Szkoła zakopiańska

Szkoła zakopiańska

Lot 939. Zakopane School: wooden carving of a fox, marked on the base, Poland, late 19th/early 20th C. Dim.: 10 x 8,2 x 15 cm. Estimate 1,500 – 2,500 euro. Rob Michiels Auctions. 12/19/24. Sold 3,200 euro


Pozwoliłem sobie dodać fotografię tej rzeźby z wystawy w Villi le Fleur:

To co się narzuca to jej perfekcyjność wykonania i ‘nowość’ porównując z rzeźbą z aukcji w Niemczech. Rzeźba sprzedana w Niemczech ma drobne wgniecenia, być może spowodowane przestawianiem, upadkami, etc. Być może ktoś z VIlli la Fleur odezwie się by rozwiać wątpliości odnośnie tej (na dzisiaj) ‘repliki’ Liska z jej wystawy. Dmucham na zimne, bo rzeźby miedzywojenne szkoły zakopiańskiej z PSPSD osiągają obecnie na polskich aukcjach bardzo wysokie ceny (do 120,000 PLN) i mogłaby zachodzić obawa dokownywania oczywiście ich replik, choć do tego potrzeba pewnie wysokiej klasy maszyn do precyzyjnej obróbki drewna. Nie jest to mój wymysł lecz sugerowany przez innego czytelnika w poprzednim wpisie o innej rzeźbie https://polishartcorner.com/2023/09/13/szkola-zakopianska/

Szkoła zakopiańska

Adam Kobierski. Szkoła zakopiańska

Ta rzeźba była klejnotem tego roku. Unikatowa praca szkoły zakopiańskiej, okres międzywojenny, rzeźba o tytule ‘Żniwa’, wystrugana w klocku drewnianym, zakopiański kubizm. Moim zdaniem wartość muzealna. Z naklejki na postawie można wyczytać było dodatkowe informacje jak nazwisko autora, czyli Adam Kobierski (pewnie w archiwum szkoły są podane informacje nt tego wychowanka) oraz nazwisko osoby kierującej czyli Romana Olszowskiego (kierownika placówki). Patrzę na rzeźbę i przypominają mi się obrazy Zofii Stryjeńskiej. Dorotheum wyceniło tę rzeźbę na 170 euro a padła cena młotkowa 6,500 euro.

Ciekawe, że wśród konkurencyjnych portali mówiących o zapowiedziach poloników na rynkach i serdecznie namawiających do zakupów panowało całkowite milczenie w stosunku do tej pracy. Podejrzewam, że sami właściciele blogów (pardon: stron o polskiej sztuce) szykowali się do tego zakupu i konkurencja zapowiedż była zupełnie niepotrzebna by nie napędzać konkurentów. Same chytrusy!!!

Dorotheum podwyższyło obecnie opłaty aukcyjne do 30% (ciekawe kiedy zrobia to polskie domy aukcyjne?). Trzeba jakoś uzupełnić kasę przy marnych sprzedażach (to nie jest tylko problem polskich domów aukcyjnych). W sumie rzeźba ta kosztuje na polskie złotówki ok 43,000 PLN. Jeśli kupił kolekcjoner to chwała mu, jeśli handlarz to chyba zarobi bo góną granicę widzę ok 60,000 PLN na polskiej aukcji.

Nierzadko takie klejnoty pojawiają się na rynkach. Wszędzie tylko Kossaki i kossaczki.

Nalepka

W tej zachowanej nalepce tkwi co najmniej 50% wartości pracy.

Lot 245. Holzskulptur eines Höflings mit Ährenbündeln, Adam Kolierski zugeschrieben, Polen, um 1920/35 geschnitztes Holz; braun lasiert und schwarz und rötlichbraun patiniert; Figur eines Mannes in höfischer Tracht mit Ährenbündeln und Sichel auf ovalem Sockel; berieben, Alters- und Gebrauchsspuren, Druckstellen; unterhalb alte Inventarpapieretikette; H. 34,5 cm. (SH)

Starting 170 euro. Dorotheum. 09/13/23. Sold 6,500 euro

Tył rzeźby

Addendum:

Pragnę odnieść się na stronie głównej wpisu do poniższego agresywnego, nieprzyjemnego i szyderczego komentarza czytelnika o pseudonimie ‘Qmaty‘:

Postanowiłem dodać komentarz ponieważ sądzę, że podnieca się Pan czymś o czym nie ma Pan zielonego pojęcia… Wspomnianego Adama Kobierskiego nie ma na liście absolwentów Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem – lista ta jest publicznie dostępna i zawiera spis wszystkich absolwentów od 1910 roku (wystarczy poszukać).

