Lot 116. Wilhelm Wachtel Polish 1875 – 1952. Émigrés, signed and dated lower right:WILH.WACHTEL/1916 , oil on canvas laid down on board, 70.5 by 55.9 cm. Executed in 1916. Estimate $5,000 – 7,000. Sotheby’s. 12/17/25. Sold $7,000
Przesłanie rozpaczy i smutku – jedna z lepszych prac Wilhelma Wachtela.
Obraz przedstawiający dynamiczną scenę pędzących przez śniegi sanii zaprzężonych w cztery konie, rzadko pojawiającego się monachijczyka Stanisława Szykiera-Siekierza (1860 – 1895), który w dodatku żył zaledwie 35 lat, został sprzedany w Desie-Unicum zaledwie za 9,000 PLN (ca $2,500); https://desa.pl/en/art-auctions-results/19th-century-painting-and-the-munich-school-works-from-the-poli/stanislaw-ksawery-szykierz-siekierz/winter-ride-stanislaw-ksawery-szykier-siekierz/. Do opisu obrazu został dołączony niezwykle długi życiorys artysty, co trzeba przyznać w tym przypadku jest plusem, bo tylko wytrawni kolekcjonerzy znają nazwisko tego monachijczyka. Zatrzymałem się jak zwykle nad opisem proweniencji. Przeczytałem w katalogu Desy, że ten obraz został sprzedany w USA w 2021 roku.
Proweniencja podana w katalogu Desy.
Obraz pochodzący z USA, łatwo można odszukać w katalogach amerykańskich. Poniżej jego fotografia pochodząca z katalogu firmy Nadeau’sAuction Gallery.
Ciekawi mnie czy zarząd Desy-Unicum nie zatrudnia swoich pracowników z jakiejś łapanki. Te dwa obrazy są bowiem różne. Wystarczy papatrzeć na konie. Na jednym z nich wszystkie z nich są maści białej, na drugim są maści kasztanowej. To chyba wystarczy. Wymiary obrazów są podobne a jednak różne (18 x 30 cm vs. 19.7 x 27 cm) co w tym przypadku jest drobiazgiem. Boli mnie ta niedbałość Desy, która jest funkcją chyba jej pośpiechu w przygotowaniu aukcji oraz słabych i niedbałych ekspertów tam pracujących jak też ich zwierzchników. Należy być rzetelnym w każdym calu aby biznes dobrze się kręcił. Przyjmuję, że pomyłki mogą przydarzyć się każdemu lecz podając źródło proweniencji należy choćby je odszukać i rzucić na nie okiem. Stanisław Szykier-Szykierz popełniał podobno repliki i sprzedawał je dość szybko swoim kinsthandlerom, a te lądowały nawet w USA. Obecność dublerów nie jest niespodzianką. Jednak należy zwrócić uwagę i podkreślić, że obraz sprzedany w domu aukcyjnym Nadeau’s został pierwotnie kupiony przez założyciela jednej z największej amerykańskiej kompanii General Electric, co stanowi sporą nobilitację tego płótna. Biedni eksperci z Desy nie przeczytali opisu bo przy odrobinie trzeźwości umysłu może by jakaś lampka w głowie się zapaliła. Również, Desę mogłaby zastanowić cena sprzedaży w USA ($7,500). Dlaczego zatem w Warszawie wyceniono ten obraz znacznie niżej i sprzedano za równowartość ok $2,500? Jakiż to głupi handlarz by sobie pozwolił na taką stratę interesu?
W Desie nie znalazł się nikt kto by krytycznie przyjrzał się obu pracom. Jak można być tak niedbalym? Patrząc na sygnatury, myślę, że obraz sprzedany w USA został namalowany wczesniej od obrazu z Desy. Może nasuwać się oczywiście niektórym przypuszczenie (w które sam nie wierzę), że obraz w Desie jest kopią wykonaną przez inna osobę, nie Szykiera. Nie widziałem jednak obu prac i nie mogę zdać się na ekspertów Desy bo popełniają bezrozumne błędy. Należy w tej sprawie skontaktować się z prawdziwymi historykami sztuki, znającymi się na szkole monachijskiej i twórczości Szykiera-Siekierza a w żadnym wypadku nie pukać obecnie do drzwi Desy. Stąd nauka jest dla żuka, że w domach aukcyjnych i galeriach nurtu Wisły od Krakowa przez Warszawę do Sopotu nie wolno ufać opisom katalogów. Należy samemu dochodzić prawdy, wątpiąc w słowo tam podsunięte na skutek braku wiedzy połączonego z niechlujnością. Na tle obrazu Szykiera dedykuję Desie-Unicum nieznane tam słowo ‘blunder’.
Sygnatura-obraz w Nadeau’sSygnatura-obraz w Desie-Unicum
PS. Znajomy wytłumaczył mi z uśmiechem, że w gwarze jidisz słowo ”Szykier” oznacza ‘pijak’.