Aleksander Stankiewicz (1824 – 1892)

Aleksander Stankiewicz. THE GIRL WITH THE HOOP, 1857

Lot 2057. ALEKSANDER STANKIEWICZ 1824 WARSAW – 1892 ROME. THE GIRL WITH THE HOOP, Rome, 1857 Oil on cardboard. 41 x 30 cm (F. 51 x 41 cm). Signed and dated lower right. Period frame (damaged).ALEKSANDER STANKIEWICZ 1824 WARSCHAU – 1892 ROM DAS MÄDCHEN MIT DEM REIFEN Rom, 1857 Öl auf Karton. 41 x 30 cm (R. 51 x 41 cm). Unten rechts signiert und datiert. Rahmen aus der Zeit (besch.). Opening €1,000. Hargesheimer Kunstauktionen Duesseldorf. 09/12/25. Sold €1,000

Zupełnie bez echa został sprzedany w Niemczech obraz Aleksandra Stankiewicza przedstawiający dziewczynkę z obręczą. Moim zdaniem obraz ten został słabo namalowany mogący uchodzić za amatorski a przecież artysta ten namalował piętnaście lat wcześniej Portret rodziny, który powninen wejść do kanonów polskiego malarstwa i nie ma znaczenia, że jest podobno własnością kijowskiego Muzeum Sztuki Ukraińskiej. Prace Aleksandra Stankiewicza są niezmiernie rzadkie na rynku a polskie muzea też wiele nie mają w swoich zbiorach. Do nich należą dwa bardzo realistycznie namalowane portrety tego artysty, jeden ręki Stanisława Roztworowskiego (w MNW) a drugi Henryka Siemiradzkiego (w MNK), który opiekował się z artystą pod koniec jego życia. Aleksander Stankiewicz został pochowany we Włoszech i dzieli swój grób wspólnie z innym polskim malarzem, Henrykiem Cieszkowskim.

Aleksander Stankiewicz. Portret rodziny, 1842 (Muzeum Sztuki Ukraińskiej, Kijów)

Antoni Uniechowski (1903 – 1976)

Antoni Uniechowski. In the shop (scene from Shtetl), 1957

Lot 4519147. UNIECHOWSKI, ANTONI (1903 Vilnius – 1976 Warsaw). In the shop (scene from Shtetl), 1957, ink on paper. monogrammed and dated “19 AU 57″ at the bottom right, framed in a passe-partout under glass. Visible dimensions ca. 20 x 29 cm. Total dimensions approx. 33 x 42.5 cm. Estimate €600. Auktionshaus Blank. 09/16/25. Passed

Ta scena wcale mi nie wygląda na sklep z Shtetl jak sugeruje niemiecki Autionshaus Blank. To nie są Nalewki warszawskie ale dość bogaty sklep w którym wyboru dokonują dobrze wyglądający nasi ‘starsi bracia w wierze’. Na stole stoją srebra, na ścianach wiszą obrazy, fotele mają obicia i nie widać tu biedy. Zdecydowanie nie jest to scena z żydowskiego miasteczka a z dobrze prosperującego sklepu żydowskiego. Każdy może interpretować jak sobie chce. Spory tusz warty kupienia. Antoni Uniechowski był mistrzem obserwacji. Trudno porządnie podrobić jego prace bo obecnie w szkołach sztuk pięknych tak rysować już nie uczą.