy duży talent w wyrzeźbieniu konia ale też i postaci usiadającego go jeźdżca. Jest wiele drobnych detali ubioru Krakusa wymagających dużej zręczności rzemiosła. Dlatego też jestem sceptyczny by autorstwo tej pracy przypisać Tadeuszowi Czaplickiemu, zupełnie mi nieznanemu jako rzeźbiarzowi. Ten Krakus-drużba to nie jest jakaś jarmarkowa robota. Proszę zapytać współczesnych artystów posiadających dyplomy i certyfikaty czy gotowi byliby wykonać taką pracę (obecni rzeźbiarze artyści są gotowi pospawać parę prętów by być z tego dumni, np. https://polishartcorner.com/2023/07/03/miroslaw-balka-1958-7/).

Wątek autorstwa tej rzeźby warto kontynuować lecz w oparciu o archiwalia rzemieślnicze a nie wyłącznie o notakę w gazecie, niepotwierdzoną w innych źródłach. Tadeuszowi Czaplickiemu pracownicy MNK przypisali autorstwo drobnej zawieszki medalowej dla sekcji wioślarskiej Akademickiego Związku Sportowego w Krakowie z 1923 roku. Skłaniam się do opinii, że rzeźbę odlano w jednym z wiedeńskich zakładów specjalizujących się w wykonywaniu dość skompikowanych prac rynkowych, natomiast jego obróbkę oraz uzupełnienie detali mógł wykonać Tadeusz Czaplicki. Jest to jedynie moja hipoteza nie mająca jednak żadnych podstaw literaturowych.


Na skutek presji wywieranej na mnie w listach dodam, że dopuszczam hipotezę inych osób mówiącą, iż odlew został w całości wykonany i zaprojektowany w pracowni Karola Czaplickiego. Dowodów jednak jak do tej pory nie ma na to żadnych.


Głowa Diany, Punca austriacka na rzeźbie Krakusa

Kluczem do rozwiązania zagadki o miejscu wykonania odlewu tej rzeźby może być analiza puncy Diany. Takie punce były dość dokładnie znakowane miejscem wykonania oraz próbą srebra (https://www.silvercollection.it/austriansilverhallmarks.html). Grupa czytelników spodziewa się literki „K” obok głowy Diany aby potwierdzić miasto Kraków. Niestety, ale liteka miasta jest niewyraźna na załączonej powyżej fotografii. Niektórzy poniżej brody Diany widzą cyferkę „4” sugerującą, zgodnie z opisem katalogowym, próbę srebra 750/1000. Należy poprosić dom aukcyjny o kilka fotografii tej puncy bo może pod innym kątem da się coś więcej odczytać.

Ja ze swojej strony usiłuję dowiedzieć się czegoś więcej o tej rzeźbie w warszawskim środowisku kolekcjonerów sreber. Jak do tej pory, spotkałem się z opinią (zbieżną z moją), że nie została odlana w Krakowie lecz być może Wiedniu. Dowodem byłaby literka na puncy, lecz ta jest nieczytelna. Generalnie, Krakus na koniu jest odmienny od dobrze znanych, dość innych produktów Karola Czaplickiego (łyżki, kubki, biżuteria, odznaki, wyroby o treści patriotycznej), że trudno znaleźć między nimi wspólny mianownik. Niewątpliwie, produkt finalny powstał w tym zakładzie o czym świadczy imienna punca. Jednak to nie wyjaśnia etapów powstania rzeźby oraz jej autorstwa. Mam porzyjaciół w Krakowie i nie jest moim celem ranienie ich uczuć. Trzeba jednak dotrzeć do prawdy, o ile znajdą się ku temu fakty a nie życznia.

PS. Znanym jest faktem występowanie na polskim rynku identycznych srebrnych świeczników z imiennymi puncami różnych warsztatów. Tłumaczenie jest proste – zakłady kupowały półprodukty, składały je i wbijały własną puncę. Podobne przypadki spotykamy np. w przypadku niektórych identycznych cukiernic.



Wątek Krakusa na koniu jest przedmiotem dużego zainteresowania. W tej sprawie otrzymałem dwa listy od Profesora Michała Myślińskiego z Instututu Sztuki PAN w Krakowie, mającym w dorobku naukowym szereg publikacji na temat krakowskch sreber (https://www.ispan.pl/instytut/kadra/michal-myslinski-prof-pan). Za jego zgodą publikuję dwa listy odnoszące się do wpisu na blogu (w drugim pominąłem drobne wątki osobiste). Dziękuję p. Myślińskiemu za bardzo drobiazgowe uwagi.

