Spróbuję raz jeszce o rzeźbach Igora Mitoraja, wykonanych w ogromnych ilościach (od 250 sztuk do 6,000 sztuk), które są w sprzedaży głównie we Francji. W Polsce są one oczywiście również obiektem handlu lecz z cenami zwykle 2-5 razy wyższymi od cen francuskich. Piszę jedynie dlatego by kupujący zdawali sobie sprawę, że ilość tych rzeźb w niektórych przypadakch jest ogromna, że nie były one odlewane lecz najprawdopodobniej odbijane sztancą na blasze mosiężnej. Żadna gipsowa matryca nie wytrzyma takiej ilości indywidualnych odlewów. Igor Mitoraj był genialnym rzeźbiarzem i miał sporą smykałkę do komencjalizacji swoich prac. Niektóre z nich zostały wykonane na zamówienie firm farmacuetycznych (Pfizer) a niektóre kosmetycznych. Mogą stanowić one atrakcyjną dekorację, np. biurka czy kominka. Z powodu olbrzymiej wytłoczonej ich liczby (np. 6,000 sztuk Perseusza) nie powinny być obiektem zainteresowania kolekcjonera czy ‘inwestora’ a jedynie dekoratora. Oceniam te w sumie atrakcyjne prace jako wyroby o charakterze pamiątkarskim, których cena pownna nieco przekraczać wartość mosiądzu plus pracę włożoną by je ponumerować, spatynować, osadzić na wapiennym postumencie a na koniec spakować do pudełka.
Nie potrafię powiedzieć jaka powinna być cena konkretnej pracy wykonanej np. w ilości 6,000 egzemplarzy. Przeskakując myślami do podwórka numizmatycznego, można zastanowić się o wielkim spadku wartości bardzo rzadkiej monety (RR do R7 stopnia rzadkości), gdyby niespodziewanie odnaleziono 5,999 innych takich samych sztuk, różniących się nieco inną patyną czy drobną różnicą stanu zachowania – mówimy o ogromnym spadku ceny do stopnia R2.
W sumie o zakupie decyduje kupujący, który jest gotów wydać konkretne pieniądze. Powinien on jednak mieć świadomość lub powinien zostać rzetelnie poinformowany przez sprzedającego, iż nie kupuje rzeźby unikalnej lecz dość pospolitą. Kto mu o tym powie jeśli sam nie wie? Na pewno nie dom aukcyjny.
Spóbuję zatem w kilku odcinkach napisać o dość pospolitych, wykonanych w kilku tysiącach egzemplarzy lecz atrakcyjne wyglądających, rzeźbach Igora Mitoraja będących przedmiotem handlu oraz porównać ceny osiągane np. we Francji do bardzo spekulacyjnie ustawionych cen w polskich domach aukcyjnych. Warto zwrócić uwagę, że żadna z tych z rzeźb nie będzie miała tzw. ‘foundry mark’ czyli nazwy odlewni. Nie ma tego znaku, bo żadna z nich nie była odlana lecz była wytłoczona hydraulicznie tak jak maszyna wytłacza precyzyjnie karoserie samochodów. Należy zdecydowanie odróźnić ‘pamiątkarskie’ prace od tych jednostkowych artysty, wykonanych w ilości od jednego do kilku egzemplarzy, które powinny być obiektem zainteresowania kolekcjonerów czy muzeów.
CENTURION II

Centurion II to patynowana mosiężna rzeźba Igora Mitoraja wykonana około 1987 roku (niektóre źródła podają 1986) w nakładzie 1,500 egzemplarzy przedstawiająca stylizowaną głowę rzymskiego dowódcy. Wykonana rzeźba nie została odlana w brązie a raczej została wyciśnięta sztancą na blasze a następnie indywidualnie pokryta została patyną. Żaden z egzemplarzy nie posiada foundy mark. Rzeźba sprzedawana jest w ładnym pudełku, certfikat autentyczności jest oczywiście dołączony, postument do ustawienia rzeźby nie był przewidziany w tym komplecie. Do tego nakładu 1,500 egzemplarzy należy dodać 180 sztuk o numeracji E.A. czyli artist’s proof, (“Cast in an edition of 1500 plus 180 artist’s proofs “ https://www.christies.com/en/lot/lot-5472704). Artist’s proof określenie ma swoje źródło przy tworzeniu odbitek na papierze i stanowi dodatkowe max. 10% nakładu. Stąd też mogą powstać wątpliwości odnośnie rzetelności podanego nakładu Centuriona II (1,500 egz czy też 1,800?). Ponadto, spotykamy na rynku Centuriona II, który ma artist’s proof E.A. w nakładzie nie 180 egzemplarzy lecz 150 egzemplarzy, co może sugerować obecność dodatkowej serii 1,500 egzemplarzy tej pracy. Przykład poniżej.

