
Ta rzeźba była klejnotem tego roku. Unikatowa praca szkoły zakopiańskiej, okres międzywojenny, rzeźba o tytule ‘Żniwa’, wystrugana w klocku drewnianym, zakopiański kubizm. Moim zdaniem wartość muzealna. Z naklejki na postawie można wyczytać było dodatkowe informacje jak nazwisko autora, czyli Adam Kobierski (pewnie w archiwum szkoły są podane informacje nt tego wychowanka) oraz nazwisko osoby kierującej czyli Romana Olszowskiego (kierownika placówki). Patrzę na rzeźbę i przypominają mi się obrazy Zofii Stryjeńskiej. Dorotheum wyceniło tę rzeźbę na 170 euro a padła cena młotkowa 6,500 euro.
Ciekawe, że wśród konkurencyjnych portali mówiących o zapowiedziach poloników na rynkach i serdecznie namawiających do zakupów panowało całkowite milczenie w stosunku do tej pracy. Podejrzewam, że sami właściciele blogów (pardon: stron o polskiej sztuce) szykowali się do tego zakupu i konkurencja zapowiedż była zupełnie niepotrzebna by nie napędzać konkurentów. Same chytrusy!!!
Dorotheum podwyższyło obecnie opłaty aukcyjne do 30% (ciekawe kiedy zrobia to polskie domy aukcyjne?). Trzeba jakoś uzupełnić kasę przy marnych sprzedażach (to nie jest tylko problem polskich domów aukcyjnych). W sumie rzeźba ta kosztuje na polskie złotówki ok 43,000 PLN. Jeśli kupił kolekcjoner to chwała mu, jeśli handlarz to chyba zarobi bo góną granicę widzę ok 60,000 PLN na polskiej aukcji.
Nierzadko takie klejnoty pojawiają się na rynkach. Wszędzie tylko Kossaki i kossaczki.

W tej zachowanej nalepce tkwi co najmniej 50% wartości pracy.
Lot 245. Holzskulptur eines Höflings mit Ährenbündeln, Adam Kolierski zugeschrieben, Polen, um 1920/35 geschnitztes Holz; braun lasiert und schwarz und rötlichbraun patiniert; Figur eines Mannes in höfischer Tracht mit Ährenbündeln und Sichel auf ovalem Sockel; berieben, Alters- und Gebrauchsspuren, Druckstellen; unterhalb alte Inventarpapieretikette; H. 34,5 cm. (SH)
Starting 170 euro. Dorotheum. 09/13/23. Sold 6,500 euro

Addendum:
Pragnę odnieść się na stronie głównej wpisu do poniższego agresywnego, nieprzyjemnego i szyderczego komentarza czytelnika o pseudonimie ‘Qmaty‘:
Postanowiłem dodać komentarz ponieważ sądzę, że podnieca się Pan czymś o czym nie ma Pan zielonego pojęcia… Wspomnianego Adama Kobierskiego nie ma na liście absolwentów Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem – lista ta jest publicznie dostępna i zawiera spis wszystkich absolwentów od 1910 roku (wystarczy poszukać).
A Dorotheum nie bez powodu dało taką a nie inną cenę, estymację i lakoniczny opis – całość wraz z tą marną nalepką mogły zostać zręcznie sfabrykowane a Pan podnieca się “klejnotem roku”… Może Pan widzieć w tej kolorowej rzeźbie Zoffię Stryjeńską (sic!), a nawet Chwistka czy Pronaszkę – proszę jednak obejrzeć sobie prawdziwe rzeźby zakopiańskie w zbiorach muzealnych (lub w notowaniach znienawidzonej DESY która ma niezaprzeczalne zasługi w wypromowaniu rynkowym tych rzeźb) – rzeźbione w brzoście, o prawdziwie zgeometryzowanej, ciosanej formie.