Wielce Szanowny Panie,
z wielce uwagą przyglądam się dyskusji, dotyczącej rzeźby “Krakusa”, bo sprawy krakowskiego złotnictwa, w tym jego historii, pasjonują mnie w sposób szczególny.
Przede wszystkim wdzięczny jestem, że podzielił się Pan informacją o samym dziele, a tym bardziej za wywołanie dyskusji o nim. Pozwolę sobie zabrać głos w tej dyskusji, ale proszę to traktować tylko jako głos i raczej dodatek, a nie próbę rozstrzygania czegokolwiek!
A zatem… w samym dziele poniekąd skupiają się jak w soczewce wszystkie problemy badawcze, dotyczące złotnictwa krakowskiego, a polskiego – w ogóle. Nie znamy bliżej historii dzieła – “wypłynęło” ono za granicą, a jedyne co wiemy (być może dom aukcyjny wie coś więcej), to fakt, że nie jest to np. strata wojenna, poszukiwana przez Polskę. Dlaczego pojawiło się na aukcji w Niemczech, a nie w Polsce? Czy to wynik historii dzieła (sprzedane przed wojną, w czasie wojny, po wojnie?) czy to tylko chęć uzyskania lepszej ceny za granicą (nb. obecnie cena ta nie wydaje się zawyżona, a wręcz przeciwnie – jest atrakcyjna!). Ergo – niewiele wiemy o losach przedmiotu, choć np. na krakowskim rynku antykwarycznym pojawiały się już artefakty i dokumentacja związane z Czaplickimi.
Kolejna kwestia – znakowanie. To pozostaje bez zarzutu (o ile mogę sądzić ze zdjęć) – mamy znak “K.CZAPLICKI”, obok w pięciokącie głowa Diany (sam kształt pięciokąta od razu wskazuje tzw. próbę, bo linie proste miały wartosć 150, zatem 150×5 daje wartosć liczbową stopu; warto podkreslić, że ta próba była mniej chętnie stosowana), obok jest znak probierni (litera w prostokącie o ściętych narożnikach). Niestety – nie widać dobrze litery oznaczającej miasto probierni – w przypadku Wiednia byłoby to “A”, w przypadku Krakowa – “E” (K to system polski, po 1920 roku). Sądzę, że jest tam “E” Krakowa, bo Czaplicki nie wiózłby do Wiednia dzieła do cechowania – to byłoby pozbawione sensu, bo znak przybity w Krakowie był ważny w całych Austro-Węgrzech. Bywało odwrotnie – na wyrobach z oznaczeniami wiedeńskimi krakowscy złotnicy wybijali swój znak firmowy (o nim niżej) – bo to poniekad utwierdzało kupujących, że znany krakowski złotnik lub jubiler niejako gwarantował tym znakiem jakość wyrobu. Był to zatem taki “zestaw importowy” znaków.
Pewien problem pojawia się przy interpretacji oznaczenia “K.CZAPLICKI” – nie jest to bowiem ścisły imiennik Czaplickiego (wedle zasad austriackich były to sygle imienia i nazwiska, często z trzecią literą od drugiego imienia lub drugiego członu nazwiska), ale znak jego wytwórni (onegdaj nazywano je stampiliami). Użycie takiego znaku wprowadza pewien “bałagan” – bo oznacza on po prostu, że dzieło powstało w wytwórni Karola Czaplickiego, ale nie oznacza, że jest jego dziełem – tzn. nie oznacza, że  bezdyskusyjnie, że to Karol Czaplicki wykonał tę rzeźbę. Tu pojawia się kwestia nierozstrzygalna bez jednoznacznego dowodu, np. relacji – nie wiemy, kto sporządził “oryginał” (skłaniam się do tego, że to metoda traconego wosku, bo przecież nie tzw. guma), ale pierwowzorem może być wskazana akwarela Kossaka, przedstawiająca krakusa jako członka banderii.
No i kwestia kolejna – teoretycznie wskazanie w przekazie “Przeglądu”, że to dzieło Tadeusza Czaplickiego może być prawdą, ale może być też po prostu pomyłką. Tego po prostu nie wiemy – faktem jest, że obaj Czapliccy prowadzili własne firmy (mieli do tego prawo już posiadając stopień czeladnika, choć przyjęte było, ze powinno się posiadać stopień mistrza). Zatem istnienie dwóch firm Czaplickich mogło spowodować, że dziennikarz pomylił Karola z Tadeuszem, ale z drugiej strony czytamy wyraźnie – że krakus powstał w firmie Karola, ale wykonał go Tadeusz. A to już na błąd nie wygląda, tylko świadome wskazanie kto był autorem, i gdzie rzeźba powstała. Co więcej – Karol był nauczycielem Tadeusza, zatem praca tego rodzaju mogłaby być np. pracą mistrzowską Tadeusza (ale to tylko gdybanie!).
Osobna kwestia to czas powstania rzeźby – to, że pojawia się ona w opisie słynnej wystawy metalowej w 1904 roku, nie oznacza, że powstała z myślą o wystawie, bo mogła powstać wcześniej, a na wystawie tylko ją eksponowano.