W sumie panuje zamieszanie i nie ma chyba dobrego wyjaśnienia odnośnie liczby wykonanych Centurionów II; może jest 1,500 + 180 lecz może być dodatkowe 1,500 + 150. Trudno rozstrzynąć jedynie na podstawie literatury aukcyjnej lecz bez znajomości ksiąg producenta tej rzeźby. Można jednak ze sporym prawdopodobieństwem założyć, że dodatkowo stworzono ok 1,500 sztuk skoro pokazana powyżej fotografia nie kłamie. Jeśli Perseusza wykonano 6,000 sztuk, Asclepiosa 5,000 sztuk, medalu Articulation około 7,000 sztuk to prawdopodobnie wykonano również znaczną ilość Centuriona II.
Egzemplarze Centauriona II są powszechnie sprzedawane w galeriach i na aukcjach i powstaje dodatkowe pytanie o znaczenie znaku H.C. czyli hors de commerce, inaczej „nie na sprzedaż”. Znak H.C. to oznaczenie podarunku producenta dla artysty. Wnoszę, że Centurion II, jak też Perseusz, Asclepios, noszące te same znaki H.C. zostały wykonane przede wszystkim jako zlecenia na prezenty, na pewno niektóre z nich dla farmaceutycznej firmy Pfizer. Coś nie wyszło z tymi prezentami i dlatego te rzeźby są wyciągane z pudełek i są sprzedawane. Centurion II jest sprzedawany na rynkach antykwarycznych i w galeriach z bardzo dużą częstością, niemal zawsze jest obecny na rynku, i to może być również argument, że tych rzeźb wyprodukowano znacznie wiecej niż 1,500 sztuk.
Poniżej tabela sprzedaży Centuriona II począwszy od około lutego 2024 do chwili obecnej. Będę starał się ją uzupełniać by ostrzec kupujących przed kawaleryjską szarżą aukcyjną, zwłaszcza w Polsce.
Ja widać z tabeli, Centuriona II można kupić we Francji średnio za około 2,600 euro i ta cena dobrze się utrzymuje w różnych domach aukcyjnych. Zupełnie inaczej jest w oczywiście na rynku aukcyjnym w Polsce, gdzie rzeźba jest wyceniana od równowartości złotówkowej ponad 5,000 euro aż do rekordowej w Desie-Unicum 14,000 euro. Sprzedawane są jednak nieco niżej wyceny bo od ok 4,000 euro aż do ponad 8,000 euro (oczywiście Desa-Unicum wiedzie w tym prym). Daje się również zauważyć sporo nieudanych sprzedaży.
Oczywisty wniosek jaki narzuca się, że jeśli nieprzezwyciężona wola napełniła kupującego to powinien kupić dużo taniej Centuriona II w Francji a nie na polskich aukcjach czy w polskich galeriach. Po co przepłacać? Polski rynek tych rzeźb nastawiony jest na bezwzględne wydrenowanie kieszeni nieuświadomionego klienta. Desie ostatnio udało się sprzedać egzemplarz za 35,000 złotych (ok 8,100 euro) co z opłatami stanowi dość pokaźną sumę, ponad 10,000 euro. Co można powiedzieć o tym kupującym? Na pewno więcej takich klientów potrzeba domom aukcyjnym, bez wiedzy i zrozumienia za to z dużą kasą (“takich klientów podaruj nam Panie”).
Obok rzeźby Centurion II mamy na rynku podobną i niedużą rzeźbę Igora Mitoraja o nazwie Centurion. Tych dwóch prac nie należy mylić bo Centurion został wykonany w ilości jedynie 250 egzemplarzy. Te egzemplarze zostały odlane z matrycy na wosk tracony (lost-vax, Centurion, c. 1987, bronze with marble base, signed MITORAJ, with the foundry mark Cera Persa Venturi Arte Bologna, edition of 250, height 19.5 cm. Poniżej fotografia Centuriona.