Nie dziwię się, że od kilku tygodni nikt dodał komentarza na tym blogu – coraz mniej tu merytorycznych wpisów, a głównie przytyki do innych i pretensje, że ktoś zarobił na sprowadzonym do Polski obiekcie. Słaaaaaabe i przykre to niezmiernie…
W odpowiedzi, zapraszam osobę Qmaty i innych czytelników do zapoznania się z książką Jerzego Warchałowskiego, wydaną w 1928 roku pt. Polska sztuka dekoracyjna. Na stronie 158 znajduje się zdjęcie w lewym dolnym rogu podpisane „Żniwiarz (gips), wyk. Ad. Kobierski” i dalej 2,3 4 pracownia prof. R. Olszewskiego (proszę by Qmaty założył okulary lub użył lupę powiększającą). Zapraszam Qmaty do biblioteki do zapoznania się z tą książką

Wymieniona książka to pokłosie wystawy działu polskiego na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu (uwaga!) w 1925 roku (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowa_Wystawa_Sztuki_Dekoracyjnej_i_Wzornictwa). Jedyna różnica z rzeźbą w Dorotheum to materiał w której została wykonana (gips vs drzewo). Pod zbiorczą fotografią podane jest nazwisko artysty (Ad. ; domyślam się, że to skrót od ‘Adam’). Podane jest nazwisko kierownika pracowni, czyli profesora Olszowskiegp. Podana jest nazwa szkoły (Szkoła przem. drzewnego w Zakopanem). To co jest na nalepce drewnianej rzeźby jest na stronie tej książki. Skąd zatem Qmaty wysnuł swoje błędne wnioski, że Adam Kobierski nie tworzył w tej szkole zakopiańskiej? Komu wierzyć, autorowi książki z 1928 roku czy też wspólczesnie żyjącemu czytelnikowi nie przedstawiającemu żadnych źródeł i jak widać nie znającego historii tej szkoły zakopiańskiej?
Odnośnie mojego skojarzenia rzeźby ze sztuką Zofii Stryjeńskiej to oczywiście sprawa osobista lecz przypomnę o czym może czytelnik nie wie: mąż Zofii Styjeńskiej, czyli Karol Stryjeński był dyretorem tej szkoły zakopiańskiej w latach 1922-1927. Może to tylko moje skojarzenie a może rzeczywiście jest jakiś wpływ Stryjeńskich w tworzeniu rzeźby Kobierskiego. Sprawa dyskusyjna ale nie prześmiewcza. Niewątpliwie rzeźba w gipsie została wykonana na wystawę paryską, czyli w lub przez 1925 rokiem.
Inna szpila autora listu to brak na blogu komentarzy od czytelników a tym samym sugestia staczania się blogu na margines a może nawet w przepaść. Wszystkie komentarze, a zwłaszcza kontrowersyjne witam z radością i nie cenzuruję. Komentarze winny być chyba przemyślane przed wysłaniem a może nawet udokumentowane i dlatego żałuję, że Qmaty tego nie zrobił a kierował się jedynie złością do mnie. Dodam, że nie zmuszam Qmaty do czytania blogu.
Na zakończenie, ubolewam, że w swoim liście czytelnik pisze o ‘znienawidzonej DESIE’. Ubolewam, że nienawidzi DESY. Ja DESĘ lubię i wytykam jej jedynie czasami, że w tej gonitwie aukcyjnej i nieustannym podbijaniu cen popełniają na niekorzyść kupujących istotne błędy jak np, mylenie nazwisk artystów (Peske vs. Pesce, Ajdukiewiczowie), sprzedają czasami falsyfikaty (obraz Adama Styki) i inne wymienione błędy na blogu. DESA nigdy nie przeprosiła za te wytknięte błędy, nigdy się nie odezwała, nigdy nie zaprosiła mnie na wódkę do knajpy by mnie tym ‘kupić’, bym w końcu odczepił się od nich.
Polecam czytanie: https://niezlasztuka.net/o-sztuce/polskie-art-dec
Wymieniona książka “Polska Sztuka Dekoracyjna” jest dostępna on-line: https://polona.pl/preview/182a0f8d-772f-4681-999c-1ce436cddcd6.
W spisie autorów ilustrowanych w książce prac jest wymieniony Adam Kobierski z Zakopanego:

Postanowiłem dodać komentarz ponieważ sądzę, że podnieca się Pan czymś o czym nie ma Pan zielonego pojęcia… Wspomnianego Adama Kobierskiego nie ma na liście absolwentów Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem – lista ta jest publicznie dostępna i zawiera spis wszystkich absolwentów od 1910 roku (wystarczy poszukać).
A Dorotheum nie bez powodu dało taką a nie inną cenę, estymację i lakoniczny opis – całość wraz z tą marną nalepką mogły zostać zręcznie sfabrykowane a Pan podnieca się “klejnotem roku”… Może Pan widzieć w tej kolorowej rzeźbie Zoffię Stryjeńską (sic!), a nawet Chwistka czy Pronaszkę – proszę jednak obejrzeć sobie prawdziwe rzeźby zakopiańskie w zbiorach muzealnych (lub w notowaniach znienawidzonej DESY która ma niezaprzeczalne zasługi w wypromowaniu rynkowym tych rzeźb) – rzeźbione w brzoście, o prawdziwie zgeometryzowanej, ciosanej formie.
Nie dziwię się, że od kilku tygodni nikt dodał komentarza na tym blogu – coraz mniej tu merytorycznych wpisów, a głównie przytyki do innych i pretensje, że ktoś zarobił na sprowadzonym do Polski obiekcie. Słaaaaaabe i przykre to niezmiernie…
Witam,
Bardzo agresywny komentarz nie oparty na źródłach. Pozwolę sobie za chwilę odpisać merytorycznie i grzecznie pod głównym wpisem. Przyznaję się do błędu w pisowni imienia Zofii i zaraz to poprawię’ dziękuję tym samym za uważne czytanie. Co do braku komentarzy to rzeczywiście jest ich mało i dlatego zapraszam czytelników do uważnego przeglądania i zachowania dystansu oraz nie kierowania się tylko emocjami lecz zimna głową. Komentarze krytyczne zawsze witam na łamach Polish Art Corner.
PS. Nie wiedziałem, że autor komentarza nienawidzi DESY
Szanuję merytoryczną odpowiedź (w wielu elementach równie cyniczną co mój wpis)
Oto oficjalna lista absolwentów zakopiańskiej szkoły:
https://www.gov.pl/web/plastykzakopane/absolwenci-szkoly
Jak widać nie ma wśród nazwisk absolwentów Adama Kobierskiego co wskazuje że być może nauki w owej szkole nie ukończył.
Mnie w dalszym ciągu niepokoi hipoteza że ktoś wtórnie wykonał drewnianą rzeźbkę mając do dyspozycji dobre zdjęcie (w tym przypadku gipsowego odlewu) i obecne możliwości maszynowej, precyzyjnej obróbki drewna, ale to tylko i wyłącznie moje subiektywne zdanie. Dla mnie rzeźba ma festyniarskie kolory i jak zauważył już kolejny z czytelników traci na tym swój zakopiański charakter.
Takich merytorycznych wpisów jak powyższy na Pańskim blogu zaczyna niestety coraz bardziej brakować – są głównie rzewne wpisy że ktoś kupił tanio i sprzedał drogo lub też, że ktoś nie napisał o czymś więc na pewno chce zarobić… Zaczyna Pan pisać głównie po to żeby próbować anonimowo kogoś obrazić lub komuś zaszkodzić, a nie po to żeby kogokolwiek czegoś nauczyć!
Dość rozpaczliwe rozumowanie.
Nazwisko Adama Kobierskiego pojawia się na łamach książki Jerzego Warchałowskiego i to powinno wystarczyć. Współcześnie opublikowana lista może być niepełna lub z jakiś powodów tej szkoły nie ukończył. Pierwotny wrzask Qmaty o tym, że taki artsyta nie istniał był i jest błędny, bo Adam Kobierski, kimkolwiek później został (może wkrótce zmarł lub wyemigrował np. do Ameryki za chlebem) na pewno uczył się w tej szkole. Jako naukę płynącą z tego, polecam docieranie do różnych źródeł a nie tylko wybieranie tego co pasuje do pyskówki.
Teza czytelnika o współczesnym wykonaniu rzeźby na podstawie ‘dobrego zdjęcia modelu gipsowego’ jest łataniem dziury jego rozumowania z poprzedniego wspisu. Proszę zatem pokazać czytelnikom dobrej jakości zdjęcie tego modelu gipsowego oraz wskazać jego obecną lokalizację. Gips ten jest chyba bardzo głęboko ukryty i znany tylko właścicielowi ‘maszyny do precycyjnej obróbki drewna’. Tylko…, że do wykonania repliki, wycenionej w Dorotheum na 170 euro, trzeba mieć zdjęcie rzeźby ze wszystkich stron a jak wiadomo w 1925 roku każdą z rzeźb uczniów wystawioną na wystawę fotografowano ze 20 razy by taka bezcenna pamiątka zachowała się i służyła później do replikowania maszynami do preceyzyjnej obróbki drewna. Czekam na fototografię odwrotnej strony tego gipsu i chętnie ją opublikuję. Proszę nadal się niepokoić swoją hipotezą.
Polichromia tej rzeźby to ‘festyniarki efekt kolorystyczny’. Proszę zatem zapoznać się głębiej tematem polichromii rzeźb. Rzeźba zakopiańska wg. Qmaty winna zatem być zatem wykonana w drewnie bukowym, lipowym lub innym a słoje drewniane mają być wyraźnie widoczne by pasowało to do charkakteru rzeźby zakopiańskiej a tym samym do gustu i wiedzy czytelnika. Czy uczono w szkole zakopiańskiej o polichromii tego nie wiem ale nauczyciele/profesorowie tej szkoły (jak np. Witkiewicz, Stryjeński) mieli dobre wykształcenie i talent, podróżowali nie tylko po kraju ale i świecie i na pewno coś o tym wiedzieli. Najlepszy wzór do naśladowania ‘festyniarkich kolorów’ mamy blisko Zakopanego bo w centrum Krakowa. Określenie ‘festyniarskie kolory’ jest bardzo i krzywdzące w stosunku do tej rzeźby z Dorotheum; tak patrzy subietywnie autor blogu.
Na końcowy fragment listu czytelnika odpowiem w ten sposób, że zamiast kolejny już raz biadolić o moim braku kompetencji powinien wystrzelić ze swoim autorskim blogiem by mądrymi artykułami nieść kaganek oświaty pod strzechy. Jak mówią tam gdzie mieszkam ‘put up or shut up’ i ten idiom dedykuję Qmaty.
WOW! To dla mnie zdecydowanie jedna z najpiękniejszych rzeźb z PSPD spośród tych, które pojawiły się w ostatnich latach w sprzedaży.
Świetna rzeźba. Mam jedną wątpliwość. Wydaje mi się że nie widziałem do tej pory rzeźby w innych kolorach niż naturalne drewno. W tym przypadku chyba tak nie jest. Kolor całej rzeźby nie jest naturalnym kolorem drewna, tak jakby ktoś chciał ją podrasować, z czarnymi akcentami , jakby na modłę zachodnią, czy nie traci przez to zakopiańskiego charakteru ?
Przykład rzeźby z barwieniami (pare kolorów, najlepiej widać na zdjęciach z boku) to pozycja 34 z aukcji w Desie , 7.04.2016: https://desa.pl/pl/wyniki-aukcji-dziel-sztuki/aukcja-rzezby-jks5/szkola-zakopianska-uczen-wojciecha-brzegi/siedzacy-z-misa-ok-1922-1936-r/
Ta sama rzeźba i foto reprodukowane w książce Joanny Hubner-Wojciechowskiej “Sztuka Skalnego Podhala”, Arkady 2019, str. 118.
Bardzo dziękuję.
szach i mat