Lot 196. Henryk Uziemblo (1879-1949) Polish. A Man in Regional Dress, Watercolour, Signed, 19.25″ x 13.75″ (48.9 x 34.9cm). Estimate GBP 300 – 500. Parker Fine Arts. 09/11/25. Passed
Portret drużby krakowskiego (jak wynika z opisu autorskiego? ołówkiem na odwrociu) ręki Henryka Uziembło. Na rynku można znaleźć podobne portrety drużb krakowskich tego artysty jak też sporo portretów kobiet w strojach ludowych. W sumie jest to drobiazg
Lot 10. Franciszek STAROWIEYSKI (1930-2009). Premier jour, 1986. Technique mixte sur toile. 295 x 600 cm (3 panneaux 295 x 200 cm). Signée et datée 1686 sur chaque panneau. Estimate €12,000 – 15,000. Ader. 09/30/25. Sold 40,000
Wrześniowy katalog poloników firmy Ader zawiera prawie 90 prac Franciszka Starowieyskiego, wielkich i drobnych. Chyba wszystkie pochodzą z kolekcji zaprzyjaźnionego z nim Alin Avila. Polecam zapoznanie się z krótkim esejem tego kolekcjonera, który skopiowałem na końcu tego wpisu. Spodziewam się sporego zainteresowania tą kolekcją sądząc po olbrzymiej liczbie ściągniętego katalogu Adera (PDF) z pierwszej strony PAC. Inna sprawa związana z tymi pracami to rewelacyjnie ich niska wycena, zbyt niska porównując do np. do przyklejonych ogórków czy bananów do płótna z rynków zachodnich czy z krajowych wirujących kółek lub też bardzo kiepsko kopiowanych portretów kobiet z XVIII czy XIX w. mających włosy zamiast twarzy. Sądzę, że prace Starowieyskiego wejdą mocno w przyszłości do kanonu malarstwa. Natomiast to co obecnie jest modne, zwłaszcza na terenie Polski i bije tam kolejne rekordy, obróci się w przyszłości w drobny przyczynek z nabitymi w butelkę inwestorami bo nie są to przecież kolekcjonerzy.
Na początek kolekcji prac Stroweiejskiego z katalogu Adera przedstawiam trzy wielkie wymiami jego kompozycje, których tworzenie obserwowała publiczność.
Franciszek Starowieyski. Deuxième & troisième jour, 1986
Lot 11. Franciszek STAROWIEYSKI (1930-2009). Deuxième & troisième jour, 1986. Technique mixte sur toile. 295 x 600 cm (3 panneaux 295 x 200 cm). Signée et datée 1686 sur chaque panneau. Estimate €12,000 – 15,000. Ader. 09/30/25. Sold €41,000
Franciszek Starowieyski. Quatrième, cinquième & sixième jours, 1986
Lot 12. Franciszek STAROWIEYSKI (1930-2009). Quatrième, cinquième & sixième jours, 1986. Technique mixte sur toile. 295 x 800 cm (4 panneaux 295 x 200 cm). Signée et datée 1686 sur chaque panneau. Estimate €15,000 – 18,000. Ader. 09/30/25. Sold €50,000
Przybywszy do Paryża w 1982 roku, aby namalować portret Gérarda Depardieu w roli Dantona, Franciszek Starowieyski wiarygodnie wciela się w Dawida w filmie Andrzeja Wajdy (1983), w którym pojawia się w kilku scenach. Po hotelu opłaconym przez produkcję, zatrzymuje się u mnie, gdzie narodzi się nasza przyjaźń, która potrwa wiele lat, tym bardziej że Michelle M. daje mu chęć do powrotów, powrotów szybkich i częstych.
Przez następną dekadę, około trzy razy w roku, Franek Starowieyski przebywa w Paryżu. Są to pobyty romantyczne i zawodowe, które pozwalają mu zmienić otoczenie i opuścić tumult kraju, gdzie przestrzeń artystyczna ograniczona do plakatu daje mu światową sławę.
Tymczasem w Paryżu ma wielu przyjaciół wśród polskiej emigracji. Tutaj może z całkowitą wolnością rozwijać swoją twórczość, w której dominuje nieustanne poczukiwanie perfekcji. Pracuje w kilku pracowniach wokół Bastille i bierze udział w licznych wystawach, organizowanych między innymi przez galerię Area. Odwiedza handlarzy na targach staroci, a kiedy wraca do Warszawy ma z czego utrzymać swoją rodzinę.
Zawsze datuje swoje dzieła, odwracając „9” na „6” – 1983 staje się 1683. Mówi, że to z miłości do XVII wieku. Tłumaczy mi, jak identyfikuje się z esencją tego okresu w historii, który postrzega jako szczyt połączenia tradycji z postępem. Podróżuje między opowieściami mitologicznymi i religijnymi oraz osiągnięciami nauki – Galileusz i Newton… W sztuce : Pierre Puget i Caravaggio, podczas gdy Cervantes i Milton to jego ucieczki literackie. Choć sięga ku wielkim geniuszom spoza swojego kraju, zawsze powraca do Polski, wyjaśniając mi pojęcie „sarmatyzmu”, opowiadając o przywiązaniu do swoich korzeni. Twierdzi, że bycie „awangardowym” oznacza opiewanie własnego pochodzenia.
Szczególnie ceni barokową perłę, którą jest Pałac w Wilanowie pod Warszawą. Barok (który według wielu go charakteryzuje), sprzyja miłosnym spotkaniom precyzji i wyobraźni.
Z konieczności rygoru w obserwacji i zwięzłości w myśleniu, Starowieyski, zanim zaczyna rysować, konfrontuje to, co widzi, z figurami z jego wyobraźni. Tak należy rozumieć miniaturowe obrazki, które tworzy na jednej kartce papieru, zgodnie z duchem oszczędności. Należy je postrzegać jako repertuar projektów, dzieł możliwych lub porzuconych. Wiele lat później jeden z tych małych obrazków może stać się dużym rysunkiem, rzadziej obrazem. We wnętrzu jego dłoni powstaje szkic ogromnych przestrzeni. Mówię „szkic”, ale w rzeczywistości wszystko tu jest wystarczająco obecne, z precyzją godną muchy.
Jako zawodowy sportowiec, uwielbia pokazywać się pełen energii poprzez performanse, które wykonuje przed wąskim (lub nie) gronem odbiorców. Tak było podczas „Teatru rysunku” w listopadzie 1986 w Maison des Arts w Créteil, miejscu znanym wówczas z wystaw, za które byłem odpowiedzialny. Kilka lat wcześniej zorganizowałem inny „teatr” z Robertem Malavalem, który podobnie jak Franek pracował na żywo przed niewielką, ciekawą, skupioną, czasem poruszoną publicznością.
Starowieyski zbudował pokój ze ścianami pokrytymi naciągniętymi, impregnowanymi płótnami. Zamknął się tam na sześć dni, aby malować: „Pokażę wielką furię świata”. Publiczność była zaproszona do obserwacji, siedząc lub leżąc na materacach. O ile jego gest trwał tylko chwilę, jego koncentracja była namacalna, i nie chodzi tylko o spojrzenie: „Nie widzisz otwartymi oczami, ale wtedy, kiedy je zamkniesz, kiedy odnajdujesz oczy dziecka. Widzisz wtedy z własnego świata, całym swym ciałem, z całego tego, kim jesteś, to wtedy musisz się rzucić naprzód. To jest tak ulotne jak wieczność”. Napięcie było wyczuwalne. Linie, gesty, ciało – czysta energia, szkic mysli. Wirtuozeria przekracza tragiczny wymiar przekazu, i na odwrót.