Aby sprawę Centurionów skomplikować, warto wiedzieć o obecności na rynku rzeźb o tej samej nazwie Centurion wykonanych w ilości zaledwie kilku egzemplarzy. Znane mi są dwie serie rzeźb w brązie Centuriona o dużo większych wymiarach od wymienionych wyrobów – jedna seria to 6 egzemplarzy a druga to 8 egzemplarzy. Te właśnie Centuriony należy kolekcjonować o ile finanse na to pozwolą. Centurion II to wyrób o charakterze pamiątkarskim a nie kolekcjonerskim.


Poniżej, na zakończenie plenerowa rzeźba Centurion, na wystawie rzeźb Igora Mitoraja w Warszawie w 2004 roku. Centurion był wystawiony w ogrodach wilananowskich a część wystawy była również na Placu Zamkowym.

ARTICULATION

Articulation to okrągły medal autorstwa Igora Mitoraja, wykonany w brązie, o średnicy ok 9,2 cm, grubości ok 1,3 mm. Jest on dość powszechnie spotykany na aukcjach, głównie we Francji a także w Polsce. Każdy z egzemplarzy jest numerowany. W katalogach zwykle prawidłowo jest podawane, że sprzedawany egzemplarz jest jednym z 500 sztuk. Taki opis stwarza wrażenie niskiego nakładu tego medalu. W rzeczywistości Articulation wydano w ilości około 7,000 sztuk. Każdy z medali posiada literową numerację od litery A do litery M obok wybitego numeru na rewersie (nie widziałem na razie literowej numeracji „N”, i dalszych). Każda literowa numeracja to 500 sztuk tego medalu. Jak wynika z napisu na rewersie, inicjatorem tej pracy jest farmaceutyczna firma Pfizer a wykonawcą jest francuski Artcurial.






Medal nie ma dużej wartości kolekcjonerskiej z racji olbrzymiego nakładu. Jak opisują polskie domy aukcyjne, np. Agra-Art: “Medal w oryginalnym etui z certyfikatem wystawionym 15 II 1984 przez Centrum Sztuki Współczesnej Artcurial w Paryżu, z sygnaturą artysty.“
Ten wydrukowane certyfikaty różnią się między sobą jedynie numerem wybitym przez numerator, odpowiadający numerowi wybitemu na rewersie medalu. Sygnatura artysty na certyfikacie jest oczywiście faksymilią podpisu artysty. Czy certyfikat, dołączony do tego medalu ma jakąś wartość? Nic złego by posiadać taki certyfikat ale jego wartość monetarna jest bliska wartości pudełka w którym ten medal jest sprzedawany. Nie spodziewam się obecności falsyfikatów Articulation na rynku – za niska cena przy sporym nakładzie pracy.

Ceny sprzedaży medalu Articulation na aukcjach zagranicznych oscylują średnio w granicach 100 – 130 euro. W Polsce handlarze oczekują ok 3-4-krotnego przebicia w wycenach złotówkowych tj. jest to równowartości ok 460 – 810 euro. Załączam tabelę.
W większości przypadków te sprzedaże w Polsce są nieudane. Komicznie na tym tle wygląda trzykrona próba sprzedaży tego samego medalu J381 przez zdesperowanego handlarza w różnych domach aukcyjnych w okresie od marca do czerwca.
Kupno medalu za 100 euro to spory kaprys bo na rynku jest ok 7,000 identycznych, natomiast zakup za równowartość 400 euro w Polsce to totalna głupota. Inaczej patrząc, skoro podstawowy model samochodu Puegot kosztuje we Francji ok 15,000 euro to czy czy znajdzie się jakieś rozsądne wytłumaczenie by zapłacić w Polsce za ten sam model 60,000 euro w złotówkach? Czy taki business model dilera samochodów by się przyjął w Polsce? Dlaczego zatem identyczny model biznesowy w przypadku medalu Articulation oraz wielu innych rzeźb Igora Mitoraja wykonanych w tysiącach egzemplarzy jest uznany za normalny w polskich domach aukcyjnych?
Odpowiedź polskich domów domów aukcyjnych i galerii: czekamy na frajerów z otwartymi ramionami.
ASCLEPIOS

