Odnoszę wrażenie, że dobrych prac Jakuba Glasnera jest bardzo mało i można je łatwo policzyć. Martwa natura z indykiem do nich należy. Artysta miał niewątpliwie duży talent skoro tę pracę namalował w wieku zaledwie 22 lat. Obraz ten znalazł sie na aukcji w USA związanej tematycznie z myślistwem i była to spora okazja zwłaszcza, że handlowano tam różnymi drewnianymi atrapami ptaków, szczególnie kaczek, płącąc znacznie wyżej od tego obrazu. Niemcom przeszkadzał Jakub Glasner to go zabili.
Lot 52. Jakob Glasner (Polish, 1879-1942). Wild Turkey, 1901, signed and dated “J Glasner 1901” lower right, oil on canvas on board, 39 1/2 by 30 ½. Estimate 7,000 – 10,000. Copley Art. 07/11/24. Sold $4,750
Oleje Wojciecha Fangora generują obecnie olbrzymie pieniądze w Polsce. W 1990 roku (to nie tak dawno) najwieksze zachodnie domy aukcyjne sprzedawałay jego Wirujące koła w cenie około $1,000. Okazało się, że te obrazy były najlepszą inwestycją bo choć mało kto je rozumie to pozwoliły niejednemu na szybkie wzbogacenie się. Oprócz Kól są na rynku również Fale i inne oleje a także … prace w kredce, które w Polsce prześcigają się obecnie w cenie. Dochodzi do absurdów, gdy niektóre polskie domy aukcyjne patrząc na taki rysunek kredką świecową, bez żadnych skrupułów, bez sprawdzania autentyczności, ładują cenę estymacyjną za falsyfikat 100,000 – 140,000 złotych (casus Sopockiego Domu Aukcyjnego opisany na tym blogu: https://polishartcorner.com/2023/10/29/fangor-w-sopockim-domu-aukcyjnym-cd/). Były to bezrozumne wyścigi lemingów bo skoro jednym sie udaje to i drugim powinno. Dlaczego polska prasa nie pisze o takich przypadakch by ostrzec ludzi. Skoro w gazetach mamy ostrzeżenia by nie ulec chwytom oszustów ‘na wnuczka’ to dlaczego nie ma arykułów o chwytach ‘na Fangora’ czy ‘na Rubensa’? Rozumiem, że prawnicy domów aukcyjnych przeglądają różne strony społecznościowe i reagują natychmiast na każdą krytykę pozwem sądowym. Jest sie zatem czego bać nawet mając rację. Dochodzę do wniosku, że większość polskich dziennikarzy piszących o polskiej sztuce i polskim rynku antykwarycznym to zające bojące się szumu wiatru w liściach. Ostatni opisany w prasie duży skandal to była Zjawa rzekomo Franciszka Starowieyskiego sprzedana w Polswissart. Doszło wtedy do sprawy sądowej ciągnącej sie latami. Pan Janusz Miliszkiewicz wygrał wówczas sprawę z Polswissart lecz zajęło mu to lata i już nie pisze o podobnych, nauczony długością i zaciętością tego procesu. Jest oczywiście w czym wybierać ale wszyscy się boją.
Skoro w Polsce ceny prac Fangora zwyżkują to automatycznie na rynkach zachodnich również idą w górę. Taki to osyclator działa i napędza rynek. Osobiście nie mam nic do nowych cen choć dziwię się im tak jak dziwił się Wojciech Fangor jeszcze za swojego życia. Czysta spekulacja podobnie jak z obrazami Ewy Juszkiewicz. Mam nadzieję, że Dreweats sprawdził w archiwalnych książkach Galerii Chalette, że obraz jest rzeczywiście prawdziwy. Obraz ten został licytowany od 7,000 funtów tylko do 8,500 funtów i spadł z aukcji. Może po aukcji ktoś go kupi bo ceną rezerwową było chyba 9,000 GBP. Polswissart sprzedał przecież bardzo podobny obraz Fangora (więszych nieco rozmiarów) za 120,000 złotch: https://www.polswissart.pl/pl/aukcje/292-aukcja-dziel-sztuki/15112-kolo-1975. Obecnie należy zadać pytanie dlaczego Dreweats nie sprzedał tej kredki Fangora.
Lot 145. WOJCIECH FANGOR (POLISH 1922-2015). CIRCLE 1975. Pastel. Signed and dated 75 (lower right), 47 x 33 cm (18½ x 12 in.). Provenance: Chalette International, New York. Estimate 10,000 – 15,000 GBP. Dreweatts. 07/11/24. Passed (pissed)