Lot 581. Continental Silver Sugar Box and Two Table Boxes. Comprising: A sugar box, indistinctly markedl; A table box repoussed with a battle scene, indistinctly marked; A Dutch table box, marked ‘.830’; The sugar box 4 1/2 x 7 x 5 1/2 in., 47.6 oz. approx. gross weight. Collection of Jan Mitchell. Estimate $500-$700. Stair. 08/07/25. Sold $1,200
Piękna i nierozpoznana przez dom aukcyjny cukiernica Karola Malcza z końca lat 40-tych XIX wieku licytowana w USA razem z dwoma nieistotnymi dla kolekcjonerów polskich sreber ‘obcymi’ srebrnymi pudełkami. Jednak, wystarczy napisać w katalogu, o obecności ‘continental silver box’ by wzbudzić zainteresowanie znakami na srebrze. Spodziewana przeze mnie wysoka wylicowana cena będzie odzwierciedlała obecność tej właśnie cukiernicy Malcza wśród pozostałych dwóch sreber ‘zapakowanych’ do tej aukcji.
Poniżej przedstawiam lustro w srebrej oprawie również wykonane w warszawskiej pracowni Karola Malcza, które niespodziewanie dla mnie osiągnęło pod koniec lipca cenę aż 1,800 euro. Kilka lat temu pojawiło się na rynku inne lustro wykonane w tej samej pracowni dla namiestnika Królestwa Polskiego Iwana Paskiewicza lecz ono było bardziej okazałe od pokazanego obecnie obiektu (https://polishartcorner.com/silver/).
Srebra pochodzące z pracowni Karola Malcza są bardzo popularne w Polsce, niemal jak ‘Kossaki’, i zawsze znajdzie się na nie kupiec. Są jednak dość często fałszowane i ostrożność jest zawsze wskazana przy zakupie, szczegółnie w Polsce.
Karol Filip Malcz. Wand und Standspiegel
Lot 814. Wand- und Standspiegel, Polen, um 1900, geschweifter Holzrahmen mit im barockisierenden Stil gestalteter 12 Lot Silberauflage, mit original Klappfuß, gepunzt: MZ: Beschau: Anker und ‘Warsavie’ (ca. 1840-60) MZ: Malez (Siehe: Marc Rosenberg, Der Goldschmiede Merkzeichen, IV. Band, S. 452), H: 60 cm, B: 48 cm. Limit 180,-. Dawo Auktionen. 07/26/28. Sold €1,800.
4437064. EMIL LINDEMANN. Composition with horses, signed and dated Warsaw -96, oil on canvas. External dimensions of the frame approx. 58×68 cm. Estimate €180. Stockholms Auctionsverk. 08/07/25
Praca z aukcji w Szwecji nie zrobi dużej kariery, nawet na rynku polskim, lecz warto pamiętać, że Emil Lindeman był artystą wszechstronnym, bardzo zdolnym i płodnym. Jego prace są nadal stosunkowo tanie a można odkryć na rynku niejedną dobrą w jego wykonaniu. Na jego obrazach można spotkać czasami sygnaturę nazwiska z podwójnym ‘n’ (Lindemann – jak na pracy z nadchodzącej aukcji – a czasami z pojedyńczym (kreseczka lub wężyk nad ‘n’); podobna zatem sytuacja jak w przypadku sygnatur Abrahama Neumana (Neumanna). Warto zauważyć ewolucję sygnatury Emila Lindemana na przedstrzeni zaledwie kilkunastu lat.
Emil Lindeman. Composition with horses, 1896, Sygnatura
Lot 490017. Setkowicz, Adam (Krakau 1876 – 1945 Krakau), winterliche Szene, Bauern mit Pferdeschlitten vor ihren Hütten, Aquarell, links u. sign. 32 x 49 cm, Farben etwas ausgeblichen, unter Glas gerahmt, Gesamtgröße 34,6 x 51,5 cm. Strating €120. Auktionshaus Saarbrücken. 08/02/25. Sold €400
W okresie wakacyjnym zaglądałem oczywiście do katalogów zagranicznych lecz niewiele zdało się z nich skorzystać pod kątem znaczących poloników. Szeroko dyskutowany na blogu „Krakus na koniu’”, wykonany ze srebra w pracowni Karola Czaplickiego, z ceną wyjściową €3,400 został sprzedany za €6,500, (https://polishartcorner.com/2025/07/04/karol-czaplicki-krakus-na-koniu-rzezba-w-srebrze-wg-juliusza-kossaka/). Ta jednostkowa rzeźba wykonana w srebrze warta była uwagi, choć nadal nie jest wiadomo, kto ją wymodelował, na czyje zlecenie oraz w jaki sposób i kiedy znalazła się akurat w Niemczech. Wiele pytań a do tej pory same hipotezy zamiast odpowiedzi. Trzeba czekać.
