Falsyfikaty brązów Igora Mitoraja na rynku francuskim (oraz już polskim)

Igor Mitoraj. Perseusz. Fake!

Lot 45. Igor MITORAJ (1944/2014). D’après. Persée. Important bronze à patine verte, signé et numéroté (609?) sur 1000. Socle en travertin. Hauteur : 38 cm hors socle. Mise à prix : 3 400 €. Estimation : 3 500 € – 4 000 €. Hôtel des ventes de la Haute-Marne. 11/23/24

Nadarzyła się okazja by znowu napisać o rzeźbach Igora Mitoraja, brutalnie wybitych sztancą w ilości kilku tysiący egzemplarzy (np. Perseusz – 6,000 numerowanych sztuk, serie literowe A, B, C, D, E, każda po 1,000 sztuk). Tym razem o falsyfikatach tych rzeźb, ODLEWÓW z prawdziwego egzemplarza. Motorem tym jest sprzedaż wyżej pokazanej rzeźby Perseusza, bardzo rzetelnej opisanej przez dom aukcyjny jako D’après. Dom aukcyjny pokazał bez ukrywania fotografie numeracji tej rzeźby (poniżej).

Numeracja na falsyfikacie

Powiększenie numeracji na falsyfikacie

Jako amator, który obserwuje rynek poloników i wytyka tu i tam pewne grube i cienkie nierzetelności czy nawet przekręty, zauważyłem kilka różnic wobec analogicznych rzeźb Perseusza wybitych sztancą.

Po pierwsze, egzemplarze wygniecone prasą hydrauliczną mają identyczną numerację “/1000 HC“. Ten napis jest nieco rozmyty, nie ma ostrych krawędzi. Dopiero obok tego napisu ręcznie nabijano literę serii oraz numer egzemplarza. Poniżej przykład prawdziwego egzemplarza o numeracji D 779:

Numeracja z egzemplarza D 779/1000 HC

Na egzemplarzu D 779 widzimy, że zarówno litera D jak i mumery zostały indywidualnie nabite ręcznie. Te numery wyglądają bardzo ostre porównując je do obok numeru ze sztancy /1000 HC. Warto przypatrzeć się fotografiom falsa oraz fotografii prawdziwego egzemplarza. Na odlanym falsyfikacie, numeracja została wydrapana na (gipsowej) matrycy i dlatego nie odróżnia się od fragmentu ‘/1000 HC’.

Po drugie, bardzo drobna lecz zauważalna różnica to kolor śruby przymocowującej Perseusza do postumentu. Obie śruby w pokazanych egzemplarzach są moziężne ale oksydację mosiądzu widzimy jedynie na egz D779. Należy pamiętać, że Perseusza wykonano w 1988 roku i każda nowa mosiężna śruba powinna ulec po ponad 35 latach wyraźnej oksydacji, jak widać jedynie na egz D779. Wynika z tego, że fałszywego Perseusza zamocowano stosunkowo niedawno.

Po trzecie, obserwując egzemplarz Perseusza należy przyjrzeć się położonej patynie. Oryginalne (prawdziwe) egzemplarze mają różne patyny, jej kolor, w zależności oczywiście od użytych związków chemicznych. Ta patyna zwykle jest niejednorodna na poszczególnym egzemplarzu, choć zdarzają się oczywiście wyjątki. Ogólna obserwacja: patyny kładziono ze znawstem i osoby, które je tworzyły posiadały spore umiejetności jej tworzenia. Na sprzedawanym dzisiaj egzemplarzu widzimy jednorodną ‘nudną’ patynę (przyznaję, że jest to moja subiektywna ocena).

Po czwarte, warto zwrócić uwagę na postument na którym jest zamocowany Perseusz. Oryginalne egzemplarze zostały zamocowane na postumencie z jasnego i bardzo porowatego trawertynu. Patrząc na te rzeźby od numeru A do D daje się zauważyć, że zamocowano je na postumentach pochodzących z pociętych kamiennych kawałków wapiennej skały, prawdopodobnie pochodzącej z tego samego miejsca. Egzemplarz-falsyfikat zamocowano na trawertynie(???) wydobyym z innego miejsca, różniącym się kolorem oraz porowatością. Typowe postumenty na których mocowano Preseusza w 1988 roku pokazane są poniżej:

Postumenty na których mocowano Perseusza

Czytelnicy mają prawo przyczepić się do każdej z omawianych przeze mnie różnic. Jednak, gdy się weźmie wszystko razem (‘do kupy’) to nasuwają się oczywiście wątpliwości. Dom aukcyjny bardzo rzetelnie napisał, że ta rzeźba Perseusza została wykonana ‘według’ i nie jest oryginał. Ja nie trzymałem w ręku tej pracy w odróżnieniu do pracowników domu aukcyjnego i oceniam jedynie na podstawie fotografii. Prawdopodobnie mając pracę przed oczami widać i inne różnice, np. wysokość rzeźby będzie inna porównując do prawdziwego egz.

