
Lot 76. POLISH ABSTRACT CRAYON PAINTING BY WOJCIECK V FANGOR. Wojcieck Voy Fangor, Polish, American, 1922 to 2015, oil crayon painting on paper depicting an abstract composition, 1973. Signed and dated, lower right. Framed. Provenance: Chalette International, New York. An original paper label is on the backside. Overall size: Frame 31 x 24 3/4 in. Image 25 x 19 1/2 in. Estimate $100 – 150. Antique Arena. 02/17/24. Sold $8,250

Nie tak dawno, bo październiku ubiegłego roku, Sopocki Dom Aukcyjny dał się nieźle nabrać na falsyfikat kredki rzekomo Wojciecha Fangora: https://polishartcorner.com/2023/10/29/fangor-w-sopockim-domu-aukcyjnym-cd/. Firma najadła się wówczas dużego wstydu, musiała po cichu przełknąć tę żabę na surowo, ale ujawnienie tej sprawy uchroniło ‘inwestora’ przed wydaniem na aukcji 100,000 – 140,000 złociszy, spodziewanych przecież przez SDA. Wracam do tej sprawy bo dom aukcyjny na Brooklynie, ten sam który przysporzył tyle zmartwień SDA, czyli Antique Arena, wystąpił właśnie z kolejną kredką „Wojcieck-a Fangora”, powyżej przedstawioną na fotografii. Nie piszę dlatego by znęcać się po raz kolejny nad SDA lecz dlatego, że może ta praca znowu rzeczywiście wylądować w polskich rękach. Obecnie obserwuję zawziętą bitwę o ten dobrze znany mi obrazek (licytacja już osiagnęła $3,700). Miałem go nawet w swoich rękach około dwa lata temu objaśniając antykwariuszowi, pracującemu kiedyś w nowojorskim Sotheby’s, dlaczego jest to falsyfikat i tym samym dałem pomysł by usunąć tego falsa z jego aukcji. Ta pognieciona kartka papieru (jakby psu z gardła wyjął i wyprasował na kolanie), oprawiona w ramę, opisana w dodatku z tyłu na podrobionej nalepce z Galerii Chalette jako olej na płótnie (!), krąży od kilku lat na amerykańskich aukcjach gdzie bywa od czasu do czasu sprzedawana ale i tak szybko powraca z coraz to niższą ceną estymacyjną. Antique Arena wyceniła ten obrazek na 100 – 150 euro, bo wszystko tak wycenia, Ta wycena jedynie pobudziła krążenie krwi oraz zawziętość i głód u koneserów sztuki Fangora licytujących ten BS.
Wojciech Fangor to obecnie jedno z najsilniejszych nazwisk aukcyjnych na polskim rynku i stąd zainteresowanie handlarzy. Przypomniałem sobie przy tej okazji drobny fragment książki Janusza Miliszkiewicza „Przygody bycia Polakiem”, rozdziału o Fangorze i o chyba mało udanym lansowaniu jego prac w latach 60-tych na rynku amerykańskim przez Arona (Artura) Lejwę – przedwojennego biochemika z Warszawy – i jego żonę Madleine Chalette, czyli w sumie Galerie Chalette na Manhattanie. Marszand Lejwa, Żyd, próbował na siłę lecz życzliwie, w celach komercyjnych, doszukiwać się żydowskiego pochodzenia u Fangora, nazwywając go nawet po swojsku ‘Fanger’, aby łatwiej było dotrzeć z jego obrazami do środowiska żydowskich klientów. Podobną życzliwą w sumie próbę podjął w przypadku Jana Lebensteina, przedstawiając go jako ‘młodego Żyda z Polski’. Jan Lebenstein nie przyznawał się, że był Żydem, choć nazwisko mogło lepiej pasować. Wracając do Fangora to zachęcam by przeczytać ten krótki rozdział wspomnianej książki bo wyjaśnione jest „jaką wartość ma sztuka sama w sobie a na ile jej wartość zależy od marszanda czyli polityki”. Ten wniosek da się doskonale odnieść również obecnie.