A Dorotheum nie bez powodu dało taką a nie inną cenę, estymację i lakoniczny opis – całość wraz z tą marną nalepką mogły zostać zręcznie sfabrykowane a Pan podnieca się “klejnotem roku”… Może Pan widzieć w tej kolorowej rzeźbie Zoffię Stryjeńską (sic!), a nawet Chwistka czy Pronaszkę – proszę jednak obejrzeć sobie prawdziwe rzeźby zakopiańskie w zbiorach muzealnych (lub w notowaniach znienawidzonej DESY która ma niezaprzeczalne zasługi w wypromowaniu rynkowym tych rzeźb) – rzeźbione w brzoście, o prawdziwie zgeometryzowanej, ciosanej formie.

Nie dziwię się, że od kilku tygodni nikt dodał komentarza na tym blogu – coraz mniej tu merytorycznych wpisów, a głównie przytyki do innych i pretensje, że ktoś zarobił na sprowadzonym do Polski obiekcie. Słaaaaaabe i przykre to niezmiernie…

W odpowiedzi, zapraszam osobę Qmaty i innych czytelników do zapoznania się z książką Jerzego Warchałowskiego, wydaną w 1928 roku pt. Polska sztuka dekoracyjna. Na stronie 158 znajduje się zdjęcie w lewym dolnym rogu podpisane „Żniwiarz (gips), wyk. Ad. Kobierski” i dalej 2,3 4 pracownia prof. R. Olszewskiego (proszę by Qmaty założył okulary lub użył lupę powiększającą). Zapraszam Qmaty do biblioteki do zapoznania się z tą książką

Wymieniona książka to pokłosie wystawy działu polskiego na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu (uwaga!) w 1925 roku (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowa_Wystawa_Sztuki_Dekoracyjnej_i_Wzornictwa). Jedyna różnica z rzeźbą w Dorotheum to materiał w której została wykonana (gips vs drzewo). Pod zbiorczą fotografią podane jest nazwisko artysty (Ad. ; domyślam się, że to skrót od ‘Adam’). Podane jest nazwisko kierownika pracowni, czyli profesora Olszowskiegp. Podana jest nazwa szkoły (Szkoła przem. drzewnego w Zakopanem). To co jest na nalepce drewnianej rzeźby jest na stronie tej książki. Skąd zatem Qmaty wysnuł swoje błędne wnioski, że Adam Kobierski nie tworzył w tej szkole zakopiańskiej? Komu wierzyć, autorowi książki z 1928 roku czy też wspólczesnie żyjącemu czytelnikowi nie przedstawiającemu żadnych źródeł i jak widać nie znającego historii tej szkoły zakopiańskiej?

Odnośnie mojego skojarzenia rzeźby ze sztuką Zofii Stryjeńskiej to oczywiście sprawa osobista lecz przypomnę o czym może czytelnik nie wie: mąż Zofii Styjeńskiej, czyli Karol Stryjeński był dyretorem tej szkoły zakopiańskiej w latach 1922-1927. Może to tylko moje skojarzenie a może rzeczywiście jest jakiś wpływ Stryjeńskich w tworzeniu rzeźby Kobierskiego. Sprawa dyskusyjna ale nie prześmiewcza. Niewątpliwie rzeźba w gipsie została wykonana na wystawę paryską, czyli w lub przez 1925 rokiem.

Inna szpila autora listu to brak na blogu komentarzy od czytelników a tym samym sugestia staczania się blogu na margines a może nawet w przepaść. Wszystkie komentarze, a zwłaszcza kontrowersyjne witam z radością i nie cenzuruję. Komentarze winny być chyba przemyślane przed wysłaniem a może nawet udokumentowane i dlatego żałuję, że Qmaty tego nie zrobił a kierował się jedynie złością do mnie. Dodam, że nie zmuszam Qmaty do czytania blogu.

Na zakończenie, ubolewam, że w swoim liście czytelnik pisze o ‘znienawidzonej DESIE’. Ubolewam, że nienawidzi DESY. Ja DESĘ lubię i wytykam jej jedynie czasami, że w tej gonitwie aukcyjnej i nieustannym podbijaniu cen popełniają na niekorzyść kupujących istotne błędy jak np, mylenie nazwisk artystów (Peske vs. Pesce, Ajdukiewiczowie), sprzedają czasami falsyfikaty (obraz Adama Styki) i inne wymienione błędy na blogu. DESA nigdy nie przeprosiła za te wytknięte błędy, nigdy się nie odezwała, nigdy nie zaprosiła mnie na wódkę do knajpy by mnie tym ‘kupić’, bym w końcu odczepił się od nich.

Polecam czytanie: https://niezlasztuka.net/o-sztuce/polskie-art-dec

Wymieniona książka “Polska Sztuka Dekoracyjna” jest dostępna on-line: https://polona.pl/preview/182a0f8d-772f-4681-999c-1ce436cddcd6.

W spisie autorów ilustrowanych w książce prac jest wymieniony Adam Kobierski z Zakopanego: