
Biedny człowiek, który już wyłożył na jawnej licytacji 1,500 euro za ten obrazek przypisany Wojciechowi na podstawie jakiegos napisu z tyłu na ramie. Pytanie. Kto powinien za to wziąć odpowiedzialność? Może klient licytujący, bo jest naiwny w swojej wierze i ufa w to co jakiś ‘specjalista’ z domu aukcyjnego napisze ? A może dom aukcyjny, bo jest nonszlancki w ocenie i wycenie i zatrudnia nieuków? A może jednak generalna słabość polskiego rynku sztuki bo nikt poza Polską (z małymi wyjątkami) nie traktuje polskiego malarstwa na poważnie? Kossak czy Kossaczek na zachodzie to wszytko jedno. Nie ma czasu na sprawdzanie takich drobiazgów a młotkowe zawsze wpłynie na konto firmy bo frajer zawsze się znajdzie. Dlatego szydzę często z gustów i z ludzi szukających zwłaszcza ‘Kossaków’ gdyż w kolekcjach liczą się jedynie prace niezwykłe odbiegające od sieczki. Warto szukać i cieszyć się z małej, dobrej pracy na jaką można patrzeć i ciagle cos nowego dostrzec niż patrzeć na duplikowane, malowane hektary ‘robione’ pod ułomny gust. Falsyfikaty to osobny temat, choc w tym przypadku myśle, że to nie jest falsyfikat a jedynie niezrozumienie spowodowane nieświadomością domu aukcyjnego Lauritz.
===============================
Lot 3540466. Wojciech (Adalbert) von Kossak (1857-1942), ‘Pferdekopf’ [Horse’s Head], oil painting, 1901, unframed dimensions 47 x 36 cm signed on reverse. Framed. Isolated craquelé spots on painting. Estimate 2,000 euro. Lauritz. 9/25/14

Sygnatura firmująca autentyczność