Nakład 5,000 egzemplarzy
Rzeźba Igora Mitoraja w brązie i ustawiona na postumencie z trawertynu wykonana została w 1988 roku na zlecenie farmaceutycznej firmy Pfizer. Wymiary 48 × 27 × 13 cm (z postumentem).
Liczba wykonanych egzemplarzy Asclepiosa: 5,000:
- 1,000 egzemplarzy bez numeracji
- 1,000 z literą „A” przed numerem
- 1,000 z literą „B” przez numerem
- 1,000 z literą „C” przed numerem
- 1,000 z literą „D” przed numerem
Żadna z rzeźb nie posiada tzw. ‘foundry mark’ czyli nazwy firmy, które je wytworzyła co sugeruje, że zostały wykonane mechanicznie (prasa hydraluliczna?) wyciskając formę sztancy na blasze mosiężnej. Po wytłoczeniu, każda z takich prac była indywidualnie patynowana oraz na każdej został wybity numer wraz z serią (A, B, C, D).




Wykonano ogromną liczbę egzemplarzy różniących się jedynie kolorem patyny:

Rzeźba ta pownna być tania, jednak magia nazwiska Igora Mitoraja połączona z dobrym marketingiem sprawia, że większość z wystawionych egzemplarzy jest sprzedawnaych na aukcjach, zwłaszcza we Francji. Średnia cena sprzedaży we Francji to ok 4,000 euro, choć zadarza się wylicytować znacznie taniej (€3,200). Na terenie Polski, domy aukcyjne oraz galerie dość bezwględnie wysoko wyceniają te prace oczekując 3-5 krotnego przebicia ceny francuskiej. Dużą nieuczciwością w różnych polskich publikacjach stanowi sugestia, że Asclepios stanowi dobra inwestycję. Przyciąga to nieuświadomionych drobnych ciułaczy topiących swoje oszczędnośći i złudnie oczekujących znacznego wzrostu wartości w następnych 2-4 latach. Takie oczekiwania są absurdem wobec obecności na rynku kilku tysięcy takich rzeźb.
Zaobserwowałem, że nie wszystkie egzemplarze Asclepiosa są jednakowo dokładnie wykonane. Można nawet odnieść wrażenie, że te gorzej wykonane mogą być falsyfikatami powstałymi jako odlewy z matrycy wytłoczonego egzemplarza. Aby nie być gołosłowny, poniżej fotografia fragmentu z numeracją A789/1000. Można zobaczyć bardzo niewyraźny numer /1000, który został ręcznie przebity. Przebity numer ‘/1000’ nie jest w poziomie lecz kolejne zera są wybijane nieco poniżek porzednich. Opierając się jedynie na fotografiach trudno określić czy jest to niedoróbka czy też jest to falsyfikat.

A789/1000
Podobnie, pewne ‘poprawki’ dokonane zostały np. w egzemplarzu C959/1000, w którym wyraźnie numer “/1000” został poprawiony. Dodatkowo, krój wybitych cyfr 959 jest inny porównując do innych egzemplarzy. Falsyfikat?

Do rzeźb Asclepiosa powinien być dołączony certyfikat na którym wybito manualnie numer rzeźby. Proszę nie mieć złudzeń, że te certyfikaty są ręcznie sygnowane przez Igora Mitoraja. Sygnatura jest drukowana na certyfikacie i jest to idealnie ta sama faksymilia sygnatury na wielu innych certyfikatach rzeźbach i medalach tego artysty. Jaka jest wartość takiego certyfikatu? Chyba niewielka skoro fototografia rzeźby na certyfikacie jest zawsze taka sama, choć każda z rzeźb jest inna ze względu na różną patynę.

