Z polskiej prasy

Interesująy artykuł w dzisiejszym numerze internetowym dzieje.pl: https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/ekspert-szanse-na-odkrycie-nieznanego-arcydziela-sztuki-sa-wlasciwie-zerowe. Zatrzymałem się na ostatnim fragmencie:

Polsk rynek sztuki i ekspercki nie jest uregulowany. Nie ma oficjalnego zawodu eksperta w kwestii oceny autentyczności dzieł sztuki, ani też oficjalnego i wymaganego modelu ekspertyzy. W ramach doktoratu z nauk prawnych ten model opracowałem; opisałem, jak proces badań dzieł sztuki – głównie dla obrazów – powinien przebiegać.

Transakcje kupna i sprzedaży to rynek prywatny. Dlatego tylko od sprzedających i kupujących zależy, czy interesujące ich obiekty będą poddawane weryfikacji. Warto pamiętać o tym, że sprzedający, chcąc mieć dodatkowy dokument uwiarygadniający pochodzenie dzieła, zatrudniają własnych ekspertów, zwykle historyków sztuki, i przedstawiają tylko ekspertyzy potwierdzające autentyczność. Dlatego w razie wątpliwości zainteresowani nabyciem dzieła powinni zlecić przeprowadzenie badań przez wybranego przez siebie eksperta.

Kolejnym problemem rynku sztuki w Polsce jest zupełny brak mechanizmów usuwania z rynku wykrytych falsyfikatów. Takie mechanizmy nie działają nawet na poziomie prawa karnego (poprzez orzeczenie przepadku mienia z przestępstwa). Rynek sztuki niestety działa w ten sposób, że jeśli podczas próby sprzedaży ktoś się dowie, że jego obraz to podróbka, zachowa go przez pewien czas, a potem spróbuje sprzedać gdzie indziej.

Jest tez kolejny głos wołającego na puszczy, czyli głos Janusza Miliszkiewicza opublikowany w Rzeczpospolitej:

Janusz Miliszkiewicz

Miłego czytania bo zagraniczny rynek aukcyjny ruszy dopiero w sierpniu. Czy ja też ruszę?