
Lot 292. Ladislaus BAKALOWICZ (1833-1903). Chess players. Oil on canvas, signed lower right. In a carved molded wood frame in the Louis XV style, 82 x 67 cm (canvas) (Restorations). Estimate €4,000 – 6,000. Thierry – Lannon & Associés. 06/26/25

Nie zachwyca mnie ta praca Władysława Bakałowicza. Osoba, która planuje kupić tę pracę powinna zastanowić się nad słabością pracy jako całości, tj. detalach, np. ubogością posadzki na tym obrazie (bywały dywaniaste, mozaikowe a chyba pierwszy raz widzę u Bakałowicza tak jednorodnie nieciekawą), bardzo wyraźną sygnaturą (aż oczy bolą) wyglądająca jaby wczoraj położoną. Reszta pracy, jest ok, tj. osoby są namalowane w bardzo sztywych pozach, jak to było w tego artysty. Jako były szachista warszawskiego klubu Polonia zgłaszam sprzeciw wobec braku zainteresowania grą stojącego tam halabartnika (czego on tam pilnuje?), siedzącego kibica ze szpicbródką patrzącego na gracza zamiast na szachownicę, oraz drugiego (łysego) gracza, który powinien być wpatrzony w szachownicę by planować kolejną kombinację. Aby pokazać dobry obraz polskiego artysty o tematyce szachowej proponuję obejrzeć “Partię szachów” w wykonaniu Szymona Buchbindera. Jest i cisza, skupienie grających i znakomite ‘holenderskie’ światło.

Moje wątpiwości dotyczące autorstwa tej pracy zostały mocno poparte listami czyetlników. Jeden z nich (JM) wskazał na stronę internetową na której holenderski konserwatorski zakład rzemieślniczy chwali się, że pracował nad obrazem (konserwacja lub rama), który najwyraźniej był wzorem dla producenta powyższego oleju ‘Bakałowicza’: https://issuu.com/villadarte/docs/selected-artsguide-2023_compleet/s/28421614. Kto jest prawdziwym autorem tej szachowej kompozycji tego nie wiem ale jestem ciekawy.

PS. Warto zauważyć, że gra w szachy trwała dość długo bo szachista po lewej stronie zdążył mocno wyłysieć (porównując do obrazu ‘Bakałowicza’) a jak widać sytuacja na szachownicy również mocno zmieniła się; prawdopodobnie była to druga partia bo ilość materiału na szachownicach jest inna (szachiści zrozumieją o czym piszę).