Przepraszam za pewien chaos wypowiedzi, ale – tak jak pisałem – ta rzeźba raczej przywołuje pewne problemy, z jakimi się borykamy, niż je rozwiązuje definitywnie.

Z wielkim poważaniem
Michał Myśliński
Dr hab. Michał Myśliński prof. ISPAN
Pracownia Rzemiosła Artystycznego i Designu
Biuro w Krakowie

(…) Nie ulega wątpliwości, ze rzeźba jest zaskakująca – klasą, pewnym dowcipem (żarzące się cygaro), pierwowzorem (Kossak), a nawet wagą (to mniej więcej waga kompletu sztućców na 6 osób). Tu pojawia się osobna sprawa – to nasze zaskoczenie wynika z przeświadczenia, że Kraków był zbyt małym ośrodkiem na prace tej klasy. Kraków rzeczywiście był małym ośrodkiem złotniczym, gdzie klientela była uboższa, nieliczna choćby w porównaniu ze Lwowem jaki przede wszystkim z Warszawą, która była znaczącym ośrodkiem produkcji i eksportu sreber – na cały świat i całe Imperium Rosyjskie. W tym czasie w Krakowie powstają głównie wyroby galanterii stołu, drobna biżuteria, liczne dzieła o przeznaczeniu kultowym (okłady obrazów, korony itp). Ale nie oznacza to, że taka rzeźba – z pewnością tzw. rzeźba gabinetowa – nie mogłaby w Krakowie powstać; mamy tutaj pewne błędne koło – nie znamy tego rodzaju dzieł z Krakowa, a zatem gdy pojawia się takie, to budzi ono nasz niepokój i niepewność, czy to nie fals, kto był autorem, czy Kraków miała środki techniczne na takie realizacje, czy wykształcenie warsztatowe złotników i jubilerów pozwalałoby im na taką realiację itp.Tu, niezaleznie od tego, jakim ośrodkiem złotniczym był Kraków, trzeba podkreslić, że obok zwykłym aspiracji artystycznych złotników, mieli on możliwość podnoszenia swoich kwalifikacji, także artystycznych – działało już w Krakowie Muzeum Techniczno-Przemysłowe organizujące kursy zawodowe i artystyczne, a w nieodległej przyszłości powstało Stowarzyszenie Polska Sztuka Stosowana (1901), później – Warsztaty Krakowskie (1913). Wydaje mi się, że rzeźba jest pewnym ewenementem na tle tego, co znamy z Krakowa, ale jest jak najbardziej “możliwa”!
Rzeczywiscie zaś – póki nie otrzymamy niezbitego dowodu na to, kto jest autorem rzeźby (tj. patrycy) poniekąd musimy zaufać przekazowi z “Przeglądu” z 1904 roku, choć zawsze można – a nawet należy – zastanawiać się, czy to przekaz bezdyskusyjny. (…). Serdecznie pozdrawiam i pozostajemy w kontakcie! Michał Myśliński


Warto zwrócić uwagę na żarzące się cygaro w ustach Krakusa, przedstawione w postaci (chyba) ametystu. Czytelnik JM zwrócił uwagę na kilka innych prac Juliusza Kossaka, gdzie jeżdziec z Krakowa podkreśla tym cygarem niezwykłość namalowanego wydarzenia: https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/zbiory/893003; https://img1.one.bid/img/3371/793430_1b.jpg?1649610605; https://img1.one.bid/img/3031/707365_1b.jpg?1640715656