Celowo obecnie przedstawiam małą akwarelę Adama Setkowicza z aukcji w Niemczech, która została wczoraj sprzedana za €400 euro. Jak widać amatorów na tę pracę było chyba sporo bo przy tak niskiej cenie wyjściowej postęp centy to ok 20 euro – była walka. Obraz wygląda na prawdziwy, scena z wyjazdu na polowanie niczym się nie wyróźnia spośród innych prac tego malarza. Zatem co w niej takiego ciekawego, że zdecydowałem się o niej napisać. Nie jest nią posucha aukcyjna lecz list od jednego z czytelników i historia zakupu przez niego innego obrazu Setkowicza w warszawskiej galerii/domu aukcyjnym. Celowo nie podaję nazwy tej galerii jak też drugiej, krakowskiej, o ktorej będzie dopiero mowa. Czytelnik zdecydował się kupić akwarelę Setkowicza i po licytacji naszły go wątpliwości czy ta praca nie jest przypadkiem falsyfikatem. Uważam, że zawsze dobrze zacząć od małej i niedrogiej wpadki i na niej się czegoś nauczyć niż od dużej, drogiej. Czytelnik zwrócił uwagę, że akwarela wygląda jakby ją wczoraj Adam Setkowicz namalował – tak dobrze została zachowana. Dodatkowo zaobserwował znaki wodne na papierze, który okazał się firmy francuskiej.
Czytelnik miał wątpliwości odnośnie autentyczności i zwrócił się o opinię do warszawskiech ekspertów. Ci ustnie niegatywnie ocenili tę pracę. Pisemnej opinii jednak nie udzielili, gdy dowiedzieli się w której to warszawskiej galerii ta praca zostałą kupiona oraz gdy dowiedzieli się, że do Warszawy zawędrowała z dość znanej krakowskiej firmy galeryjno-aukcyjnej oraz, że ma stamtąd tzw. „Potwierdzenie autentyczności”. Środowisko galerników i ‘ekspertów’ jest dośc wąskie i nikt z nikim nie chce zdzierać z powodu byle Setkowicza skoro kilka lat temu nikt się nie wychylił w sprawie tzw. Rubensa.
Podaję poniżej część fotokopii tego „potwierdzenia autentyczności” aby uwrażliwić czytelników blogu na pułapki jakie czekają na początkujących kolekcjonerów oraz na bezwzględność tych galerii/domów aukcyjnych gotowych sprzedać każdy szajs. Celowo na razie nie pokazuję fotografii tej akwareli oraz nie podaję nazw tych firm z Warszawy i z Krakowa licząc, że czytelnik odzyska swoje pieniądze. Dużego smaku daje tej pracy nie tylko opinia pani mgr historii sztuki lecz jej pieczątka z napisem HISTORYK SZTUKI. Krakowska firma dobrze wie jak wyglądają prawdziwe oswiadczenia prof. Kazimierza Buczkowskiego wystawiane poad pół wieku temu w Krakowie (np. https://polishartcorner.com/2025/05/26/stanislaw-zukowski-1873-1944-45/). Takie oświadzczenie składało się z opisu przedmiotu orzecznia z jego wymiarami, techniki malarskiej oraz opinii rzeczoznawcy, Proszę zatem wczytać się w opinię pani magister odnośnie akwareli Setkowicza. Zawiera jedno zdanie opinii oraz długi i zupełnie niepotrzeby życiorys artysty. Jest doprawdę cyniczne, że ta znana krakowska firma zatrudnia taką ‘ekspertkę’ i pozwala sygnować jej bezwartościowe opinie na druku firmowym. Gotów jestm opublikować całą kartke tego orzeczenia z nazwiskami i nazwą firmy ale obawiam się, że dojdzie wtedy do zbędnej pyskówki.
Wniosek z tego jest taki, że galerie polskie nadal wprowadzają na rynek falsyfikaty i czekają na frajerów. W Polsce nie da się o tym procederze pisać bo będzie zaraz sprawa sądowa o długim i kosztownym procesie, Będą też grożby. Zobaczymy co z tej konkretnej sprawy wyniknie.
Niektórzy czytelnicy gotowi są obśmiać ten wpis wobec nastania kolejnej ‘ministry’ Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która lubi siedzieć na murku i pić tam piwo. Plany ewakuacji wybranych dóbr kultury na wypadek wojny zostały już powzięte. Zacząłbym od natychmiastowej ewakuacji p. ministry.