Na zakończenie tabela przedstawiająca porównanie sprzedaży Asklepiosa na aukcjach głównie we Francji oraz w Polsce, począwszy od lutego 2024. Tabelę prawdopodobnie będę uzupełniał i może ona stanowić punkt odniesienia dla tych, którzy mają nieprzezwyciężoną i ogromną ochotę, wielki kaprys, by utopić pieniądze w tej rzeźbie. Nic złego by wyjść naprzeciw chęci kupienia byleby nie w polskim domu aukcyjnym czy galerii. W Polsce ceny Asclepiosa są 3-5 razy wyższe porównując do zagranicy (proszę sobie przeanalizowć ceny w tych dwóch tabelach). Okazuje się, że Asklepiosa można kupić we Francji już za ok 3,200 euro (ok14,000 złotych), gdy w Polsce widełki wyceny to równowartość 7,000 – 18,600 euro. Najdrożej sprzedano w Polsce Asclepiosa za absurdalną cenę 70,000 złotych (ok. 16,300 euro, hammer!). Do tej ceny należy doliczyć 20% opłaty aucyjnej i 5% opłaty praw autorskich, czyli w sumie 87,500 złotych (€20,300). Przecież to cena nowego samochodu!!!
Inaczej patrząc, we Francji można kupić 3-5 sztuki rzeźb Asklepiosa za cenę 1 rzeźby w Polsce. Myślę, że w Polsce licytują osoby piorące pieniądze bo trudno o inne logiczne wytłumaczenie. Tych pieniędzy kupujący już nie odzyska ale co wypierze to jego.
PERSEUSZ (1988)

Pierwszą z omawianych rzeźb Igora Mitoraja jest Preseusz (Persee). Jest to praca wykonana w 1988 roku, o wymiarach 38 x 27 cm (48 cm wraz z wapiennym postumentem, trawertynie). Warto wiedzieć, że wykonano aż 6,000 egzemplarzy tej rzeźby:
1,000 sztuk numerowanych,
1,000 sztuk numerowanych z poprzedzającą numer literą „A”,
1,000 sztuk numerowanych z poprzedającą numer literą „B”,
1,000 sztuk numerowanych z poprzedającą numer literą „C”,
1,000 sztuk numerowanych z poprzedzająca numer literą „D” oraz
1,000 sztuk numerowanych z poprzedzającą numer literą „E”.
Patrząc na to inaczej, każdy z Perseuszów posiada jednak inną patynę, od brązowej do zielonej, każda z patyn była ręcznie nałożona odpowiednimi chemikaliami i każda z może się bardziej lub mniej indywidualnie podobać. Egzemplarze mosiężne będące produktem prasy hydraulicznej niczym sie nie różniły; późniejszy product dodany to patyna plus indywidualnie wystukany numer egzemplarza.

Można mieć pewność, że sztanca posiada wygrawerowany numer „1000”, który jest wyciskany na poszczególnych egzemplarzach. Później, obok tego numeru dobijano ręcznie kolejny numer pracy, bez litery w przypadku pierwszych 1,000 egzemplarzy, a potem każdy kolejny tysiąc sztuk oznaczano literą od A do E. Kilka takich fotografii numeracji przedstawiam poniżej.








Ciekawe jest, że niektóre firmy sprzedające te egzemplarze nie pojmują tej numeracji lub ukrywają wiedzę o ilości wytłoczonych egzemplarzy co sprawia pomyłki w opisach. Są to firmy niekoniecznie polskie. Jednak trudno jest mi powstrzymać się by nie podać przykładu z polskiego podwórka. Desa-Unicum opisała na swojej stronie egzemplarz Perseusza jako 3/238/1000 : https://desa.pl/en/art-auctions-results/modern-and-contemporary-sculpture-vk51/igor-mitoraj/perseusz-j7yf/. W rzeczywistości wybitni eksperci tej firmy gdyby rozumieli problem numeracji tych rzeźb to by napisali „B238/1000”. Tak to czasami bywa w przypadku pośpiechu i braku przygotowania pracowników.


Należy również odnieść się do tzw. ‘certyfikatów autentyczności’ dodawanych do rzeźb Mitoraja (np. Perseusz) i ich wartości. Każdy z certyfikatów jest podobno ręcznie sygnowany przez Igora Mitoraja. Biedna i umęczona musiałaby być ręka artysty by podpisać własnoręcznie tyle certyfikatów. To oczywiste, że wydrukowano kilka tysięcy sztuk tych certyfikatów, są one później kolejno numerowane numeratorem zaś faksymilia sygnatury Mitoraja jest drukowana na na certfikacie na niebiesko razem z opisem i fotografią. Identycznią faksymilie podpisu Mitoraja stosowano na innych produktach artysty wykonanych w sposób przemysłowy. Warto zauważyć, że na każdym z certifikatów mamy wydrukowaną identyczną czarno-białą fotografię Perseusza a przecież nie ma dwóch jednakowych egzemplarzy ze względu na różnicę patyn. Tego indywidualizmu rzeźb certyfikaty nie oddają a jedynie mamy ‘generyczną’ fotografię. Certyfikat nie dodaje żadnej cudownej wartości do rzeźby, choć oczywiście dobrze go mieć do kompletu.