Powstaje teraz oczywiste pytanie, czy jest to pojedyńczy falsyfikat czy jest ich więcej na rynku. Obserwując rynek francuski wydaje mie się, że należy być bardzo ostrożny przy zakupach. Obecnie zauważyłem bardzo podejrzane dwa egzemplarze na nadchodzących aukcjach w tym innym domu aukcyjnym:

Perseusz-fals?
Numeracja

(podobna fałszowana numeracja)

Lot 540. Igor MITORAJ (1944/2014) Persée. Important bronze à patine brune, signé et numéroté sur 1000. Socle en travertin. Hauteur : 38 cm hors socle. Estimation : 3 000 € – 6 000 €. Hôtel des Ventes de Metz – Martin et Associés. 12/01/24

(brak dodatkowych fotografii oraz informacji o serii)

Lot 620. Igor MITORAJ (1944/2014). Perseus. Large green patina bronze, signed and numbered on 1000. Travertine base. Height : 38 cm excluding base. Estimate 3,000 – 6,000 euro. Hôtel des Ventes de Metz – Martin et Associés. 12/01/24

Narzuca się oczywiste kolejne pytanie czy takie falsyfikaty dotarły już na polski rynek a może są one tworzone w Polsce? Obserwowałem już podobny przypadek w jednej z galerii w Polsce. Również, chyba rok temu zwróciła się do mnie czytelniczka z Polski bym popatrzył jej zakup Perseusza w innej polskiej galerii, który wzbudził wątpliwości lecz niestety po fakcie – próbowała odzyskać pieniądze.

Ogólnie mówiąc, zakup rzeźby, która została wykonana w ilości 6,000 egzemplarzy nie jest żadną ‘inwestycją’ i również nie przeniesie dumy kolekcjonerowi. Zostały te rzeźby wykonane w Paryżu i należy je traktować jako suvenir czyli tzw. ‘Pamiątkę z Paryża’. Trudno będzie odzyskać wydane pieniądze a jedynym wygranym jest dom aukcyjny. Pisałem o tym na stronie https://polishartcorner.com/igor-mitoraj/ narażając się oczywiście tym co handlują tymi rzeźbami. Rynek francuski każdego dnia jest nimi zawalony a polski podąża tą samą drogą.

2 thoughts on “Falsyfikaty brązów Igora Mitoraja na rynku francuskim (oraz już polskim)

  1. Zgadzam się z większością ocen zawartych w artykule – wszystkie trzy egzemplarze to falsy. Osobiście widziałem w Polsce falsy zarówno Perseusza jak i Asklepiosa, a na rynku pancerzyków (Cuirasse II) królują już tylko falsy (w Polsce), trudno znaleźć autentyk. Niedawno podjąłem trud spotkania się z właścicielem fałszywego Perseusza, który zobaczyłem na Facebook. Zabrałem ze sobą mój egzemplarz. Mimo ewidentnych różnic we wszystkim – fals był 2 cm mniejszy (a podstawa 2 cm wyższa, żeby total się zgadzał), trawiasta jednorodna patyna, numer egzemplarza o wiele większy rozmiarowo i nie wybijany, inny trawertyn itp. to właściciel upierał się, że to oryginał, bo miał wydrukowane poświadczenie sprzedawcy, na którym nie było żadnego podpisu (był nieczytelny wydruk). No nie wiem jak można tak oszukiwać samego siebie.
    Z czym się nie zgadzam – oryginały to też są odlewy, mają wszystkie cechy odlewów, to nie są tłoczenia. Chociażby to, że egzemplarze są różne, mają malutkie błędy odlewnicze w różnych miejscach (wszystkie rzeźby typu Helios, Perseusz – kilkukrotnie miałem w ręku jednocześnie przynajmniej dwie sztuki i one zawsze były różne). Formy odlewnicze / modele nie były jednorodne, chociażby napisy “Mitoraj” są różne, czasami głębsze, czasami płytsze itd.
    Opracowanie tak dużej formy do tłoczenia, dla kilku tysięcy egzemplarzy (to bardzo mała liczba), byłoby nieopłacalne, nie mówiąc już o prasie do tłoczenia (wiem, można wynająć, ale to niewiele zmienia). Bite są na pewno jedynie medale “articulations” (mała forma i mała prasa).

    • Odnośnie falsyfików Peresusza na terenie Polski to oczywiście widziałem je już te na prawdziwych aukcjach, chyba warszawskich. Nie reaguję jednak na te ‘drobne’ oszustwa (30,000 – 70,000 zł) bo są rzeczy przyjemniejsze od ganiania po polskich katalogach. Miałem nawet skatalogowane falsy Mitoraja, głównie z polskich galerii, ale straciłem komputer i wiele files przepadło, włączając te właśnie. Nie jestem specjalnie zdziwiony tym fałszowaniem Mitoraja bo fałszuje się wszystie antyki włączając broń białą, srebra, monety, etc. Gorzej, że nikt o tym nie pisze a łatwowierni kupujący nie mają pojęcia czasami co robią.

      Nie ma nigdzie informacji o tym, że Perseusze były odlewane. Ile czasu zajęłaby produkcja 6,000 sztuk? Czy była jedna matryca czy też 100 matryc? Jest wiele pytań technicznych na które nie mamy odpowiedzi. Odwrotnie, jeśli Pan poczyta np. o Centurionach (250 egz) i Centurionach II (1,500 egz) to firmy sprzedające te pierwsze wyraźnie zaznaczają, że powstały odlane na wosk tracony. Troche mnie dziwi, że matryca wytrzymała te 250 odlewów, ale znaki odlewni (foundry marks) mają to potwierdzić. Spodziewałbym się również znaku odlewni w przypadku Perseuszów a tych nie ma. Zatem pozostaje nam trzymać się własnego zdania bo dowodów nie ma. Drobne różnice wykonanych prac też mogą powstać w zależności od grubości blachy i jej jakości. Warto byłoby dotrzeć do producentów (pewnie zlecenie było z Artcurial) by to wyjaśnić. Proponowałbym zacząć od Askepiosa bo wykonanie zleciła firma farmacutyczna Pfizer, pewnie na pamiątki (drobne kick backs) dla lekarzy – wygląda niezrealizowane. Wyobrażam sobie, że produkcja hydrauliczna nie jest aż tak droga (jak analogiczna produkcja np. błotników samochodowych z blachy). Ekonomia przemawia u mnie nie za odlewami.

Leave a reply to krzysztofgrzegorzewski Cancel reply