Falsyfikaty podobnych do Preseusza prac Igora Mitoraja, czyli wykonanych w również ogromnych nakładach, zaczynają się już pojawiać na rynku. Są egzemplarze odlewane (odlewane a nie odbijane ze sztancy) w brązie, których pierwowzorem jest jakiś egzemplarz prawdziwej rzeźby. Brakuje takim odlewom oczywiście ostrych detali obecnych w prawdziwych pracach; zauważyłem błędy i niedbalości w numeracjach egzemplarzy. Warto je również dokładnie wymierzyć i porównać wymiary do tych prawdziwych.
Na zakończenie warto przyjrzeć się cenom sprzedaży rzeźb Perseusza. Inne są ceny sprzedaży we Francji a zupełnie inne w Polsce. Przedstawiłem poniżej tabelę cen tej rzeźby, w przedziale czasu marzec-lipiec 2024, zarówno we Francji i okolicach oraz osobno dla porównania w Polsce wraz z garścią wniosków, które można z niej wysnuć. Spróbuję uzupełniać tę tabelę do końca tego roku.
Ceny we Francji kształtują sie na poziomie ok 4,000 euro (ok 17,000 złotych), choć zdarza się wylicytować Perseusza już za 3,200 euro (ok 14,000 złotych). Były oczywiście wyższe osiągnięte ceny (6,000 – 7,000 euro) ale są to raczej wyjątki potwierdzające regułę.
Ceny w Polsce są znacznie wyższe od cen zaganicznych a przecież rzeźba jest ta sama. Jest to oczywiście czysta spekulacja i żerowanie na nieświadomości kupujących. Polskie domy aukcyjne ustalają ceny estymacyjne na poziomie 40,000 – 60,000 złotych i zdarzają się sprzedaże w tym przedziale lub nawet wyżej (70,000 złotych, ok 16,300 euro w Desie Unicum).
Powrównując ceny francuskie do polskich widzimy, że we Francji można kupić aż 3-5 sztuk Preseuszów za cenę jednej rzeźby w Polsce (Desa Unicum). Klienci święcie wierzą w magię tej polskiej firmy, która sprzedaje rekorodowo wysoko. Jest to bardzo nierozważna postawa klientów jak też domów aukcyjnych bo zaufanie do firm spada na skutek takiej pazerności.
Perseuszów na rynku nigdy nie zabraknie. Zakup Perseusza nie jest i nigdy nie będzie inwestycją. Nie ma nic złego w tym by dla czystego kaprysu kupić sobie tę czy inną rzeźbę dla czystej dekoracji lecz jej cena przy podjęciu decyzji powinna odgrywać dużą rolę. Warto poczekać, gdy cena rezerwowa oferowanego egzemplarza jest nierozumnie wyskoka bo pojawi się wkrótce tańszy egzamplarz o podobnej patynie. Należy mieć na uwadze, że płacąc np. 70,000 złotych za egzemplarz należy dodać 20% opłat aukcyjnych plus 5% opłaty praw autorskich co czyni ponad 85,000 złotych czyli cenę średniej klasy nowego samochodu. Chyba lepiej kupić nowy samochód by zwiedzić nim Europę.
Proszę nie myśleć, że moim celem jest zbijanie cen w Polsce na te masowo produkowane rzeźby. Każdy może sobie wydawać pieniądze na co chce i ma prawo przepłacać jeśli jest świadomy sytuacji. Jeśli nie jest świadomy to powinien sam się nauczyć bo nikt mu nie podpowie w żadnym z domów aukcyjnych w Polsce.
Za jakiś czas napiszę o kolejnej pracy Igora Mitoraja wytłoczonej w olbrzymiej ilości.